Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Polska Narodowa - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 stycznia 2026
20,19
2019 pkt
punktów Virtualo

Polska Narodowa - ebook

Niniejsza książka jest utworem fikcyjnym opartym na alternatywnej interpretacji historii Polski XX wieku. Przedstawione wydarzenia, postacie i decyzje polityczne nie stanowią rekonstrukcji faktów, lecz próbę odpowiedzi na pytanie, jakie kierunki rozwoju były możliwe, a nie zrealizowały się w pełni.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Proza
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8440-304-4
Rozmiar pliku: 1,0 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Rozdział 1

Partyzanci przejmują władzę

Po śmierci Aleksandra Zawadzkiego Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej zebrał się by omówić wybór nowego Przewodniczącego Rady Państwa wybór padł na Mieczysława Moczara przywódcę Partyzantów wybór był znamienny Partyzanci byli skrajnie prawicową frakcją w PZPR gloryfikującą wojnę partyzancką Moczar zaskoczony trochę decyzją Komitetu nie oponował jednak i szybko przejął ster władzy po wszystkim wygłosił przemówienie.

— W ciągu wielu lat nagromadziło się w życiu Polski wiele zła zarówno w życiu codziennym obywateli jak i w polityce odmawiano uznania żołnierzy rządu na Zachodzie walczących z faszystowskim okupantem za bohaterów, ścigano ich, prześladowano i zabijano w imię czego? Demokracji ludowej? Komunizmu? Socjalizmu? Nie! Zabijano ich w imię interesów sowieckich Sowieci nie rozumieją, że ich panowanie w Europie Środkowej dobiega końca w 1953 jarzmo zrzucili Niemcy, w 1956 Węgry, Czechosłowacja w 1958 Bułgaria i Albania w 1962 a w 1963 Rumunia zostaliśmy tylko my może diametralnie różniliśmy się w kwestii ideologii, lecz nadal byliśmy uzależnieni od Moskwy czas nadszedł, aby z tym skończyć. Niech Rzeczpospolita powstanie niech Rosjanie wiedzą, że nie będziemy się ich bać Polska może i musi sama o sobie decydować już raz byliśmy pod okupacją niemiecką niech nie myślą, że będziemy dłużej tolerować ich obecność na polskiej ziemi to nasz kraj nie ich tu jest Polska nie ZSRS nawet jeśli ma to doprowadzić do wojny nakazuje marszałkowi Spychalskiemu wypędzenie rosyjskich garnizonów z naszej ojczyzny w trybie natychmiastowym.



Marszałek Polski Marian Spychalski wydał właśnie rozkaz, aby sowieckie wojska opuściły terytorium Polski jednym z oddziałów wykonujących ten rozkaz była 1 Brygada Pancerna. Rozkaz ten był jednak połączony z nagonką na Rosjan czego część Rosjan nie rozumiała.

— Najpierw nas kochacie a teraz chcecie wygnać. — rzekła Marusia do Janka.

— Jesteś żołnierzem Wojska Polskiego raczej ciebie nie wygnają. — odparł jej mąż.

— To dla was nie ma znaczenia. — Marusia wytarła łzy.

— Nie zrozum mnie źle jesteśmy małżeństwem, lecz wielu Polaków nie lubi demokracji ludowej i Radzian. — Janek spojrzał na nią czule.

— My was wyzwoliliśmy od faszystów a wasz rząd nam każe się wynieść. Rozumiem wasz gniew nasz ustrój nie jest dla wszystkich atrakcyjny, ale mimo wszystko wyzwoliliśmy was od Niemców a teraz wy chcecie nas się pozbyć. — powiedziała do niego.

— To między nami nic nie zmienia. — powiedział Janek. — Poproszę dowódcę o rozmowę z marszałkiem Rokossowskim. Wstawię się za tobą.

— Tu nie chodzi tylko o mnie. — powiedziała Marusia. — Tu chodzi o nasze dzieci.

— Wiem, ale wątpię, abyśmy poszli taką samą drogą co Niemcy. — odparł.



— Obywatel Jan Kos. — powiedział jeden ze pracowników MON do Rokossowskiego.

— Niech wejdzie. — powiedział marszałek.

Marszałek Polski siedział przy biurku podpisując kolejny rozkaz.

— Obywatelu Marszałku.

— Spocznij Kos. — rzekł krótko. — Wiem po co tu jesteś.

— Chodzi o listę wypuszczoną kilka dni temu. Jest nieoficjalna, ale pada tam stwierdzenie,,elementy niepewne etnicznie” jak to mam rozumieć?

— Zawsze są najpierw listy, potem rozkazy. — powiedział spokojnie Rokossowski. — Powiem ci coś Kos ta Polska nie boi się już Moskwy.

— Moja żona. — Janek spojrzał marszałkowi w oczy. — Jest żołnierzem Wojska Polskiego, przysięgała tej ziemi nie Kremlowi.

— Wiem o tym.

— Obywatelu marszałku proszę tylko o jedno o to by dzieci z takich związków w tym moje nie stały się obiektem nagonki. — powiedział Kos.

— Nie martw się Kos. — marszałek wstał. — Ona jak i inni zostaną, lecz nie wiem, jak to się potoczy.

— Dziękuje panu. — powiedział Janek po czym wyszedł.



Przyszli rano zapukali.

— Obywatele Kos. — powiedział funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej. — Milicja proszę otworzyć i się nie denerwować.

— Macie nakaz? — spytała Marusia.

— Tak. — padła odpowiedź.

Otworzyli. Oficer Milicji pokazał odznakę i wszedł do mieszkania.

— Ładnie państwo się urządziliście. — powiedział.

— Do rzeczy proszę pana. — powiedział Janek.

— Sprawa jest delikatna. — zaczął milicjant. — Państwa dzieci, one są,,mieszańcami”.

Zamarli.

— Jak pan tak może. — Marusia spojrzała na funkcjonariusza. — To są Polacy.

— Małoletni Piotr i Wanda Kos ojciec oficer Wojska Polskiego pochodzenie etniczne — Polak matka przeszczepieniec z Armii Czerwonej pochodzenie etniczne — Sowietka.

— Ja jestem Polką! — powiedziała stanowczo Marusia.

— Pani Mario rozumiem pani oburzenie, ale tak mam w dokumentach. — powiedział milicjant.

— W dupie mamy państwowe dokumenty. — powiedział Janek.

— W każdym razie nie chcemy pańskim dzieciom zrobić krzywdy. Chcemy je nawrócić na właściwą drogę. — odparł milicjant nie słuchając go.

— Co to znaczy nawrócić? — spytała Marusia.

— Polska racja stanu wymaga, aby dzieci uczyły się postawy patriotycznej wobec Państwa Polskiego. — odparł. — Nie możemy sobie pozwolić na dwumyślenie.

— Do rzeczy proszę pana. — Jankowi zaczęła się kończyć cierpliwość.

— Aby sprawdzić, czy pańska żona nadaje się na polską matkę musimy je wypytać na osobności.

— Jestem Polką. — powtórzyła Marusia. — Rosyjskiego pochodzenia owszem, ale jestem jedną z was.

— Nie chodzi stricte o to czy pani deklaruje polskie obywatelstwo, tylko czy pani posiada cechy narodowo-polskie. — powiedział spokojnie funkcjonariusz.

— To znaczy? — spytała.

— Nie chodzi nam o krew, nie jesteśmy faszystami, chodzi nam o wiarę. — odpowiedział.

— Mamo co się dzieje? — spytały dzieci, które wstały dopiero z łóżka i zobaczyły milicjanta. — Czy zrobiliśmy coś złego proszę pana lub rodzice? — spytał Piotrek.

— Nie. — odpowiedział milicjant. — Dadzą mi państwo z nimi porozmawiać? — spytał.

— Tylko przy nas proszę pana. — odpowiedział Janek.

— Słuchajcie, wiecie co to za kraj? — zaczął.

— Polska.

— Kim jesteście?

— Polakami.

— Jaki znak wasz?

— Orzeł Biały.

— Wyznanie?

— Katolicy.

— To wszystko. — powiedział funkcjonariusz. — Na tym etapie.

— To znaczy? — spytał Janek.

— Państwo musi mieć pewność, że przyszłe pokolenie będzie wierne swojej ojczyźnie.

— Rozumiem. — powiedziała Marusia. — Ale dlaczego wy pytaliście, czy czujemy się Polakami?

— Ponieważ Polska się oczyszcza, widzi pani zaroiło się tu od Niemców, Żydów i innych niesłowiańskich narodowości a po doświadczeniu z UPA… chcemy mieć pewność, czy ktoś z żołnierzy sowieckich nie zagrozi Polsce.

— Rozumiem. — odpowiedziała.

— W takim razie do widzenia. — milicjant zamknął drzwi.

— To się nie dzieje… — powiedziała Marusia.



— Obywatelu Kos. — dowódca 1 Brygady Pancernej obserwował garnizon sowiecki odjeżdżający do Związku Sowieckiego. — Spytaj, czy zostawili wszystko, zależy nam na tym arsenale.

— Tak jest panie generale. — powiedział Janek po czym spytał się jednego sowieckiego żołnierza.

— Ładunki w silosach są?

— Da. — odpowiedział Sowiet.

— Idź sprawdź Kos. — powiedział generał.

Janek kiwnął głową bez zastanawiania.

Silos stał na uboczu naprzeciwko częściowo już zasypany śniegiem. Beton pękał, jakby sama ziemia nie chciała, by tam był. Znak ostrzegawczy zamazany farbą na szybko, jakby ktoś chciał zamaskować przeznaczenie obiektu.

Drzwi były zamknięte.

Zszedł po schodach i poczuł zapach metalu i wilgoci światło latarki przebiegało po elektronice, której jeszcze nie zdemontowano. Na końcu korytarza były drzwi z napisem w języku rosyjskim i polskim.

,,Obszar specjalny, wstęp wzbroniony”

— Skurwysyny… — mruknął po czym otworzył drzwi.

Były tam cały magazyn był nimi wypełniony.

Wróciwszy rzekł.

— Są co do jednej panie generale, dokumenty, kody dostępu wszystko, poza ludźmi.

— Dobrze. — generał zapisał coś w raporcie. — Wiesz co to oznacza?

— Co panie generale? — spytał.

— Mamy się czym bronić i to taką bronią, która będzie powodować, że zarówno Zachód jak i Sowieci pomyślą dwa razy zanim nas zaatakują. — odpowiedział generał.



— Czy to potwierdzone? — spytał marszałek Spychalski.

— Raporty mówią jasno. — powiedział minister obrony. — Przejęliśmy cały sowiecki arsenał jądrowy na terenie naszego kraju.

Marszałek spojrzał przez okno na stojące transportery opancerzone.

— Jeśli mogę dodać… — Minister Spraw Zagranicznych się zawahał. — Musimy spodziewać się ostrej reakcji ONZ. Szczególnie Ameryki i Sowietów.

Zapadła cisza, bardzo długa cisza.

— Nie obchodzi mnie to. — powiedział Spychalski. — Już dwa razy doświadczyliśmy obcej okupacji. Najpierw Niemcy, potem Sowieci. Nigdy więcej służalstwa wobec obcych.



Sala ONZ była zimna, za zimna w swej naturze. Dyskusja, jaką wywołało przejęcie sowieckiej broni jądrowej przez Polskę rozgorzała na dobre.

— Rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki. — przemówił ambasador USA. — Wyraża głębokie zaniepokojenie obecną sytuacją w Polsce, i apeluje do rządu polskiego o przekazanie broni masowego rażenia pod zarząd międzynarodowy.

Następny odezwał się dyplomata Związku Sowieckiego.

— Szanowni zgromadzeni, będę mówił krótko. Żądamy oddania nam naszej własności. — Sowiet zrobił krótką, taktyczną pauzę. — W przeciwnym razie podejmiemy wszelkie środki, w celu jej odzyskania.

— Jeśli można, panie przewodniczący. — powiedział polski ambasador.

— Ma pan głos. — odpowiedział.

— Jestem przedstawicielem państwa. — zaczął Polak. — Które na przestrzeni ponad stulecia, było najpierw wasalem mocarstw Prus, Austrii i Rosji. Potem przyszły rozbiory i okres zaborów, poza Napoleonem, który przywrócił Polskę na mapę świata w 1807, Zachód W OGÓLE nie przejmował się naszym losem. Byliśmy poddawani rusyfikacji i germanizacji, powstania narodowe kończyły się wywózkami na Syberię. Prusacy, a potem Niemcy chcieli nas wynarodowić, pozbawiając nas praw.

— Protestuję! — rzekł ambasador Niemiec.

— Jeszcze nie skończyłem. — powiedział ambasador Polski. -Kiedy odzyskaliśmy w końcu niepodległość 11 listopada 1918 roku, bolszewicy na nas napadli, a Zachód kazał nam przyjąć ich warunki, godząc się na sowietyzację Rzeczypospolitej. Gdy do władzy doszedł Adolf Hitler, Zachód gotowy był nas sprzedać Sowietom po raz kolejny, byleby tylko stworzyć sojusz antyniemiecki. Kiedy 1 i 17 września Niemcy jak i Związek Sowiecki napadły na Polskę Zachód nie zrobił NIC.

Poruszenie, szmer, szepty.

— Wreszcie. — ambasador podniósł głos. — W 1945 roku, w Jałcie sprzedano moją ojczyznę Sowietom tak, jakby była brzydką panną na wydaniu. Związek Sowiecki traktował Polskę jak kolonię.

— To pomówienia! — krzyknął sowiecki ambasador.

— Gwałty, mordy, rabunek mienia, przyzwolenie na zniszczenie Warszawy, represje i terror stalinowski, mordowanie żołnierzy, których winą było tylko to, że nie pasowali sowieckiemu dyktatorowi.

Znowu szepty tym razem nerwowe.

— Rzeczpospolita Polska mówi NIGDY WIĘCEJ. Koniec z waszymi dyktatami, narzucania obcych Polsce rozwiązań społecznych, ideowych i gospodarczych. Nie oddamy wam niczego. Mieliśmy prawo zabezpieczyć sowieckie głowice, bo wymagał tego interes polskiego narodu, bo znajdowały się na terytorium Państwa Polskiego. Nie będziemy więcej waszą rzeczą.

— Proszę zachować etykietę dyplomatyczną! — powiedział przewodniczący.

— Cały czas. — ambasador Polski jakby nie dosłyszał. — Polska naśladowała kogoś, prosiła każdego o pomoc. Co w zamian? Ciągle zdrada, zdrada i jeszcze raz zdrada. Na zakończenie powiem tak. Nie chcemy od was uznania, ni mów, ni waszych łez skończył się czas kołatania do waszych serc.

Sala zamarła.



— Stan oblężenia. — powiedział Moczar do Spychalskiego. — To jedyne wyjście na ten moment.

— Rozumiem panie przewodniczący tylko… do kiedy?

— Do odwołania. — wyjaśnił Moczar.

W tym momencie odezwał się minister spraw zagranicznych.

— Wie pan, jak nas nazywają za granicą? — spytał.

— Polscy faszyści?

Minister skinął głową.

— Zawsze tak mówią. — odezwał się dotąd milczący generał Jaruzelski. — Jak ktoś im powie stanowcze nie.

— Pan generał ma rację. — Moczar wstał. — Teraz wygodnie jest światu nazwać jakieś państwo, które nie kaja się faszystowskim, nie wchodząc w szczegóły.

Przez jakiś czas milczał.

— Nasz Narodowy Komunizm nie jest faszyzmem, tylko dostosowaniem socjalizmu pod potrzeby naszego narodu. Historia oceni, czy zrobiliśmy dobrze.



Wieczorem telewizja wyemitowała przemówienie generała Jaruzelskiego.

Obywatele Rzeczypospolitej.

Zwracam się dziś do was w chwili wyjątkowo trudnej dla naszego państwa i naszego narodu.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij