Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Propedeutyka polytyki jak utyka… Suplement do obu deKadencji - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
12 lutego 2026
20,00
2000 pkt
punktów Virtualo

Propedeutyka polytyki jak utyka… Suplement do obu deKadencji - ebook

Najlepiej byłoby stokrotnie…
Ci z PO na grzyby
A z PiS-u na ryby
Koniecznie wówczas odwrotnie
Żeby nie zdążyli
Ryb nie potopili
I grzybów wytruć sromotnie

Po pierwsze – całość pisana jest wierszem
po drugie – są krótkie, nieliczne długie
Po trzecie – proza męczy... sami wiecie

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8308-906-5
Rozmiar pliku: 489 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

POKONASZ
SŁOWO WSTĘPNE
– DASZ RADĘ I NASTĘPNE

Niniejszym suplementem postanowiłem pokazać, że oba okresy – nazwane deKadencjami – przejdą do historii mało chwalebnie. Torują bowiem szlak standardom prostactwa i małości, tak w polityce, jak w mediach, teraz i na przyszłość – niestety. Stąd sporo w nich aluzyjnej krytyki z kpiną, szyderstwem czy sarkazmem. Swoistą tapetą, w odpowiedniej kolejności, objąłem paskudnie robioną politykę, słabe info, niezłe dezinfo i nieco wzajemną sobie – „drużbę” zdrowia.

Pisząc spontanicznie, więc i emocjonalnie, porozumiewałem się często z osobami racjonalnymi w ocenie rzeczywistości. Niemal „nękałem” – jak nie fotografiami wierszyków, to SMS-ami – Przyjaciół, Koleżanki i Kolegów. Niekiedy Znajomych i Rodzinę.

Za tę namolność, prowokacyjność czy podobną „ość” – proszę o wybaczenie. Za wszystkie, łaskawe i mniej uwagi, spostrzeżenia, pochwały, pochlebstwa i (a jakże) przemilczenia czy uszczypliwości – wielce dziękuję. Razem i z osobna, były inspiracją, zachętą czy wreszcie surogatem na brak weny. Czasem powstrzymywały przed nadmiarem dosadności, a innym razem skłaniały do śmiałości. W przytłaczającej mierze wespół zgadzaliśmy się z potrzebą co najmniej na taką ocenę „inżynierów” od majstrowania na nas. Pomijam ciągoty do radykalności, z kuchenną łaciną włącznie i głównie z mojej strony. Chcecie czy nie chcecie, dziękuję Wam transparentnie, szczerze i… alfabetycznie:

Ali – siostrze, Andrzejowi Czarnowskiemu, Bogdanowi Trzebiatowskiemu, Bognie Pruskiej, Dorocie Papke, Edkowi (właśc. Edmundowi) Musze, Ewie Napiórkowskiej, Jadzi Adamczyk, Jolkowi Potrykusowi, Jurkowi – bratu, Kazikowi Czabrowskiemu, Mirkowi Lewickiemu i wszystkim pozostałym – oczywiście również.

Odrębne podziękowania kieruję do Panów Profesorów – Seniora Mirosława Krajewskiego i Radosława Krajewskiego, za jakże potrzebne mi sugestie i uwagi będące wsparciem do dwóch poprzednich i niniejszej publikacji. Dodam tu, że ich „światy” przy moim są prawdziwie literackie czy naukowe, a znajomość choć incydentalna, pozostaję z nadzieją – zawsze przychylna.

Warto nadmienić, że owa krytyka i wykpiwanie były i są nie tylko wyczuwalnie akceptowane w powszechnym odbiorze. W końcu nam wszystkim – tej masie kiwanych, okłamywanych, zubażanych, leczonych procedurami – powinno i musi przysługiwać coś więcej. Co najmniej lepsze i skuteczniejsze prawo. Prawo nie tylko do kpin i krytyki, o ile te nie staną się wkrótce zakazane. Nie możemy się dawać przerabiać na masę upadłościową, a w niej jako rzesze skorporyzowanych, zaczipowanych, pilnujących radośnie terminów opłat i szczepień. Także przynoszących straty emerytów i rencistów, beznadziejnie zabiegających o symboliczne nawet stopnie niepełnosprawności. Wreszcie słabych, wrażliwych, otumanionych czy pogubionych jednostek, pozostawionych sobie – a przy tym – iluż to samych nas.

Przyglądajmy się wygodzie bezwzględnego cwaniactwa i chciwego karierowiczostwa – najwyższa pora nieobojętnie i niepobłażliwie.

Już tu, przy słowie wstępnym, suplement – z samej istoty – niech stanowi zatem swoisty epilog. Epilog zwiastujący niestety – póki co – kontynuację… tego dalszego. Owo oczekiwane przynajmniej uwolni czytających od nienadążającego za stanem postępującego… pato. Przy tym marzącego się mylić.

CHĘTNIE PODPOWIEM

Jak bystrość pozwoli

Państwo posłowie

Czytajcie powoli

– Słowo po słowie

JEJ SIĘ POZBYLI
WOLNOŚĆ ZDOBYLI

Dziś telewizja

Daje pesymizm

Lecz jej „rewizja”

Zwróci optymizm

CIUT POBŁĄDZENIA
POLITYCZNEGO

Obok nauki

Ukraińskiego

Próbujmy sztuki

Języka chińskiego

..

Wszędzie płaskoziemiec

Odnajdzie swe plemię

..

Kto nie podoła samemu z dołu

Musi mieć zgoła dół i to wokół

Z taką tu troską o zdołowanych

Bo Wolą Boską leczą swe rany

A ta jak wiecie da Wolną Wolę

Stąd w NFZ-cie „rozpacz” nad dołem

W POLITYCE DZIWNY FRĘDZEL
KANDYDATEM? PREZYDENTEM!
CZY NAM JUŻ ZAŁAMAĆ RĘCE?
NIEMNIEJ FRĘDZLI CORAZ WIĘCEJ

Gdy dasz władzę zdrożnym chłystkom

To zdrożeje przez nich wszystko

A My – niema wycie-raczka

Nie ma wycia skorupiaczka

Z polytyki dość parszywie

Wcięło to się – wyjątkowo

Przejaw zasad? Niewątpliwie

– Koniec z nią! Dotrzymać słowo?

PS Boję rodaków (także rodaczek)

Się – za ich trendy

W tym pęd prostaków (no i prostaczek)

Gdzie – owcze pędy

ZNAM DAWNE TO I BIADAM
(BARDZIEJ STRASZNE NIŻ ŚMIESZNE)

Dzisiejsza defilada

Przeżyciem też nie lada

Bo ta wojska parada

To już… degrengolada

(TikTok 15 kwietnia 2025)

..

W łupieniu równoczesnym

Jest łupić równo – czesnym

..

Pamiętajmy że wielcy

Bywali też… wisielcy
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij