Polscy lekarze zwierząt w niemieckich oflagach - ebook
Polscy lekarze zwierząt w niemieckich oflagach - ebook
W publikacji autor prezentuje losy 241 lekarzy weterynarii, którzy podczas wojny obronnej 1939 r. i po przegranym powstaniu warszawskim 1944 r. dostali się do niewoli niemieckiej. Jako jeńcy wojenni osadzeni zostali w oflagach na długie lata. O tych latach opowiadam w dłuższych materiałach przygotowanych wraz z rodziną. Opowiadam także o dalszych losach lekarzy weterynarii uwolnionych z obozów — powrót do Polski lub emigracja na zachód.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Historia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8440-178-1 |
| Rozmiar pliku: | 19 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Publikację zatytułowaną OFLAGI POLSKICH LEKARZY ZWIERZĄT postanowiłem przygotować krótko po decyzji o zakończeniu pracy nad książką KATYŃ LEKARZY ZWIERZĄT, chociaż moimi myślami targały wówczas rozliczne wątpliwości. Jedną z nich było proste pytanie — po co ten temat powtarzać i powielać w kolejnej publikacji?
Tak postawione pytanie zatrzymało moje przemyślenia i pracę na kilka dobrych tygodni. Uznałem początkowo, że faktycznie, jaki sens ma powielanie wcześniejszych opracowań, które zostały opublikowane i są dostępne w różnych publikacjach książkowych autora. Im dłużej jednak trwały te przemyślenia, tym bardziej moje twarde postanowienie topniało. Zaczynałem tłumaczyć sobie, że przecież informacje o lekarzach weterynarii jeńcach uwięzionych w obozach wojskowych stalagach czy w oflagach są bardzo rozproszone i znajdują się w kilkunastu publikacjach autora. Komu więc będzie chciało się szukać jakieś informacji o konkretnym lekarzu zwierząt w kilku oddzielnych książkach!
Wreszcie postanawiam sprawdzić, czy tak postawione pytanie i odpowiedź na nie są słuszne w swoich pierwotnych założeniach? Sięgam na półkę po książki. To w książce _Utrwalone skrawki życia_ znajdują się podstawowe opracowania dotyczące uwięzienia lekarzy weterynarii w obozach jenieckich dla oficerów — w oflagach i w obozach dla żołnierzy — stalagach w rozdziale zatytułowanym _Oficerowie w niewoli niemieckiej_ a także w _Porządkowanie archiwaliów obozowych_ i _Z dziennika wnuczki. Romuald Konikowski._ Przedstawione rozdziały praktycznie wyczerpują temat, są stosunkowo obszerne i na nich można by poprzestać. Można by poprzestać…
Zobaczmy jednak, czy w kolejnych książkach znajdują się faktycznie rozszerzenia tematu i czy zawartość ich godna jest dodatkowej pracy i dodatkowego uzupełnienia opisu losów lekarzy osadzonych za drutem kolczastym na sześć długich lat? W książce _Podążając śladami nieobecnych_ znajduje się kilka biogramów nie uwzględnionych we wcześniejszych opisach, znajdują się także uzupełnienia innych biogramów np. Stefan Artymowski, Józef Buchta — jest fotografia, Józef Gac — rozszerzenie biogramu, Jan Gregorkiewicz — fotografie i uzupełnienie biogramu, Roman Jaciów — uzupełnienie biogramu o wyjazd do USA, Juliusz Kurkowski — nowe informacje o emigracji, Alfons Łazarewicz — starania o wyjazd na emigrację, Kazimierz Pyszkowski — uzupełnienie i fotografie, Kazimierz Rakowski — fotografie i uzupełniania… To już jest sporo cennego materiału historycznego.
Przeglądam kolejną książkę: _Niepowtarzalni lekarze zwierząt_ a w niej np. Władysław Baruch osadzony w Stalagu IIIA Leckenwalde, Juliusz Kurkowski — uzupełnienie biogramu o starania o wyjazd na emigrację, Michał Pastuszak — uzupełnienie biogramu, Włodzimierz Sawański — dodatkowa informacje o uwięzieniu także o pobycie w innym obozie wojskowym, Bogdan Wrzyszczyński — wyjaśnienie wielu nieprawidłowości…
W książce _Po wielu z nich płaczę_ ponad dwadzieścia biogramów z uzupełnieniami. Podobnie w _Śladami Niepowtarzalnych_. Sięgam po następne i następne i w każdej z nich znajduje się kilka lub kilkadziesiąt nowych faktów. Szala na wadze przechyla się w jedną stronę.
Dysponując tyloma rozproszonymi uzupełnieniami i poprawkami dochodzę do jedynego słusznego wniosku — nastał odpowiedni czas, by przedstawione ponad 10 lat temu biogramy poprawić, uzupełnić o nowe fakty i zebrać w jednej szerszej publikacji książkowej.
Książkę OFLAGI POLSKICH LEKARZY ZWIERZĄT z podkreśleniem — polskich lekarzy, postanawiam zadedykować represjonowanej przez Niemców największej grupie lekarzy weterynarii oficerów służby zasadniczej i rezerwistów, osadzonych tuż po przegranej wojnie obronnej 1939 roku i tuż po przegranym powstaniu warszawskim w 1944 roku.
KONKLUZJA SZCZĘŚCIA. Osadzeni w tych obozach mimo uszczerbku na zdrowiu psychicznym i fizycznym i tak mieli ogromne szczęście w porównaniu z losem jaki spotkał ich kolegów zagarniętych przez Sowietów. 120 LEKARZY WETERYNARII ZOSTAŁO PRZEZ NICH ZDRADZIECKO ZAMORDOWANYCH STRZAŁEM Z PISTOLETU W TYŁ GŁOWY. Tragedię tą, nazwaną przez niemniej okrutnych oprawców Niemców — MASSENMORD, przestawiłem w książce KATYŃ LEKARZY ZWIERZĄT.
Przystępuję więc do pracy. Opracowując ponownie każdy biogram poddam go dodatkowej weryfikacji — dodatkowo sprawdzę w dostępnych źródłach historycznych: Archiwum Arolsen, Archiwum IPN, Archiwum Yad Vashem, w Archiwach uczelni weterynaryjnych i archiwach państwowych i w kontaktach z rodzinami.
UWAGA. Ponieważ ciągle spotykamy się z niezrozumiałym zakłamywaniem historii, nawet przez tak szacowną organizację jak Yad Vashem z Jerozolimy postanowiłem zmienić pierwotny tytuł książki OFLAGI POLSKICH LEKARZY ZWIERZĄT i napisać go prostym, jasnym i zrozumiałym dla wszystkich językiem:
POLSCY LEKARZE ZWIERZĄT W NIEMIECKICH OFLAGACH
POLNISCHE TIERÄRZTE IN DEUTSCHEN OFLAGS
POLISH ANIMAL DOCTORS IN GERMAN OFLAGS.
W prezentowanej publikacji pragnę omówić biografie lekarzy weterynarii, którzy w wyniku przegranej wojny obronnej (wrzesień — październik) 1939 r. dostali się do niewoli niemieckiej oraz tych lekarzy zwierząt co przez lata okupacji działali w podziemiu i podjęli przegraną walkę w powstaniu warszawskim w 1944 roku i zostali uwięzieni także w niemieckich obozach jenieckich.
Obozy jenieckie przeznaczone dla oficerów nazwane zostały przez Niemców oflagami _ i zlokalizowane w poszczególnych okręgach wojskowych. Oficerowie przypisani zostali do poszczególnych obozów jenieckich, co wcale nie świadczy, że w międzyczasie nie byli osadzeni jeszcze w innych obozach, bądź na końcu tej drogi znaleźli się w innym oflagu. Przypisanie do danego obozu jenieckiego nie wynika z chęci przypisania takiemu czy innemu obozowi jak największej liczby oficerów lekarzy weterynarii, a tylko z braku odpowiedniej dokumentacji.
W czasie II wojny światowej Niemcy utworzyli około 130 obozów jenieckich, w których po przegranej wojnie przez Polskę osadzono niemal 18 tys. oficerów (w tym 33 generałów). W oflagach uwięziono także wziętych do niewoli powstańców warszawskich i kolejnych 6 generałów. Pod koniec wojny nastąpiła komasacja oflagów i od 1944 roku pozostawione tylko cztery:
Oflag II C Woldenberg (Dobiegniew),
Oflag II D Gross-Born (Borne Sulinowo),
Oflag VI B Dössel,
Oflag VII A Murnau.
Niektórzy studenci i lekarze weterynarii uwięzieni zostali w wojskowych obozach dla szeregowych i podoficerów — w stalagach .
W miejscu tym chciałbym zacytować kilka dłuższych zdań z przepięknej książki „Trochę więcej niż rok” wyd. Towarzystwo Słowaków w Polsce, Kraków 2008 prof. dr. hab. Stanisława Saturnina Kwiatkowskiego (geologa z Krakowa), którą otrzymałem z wierszowaną dedykacją:
„I poszliśmy wszyscy/ W świat śmiercią pijany/ A żeby zabijać/ I być zabijanym”.
W tym jakże szczerym pamiętniku Profesor opisuje swój pobyt w partyzantce, w Powstaniu Warszawskim i w obozach jenieckich. Przez kilka miesięcy — od 13 października 1944 do 13 stycznia 1945 roku był w Reserve Lazarett Zeithain i następne do 2 maja 1945 r. w Stalagu IV B Mühlberg an der Elbe. Oto zapowiedziane wspomnienia: „W tym czasie kilku chłopaków zamordowało i zjadło psa, owczarka alzackiego, którego przywiózł do obozu jeden z naszych oficerów. To mi się nie podobało. Musiałbym być jeszcze bardziej głodny żeby to zrobić.”/…/ W tym czasie przeżyłem pewne wydarzenie, które miało pewien pozytywny wpływ na moje dalsze losy, a w każdym razie na moje samopoczucie w obozie. W ogóle byłem wtedy w bardzo złej skórze. Byłem głodny, słaby, zgnębiony tym głodem i słabością, a także po prostu niewolą. Życie wydawało mi się beznadziejnie nudne i smutne, ludzie wokół mnie nieznośni i beznadziejni. Trzeba pamiętać, że każdy przeżył powstanie jako silny szok i ludziom siedzącym teraz w Zeithainie dużo brakowało do normalności”. /…/. „W tym stanie ducha dostałem pewnego wieczoru ostrego ataku głodu. Aż mnie zwijało, aż mi się płakać chciało”. /…/. I wtedy z innej pryczy ktoś mnie zawołał /…/. Zlazłem z pryczy i podszedłem do niego. Powiedział, że nie mogą jeść przydziałowego chleba i dał mi — za darmo — całą porcję. Zdębiałem, podziękowałem i wróciłem na swoją pryczę, gdzie natychmiast pożarłem otrzymany skarb. To zdarzenie miało dla mnie charakter Boskiej ingerencji i w ogóle cudu. Nigdy chyba nie byłem tak głodny i nieszczęśliwy jak wtedy i nigdy poza tym nie widziałem, ani nie słyszałem, żeby ktoś komuś ofiarował porcję chleba. To zdarzenie poza doraźnym ratunkiem podbudowało bardzo mój optymizm”.
W Stalagu IV B: „W sytuacji jedzeniowej ogromne znaczenie miały paczki. Przeciętnie raz w miesiącu, ale nieregularnie dostawaliśmy paczki z amerykańskiego Czerwonego Krzyża, przywożone ciężarówkami ze Szwajcarii. Były to bardzo dobre paczki. Zawierały w puszkach: margarynę, mleko Nestleʼa w proszku, żółty ser, dżem, mięso wołowe, zwykle z Urugwaju lub Paragwaju, kawę nescę, boczek, a poza tym amerykańskie papierosy (przeważnie Chesterfieldy lub Camele), chyba 20 paczek, kalifornijskie śliwki suszone, gumę do żucia i mydło. Niektórzy na wysłane blankiety paczkowe dostawali także paczki ze szwedzkiego i tureckiego Czerwonego Krzyża. Legenda głosiła, że w szwedzkich paczkach był miód. Niektórzy dostawali też paczki od rodzin z Polski. Ja dostałem w sumie w obu obozach 5 takich paczek. Część z nich doszła do mnie dopiero po zajęciu Krakowa przez Rosjan. Trzeba przyznać, że poczta niemiecka działała do końca bez zarzutu”. /…/. „Po widocznym pasemku szosy galopowała kawaleria. W pierwszej chwili nie zrozumiałem co się dzieje. Od wielu dni nieskończone karawany wozów z uciekinierami i oddziały wojska ciągnęły tą drogą. W sekundę potem zrozumiałem, że to Rosjanie. Potem zdziwiłem się, że się wcale nie cieszę. 192 dni oczekiwałem na tę chwilę, a teraz czułem dziwną pustkę. Zapiąłem spodnie i wyszedłem na dwór. Ludzie biegali jak głupi po placu. Poszedłem do baraku. Wszyscy już wiedzieli. O jedenastej w nocy Niemcy opuścili obóz. Straż na wieżach przejęła policja międzynarodowa pod komendą angielską. Poszedłem do Zdzisia.
— Wiesz?
— Wiem.
— No i co?
Spojrzał na mnie z zakłopotanym uśmiechem.
— Jakoś się nie cieszę.
— Ja też — przyznałem. Wyszedłem znowu na dwór. Cały obóz wyszedł z baraków. Na głównej ulicy tłumy. Wszyscy Serbowie mieli czerwone gwiazdy na czapkach. Francuzi pomalowali się i poubierali cyrkowo. Widziałem typa z połową twarzy pomalowaną na niebiesko, a połową na czerwono…”.
Pierwsze karty tej książki zajęte zostały przez piękne wiersze. Przypadkowo zauważyłem w bibliotece żony „Poezje” K. I. Gałczyński z 1965 r. i stemplem „Jan Mucha” (Tato Eli). Poeta był więźniem Stalagu XI A Altengrabow. Podczas przeglądania tego tomiku spotykam wiersz „List jeńca”. Wiersz postanawiam włączyć do opowieści:
LIST JEŃCA
Kochanie moje, kochanie,
dobranoc, już jesteś senna —
i widzę Twój cień na ścianie,
i noc jest taka wiosenna!
Jedyna moja na świecie,
jakże wysławię Twe imię?
Ty jesteś mi wodą w lecie
i rękawicą w zimie.
Tyś szczęście moje wiosenne,
zimowe, latowe, jesienne —
lecz powiedz mi na dobranoc,
wyszeptaj przez usta senne:
za cóż to taka zapłata,
ten raj przy Tobie tak błogi?…
Ty jesteś światłem świata
i pieśnią mojej drogi.
K.I. Gałczyński,
Obóz Altengrabow, 1942.II. Polscy lekarze weterynarii w oflagach
W dostępnych kartotekach w różnych archiwach sprawdziłem niemal 2 200 nazwisk lekarzy weterynarii, studentów i osób, które bezpośrednio po wojnie ukończyły studia weterynaryjne. Łącznie przejrzałem ponad 3000 kart jenieckich. Razem omawiam biografie 241 uwięzionych polskich jeńców lekarzy weterynarii/lekarzy zwierząt.
W poszczególnych obozach jenieckich osadzono następujące ilości jeńców-lekarzy weterynarii:
Oflag II C Woldenberg — osadzono 69 oficerów lekarzy wet. (w tym 6 studentów i 1 osoby — brak danych).
Oflag VII A Murnau — 79 oficerów lekarzy wet.
Oflag II D Gross-Born — 21 oficerów.
Oflag VI B Dössell — 19.
Oflag II B Arnswalde — 4.
Oflag XII A Hadamar — 2.
Oflag X A Sandbostel — 6.
Oflag II A Prenzlau — 10.
Oflag XI B Braunschweig — 2.
Oflag XI A Osterode — 2.
Oflag II E Neubrandenburg — 9.
Oflag X B Nienburg — 1.
Oflag X C Lübeck — 1.
Oflag III A Luckenwalde — 1.
Oflag XVII A Edelbach-Döllersheim — 2.
Oflag? „Komanderówka” — 1.
Oflag? — 1.
Stalag –10.
Obozy przejściowe: Potulice — 1.
W kartotekach znajdują się jeszcze kolejne nazwiska, które trudno z pełnym przekonaniem zaliczyć do grupy zawodowej lekarzy weterynarii. Dla przykładu wymienię chociaż kilka z nich : Kazimierz Wasilewski , Czesław Wojciechowski , Jan Wolański , Mieczysław Wróblewski , Mieczysław Wydra, Stefan Zaremba, Antoni Zieliński.
Podstawowym powodem trudności z zaliczenia wymienionych osób do niniejszego opracowania był brak pełnej daty urodzenia. Podanie tylko roku urodzenia nie daje pewności co do ich tożsamości, gdy jest kilka osób o tym samym imieniu i nazwisku i urodzonym w tym samym roku, a kiedy brakuje imienia ojca czy matki i miejsca urodzenia o pomyłkę bardzo łatwo.
Oczywiście podane liczby można uznać za w miarę pełne, chociaż zawsze istnieje możliwość pomyłki in plus względnie in minus. Zdarzało się, że miałem do czynienia z kilkoma osobami o tym samym nazwisku, imieniu i dokładnej dacie urodzenia. Zaprezentowane biografie uwięzionych lekarzy weterynarii w oflagach w okresie II wojny światowej są bardzo krótkie, bardzo syntetyczne i będące „utrwalonymi skrawkami życia”. Jak brzmi tytuł jednej z moich książek prezentującej wcześniejsze badania nad polskimi jeńcami w obozach wojskowych.
Liczba 241 osadzonych w oflagach (5 w Stalagach i 5 w obozach przejściowych) jest znaczna i w stosunku do całej grupy zawodowej, która w 1939 roku składała się 2173 lekarzy weterynarii (w tym 22 kobiety) stanowi ponad 10 % ogółu. Spotykam się z uwagami, że przy rozliczaniu nie powinniśmy brać pod uwagę całej grupy zawodowej, a tylko tych lekarzy, którzy byli w wojsku — 160 lekarzy oficerów zawodowych i 560 zmobilizowanych. Razem 720. W takim przypadku stosunek ten wynosi już ponad 30 %.
I całe szczęście w nieszczęściu, że tych 241 lekarzy weterynarii trafiło do niemieckich obozów jenieckich. Gdyby dostali się do niewoli sowieckiej ich los mógłby wyglądać tragicznie, szczególnie gdyby zostali uwięzionych na przełomie 1939/1940 roku w Kozielsku, Starobielsku czy Ostaszkowie. Powiększyli by niewątpliwie grupę zamordowanych oficerów w Katyniu, Charkowie i Kalininie.
W okresie II wojny światowej zginęło w różnych okolicznościach ponad 550 lekarzy weterynarii, co stanowiło 25 % ogółu społeczności weterynaryjnej. Błędem byłoby przyrównywanie tej liczby tylko do zawodowych lekarzy weterynarii wojskowych i zmobilizowanych do wojny obronnej 1939.
W grupie 550 zamordowanych polskich lekarzy zwierząt znaleźli się walczący we wrześniu 1939 r. w wojnie obronnej, uwięzieni w obozach koncentracyjnych i obozach śmierci, osadzeni w specjalnych obozach sowieckich, zesłani w głąb Rosji, walczący na Zachodzie w Armii Andersa, walczący w podziemiu czy w partyzantce, walczących w szeregach 1 Armii ludowego Wojska Polskiego, mordowani przez Ukraińców a także lekarze weterynarii narodowości żydowskiej. Dodam, że ta ostatnia grupa składała się w 1939 r. z 175 osób (uratowało się tylko 23 lekarzy Żydów).
Do powyższych wywodów nawiązują inni autorzy. Osadzenie w niemieckim obozie, choć upokarzające i przygnębiające, było w istocie szczęściem w nieszczęściu — pisał Kenneth K. Koskodan. Można się z tym zdaniem zgodzić jeśli spojrzymy na zachowania wschodniej strony, Sowietów, którzy nie licząc się z żadnymi konwencjami, nie zważając na opinię świata, wymordowali strzałem w tył głowy niemal 21 800 obywateli polskich, w tym około 900 lekarzy i farmaceutów. W tej grupie zamordowanych wymienić należy 120 polskich lekarzy weterynarii. W Katyniu — 53, w Charkowie — 57. Dodatkowo 10 lekarzy weterynarii Sowieci zamordowali w więzieniach tzw. zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi z mocy tego samego rozkazu Biura Politycznego z 5 marca 1940 r.
W grupie 395 oficerów uratowanych przed zbrodnią katyńską znalazło się 5 lekarzy weterynarii (szerszy opis w będącej w druku w książce autora _Katyń lekarzy zwierząt_).
OFLAG II C WOLDENBERG
Oflag II C Woldenberg — fragment baraku/muzeum, ogrodzenia obozu z wieżyczką strażniczą
Oflag II C Woldenberg (Muzeum Woldenberczyków) — 2017 r.
Obóz jeniecki — Oflag II C Woldenberg — zlokalizowany w niemieckiej miejscowości Woldenberg — obecnie polski Dobiegniew w woj. lubuskim, budowało 500 jeńców Polaków od 1939 r. do 1940 r. Postawiono 25 murowanych baraków. Jeńców wojskowych zwożono z wielu małych obozów. Pierwsza partia składająca się z 495 oficerów i 172 ordynansów trafiła do oflagu 28 maja 1940 r. Najwyższy stan obozowy odnotowano w kwietniu 1942 r. i wyniósł on 6740 jeńców.
Prof. Janusz Gill tak pisał o obozie: „Szczęściem w tym wielkim nieszczęściu był fakt, że jenieckie obozy oficerskie grupowały liczne zespoły specjalistów, którzy mieli możliwość kontaktowania się ze sobą. To pobudzało umysły co aktywniejszych ludzi do podejmowania różnych działań — od nauki własnej do kształcenia innych, aż do stworzenia teatru obozowego”. W liście adresowanym do prof. Gordziałkowskiego dr E. Domański pisał z obozu: „A więc krótko: rozszerzam podręcznikowe wiadomości, czytam czasopisma; utworzyliśmy koło lekarzy i absolwentów naszego wydziału — prowadzę cały kurs chorób zakaźnych, niektóre wybrane działy oraz omawiam czasopisma /…/ staram się dużo mówić o chorobach zwanych przez Pana Profesora nowymi, dlatego prosiłem o publikacje Pana Profesora…”.
Likwidacja obozu. Po koniec stycznia 1945 r. ogłoszono gotowość marszową całego obozu. 25 stycznia 1945 r. obóz ewakuowano w dwóch kolumnach marszowych. Jedna grupa odzyskała wolność już po kilku dniach (ok. 3000 jeńców) w miejscowości Deetz. Druga grupa dotarła pod Hamburg 10 marca 1945 r. 27 kwietnia 1945 r. w miejscowości Pöls — dopiero po 3 miesiącach — odzyskała wolność.
Tuż przed przekazaniem książki _Utrwalone skrawki życia_ do wydawnictwa otrzymałem przesyłkę, list od Pani Profesor Teresy Zaniewskiej z Warszawy z książką Krystyny Koneckiej „Listy dobiegniewskie”, Dobiegniew 2010. Kolejny raz przy powstaniu tej książki, także książek wcześniejszych, obserwuję, jak „ktoś z zewnątrz” ingeruje w ich powstanie i układa ich treść poza zamierzeniami autora (?). Pani Profesor nie wiedziała przecież nad czym aktualnie pracuję. Pospiesznie więc wybieram kilka interesujących wierszy, by umieścić je w tym miejscu.
Krystyna Konecka urodziła się w Dobiegniewie w rodzinie repatriantów z Wileńszczyzny. Zbiór wierszy poświęciła rodzinnej ziemi i powtarza za napisem nagrobnym, że „miłość nigdy nie ustaje”.
MURY ZA DRUTAMI. WOLDENBERG
Z lotu ptaka hektary junkra Puttkammera
(ironio! Jak Maryla, wieszcza ukochana!)
jawią się dzisiaj niczym dawno zapomniane
ogrody. Ale z ziemi — wciąż o oficerach
polskich do jenieckiego spędzonych obozu
dają żywe świadectwo. I oni, ostatni,
dotąd powracający do wojennej matni,
gdzie ich ocalał honor, hart ducha i rozum.
Olimpijczycy. Twórcy. Aktorzy. Rzeźbiarze.
Naukowcy. W barakach kreowali z marzeń
życie. Spraszając wszystkie Muzy do głodnego
świata. A one w szatach z drutu kolczastego
niosły — wraz z konspiracją wojskową — przesłanie,
że ta jedynie droga wiedzie do przetrwania.
MADONNA OBOZOWA
Pamięci prof. Stanisława Horno-Popławskiego
Ów podporucznik urodzony na Kaukazie,
ten, któremu w Oflagu II C odebrano
godność. Ale którego po latach nazwano
„poetą rzeźby polskiej”, umiał wyciąć w głazie
wiarę, miłość, nadzieję nigdy nie straconą.
Tak stworzył Woldenberską Madonnę z dzieciątkiem.
Cierpienie w oczach matki. Dwie kamienne rączki
synkowe rozpostarte jak krzyża ramiona.
I tam, w kaplicy obozowej przy ołtarzu,
i dzisiaj wśród kościelnych śpiewów i witraży
dwie scalone postacie jedną prawdę niosą
o nie odkrytych drogach człowieczego losu.
Lecz zniewolonych, nieszczęśliwych, za drutami
podtrzymują Jej dłonie. Nie jesteśmy sami.
Opowiadając o obozie jenieckim należy wspomnieć te osoby spośród jeńców wojennych, których powojenne publikacje przyczyniły się do utrwalenia pamięci o osadzonych. Mam na myśli prof. dr hab. Eugeniusza Domańskiego, który już w 1945 roku w „Medycynie Weterynaryjnej” opublikował artykuł _Akcja samokształcenia lekarzy i absolwentów w Oflagu II C Woldenberg_ i podkreślił znamienite zdania: „Po ocknieniu się z początkowej depresji doszliśmy świadomie do przekonania, żeby przetrwać, musimy sobie w obrębie drutów stworzyć namiastkę życia. Pomimo trudności, przy braku pomieszczeń i literatury już na wiosnę 1940 r. pod gołym niebem zaczęliśmy omawiać tematy fachowe”. A także wspomnieć należy prof. dr hab. Lecha Jaśkowskiego z Bydgoszczy, który w 1983 r. w „Medycyny Weterynaryjnej” opublikował artykuł _”Woldenberczycy” Lekarze weterynarii w obozie jenieckim Woldenberg_ a w nim wykaz 50 lekarzy weterynarii.
Poza wymienionymi „Woldenberczykami” często o obozie publikował oraz temat obozu omawiał dr Jerzy Szenfeld z Oddziału Lubelskiego Polskiego Towarzystwa Nauk Weterynaryjnych z Gorzowa. Do Pana Doktora kieruję słowa uznania.
Od lat zajmuję się badaniem losów lekarzy weterynarii powiązanych z okresem II wojny światowej. W związku z tą pracą otrzymałem list, w którym wnuczek lekarza weterynarii po jego prezentacji w „Odnalezionych głosach” pisze o swoim drugim dziadku, już nie lekarzu weterynarii. Mowa jest o Yarku Godfreyu. Nadesłał tekst interesujący, materiał który powinno się zachować dla potomnych — w moim rozumieniu — w drukowanej postaci. Poszukiwałem sposobu włączenia go do niniejszej publikacji. Wydaje się, że powiązanie z oflagiem powojennego procesu woldenberczyków pozwala jednak na to (poniżej w _Faktach luźno powiązanych_).
OFLAG WOLDENBERG
Woldenberg to miejscowość, w której powstał największy obóz jeniecki — powierzchnia 25 ha. Utworzony 21 maja 1940 r. w miejsce żołnierskiego stalagu i został nazwany Offizierstalager II C — Oflag II C Woldenberg. Do tego obozu trafiali polscy oficerowie, którzy walczyli w wojnie obronnej 1939 r. — walczący na Westerplatte, Helu, w Bitwach nad Bzurą, obrońcy Modlina i Warszawy i Bitwy pod Kockiem. W grupie tej znaleźli się niemal wszyscy osadzeni lekarze weterynarii. W 1940 r. osadzano także polskich oficerów pojmanych podczas walk w obronie Francji. I tutaj właśnie odnotowaliśmy osadzenie jednego lekarza weterynarii. W 1942 r. trafiali jeńcy ujęci w ZSRR. Obóz w 1942 r. liczył 6740 jeńców (5964 oficerów i 796 niższych stopni). W 1944 r. do Oflagu przewieziono ponad 1000 oficerów z Powstania Warszawskiego.
Ponieważ długi okres odosobnienia sprzyja wystąpieniu nazwanej i opisanej podczas I wojny światowej choroby, „choroby drutów kolczastych”, w obozie postanowiono powołać Komisję Kulturalno-Oświatową, której przewodniczącym przez większą część istnienia był ppłk Jan Ciałowicz. Komisja zajęła się zagospodarowaniem czasu wolnego i zorganizowaniem całokształtu zajęć obejmujących szeroko rozumianą kulturę i naukę z oświatą. Przede wszystkim chodziło o działanie zapobiegające wystąpieniu wspomnianej choroby, której leczenie jest niebywale trudne i długotrwałe.
W obozie powstało pięć wydziałów: biblioteki, imprez artystycznych, oświaty żołnierskiej, sportu i wychowania fizycznego, kół fachowych i kursów. Dodatkowo powołano Uniwersytet Woldenberski prowadzony pod kierunkiem prof. Kazimierza Michałowskiego.
Wśród licznych kół środowiskowych (Koło Farmaceutów, Koło Leśników, Naukowe Koło Orientalistyki, Koło Metodologii Nauki) może najprężniej działało Koło Lekarzy Weterynarii. Osób związanych z weterynarią było w Oflagu 69, to znaczy 56 lekarzy weterynarii i 13 studentów i tych co po wojnie ukończyli studia weterynaryjne. W grupie 56 lekarzy weterynarii 37 ukończyło weterynarię we Lwowie, 15 w Warszawie, 2 w Berlinie, po jednym w Nowoczerkasku i Dorpacie.
Przewodniczącym Koła Lekarzy Weterynarii został mjr dr Teodor Ignacy Uszyński, który w 1924 r. ukończył Akademię Medycyny Weterynaryjnej we Lwowie. Wykładowcami byli także dr Eugeniusz Domański — prowadził zajęcia z epizootiologii i fizjopatologii, dr Włodzimierz Osyczka — wykładał patologię szczegółową, dr Bronisław Lubieniecki — chirurgię i ortopedię, dr Julian Luks — higienę produktów żywnościowych zwierzęcego pochodzenia, lekarz wet. Bronisław Jużak — wykładowca administracji weterynaryjnej. Uczestnicy wykładów po ich zaliczeniu zdawali egzamin przed komisją egzaminacyjną, której przewodniczył płk lek. wet. Mieczysław Lessiński.
Kiedy zastanawiano się co przyniosła organizacja Koła Lekarzy Weterynarii odpowiedziano: „Starszym nie pozwoliła zapomnieć fachu i zmuszała ich do dzielenia się doświadczeniem z młodszymi, a młodym — wyobcować się zawodowo i zamiast kart do ręki wetknęła książkę”.
Po uwolnieniu z obozu — po wojnie — studenci Uniwersytetu Woldenberskiego stanęli przed komisją egzaminacyjną Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Stawiło się 10 studiujących w obozie: w 1945 r. egzaminowi poddał się Józef Piotrowicz (2 sierpnia 1945 r.), w 1946 r. — Władysław Chróściewicz, Alojzy Cywa, Aleksander Gostyński, Roman Wargocki, 1947 r. — Stanisław Kurowski, Jerzy Krzywosiński, Stefan Madeyski i Piotr Pietraszewski, a w 1948 r. — Leon Żebrowski.
Po wojnie 10 ukończyło UMCS w Lublinie a 2 we Wrocławiu na Uniwersytecie i Politechnice.
W Oflagu II C Woldenberg lekarze weterynarii nie tylko, że zajmowali się wykładaniem przedmiotów związanych ze swoim wykształceniem, to jeszcze prowadzili zajęcia ze stomatologii, medycyny ogólnej, hodowli i chorób pszczół czy kierunku ogólnorolnego.
W oflagu Woldenberg przebywało wiele wybitnych postaci. Wśród lekarzy weterynarii wymienić należy: Eugeniusza Domańskiego, Lecha Jaśkowskiego czy Jana Koprowskiego. Chociaż postacie można wymieniać tak aż do wspomnianych 56 lekarzy.
Biografię Jana Stefana Koprowskiego opublikowałem w „Życiu godnym pomnika” w rozdziale zatytułowanym „Biografia jak z filmu”. Biografię Jana Koprowskiego zamieściłem także w tym opracowaniu. Krótki cytat ze wstępu do tej biografii: „Studiując weterynarię we Wrocławiu, często spotykałem sympatycznego i nad wyraz skromnego dr. Jana Koprowskiego. Wówczas nie znaliśmy meandrów jego życiorysu. Słuchając wykładów i rozmawiając podczas przerw, nikt nie pomyślał nawet, że stoi obok człowiek o tak bogatym życiorysie. Lekarz weterynarii, którego życie może posłużyć za gotowy scenariusz filmowy. Biografia jak z filmu — internowany z bronią na Węgrzech, ucieka, okrętuje się na statek do Marsylii, walczy w kampanii francuskiej, przepływa wpław kanał Marna-Ren, ucieka samochodem w kierunku granicy szwajcarskiej…”.
W cytowanym wcześniej artykule o Eugeniuszu Domańskim pięknie napisał prof. Janusz Gill w pracy _Rola profesora Eugeniusza Domańskiego w kształceniu lekarzy weterynarii w obozie jenieckim w Woldenbergu podczas II wojny światowej_: Spośród znamienitych Synów Ziemi Podlaskiej wybitne miejsce w naukach weterynaryjnych zajmuje profesor dr hab. Eugeniusz Domański, wielki uczony, obywatel świata w zakresie endokrynologii doświadczalnej, człowiek niezwykle prawy, który nie umiał odpoczywać”.
Prof. Tadeusz Krzymowski w biografii zamieszczonej w_ Wybitni polscy lekarze weterynarii XX wieku w nauce i zawodzie_ w opracowaniu Edmunda K. Prosta, Lublin 2005, s. 69—72 podkreślał: Naukę tworzą indywidualności, tworzą ją talenty. Takim człowiekiem, pracującym z pasją i zamiłowaniem do pracy eksperymentalnej, był niewątpliwie prof. E. Domański. /…/ Miał świadomość, że współtworzy naukę światową, ale miał też przekonanie, że nasz polski wkład do tej nauki musi odpowiadać naszej kulturze i cywilizacji, naszym narodowym ambicjom, a braki i niedostatki, które nie od nas zależą, można i trzeba wyrównywać zwielokrotnionym nakładem własnej pracy”.
Prof. Marian Tischner w biografii zamieszczonej w _Wybitni polscy lekarze weterynarii XX wieku w nauce i zawodzie_ w opracowaniu Edmunda K. Prosta, Lublin 2005, s. 143—149 tak wspomina prof. Lecha Jaśkowskiego: „W dniu 19 września 1939 r., po odbyciu kampanii wrześniowej, po bitwie pod Kutnem dostał się do niewoli niemieckiej. Cały okres II wojny przebył w obozach jenieckich w Itzehoe, Sandbostel, Lubece i Woldenbergu. Razem z kolegami założył w Woldenbergu (Dobiegniew) klub „Wielkiej Niedźwiedzicy”, którego głównym hasłem była „Praca dla przyszłej Rzeczpospolitej Polskiej”. Założyli Koło Medyków Weterynaryjnych, przygotowujących, w warunkach obozowych, lekarzy weterynarii do podjęcia pracy zawodowej po zakończeniu wojny. Oprócz regularnie odbywanych wykładów dyskutowano również nad wartością i możliwością wprowadzenia sztucznego unasienniania do praktyki hodowlanej. Wydaje się, że właśnie w Woldenbergu skrystalizowały się ostatecznie jego przyszłe zainteresowanie związane z biologią rozrodu”.
„Działania edukacyjne podjęte w Oflagu II C w Woldenbergu przez jeńców-oficerów polskich są zjawiskiem niepowtarzalnym w europejskiej historii oświaty. Lekarze weterynarii zapisali w nich piękną kartę” — zakończenie z art. prof. Teresy Zaniewskiej „Uniwersytet Woldenberski Koło Lekarzy Weterynarii”.
FAKTY LUŹNO POWIĄZANE
Po wojnie, w 1951 r. władze Polski Ludowej przygotowały akt oskarżenia za próbę wojskowego zamachu stanu. Oskarżono m.in. generałów: gen. Stanisława Tatara, gen. Jerzego Kirchmayera, gen. Stefana Mossera, gen. Bronisława Prugara-Ketlinga oraz osadzonych w Oflagu II C Woldenbergu, grupę tzw. woldenberczyków (gen. Franciszka Hermana — X/44, gen. Józefa Kuropieskę — 40—45). W akcie oskarżenia wymyślono, że akcją dywersyjną z Londynu mieli kierować członkowie „Komitetu Trzech”: wymieniony gen. St. Tatar, płk Marian Utnik i płk Stanisław Nowicki.
Ten ostatni płk. Stanisław Nowicki (w procesie TUN — od nazwisk oskarżonych, skazany na 15 lat więzienia) to drugi dziadek Yarka Godfreya. Pierwszy Władysław Godfreyow — bohater mojej książki „Odnalezione głosy. Zadziwiające losy lekarzy zwierząt”, Warszawa 2013 — lekarz weterynarii. I właśnie od Yarka Godfreya 30 lipca 2013 r. otrzymałem wspomniany na wstępie długi list opisujący losy dziadka Stanisława Nowickiego, w pewnym sensie bohatera tej publikacji. Jarek pisze:
_Dziadek rotmistrz Stanisław Nowicki, który w latach 30-tych w okolicy Wilna zatrzymał pociąg (używając swojego szwadronu kawalerii), aby porwać swoją przyszłą żonę Halinę, która starała się ukryć przed nim w zakonie. Ta awantura zakończyła się w pobliskiej cerkwi, gdzie mój dziadek trzymał w jednej ręce swoją wybrankę, a w drugiej rewolwer przy głowie lokalnego popa. Rezultat tego związku — mój ojciec Andrzej i jego siostra Dorota. To mu wcale nie przeszkadzało być odpowiedzialnym za FON — Fundusz Obrony Narodowej czyli 13 ciężarówek wypełnionych srebrem ofiarowanym przez Polaków „na wojnę”, który starał się wyprowadzić z Polski przez Rumunię w 1939 r. W wyniku inwazji Sowieckiej 17 września, ten „ładunek” został „zagubiony” (i częściowo odnaleziony po „Solidarności”) i mój dziadek oskarżony niesłusznie o kradzież i zdradę. W końcu rotmistrz Nowicki przedostał się do Afryki, gdzie otrzymuje medal za walkę pod Tobrukiem i później znajdujemy go w Londynie, gdzie żeni się ponownie z byłą żoną swojego generała Andersa — jak by nie było! Nie mogąc wrócić do „czerwonej Polski” swoje ostatnie lata spędza w Buenos Aires. Dodam jeszcze, że wybuch wojny uratował życie mojego dziadka, ponieważ w 1938 r. dowiadując się przez przypadek, że w pobliskiej wiosce chłopi przecięli piłą jego dziadka w czasie powstania ludowego (1863!) zdecydował z pomocą swojego (prawdopodobnie pijanego) szwadronu zamordować wszystkich mieszkańców tej wioski za co dostał karę śmierci, która została anulowana w momencie wybuchu wojny. Taki wschodni „western”…”._
Przytaczam ten fragment listu wnuczka, gdyż w wielu miejscach legenda rodzinna rozmija się z prawdą historyczną, którą zamierzałem Yarkowi opisać. Niestety nie zdążyłem. Yarek Godfrej zmarł nagle w marcu 2014 r.
Odpowiedzią miało być opracowanie oparte o materiał zawarty w biografii gen. Stanisława Tatara na stronie www.wikipedia.com.
Po śmierci gen. Lucjana Żeligowskiego w Anglii, gen Stanisław Tatar był odpowiedzialny za przewiezienie jego ciała do Warszawy. Sytuacja ta została wykorzystana do przekazania rządowi PRL w 1947 r. zdeponowanej w Anglii części Funduszu Obrony Narodowej — 350 kg złota oraz 2,5 miliona dolarów (Fundusz Drawa).
Gen. Stanisław Tatar wraz z ppłk. dypl. Marianem Utnikiem i płk. dypl. Stanisławem Nowickim — oficerami z Oddziału VI Sztabu Naczelnego Wodza — zostali ustanowieni powiernikami skarbu (tzw. Komitet Trzech) przez Rząd RP na uchodźstwie. Komitet Trzech jednak zdradził. 19 czerwca 1947 skarb został, wbrew woli Rządu RP na uchodźstwie, przekazany — przedstawicielowi wywiadu wojskowego PRL. Przekazali także teczki archiwalne Oddziału VI Sztabu Naczelnego Wodza, narażając w ten sposób osoby z tych dokumentów na represje ze strony komunistów. Dziesięć metalowych kaset ze złotem przywiezionych zostało wraz z trumną gen. Lucjana Żelichowskiego z Londynu na Okęcie w lipcu 1947. Uczestniczyli w tym kurierzy specjalni płk Leon Szwajcer i Pola Landau-Leder. Złoto złożono w gabinecie szefa II Oddziału gen. Wacława Komara. Dopiero 8 marca 1948 wiceminister obrony narodowej Marian Spychalski zlecił przekazanie złota do Narodowego Banku Polskiego.
Cytuję zdania ze strony www.wikimedia.com: „Dzięki współpracy z oficerami wywiadu Oddziału II Sztabu Generalnego WP (warszawskiego) Stanisław Tatar otrzymał w 1947 paszport konsularny RP (PRL). W lipcu 1948 Bolesław Bierut odznaczył generała Tatara Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, pułkownika Nowickiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a podpułkownik Utnik rozkazem marszałka Michała Roli-Żymierskiego został awansowany do stopnia pułkownika. Od tego czasu Stanisław Tatar był izolowany przez środowiska niepodległościowe w kraju i za granicą. Do Polski powrócił w 1949”.
Po przyjeździe do kraju zostali jednak aresztowani i w 1951 r. w procesie „TUN” (Tatar-Utnik-Nowicki) skazani na wieloletnie więzienia (gen. St. Tatar — na dożywocie) na podstawie spreparowanych dowodów m.in. oskarżeni o defraudację złota ze skarbu FON i próbę wykorzystania przekazania depozytu do rozpoczęcia działalności szpiegowskiej.
W 1956 zostali zwolnieni i częściowo zrehabilitowani.
Kuriozum okazała się rehabilitacja płk. Stanisława Nowickiego, którego oczyszczono z zarzutów konspiracji w wojsku z braku dowodów winy ale nie zrobiono tego w stosunku do czynów z okresu wojny. Na pełną rehabilitację przyszło czekać ponad 40 lat.
Konferencja naukowa _Uniwersytet Woldenberski i jego znaczenie_ poświęcona Oflagowi II C Woldenberg na SGGW (2015) — dr Dorota Grubba-Thiede, prof. Adam Dobroński, autor i prof. Teresa Zaniewska
JEŃCY OFLAGU II C WOLDENBERG:
Ppor. Tadeusz Banach, por. Tadeusz Barlik, por. Tadeusz Bober, por. Jerzy Brochocki, por. Bryński Jan, ppor. Władysław Chróściewicz (student), ppor. Alojzy Cywa (student), ppor. Zygmunt Czarnecki, mjr Sergiusz Dobrolubow, ppor. Eugeniusz Domański, por. Henryk Gębala, por. Aleksander Gostyński, ppor. Lech Marian Jaśkowski, mjr Mieczysław Jeziorowski, mjr Marian Kazimierz Jóźkiewicz, por. Bronisław Jużak, ppor. Alfons Henryk Kahle kpt. Emil Kaliński, ppor. Piotr Kaminiarz, ppor. Franciszek Kaszubowski, mjr Stefan Włodzimierz Kejdana, ppor. Roman Kluczkowski (student), Tadeusz Kobus, Stefan Konarski, Jan Stefan Koprowski, kpt. Kostrzewski Roman, ppor. Jerzy Krzywosiński, ppor. Stanisław Kurowski, Marian Lanowski, płk Mieczysław Lessiński, kpt. Bronisław Lubieniecki, ppor. Julian Luks, ppor. Józef Łukaszewicz, por. Stefan Madeyski-Poraj, por. Ludwik Makowski, ppor. Zdzisław Męciński, por. Jan Mleczko, ppor. Franciszek Morawski (student), ppor. Ludwik Morawski, ppor. Józef Muchowski, Józef Nagoszewer, ppor. Marian Niedbał, ppor. Zygmunt Niezgoda (student), ppor. Mieczysław Adam Nowicki, ppor. Włodzimierz Wiktor Omelan, ppor. Włodzimierz Osyczka, Wacław Owoc, ppor. Piotr Pietraszewski, ppor. Eugeniusz Stanisław Plewiński, ppor. Wiktor Rajszys, Marian Rybicki, ppor. Zbigniew Serwa, ppor. Józef Sobociński, ppor. Salomon Stefan Szafer, mjr Kazimierz Marcin Szostakiewicz, ppor. Tadeusz Ślączka, mjr Stanisław Świba, ppor. Jan Święcicki, ppor. Mieczysław Tułasiewicz, mjr Teodor Uszyński, por. Mikołaj Marian Wajda, ppor. Roman Wargacki, kpt. Eugeniusz Warnicki, ppor. Waldemar Wasiukiewicz (student), kpt. Zygmunt Wilczyński, por. Jan Wojnarowski, por. Mieczysław Woronkiewicz, por. Mieczysław Wróblewski, por. Leon Żebrowski.
OFLAG VII A MURNAU
Obóz dla oficerów polskich powstał w koszarach wojskowych w miejscowości Murnau am Staffelsee z przeznaczeniem początkowo dla 700—800 jeńców. We wrześniu 1942 r. przetrzymywano już blisko 4 tys. osadzonych. W maju 1945 r. znajdowało się 5457 jeńców. Obóz został oswobodzony 29 kwietnia 1945 r. przez oddział amerykański z 12 Dywizji Pancernej.
Murnau — powitanie bez podania ręki — płk U. Frey i gen. dyw. T. Piskor. Źródło: T.K.Gruszka, _W Murnau_, wyd. Londyn1994
JEŃCY OFLAGU VII A MURNAU:
Ppor. Ludwik Jan Adamek, ppor. Stanisław Barcz (student), ppor. Franciszek Baumgart, ppor. Stanisław Biliński, ppor. Marian Bratkowski, kpt Józef Buchta, ppor. Arkadiusz Czajkowski, ppor. Kazimierz Dmowski, por. Eugeniusz Henryk Dubiel, ppor. Władysław Duś, por. Bronisław Dynowski, kpt. Tadeusz Elektorowicz, ppor. Alfred Eisen, ppor. Henryk Gargula, ppor. Stanisław Golonka, mjr Stefan Gomułka/Gumułka, ppor. Jan Józef Gregorkiewicz, ppor. Romuald Herbst (?), por. Władysław Hołub, ppor. Roman Jaciów, ppor. Józef Czesław Jaszczyński, mjr Władysław Kazimierz Jończy, ppor. Władysław Aleksy Jurjewicz, ppor. Tadeusz Kamiński, por. Kazimierz Karnecki, ppor. Stanisław Teofil Kilian, kpt. Tadeusz Kobusiewicz, mjr Julian Kochanowski, ppor. Wiktor Kolęda, ppłk Stanisław Konkiel, płk Tadeusz Karol Kucz, ppor. Aleksander Kuraszkiewicz, ppor. Franciszek Kwiatkowski, ppor. Roman Lalka, ppor. Tadeusz Marian Teofil Łożyński, ppłk Antoni Majer, kpt. Janusz Majewski, ppor. Euzebiusz Małecki, ppor. Eugeniusz Marczakowski, por. Mieczysław Antoni Maricz, ppor. Zygmunt Mąkowski, ppor. Adam Mikołajewski, ppor. Józef Roman Milchert, ppor. Henryk Motyl, ppor. Tadeusz Mosaniuk, ppor. Alojzy Neterowicz, ppor. Tadeusz Jan Niczewski, ppor. Jerzy Tomasz Oleksiński, ppor. Tomasz Ostrowski, ppor. Michał Pastuszak, ppor. Stanisław Patyk, ppor. Jan Perchuć, ppor. Witold Bernard Płoszyński, ppor. Liniusz Anatol Popiołek, mjr Józef Porzycki, por. Jan Andrzej Prasoł, ppor. Kazimierz Marian Pyszkowski, ppor. Kazimierz Rakowski, ppor. Józef Reimann, por. Paweł Riedel, ppor. Wacław Bogumił Różewski, ppor. Konstanty Rudziński, por. Kazimierz Alojzy Skoczek, mjr Stanisław Stebnicki, por. Henryk Michał Szawłowski, por. Teofil Szmilichowski, ppor. Tadeusz Świąszkowski, ppor. Bronisław Świtajski, kpt. Jan Talecki, mjr Franciszek Urbanik, por. Tadeusz Ważny, por. Stanisław Wędrychowicz, ppor. Franciszek Wisłocki, ppor. Paweł Wiktorski (student), mjr Józef Wiślicki, ppor. Bolesław Witkowski, kpt. Józef Wróblewski, por. Bohdan (Bogdan) Wrzyszczyński, ppor. Alojzy Zawadzki, ppor. Ferdynand Zieliński.
46 lekarzy weterynarii — jeńcy Oflagu Murnau — Archiwum rodzinne Tomasza Łożyńskiego
OFLAG II B ARNSWALDE
Obóz jenieckie położony w dzisiejszym Choszcznie powstał w 1939 r. w 4 dwupiętrowych blokach. Pierwszy transport przybył do obozu 6 listopada 1939 r. i liczył 2254 jeńców. 17 września 1940 r. wysłano do powstałego Oflagu II C Woldenberg 1963 oficerów polskich, a 14 maja 1942 r. pozostałych jeńców przewieziono do Oflagu II D Gross-Born.
JEŃCY OFLAGU
Ppor. Marian Bystroń, kpt. Aleksander Zbigniew Hollitscher, kpr. Bolesław Kamiński, kpt. Jerzy Łubkowski.
OFLAG XI B BRAUNSCHWEIG
Jeniec oflagu: Stefan Wojnarowski.
OFLAG VI B DÖSSELL
Obóz jeniecki utworzony w 1940 r. w miejsce planowanego lotniska. Pierwsi oficerowie polscy trafili tutaj z Oflagu IV C Colditz i 1077 wydanych przez Rumunów. Do Oflagu zostali przewiezieni jeńcy z obozu VI E Dorsten w związku z jego likwidacją. W tej grupie jeńców znaleźli się dwaj lekarze weterynarii: płk Stanisław L. Barzykowski i płk Konrad Millak. Zdjęcie z tego obozu oraz krótki opis zamieściłem w książce „Odnalezione głosy” w rozdziale „Zmarł podczas okupacji hitlerowskiej” s. 233 — 236. Obóz został omyłkowo zbombardowany przez samoloty brytyjskie 27 września 1944 r. W Oflagu VI B Dössell łącznie zginęło 141 jeńców. Obóz oswobodzili żołnierze amerykańscy 1 kwietnia 1945 r.
JEŃCY OFLAGU:
Ppłk Tytus Daniel Badowski, płk Stanisław Barzykowski, ppor. Roman Ludwik Bednarczyk, por. Józef Dąbrowski, por. Józef Henryk Gac, ppor. Euzebiusz Gajda, kpt Włodzimierz Grudziński, mjr Henryk Harland, kpt. Janusz I. Kołtoński, ppor. Stanisław Langer, ppor. Bohdan Ładyżyński, por. Alfons Łazarewicz, płk Konrad Millak, kpt. Stanisław Ochab, ppłk Stanisław Pietruszka-Pietrzewski, ppor. Kazimierz Sidor, Alojzy L. Weiss, por. Mieczysław Wydra, ppłk Zygmunt Zawierucha.
OFLAG II D GROSS-BORN
Obóz jeniecki dla oficerów polskich utworzony został 1 czerwca 1940 r. w miejscu Stalagu II C Gross-Born we wschodniej części wzgórza nazywanego Psią Górką w pobliżu miejscowości Kłomino (dzisiaj). W połowie 1942 r. z obozu wywieziono Francuzów a dostarczono Polaków z Oflagu II B Arnswalde. 1 stycznia 1945 r. znajdowano się 5391 Polaków z tego 5014 oficerów i 377 ordynansów. 29 stycznia obóz został ewakuowany pieszo do odległego o 700 km Oflagu X A Sandbostel. W Oflagu II D Gross-Born rozwijało się życie kulturalno-sportowe. Wychodziły gazety: „Zadrucie”, „Znaki”, „Alkaloidy”. Tutaj latem 1944 r. odbyły się XII Igrzyska Olimpijskie. Startowało w nich 100 zawodników w 16 dyscyplinach sportowych.
JEŃCY OFLAGU:
Por. Wiktor Bazylczuk, ppor. Roman Bolesław Brocki, kpt. Wiktor Chmielewski, mjr Leon Demciuch, ppor. Henryk Dymkowski, por. Stanisław Grudzień, por. Romuald Hayder, kpt. Wacław Jagielak, ppor. Bohdan Kalusiński, Aleksanderr Korthalis, ppor. Stefan Andrzej Krasuski, por. Juliusz Edmund Kurkowski, por. Antoni Malak, por. Józef Mazur, ppor. Marian J. Michalski, ppor. Aleksander Sawicki, por. Michał Szabuniewicz, ppor. Kazimierz Szczepański, ppor. Zygmunt Wojciechowski, por. Antoni Zieliński, ppor. Kazimierz Żebrowski.
OFLAG XII A HADAMAR
Jeńcy oflagu: Kazimierz Karnecki, Kazimierz Wojakiewicz.
OFLAG III A LUCKENWALDE
Jeniec oflagu: Franciszek Michał Kaczor.
OFLAG X C LŰBECK
Jeniec oflagu: Zdzisław Ważny.
OFLAG X B NIENBURG
Obóz funkcjonował od czerwca 1940 r. do kwietnia 1945 r. W Oflagu zostali uwięzieni oprócz Francuzów, Włochów także Polacy. Okresowo przebywali tam polscy marynarze. Między innymi komandor Stanisław Mieszkowski, który w 1952 r. został skazany przez polski sąd na karę śmierci pod fałszywym zarzutem o szpiegostwo. Proces był określany jako „spisek komandorów”. Wyrok wykonano. Miejsce pochówku nieznane. Pozostałych czterech komandorów skazano na karę śmierci a dwóch z nich na dożywotnie więzienie. W 1956 r. wykazano przed sądem całkowitą niewinność komandorów.
Jeniec oflagu: Tadeusz Sobolewski.
OFLAG II E NEUBRANDENBURG
Obóz jeniecki dla oficerów utworzony został w 1940 r. Zlikwidowany natomiast w marcu 1944 r.
Jeńcy oflagu: por. Stefan Artymowski, ppor. Marian Błaszczyk, por. Czesław Grabowski, ppor. Władysław Gulda/Guldo, ppor. Andrzej Jakubowski, ppor. Tadeusz Kłodziński, ppor. Bazyli Kobryń, ppor. Stanisław Ryszkowski, mjr Mieczysław Edward Zagajewski.
OFLAG XI A OSTERODE
Pierwsi oficerowie polscy przybyli do obozu 10 października 1939 r. i mieli już numer obozowy powyżej 1000. W obozie uprawiano sport — piłka nożna i siatkówka. Osadzeni otrzymywali żołd wypłacany co kwartał w lagermarkach. Oflag XI A rozpoczęto likwidować 1 sierpnia 1940 r. i jeńców przeniesiono do Oflagu II C Woldenberg i II A Prenzlau.
Jeńcy oflagu: Witold Józef Pawlikowski, Wacław Szyc.
OFLAG II A PRENZLAU
Prenzlau, Poméranie. Oflag II A, obóz jeniecki — Archiwa audiowizualne MKCK
Jeńcy: Bolesław Brauer, Eugeniusz Ejzert/Eizert, Bronisław Kosiński, Leopold Mroczkowski, Józef Nowak, Witold J. Pawlikowski, Władysław Roman Postępski, Aleksander Józef Radtke, ppor. Włodzimierz Julian Sawański, Władysław Witkowski.
OFLAG X A SANDBOSTEL
Jeńcy oflagu: Henryk Jaskulski, Romuald Konikowski, Jan Skarbek-Kiełłczewski, Wiesław Opieliński, Henryk Ślesiński, Bolesław Paweł Waszczuk.
OFLAG XVII A EDELBACH-DÖLLERSHEIM
Jeńcy oflagu: Zbigniew Gaugusch, Kazimierz Orzeł.
OFLAG „KOMANDIROWKA”
Jeniec: Zbigniew Czajkowski.
OFLAG? — Walerian Rutkowski.
STALAG XII A DIEZ
Jeniec obozu: Paweł Fritz,
STALAG XII D TRIER
Jeniec: Jan Wolański.
STALAG VIII B LAMSDORF
Jeniec obozu: Kazimierz Cytlak.
STALAG XXI A SCHILDBERG
Jeniec obozu: Józef Jankowski.
STALAG I A STABLACK
Największy obóz niemiecki na terenie byłych Prus Wschodnich z przeznaczeniem dla podoficerów i szeregowców wojsk lądowych na terenie dawnego niemieckiego poligonu Stablack. W latach 1939—1945 przebywało w nim około 255 000 jeńców wojennych..
Jeńcy obozu: Aleksander Kusio, Mirosław Ruszczycki, Michał Tymrakiewicz.
STALAG IV B MUHLBERG
Jeniec: Stefan T. Skulski.
STALAG XI A ALTENGRABOW
Jeńcy stalagu: Zbigniew Kowalski, Egon Saphir.
STALAG I A GROSS MISCHEN
Jeniec: Walenty Leszko.
OBÓZ PRZESIEDLEŃCZY W LABRECHTDORF (POTULICE)
W jednym z poprzednich rozdziałów opisałem złożone losy lekarza weterynarii Ulricha Davisa i jego córki. Tym razem chciałbym przybliżyć losy młodzieńca, który dyplom lekarza weterynarii zdobył po wojnie, a znalazł się w obozie dla wysiedleńców z Pomorza do Generalnego Gubernatorstwa.
Obóz ten powstał koła Nakła we wsi Potulice (później nazwane Lebrechtdorf) w listopadzie 1940 r. Pierwsze transporty wysiedlanych Polaków trafiły do niego w lutym 1941 r. Więźniów wsadzano do pomieszczeń pałacowych i gospodarczych nie ogrzewanych i bez umeblowania. Panujący bród, głód i choroby pasożytnicze bardzo prześladowały wysiedlane polskie rodziny. Później na terenie obozu powstały baraki określane jako „budy dla psów”.
Długo trwały spory, czy obóz ten należy zaliczyć do obozów koncentracyjnych ze względu na jego charakter. Nie było w nim jednak kary śmierci ale niewolnicza praca do niej prowadziła. W obozie zmarło 1291 osób (767 dzieci). Do takiego właśnie obozu trafił niespełna osiemnastoletni bohater naszego środowiska Henryk Biliński, który dyplom lekarza weterynarii otrzymał w 1953 r. we Wrocławiu.Gibasiewicz W.A., _Martyrologia Żydów lekarzy weterynarii w okupowanej Polsce_, wyd. Witanet 2020, s. 200.
Koskodan K. K., _Najwierniejszy sojusznik. Historia Polskich Sił Zbrojnych w czasie II wojny światowej_, wyd. Astra 2013, s. 224.
Gill J., _Rola profesora Eugeniusza Domańskiego w kształceniu lekarzy weterynarii w obozie jenieckim w Woldenbergu podczas II wojny światowej,_ _Światło wśród burzy: szkolnictwo i oświata polska na Zachodzie w czasie drugiej wojny światowej_, Zaniewska Teresa, Pospieszny Norbert, Stankiewicz Zygmunt (red.), Białystok 2004, s. 241.
Konecka K., _Listy dobiegniewskie_, Dobiegniew 2010.
Domański E., _Akcja samokształcenia lekarzy i absolwentów w Oflagu II C Woldenberg,_ Medycyna Weter. 1 (1—2), 77—78, 1945.
Jaśkowski L., _”Woldenberczycy” Lekarze weterynarii w obozie jenieckim Woldenberg,_ Medycyna Weter. 7—8, 38, 1983.
Korespondencja autora z Y. Godfrey w w latach 2011—2014.
Gibasiewicz W.A., _Życie godne pomnika,_ Warszawa 2011, s. 43.
Krzymowski T., _Wybitni polscy lekarze weterynarii XX wieku w nauce i zawodzie_ w opracowaniu E. K. Prosta, Lublin 2005, s. 69—72, o prof. E. Domańskim.
Tischner M., _Wybitni polscy lekarze weterynarii XX wieku w nauce i zawodzie_ w opracowaniu E. K. Prosta, Lublin 2005, s. 143—149 tak wspomina prof. L. Jaśkowskiego.
www.wikipedia.com/gen. Stanisław_Tatar.