Prezes tata - ebook
Patryk Pilarczyk, programista i odludek, niespodziewanie odniósł sukces zawodowy. Firma, którą założył od podstaw i rozwinął, zaczęła przynosić większe zyski. Jako prezes stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Choć mężczyzna jest przystojny i bogaty, nie umie nawiązywać wartościowych relacji. Kiedy Patryk stara się zawalczyć o szczęście, na drodze staje mu przeznaczenie. Pewnego zimowego wieczoru dawno zapomniana kobieta, z którą spędził jedną noc, podrzuca mu nowo narodzone dziecko i znika… Całe życie mężczyzny staje na głowie. Patryk stawia czoła nowemu wyzwaniu i próbuje pogodzić opiekę nad dzieckiem z prowadzeniem firmy, zderza się z instytucjami i musi starać się o prawa rodzicielskie w sądzie, mając niewielu sprzymierzeńców. Na własnej skórze przekonuje się, jak to jest być samotnym ojcem w Polsce. Mimo to walczy, bo pierwszy raz w życiu ma kogoś, na kim mu zależy. Czy przeznaczenie szykuje dla niego jeszcze jakieś niespodzianki?
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Obyczajowe |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788367355315 |
| Rozmiar pliku: | 590 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Maj 2019
– Jesteś królem, szefie! Mamy najlepszego prezesa pod słońcem! – wiwatowali pracownicy Legonomic Industries.
Niedawno okazało się, że ich firma wygrała kontrakt na dostawę nowych robotów do spawania precyzyjnego dla japońskiego koncernu Toyoda Motors. Z tej okazji Patryk Pilarczyk zorganizował dla swoich pracowników i ich rodzin ogromny festyn integracyjny.
– Dziękuję – odpowiedział do mikrofonu, stojąc przed sporą grupą ludzi, którzy zebrali się w umówionym miejscu. – To również wasza zasługa, że ogromny światowy koncern nas docenił. Teraz będziemy musieli pracować jeszcze ciężej, ale bezrobocie nam nie grozi przez kilka najbliższych lat, więc jeśli chcecie brać kredyty czy planujecie większe wydatki, to jest dobry moment – zażartował.
Patryk właśnie to uczynił. Tuż po podpisaniu umowy z potentatem branży motoryzacyjnej kupił willę. Właściwie sam nie wiedział, po co mu tak duży dom, ale pamiętał, że jego mama zawsze o takim marzyła, i cieszył się, że stać go na coś, na co jego rodzice nie mogli sobie pozwolić ani w jego wieku, ani później. Teraz ojciec już nie żył, a mama została sama w mieszkaniu, z którym łączyły ją całe życie i wszystkie wspomnienia. A on miał wielką willę, tylko dla siebie.
– Bawcie się, to jest wasz czas – życzył współpracownikom. – Od poniedziałku zaczyna się ciężka praca, ale myślę, że każdemu się to opłaci. Jeszcze raz wam dziękuję!
Patryk na różnych kursach odebrał kilka lekcji podstaw psychologii oraz zarządzania zasobami ludzkimi, bo od dziecka był raczej nieśmiały i kiepsko radził sobie z nawiązywaniem znajomości. A jeśli chodziło o przemawianie do dużej liczby osób, to szło mu jeszcze oporniej. Tym razem przeszedł sam siebie, ale i okazja była wyjątkowa. Jeszcze niedawno główny inżynier we własnej firmie produkującej roboty przemysłowe, a teraz prezes zarządu spółki, która weszła na giełdę i została od razu okrzyknięta odkryciem sezonu.
Oddalił się od największego skupiska ludzi i stanął z boku. Odetchnął z ulgą.
– Może piwo?
Głos należał do ładnej blondynki ubranej w uniform hostessy firmy kateringowej, która została zaangażowana do organizacji imprezy.
– Nie, dziękuję, nie piję w pracy – odpowiedział uprzejmie.
– Ale przecież to impreza integracyjna – zdziwiła się.
– Nie dla mnie. Ja jestem za wszystko odpowiedzialny.
– To ty zorganizowałeś imprezę, a teraz musisz pilnować porządku w trzeźwości? Fajną masz robotę. – Zaśmiała się. – Nie zazdroszczę.
– Nie, jestem tu prezesem, muszę się prezentować przed ludźmi – odparł spokojnie, chcąc uciąć temat.
Blondynka jednak drążyła.
– To może bezalkoholowe? Mamy w lodówce parę butelek Free. Nie wiem, kto to zamawia na imprezę, ale u was jest.
– Proszę mi przynieść jedną. – Patryk westchnął. Chciał się już uwolnić od irytującej hostessy. Co złego było w tym, że wolał przez chwilę postać sam, z dala od ludzi?
Niedługo hostessa wróciła z piwem bezalkoholowym dla niego. Uśmiechała się przy tym tak promiennie, że w końcu nawet jemu udzielił się jej dobry humor.
– Proszę, bezalkoholowe raz – powiedziała, podając mu butelkę.
– Dziękuję.
Patryk upił łyk. Przyjemnie zimne piwo smakowało lekką goryczką. Nigdy nie był fanem tego trunku, ale na imprezie integracyjnej w plenerze nie podawano zwykle wina. Świeżo upieczony prezes wiedział, że jego ludzie zaczną sobie niedługo pozwalać na więcej i zanim się ściemni, z plecaków i toreb powychodzą w tajemniczy sposób butelki czegoś mocniejszego. Nie zamierzał się w to mieszać. To był wielki dzień dla ich firmy, mieli co świętować. A Patryk się cieszył, że oni świętowali razem z nim.
Na godzinę osiemnastą zaplanowano występ grupy tańca nowoczesnego. Patryk długo myślał nad tym, co spodobałoby się jego załodze, i doszedł do wniosku, że gdyby to była impreza dla samych pracowników, jego inżynierowie ucieszyliby się pewnie z pokazu tańca na rurze. Skoro jednak zaprosił tam ich żony i dzieci (a w nielicznych przypadkach mężów i dzieci), postawił na coś bardziej konwencjonalnego. Sam był wielkim fanem tańca, i to od dziecka. Występował nawet kiedyś w zespole pieśni i tańca ludowego, co stanowiło jedyną okazję, żeby zaprezentować się na scenie w grupie. To dodawało animuszu nieśmiałemu chłopcu.
Potrząsnął głową. Dawno nie był już małym nieśmiałym chłopcem. Stał się mężczyzną, który odniósł sukces. Od kiedy na jego koncie podwoiła się liczba zer, nagle zaroiło się wokół niego od zainteresowanych kobiet. Miał pewność, że ta namolna hostessa jeszcze do niego podejdzie tego wieczoru. Chęć zabawy walczyła w nim z poczuciem przyzwoitości. No ale jak długo trzydziestoparoletni kawaler może opierać się młodej, ładnej i napalonej lasce? No właśnie. Jak długo?