Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Pomyliem droge ale dobrze trafilem - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 lutego 2026
20,19
2019 pkt
punktów Virtualo

Pomyliem droge ale dobrze trafilem - ebook

Autobiograficzna opowieść z pogranicza literatury obyczajowej i wspomnieniowej. Historia życia naznaczonego wyborami, emigracją i powrotami, w której motyw błądzenia prowadzi do refleksji nad tożsamością, rodziną i odnajdywaniem sensu własnej drogi.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Rodzina
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8440-550-5
Rozmiar pliku: 11 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG

Jeśli życie to książka, to moje przypomina gruby zeszyt z pokreślonymi marginesami, plamami od kiełbasy, zakładkami z paragonów i komentarzami na boku typu „tu uważać!”. Niektóre strony są wyrwane, inne poklejone taśmą, jeszcze inne mają ślady łez, śmiechu albo czarnego smaru z kopalni. Jedne zapisane równym pismem, inne bazgrane w biegu — jakby ktoś pisał je w trakcie ucieczki. Ale wszystkie — do bólu prawdziwe.

Nie jestem ani świętym, ani bohaterem. Jestem facetem, który potrafi zedrzeć sobie dłonie do krwi, żeby coś zbudować — a potem spojrzeć na to z ukosa, podrapać się po głowie i zaśmiać, że krzywo, ale stoi. Bo tak wygląda życie: trochę pochyłe, trochę na słowo honoru, ale własnoręczne. Jestem ojcem, mężem, byłym górnikiem — trochę wynalazcą, trochę marzycielem, czasem nawet filozofem z łopatą. A przede wszystkim — niepoprawnym optymistą. I choć ten optymizm nieraz kończy się czkawką, to bez niego cała ta historia nie miałaby smaku.

Zapisuję to wszystko nie po to, żeby się chwalić. Piszę, bo może ktoś, kto weźmie ten zeszyt do ręki, znajdzie w nim kawałek siebie — między plamą po smalcu a zapisem o porannej zmianie. Może się uśmiechnie, może pokiwa głową, może się zaduma. A może po prostu pomyśli: „kurczę, ja też tak miałem” — i już nie będzie czuł się taki sam.

A jeśli nie — trudno. Przynajmniej moje wnuki będą miały co czytać w zimowe wieczory.

Zaczynamy?
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij