-
nowość
Pragnę cię od zawsze - ebook
Pragnę cię od zawsze - ebook
" - Wyjdziesz za mnie? – spytał. Jej szczęście nie miałoby granic, gdyby nie chodziło o pieniądze. Wiedziała, że Damon straci fortunę, jeśli się nie ożeni, a ona przypadkiem znalazła się pod ręką. Kochała się w nim od lat, przeżywali epizody gorącego seksu, ale zawsze ją opuszczał. Pragnęła go jednak do szaleństwa, więc zgodziła się na dwumiesięczny kontrakt ślubny. Ale obiecała sobie, że tym razem nie zgodzi się na seks…"
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Romans |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-291-2833-9 |
| Rozmiar pliku: | 1,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Damon Wyatt miał świadomość, że tego dnia przed północą musi się ożenić.
Jeżeli o północy nadal będzie singlem, fortuna jego wuja Alana przypadnie dalekiemu kuzynowi, właścicielowi salonu samochodowego na Florydzie. Czas, który Damon zainwestował, studiując zarządzanie, pracując przy szybach naftowych należących do firmy ekscentrycznego wuja czy jako robotnik na ogromnym ranczu Alana Wyatta, ucząc się biznesu od podszewki, poszedłby na marne.
Uciekając przed zacinającym deszczem, wszedł do luksusowego domku myśliwskiego, który Alan zapisał mu razem z ranczem i firmą naftową.
Zacisnął zęby na myśl o testamencie, który przez miniony rok usiłował podważyć. Rozumiał, dlaczego wuj, jedyny Wyatt w niedawnej historii rodziny, który miał szczęśliwe małżeństwo, choć bezdzietne, wykorzystał testament, by zmusić go do ożenku.
Wuj świetnie znał jego historię. Gdy Damon miał szesnaście lat, to właśnie on go uratował od przemocowej dysfunkcyjnej rodziny, jaką ojciec Damona stworzył z bogatą dziedziczką. I choć Damon już dawno stwierdził, że nigdy się nie ożeni, wuj wygrał.
Ożeni się, ale zrobi to na własnych warunkach – to będzie papierowe małżeństwo trwające najwyżej dwa miesiące.
Rzucił torbę na podłogę obok biurka. W drzwiach pojawił się Caleb Jones, jego doradca prawny, który przyleciał z Houston.
- Jesteś nareszcie.
- Lot do San Antonio był spóźniony. Coś pilnego?
Caleb wskazał głową na pomieszczenie, które właśnie opuścił.
Damon zajrzał do środka i zmarszczył czoło. Pokój był udekorowany białymi różami i błyszczącymi zielonymi liśćmi.
Dołączył do nich Mark Hennessey, wysoki, przysadzisty i łysy mężczyzna, który przypominał raczej boksera niż menedżera domku myśliwskiego.
- Widzę, że znalazłeś nasze miejsce na ceremonię ślubną – odezwał się ponuro i spojrzał na podkładkę do pisania, którą wyjął spod pachy. – Twoja narzeczona, pani North, zatrudniła organizatorkę ślubów, kogoś ze swojej rodziny.
Kiedy Mark podał mu luksusowo wyglądający folder z kremowego pergaminu, Damon poczuł ucisk w żołądku.
Ile organizatorek ślubu może mieć w rodzinie kobieta, którą skłonił do poślubienia go zaledwie dziesięć dni temu?
Odpowiedź brzmiała: jedną. Mówiąc dokładniej: piękną Jennę Beaumont. Tę, z którą sypiał przez dwa miesiące, zanim został zmuszony zakończyć ten uzależniający romans, by zawrzeć umowę na korzystnych warunkach z kobietą, która zgodzi się szybko za niego wyjść.
Otworzył folder i poczuł znajomy, delikatny kwiatowy zapach. Na stronie rzucało się w oczy nazwisko Jenny. Natychmiast napłynęło do niego wspomnienie namiętnej relacji, która, jak wiedział od początku, była błędem.
Magnetyczne niebieskie oczy, wysokie kości policzkowe, gładkie ciemnoblond włosy, seksowne ciało, elegancki chód, który przyciągał jego wzrok przez więcej lat, niż mógł zliczyć.
Jenna była wypieszczoną córką jednej z najstarszych i najznamienitszych rodzin w Teksasie. Debiutantką z Południa, która może z nim zaszaleć, ale jeśli chodzi o małżeństwo, zgodnie z rodzinną tradycją poślubi bogacza.
Dziewczyną, do której nie powinien się w ogóle zbliżać, skoro miał nie więcej niż stare auto oraz siodło, a za sobą przeszłość, która kazała mieszkańcom zamożnej części miasta go unikać. On jednak zrobił to, czego nie powinien. I to nie raz, lecz trzy razy.
Ostatnio przed trzema miesiącami, gdy przypadkiem spotkał Jennę w eleganckiej restauracji w centrum Houston. Te przypadkowe spotkania zdarzały się z niepokojącą regularnością, odkąd przed rokiem przeprowadził się do Houston. Tym razem wpadł w znajomą pułapkę. Widząc, jak Jenna odpiera atak przystojnego prawnika, który uznał, że ich randka powinna zakończyć się w jego apartamencie, uległ pokusie i ruszył jej na ratunek.
Pozbywszy się prawnika, zamiast odejść, popełnił fatalny błąd. Skrócił swoje spotkanie biznesowe, po czym uparł się, że odwiezie ją do domu na wypadek, gdyby zawiedziony adorator próbował ją śledzić.
Gdy odprowadził ją do drzwi, popełnił kolejny błąd. Pocałunek przywołał falę wspomnień, a zaraz potem szybkim krokiem ruszyli przez pogrążone w półmroku pokoje prosto do jej sypialni.
I tak znów znalazł się w kleszczach destrukcyjnego związku z zepsutą dziedziczką, wiernie kopiując błąd popełniony przez ojca, który zafundował mu piekło. Jakby nie dość już wycierpiał.
Mimo tego kusiło go, choć było to szalone, by to właśnie Jenna została jego tymczasową żoną. Tymczasem to ona organizowała jego ślub.
Złożył pachnący folder i wsunął go do kieszeni.
Wrócił znów myślą do przeszłości. Kiedy Jenna się dowiedziała, że widziano go z inną kobietą, a była to pierwsza z wybranych przez niego ewentualnych narzeczonych, szczegóły jego sekretnego związku z Jenną pojawiły się w mediach społecznościowych znanej blogerki. Oczywiście ich źródłem mogła być tylko Jenna, według której był niewiernym ogierem. Dzień później spokojna i opanowana trzydziestoparoletnia kandydatka na żonę go zostawiła.
Do ostatecznego terminu zostały mu wtedy dwa tygodnie. Znalezienie kandydatki, kiedy jego reputacja tak ucierpiała, okazało się problematyczne. W końcu, mając ograniczone możliwości, przyjął propozycję Chloe, byłej dziewczyny Caleba, która zaoferowała mu pomoc.
Niestety Chloe była też kuzynką Jenny.
- Zanim coś zrobisz, musisz zaakceptować ten wystrój – odezwał się Caleb, przywołując Damona do teraźniejszości.
Zaciskając zęby, ruszył za Calebem i Hennesseyem przez podwójne oszklone drzwi do przestronnego pomieszczenia – i stanął jak wryty.
Dotąd stały tu ciemne skórzane kanapy i stoliki, ściany zdobiły trofea łowieckie, przy jednej ze ścian znajdował się bar. Teraz pozbawiony trofeów pokój był zasypany białymi różami. Ramę podwójnych drzwi zdobiła draperia z tiulu w kolorze kości słoniowej. Kominek wypełniły białe świece, które stały także na wszystkich dostępnych niskich stolikach. Parę metrów dalej widniał stolik nakryty na romantyczną kolację dla dwojga ze srebrnymi sztućcami i kieliszkami do szampana. Pośrodku białego obrusu pyszniła się dekoracja z białych świec i róż.
Można śmiało powiedzieć, że była to ostatnia rzecz, jaką miał ochotę widzieć: sala weselna.
Caleb splótł ramiona na piersi.
- Powiedz, proszę, że to jest nadal małżeństwo z rozsądku.
- Przecież wiesz – odburknął Damon.
Umowa z Chloe była jasna. Ich małżeństwo jest kontraktem biznesowym; Damon przysiągłby, że w tej kwestii Chloe jest równie szczera co on. Jednym z powodów, dla których ją wybrał – poza desperacją – było to, że podczas kilku okazji w przeszłości, gdy się spotykali, ledwie go zauważała. Tego właśnie szukał u ewentualnej tymczasowej żony.
Rozejrzał się po pokoju coraz bardziej zagubiony. To musiało kosztować fortunę.
A czy to coś w rogu to łuk ślubny?
Na pobliskim bocznym stoliku, na którym do tej pory stały karafka i szklanki do whisky, znalazła się patera ze szklaną pokrywą, a na niej babeczki ze śmietankowym lukrem i miniaturowymi figurkami państwa młodych.
Przeniósł wzrok na Marka.
- Powinieneś był do mnie zadzwonić.
- Zrobiłbym to, gdybym wiedział, co się kroi. Nie było mnie tu dwa dni. Kiedy zjawiłem się dziś rano, wyglądało, jakby zadziałały tu ninja, wszystko stało się tak szybko.
Mark Hennessey, który wyglądał, jakby porządek jego świata został naruszony, podał Damonowi broszurkę.
- Przyda ci się, to najwyraźniej kopia dla pana młodego.
Damon przekartkował plan organizacji ślubu przygotowany przez firmę Jenny, który pachniał tak samo jak folder. Szczegółowy harmonogram zawierał poprzedzający ceremonię poczęstunek składający się z drinków i małych kanapeczek, sesję z fotografem i wreszcie kolację weselną. Jakby to był prawdziwy ślub.
Nie trzeba dodawać, że było to niezgodne z zamiarami Damona, który planował przysięgę małżeńską i podpisanie umowy w obecności świadków, a wszystko to w przeciągu dwudziestu minut w biurze Hennesseya.
Włożył plan do teczki z dokumentami, które miał przejrzeć tego wieczoru – wieczoru swojego ślubu – i zamknął teczkę kliknięciem.
Gdy postanowił wybrać Chloe na tymczasową żonę, spodziewał się, że to raz na zawsze zakończy jego zbyt długą relację z Jenną.
W takiej sytuacji większość kobiet by się wycofała. Jenna zrobiła coś odwrotnego – wkręciła się na jego wesele.
- Ona tu jest?
Hennessey zmarszczył czoło.
- Chloe?
Na moment Damon zapomniał o przyszłej żonie.
- Jenna.
- Ach, ona. Była tu wczoraj wieczorem i dziś rano z florystami i dekoratorami wnętrz.
- To byli ninja – mruknął Caleb.
Mina Hennesseya nie uległa zmianie, ale temperatura w pokoju obniżyła się o kilka stopni, przypominając Damonowi, że choć Hennessey zwykle był wyluzowany, jest też byłym wojskowym i ma za sobą dwie misje do Afganistanu.
Teraz zmierzył Caleba wzrokiem.
- Byli ubrani na czarno i nieśli trofea myśliwskie. Wyglądali jak przestępcy.
Zdaniem Damona do prawdziwego przestępstwa doszło w tym pomieszczeniu, ale zatrzymał tę myśl dla siebie.
- Kiedy skończyli apartament dla nowożeńców – podjął Hennessey – wszyscy wyszli poza panią Beaumont.
Co znaczy, że Jenna zamierza zostać na weselu.
I tyle z jego starań, by pozbyć się jej ze swojego życia.
Nagle coś innego przykuło jego uwagę.
- Apartament dla nowożeńców?
Mark Hennessey posłał mu spojrzenie, które sugerowało, że sam wciąż szuka odpowiedzi na to pytanie.
- Przekazałem pani Beaumont, że zarezerwowałeś dla Chloe osobny apartament, ale ona twierdziła, że panna młoda… upierała się przy domku z widokiem na dolinę, bo jest tam więcej prywatności, a także duże łóżko i wanna z hydromasażem.
- Wiedziałem – rzucił Caleb. – Powinieneś poszukać starszej i bardziej godnej zaufania kobiety. Chloe jest nieodpowiedzialna.
Damon zacisnął zęby. Wygląda na to, że Chloe postanowiła doprowadzić do tego, by to małżeństwo było jednak prawdziwe.
Powinien był to przewidzieć.
Przed rokiem, gdy został dziedzicem Alana Wyatta, w ciągu kilku dni – z kowboja i łobuza, robotnika pracującego przy szybach naftowych, którego żaden ojciec nie chciał na męża dla swojej córki – stał się najbardziej poszukiwanym kawalerem w Teksasie.
Caleb wyjął telefon i coś przeglądał.
- Kiedy ma się pojawić panna młoda?
Damon zerknął na zegarek. Dochodziła dziesiąta. Z powodu irytujących spóźnień i wymówek Chloe, między innymi wakacji na Bahamach, które zarezerwowała wcześniej, datę ich ślubu przesunięto o tydzień. Ślub miał się odbyć tego właśnie dnia o czwartej po południu, niespełna osiem godzin przed ostatecznym terminem.
- Powinna już tu być. Ransom nie jest tak daleko.
Zapadła cisza.
- A jeśli leci z Houston? Dzisiaj?
Zmrożony obojętnym tonem Caleba Damon przeniósł na niego wzrok z dużej srebrnej patery, zapewne przeznaczonej na tort weselny.
- Czemu tak myślisz?
Chloe mieszkała w Houston, jej mieszkanie znajdowało się piętnaście minut drogi od jego posiadłości River Oaks. Zapewniała go jednak, że ostatnią noc przed ślubem spędzi w domu rodzinnym w Ransom.
Caleb pokazał mu ekran swojego telefonu, by Damon mógł zobaczyć zdjęcie Chloe otoczonej przyjaciółkami w wyszywanych cekinami strojach. Pewnie robiła sobie selfie w nocnym klubie. Pod zdjęciem widniał krzykliwy różowy napis: Babski wieczór.
Wieczór panieński.
Jednak fakt, że Chloe minionego wieczoru była w Houston, choć powinna być w Ransom, stracił na znaczeniu, gdy Damon zobaczył, co na sobie miała: jedwabną niebieską sukienkę, niemal identyczną jak ta, która należała do Jenny.
Natychmiast wrócił pamięcią do wieczoru, gdy ją uratował podczas owej nieudanej randki i ni stąd, ni zowąd owładnęło nim pożądanie. Ponuro stwierdził, że popełnił kolejny taktyczny błąd poza tym, że nie przewidział, iż podpisując umowę z Chloe, skończy z Jenną jako organizatorką ślubu.
Fizycznie Jenna i Chloe były krańcowo różne.
Jenna miała wysportowaną sylwetkę, długie proste włosy i klasyczny styl. Chloe z kolei była urocza jak dziecko, nosiła krótkie włosy, kochała barwne stroje i mogła się pochwalić dziwacznymi tatuażami oraz kolczykami w różnych miejscach.
Łączył je wystawny styl życia, gdyż obie pochodziły z bardzo zamożnych domów.
Damon za późno zdał sobie sprawę, że decydując się poślubić Chloe, otworzył puszkę Pandory. Gdy się dowiedział, że Jenna zaangażowała się w jego ślub, pożądanie, z którym walczył przez ostatni miesiąc, znów obudziło się do życia.
Co gorsza, zamiast czuć rozdrażnienie, że jego strategia obraca się przeciwko niemu, tkwiący w nim buntownik cieszył się, że tak się właśnie dzieje. Bo niezależnie od wszystkiego nadal pragnął Jenny.
Damon Wyatt się żeni.
Jenna Beaumont, organizatorka luksusowych ślubów dla bogaczy, zatrzymała dłonie nad drewnianym pudełkiem z wykonanymi ręcznie jedwabnymi płatkami róż, które kupiła z zamiarem rozsypania ich w sypialni państwa młodych.
Choć właściwie delikatne białe płatki jakoś nie pasowały do rustykalnego otoczenia domku myśliwskiego Pleasant River Lodge. Poza tym, ilekroć pomyślała o swoim byłym, jej umysł dziwnie się wyłączał.
Choć ich bolesna przeszłość była burzliwa, ostatnie dwa miesiące – nie chciała nazywać tego związkiem, gdyż Damon częściej był nieobecny niż obecny – naprawdę doprowadziły ją do furii.
Z tym Damonem wciąż nie mogła się pogodzić. Ubrany w drogie modne ciuchy, pachnący odurzającą wodą kolońską, opanowany i z chłodnym spojrzeniem, w niczym nie przypominał nieposkromionego łobuziaka, w którym się kiedyś zakochała.
Wzięła głęboki oddech i rozprostowała palce, zdając sobie sprawę, że prawie zgniotła sztuczne płatki. Wrzuciła je z powrotem do pudełka.
Przez ostatnie miesiące myślała, że miała do czynienia z dawnym Damonem – hipotetycznie nazwijmy go Damonem Jekyllem – i że w końcu oboje dotarli do punktu, gdy byli już gotowi zaangażować się w poważny związek.
Zamiast tego popełniła straszny błąd, spędzając z nowym Damonem ileś tam nocy wtedy, gdy znalazł dla niej czas w swoim wypełnionym zajęciami kalendarzu. Z tym Damonem, który pojawiał się po zmierzchu, otrzymywał alerty z giełdy i prowadził rozmowy telefoniczne z brokerami z Londynu i Nowego Jorku, co wymagało, by wychodził z domu przed świtem.
Oczywiście jak łatwo się domyślić, wychodził po ciemku, jakby nie chciał, by ktoś go widział opuszczającego jej apartament. Ten Damon nazywał się Hyde.
Wypełnił swoją obecnością cztery tygodnie jej życia, a cztery dni po tym, jak ją zostawił, pokazał się publicznie z inną. Ta sytuacja wciąż potwornie ją irytowała, ponieważ z nią spotykał się wyłącznie po kryjomu.
A jakby tego było mało, dwa tygodnie później zaręczył się z jej kuzynką Chloe.
Jak coś podobnego mogło się wydarzyć w normalnym, uporządkowanym świecie?
Odpowiedź? Nie miała pojęcia i dlatego, gdy Chloe zwróciła się do niej z prośbą, żeby zorganizowała jej ślub, zgodziła się – gdy pierwszy atak furii minął – po pięciu sekundach namysłu.
W tym momencie nic by jej nie powstrzymało przed udziałem w tym ślubie w jakiejkolwiek roli, ponieważ jeśli czegokolwiek była pewna, to tego, że Damon i Chloe nie są w sobie zakochani. Byli jak ogień i woda, najzwyczajniej w świecie do siebie nie pasowali.
Chloe była radosna i bogata. Miała za sobą błyskawiczne randki chyba ze wszystkimi kawalerami w Houston, robiąc to, co kobiety w jej rodzinie robiły od pokoleń – szukała tego jedynego. Sekretny i niespodziewany ślub z Damonem cieszącym się opinią faceta, który się nie angażuje, zwyczajnie nie miał sensu.
Czy Jenna stała się podejrzliwa? Oczywiście. Zwłaszcza odkąd odkryła, że Damon, niezależnie od nocy, które z nią spędzał, umawiał się z wieloma kobietami. Nie tylko przed zaręczynami z Chloe, także po nich, i była w stanie to udowodnić.
To jeden z powodów poza wysoką sumą, jaką Chloe chciała jej zapłacić za organizację ślubu – a której akurat bardzo potrzebowała – dla których postanowiła przekonać się na własne oczy, czy Damonowi naprawdę zależy na kuzynce. Na Południu rodzina stanowi istotną wartość, a Chloe była jej bliska jak siostra.
A ponieważ rodzice Chloe przebywali za granicą, Jenna czuła się odpowiedzialna za to, by Chloe miała ślub swoich marzeń. Pragnęła też dowiedzieć się, czemu mężczyzna, który przysięgał, że nigdy się nie ożeni, ni stąd, ni zowąd poślubia jej kuzynkę.
Ta myśl przyprawiła ją o dreszcz. Nie mogła przestać myśleć o tym, że Chloe spotykała się z Damonem tylko przez szesnaście dni, po czym większą część ostatniego tygodnia spędziła na wakacjach.
Tak nie zachowuje się narzeczona szykująca się do ślubu z miłością życia.
Damon oświadczył się Chloe po szesnastu dniach znajomości. A ona, Jenna, sypiała z nim przez dwa miesiące i… nic.
Obraz Damona z poranka po ich ostatniej nocy zwiększył napięcie, które rosło przez minione dwadzieścia cztery godziny, gdy nadzorowała urządzanie sali weselnej, budząc w niej mieszane uczucia i niepokojące gorąco.
Miesiąc temu obudziła się wcześnie rano.
Damon leżał wsparty na łokciu i patrzył na nią; zarys jego ramion podkreślało światło księżyca wpadające przez drzwi balkonowe. Wyciągnęła rękę, by dotknąć jego brody, powieść palcem po miękkich wargach i przyciągnąć go do siebie. On tymczasem się odsunął, splatając palce z jej palcami. Odniosła wrażenie, że Damon chce o coś spytać – o coś ważnego.
Może w końcu do niego dotarło, że jest im razem dobrze i zapragnął, by zostali prawdziwą parą.
Nagle serce zaczęło jej walić, jakby nieoczekiwanie znalazła się na skraju przepaści, o której nie miała pojęcia. Skończyła dwadzieścia osiem lat – minęło sześć lat od czasu, kiedy ostatnio łączyła ich tak intymna relacja. Tęskniła za Damonem, i to bardzo.
Wtedy jego telefon zaczął wibrować i czar prysł.
Damon wstał, by odbyć kolejną służbową rozmowę zapewne z kimś z innej strefy czasowej. Rozmawiając, pozbierał ubrania i nago ruszył do łazienki, by wziąć prysznic. Kwadrans później stamtąd wyszedł, mokry i bez koszuli.
Odebrał kolejny telefon, sprawdził godzinę na zegarku, skończył się ubierać, pochylił się nad nią i musnął jej wargi pocałunkiem, mówiąc, że zaraz ma samolot.
Z trzaskiem zamknęła drewniane pudełko ze sztucznymi płatkami róż. Romantyczne kwiatowe dekoracje nie pasowały do ciężkiej architektury domu, szarej i kremowej pościeli, drewnianych podłóg i dywanu ze skóry cielęcej ani też groźnie wyglądających jelenich rogów sterczących ze ściany naprzeciwko łóżka.
Schowała pudełko do dużej torby i wyjęła z niej ręcznie robione czekoladki z eleganckim logo firmy Beaumont’s, które było też starym herbem rodziny jej matki.
Kiedy jednak chciała położyć osobno zapakowane praliny na poduszkach ogromnego łóżka, to też sprawiło jej trudność, bo wiedziała, którą stronę wybierze Damon.
Widok poduszki przywołał kolejną falę wspomnień. Zawsze miała ogromny problem z odsunięciem ich spotkań w niepamięć. Damona te skrupuły nie dotyczyły. Zakończył wszystkie ich relacje. Pierwszą, niesatysfakcjonujący przelotny romans, i tę, gdy zaczęła robić sobie nadzieję, że przerodzi się w coś poważniejszego, i trzecią – kolejny totalnie niesatysfakcjonujący romans. Ze stanowczością, która wprawiała ją w osłupienie.
Innymi słowy ją rzucił. Trzy razy.
W historii rodziny Montague – ze strony jej matki – porzucenie czy przyjaźń po rozstaniu, gdzie jedna ze stron darzy tę drugą uczuciem bez wzajemności, były nieznane. Dla jasności matka była Montague z Nowego Orleanu. To jest rodzina zabójczo pięknych kobiet o przenikliwych niebieskich oczach, pięknych kościach policzkowych, prostych nosach i dumnych podbródkach. Były tak idealne, jakby przybyły tu z innej planety.
Jenna znikąd nie przybyła, urodziła się w Ransom, ale urodę odziedziczyła po matce. Jeśli do tego dodać opaleniznę i atletyczne zgrabne ciało, które zawdzięczała przeszłości w roli cheerleaderki, a także uzależnieniu od siłowni, przez lata mężczyźni na jej widok padali jak muchy. Wszyscy poza Damonem.
Gdy przeszywał ją spojrzeniem swoich ciemnoniebieskich oczu, jej umysł się wyłączał, uruchomiały się za to hormony i lądowała z nim w łóżku. Jedyne, do czego mogła to porównać, to impulsywne zakupy niepotrzebnych rzeczy, gdy lądujesz na chodniku z wyczyszczoną kartką kredytową, ściskając w dłoniach torby z ciuchami od modnych projektantów i zastanawiasz się, co się właśnie stało.
Schowała praliny do torebki. Przypomniawszy sobie, jak bezceremonialnie Damon zerwał z nią przed miesiącem – i to przez telefon – to zostawiając mu czekoladki, miałaby wrażenie, że go za to nagradza.
Zaniosła świecę zapachową i lniane szlafroki państwa młodych do stylowej, choć przygnębiająco szarej łazienki. Zostawiła idealnie złożone ręczniki na granitowym blacie obok umywalki i z głośnym stuknięciem postawiła tam świecę.
Sprawdziła, czy kryształowy pojemnik na świecę przy tym ruchu nie ucierpiał, bo nie było jej stać na głupie szkody. Choć firma odniosła sukces, nie dało się powiedzieć, że jej właścicielka pławi się w pieniądzach.
Co prawda cieszyła się rosnącą popularnością, jednak ostatnio tonęła w długach z powodu studni bez dna, jaką stała się rodzinna firma prawnicza po śmierci ojca. Gdy do tego dodać niebotyczny koszt czesnego na Harvardzie jej młodszego brata Luke’a, była blisko bankructwa.
Jeśli nie znajdzie rozwiązania problemów finansowych, zarówno Beaumont Law jak i jej firma zakończą żywot.
Wróciła do przestronnej sypialni i spojrzała przez okno na ciągnący się aż do Pleasant River trawnik. Odległe wzgórza porośnięte sosnowym lasem były ledwie widoczne z powodu ciemnych burzowych chmur, zacinającego deszczu oraz upiornej mgły.
To nie jest pogoda na ślub. Według aplikacji meteo w jej telefonie znajdowali się na granicy huraganu drugiej kategorii nadciągającego od Zatoki Meksykańskiej. Ale w tym pospiesznym i sekretnym ślubie i tak nie było nic świątecznego. Uroczystego ani radosnego.
Nawet Chloe, choć nalegała na luksusy, nie przejmowała się detalami.
Rozumiała, że Chloe nie ma zbyt wiele czasu, ale jaka panna młoda nie chce wybrać własnego tortu weselnego czy pochylić się nad dekoracjami? Poza tym, o ile Jenna wiedziała, wesele miało odbyć się bez gości. Jenna była jedynym zaproszonym członkiem rodziny, i to tylko dlatego, że zajmowała się organizacją ceremonii.
No i Chloe nie miała pierścionka.
Brak pierścionka był dla Jenny rozstrzygającym argumentem. Wiadomo, że mężczyzna jest najbardziej hojny, gdy stara się o względy kobiety.
Jeśli kobieta nie otrzymuje prezentu w postaci pierścionka zaręczynowego, powinna wykreślić miłość i szacunek ze swojej listy oczekiwań związanych z przyszłym związkiem z tym facetem.
A przecież Chloe kochała brylanty. Podobnie jak Jenna była debiutantką, rodzice i mężczyźni zasypywali ją klejnotami przy każdej możliwej okazji. Jeśli Chloe zaakceptowała oświadczyny bez pierścionka, Jenna chciałaby wiedzieć, kto skradł prawdziwą Chloe?
Szybkimi ruchami poprawiła poduszki na łóżku. Nie trzeba dodawać, że zamierzała też wyjaśnić, czemu kuzynka postanowiła ponieść koszt ślubu, skoro Damon mógł ich wszystkich kupić i sprzedać ze sto razy.
Zmarszczyła czoło. Na powierzchnię wypłynęły emocje, które poskramiała i do których nie chciała się przyznać, gdyż nie pasowały do jej obecnej roli.
Złość, poczucie zdrady i ból – bo kiedy już myślała, że zdecydują się z Damonem na coś poważniejszego, z jakichś powodów ją zostawił, by potem nagle wybrać Chloe. Dotarło do niej z bolesną jasnością, że za kilka godzin Chloe zajmie jej miejsce w jego łóżku.
Chloe, jej atrakcyjna kuzynka, która jako nastolatka naśladowała jej stroje i makijaż, pożyczała od niej buty. Chciała być taka jak Jenna. Chloe, teraz już dorosła, skradła jej mężczyznę.
Jenna ściągnęła brwi. To nie ma sensu.
Musi zostawić za sobą przeszłość, zdusić napięcie, które tylko narastało od momentu, gdy Chloe zdradziła jej, kto jest jej tajemniczym narzeczonym.
Zacisnęła zęby. Nie jest zazdrosna. Nie może być zazdrosna, ponieważ już wyleczyła się z Damona.