Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Pożegnanie z Polską Ludową - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
11 czerwca 2026
44,90
4490 pkt
punktów Virtualo

Pożegnanie z Polską Ludową - ebook

Dobór moich rozmówców nie jest przypadkowy, to ludzie władzy z PRL i początków III RP lub sytuowani bardzo blisko niej. Wszyscy byli członkami PZPR, wielu z nich było prominentnymi jej funkcjonariuszami, członkami jej centralnych władz. Z jakiego więc powodu wśród rozmówców znalazła się profesor Łętowska? Uznałem, że warto poznać opinię kogoś, kto stał na czele nowo utworzonego urzędu, niezwykle znaczącego dla państwa, ale przede wszystkim jego obywateli, ich praw. Kogoś, kto de facto był ważnym elementem ówczesnej władzy, ale z racji swojego prawnego umocowania patrzył na nią z boku i był jej ogranicznikiem. Pożegnanie z Polską Ludową nie jest publikacją odnoszącą się do całej historii PRL. Moi rozmówcy przedstawiają jedynie osobiste odczucia i przemyślenia na temat przyczyn upadku Polski Ludowej, poparte współuczestnictwem w ówczesnych wydarzeniach oraz swoje spojrzenie na czas transformacji.

 

Ze wstępu Pawła Dybicza

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Spis treści

Spis rzeczy

Wstęp

Czyli skąd taki pomysł na książkę

Zamiast kalendarium

Andrzej Werblan

Okrągły stół uważałem za „lipę”

Janusz Reykowski

Wolność przybrała neoliberalny kostium

Jerzy Wiatr

Można było unieważnić wybory

Andrzej Karpiński

Cena przemian była wyjątkowo wysoka

Andrzej Barcikowski

Gierek jest ojcem „Solidarności”

Stanisław Gabrielski

Na czele mundur i sutanna

Andrzej Gdula

Towarzysze, może czas przytulić Wałęsę?

Krzysztof Janik

Najgorsi są rewolucjoniści z drugiego szeregu

Aleksander Kwaśniewski

Wysadzić świat w powietrze cztery razy

Ewa Łętowska

Nieokreśloność urzędu była moją siłą

Leszek Miller

Beton nie był najgorszy, tylko rozmamłanie

Zbigniew Siemiątkowski

Okrągły stół był projektem rewolucji

Marcin Święcicki

Konstytucję PRL zmieniono głosami ludzi PZPR

Danuta Waniek

Klasie robotniczej rozdawano złudzenia

Sławomir Wiatr

O takich jak ja mówiło się „Gruzownicy”

Kategoria: Literatura faktu
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-244-1228-0
Rozmiar pliku: 969 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Spis rzeczy

Wstęp, czyli skąd taki pomysł na książkę

Zamiast kalendarium

Andrzej Werblan: Okrągły Stół uważałem za „lipę”

Janusz Reykowski: Wolność przybrała neoliberalny kostium

Jerzy Wiatr: Można było unieważnić wybory

Andrzej Karpiński: Cena przemian była wyjątkowo wysoka

Andrzej Barcikowski: Gierek jest ojcem „Solidarności”

Stanisław Gabrielski: Na czele mundur i sutanna

Andrzej Gdula: Towarzysze, może czas przytulić Wałęsę?

Krzysztof Janik: Najgorsi są rewolucjoniści z drugiego szeregu

Aleksander Kwaśniewski: Wysadzić świat w powietrze cztery razy

Ewa Łętowska: Nieokreśloność urzędu była moją siłą

Leszek Miller: Beton nie był najgorszy, tylko rozmamłanie

Zbigniew Siemiątkowski: Okrągły Stół był projektem rewolucji

Marcin Święcicki: Konstytucję PRL zmieniono głosami ludzi PZPR

Danuta Waniek: Klasie robotniczej rozdawano złudzenia

Sławomir Wiatr: O takich jak ja mówiło się „gruzownicy”

PrzypisyWstęp

CZYLI SKĄD TAKI POMYSŁ NA KSIĄŻKĘ

Inspiracją do powstania tej książki było ciągle nachodzące mnie wspomnienie pewnego spotkania z przełomu lat 1987 i 1988. W tamtym czasie pracowałem w nieistniejącym dziś dzienniku „Sztandar Młodych”, nazywanym, nie tylko wśród dziennikarzy, kuźnią talentów. Przyszło mi przeprowadzić wywiad z Janiną Balcerzak, ówczesną dyrektorką Muzeum Historii Ruchu Rewolucyjnego w Warszawie. Zjawiłem się w jej gabinecie w poniedziałek, a ponieważ znaliśmy się od paru lat, to od razu zauważyłem, że coś jest nie tak, że coś się stało. Janina Balcerzak chodziła po pokoju wyraźnie zdenerwowana i wzburzona. Na moją propozycję przełożenia terminu wywiadu stanowczo odpowiedziała, że to nie wchodzi w rachubę, bo może więcej nie będzie okazji. Nie nagabywałem, co ma na myśli, ale po dłuższej chwili milczenia sama zaczęła opowiadać: „W czwartek zadzwonili z KC i powiedzieli, żebyśmy godnie przyjęli wycieczkę z... . Ściągnęłam całą załogę, przygotowaliśmy się, pracownicy poszerzyli wiedzę o ruchu robotniczym na tych terenach. Mieli przyjechać po godzinie 10. Minęła 11, 12, nikt się nie pojawił. Początkowo myśleliśmy, że długa droga, pogoda nienajlepsza, mogą się spóźnić. Aż tu nagle, po godzinie 13, wpada zdyszany człowieczek, wyciąga druczek delegacji i prosi, by mu go przypieczętować. Zorientowałam się, że to jeden z uczestników wycieczki, więc spytałam: a gdzie reszta? I wtedy padła odpowiedź: «A nie, myśmy tak w ogóle to przyjechali na grób Popiełuszki»”. Pani Janina znów chwilę pomilczała i nagle rzuciła stanowczym tonem: „Panie Pawle, to już jest koniec. Nie muzeum, ale całego tego systemu, tego państwa. To się nie utrzyma”.

Nie muszę mówić, że te słowa – powtarzam: wypowiedziane na przełomie 1987/1988 – zrobiły na mnie ogromne wrażenie i tkwiły we mnie dziesiątki lat. Przez te wszystkie minione dekady nieraz wracałem w myślach do tamtej rozmowy. A ostatnimi laty zdałem sobie sprawę, że byłaby ona znakomitym punktem wyjścia do wywiadów z ludźmi, którzy na przełomie lat 80. i 90. XX wieku wiele znaczyli w państwie i rządzącej partii – PZPR. Byli ludźmi centralnej władzy, wchodzili do niej albo, jak profesor Ewa Łętowska, reprezentowali nowe urzędy, niezwykle dla społeczeństwa istotne. Tworzyli nową Rzeczpospolitą, ale przede wszystkim, w większym lub mniejszym stopniu, byli ludźmi PRL. Pomyślałem, że mógłbym porozmawiać z nimi o tym, kiedy uznali, jak Janina Balcerzak, że to jest już koniec systemu, koniec Polski Ludowej. W jakim momencie doszli do tego przekonania? Po jakim wydarzeniu? W jakich okolicznościach, w ich odczuciu, dlaczego i w jaki sposób upadła Polska Ludowa? Czy byli, u zarania przemian, o tym przeświadczeni, czy też myśleli, że wydarzenia potoczą się inaczej? I w jakim stopniu przyłożyli rękę do upadku PRL?

Na przełomie lat 80. i 90. Polska Ludowa – formalnie Polska Rzeczpospolita Ludowa – przeszła głęboką, ustrojową transformację, a w zasadzie zakończyła swój żywot bezkrwawo, przekształcając się w Rzeczpospolitą Polską, często określaną jako III RP.

Od 31 grudnia 1989 roku zaczęła obowiązywać nowa nazwa naszego państwa – Rzeczpospolita Polska. Czy z tą datą trzeba wiązać koniec Polski Ludowej? A może jednak należy mówić o 4 czerwca 1989 roku? Albo dacie utworzenia rządu Tadeusza Mazowieckiego, albo – co zrobił profesor Andrzej Leon Sowa w swojej znakomitej pracy – wiązać ów koniec z datą pierwszych, w pełni wolnych wyborów 27 października 1991 roku? A wreszcie może skończyła się wraz z przyjęciem Małej Konstytucji w 1992 roku, obowiązującej od 8 grudnia tegoż roku? Jaką więc datę uznać za koniec PRL? Jedno jest pewne: jej zmierzch (agonia?) nie był jednorazowym wydarzeniem.

Moi rozmówcy pytani o datę upadku czy końca Polski Ludowej w większości wskazują wybory z 4 czerwca 1989 roku, choć podkreślają, że był to dłuższy proces. Gdyby mi przyszło odpowiedzieć na to pytanie, powiedziałbym zupełnie inaczej niż oni. Dla mnie prawdziwą, symboliczną cezurą, a raczej znamiennym końcem Polski Ludowej był rok 1993 i wyborcze zwycięstwo Sojuszu Lewicy Demokratycznej. A dokładnie to, że to parlamentarne ugrupowanie nie cofnęło nowo ustanowionego porządku prawnego i gospodarczego. Choć było o to posądzane przez oponentów. Z drugiej strony, niemała grupa głosujących wówczas na SLD oczekiwała takich posunięć, bo uważała, że zmiany, jakie zaszły w ostatnich latach, nie poprawiły ich sytuacji życiowej, wręcz pogorszyły ją w wyniku prywatyzacji czy upadku zakładu, w którym pracowali od wielu lat.

Ale, a drugiej strony, można rzec, że w jakimś sensie PRL trwa. Wiele fundamentalnych zmian, które w Polsce Ludowej się dokonały, nie zostały w III RP cofnięte, unieważnione. Choćby reforma rolna, którą ustanowił dekretem z 6 września 1944 roku Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, a i wiele znacjonalizowanych po wojnie przedsiębiorstw nadal jest w rękach państwa polskiego. A prawo cywilne wprowadzone w 1946 roku? Śluby cywilne i prawo do rozwodów, zrównanie w prawach dzieci urodzonych ze związków małżeńskich z urodzonymi poza małżeństwami, obowiązek alimentacyjny oraz zmiany w małżeńskiej własności majątkowej. Wymieniać można by jeszcze długo.

Gdy do tego dodamy rosnące zainteresowanie wytworami z czasów PRL i to, że peerelowski design cieszy się coraz większym uznaniem, to łatwiej zrozumieć, że częściej, szczególnie u młodych ludzi, rodzi się pytanie, jak to stało, że upadła Polska Ludowa. I dlaczego.

Wraz z transformacją ustrojową dokonała się zmiana na scenie politycznej. W styczniu 1990 roku doszło do samorozwiązania się rządzącej Polską PZPR i powstania Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej, której przewodniczącym został Aleksander Kwaśniewski. A ZSL przekształciło się w Polskie Stronnictwo Ludowe. Polska Ludowa przerodziła się w III Rzeczypospolitą.



Jak wcześniej wspomniałem, dobór moich rozmówców nie jest przypadkowy, to ludzie władzy z PRL i początków III RP lub sytuowani bardzo blisko niej. Wszyscy (poza profesor Ewą Łętowską) byli członkami PZPR, wielu z nich było prominentnymi jej funkcjonariuszami, członkami jej centralnych władz. Czytelnik zatem mógłby zadać pytanie, z jakiego więc powodu wśród rozmówców znalazła się profesor Łętowska. Uznałem, że warto poznać opinię kogoś, kto stał na czele nowo utworzonego urzędu, niezwykle znaczącego dla państwa, ale przede wszystkim jego obywateli, ich praw. Kogoś, kto de facto był elementem ważnym ówczesnej władzy, ale z racji swojego prawnego umocowania patrzył na nią z boku i był jej ogranicznikiem.

Rozmówcy w dużej części odpowiadają na te same pytania. O ile często w generaliach się nie różnią, to już w szczegółach, opisie faktów ich odpowiedzi są nierzadko różne, pokazujące inny ogląd wydarzeń i ludzi, i ich oceny. Czytelnik szybko to wychwyci, choćby spojrzenie na niektóre sprawy czy instytucje na przykład Biura Politycznego KC, co potwierdza powiedzenie: że jak dwóch widzi to samo, to nie widzi tego samego. Niemniej jednak w wielu wypadkach odpowiedzi wywiadowanych uzupełniają się, rozszerzają wiedzę na miniony czas. Choćby w znacznej mierze wyizolowania partii jako całości i wielu członków jej kierownictwa z procesu transformacji. A rozbieżności? Niech je rozwikłają historycy, niech dochodzą, jak było. I dlaczego!

Od tamtych wydarzeń, o których mówią rozmówcy, minęło już blisko 40 lat, nadal jednak budzą spore zainteresowanie nie tylko starszych. Prawie dwa pokolenia urodziły się po latach transformacji ustrojowej omawianej w tej książce. Zrozumiałe, że młodzi ludzie nie mogą dokładnie wiedzieć, co tak naprawdę wtedy zaszło. Szkolna edukacja oraz polityka historyczna rodem z IPN w niewielkim stopniu pozwalają przybliżyć tamten okres, często go wykrzywiając w ocenach. A i u starszych pewnie wiele wydarzeń się zatarło, poszło w niepamięć. Dlatego też uznałem, że warto w niezwykle skrótowej formie, dla lepszego zrozumienia treści wywiadów, przedstawić minikalendarium z II połowy lat 80. i początków 90., które prezentuję po moim wstępie. Autor, zanim przystąpi do pisania książki, musi się zastanowić, do kogo ją adresuje. Uznałem, że jej odbiorcami nie będą jedynie ludzie starszego pokolenia, pamiętający okres transformacji, ale sięgną po nią i młodsi. Stąd w książce, oprócz kalendarium, są liczne przypisy wyjaśniające tamte wydarzenia, informacje o ludziach mniej znanych, o których mowa w wywiadach.

Mam oczywiście świadomość, że w tym zbiorze tematyka rozmów dotyczy w zasadzie jedynie zmian ustrojowych, polityki, a w małym stopniu gospodarki, a już w niewielkim, prawie marginalnym – kwestii społecznych czy kulturalnych. To było zamierzone, bowiem przeprowadzenie zmian politycznych, ustrojowych umożliwiło (wymusiło?) zmiany w gospodarce, chociaż zostały one zapoczątkowane jeszcze w okresie rządów premiera Rakowskiego tzw. reformą Wilczka. Być może niektórzy czytelnicy w pewnych miejscach poczują niedosyt, że nie zapytałem o to czy tamto. I pewnie będą mieli rację, ale moim głównym przesłaniem było zebranie relacji o minionych latach, o postawach rozmówców, ich zapatrywaniach i ówczesnych wyobrażeniach przyszłości.

Niemałym problemem było usystematyzowanie kolejności wywiadów, według jakich kryteriów mają one być ułożone? Ważności zajmowanych stanowisk czy alfabetycznie? Po dłuższym namyśle i całościowej analizie wszystkich wywiadów doszedłem jednak do wniosku, że trzeba zastosować dwojaki podział – wiekowy i alfabetyczny. I najpierw zaprezentować wywiady z ludźmi, którym „stuknęła” dziewięćdziesiątka, a nawet setka (jak w przypadku profesora Andrzeja Werblana). Mają oni o wiele szerszą perspektywę oglądu Polski Ludowej, bo widzieli na własne oczy jej początki, w okresie stalinowskim byli dorosłymi ludźmi, stąd ich odpowiedzi w niemałym stopniu zahaczają o czasy dość odległe od przełomu lat 1980 i 1990. Tak więc na początku znalazły się rozmowy z profesorami: Andrzejem Werblanem, Januszem Reykowskim, Jerzym Wiatrem i Andrzejem Karpińskim, a w dalszej części – z przedstawicielami młodszej generacji i one zostały ustawione według kryterium alfabetycznego.

Początkowo planowałem tak pracować nad wywiadami, by miały w miarę jednakową wielkość, ale w czasie autoryzacji się rozrosły, niekiedy trzy-, czterokrotnie.

Zmiany, jakie zachodziły w czasach transformacji, obserwowałem z dość bliska, nie tylko jako dziennikarz „Sztandaru Młodych” zajmujący się polityką i historią. Dlatego łatwiej mi zrozumieć, dlaczego polskie przemiany potoczyły się tak, jak się potoczyły. Ocenianie ich z dzisiejszej perspektywy, cechujące ahistoryczne myślenie, obecny stan wiedzy, są niesprawiedliwe dla Polski Ludowej i ówczesnych decydentów. Nawet krytykując ówcześnie rządzących, członków władz i PZPR za to czy tamto, nie wolno zapominać o jednym podstawowym pytaniu, na które odpowiedzieć musi każdy historyk, politolog oceniający minioną epokę lub daną postać: czy można było inaczej, czy na inne posunięcie, decyzje pozwalały warunki i czynniki – zewnętrzne i wewnętrzne. I czy uprzedni decydenci należycie wykorzystali czas, jaki dała im Historia. I Naród.

I jest jeszcze coś, co wynika z rozmów. Przekonanie, że wiele spraw, decyzji rodziło się ad hoc, nie było wynikiem przemyślanej, domówionej strategii. Szczególnie dotyczy to strony partyjno-rządowej, niejednolitej w swych poglądach i zamierzeniach. Chcącej jednak rozwiązać dwa podstawowe problemy – legalizację „Solidarności” i zbliżające się wybory. Po których miał być okres przejściowy od koncesjonowanej demokracji do jej pełnego wymiaru.

Pragnąc podziękować moim rozmówcom za przeznaczenie mi czasu, podzielenie się wspomnieniami, muszę podkreślić, że nikt z nich w czasie autoryzacji nie wycofał się z żadnych wypowiedzianych w czasie wywiadu słów – informacji i poglądów na dany temat czy osób. To nadal rzadkość wśród byłych polityków, już nie mówiąc o aktualnych.

Pożegnanie z Polską Ludową nie jest publikacją odnoszącą się do całej historii PRL. Moi rozmówcy przedstawiają jedynie osobiste odczucia i przemyślenia na temat przyczyn upadku Polski Ludowej, poparte współuczestnictwem w ówczesnych wydarzeniach. Nierzadko dzielą się wiedzą, której nie można znaleźć w publikacjach odnoszących się do tamtego okresu, mówią o rzeczach, których do tej pory nie ujawniali. Przedstawiają swoje spojrzenie na czas transformacji, na wydarzenia, które oddziałują także na teraźniejszość i przyszłość dzisiejszej Rzeczypospolitej. I na życie i losy czytelników tej książki. Ciekawej lektury!

Paweł DybiczZamiast kalendarium

Historia Polski Ludowej datowana jest na 1944 rok, a dokładnie rozpoczyna się 22 lipca, kiedy został ogłoszony Manifest PKWN. Choć formalnie do uchwalenia Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej 22 lipca 1952 istniała Rzeczpospolita Polska.

Strajki sierpniowe w 1980 roku, szesnastomiesięczny karnawał „Solidarności”, a przede wszystkim ogłoszony 13 grudnia 1981 roku stan wojenny powodowały, że Polska Ludowa wchodziła w okres zmian nie od razu widocznych, a raczej nie do końca zamierzonych. Zarówno przez władzę, jak i solidarnościową opozycję. W połowie lat 80. te dwie grupy zdały sobie sprawę, że nie da się wyeliminować drugiej strony. „Solidarność” dostrzegła, że obalenie władzy na drodze demonstracji ulicznych i strajków nie przynosi efektu, choćby ze względu na małą liczebność ich uczestników, jak również działania służb mundurowych. Jednocześnie władza zrozumiała, że eliminacja opozycji w końcowym efekcie doprowadzi ją do alienacji w społeczeństwie. Na to nakładał się kryzys ekonomiczno-gospodarczy i apele państw Zachodu oraz polskiego Episkopatu o odejście od represji – stąd też 17 lipca 1986 roku Sejm podjął ustawę o amnestii dla więźniów politycznych. W reakcji na to przewodniczący podziemnej „Solidarności” Lech Wałęsa, mając poparcie wielu działaczy opozycji, zwrócił się 10 października do władz USA o zniesienie sankcji gospodarczych nałożonych na Polskę po wprowadzeniu stanu wojennego.

W tym samym czasie, kiedy w Związku Radzieckim władzę objął nowy sekretarz generalny KPZR Michaił Gorbaczow, generał Wojciech Jaruzelski i jego otoczenie podjęli prace nad wkomponowaniem opozycji w system rządzenia, nad koniecznymi reformami zarówno politycznymi, jak i gospodarczymi. Pierwszym tego przejawem było powołanie Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa generale Jaruzelskim z udziałem ludzi kojarzonych z opozycją. Pierwsze jej posiedzenie odbyło się 6 grudnia 1986 roku. Z początkiem 1988 roku pojawił się jednoosobowy organ państwowy – ustanowiony w roku poprzednim Rzecznik Praw Obywatelskich – którym została profesor Ewa Łętowska.

W kwietniu 1988 roku wybuchły strajki w dużych zakładach pracy, które jednak, jak w Nowej Hucie, były pacyfikowane przez milicję. 3 maja sekretarze KC PZPR Stanisław Ciosek i Józef Czyrek przekazali przedstawicielowi „Solidarności” Andrzejowi Wielowieyskiemu, że generał Wojciech Jaruzelski wyraża zgodę na podjęcie rozmów z Lechem Wałęsą. W czerwcu zaś generał Jaruzelski na VII plenum KC po raz pierwszy użył sformułowania „okrągły stół”. W następnym miesiącu Lech Wałęsa w liście do generała Czesława Kiszczaka zaproponował rozpoczęcie rozmów, a w sierpniu, w trakcie kolejnych strajków, Wałęsa wysunął postulaty: legalizacji „Solidarności”, reformy prawa o stowarzyszeniach, swobodnego zakładania klubów politycznych. Choć Biuro Polityczne KC uznało te postulaty za wygórowane, to jednocześnie zdecydowało o przystąpieniu do rozmów o organizacji Okrągłego Stołu.

Ogłoszona przez nowo powstały rząd premiera Mieczysława Rakowskiego decyzja o postawieniu Stoczni Gdańskiej im. Lenina w stan likwidacji (1 listopada 1988) zahamowała prace przygotowujące Okrągły Stół. Telewizyjna debata przewodniczącego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Alfreda Miodowicza z Lechem Wałęsą (30 listopada 1988) i rozmowy generała Kiszczaka, ministra spraw wewnętrznych, z przedstawicielami opozycji zaowocowały ogłoszeniem rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu (6 lutego 1989).

Do najważniejszych jego ustaleń należy uznać: przywrócenie urzędu prezydenta, reaktywowanie Senatu i przeprowadzenie wolnych wyborów do Sejmu z zagwarantowaniem 35% mandatów dla opozycji. Uzgodniona ordynacja miała tzw. listę krajową, na której umieszczeni byli członkowie strony partyjno-rządowej. W trakcie kampanii wyborczej wielu ludzi „Solidarności” apelowało o jej całkowite skreślanie.

W wyborach 4 czerwca 1989 kandydaci Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” zdobyli 35% mandatów do Sejmu oraz 99 do Senatu, a frekwencja wyniosła 62%. W związku z tym, że tylko dwóch kandydatów z listy krajowej uzyskało więcej niż 50% poparcia, potrzebne były wybory uzupełniające, w których wzięło udział jedynie 25,5% głosujących. Były one możliwe dzięki porozumieniu władzy z liderami „Solidarności”, zmieniającemu ordynację.

Skala zwycięstwa „Solidarności” wpłynęła na zmianę przez ludzi Wałęsy oglądu i ustaleń Okrągłego Stołu. Już 3 lipca 1989 redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik ogłosił tekst pod znamiennym tytułem: Wasz prezydent, nasz premier. Znaczyło to, że „Solidarność” godzi się (pod przemożnym wpływem amerykańskiej administracji z prezydentem George’em Bushem na czele) na prezydenturę generała Jaruzelskiego, ale chce rządzić. Wybór Generała większością jednego głosu wyraźnie wskazywał, że liderzy „Solidarności” zmieniają front, stąd niedługo potem doszło do jej sojuszu ze Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym i Stronnictwem Demokratycznym, w wyniku czego powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego, a wicepremierem został Leszek Balcerowicz, którego plan gospodarczy zasadzał się głównie na prywatyzacji przedsiębiorstw i likwidacji PGR-ów.

Wcześniej, 2 sierpnia 1989, prezydent Jaruzelski desygnował na premiera generała Czesława Kiszczaka, ale ten nie zdołał utworzyć rządu (nie uzyskał poparcia Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego). Swoją misję tworzenia rządu zakończył 24 sierpnia. Został wicepremierem, szefem MSW w rządzie Mazowieckiego.

31 grudnia 1989 roku weszła w życie uchwalona dwa dni wcześniej ustawa o zmianie Konstytucji PRL, na mocy której m.in. zmieniono nazwę państwa na Rzeczpospolita Polska.Przypisy

„Sztandar Młodych” – ogólnopolski dziennik informacyjny przeznaczony głównie dla młodzieży, wydawany w latach 1950–1997, sprywatyzowany w 1990 r., od 1994 wydawany pod zmienionym tytułem „Sztandar”.

Janina Balcerzak, ps. „Ewa” (1924–1996), walczyła w powstaniu warszawskim, była łączniczką w oddziale Armii Ludowej por. „Zamieńskiego”, a następnie w zgrupowaniu AK „Kryska” – oddział AL. We wrześniu 1944 przeprawiała się na Pragę, wstępując do Wojska Polskiego. Po wojnie była działaczką PPR i PZPR.

Janina Balcerzak, rozmawia Paweł Dybicz, Programem była walka, „Sztandar Młodych”, 1988, nr 15, s. 4.

Andrzej Leon Sowa, Historia polityczna Polski 1944–1991, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011.

Uchwalona 23 grudnia 1988 r. ustawa o działalności gospodarczej, firmowana przez ministra przemysłu w latach 1988–1989, w rządzie Mieczysława Rakowskiego, Mieczysława Wilczka pozwoliła Polsce przejść do gospodarki wolnorynkowej. Ustawa gwarantowała obywatelom podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej na równych prawach z innymi podmiotami. Mieczysław Wilczek (1932–2014) – chemik, prawnik, przedsiębiorca, wynalazca i autor patentów z dziedziny chemii.

Jarema Maciszewski (1930–2006) – profesor UW, w latach 1975–1981 kierownik Wydziału Nauki i Oświaty, w latach 80. członek Komitetu Centralnego KC PZPR.

Gieorgij Szachnazarow (1924–2001) – radziecki politolog, prawnik i działacz partyjny, bliski współpracownik Michaiła Gorbaczowa.

Hasło strajkujących stoczniowców w 1980 r.

Andrzej Walicki, PRL i skok do neoliberalizmu, pod redakcją Joanny Schiller-Walickiej i Pawła Dybicza, tom I–III, Warszawa 2021.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij