Facebook - konwersja
Pretorianie. Rozkwit i upadek rzymskiej gwardii cesarskiej - Ebook (Książka EPUB) do pobrania w formacie EPUB
Pobierz fragment

Pretorianie. Rozkwit i upadek rzymskiej gwardii cesarskiej - ebook

Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Wydawnictwo:
Tłumacz:
ISBN:
978-83-66625-01-3
Język:
Polski
Rok wydania:
2020
Rozmiar pliku:
3,5 MB
Zabezpieczenie:
Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
49,99
Cena w punktach Virtualo:
4999 pkt.

Pretorianie. Rozkwit i upadek rzymskiej gwardii cesarskiej - opis ebooka

Pretorianie byli najbardziej uprzywilejowanymi spośród wszystkich rzymskich żołnierzy. Płacono im najwięcej, służyli najkrócej i cieszyli się najlepszymi warunkami służby. Przewyższali statusem wszystkie pozostałe formacje militarne, a po ponad dwóch stuleciach, od kiedy cesarz August formalnie zatwierdził istnienie pretorianów, zbieg okoliczności uczynił ich najważniejszym ogniwem władzy. Wstąpienie w szeregi gwardii pretoriańskiej na początku kariery wojskowej czy późniejsza promocja doświadczonego legionisty oznaczały przynależność do najbardziej prestiżowej formacji najpotężniejszej armii antyku. Jej członkowie nawet po zakończeniu służby, jako cywile, cieszyli się wysokim statusem w lokalnych wspólnotach. Wówczas, podobnie jak teraz, rzymscy żołnierze byli symbolem potęgi imperium i jego społeczeństwa.

Ambicje cesarskiej gwardii – czy raczej jej prefektów – wzrastały niepomiernie, aż wypełniły próżnię pozostawioną przez nieudolnych i słabych władców. Efektem dobrowolnego wygnania Tyberiusza na Capri była próba przejęcia rządów przez Sejana, ówczesnego prefekta pretorium. Katastrofalne rządy Kaliguli w latach 37–41 doprowadziły do jego zamordowania i obwołania przez gwardię cesarzem Klaudiusza. Po utracie poparcia pretorianów w 68 roku Neron popełnił samobójstwo. Podczas wojny domowej w latach 68–69 formacja ta odegrała główną rolę w walkach między rywalami o władzę w imperium. W niespokojnych i nieprzewidywalnych okresach gwardia bywała katalizatorem poważnych zmian, działając głównie we własnym interesie, a jej prefekci – na dobre lub na złe – urastali do rangi najważniejszych graczy.

Jednym z najważniejszych elementów spuścizny pozostawionej przez gwardię pretoriańską jest ostrzegawczy morał wynikający z jej historii dla każdego przywódcy, który zdobył władzę siłą, niezależnie od tego, jak zręcznie ukrył to za kruczkami prawnymi i jakim sposobem uzyskał powszechną zgodę poddanych. W takich okolicznościach zachowanie władzy zależy zawsze od uśpionej potęgi. August w pełni zrozumiał tę prawidłowość, ale niektórzy jego następcy byli mniej pojętni. Zarozumiali, próżni i samolubni cesarze potrafili obudzić tę potęgę, rozdrażnić ją i zwrócić przeciwko sobie. „Niepewna wierność” gwardii była towarem rynkowym. Formacja ta okazała się wyjątkowo niebezpieczna – jej uprzywilejowana pozycja, liczebność i pozycja najbliżej osoby cesarza sprawiały, że pretorianie stali się aroganccy i przekonani o swojej niezwyciężoności. Gwardia pretoriańska niczym uśpiony wulkan zawsze była gotowa eksplodować, jeśli tylko okoliczności na to pozwalały.

Spis treści

Wstęp

1. Ewolucja

2. Organizacja

3. Ambicja

4. Tworzenie historii

5 . Opowieść o dwóch prefektach

6. Wojna domowa

7. Zwycięzca bierze wszystko

8. Concordia exercituum

9. Wiek żelaza i rdzy

10. Schyłek i rozpad

Epilog

Dodatki

Dodatek 1. Najważniejsze daty

Dodatek 2. Żołd i organizacja gwardii pretoriańskiej

Dodatek 3. Prefekci pretorium

Dodatek 4. Słowniczek ważniejszych terminów

Bibliografia i nawiązania

FRAGMENT KSIĄŻKI

Gajusz Pliniusz Sekundus (23–79 n.e.), znany jako Pliniusz Starszy, autor Historii naturalnej inspiruje mnie od lat. Wierzył on, że być żywym, to być świadomym, uważał także, że wszystko jest interesujące i warte zbadania. Ponieważ okazywał również niezmordowaną ciekawość, stał się dla mnie wzorem otwartego umysłu i bezgranicznej dociekliwości. Świat współczesnej edukacji mógłby się wiele od niego nauczyć.

Dedykuję tę książkę mojej pierwszej wnuczce, Eleonor „Nell” Rose de la Bédoyère, urodzonej dokładnie wtedy, kiedy skończyłem prace nad książką – na początku lata 2016 roku, a także mojej matce, Irene de la Bédoyère, której umiłowanie historii motywowało mnie do pisania, a która zmarła w lipcu 2016 roku, gdy ta książka została dostarczona do wydawcy.Plan 1 Castra Praetoria

Koszary pretorianów zajmowały obszar 16,72 hektara. Mury zachodni i południowy wraz z bramami zostały zniszczone przez Konstantyna, dlatego ich dokładna lokalizacja pozostaje hipotetyczna. Główna droga — via principalis — prowadziła przez koszary od północnej do południowej bramy. Wygięcie linii południowego muru zostało zapewne wymuszone miejscowym układem dróg. Odnaleziono tylko część śladów po barakach wewnątrz obozu, dlatego pokazany tu układ zabudowań jest w dużej mierze hipotetyczny. Nawet jednak ten niekompletny plan unaocznia, że obóz pretorianów wyraźnie różnił się od zwykłego rzymskiego obozu wojskowego: brakuje tutaj większych budynków, takich jak kwatera główna (principia) czy dom komendanta (praetorium). Puste miejsca to strefy, których jeszcze nie zbadano, dlatego nie wiadomo, co się w nich kryje. Nie oznacza to, że w starożytności znajdował się tu otwarty teren.

1. Porta principalis dextra (brama północna)

2. Porta principalis sinistra (brama południowa)

3. Porta decumana (brama wschodnia)

4. Porta praetoria (brama zachodnia)Wstęp

Dwudziestego ósmego marca 193 roku n.e.1 cesarz Pertynaks został zamordowany po zaledwie osiemdziesięciu siedmiu dniach rządów. Jego wysiłki, żeby rządzić praworządnie i przywrócić w Rzymie porządek, zostały generalnie dobrze przyjęte. Był jednak istotny wyjątek – gwardia pretoriańska: zepsuta stołecznym życiem i przywilejami elitarna cesarska straż przyboczna. Pertynaks próbował zdyscyplinować zadufanych pretorianów, którzy podczas rządów Kommodusa zachowywali się skandalicznie, bez powodu wszczynając bójki z przechodniami na ulicach. Chcąc złagodzić gniew wywołany wprowadzeniem nowych zasad, Pertynaks obiecał pretorianom po dwanaście tysięcy sesterców, ogłaszając, że suma ta dorównuje premii wypłaconej gwardzistom przez Marka Aureliusza i Lucjusza Werusa po objęciu przez nich władzy w 160 roku. Pertynaks sprzedał nawet część majątku Kommodusa, aby zebrać pieniądze na ten cel, ponieważ przez rozrzutny i rozpustny styl życia poprzedniego władcy w skarbcu pozostał tylko milion sesterców. Pretorianie odrzucili ideę, aby za dodatkowe wynagrodzenie przywrócić porządek, i mimo wypłaty dodatkowego żołdu nie zaczęli się zachowywać lepiej. Wiedzieli bowiem doskonale, że Marek Aureliusz i Lucjusz Werus rozdali ich poprzednikom po dwadzieścia tysięcy sesterców, a poza tym Pertynaks ostatecznie i tak zdołał im wypłacić zaledwie połowę tego, co obiecał. Zabili więc cesarza, później zaś – w obawie przed konsekwencjami – uciekli do swoich koszar – Castra Praetoria (patrz plan 1) – i zamknęli bramy2.

Kiedy wszystko ucichło, pretorianie zdali sobie sprawę, że – o dziwo – nikt ich nie ściga. Wówczas dotarło do nich, że teraz to oni są najwyższą władzą w państwie, obcesowo więc wywiesili w koszarach ofertę, wystawiając imperium rzymskie na sprzedaż3. Zapewne większość senatorów była naprawdę zdegustowana tym faktem, ale możliwe też, że opis tej historii pióra Diona mógł przynajmniej w części być inspirowany wydarzeniami wojny domowej 69 roku i krótkiego panowania Otona4. Jeden spośród senatorów, chciwy i ambitny Marek Didiusz Julianus, pijany i zachęcany przez równie chciwą żonę Manlię Skantyllę i córkę Didię Klarę, a także przez dwóch pretoriańskich trybunów – Publiusza Florianusa i Wekcjusza Apera, pospieszył do koszar, chcąc skorzystać z okazji. Podobnie postąpił Tytus Flawiusz Sulpicjanus, prefekt Rzymu i teść Pertynaksa. Kiedy Didiusz Julianus przybył na miejsce, okazało się, że Sulpicjanus jest już wewnątrz Castra Praetoria, zabezpieczając swoją pozycję i robiąc wszystko, żeby konkurent pozostał za bramą5. Senator zdołał przyciągnąć uwagę pretorianów dopiero wówczas, gdy użył tablic, na których wypisał swoje obietnice, i przeciągnął na swoją stronę Maurencjusza, jednego z popleczników Sulpicjana.

To, co nastąpiło później, Dion słusznie nazwał „haniebnym handlem”, chociaż powinniśmy ostrożnie podchodzić do jawnie teatralnego stylu jego opisu. Pretorianie obrócili na swoją korzyść to, że nikt nie mógł nawet marzyć, żeby zostać cesarzem bez ich poparcia. Didiusz Julianus i Flawiusz Sulpicjanus, za wszelką cenę dążąc do najwyższej władzy, zaczęli się licytować, kto zapłaci gwardzistom więcej. Żołnierze z entuzjazmem rzucili się w wir aukcji, biegając po obozie między kandydatami i informując ich, o ile powinni podnieść stawkę. Sulpicjanus już, już miał wygrać, proponując każdemu z pretorianów po dwadzieścia tysięcy sesterców, gdy Didiusz Julianus koniec końców go przebił, beztrosko oferując po dwadzieścia pięć tysięcy. Ostatecznie przekonał do siebie żołnierzy, ostrzegając ich, że rywal może chcieć się na nich zemścić za śmierć Pertynaksa, podczas gdy on, Didiusz Julianus, przywróci im wszystkie wolności, jakimi cieszyli się za Kommodusa. Oferta tak bardzo zachwyciła pretorianów, że natychmiast obwołali Juliana nowym cesarzem.

Wydarzenie to było niebywałe, niemoralne i poniżające do tego stopnia, że nawet dziś trudno uwierzyć, że imperium rzymskie mogło upaść tak nisko. Według Herodiana był to punkt zwrotny historii, moment, w którym żołnierze stracili jakikolwiek szacunek dla cesarzy. Sytuacja ta przyczyniła się do chaosu, jaki zapanował w następnych latach6. Gwardia pretoriańska bezczelnie wyniosła na cesarski tron tego, kto obiecał im sowitą zapłatę, otwarcie nadużywając swojej pozycji i władzy. Didiusz Julianus panował jeszcze krócej niż Pertynaks, nierozważnie zaproponowawszy żołnierzom więcej pieniędzy, niż był w stanie wypłacić. Został stracony na rozkaz senatu zaledwie sześćdziesiąt sześć dni po tym, jak ogłoszono go cesarzem. Zresztą, gdyby go nie zabito, musiałby przeciwstawić się rebelii na Wschodzie, gdzie w Illyricum zbuntowała się rzymska armia pod dowództwem Septymiusza Sewera. Pretorianie w niczym by mu nie pomogli. Wojna domowa, która wstrząsała imperium w latach 193–197, została rozstrzygnięta przez wojska stacjonujące w prowincjach, nie przez gwardzistów ze stolicy7. Sewer rozwiązał gwardię, a następnie odtworzył ją, rekrutując do niej zaufanych legionistów pochodzących z jego oddziałów. Nie rozwiązało to jednak problemu – w kolejnych dekadach gwardia i jej prefekci odgrywali decydującą rolę w obalaniu i powoływaniu jednego cesarza za drugim.

Jak mogło do tego dojść? Pretorianie byli najbardziej uprzywilejowanymi spośród wszystkich rzymskich żołnierzy. Płacono im najwięcej, służyli najkrócej i cieszyli się najlepszymi warunkami służby8. Przewyższali statusem wszystkie pozostałe formacje militarne, a po ponad dwóch stuleciach, od kiedy cesarz August formalnie zatwierdził istnienie pretorianów, zbieg okoliczności uczynił ich najważniejszym ogniwem władzy. W 193 roku tak karygodnie nadużyli swoich uprawnień, że trudno sobie wyobrazić, żeby kiedykolwiek mogli odzyskać dawny prestiż.

Edward Gibbon opisał relację gwardii z cesarzem, z niezrównaną trafnością ujmując w słowa paradoks wpisany w system:

Takie groźne sługi są dla tronu despoty zawsze konieczne, ale też często okazują się jego zgubą. Wprowadzając w ten sposób gwardię pretoriańską nieomal do samego pałacu cesarskiego i do gmachu senatu, cesarze uświadomili żołnierzom ich siłę, a jednocześnie słabość rządów cywilnych. Nauczyli ich spoglądać na wady swoich panów z poufałą pogardą i nie odczuwać już owego bojaźliwego poszanowania, jakie wyobrażenie władzy może wzbudzać tylko wtedy, gdy sama władza jest odległa i otoczona tajemnicą. Wśród zbytkownego próżniactwa bogatego miasta pychę pretorian podsycało poczucie własnej nieprzepartej wagi i niemożliwością było ukryć przed nimi fakt, że osoba władcy, powaga senatu, skarb państwowy i siedziba władcy Cesarstwa – wszystko to znajduje się w ich ręku. Aby odwrócić uwagę oddziałów pretoriańskich od takich niebezpiecznych rozmyślań, nawet najbardziej nieugięci i najpewniej czujący się na tronie władcy zmuszeni byli mieszać pochlebstwa ze swoimi rozkazami, nagrody z karami, schlebiać pysze, pobłażać rozrywkom, przymykać oczy na wykroczenia i kupować sobie niepewną wierność oddziałów za cenę hojnej darowizny, którą, począwszy od wyniesienia na tron Klaudiusza, pretorianie wymuszali jako swoją prawowitą należność od każdego nowego cesarza w chwili jego wstąpienia na tron”9.

Ambicje cesarskiej gwardii – czy raczej jej prefektów – wzrastały niepomiernie, aż wypełniły próżnię pozostawioną przez nieudolnych i słabych władców. Efektem dobrowolnego wygnania Tyberiusza na Capri była próba przejęcia rządów przez Sejana, ówczesnego prefekta pretorium. Katastrofalne rządy Kaliguli w latach 37–41 doprowadziły do jego zamordowania i obwołania przez gwardię cesarzem Klaudiusza. Po utracie poparcia pretorianów w 68 roku Neron popełnił samobójstwo. Podczas wojny domowej w latach 68–69 formacja ta odegrała główną rolę w walkach między rywalami o władzę w imperium. Dzięki rządom kolejnych silnych i skutecznych cesarzy między 98 i 180 rokiem gwardia rzadko pojawia się w antycznych źródłach. Zaniedbania podczas rządów Kommodusa (180–192) po raz kolejny pozwoliły pretorianom odgrywać pierwszoplanową rolę: to oni doprowadzili do zamordowania Pertynaksa, później zaś skrócili rządy nieszczęsnego Didiusza Juliana. W niespokojnych i nieprzewidywalnych okresach gwardia bywała katalizatorem poważnych zmian, działając głównie we własnym interesie, a jej prefekci – na dobre lub na złe – urastali do rangi najważniejszych graczy.

Wydarzenia 193 roku były więc w pewnym stopniu nieuniknione, ziarno chaosu zostało bowiem zasiane już dwieście lat wcześniej, kiedy August powołał gwardię pretoriańską. Chwiejna równowaga musiała prędzej czy później zostać naruszona. Mimo to formacja pretorianów przetrwała niesławny epizod ze sprzedażą cesarstwa. Ostatecznie w 312 roku Konstantyn I całkowicie rozwiązał gwardię po tym, jak nieopatrznie wsparła jego rywala Maksencjusza. Pretorianie zostali następnie rozproszeni po nadgranicznych garnizonach imperium10. Tak niechlubny koniec spotkał instytucję, która cieszyła się formalną i stałą egzystencją przez trzysta czterdzieści lat.

Niniejsza książka nie będzie koncentrować się na szczegółach uzbrojenia i wyposażenia pretorianów, ponieważ temat ten obszernie i wyczerpująco poruszyli Boris Rankov (1994) i Ross Cowan (2014)11. Zamierzam przedstawić historię gwardii pretoriańskiej od początków jej istnienia aż do ostatecznego rozformowania. Zwrócę tu szczególną uwagę na rolę tej jednostki, proces jej kształtowania, strukturę, warunki służby, dyslokację, dowództwo i dokonania na tle historii Imperium Romanum. Choć źródła dostarczają wielu informacji, to nasza wiedza nie jest pełna, gdyż gwardia pretoriańska pojawia się w nich nieregularnie. Wielu faktów czy wydarzeń nie znamy i prawdopodobnie pozostanie tak już zawsze.

Termin „gwardia pretoriańska” jest pojęciem współczesnym. Rzymianie określali cesarskich gwardzistów zbiorczą nazwą cohortes praetoriae – „kohorty pretoriańskie”, a ich obóz wojskowy jako castra praetoria lub praetoriana („koszary pretoriańskie”) albo castra praetorianorum („koszary pretorianów”), nie nadając ani gwardii, ani jej siedzibie unikalnej nazwy12. Niezależnie jednak od nazwy sposób, w jaki gwardia stała się najlepiej opłacanym, najbardziej szanowanym i wpływowym elementem rzymskiej machiny wojennej, zawsze był źródłem fascynacji. Pretorianie uważali, że są o niebo lepsi od pozostałych rzymskich żołnierzy – i w wielu wypadkach rzeczywiście tak było. Centurion gwardii Manliusz Walerian kazał wyryć własną opinię na ten temat na swoim grobowcu w Akwilei. Jak stwierdził, „dowodził centurią w pretoriańskiej kohorcie, nie w barbarzyńskim legionie”13.

Organizacja gwardii, jak i wielu innych instytucji rzymskiego imperium, nie była tak precyzyjna i uporządkowana, jak się obecnie zakłada. Precedensy, różne okoliczności i chwilowe potrzeby odgrywały ważną rolę w jej historii, przez co odnajdujemy w niej liczne sprzeczności dotyczące liczby i stanu osobowego poszczególnych kohort, wysokości żołdu, a nawet obowiązków pretorianów, zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych. Mimo to gwardia wydaje się instytucją, która odcisnęła wyraźne pięto na historii Rzymu i przyczyniła się do zdefiniowania wizerunku rzymskiego imperium – i ówczesnego, i współczesnego.

Wstąpienie w szeregi gwardii pretoriańskiej na początku kariery wojskowej czy późniejsza promocja doświadczonego legionisty oznaczały przynależność do najbardziej prestiżowej formacji najpotężniejszej armii antyku. Jej członkowie nawet po zakończeniu służby, jako cywile, cieszyli się wysokim statusem w lokalnych wspólnotach. Wówczas, podobnie jak teraz, rzymscy żołnierze byli symbolem potęgi imperium i jego społeczeństwa. Rzymskie państwo rozwijało się, zachowując tradycję obowiązkowej służby wojskowej obywateli oraz ideologię opartą na przeznaczeniu i wierze w zwycięstwa i podboje osiągane dzięki boskiemu wsparciu. W Eneidzie, epickim poemacie Wergiliusza, Jowisz ustala przyszłość Rzymian: Eneasz, mityczny przodek rodu Juliuszów, a przez to także samego Augusta, podbije okrutne plemiona italskie, a jego potomek Romulus założy Rzym – miasto, którego obywatele nie zaznają granic czasu ani przestrzeni i którego imperium nie będzie miało końca14. Wojny prowadzone przez Rzymian rzeczywiście rozszerzały zakres ich władzy i wpływów, wchłaniając inne kraje i ludy. Nie niszczono ich – zyskiwały status sprzymierzeńców, jeśli tylko ich żołnierze zobowiązywali się do służby nowemu państwu. Mężczyźni należący do senatorskiej elity Rzymu zwykle poświęcali określony czas na służbę w randze oficerów, co było elementem tradycyjnej ścieżki kariery, znanej jako cursus honorum. Większość rzymskich obywateli płci męskiej ze wszystkich klas miała jakieś doświadczenie wojskowe. Służyli w armii jako żołnierze lub dowódcy, a wielu z nich uczestniczyło w kampaniach wojennych. Dzięki tym doświadczeniom nabierali niezwykle przydatnych umiejętności, ucząc się nie tylko sztuki walki, lecz także technik budowlanych czy zarządzania.

Armia rzymska – obejmująca kohorty pretorianów, legiony, oddziały pomocnicze i flotę wojenną – nie funkcjonowała jako stała organizacja z silnym, scentralizowanym dowództwem. W okresie republiki do legionów powoływano w miarę potrzeby obywateli, a na ich czele stawiano senatora w randze konsularnej, któremu tymczasowo udzielano władzy zwanej imperium (obejmującej dowództwo wojskowe), którą mógł sprawować tylko poza Italią, chyba że zaistniały wyjątkowe okoliczności. Zasady te legalizowały, a jednocześnie jednak ograniczały jego kontrolę nad siłami wojskowymi. Zarazem jednak umożliwiały też rozwinięcie się nici osobistych powiązań i lojalności wobec osoby takiego wodza (noszącego miano imperatora), co w I wieku p.n.e. stało się źródłem szczególnego zagrożenia dla Rzymu. Niektórzy z nich zauważyli bowiem, że mogą wykorzystać armię dla osobistej chwały i wzrostu politycznego znaczenia. Toteż początków gwardii pretoriańskiej należy szukać w oddziałach straży przybocznej powoływanych przez niektórych dowódców, na przykład Marka Antoniusza w celu podkreślenia swojej nadzwyczajnej pozycji.

Otaczając się starannie dobranymi żołnierzami, którzy służyli jako osobista ochrona, imperator zwiększał swój prestiż. Żołnierze ci byli określani mianem „pretorianów” – od praetorium, czyli nazwy namiotu lub rezydencji rzymskiego wodza podczas kampanii wojennej. To pojęcie zaś pochodziło od słowa praetor, które literalnie oznaczało „tego, który idzie przed innymi”, a w powszechnym użyciu przywódcę lub wodza. Stosowano je w odniesieniu do przedstawicieli wyższej rangi senatorskiej magistratury, czyli pretorów, którym powierzano różne obowiązki15. Z kolei propraetor to osoba, która najpierw pełniła funkcję pretora, by potem zostać oddelegowana do zarządzania prowincją. Praetorium można zatem dosłownie przetłumaczyć jako „miejsce tego, który idzie przed innymi”. Ochraniający go żołnierze byli zorganizowani w kohorty (cohortes), a więc oddziały, które zazwyczaj liczyły około czterystu osiemdziesięciu zbrojnych i były pododdziałem legionu. Słowo praetorium miało również inne znaczenia: „podwórzec” lub „zamkniętą przestrzeń”, w kontekście militarnym określano nim „liczbę ludzi mieszczącą się na podwórcu”.

Pretorianie służyli także jako swoisty mur chroniący cesarza przed władzą i wpływami senatu. Samo istnienie gwardii stale przypominało senatorom, że cesarz może użyć siły, aby podkreślić swoją pozycję. Jak celnie zauważył Edward Gibbon, pretorianie reprezentowali „władzę i status cesarza, a także pozwalali mu trzymać w ryzach rzymską arystokrację”16. Równowaga między dowódcą a dowodzonymi była jednak chwiejna – cesarz z czasem stał się zależny od siły, nad którą musiał sprawować absolutną władzę. Gwardia pretoriańska zawsze funkcjonowała w bezpośrednim otoczeniu cesarza, w sensie zarówno metaforycznym, jak i dosłownym, co oznaczało, że prestiż i wpływy władcy stale musiały być większe niż pretorianów, jeśli miał on zachować nad nimi kontrolę.

Oktawian już jako August z jednostek żołnierzy chroniących swojego wodza uczynił stałą formację, część rzymskiej armii (która pod jego rządami stała się armią zawodową). Gwardia cieszyła się specjalnym statusem, ponieważ pretorianie przebywali najbliżej cesarza. Żołnierze ci – od panowania Tyberiusza nieprzerwanie stacjonujący w Rzymie – stali się najlepiej widocznym symbolem władzy cesarza i zmiany systemu władzy po upadku republiki. Nie zaskakuje więc, że popularny stereotyp każe postrzegać społeczeństwo Imperium Romanum jako silnie zmilitaryzowane. Na umocnienie się takiego wizerunku wpłynęły ówczesne źródła, opisujące rzymską armię jako wszechobecną i dominującą siłę.

Gwardia pretoriańska jako nowa formacja, a także jej dowódcy musieli zostać włączeni do rzymskiej hierarchii tak, aby maksymalizować prestiż i minimalizować ryzyko ponoszone przez cesarza. Najbogatszymi i najpotężniejszymi przedstawicielami rzymskiego społeczeństwa byli członkowie rodzin senatorskich. Pochodzący z nich mężczyźni zajmowali wiele prestiżowych urzędów, podążając ścieżką kariery według jednolitego wzorca, na której szczycie sytuowało się stanowisko jednego z kilku pretorów, a następnie jednego z dwóch urzędujących konsulów. Senatorowie, którzy mieli za sobą preturę, kwalifikowali się do objęcia stanowiska dowódcy legionu lub gubernatora prowincji. Oddanie komendy nad gwardią pretoriańską senatorowi byłoby jednak zbyt ryzykowne. Godność „cesarza”, jak ją dzisiaj rozumiemy, oficjalnie nie istniała. August piastował pewne republikańskie urzędy, ale jego realna potęga opierała się na osobistym autorytecie i prestiżu. Jej utrzymanie wymagało szczególnej przebiegłości i wyczucia, bo teoretycznie wszyscy senatorowie byli mu równi i każdy z nich mógł rzucić wyzwanie jego władzy, gdyby zaś taki senator dowodził jeszcze pretorianami, wówczas mogłoby mu się poszczęścić.

Dlatego August powierzał dowództwo nad tą formacją ludziom należącym do stanu ekwickiego, czyli o wiele liczniejszej i średnio zamożnej grupy arystokratów o niższym prestiżu. Przynależność do niej wymagała znacznie niższego progu majątkowego niż w przypadku senatorów17. W czasach cesarstwa ekwita mógł zostać prokuratorem, czyli finansowym administratorem prowincji, a także sprawować wiele innych urzędów, które były uszeregowane począwszy od pomniejszych stanowisk prokuratorskich lub dowództwa (prefektury) nad pomocniczym oddziałem wojskowym, takim jak skrzydło kawalerii (ala), aż po komendę nad gwardią pretoriańską, zarząd Egiptu, kontrolę zaopatrzenia w zboże lub prefekturę wigilów18. Cztery ostatnie stanowiska miały tak duże znaczenie, że cesarz nie mógł pozwolić, żeby którekolwiek z nich objął senator, ponieważ polityk taki mógłby zagrozić jego władzy. Ekwici wydawali się o wiele mniej ryzykownym wyborem niż senatorowie, w przeciwieństwie bowiem do tych ostatnich nie dorównywali rangą cesarzowi. Cały system od czasów Augusta opierał się na złożonej sieci powiązań, lojalności, połączonych grup interesu i frakcji rywalizujących o względy cesarza.

Rzymski świat za rządów Augusta był ogromny według nie tylko antycznych, lecz także współczesnych standardów. Rozciągał się od Galii (obecnie Francji) po Syrię i Egipt na wschodzie, obejmując większość terenów zachodniej, środkowej i południowej Europy, północnej Afryki i Turcji. Dalsze podboje trwały aż do rządów Trajana (98–117). Rzymska armia została rozproszona na olbrzymim terytorium, z największymi garnizonami w kluczowych prowincjach nadgranicznych, takich jak Syria i linia Renu. Rzymskie imperium, większe i bardziej złożone niż jakakolwiek inna starożytna cywilizacja zachodnia, wymagało najsprawniejszej logistyki i administracji, jaką mogła zapewnić ta dość prymitywna epoka. W tym wymiarze każdy rzymski żołnierz, nie tylko pretorianin, był lokalnym przedstawicielem całego państwa. Wielu legionistów brało na siebie różne zadania administracyjne i kontrolne: od działań policyjnych (w ramach których centurion reprezentował centralną władzę na poziomie wioski) przez kontrolę nad projektami budowlanymi, zbieraniem podatków i działaniem mennic po transport ziarna19. Państwo działało i egzekwowało swoje prawa właśnie z pomocą rzymskich żołnierzy, w tym również weteranów.

Nic więc dziwnego, że legioniści, tym bardziej pretorianie, czasem byli w ówczesnej kulturze popularnej opisywani jako uprzywilejowane zbiry, stojące ponad prawem dzięki specjalnemu statusowi. Niekompletna Satyra XVI Juwenalisa przytacza przykłady korzyści, jakie wojskowi czerpali ze swojego statusu: możliwość pobicia cywila bez konsekwencji i pierwszeństwo w wysłuchaniu przed sądem bez konieczności długiego oczekiwania na proces (co dotyczyło wszystkich innych)20. Juwenalis opisywał tutaj prawdopodobnie zachowanie pretorianów, najbardziej prominentnych wśród wszystkich rzymskich żołnierzy. Państwo, zależne w takim stopniu od współpracy i wsparcia wojska, nie mogło sobie pozwolić na niezadowolenie żołnierzy.

Współczesne rzymskie metro linii B zatrzymuje się na stacji Castro Pretorio, z której można wyjść na ruchliwą Viale Castro Pretorio. Po krótkim spacerze dochodzi się do doskonale zachowanych, oryginalnych północnych i wschodnich murów Castra Praetoria, koszarów i głównej kwatery gwardii. Ten warowny obóz, założony około 23 roku przez Lucjusza Eliusza Sejana, prefekta pretorium za panowania Tyberiusza (14–37), leżący na przedmieściach ówczesnego Rzymu, mieścił kwatery gwardii aż do jej rozwiązania w 312 roku. Miejsce to – w północno-wschodniej części stolicy – było słabo zaludnione i wykorzystywane głównie jako cmentarz21. Lokalizację tę wybrano z rozmysłem, skutecznie ukrywając fakt, że władza cesarzy zależy ostatecznie od ich umiejętności poskromienia wojska. Niemniej jednak obóz pretorianów był położony dostatecznie blisko Rzymu, żeby mogli oni zjawić się w centrum miasta w ciągu minut, wspomagając kolegów z kohort pełniących danego dnia straż przy boku cesarza. Tak przynajmniej działo się podczas niektórych gwałtownych epizodów historii, kiedy pretorianie udowadniali, że są siłą decydującą o losach Rzymu.

Decyzja o przeniesieniu całej gwardii do Rzymu w 23 roku okazała się jedną z najważniejszych w historii tej formacji i całego rzymskiego świata. Było to logiczne następstwo rozkazu Augusta, który zalegalizował funkcjonowanie gwardii pretoriańskiej i uczynił z niej stałą instytucję (co samo w sobie stanowiło rewolucyjne posunięcie), oddając ją pod dowództwo mianowanych przez siebie ludzi. Teraz, gdy pretorianie stacjonowali w Rzymie, mogli bezpośrednio wpływać na politykę. Jedyną przeszkodą na ich drodze byli cesarze, posiadający dość władzy i prestiżu, aby okiełznać gwardię i skutecznie ją kontrolować. Jeśli któryś władca nie spełniał tych warunków, to pretorianie decydowali o tym, co stanie się dalej – i to nawet zbyt często.

Gwardia pretoriańska, zarówno podczas pobytu w koszarach, jak i wykonywania jednego z wielu zadań lub eskortowania cesarza w trakcie kampanii wojennej stanowiła podstawę sprawowania i utrzymania cesarskiej władzy. Każdy władca stawał przed wyzwaniem, jakim była kontrola prefektów i samej gwardii. Jak wskazał Edward Gibbon, było to skrajnie trudne zadanie. Dzieje Imperium Romanum mogą nas wiele nauczyć o następstwach i niebezpieczeństwach sprawowania władzy absolutnej, gdy tak wiele zależy od zdolności i inteligencji jednej osoby. Gwardia pretoriańska była niezwykle silnym czynnikiem wpływającym na losy Rzymu i jego cesarzy. Mam zatem nadzieję, że niniejsza książka opowie historię tej formacji, w pełni zadowalając czytelnika.

* * *

Jestem bardzo wdzięczny Heather McCallum z Yale University Press za jej zainteresowanie koncepcją tej książki i pracę, jaką wykonała, pomagając mi w doprowadzeniu mojego dzieła do obecnego kształtu. Tom Holland życzliwie przeczytał wczesny szkic, pozostawiając wiele nieocenionych komentarzy na temat pewnych szczegółów i autorskich niezręczności – jego wkład w powstanie tego tekstu był także niezwykle cenny. Roger Tomlin pomógł mi odcyfrować enigmatyczny fragment dotyczący prawa Marka Aureliusza, modyfikującego przywileje gwarantowane teściom pretorianów w 168 roku. Jestem także niewymownie wdzięczny Adrianowi Goldsworthy’emu, historykowi i ekspertowi od dziejów rzymskiej wojskowości, za drobiazgowe zbadanie tekstu pod kątem szczegółów i specjalistyczne komentarze oraz za znakomite sugestie, które poszerzyły zakres poruszanych tu zagadnień. Za identyfikację pewnych nieszczęśliwych sformułowań i innych błędów pragnę podziękować również Kym Ramadge. Poza tym uważam za stosowne oddać sprawiedliwość olbrzymiej pracy wykonanej w ciągu wielu dekad przez licznych naukowców – bez nich moje dzieło nigdy by nie powstało. Mam nadzieję, że wystarczającym wyrazem uznania będzie dla nich pełna bibliografia. Chciałbym ponadto podziękować Rachel Lonsdale i Melissie Bond z wydawnictwa Yale, które troskliwie opiekowały się tą książką podczas procesu produkcji i udzieliły mi wielu użytecznych rad, a także Charlotte Chapman za jej skrupulatną redakcyjną pracę nad ostateczną wersją tekstu. Publikacja poruszająca temat, który pojawiał się wcześniej w tak wielu różnych źródłach, nieuchronnie musi być skomplikowanym przedsięwzięciem. Dołożyłem najwyższej staranności, żeby zapewnić jej dokładność, ale jeśli pozostały w niej jakieś błędy lub braki, to są one wyłącznie moją winą.

Guy de la Bédoyère

Welby, Lincolnshire, 2016

1 Wszystkie daty przywołane w niniejszej książce odnoszą się do lat naszej ery, o ile nie zaznaczono inaczej (przyp. tłum.).

2 Hdn. 2.3.4, 2.4.4; Cass. Dio 74.1.2, 74.5.4, 74.8.4 (odniesienia do dzieła Kasjusza Diona oparte są na edycji E. Cary’ego opublikowanej w ramach serii The Loeb Classical Library); Hdn. 2.5.1–9.

3 Hdn. 2.6.4.

4 Kasjusz Dion (63.9.1) opisuje nienawiść, jaką pałano do Otona, ponieważ władca ten dowiódł, że imperium rzymskie jest na sprzedaż, a pretorianie mogą wynosić cesarzy na tron lub ich obalać.

5 SHA, Did. Iul. 2.5–6.

6 Hdn. 2.6.14.

7 Cass. Dio 74.11.3, 74.17.; SHA, Did. Iul. 6.1.

8 Ross Cowan (2007) omawia korzystne warunki służby w gwardii pretoriańskiej.

9 E. Gibbon, Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego, przekł. S. Kryński, Warszawa 1975, t. 1, s. 88.

10 Zos. 2.17.2. Zob. niżej, s. 374. W Panegyrici Latini (12, 21.2–3) czytamy: „Teraz walczą dla ciebie ci, których pozbawiono niegodziwej broni i uzbrojono przeciwko barbarzyńskim wrogom. Teraz zapominają o rozkoszach Cyrku Wielkiego, teatru Pompejusza i słynnych łaźni, ponieważ stacjonują wzdłuż Renu i Dunaju, pilnując i powstrzymując plądrowanie. W końcu, po tym, jak ich pokonano w wojnie domowej, współzawodniczą ze zwycięzcami o zaszczyt potykania się z wrogiem” (za: Nixon, Saylor, Rodgers 1994, s. 326).

11 Rzymskie wyposażenie wojskowe to temat bardzo szeroki, przedmiot licznych analiz i publikacji. Jednym z przykładów ogromu materiału może być praca Ilaria Lorussa (2011) skupiająca się na wierności wizerunków pretorianów przedstawionych w formie rzeźby. W książce Sandry Bingham (2013) można znaleźć użyteczną bibliografię zagadnienia i dyskusję na temat dostępnej literatury.

12 Rzadziej używaną formę zob. Tac. Hist. 31.

13 ILS 2671 = CIL 5.923.

14 Verg. Aen. 1.257–296.

15 Zob. także: Keppie 1996, cytowane za: Keppie 2000, s. 100.

16 Alston 1999, s. 191.

17 W czasach cesarstwa progi te wynosiły odpowiednio milion i czterysta tysięcy sesterców.

18 W oryginalnym tekście w tym miejscu jest wymieniony prefekt Rzymu, co musi być pomyłką, ponieważ urzędnik ten zawsze należał do grona senatorów, i to w co najmniej randze konsularnej. W wykazie najważniejszych prefektur ekwickich brakuje natomiast dowódcy wigilów (przyp. red.).

19 Alston 1995, s. 95, 97. Zob. także niżej, s. 362.

20 Zwłaszcza Iuv. Sat. 16.7–17. Więcej na ten temat w: Taylor 2011.

21 Busch 2007, s. 320.1

Ewolucja

44–31 rok p.n.e.

W połowie I wieku p.n.e. każdy rzymski wódz wyznaczał żołnierzy do osobistej straży nie tylko dla zapewnienia ochrony, lecz także po to, żeby zademonstrować swój prestiż. Po zamachu na Cezara w 44 roku p.n.e. do grona tych przywódców dołączyli również Oktawian i Antoniusz. Powoływanym ad hoc oddziałom pretorianów brakowało formalnych oznaczeń, organizacji i zasad służby, co było typowe dla tych niespokojnych czasów. Żołnierze ci nie odznaczali się bezwzględną lojalnością, ale mogli uratować wodzowi życie w kluczowych momentach. Gdy Oktawian zwyciężył pod Akcjum, zyskał kontrolę nie tylko nad ogromną armią, lecz także nad wieloma kohortami pretorianów, które wywodziły się nie tylko spośród własnych legionistów, ale również żołnierzy Antoniusza.

August twierdził, że „uczynił państwo wolnym” i „przywrócił wiele tradycji przodków”, ale dla większości, jeśli nie dla wszystkich, było jasne, że słowa te nie są niczym więcej, jak tylko częścią przemyślnej manipulacji. Jako Oktawian doszedł do władzy niewątpliwie w rezultacie użycia siły wojskowej, co przyznał sam, już jako August, kiedy stwierdził, że w tym celu zgromadził armię z własnej inicjatywy i na swój koszt1. Postępował przy tym zgodnie z tradycją, która rozwijała się w świecie rzymskim od wielu dziesięcioleci: armie Rzymu stawały się lojalne coraz bardziej wobec swoich wodzów niż wobec państwa. W 83 roku p.n.e. Gnejusz Pompejusz (zwany Wielkim), wówczas blisko dwudziestotrzyletni, zebrał oddziały, żeby móc udzielić wsparcia byłemu konsulowi Lucjuszowi Korneliuszowi Sulli zwanemu też „Szczęśliwym” (Felix) w jego walce o Rzym. Pompejusz stanął na forum w mieście Auximum (obecnie Osimo we Włoszech), zwerbował żołnierzy, mianował wśród nich oficerów, a także wyposażył swoje wojsko2. Takie stosunki między dowódcą a żołnierzami wywarły decydujący wpływ na rozwój gwardii pretoriańskiej i jej relacje z cesarzami.

Możliwości zdobycia władzy otworzyły się przed Oktawianem, gdy w 44 roku p.n.e. został zamordowany Juliusz Cezar, brat jego babki. Cezar usynowił go w testamencie i wyznaczył na swojego spadkobiercę, dzięki czemu Oktawian odziedziczył też jego słynne imię. Od tego momentu aż do 31 roku p.n.e. skupił on całą swoją energię na tym, aby – wykorzystując militarną siłę – najpierw pokonać zabójców Cezara, Marka Juniusza Brutusa i Gajusza Kasjusza Longinusa, a następnie wyeliminować swoich wcześniejszych sprzymierzeńców, wśród których najznaczniejszym był Marek Antoniusz. Ponieważ Brutus i Kasjusz mieli własną armię, podobnie jak – nieco później – Antoniusz, Oktawian, chcąc urzeczywistnić swoje ambicje, musiał również zebrać wokół siebie żołnierzy. Antoniusz skupił uwagę na wschodzie, a następnie nawiązał bigamiczny związek z Kleopatrą, dzięki czemu łatwo go było przedstawić jako wroga Rzymu i antyspołecznego dekadenta, zwłaszcza że oficjalnie jego żoną była Oktawia, siostra Oktawiana, który zaczął wtedy prezentować się jako jedyny obrońca Rzymu, tamtejszych obyczajów i moralności. Po pokonaniu Antoniusza pod Akcjum w 31 roku p.n.e. Oktawian skoncentrował się na tworzeniu podstaw reżimu formalnie zgodnego z ustrojowymi zasadami republiki, w którym niemal nie było odniesień do militarnej siły. Pod wieloma względami właśnie w tym momencie był najbardziej wystawiony na ciosy, mimo że jego główni wrogowie już nie żyli. Oktawian był świadom, że powinien zapewnić sobie bezpieczeństwo, dlatego w tym czasie osobiście dowodził oddziałami pretorianów, a niedługo po zwycięstwie pod Akcjum utworzył z nich stałą formację.

W utworzeniu gwardii pretoriańskiej nie było nic szczególnie nowatorskiego. Oddziały przydzielane rzymskim wodzom jako ich osobista eskorta funkcjonowały już od dłuższego czasu. Termin cohors praetoria (kohorta pretoriańska) pojawia się po raz pierwszy w opisie sił Scypiona Afrykańskiego w końcówce III wieku p.n.e., ale określenia tego użył Sekstus Pompejusz Festus pod koniec II wieku w opracowanym przez siebie streszczeniu leksykonu Weriusza Flakkusa, który z kolei żył i pisał za rządów Augusta. Pojęcie to zostało zdefiniowane jako „żołnierze wybrani spośród najdzielniejszych”. Zwalniano ich z obowiązków przydzielanych zwykłym legionistom, jednocześnie przyznając półtorakrotnie wyższy żołd, ale do bitwy szli na równi z innymi3. Festus używa pojęcia cohors praetoria, choć nie wiemy na pewno, czy był to termin stosowany w czasach Scypiona Afrykańskiego. Wiadomo jednak, że tacy żołnierze byli nagradzani za służbę specjalnymi przywilejami, od nich zaś oczekiwano, że w zamian będą chronili swojego wodza. Tworzący w II stuleciu p.n.e. Polibiusz opisuje jeden z pierwszych oddziałów pretorianów podczas kampanii. Po obu stronach praetorium (namiotu konsula dowodzącego armią) stały namioty trybunów, za nimi zaś były kwatery jeźdźców wybranych spośród extraordinarii – najlepszych oddziałów konnicy i piechoty. Extraordinarii sami w sobie byli już śmietanką oddziałów pomocniczych, kolejny etap selekcji oznaczał więc, że do eskorty konsula trafiali najlepsi z najlepszych. Obok tych specjalnie dobranych jeźdźców stacjonowali evocati – weterani, którzy odsłużyli obowiązkowy okres, po czym zaciągnęli się ponownie, kierowani osobistą lojalnością wobec danego wodza. Wszyscy oni towarzyszyli mu podczas marszu, w bitwie i przy każdej innej okazji, pozostając „zawsze do dyspozycji” konsula i jego zastępcy – kwestora4.

Niemniej jednak kwestia istnienia takich jednostek w tamtym czasie wydaje się być niejasna. Wódz mógł być ochraniany przez swoich zwolenników, którzy działali jako ochotnicza straż przyboczna, czego przykładem są iberyjscy żołnierze broniący rzymskiego dowódcy Kwintusa Sertoriusza podczas walk w Hiszpanii pod koniec lat osiemdziesiątych I wieku p.n.e., którzy z szacunku nadali mu przydomek „Hannibal”. Sertoriusz, decydując, żeby chronili go miejscowi żołnierze, wywołał oburzenie wśród swoich rzymskich oddziałów, co wskazuje wyraźnie, że w ówczesnych obyczajach panujących w rzymskiej armii istniały zasady regulujące te kwestie. Tworzenie i powiększanie oddziałów gwardyjskich wiązało się z oczekiwaniami rzymskich żołnierzy, że to oni będą powoływani do takich oddziałów – i otrzymają z tego tytułu stosowne wynagrodzenie5. Nierozsądnie było zawieść te oczekiwania.

Pierwszy opis pretorianów w akcji odnosi się do 62 roku p.n.e., kiedy Marek Petrejusz poprowadził siły wierne senatowi do bitwy przeciwko zbuntowanemu Lucjuszowi Sergiuszowi Katylinie pod Pistorią w Toskanii. Katylina początkowo radził sobie na polu walki dużo lepiej, niż spodziewał się tego Petrejusz. W pewnym momencie rozkazał on swojej kohorcie pretoriańskiej podążać za sobą i uderzył bezpośrednio na centrum sił Katyliny. To posunięcie zdecydowało o losach całej bitwy – siły buntownika rozgromiono, a jego samego zabito. To jasne, że w tamtych czasach wykorzystanie pretorianów nie było elementem pierwotnego planu bitwy. Użycie przez Salustiusza nazwy formacji jest ważne, bo potwierdza, że oddziały pretorianów istniały wówczas już od dawna, jednak we wcześniejszych źródłach są oni wzmiankowani zaledwie kilka razy, trudno więc zakładać, że byli rutynowo powoływani do służby i wysyłani do walki6.

Nazwą cohors praetoria opisywano wówczas jeszcze improwizowane oddziały, wydzielone z regularnych wojsk jako straż przyboczna wodza, takie chociażby jak konnica powstała z części dziesiątego legionu i odkomenderowana do ochrony Juliusza Cezara w 58 roku p.n.e. Cezar wyraził w ten sposób zaufanie do tego legionu, a żołnierze potraktowali to jako zaszczyt i przywilej. Aby tego dokonać, zabrał część koni oddziałowi jazdy galijskiej i przekazał je legionistom, którzy jechali na nich jako jego eskorta. Jest jednak oczywiste, że było to prowizoryczne rozwiązanie. Nie ma przesłanek sugerujących, że każdy z ważniejszych rzymskich wodzów w końcowym okresie republiki organizował tymczasowe lub stałe jednostki pretoriańskie, nawet jeśli wiedział, że mają je inni dowódcy. Mimo to Cezar podczas wojen galijskich powołał do własnej ochrony oddział złożony z czterystu germańskich jeźdźców, których zwykle trzymał przy sobie. W 44 roku p.n.e. zrezygnował jednak z ochrony, tym razem składającej się z Hiszpanów. Okazał wówczas arogancką pewność siebie, za którą nieco później zapłacił życiem. Żaden z tych oddziałów nie jest opisany jako regularna gwardia pretoriańska, nie ma również choćby sugestii, że Cezar kiedykolwiek stworzył taką formację na stałe, nadając jej jakiekolwiek ramy formalne7.

Podczas wojny domowej przeciwko Pompejuszowi w 49 roku p.n.e. Cezar zapisał, że Marek Petrejusz (walczący wtedy po stronie Pompejusza) był wspierany przez „pretoriańską kohortę cetratów” (caetrati), lekkozbrojnej hiszpańskiej piechoty8. To cenna wzmianka, ponieważ Cezar opisywał wydarzenia sobie współczesne. Najwyraźniej termin „pretoriański” był mu znany i posługiwał się nim tak, jakby oczekiwał, że jego czytelnicy również będą wiedzieli, o co chodzi.

Treść dostępna w pełnej wersji.

1 RGDA 1.1.

2 Plutarch (Pomp. 6) mówi o zwerbowaniu trzech legionów, Appian z Aleksandrii (BC 1.80) twierdzi, że na tym etapie udało się zebrać tylko jeden legion, dwa zaś dodano później.

3 Fest. 223M: „praetoria cohors est dicta, quod a praetore non discedebat. Scipio enim Africanus primus fortissimum quemque delegit, qui ab eo in bello non discederent et cetero munere militiae vacarent et sesquiplex stipendium acciperent”.

4 Pol. 6.26.6, 6.31.1–3.

5 Plut. Sert. 14.4–5; App. BC 1.112.1.

6 Sall. Cat. 60.5.

7 Caes. BG 1.40, 1.42, 7.13.1; Suet. Iul. 86.1.

8 AE 1934, 152; Caes. BC 1.75.2

Organizacja

31 rok p.n.e.–14 rok n.e.

Oktawian uczynił z pretorianów stałą, dobrze zorganizowaną i uprzywilejowaną część fundamentu swojej władzy, którą sprawował jako August – pierwszy rzymski cesarz. Gwardia pretoriańska cieszyła się świetnymi warunkami służby i wysokim żołdem, ale August rozproszył żołnierzy tej formacji po całym Rzymie i Italii, dzięki czemu udało mu się uniknąć wrażenia, że rządzi jako wojskowy dyktator. W działalności publicznej opierał się na swojej legalnej pozycji, pomijając jednocześnie w oficjalnym przekazie, że doszedł do władzy i utrzymywał się przy niej dzięki brutalnej sile. Potrzebował legionów oraz gwardii – a one potrzebowały jego. W wyniku tej współzależności ukształtowała się dynamika władzy, która w kolejnych wiekach przyniosła daleko idące konsekwencje. Utworzono ważne stanowisko prefekta pretorium, co wymagało postawienia na czele potencjalnie niebezpiecznej siły jakiegoś człowieka (lub kilku ludzi). Ponadto August próbował założyć dynastię, a to z kolei rodziło pytanie: czy gwardia jest lojalna wobec urzędu, czy osoby cesarza?

Treść dostępna w pełnej wersji.3

Ambicja

14–37 rok

Historia gwardii pretoriańskiej za czasów Tyberiusza w znacznej mierze rozgrywa się wokół prefekta Sejana i jego następcy Makrona, którzy dowodząc kilkoma tysiącami żołnierzy w Rzymie, dysponowali potężną władzą. Gdy dowódcą był Sejan, wszyscy pretorianie zostali przeniesieni do Rzymu i rozlokowani we własnych warownych koszarach – Castra Praetoria. W ten sposób gwardia przestała być dla władzy cesarskiej zagrożeniem jedynie potencjalnym, a stała się zagrożeniem całkiem realnym. Sejan wykorzystał słabość cesarza, będącą następstwem wycofania się przez władcę z życia publicznego i przekazania przez niego codziennych rządów nad imperium prefektowi pretorium. Dopiero teraz się okazało, jak niebezpieczny potrafi być ambitny dowódca gwardii. Upadek Sejana pozwolił dojść do władzy jego następcy, Makronowi, który – chcąc zapewnić sobie bezpieczną przyszłość pod rządami Kaliguli, sukcesora Tyberiusza – przyspieszył śmierć tego ostatniego, stając się zarazem pierwszym prefektem pretorium, który aktywnie przyczynił się do śmierci cesarza.

Treść dostępna w pełnej wersji.4

Tworzenie historii

37–51 rok

Klaudiusz objął władzę w 41 roku, wskazany przez pretorianów wzburzonych perspektywą rozwiązania ich formacji, a przez to utraty zajęcia, do czego doszło z powodu zamordowania Kaliguli. Ten ostatni stał się ofiarą spisku, w który byli zamieszani pretorianie i senatorowie. Ironia losu sprawiła, że po śmierci tego władcy inni pretorianie zapewnili ciągłość cesarstwa, zamiast przywrócić republikę. W ten sposób Klaudiusz, wuj Kaliguli, został pierwszym cesarzem wyniesionym na tron przez pretorianów, co oznaczało znaczne uszczuplenie władzy senatu. Rola gwardii pretoriańskiej w akcesji Klaudiusza i udział tej formacji w podboju Brytanii dowiodły, że znaczenie pretorianów w tym czasie wciąż rosło. Zmianom ulegała sama natura cesarskich rządów, głównie pod wpływem Agrypiny Młodszej, ostatniej żony Klaudiusza i jego bratanicy, która ingerowała w proces mianowania prefektów.

Treść dostępna w pełnej wersji.5

Opowieść o dwóch prefektach

51–68 rok

W 51 roku popierany przez pretorianów cesarz Klaudiusz miał przed sobą jeszcze trzy lata życia. Władzę stopniowo odbierała mu Agrypina, bratanica i żona, zdecydowana osadzić na cesarskim tronie swojego syna Nerona, później zaś pozostać w cieniu, ale nadal mieć wpływ na najważniejsze decyzje zapadające w imperium. Po śmierci Klaudiusza w 54 roku Neron rzeczywiście został cesarzem. W zachowaniu stabilności państwa ważną rolę odegrali Burrus, prefekt pretorium, i Seneka, wychowawca Nerona, którzy hamowali groźne zapędy cesarza również po 59 roku, kiedy sfrustrowany władca nakazał zgładzić Agrypinę. Burrus zmarł w 62 roku, wkrótce podążył za nim na tamten świat również Seneka. Powołanie Tygellina, kolejnego ambitnego i cynicznego prefekta, zmieniło charakter rządów Nerona. Cesarz, nie czując nad sobą żadnej kontroli, doprowadził do pogorszenia relacji między pryncypatem a senatorami. Krytyczny moment nastąpił w 68 roku, kiedy pretorianie porzucili Nerona, a on sam zdał sobie sprawę z fatalnej sytuacji, w jakiej się znalazł. W roku tym gwardia wycofała poparcie dla cesarza, co okazało się równie ważną okolicznością, jak udzielenie mu wsparcia w 41 roku.

Treść dostępna w pełnej wersji.6

Wojna domowa

69 rok

Po upadku Nerona kraj osunął się w przepaść wojny domowej. Najważniejszą kwestią podczas niespokojnego 69 roku było nastawienie poszczególnych kandydatów do gwardii pretoriańskiej. Galba nie zdołał zjednać sobie pretorianów, co pozwoliło skorzystać jego rywalowi – Otonowi. Z poparciem gwardii jego szanse na zdobycie władzy wzrosły. Oton kupił sobie wsparcie pretorianów i wykorzystał ich w wojnie przeciwko Witeliuszowi, który również próbował zostać princepsem. Krótkie panowanie Otona zakończyło się samobójstwem, gdy kariera Witeliusza nabrała tempa. Ten ostatni po śmierci poprzednika rozwiązał jego gwardię i sformował własną, znacznie rozbudowaną. Pretorianie Otona stali się teraz potencjalnymi stronnikami czwartego i ostatniego kandydata – Wespazjana. Kiedy jego oddziały zdobyły Rzym i pokonały Witeliusza, nadeszła najważniejsza chwila tej wojny: bitwa o Castra Praetoria. Przejęcie głównej kwatery gwardii stało się punktem zwrotnym batalii o Rzym w 69 roku.

Treść dostępna w pełnej wersji.7

Zwycięzca bierze wszystko

69–98 rok

W następstwie wojny domowej Flawiusze zyskali całkowitą kontrolę nad rzymskim imperium. Z chaosu walki między rywalizującymi reżimami wyłoniła się gwardia pretoriańska większa niż kiedykolwiek, jednocześnie jednak złożona z bezładnie pomieszanych kohort, na których lojalności nie można było polegać. Potrzebna była redukcja ich stanu osobowego w ramach ogólnej reformy, która zreorganizowałaby gwardię, w całości stacjonującą w Castra Praetoria. Po raz pierwszy formację tę kontrolował osobiście syn cesarza i następca tronu. Pretorianie zostali poskromieni, a w epoce wielkich kampanii militarnych zaczęli coraz częściej pojawiać się na polach bitew. Mimo braku popularności Domicjana gwardia najwyraźniej nie odegrała żadnej roli w jego upadku.

Treść dostępna w pełnej wersji.8

Concordia exercituum

98–180 rok

Gwardia pretoriańska odegrała nadzwyczajnie ważną rolę w rzymskiej polityce imperialnej I wieku. Co więcej, tak się złożyło, że do dzisiaj dotrwało wiele pisemnych świadectw historii Imperium Romanum z tego okresu. Natomiast II wiek jest pod tym względem całkowicie odmienną epoką. Panowanie kolejnych silnych i kompetentnych cesarzy sprawiło, że rzymskie państwo przeżywało wówczas okres bezprecedensowej stabilności. W tej sytuacji pretorianie nie mieli okazji ani – jak się zdaje – ochoty, by uczestniczyć w obalaniu lub ustanawianiu kolejnych cesarzy. Źródeł historiograficznych dotyczących tego okresu jest znacznie mniej, a rzetelność tych, które przetrwały do naszych czasów, pozostawia wiele do życzenia. W zasadzie mamy do dyspozycji tylko serię o wiele późniejszych biografii cesarzy i skrótową relację Kasjusza Diona. Ze źródeł tych wyłania się obraz gwardii pretoriańskiej biorącej udział zarówno w wyprawach wojennych, między innymi wojnach dackich Trajana, jak i w operacjach o charakterze policyjnym w Italii.

Treść dostępna w pełnej wersji.9

Wiek żelaza i rdzy

180–235 rok

Śmierć Marka Aureliusza wyznacza punkt zwrotny nie tylko w dziejach Imperium Romanum, ale także w historii gwardii pretoriańskiej. Objęcie rządów przez jego słabego i lekkomyślnego syna Kommodusa sprawiło, że na szczytach władzy powstała próżnia, w którą nieuchronnie zostali wessani prefekci pretorium i sami pretorianie, stanowiący najpotężniejszą siłę w Rzymie. Problemy chciwej, gnuśnej i skoncentrowanej na rozkoszach życia gwardii pogłębiło pojawienie się samolubnych i gotowych skorzystać z każdej okazji prefektów, jakich nie widziano w Rzymie od czasów Tygellina – dowódcy pretorianów za panowania Nerona. Zamordowanie Kommodusa w 192 roku oznaczało nadejście nowego, długiego okresu niestabilności. Rozpoczęła ją zażarta walka o władzę, podsycana częściowo przez gwardię pretoriańską. Kulminacją tego konfliktu stało się rozwiązanie tej formacji w 193 roku przez Septymiusza Sewera, a następnie jej reforma. W III wieku gwardia zaczęła coraz częściej pojawiać się na polach bitew jako integralna część cesarskiej armii. Rozpoczęła się epoka, w której główną rolę grały ogromne ambicje wojskowych, a na granicach państwa panował ciągły niepokój.

Treść dostępna w pełnej wersji.10

Schyłek i rozpad

235–312 rok

Do czwartej dekady III wieku Imperium Romanum było nękane niekończącymi się niepokojami na granicach. Cesarze coraz częściej musieli pełnić funkcję głównodowodzących, koordynując jedną kampanię obronną po drugiej. Sytuacja uległa zaostrzeniu, gdy okazało się, że niemal każdy prefekt pretorium był przywódcą lub uczestnikiem spisku zawiązywanego w celu obalenia cesarza i zagarnięcia władzy dla siebie. Prawidłowość ta, jak się wydawało, wiązała się z tym, że od pewnego czasu gwardia pretoriańska w całości lub w większej części wyruszała na wojnę na czele z prefektem (albo prefektami) i cesarzem. Wysiłki Dioklecjana pod koniec III wieku, mające na celu ustabilizowanie sytuacji imperium i powstrzymanie jego upadku, były skuteczne tylko częściowo. Na początku IV wieku rozpoczęła się kolejna epoka wojen domowych. W samym środku takiego konfliktu gwardia pretoriańska postawiła na złego konia i została rozwiązana już na stałe – po ponad trzystu latach istnienia.

Treść dostępna w pełnej wersji.
mniej..

BESTSELLERY