-
nowość
Poradnik Przetrwania Przyszłego Ojca - ebook
Poradnik Przetrwania Przyszłego Ojca - ebook
Zobaczyłeś dwie kreski i nagle okazało się, że nikt nie dał ci instrukcji obsługi? Internet powie ci wszystko - tylko że połowa z tego nie dotyczy Polski, a druga połowa sprawi, że nie zaśniesz do 3 w nocy. Ta książka robi coś innego. To nie jest książka o "cudzie życia". To praktyczny przewodnik dla faceta, który chce wiedzieć, co się właściwie dzieje, ile to kosztuje i co trzeba ogarnąć, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku. Oparty w 100% na polskich realiach. Bez zbędnego gadania. Bez straszenia. Bez porad z internetu sprzed 10 lat. I bez wskazówek, których nie da się zastosować w Polsce. Dostajesz konkret: - co się dzieje na każdym etapie ciąży; - jakie badania są naprawdę ważne; - ile to wszystko kosztuje; - i co trzeba ogarnąć, żeby nie działać na ślepo. Bez lania wody. Bez paniki. Z planem. Bo dziecko i tak się urodzi. Pytanie, czy ty będziesz gotowy.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 83 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
CZĘŚĆ I - DWIE KRESKI
Wstęp
Zwykle zaczyna się w sposób, który z zewnątrz wydaje się niemal banalny, wręcz niepozorny, jakby rzeczywistość specjalnie chciała ukryć wagę nadchodzącej zmiany pod warstwą codzienności. Jeszcze chwilę temu była jedynym, co znałeś i co wydawało się stabilne, przewidywalne oraz w pewnym sensie oswojone. Oto nagle pojawiają się dwie kreski na teście, zapada cisza, spojrzenia spotykają się na ułamek sekundy, ale potem trwają już o wiele dłużej, jakby próbowały potwierdzić coś, czego jeszcze nie potrafisz ubrać w słowa. Aż w końcu padnie zdanie, które ma w sobie ciężar zdolny przesunąć granice twojego świata: "Jestem w ciąży".
Nie ma znaczenia, czy był to moment wyczekiwany, planowany, omawiany wielokrotnie przy kuchennym stole, czy też pojawił się niespodziewanie, wdzierając się w twoje życie bez zapowiedzi i bez instrukcji obsługi. Pierwszą, najbardziej uczciwą reakcją jest chaos, który rozlewa się po twojej głowie, mieszając w sobie ekscytację, strach, niedowierzanie oraz pytania. Pytania których liczba rośnie szybciej, niż jesteś w stanie je sformułować - bo nagle zaczynasz zastanawiać się, czy dasz radę, czy będziesz dobrym ojcem, czy twoje życie właśnie wymyka się spod kontroli. Jednocześnie próbujesz zachować spokój i pozory opanowania, które - umówmy się - w tym momencie są raczej iluzją niż realnym stanem rzeczy.
Warto jednak zatrzymać się na chwilę w tym wewnętrznym zamieszaniu i zauważyć coś, co na pierwszy rzut oka może umknąć, a co ma fundamentalne znaczenie dla wszystkiego, co wydarzy się dalej. Dla ciebie ta wiadomość jest początkiem procesu rozumianego głównie w kategoriach mentalnych, podczas gdy dla niej jest to już doświadczenie fizyczne, które rozpoczęło się wcześniej, niż padły jakiekolwiek słowa, i które z każdą godziną będzie stawało się coraz bardziej realne, coraz bardziej obecne, coraz bardziej wymagające. Ponieważ jej ciało zaczyna pracować według zupełnie nowego scenariusza, nad którym nie ma pełnej kontroli, a który będzie wpływał na jej samopoczucie, emocje oraz sposób postrzegania rzeczywistości.
W tym miejscu pojawia się jedna z najważniejszych lekcji, jaką możesz przyswoić na samym początku tej drogi, choć być może nie brzmi ona spektakularnie ani nie daje natychmiastowego poczucia sprawczości. Sprowadza się do czegoś niezwykle prostego, a jednocześnie wymagającego — do bycia obecnym. W praktyce oznacza to, że nie musisz mieć gotowych odpowiedzi, nie musisz rozwiązywać wszystkich problemów, nie musisz udawać eksperta od ciąży po pięciu minutach od usłyszenia tej wiadomości. Powinieneś jednak być kimś, kto nie ucieka, kto nie bagatelizuje, kto nie odcina się emocjonalnie pod pretekstem "ogarnięcia sprawy później". Bo to właśnie twoja obecność, nawet jeśli chwilami nieporadna, jest tym, co buduje fundament waszego wspólnego przechodzenia przez ten czas.
Naturalnym odruchem, który pojawia się niemal natychmiast po pierwszym szoku, jest sięgnięcie po telefon i próba znalezienia odpowiedzi w internecie, który kusi obietnicą szybkiej wiedzy, prostych wyjaśnień oraz gotowych scenariuszy działania. Jednak bardzo szybko okazuje się, że zamiast spokoju dostajesz lawinę informacji, często sprzecznych, często wyolbrzymionych, a niekiedy wręcz przerażających, które potrafią w ciągu kilkunastu minut zamienić zdrowy niepokój w paraliżujący lęk. Dlatego jednym z bardziej rozsądnych kroków na tym etapie jest świadome ograniczenie tego impulsu i skupienie się nie na tym, co może się wydarzyć w najgorszym możliwym wariancie, lecz na tym, co dzieje się tu i teraz, między tobą a twoją partnerką.
Bardzo łatwo jest wpaść w taki tok myślenia, że ciąża jest przede wszystkim jej doświadczeniem, skoro to jej ciało się zmienia, jej organizm pracuje na zwiększonych obrotach, a jej codzienność zaczyna podlegać nowym zasadom. Jeśli jednak zamierzasz być świadomym i zaangażowanym partnerem - a potem ojcem - to prawda jest taka, że od momentu, w którym dowiadujecie się o dziecku, staje się to waszą wspólną historią, wspólnym procesem, wspólną odpowiedzialnością. Nawet jeśli podział ról nie jest symetryczny, to nie jesteś obserwatorem ani dodatkiem do całej sytuacji, lecz uczestnikiem, którego zaangażowanie - albo jego brak - będzie miało realny wpływ na to, jak ona przejdzie przez ten czas i jak wy jako para poradzicie sobie z nadchodzącymi zmianami.
Pierwsze tygodnie ciąży często przypominają cichą rewolucję, która nie daje jeszcze wyraźnych sygnałów na zewnątrz, nie manifestuje się w sposób oczywisty dla otoczenia, nie przyciąga uwagi ludzi mijanych na ulicy. A jednak w środku dzieje się bardzo dużo, ponieważ może pojawić się zmęczenie, nagłe zmiany nastroju, trudne do przewidzenia reakcje na sytuacje, które wcześniej były neutralne, czy też zachcianki i niechęci, które z dnia na dzień potrafią całkowicie zmienić to, co do tej pory wydawało ci się stałe. W tym wszystkim łatwo o błąd polegający na próbie racjonalizowania, tłumaczenia czy - co gorsza - umniejszania tych doświadczeń poprzez sprowadzanie ich do prostego stwierdzenia, że "to tylko hormony", podczas gdy dla niej nie jest to żadna abstrakcja, lecz bardzo konkretna, odczuwalna rzeczywistość.
Dlatego zamiast szukać idealnych reakcji, perfekcyjnych słów czy modelowych zachowań, które uczynią cię bezbłędnym partnerem w tej sytuacji, warto przyjąć inną perspektywę. Znacznie bardziej realistyczne i jednocześnie o wiele bardziej użyteczne będzie zaakceptowanie faktu, że nie będziesz idealny. Że popełnisz błędy, że czasem powiesz coś nie tak, że zapomnisz o czymś, co okaże się ważne. To wszystko nie przekreśli twojej roli ani nie uczyni cię złym przyszłym ojcem, o ile towarzyszy temu autentyczne zaangażowanie, gotowość do uczenia się oraz decyzja, że chcesz w tym być naprawdę, a nie tylko formalnie.
Bo prawda, którą odkrywa się stopniowo, często dopiero po czasie, jest taka, że bycie ojcem nie zaczyna się w dniu porodu, nie zaczyna się w momencie, gdy po raz pierwszy bierzesz dziecko na ręce, lecz znacznie wcześniej: właśnie tutaj, w tej niepewności, w tym lekkim zagubieniu, w tej mieszance emocji, która może wydawać się trudna do uporządkowania, ale która jednocześnie jest początkiem czegoś, co - choć jeszcze tego nie widzisz - będzie jedną z najważniejszych historii twojego życia.
I właśnie w tym miejscu warto jasno powiedzieć, czym ta książka jest, a czym nie jest. Nie będzie tu rozwlekłych analiz emocji ani prób zgadywania, co "powinieneś czuć". Tego i tak doświadczysz na swój sposób. Zamiast tego dostaniesz coś znacznie bardziej użytecznego: konkrety.
Ta książka jest praktycznym przewodnikiem po ciąży z perspektywy faceta, który chce wiedzieć: co się dzieje, kiedy się dzieje, ile to kosztuje i co trzeba załatwić, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku. I co równie ważne, to wszystko będzie dotyczyło Polski, a nie "gdzieś tam". Nie znajdziesz tu opisów badań wykonywanych w USA, które u nas są rzadkością albo kosztują fortunę. Nie będę tłumaczył systemu dopłat w Niemczech ani rozkminiał urlopów rodzicielskich w Wielkiej Brytanii, które nijak mają się do twojej rzeczywistości. Nie będzie przeliczania dolarów na złotówki, ani porad, które kończą się frustracją, bo w Polsce zwyczajnie nie da się ich zastosować. Zamiast tego dostajesz realia, w których faktycznie funkcjonujesz: polskie terminy, polskie przepisy, polski system ochrony zdrowia i polskie ceny.
W kolejnych rozdziałach przejdziemy przez ciążę tydzień po tygodniu, bez zbędnego lania wody. Dowiesz się:
Pojawią się też bardzo konkretne tematy, o których rzadko mówi się wprost, a które mają znaczenie:
A jeśli lubisz mieć rzeczy pod ręką, to w rozdziale 6 znajdziesz gotową, praktyczną listę wszystkich badań - w takiej formie, żebyś mógł ją po prostu wyrwać i przykleić na lodówkę. Bez szukania, bez zastanawiania się, bez "czegoś chyba zapomnieliśmy".
Każdy etap ciąży będzie opisany tak, żebyś po przeczytaniu wiedział co się dzieje teraz, co będzie za chwilę i co powinieneś zrobić. Bez zgadywania. Bez przeszukiwania dziesięciu stron. Bez paniki wywołanej forum z 2013 roku. Nie oznacza to, że całkowicie pominiemy temat waszej relacji czy samopoczucia partnerki, bo nie da się tego oddzielić od rzeczywistości. Ale będzie to tło, a nie główna treść. Priorytetem jest praktyka. Bo prawda jest prosta: w ciąży jest wystarczająco dużo niewiadomych. Resztę da się ogarnąć - pod warunkiem, że masz rzetelne informacje i wiesz, kiedy z nich skorzystać.
I dokładnie tym ma być ta książka.
Rozdział 1 - Ten moment, który wszystko zmienia
Pierwsze godziny po zobaczeniu testu bywają zaskakująco zwyczajne. Trzeba zrobić kawę, wyprowadzić psa, iść do pracy, odpowiedzieć na maile. Tylko że teraz to wszystko odbywa się z dodatkową myślą w tle, która co chwilę wraca jak powiadomienie w telefonie: "będę ojcem". W pracy możesz przyłapać się na tym, że przez chwilę patrząc w monitor tak naprawdę myślisz o czymś zupełnie innym. Zaczynasz liczyć w głowie miesiące. Próbujesz sobie wyobrazić wózek w przedpokoju. Nagle zwracasz uwagę na rzeczy, których wcześniej prawie nie zauważałeś - na przykład na to, ile w twoim mieście jest ludzi z małymi dziećmi. Ilu z nich to faceci. Okazuje się, że jest ich zaskakująco dużo. W pierwszych dniach po zobaczeniu testu najważniejsze jest coś bardzo prostego: oddychać i nie próbować w ciągu jednego wieczoru zaplanować całej przyszłości swojego dziecka aż do studiów. Spokojnie, naprawdę nie musisz tego robić. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Na razie oswajaj się z myślą że coś się zmienia. Ludzki mózg ma tendencję do bardzo dalekiego wybiegania w przyszłość. Nagle zaczynasz się zastanawiać nad rzeczami takimi jak szkoła, kredyt hipoteczny, większe mieszkanie, albo to czy będziesz dobrym ojcem. Jeszcze raz: to naturalne, ale warto pamiętać, że na razie jesteś na samym początku drogi.
Testy domowe są już dzisiaj bardzo dokładne (dużo bardziej niż choćby dekadę temu!), a nawet bardzo blade "kreski" oznaczają wynik pozytywny. Kolejnym etapem jest potwierdzenie ciąży u ginekologa (z reguły między 6 a 8 tygodniem). Jeśli jednak jesteście wyjątkowo niecierpliwi, możecie wykonać badanie beta-hCG z krwi - jego wzrost oznaczać będzie aktywną i rozwijającą się ciążę. Więcej na ten temat przeczytasz w późniejszych rozdziałach o badaniach. Dla wielu par to właśnie wtedy dociera do nich z pełną mocą, że to nie jest już tylko przypuszczenie, i że test już na pewno się nie mylił. Lekarz ustala datę początku ciąży, liczoną od pierwszego dnia ostatniej miesiączki, opowiada o tygodniach ciąży, o terminie porodu, o pierwszych badaniach. Nagle pojawiają się konkretne daty i konkretne słowa. To moment, w którym Twoja przyszłość zaczyna mieć dość ściśle określony kalendarz. Ale zanim do tego dojdzie, jest jeszcze coś ważniejszego: rozmowa między wami.
Twoja partnerka prawdopodobnie przeżywa w tej chwili własną mieszankę emocji. Może być szczęśliwa, przestraszona, wzruszona albo wszystko naraz. Hormony zaczynają powoli robić swoje, ciało przygotowuje się do ogromnej zmiany, a głowa próbuje nadążyć za tym wszystkim. Czasem najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest nie wygłoszenie motywacyjnej przemowy o wspólnej przyszłości, tylko zwykłe: "Też się trochę boję, ale damy radę". To zdanie ma w sobie coś ważnego - pokazuje że jesteście w tym razem. Wielu mężczyzn w pierwszych dniach odruchowo przyjmuje rolę rozwiązywacza problemów, zaczynają szukać informacji, czytać artykuły, oglądać filmy o ciąży, analizować listy rzeczy do kupienia. W pewnym sensie to dobry odruch, oznacza zaangażowanie. Z drugiej jednak strony tryb planowania zawsze jest wykańczający. No i jest jedno miejsce, z którym warto uważać. Google. Internet jest pełen informacji o ciąży. Niestety jest też pełen forów, dramatycznych historii i artykułów zaczynających się od zdania: "Jeśli odczuwasz lekki ból w lewej części brzucha, to może oznaczać…". Po dziesięciu minutach czytania można dojść do wniosku, że ciąża to nieustanna seria katastrof medycznych. W rzeczywistości zdecydowana większość ciąż przebiega zupełnie normalnie. Problem polega na tym, że ludzie rzadko zakładają w internecie wątki pod tytułem: "Wszystko jest w porządku, chciałem się tylko podzielić spokojem". Zdecydowanie częściej piszą wtedy, gdy coś ich martwi albo gdy wydarzyło się coś trudnego. To sprawia, że obraz ciąży w internecie bywa znacznie bardziej dramatyczny niż w rzeczywistości. Dlatego zamiast spędzać pół nocy na analizowaniu objawów opisanych przez anonimowych użytkowników internetu, znacznie lepszym źródłem informacji jest lekarz prowadzący ciążę oraz sprawdzone materiały medyczne. Twój poziom kortyzolu bardzo ci za to podziękuje.
W pierwszych dniach może się też pojawić pytanie, które wielu przyszłych ojców trzyma gdzieś z tyłu głowy - "Czy ja się do tego nadaję"? To bardzo uczciwe pytanie. Prawda jest jednak taka, że prawie żaden ojciec nie czuje się w stu procentach gotowy w momencie zobaczenia dwóch kresek na teście. Bycie rodzicem nie jest egzaminem, do którego można nauczyć się całego materiału wcześniej. To raczej proces, w który wchodzi się krok po kroku. Ta książka jest właśnie o tym. O tym, jak wygląda ciąża z perspektywy faceta. Co naprawdę dzieje się w ciele twojej partnerki. Jak działa cała medyczna i logistyczna machina wokół ciąży. I dlaczego wiele rzeczy, które na początku wydają się chaotyczne i przerażające, z czasem zaczyna układać się w całkiem logiczną całość.
Ale zanim dojdziemy do badań, wizyt lekarskich i wszystkich tych rzeczy, które wypełnią najbliższe miesiące, warto zatrzymać się jeszcze na chwilę przy tym pierwszym momencie. Bo wszystko zaczyna się właśnie tutaj. Od małego plastikowego testu. Dwóch cienkich kresek (w tym jednej często ledwo widocznej) i uczucia, że właśnie wydarzyło się coś naprawdę dużego. Na razie jest jeszcze cicho. Jakbyś siedział w samolocie, który stoi na pasie startowym. Silniki dopiero zaczynają się rozkręcać. Za chwilę wszystko ruszy.
A gdzieś tam, jeszcze zupełnie niewidocznie, zaczyna się historia człowieka, który pewnego dnia będzie mówił do ciebie "tata".
Rozdział 2 - Pierwsza wizyta u ginekologa
Pierwsza wizyta u ginekologa w związku z ciążą to moment, w którym wszystko nagle staje się bardzo… oficjalne. Z reguły wykonuje się ją nie wcześniej niż w 5-6 tygodniu ciąży - dopiero wtedy udaje się wykry ć pęcherzyk ciążowy w badaniu ultrasonograficznym (USG). Do tej pory ciąża była głównie informacją , k ilkoma rozmowami między wami i może nieśmiałą próbą wyobrażenia sobie, jak będzie wyglądało życie za kilka miesięcy. Tymczasem w gabinecie lekarskim dowiadujesz się, że istnieje cały system, który zajmuje się tą sprawą od wieków i ma na nią bardzo konkretny plan.
Jeśli od zapłodnienia upłynęło odpowiednio dużo czasu, to znaczy twoja partnerka jest co najmniej w 6-7 tygodniu ciąży, to właśnie na tej wizycie wykonuje się pierwsze badanie USG. Na wstępie drobna uwaga. USG we wczesnych tygodniach ciąży wygląda troszeczkę inaczej niż możesz się tego spodziewać. Z racji tego, że zarodek jest jeszcze bardzo, bardzo mały (od 2 do 6 milimetrów), nie byłoby szans zobaczyć go przy użyciu głowicy USG przez powłoki brzucha. Dlatego do około 10 tygodnia ciąży wykonuje się tzw. USG dopochwowe - przy użyciu głowicy wsuwanej do pochwy twojej partnerki. W tym celu, jak zapewne się domyślasz, musi się rozebrać. Samo badanie, jak również się domyślasz, nie jest szczególnie komfortowe. Zachowaj więc odrobinę przyzwoitości i "zrób tak, żeby było dobrze".
------------------------------------------------------------------------
-- -- -- --
-- -- -- --
------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------------
-- --
-- --
------------------------------------------------------------------------