Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Preludium - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
29 lipca 2026
35,90
3590 pkt
punktów Virtualo

Preludium - ebook

Muzyka, która miała być ucieczką, stała się areną okrutnej zemsty.

Beatrice Spencer wierzyła, że ucieczka z Bazylei pozwoli jej pogrzebać przeszłość. W murach nowej akademii w Zurychu pragnęła jedynie spokoju i szansy na ukończenie studiów. Nie spodziewała się jednak, że mrok, od którego uciekała, znowu ją odnajdzie.

Samael Graves – genialny pianista o duszy spowitej ciemnością i plecach naznaczonych bliznami – powraca do życia, nieświadomy, że stał się ofiarą misternie tkanych kłamstw. Każde ich spotkanie to walka między bolesnym pożądaniem a narastającą nienawiścią, która wybrzmiewa w rytm utworów Rachmaninowa i Chopina.

Gdy na jaw wychodzi największy sekret Beatrice rzeczywistość obojga zaczyna się rozpadać. Samael musi zmierzyć się z prawdą o kobiecie, którą chciał zniszczyć, podczas gdy Beatrice odkrywa, że jej jedyny sojusznik i przyjaciel z dzieciństwa, Simon, skrywa mroczne, obsesyjne oblicze i nie cofnie się przed niczym, by przejąć kontrolę nad jej życiem.

To przesycona emocjami opowieść o traumie, która nie pozwala o sobie zapomnieć, i o miłości, która rodzi się tam, gdzie powinna być tylko pustka.

Czy w świecie pełnym fałszywych nut Beatrice zdoła odnaleźć własny głos, zanim sekrety ostatecznie ją złamią?

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-287-4196-6
Rozmiar pliku: 1,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOGUE

Twarz potwora wyłoniła się z mroku. Nosił czarną piżamę, a jego długą szyję zdobił złoty łańcuszek z wisiorkiem przedstawiającym czarnego łabędzia. Przeszedł kilka kroków i ujął w dłoń poduszkę znajdującą się na welurowym fotelu, stojącym tuż obok łóżka. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, przyparł ją do twarzy śpiącej dziewczyny, by pozbawić ją tchu.

– Gnij w piekle – syknął i mocniej docisnął szorstki materiał do delikatnej skóry.

Dziewczyna szarpała się, lecz nie miała wystarczająco dużo siły, by się uwolnić. Każdy jej ruch potęgował brutalność oprawcy, a przerażające słowa, które wychodziły z jego ust, odbijały się dźwięcznie od ścian sypialni.

– Nie… Zostaw… Proszę… Nie… – łkała, choć wiedziała, że nikt jej nie usłyszy.

Dziewczyna z całych sił próbowała odepchnąć od siebie potwora. Jednakże im bardziej się broniła, tym stawało się to trudniejsze. Towarzyszyła jej świadomość, że potwór żywił się jej paniką.

– Twój koniec jest bliski! – Ściągnął poduszkę z twarzy dziewczyny, po czym jego pięść przecięła powietrze i trafiła w blady policzek ofiary. Ona niemal natychmiast przykryła dłonią palące miejsce. – Jesteś nikim. – Uderzył ponownie. – NIKIM! – powtórzył głośniej, gdy ona z całych sił próbowała skupić myśli na tym, co pozwalało jej przetrwać.

– Nie… możesz… – Pokręciła niespokojnie głową, walcząc z coraz płytszym oddechem.

W końcu potwór odsunął się od niej, a jego drwiący śmiech wypełnił pomieszczenie. Nastolatka zerwała się z łóżka i wybiegła z pokoju. Pragnęła wydostać się na zewnątrz, pomimo burzy, która nakazywała pozostać pod dachem.

– Nigdzie nie uciekniesz! – Krzyk rozbrzmiewał w domu pogrążonym w przerażającej ciszy.

Myśli ogarnięte strachem popchnęły dziewczynę w kierunku piwnicy, choć nogi z trudem niosły jej drżące ciało. Po chwili doszczętnie spowiła ją ciemność, dając złudne wytchnienie. Niestety wtedy nastolatka nie wiedziała, że mrok nie ofiaruje niczego za darmo, a za ujawnienie jego prawdziwego oblicza przyjdzie jej zapłacić.

Ból okazał się tylko początkiem. Sen mieszał się z rzeczywistością, a bezlitosne konsekwencje brutalnie wytyczyły drogę życia dziewczyny. Życia, w którym nigdy nie miała zaznać spokoju.1.
NOUVELLE RÉALITÉ

Beatrice

Odeszłam, choć można to było nazwać ucieczką. Ucieczką od prawdy, która nie krzyczała, tylko szeptała w ciszy. Głuchej, wręcz przerażającej, niosącej mrok i największe cierpienie. Dałam się oślepić, lecz kto by przypuszczał, że każda zakochana cząstka mojego naiwnego serca była tylko bronią wymierzoną przeciwko mnie samej?

Spoglądałam przez wysokie okno na zasypany śniegiem dziedziniec akademii. Na widok mężczyzny w idealnie skrojonym czarnym płaszczu, idącego po zaśnieżonym chodniku, w jednej chwili zadrżały mi ręce – przestały się trząść, gdy tylko twarz nieznajomego obróciła się w moim kierunku.

– Beatrice! – W ciszy, która unosiła się w ciemnym korytarzu, rozległo się moje imię. Gdy odwróciłam głowę, wpatrywały się we mnie ciemne oczy Liny. – Wieczorem idziemy do Plazy świętować koniec sesji. Dołączysz?

Zadrwiłam z siebie w myślach. Gdyby nie Elena Wang, nie zdałabym egzaminów. Poziom nauki w tej placówce znacząco różnił się od poziomu nauki w akademii w Bazylei. Moje umiejętności, które tam uchodziły za imponujące, tutaj nie wyróżniały mnie w żaden sposób, a po czasie zaczęłam nawet odczuwać, że byłam gorsza od innych.

– Mam dziś inne plany, może następnym razem – odpowiedziałam i zdobyłam się na szczery uśmiech.

Lina pociągnęła w górę czarną podkolanówkę, by ją poprawić.

– To weź ten swój plan i przyjdźcie razem. – Kąciki jej ust, muśnięte bordową szminką, znacząco się uniosły.

Opanowała mnie nagła duszność. Przycisnęłam dłoń do szybko bijącego serca, które nie potrafiło się uspokoić.

– Mam… – zawahałam się na chwilę. Zbyt krótką, by dziewczyna ją podchwyciła. – Rozmowę o pracę w Caminadzie.

Podniosła brwi.

– Wow, jak ci się to udało? – Głos miała podejrzliwy. – Jesteś spokrewniona z rektorem uczelni? Jego córka jest żoną właściciela restauracji. Bez znajomości bardzo trudno zarezerwować tam stolik, nawet pół roku wcześniej.

Tak naprawdę nie miałam o tym pojęcia. Nie interesowało mnie, co to była za restauracja, gdzie się mieściła ani kto ją prowadził. Potrzebowałam jakiejkolwiek pracy.

– Wypełniłam formularz na ich stronie i zaprosili mnie na rozmowę – skłamałam, nie patrząc w oczy Liny.

Nie wydawała się przekonana. Zmarszczyła nos, na którym widniały własnoręcznie zrobione, lekko rozmazane piegi.

– W takim razie… powodzenia! Na pewno ci się uda! – Te słowa brzmiały zbyt fałszywie, bym mogła w nie uwierzyć. – Do zobaczenia na zajęciach w poniedziałek. – Pomachała na odchodne i zniknęła za drzwiami ćwiczeniówki. Dźwięki znienawidzonej przeze mnie ballady Chopina wypełniły każdy zakamarek korytarza.

Odetchnęłam z ulgą. Relacje w świecie artystycznym miały domieszkę interesu. Wygoda, wizerunek, chwilowa korzyść. W takiej rzeczywistości nie byłam opcją, po którą się sięgało, dlatego nikt nigdy nie zabiegał o moją obecność.

Kiedy rzuciłam ostatnie spojrzenie na pochmurne niebo, nagle czyjaś dłoń spoczęła na moim barku. Zlękniona przymknęłam powieki, poczułam również zawroty głowy. Po chwili otworzyłam oczy i spojrzałam na radosną twarz Simona.

– Dostałem się! – krzyknął. Wymachiwał pięściami przed sobą jak małe dziecko. Wyglądało to komicznie. – Boże! Dostałem się!

Spojrzałam na niego z niezrozumieniem.

– Zakwalifikowałem się do kolejnego etapu Konkursu Chopinowskiego! – Jego głośny ton zwrócił uwagę studentów przechodzących obok nas.

Mimowolnie otworzyłam usta, z których wyrwał się zduszony jęk.

– Świetnie! – wykrztusiłam, czując zaciskający się żołądek. – Dostałeś maila?

Przytaknął ruchem głowy.

– Tak! A ponoć ktoś po ogłoszeniu listy uczestników od razu zgłosił rezygnację. – Na jego twarzy pojawił się kpiący grymas. – Boże, Bea! – Przetarł twarz, zapewne wciąż nie mógł w to uwierzyć. – Mam wielką szansę pokazać się światu.

Nie zazdrościłam, naprawdę cieszyłam się jego szczęściem. Jednak z trudem zdobyłam się na uśmiech.

– Gratuluję, Simon. Zasłużyłeś na to – powiedziałam i poklepałam go po ramieniu.

Nagle piżmowe, tak dobrze znane mi perfumy dotarły do moich nozdrzy. Przełknęłam nerwowo ślinę, po czym zacisnęłam palce na materiałowym uchu torby przewieszonej na moim ramieniu.

– Pani Bianchi! – wykrzyknął Simon.

Nie myliłam się. Dreszcz przemknął przez moje ciało.

– Zobaczymy się potem – pożegnałam się i ruszyłam w stronę wyjścia.

Po chwili wibracje poruszyły kieszenią mojego płaszcza. Z niechęcią sięgnęłam po telefon i wpatrywałam się tępo w ekran, dopóki nie zobaczyłam własnego odbicia.

_OD: SAMAEL GRAVES_

_99+ połączeń nieodebranych_

Nagły ścisk żołądka nakazał mi skierować się pospiesznie do łazienki. W ostatnim momencie dobiegłam do kabiny, walcząc z mdłościami, które męczyły mnie od kilku dni. Po wszystkim otarłam usta drżącą dłonią, po czym wycieńczona opadłam na białe kafelki.

– Wszystko w porządku? – usłyszałam kobiecy głos zza drzwi. Nie należał do studentki, tylko do osoby, która bacznie mnie obserwowała od chwili przybycia do akademii.

Wzięłam oddech i przeczesałam włosy do tyłu.

– Tak – skłamałam. Ostatnio robiłam to zbyt często, czego nie mogłam sobie wybaczyć. – Po prostu… – przełknęłam ślinę. Posmak w ustach był nie do zniesienia. – To tylko stres, pani Wang.

Przywarłam skronią do zimnych płytek. Nie poczułam ukojenia nawet na krótką chwilę.

– Beatrice… – Kobieta wypowiedziała moje imię z troską, przez co nieproszone łzy spłynęły na moje policzki. Nie zasługiwałam na pomoc, tylko na potępienie. – Poczekam, gdybyś czegoś potrzebowała.

Miałam ochotę wrzeszczeć. Wyzionąć cały gniew i rozczarowanie ze swojej duszy. Potem popłakać i naiwnie wierzyć, że wszystko się ułoży.

– Poradzę sobie – szepnęłam.

– Słyszę to od ponad trzech tygodni – stwierdziła zatroskanym głosem. Nie odpowiedziałam. Czekałam, aż zostawi mnie samą. – Rozmawiałam z właścicielem restauracji – wspomniała o pracy w Caminadzie. Tak naprawdę to dzięki jej znajomościom otrzymałam możliwość zostania pianistką w tamtym miejscu. – Powinien się odezwać w ciągu miesiąca.

Nabrałam powietrze do płuc i powoli je wypuściłam, by potem wstać i wyjść z kabiny. Elena stała na środku łazienki ze spokojnym wyrazem twarzy. Z każdą sekundą jej spojrzenie miękło, jakby topniało pod ciężarem mojego bólu.

– Dziękuję – odezwałam się, skruszona.

– Beatrice…

Pociągnęłam nosem i natychmiast przetarłam twarz.

– Powodem twoich łez jest Samael, prawda? – zapytała, patrząc prosto w moje oczy. Zapewne chciała z nich wyczytać prawdę, którą tak cholernie pragnęłam zatuszować.

Natychmiast spuściłam wzrok i przekręciłam kurek z zimną wodą. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek o to zapyta.

– Beatrice…

Poczułam jej ciepłą dłoń na plecach. Spięłam się, co nie uszło uwadze kobiety, ponieważ natychmiast jej ręka opadła wzdłuż ciała.

– Dlaczego – zawahanie sprawiło, że głos mi zadrżał – on?

Skrzywiłam się. Chciałam zabrzmieć pewnie, a tylko zdradziłam swoje wątpliwości. Przetarłam wilgotną dłonią kark. Fala gorąca, która niespodziewanie przyprawiła mnie o duszność, była nie do wytrzymania.

– Intuicja. – Kąciki warg Eleny uniosły się w wyrazie pocieszenia. – Wie, że tutaj jesteś?

Czułam, że zaczyna brakować mi tlenu. Moja krótka relacja z Samaelem zakończyła się tamtego pamiętnego dnia, gdy uciekłam zaraz po wyjściu ze szpitala, po czym została przypieczętowana moim milczeniem. Nie miała prawa nigdy wrócić.

Zaprzeczyłam ruchem głowy.

– Dzwonił do mnie parę dni temu – wyznała, na co natychmiast podniosłam na nią zlęknione oczy. – Nie pytał o ciebie…

Niewidzialny łańcuch ścisnął moje serce. Wciąż trudno było mi uwierzyć, że za jego szczerym, pełnym ciepła uśmiechem kryła się cholerna zemsta. W dodatku za kogoś, kto pragnął zniszczyć moje życie tylko ze względu na decyzję, która nigdy nie należała do mnie.

– W sumie rozmawialiśmy tylko o balu wiosennym. – Elena spojrzała na mnie podejrzliwie. – Co się stało między wami? – Jej uważny wzrok wbił się we mnie. Po niemal sekundzie zimny dreszcz przebiegł wzdłuż mojego kręgosłupa. – Dlaczego…

– Pani Wang – przerwałam niegrzecznie i wzięłam głęboki wdech. Każda myśl o Samaelu sprawiała mi niewyobrażalny ból. Jego uczucia okazały się cholerną trucizną, która dusiła mnie od środka. – Był trudnym pedagogiem. Nasza współpraca była… trudna.

Elena wpatrywała się we mnie w milczeniu. Zapewne chciała wychwycić kłamstwo. Być może jej się to udało, lecz moje myśli zbyt mocno zaprzątała tajemnica, którą w sobie skrywałam.

– Podarował ci nuty…

– To tylko nuty – parsknęłam i wzruszyłam barkami.

Nie odzywała się przez moment. Odniosłam wrażenie, że toczy wewnętrzną walkę, czy wyznać mi to, co podsuwały jej myśli.

– To nuty jego matki – powiedziała w końcu. Nie widziałam w tym żadnego powiązania. – Nie dzieliłby się nimi z jakąś przypadkową osobą.

Przytrzymałam się umywalki, nie mogąc znieść tego kłamstwa. Wzbudził we mnie cholerne uczucia nie po to, by je odwzajemnić czy dać nadzieję, tylko aby mnie zniszczyć i mieć satysfakcję, że się udało.

– Powinnam wrócić do mieszkania. – Skierowałam się do drzwi. Nie mogłam dłużej rozmawiać o tym człowieku. Czułam obrzydzenie.

Zanim chwyciłam za metalową klamkę, Elena zbliżyła się do mnie.

– Samael w tym tygodniu pojawi się na uczelni – powiadomiła. Poczułam kolejny atak mdłości. – Nie mogę ci obiecać, że nie miniecie się na korytarzu.

Skinęłam głową i z trudem wyszłam z dusznego pomieszczenia. Zanim wróciłam do mieszkania, śnieg zmoczył mi włosy, a chłód doszczętnie przeniknął moje ciało. Jednak to było nic w porównaniu z mrocznymi, pełnymi zemsty tęczówkami Samaela, z którymi miałam się zmierzyć.

Zasiadłam do laptopa i wybudziłam go z trybu uśpienia. Moim oczom ukazała się wiadomość, którą wysłałam rano.

_Szanowni Państwo,_

_uprzejmie informuję o mojej rezygnacji z udziału w XIX Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina…_

Zdusiłam łzy, następnie wstałam od biurka i opadłam na łóżko, gdzie schowałam twarz w poduszkę. Wiedziałam, że rezygnacja z marzeń to tylko przekroczenie progu piekła, w którym miałam zamieszkać.

_KONIEC DARMOWEGO FRAGMENTU
ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI_
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij