-
nowość
Pomyliem droge ale dobrze trafilem - ebook
Pomyliem droge ale dobrze trafilem - ebook
Autobiograficzna opowieść z pogranicza literatury obyczajowej i wspomnieniowej. Historia życia naznaczonego wyborami, emigracją i powrotami, w której motyw błądzenia prowadzi do refleksji nad tożsamością, rodziną i odnajdywaniem sensu własnej drogi.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Rodzina |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8440-550-5 |
| Rozmiar pliku: | 11 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Jeśli życie to książka, to moje przypomina gruby zeszyt z pokreślonymi marginesami, plamami od kiełbasy, zakładkami z paragonów i komentarzami na boku typu „tu uważać!”. Niektóre strony są wyrwane, inne poklejone taśmą, jeszcze inne mają ślady łez, śmiechu albo czarnego smaru z kopalni. Jedne zapisane równym pismem, inne bazgrane w biegu — jakby ktoś pisał je w trakcie ucieczki. Ale wszystkie — do bólu prawdziwe.
Nie jestem ani świętym, ani bohaterem. Jestem facetem, który potrafi zedrzeć sobie dłonie do krwi, żeby coś zbudować — a potem spojrzeć na to z ukosa, podrapać się po głowie i zaśmiać, że krzywo, ale stoi. Bo tak wygląda życie: trochę pochyłe, trochę na słowo honoru, ale własnoręczne. Jestem ojcem, mężem, byłym górnikiem — trochę wynalazcą, trochę marzycielem, czasem nawet filozofem z łopatą. A przede wszystkim — niepoprawnym optymistą. I choć ten optymizm nieraz kończy się czkawką, to bez niego cała ta historia nie miałaby smaku.
Zapisuję to wszystko nie po to, żeby się chwalić. Piszę, bo może ktoś, kto weźmie ten zeszyt do ręki, znajdzie w nim kawałek siebie — między plamą po smalcu a zapisem o porannej zmianie. Może się uśmiechnie, może pokiwa głową, może się zaduma. A może po prostu pomyśli: „kurczę, ja też tak miałem” — i już nie będzie czuł się taki sam.
A jeśli nie — trudno. Przynajmniej moje wnuki będą miały co czytać w zimowe wieczory.
Zaczynamy?