Prosperita dla każdego - ebook
To od nas zależy, jak będzie wyglądać nasze życie. Tworzymy je każdego dnia, krok po kroku, myśl po myśli, słowo po słowie. Świadome kreowanie rzeczywistości wyrasta z codzienności. Ze zwykłych spraw i powszednich decyzji. Nie musimy być oświeceni, aby objąć istnienie swoją energią. Może to zrobić każdy człowiek — bez wyjątku. Szczęście nie należy do wybrańców losu, ale do tych, którzy zdecydują się pokochać siebie i świat. Do tych, którzy wierzą w dobro i wypełniają nim siebie po brzegi.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8440-876-6 |
| Rozmiar pliku: | 5,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Książka ta powstała na prośbę moich Czytelników jako papierowy zapis tego, co jest zawarte na mojej stronie o Prospericie. Z wielu powodów. Trochę dlatego, że nie każdy chce i lubi czytać artykuły w sieci. Wiele osób lubi usiąść w wygodnym fotelu z lekturą w tradycyjnej wersji w dłoniach. W pełni to rozumiem, ponieważ ja też uwielbiam zapach farby drukarskiej i świeżego papieru.
Ale jest i druga przyczyna. Odkąd moja strona internetowa zmieniła swój kształt, wszystkie pisane przeze mnie artykuły schowały się głęboko na blogu i nie każdy potrafi je znaleźć. Zdarza się, że dostaję rozżalonego maila, w którym ktoś zarzuca mi, że moja strona będąca kopalnią ciekawych artykułów zamieniła się w reklamę oferty. A przecież to nie jest prawda. W chwili, kiedy piszę te słowa — w marcu 2026 — na stronie jest około 720 tekstów. Wszystkie są dostępne do czytania, ale wymaga to umiejętności poruszania się po stronie. Zapewne też wielkiej cierpliwości.
Przez ostatnie lata napisałam tyle, że mi samej zrobiło się szkoda tych głęboko ukrytych na stronie tekstów. Uważam, że powinny być łatwo dostępne. Przecież piszę głownie dla innych. Po to, aby promować radość i pozytywne myślenie. Ale też i po to, by pokazać, że życie może być pogodne i roześmiane, a codzienność wcale nie musi być nudna czy smutna. Pokazuję też proste i dostępne dla każdego ścieżki uzdrowienia ciała i duszy. Niektóre tematy są czymś naprawdę ważnym dla każdego człowieka.
Książka zaczyna się od przestawienie podstaw samej Prosperity. To wiedza, którą każdy zapewne chciałby mieć pod ręką. Pierwszy rozdział tej lektury to klucze do pogodnego, pomyślnego życia — do miłości, do pozytywnych relacji, do spełnienie marzeń, do zarabiania dużej ilości pieniędzy, do odnalezienie celu i sensu swojego życia. Ten rozdział rozwinęłam i poprawiłam, ponieważ uważam, że jest najważniejszy z całej lektury. Następne strony rozwijają te wszystkie tematy wieloaspektowo, nakładając je na rozmaite wątki ludzkiego istnienia.
Jednak nie ma tutaj wszystkiego, co jest na stronie, bo to zwyczajnie nie jest możliwe. Pominęłam dział o Reiki, ponieważ ukazała się osobna lektura na ten temat. Kończę pisanie pozycji na temat numerologii i kryształów — zatem te artykuły też znajdą się w innej książce. Podobnie jak teksty na temat Aniołów — przygotowuję pięknie ilustrowany album o Archaniołach i Archaii. A wreszcie — nie zamieściłam tutaj nic o związkach, bo zwyczajnie zabrakło miejsca, a w głębi duszy mam nadzieję napisać osobną lekturę na ten temat także. Pomimo tego książka wyszła bardzo obszerna.
Z całego serca zapraszam do lektury, ponieważ wiem, że czytanie tych treści rozwija prosperującą świadomość. To dzieje się samoistnie i przynosi prawdziwe profity w realnej rzeczywistości. Mam nadzieję, że spełniając oczekiwania tych, którzy o tę książkę prosili, zachęcę wiele innych osób do własnych poszukiwań dobrego i radosnego życia. Wierzę, że ten zbiór artykułów, pisanych przecież latami, pomoże niejednej osobie w odnalezieniu najlepszej dla siebie ścieżki rozwoju i uzdrowienia.
Myśl tworzy rzeczywistość
W każdej chwili istnienia nasze myśli mają wpływ na otaczającą rzeczywistość. To, co myślimy, na czym się skupiamy, czemu poświęcamy dużo uwagi — to właśnie się dzieje. Dlatego, jeśli jesteśmy pogodni i uśmiechnięci, to i świat wokół nas zaczyna się uśmiechać. Jeśli marzymy o pięknych rzeczach, to one prędzej czy później zjawiają się w naszej rzeczywistości. Jeśli jesteśmy optymistami i wierzymy, że spotykać nas będą tylko dobre doświadczenia, to umysł wykreuje takie sytuacje, które wcześniej zobaczyliśmy wewnątrz siebie. Ufając ludziom i widząc w nich dobro, przyciągamy do swojego życia takie właśnie osoby — dobre, którym warto zaufać.
Niestety działa to w obie strony. Jeśli czegoś się boimy, jeśli strach przed czymś wypełnia nasze myśli — bardzo często to właśnie się staje, bo nasza zalękniona uwaga przyciąga dokładnie to, na czym się skupiliśmy w swoich obawach. Dlatego tak wielkie znaczenie ma umiejętność pozytywnego myślenia. Ciągłe narzekanie, powtarzanie z przekonaniem, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej, nieuchronnie to właśnie przyciąga. Nie bądźmy potem zdziwieni, że spotykają nas przykrości, skoro smutkiem i pesymizmem, takie wydarzenia wokół siebie budujemy.
Kluczem do szczęścia jest wiara w to, że można go dosięgnąć i optymistyczne myśli, że jest ono tuż za rogiem. Wystarczy przyspieszyć kroku i wyciągnąć ręce. Świat jest lustrem, w którym odbija się nasze do niego nastawienie. Jeśli jesteśmy pogodni, pełni spokoju, radości i akceptacji, to i świat takim się staje. Odbija w sobie nasz szczęśliwy uśmiech, wiarę i optymistyczne odczucia. Jeśli myślimy odwrotnie… wiadomo, jak będzie. Można powtarzać sobie poniższą afirmację, chociaż nie jest ona niczym innym, jak po prostu faktem, z którego warto zdać sobie sprawę, bo tylko zrozumienie kosmicznych prawd umożliwia osiągnięcie szczęścia.
_JESTEM ŚWIADOMY, ŻE MOJE MYŚLI WPŁYWAJĄ NA RZECZYWISTOŚĆ, WIĘC BIORĘ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA WSZYSTKO, CO MNIE SPOTYKA, BIORĄC ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE MYŚLENIE._
Czasem, chociaż doskonale znamy teorię pozytywnego myślenia, możemy wpaść w pułapkę nawykowego działania. Kiedy wszystko wokół nas dobrze się układa — jesteśmy uśmiechnięci i wygłaszamy piękne afirmacje. Wystarczy jednak jakieś jedno większe zmartwienie i natychmiast załamujemy się, rezygnujemy z radości na rzecz denerwowania się, narzekania i wypłakiwania na „trudne bezsensowne życie”. Zapominamy, że również i ta chwila słabości kreuje kolejne dni. Prosperująca świadomość pilnuje swoich przekonań i każdego słowa, które powstaje w jej głowie. Nie pozwala sobie na brak kontroli, ponieważ wie, że takie nawykowe działanie może okazać się zgubne. Podobnie jak jazda samochodem w dużym mieście na pamięć — w każdej chwili możemy pojechać pod prąd ulicą, którą właśnie zamknięto dla ruchu z jednej strony.
Bycia prawdziwym optymistą i skutecznego kreowania swojego życie w szczęściu i dostatku można się nauczyć. Starannie omijając różne losowe pułapki, dochodzimy do perfekcji. Zaczynamy po prostu funkcjonować zupełnie inaczej. Wymaga to nieco cierpliwości i czasu, a przede wszystkim konsekwencji. Ale to nie oznacza lat, a jedynie miesiące, a nawet tygodnie. Ani się obejrzymy, a stajemy się pozytywnymi i pogodnymi ludźmi, którzy są zadowoleni ze swojego życia.
Dodam tutaj niesłychanie istotną informację — w pozytywnym myśleniu liczą się nasze przekonania, a nie tylko wypowiadane słowa. Jeśli zatem czuję się np. biedna, a brzuch ściska lęk przed kolejna spłata raty kredytu, to chociaż codziennie będę sobie powtarzać, że wszystko jest ok, to niestety tworzę energię niedostatku. Wszechświat zareaguje szybciej na mój lęk i przekonanie o braku pieniędzy. Przykładowe powtarzanie afirmacji to tylko narzędzie, ale — uwaga — nie do kreowania tego, co chcemy przyciągnąć, tylko do stworzenia nowego pozytywnego nastawienia. Jeśli w kółko powtarzamy, że jesteśmy szczęśliwi i mamy dużo pieniędzy to podświadomość zaczyna wreszcie w to wierzyć. A ta wiara, to właśnie nowe przekonanie.
Warto zatem pamiętać, że popularne powiedzenie o tworzeniu myślą działa, ale wieloetapowo. W istocie pracują dla nas nasze przekonania, czyli to co uznajemy za rzeczywistość, za naszą własną prawdę. Rzecz zatem nie w nadrabianiu miną i udawaniu, że wszystko jest idealnie, kiedy w głębi duszy czujemy się źle, biednie albo wypełnia nas smutek i zniechęcenie. Pozytywne myślenie to nie jest zakłamywanie rzeczywistości, tylko dążenie do budowania w sobie pozytywnego nastawienia do różnych obszarów życia. To nastawienie wpisuje się w naszą świadomość.Świadomość dostatku i świadomość ubóstwa
Bardzo dużo zależy od naszego podejścia do poczucia obfitości. Nasze myśli rzutują na to, co posiadamy i na to, co otrzymujemy lub tracimy. Warto zatem dbać o to, aby mieć „świadomość dostatku” (inaczej: „prosperującą”). Prosperująca świadomość myśli pozytywnie i zgodnie z prawem przyciągania kreuje same pomyślne wydarzenia. Ale to nie wystarczy! To tylko jeden punkt, jedna zasada. Jest ich o wiele więcej. Nie wpadnijmy w pułapkę i nie wyobrażajmy sobie, że wystarczy myśleć pozytywnie i już świat stanie się rajem. Jest jeszcze kilka innych warunków, które tworzą naszą prosperitę. Czasem wystarczy zaniedbanie jednego tematu, a związek lub biznes nie układa się po naszej myśli.
Poniżej podaję charakterystyczne cechy jednej i drugiej świadomości. Warto przeczytać i ocenić, czy mamy świadomość dostatku, która będzie przyciągać do nas wszystko, czego pragniemy, która będzie spełniać nasze marzenia i sprawi, że będziemy naprawdę szczęśliwi.
Jeśli temat odnajdziemy w spisie pt. „świadomość ubóstwa”, to dostajemy informację, co ogranicza nam zyski i przeszkadza w wykreowaniu sobie szczęścia. Nawet jeśli myślimy pozytywnie, to brak wybaczenia, niskie poczucie własnej wartości czy niechęć do innych ludzi może stanowić blokady na drodze do spełnienia.
Świadomość dostatku
— poczucie obfitości i bezpieczeństwa
— pozytywny stosunek do świata, pozytywne myślenie
— radość, optymizm, częste śmianie się
— wdzięczność, umiejętność dziękowania za wszystko
— twórczość, potrzeba kreowania nowych rzeczy
— łatwość wybaczania innym ludziom
— otwieranie się na nowe, otwieranie się na zmiany
— doprowadzanie do końca rozpoczętych rzeczy
— otwartość na ludzi i pozytywny do nich stosunek
— branie odpowiedzialności za swoje życie
— poleganie na sobie i świadomość własnej mocy
— akceptacja — kochanie siebie
— dawanie bez poczucia straty, branie bez poczucia winy
— miłość bezwarunkowa do Wszystkiego Co Jest
— wiara w dobro i pomyślność
Świadomość ubóstwa
— poczucie nędzy, lęki, szczególnie przed przyszłością
— narzekanie, krytyka, wiara w pech, czarnowidztwo
— smutek, rozpacz, pesymizm
— niewdzięczność, niedocenianie tego, co się posiada
— kopiowanie cudzych pomysłów, podążanie cudzymi ścieżkami
— nienawiść, żal, nieumiejętność wybaczenia
— niechęć do zmian, tkwienie w strefie komfortu
— przerywanie działania, zarzucanie niedokończonej pracy
— zazdrość o czyjś sukces, niechęć do ludzi
— poczucie bycia ofiarą
— brak wiary w siebie, oczekiwanie na pomoc z zewnątrz
— niechęć do siebie, poczucie bycia gorszym, grzesznym, winnym
— dawanie z poczuciem straty, branie z poczuciem winy
— niechęć, pogarda, poniżanie kogokolwiek
— brak wiary w dobro, postrzeganie świata jako „padołu łez”Pieniądze
Wiele osób pyta mnie o to, jak powiększyć swoje zasoby. Odpowiedź jest dość prosta, choć wiem, że niełatwa w realizacji: wystarczy rozwijać świadomość prosperującą, a pieniądze zaczną do nas przypływać. W pewien sposób przychodzą one razem ze zmianą myślenia na pozytywne. Można powiedzieć, że, aby być bogatym, trzeba realizować wszystkie punkty prosperity, o których piszę w tej książce. Dla ułatwienia — podaję poniżej najważniejsze zasady.
1. Aby przyciągnąć do siebie pieniądze, warto intensywnie myśleć o nich z miłością. Można wręcz wyobrażać sobie z miłością sytuacje, w których dostajemy pliki banknotów lub duże przelewy. Każda pozytywna wizualizacja wspiera przyciąganie pieniędzy. Jednak podkreślę ważną rzecz — pozytywne nastawienie powinno być drugą naturą człowieka, a nie okazjonalnym klepaniem afirmacji z poziomu smutku i rozpaczy. W tej drugiej opcji energia niestety nie działa. Afirmacje wymagają wysokiego poziomu energii — nie wszyscy o tym pamiętają.
2. Swoją pracę wykonujmy z miłością, z radością z prawdziwą pasją. Taka energia przyciąga do nas nowych klientów. Kiedyś zadzwonił do mnie przyjaciel. Rozwija dynamicznie swoją świetnie prosperująca firmę, należy do osób bardzo zamożnych. Powiedział mi wyraźnie: „Mam wszystko, nie potrzebuję więcej pieniędzy, robię to, bo to uwielbiam, sprawia mi to ogromną radość”. Jakiś czas temu inny mój przyjaciel, który również nie narzeka na braki finansowe powiedział podobnie: „pracuję tak intensywnie, bo uwielbiam, to co robię, chcę na tym spędzać jak najwięcej czasu”. Myślę, że jest to bardzo ważna podpowiedź, jak zarabiać dużo pieniędzy.
3. Zgodnie z Prawem Przyciągania, skupiajmy się z dobrymi emocjami na pieniądzach i rzeczach, które chcemy otrzymać, a nie na brakach. To najczęściej popełniany błąd — myślimy o potrzebach i dziurach, które trzeba załatać. Często myśli te zasila energia lęku, co to będzie, jeśli nie zdobędziemy pieniędzy i nie zapłacimy na czas. Pojawiają się wówczas emocje, które obniżają energię przyciągania.
4. Kochajmy siebie i powtarzajmy sobie, że zasługujemy na pieniądze, że jesteśmy wspaniałymi osobami, które mają prawo godnie zarabiać i żyć w dobrobycie. Wysoka samoocena jest jednym z najważniejszych warunków, które trzeba spełnić, aby nie tylko posiadać pieniądze, ale także być szczęśliwą osobą.
5. Postarajmy się wyłapać swoje negatywne wzorce i niewłaściwe myśli o pieniądzach i bogactwie oraz bogatych ludziach. Przekodujmy je na pozytywne. Uzdrawiajmy wszystko, co wymaga uzdrowienia. Do tego zapewne przyda się doświadczony doradca, konsultacja lub szkolenie. Ale czasem wystarczy czytać mądre teksty i słuchać dobrych ludzi. Wiedza układa się w głowie i pomaga tworzyć nowe korzystne przekonania.
6. Podnośmy sobie energię, czytając pozytywne książki i artykuły. Zaglądajmy na strony, które niosą dobre energie i ładujmy się pięknem i dobrem. Spotykajmy się z dobrymi i mądrymi ludźmi, którzy mają prosperującą świadomość i cieszą się każdą chwilą życia. To nas buduje i wzmacnia w nas takie energie, które sprzyjają przyciąganiu bogactwa.
7. Wykonujmy ćwiczenia magnetyczne lub oddychajmy żywiołem Ziemi i Wody — to powoduje, że stajemy się bardziej magnetyczni dla pieniędzy i one do nas trafiają od razu, choćby w niewielkiej ilości. Ćwiczeń tych uczę na zajęciach z Prosperity, udostępniam także w jednym z wykładów.
8. Warto rozwijać wdzięczność, ponieważ to taka jakość, która przyciąga do nas jeszcze więcej tego za co dziękujemy. Oznacza to, że jeśli z wdzięcznością w sercu dziękuję za jedyne 100 zł, które mam w portfelu, to tworzę energetyczną przestrzeń, aby przyciągnąć więcej pieniędzy. Rzecz nie w słowach, lecz w uczuciach. Wspaniale sprawdza się tzw. „Dzienniczek Wdzięczności”, czyli zeszyt, w którym codziennie wypisujemy 30—50 rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni. To uczy rozwijania odpowiedniego odczuwania na poziomie serca. Zmienia tez nasza optykę. Kiedy czujemy wdzięczność, stajemy się pozytywni, bo uczymy się dostrzegać niedostrzegane wcześniej dobro życia.
9. Proponuję także słuchanie wykładu z Prosperity, który jest dostępny na mojej stronie. Moi znajomi i klienci potwierdzają, że odkąd słuchają na okrągło mojego wykładu, ich zasoby finansowe znacznie się zwiększyły. Jest to związane z kodowaniem w podświadomości określonych przekonań. Słuchanie odpowiednich treści pomaga zmienić kluczowe programy myślowe na właściwe i stworzyć świadomość prosperującą.
10. W moim życiu bardzo wspiera mnie energia Reiki. Stosuję ją także wtedy, kiedy pojawiają się finansowe problemy. Zabieg Reiki na sytuację — możliwy po drugim stopniu Reiki — prostuje różne kwestie zawodowe i materialne. Z energią możemy pracować nie tylko nad zdrowiem, ale też z innymi tematami. Ponadto istnieje modalność pracy z energią dedykowana specjalnie kwestiom finansowym — nazywa się Money Reiki. To całkiem inna energia niż energia Reiki Usui, ale praca z nią przynosi efekty.
11. Nie wahajmy się łączyć ducha z materią. Metody duchowe nie służą co prawda wygranej na loterii i staniu się milionerem, ale pomagają nam godnie żyć i rozwijać finansowe bezpieczeństwo, aby nigdy na nic nie brakowało. Czasem przyczyną finansowych problemów jest jakiś karmiczny dług, jakaś niebacznie złożona przysięga albo lęk przed bogactwem, które kiedyś doprowadziło do rabunku i utraty życia. Polecam oczyszczanie w Kronikach Akaszy — robi to obecnie wielu konsultantów. Polecam też pracę z Aniołami i Archaniołami. Mamy prawo żyć w dostatku.Prawa zarabiania
— TO NIE PIENIĄDZE ROZWIĄZUJĄ MOJE PROBLEMY, LECZ MOJA TWÓRCZA WYOBRAŹNIA.
Ludzie przywykli do tego, by uznawać pieniądze za czarodziejską różdżkę, która wszystko załatwia. Tymczasem to nie jest prawda i takie myślenie pozbawia człowieka mocy. Często dowolny kłopot można rozwiązać nie wydając ani złotówki. Skupianie się na swojej mocy, na wyobraźni i zdolnościach twórczych pomaga w istocie więcej zarabiać. Bo rzecz nie w tym, żeby nie potrzebować pieniędzy. W dzisiejszym świecie to byłoby trudne. Rzecz w tym, by zobaczyć wszystkie inne siły wszechświata, w tym własna moc. To my rządzimy energią finansową, a nie odwrotnie — siła pieniądza nie może kierować naszym życiem.
— NATURĄ CZŁOWIEKA JEST TWÓRCZOŚĆ.
Najłatwiej wejść w przepływ energii działając twórczo. Kreatywność jest potężną siłą, która uskrzydla człowieka. Najwięcej zarabiają ci ludzie, którzy kochają swoja pracę, bo to co robią, sprawia im radość i pozwala uwalniać twórczą energię. Praca tylko dla pieniędzy, a szczególnie taka, która jest nieprzyjemna dla nas, nie sprzyja ani zarabianiu, ani rozwojowi. Praca trudna i ciężka fizycznie może rozwijać, dając piękne lekcje duszy. Praca tylko dla pieniędzy tak nie zadziała. Pieniądz nie powinien być celem życia. Pojawia się jako efekt uruchomienia twórczej, radosnej wibracji.
— BEZPIECZNIE JEST ZARABIAĆ WIĘCEJ NIŻ INNI. POKAZUJEMY W TEN SPOSÓB INNYM, CO MOGĄ OSIĄGNĄĆ, JEŚLI TYLKO ZECHCĄ. TO JEST W PORZĄDKU.
Czasem ograniczamy sami siebie podświadomym przekonaniem, że skoro na świecie jest tyle biedy, głodu i cierpienia, to nie wypada być bogatym. Wówczas możemy oczywiście zarabiać, ale tylko minimum, które ledwo wystarcza do przetrwania. Tymczasem każda dusza ma na Ziemi własny los i własny program. Możemy i powinniśmy wspierać biedniejszych od nas, dając im „wędkę częściej niż rybę”, ale odpowiadamy głównie za siebie. Zeszliśmy na Ziemię dla własnego rozwoju. Schodząc do poziomu biedy nie pomagamy innym. Pomagać można tylko wtedy, kiedy mamy mądrość, praktyczne doświadczenie i środki finansowe.
— BEZPIECZNIE JEST PRZERASTAĆ SWOICH RODZICÓW.
Czasem poziom zarabiania rodziców bywa progiem bezpiecznym dla podświadomości. Ona się może bać, aby pójść dalej. Nie należy odcinać się od rodziców, tylko przeciąć ograniczające więzy, przeciąć pępowinę. Do poziomu osiągniętego przez rodziców podchodzimy z miłością i akceptacją, na zasadzie: „Oni maja prawo żyć, jak chcą i nie musza spełniać moich oczekiwań. A ja mam prawo do własnych wyborów i realizowania własnych marzeń”. Można pracować z afirmacją: „Mam moc, by przekroczyć możliwości moich rodziców i robię to z miłością. Jestem wolny, by decydować o sobie”.
— SZACUNEK DLA ZWIERZCHNIKÓW
Jeśli źle o kimś myślimy, otwieramy się na jego negatywizm i przyciągamy więcej trudnych doświadczeń z tą osobą. Zamykamy się wówczas na to, co dobre, a w każdym człowieku jest coś dobrego. Sympatia jest czymś, co można zbudować.
— SZACUNEK DLA KLIENTÓW
Klientom towar lub usługę przekazujemy zawsze z miłością. Uruchamiamy w ten sposób przepływ energii. Staje się to automatycznie zaproszeniem, aby klient wrócił do nas następnym razem. Ludzie w istocie kupują i przyjmują energię, częściej niż sam przedmiot. Czasem to, co bardzie ładne i drogie wcale nas nie cieszy. Innym razem drobiazg sprawia nam mnóstwo radości. Reagujemy na wibrację.
— SZACUNEK DLA WSPÓŁPRACOWNIKÓW
Nie warto być zazdrosnym. Świadomość Prosperująca to człowiek, który cieszy się sukcesami innych. Szczęście drugiej osoby to inspiracja dla nas. Pokazuje, że my też możemy to osiągnąć. Nie ma znaczenia, czy ktoś w naszych oczach jest mądrzejszy albo nie, pracowity lub leniwy. Każdy przyciąga to, co ma w swojej energetyce. W świecie wibracji nie ma niesprawiedliwości. Kiedy mówimy „tak” — wszechświat odpowiada „tak”. Kiedy mówimy „nie” — wszechświat mówi „nie”. Zazdrość i zawiść działają przeciwko nam, bo to nam obniża energię.Miłość do siebie
Trudno jest przyciągnąć szczęście, jeśli uważa się siebie za kogoś gorszego, komu nic dobrego się nie należy. Warto zatem mieć pozytywny stosunek do własnej osoby, aby promieniować na wszystkich i wszystko swoją wyjątkowością i doskonałością. Dobre myśli o sobie samym wysyłają do Wszechświata informację: „jestem wspaniały i zasługuję na miłość, pieniądze, zdrowie”. Połączone z innymi technikami kreowania, przyniosą nam to, czego pragniemy. Jest to absolutnie podstawowy warunek w Prawie Przyciągania.
Miłość do samego siebie kreuje dobry, szczęśliwy związek. Wszystko jest tutaj oczywiste — działa zasada lustra. Jeśli kochamy i szanujemy samego siebie, to partner, jak najbardziej wrażliwe lustro odzwierciedli te same uczucia: miłość i szacunek. Będzie nas traktował dokładnie tak, jak sami siebie traktujemy. Dotyczy to w pewien sposób wszystkich relacji, nie tylko tych najbardziej osobistych. Wysokie poczucie własnej wartości działa jak magnes i przyciąga do nas dobrych wartościowych ludzi, którzy odbijają jak lustra nasze piękne i pozytywne myśli o nas samych. W relacjach wszystko odbywa się na zasadzie pewnej interakcji z naszym nastawieniem. Negatywne myśli o sobie będą prowokować druga osobę do krytyki i oskarżania, podczas gdy te dobre skłaniają do chwalenia i cieszenia się naszym towarzystwem.
Ludzie odbierają nas pozawerbalnie. Można powiedzieć, że odczytują nasze myśli. Kiedy zatem poznajemy kogoś, to ta osoba „wyłapuje” nieświadomie naszą samoocenę. Przygląda się nam i myśli, że to jej pierwsze wrażenie, tymczasem to są nasze myśli o sobie. Jeśli lubimy siebie, to taka osoba pomyśli, że jesteśmy bardzo sympatyczni. Jeśli czujemy się sami ze sobą kiepsko, to nowo poznany człowiek także nie zachwyci się nami.
Akceptacja siebie rozjaśnia życie, ponieważ spędzamy ze sobą zdecydowanie najwięcej czasu, a przecież miło jest być z kimś, kogo się lubi. Wówczas wszystko, co robimy, będzie dla nas przyjemne. Będziemy mieć w sobie lekkość i zadowolenie, zamiast bólu i goryczy, płynącej z kompleksów. Poza tym, kiedy kocha się siebie, wszystko robi się z miłością. Człowiek rozwija się, promieniuje piękną energią, przyciąga więcej pozytywnych wydarzeń. Ma to także dobroczynny wpływ na zdrowie. Kochanie siebie uzdrawia każdą dolegliwość, a także zabezpiecza przed chorowaniem. Piszę o tym w książce „Droga do zdrowia”.
Akceptacja siebie to docenianie własnej wyjątkowości i doskonałości. To także świadomość wewnętrznego piękna i boskiej cząstki, która jest w każdym z nas. Wszyscy nosimy w sobie taki diament, a życie jest fascynującym sposobem wydobycia go na powierzchnię. Skupianie się na swoim prawdziwym wewnętrznym świetle wzmacnia je i pozwala nam promieniować tym światłem na zewnątrz. Dbanie o siebie, troska, wypełnianie bezwarunkową miłością powoduje, że stajemy się jeszcze lepsi i jeszcze piękniejsi. Więcej na ten temat można przeczytać w mojej książce pt. „Samoakceptacja”Zasada Lustra
Całe Prawo Przyciągania opiera się na tym, że nasze przekonania poukładane w głębi podświadomości wpływają na wszechświat i prowokują go w rozmaity sposób, do zamanifestowania tej prawdy, która jest naszą prawda. Zatem jeśli kocham siebie i wierzę głęboko, że zasługuję na wszystko, co najlepsze, wówczas w moim życiu pojawią się dobre rzeczy i dobrzy ludzie. Ta wiedza jest bezcenna, ponieważ pokazuje, w jaki sposób możemy tworzyć w swoim życiu piękno, miłość, zdrowie i bogactwo. Wystarczy wypełniać się odpowiednimi przekonaniami na wszystkich poziomach. Nie tylko na tym świadomym, ale też na tym głęboko schowanym. Stworzyć swoją prawdę z cudownych wzorców i pozytywnego nastawienia.
Niestety działa to też w drugą stronę. Jeśli mamy w sobie lęki, żale, pretensje lub stłumioną agresję to przyciągamy rzeczy o wiele gorsze. Kwestia teoretycznie zrozumiała, ale jest w tym jedna wielka pułapka. Otóż, kiedy spotka nas coś dramatycznego — np. zostaniemy napadnięci, obrabowani i pobici albo zdradzeni i porzuceni — to analiza wzorców nie jest dla nas wcale komfortowa. Bo pierwsze, co się pojawia, to poczucie krzywdy. Człowiek głęboko zraniony nie jest wcale gotowy na sprawdzanie swoich wewnętrznych zapisów. Potrzebuje troski i zrozumienia.
Dlatego też w trudnych życiowo chwilach pierwsze, co powinniśmy zrobić, to dać sobie bardzo dużo miłości. Bardzo dużo — ile tylko się da. Należy pomyśleć o sobie jako o kimś bardzo kochanym i utulić siebie w najlepszy z możliwych sposobów. Miłość koi, leczy rany i pomaga w procesie uzdrowienia po traumatycznym doświadczeniu. Wcale nie jest tylko plastrem na ranę, ponieważ moc miłości pozwala podnieść wibracje i zmienić niekorzystne wzorce — czasem właśnie te, które w jakiś sposób zaprosiły kata do naszego istnienia.
Moje doświadczenie wskazuje, że kiedy dzieje się coś naprawdę dramatycznego, to najczęściej bywa to spłatą karmicznego długu. Ale zwykle towarzyszy temu nieumiejętność kochania samego siebie i takie wewnętrzne poczucie, że nie jesteśmy dość dobrzy. Wszechświat przewrotnie nas prowokuje — tłucze nas do krwi, żeby wywołać w nas sprzeciw i potrzebę udowodnienia, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze. Okrutny to kawałek życia, ale znajomość tego mechanizmu pozwala nam uzdrowić rany i — co najważniejsze — zapobiec innym bolesnym doświadczeniom w przyszłości.
Prawdą jest, że jeśli zostajemy bardzo skrzywdzeni, to jest to zwykle albo karmiczny zapis, albo jakieś poczucie winy lub koszmarny lęk. Wszechświat jest tylko lustrem, odbija wyłącznie to, co jest w naszym polu energetycznym. Ale najgorsze, co można zrobić, to krytycznie oceniać siebie. Nie wolno! Absolutnie nie wolno patrzeć na siebie jak na kogoś uszkodzonego, ponieważ każdy — dosłownie każdy — człowiek ma jakieś zapisy do uzdrowienia. Gdyby ich nie miał, nie urodziłby się na Ziemi. Sensem życia tutaj jest uczenie się kochania siebie. Czasem jesteśmy do tej nauki popychani czymś bardzo traumatycznym. Ale nie ma w tym naszej winy. Nie ma i nie było.
Żaden zapis i żadna karma nie oznaczają winy. Często mówi się o tym, że jeśli ktoś nas ciężko krzywdzi, to pewnie w poprzednim wcieleniu my tego kogoś skrzywdziliśmy. Ale to niekoniecznie musi tak być. Kiedy dusza chce doświadczyć mocy wybaczania lub rozwijania miłości do siebie, wtedy wybiera wydarzenia, które jej to umożliwią. Aby komuś wybaczyć, musi najpierw zostać skrzywdzona. To pewien plan nauki, a nie wina. Kiedy spotyka nas zatem coś złego, nie wpadajmy w pułapkę obwiniania siebie. To najgorsze, co można. Właśnie wtedy należy dać sobie mnóstwo miłości i uznania.
Miłość do siebie podnosi poczucie wartości, uzdrawia cierpienie i — jak wspomniałam wcześniej — zwykle uzdrawia też sam zapis, który doprowadził do trudnego doświadczenia. Największym błędem jest podsumowanie jakiegoś dramatu przemądrzałym: „sam to przyciągnąłeś”. To nie do końca prawda. Przyciągamy pewnymi zapisami, tak, ale to jest lekcja duszy, a nie nasz wybór. To dusza przyniosła nam takie doświadczenie, a nie my sami jako ludzie. Człowiek skrzywdzony jest w niskiej energii cierpienia i nie sięga do rozumienia swojej duszy. Człowiek ma za zadanie pokochać siebie, zająć się sobą, uzdrowić swój ból. Dopiero, kiedy podniesie wysoko swoją energię, może zainteresować się zapisami wybranymi przez duszę na to wcielenie i spokojnie, krok po kroku zmieniać je na takie, które przyniosą tylko dobro.
Niektóre karmiczne uwarunkowania działają w taki właśnie sposób, że popychają do wchodzenia w te same koleiny wzorców. Jeśli ktoś przyniósł ze sobą program zadawania innym bólu, to może mieć pewną tendencję do agresji. Ale to nie oznacza, że sam będzie stale atakowany. Tego typu program ma człowieka skłonić do odwrócenia energii i zamiast krzywdzenia wprowadzić dawanie dobra. Kiedy taka osoba zajmie się uzdrawianiem, pomaganiem, bezinteresownym wspieraniem ludzi lub zwierząt, to uzdrawia i zmienia zapis, co w efekcie powoduje, że przestaje być atakowana przez innych.
To ważne, by wiedzieć, że nie musi być zawsze „oko za oko”. Wszystko można odkupić. Życie prowadzi nas do głębokiego rozumienia i odwracania energii w pozytywną stronę. Nie do winy i kary. Po to jest Zasada Lustra, abyśmy zobaczyli jak w prawdziwym zwierciadle, jaki program w sobie nosimy. Jeśli zatem nikogo nie skrzywdziliśmy, ale zostajemy zaatakowani i skrzywdzeni, to być może nosimy w sobie zapis stłumionej agresji. To trudne zdarzenie nie jest karaniem nas za jakieś stare rzeczy. Jest pokazaniem, co mamy w polu energetycznym. Kiedy już to rozpoznamy, możemy to uporządkować. Zapisy karmiczne domagają się określonego stylu działania. Najprościej mówiąc: rzecz w wyrównaniu karmy, zatem jeśli krzywdziliśmy innych, to teraz dajemy dobro, pomagamy, uzdrawiamy, okazujemy życzliwość.
Nosimy w sobie czasem negatywne wzorce z dzieciństwa. To też nie nasza wina — to programy włożone nam przez zachowanie rodziców. Przez ich słowa lub działanie. Takie wzorce nabyte łatwo przekodować i usunąć, o ile je wyłapiemy i nazwiemy. Jest wiele metod uzdrawiających wzorce i nie wymaga to wcale jakiegoś niesamowitego wysiłku. Można sobie naprawdę pomóc. Właśnie dlatego warto je rozpoznawać, starannie analizując Zasadę Lustra. Pamiętajmy jednak o tym, by się nie obwiniać i „nie odwracać kota ogonem” w trudnej sytuacji. Jeśli ktoś nas bezspornie skrzywdził, to wcale nie jest w porządku. Mamy prawo czuć żal i ból. Mamy obowiązek utulić siebie i dać sobie mnóstwo miłości i uznania. Dopiero kiedy emocje opadną, a energia się podniesie, warto pójść w stronę zrozumienia, co pokazało nam lustro wszechświata i jak możemy to zmienić, aby nigdy więcej nie doświadczyć takiego cierpienia.Relacje
Ludzie, których spotykamy na swojej drodze dają nam możliwość doświadczania najpiękniejszych uczuć. Mam na myśli nie tylko miłość romantyczną, ale też sympatię i przyjaźń. Jednym z cudowniejszych przejawów życia jest przeglądanie się w oczach drugiego człowieka i bycie z nim. Spieszymy się doznawać różnych wymiarów bliskości, bo całymi sobą czujemy, że to jedno z najważniejszych zadań na Ziemi. Chcemy być wśród ludzi i przejawiać siebie poprzez relacje.
Warto rozwijać w sobie sympatię i szacunek do innych, ponieważ takie podejście służy przede wszystkim nam samym. Jeśli źle myślimy o kimś, otwieramy się na jego negatywizm. Jeśli źle myślimy o szefie, przyciągamy jego niechęć do nas. Jeśli źle myślimy o kliencie, więcej do nas nie przyjdzie po usługę czy towar, bo wyczuje, że jest niemile widziany. Także inni niechętnie do nas zajrzą, bo za tamtym klientem pójdzie negatywna informacja o nas Klientowi przekazujmy towar z miłością — uruchamia się w ten sposób przepływ. Jest to też zachęta i zaproszenie. Tak potraktowana osoba chętnie przyjdzie następnym razem i poleci naszą firmę innym.
Poniżając innych szkodzimy przede wszystkim sobie, bo złością blokujemy przepływ pozytywnej energii. Obniżamy sobie wibracje i czujemy się gorzej. Pojawia się rozdrażnienie i jak lawina potrącona jednym kamyczkiem sypie się na nas jedna przykrość za drugą. Z kolei skupianie się na cudzych wadach powoduje, że rozwijamy w sobie tę wadę. Przecież to o czym stale myślimy — zasilamy.
Jeśli otaczamy się miłością i nie ma w nas negatywnych myśli, osoba, która nam źle życzy, nie jest w stanie przekazać żadnego zła, całe zło zostaje jej w rękach. Tak to działa, właśnie dlatego nie warto reagować gniewem na pomówienia i przykrości. Na tyle, na ile to możliwe, spróbujmy zachować spokój i łagodność w sobie, pozwalając innym, by sobie mówili i robili, co chcą.
Kiedy spotykamy ludzi, którzy nie podzielają naszych poglądów, a ich zachowanie budzi w nas gniew lub żal, warto pamiętać, że są to tylko lustra naszej podświadomości. Stają na naszej drodze, aby nauczyć nas asertywności czy odwagi lub wielkoduszności, życzliwości i wybaczania. Uczą nas także uzdrawiania wewnętrznych wzorców. Każdy człowiek, który swoim zachowaniem wywołuje w nas negatywne emocje, jest nauczycielem, który coś ważnego pokazuje. Kiedy nie ma emocji, a jedynie obserwacja, to niezależnie od wyniku, nie dotyczy to kodów wewnątrz nas. To właśnie emocje są ważnym wyznacznikiem, który pojawia się, by zwrócić naszą uwagę na to, że mamy w sobie dysharmonię. Skłania nas tym samy do wychwycenia odpowiedniego wzorca w celu uzdrowienia.
Wszyscy jesteśmy częścią Wszechświata. Wszyscy jesteśmy Jednym. Każdy z nas pragnie dobra, miłości, zaspokojenia podstawowych potrzeb. Różnice między nami wynikają głównie z odmiennych programów. Aby ktoś nauczył się życzliwości i wybaczania, ktoś inny musi wziąć na siebie rolę kata i uczynić coś okropnego. Coś, co wymaga wykrzesania z serca najwyższych wartości, by umieć odpuścić. Aktor, który dla nas odgrywa swoją trudną rolę, narażając się tym na potępienie innych nieświadomych osób, czy naprawdę jest kimś złym? Czy jest tylko duszą, która na nasze zaproszenie zeszła na Ziemię, by stworzyć odpowiednie okoliczności do naszego rozwoju? Czy zatem nie jest to tak, że temu aktorowi należy się nasza wdzięczność? Skąd, wobec tego tyle wśród nas niechęci, zazdrości i nienawiści? Zagubiliśmy się na życiowych zakrętach w zaprzyjaźnionych duszach upatrując najgorszych wrogów.
Kiedy rozmawiamy o wybaczaniu, często próbujemy sobie uświadomić, że każda osoba, która uczyniła coś złego, jest naszym nauczycielem. Uczy nas nie tylko odpuszczania win, ale także wskazuje nieharmonijne wzorce, które w sobie nosimy. Kiedy czujemy się obrażeni lub skrzywdzeni, to nie bywa to faktem, lecz wynika z dualizmu — czyli z niewłaściwego postrzegania świata. W rzeczywistości nikt nie może nas skrzywdzić, jeśli my nie damy na to swojego przyzwolenia. Tym przyzwoleniem są nasze negatywne wzorce, których nie chcemy uzdrowić pomimo licznych wskazówek. Są nim także lęki, negatywne myśli i emocje, którymi przyciągamy nie tylko złe słowa, ale też działania na nasza szkodę. Nie ma we wszechświecie przypadków. Każde cierpienie, którego doznajemy z rąk innej osoby, zostało przez nas wykreowane: myślą, lękiem, emocją, kompleksami, poczuciem winy.
Świadomość prosperująca nie ma „wrogów”. Nie tylko dlatego, że o innych ludziach myśli pozytywnie, więc każdy, kogo spotyka jest dla niej potencjalnym przyjacielem. Przede wszystkim dlatego, że w umyśle pracującym w zasadach prosperity nie ma przestrzeni na żaden atak. Aby wywołać w kimś agresję, zgodnie z zasadą lustra trzeba mieć ją w sobie. Jeśli nosimy wewnątrz stłumiony gniew na siebie lub żyjemy w poczuciu winy, które szepcze dramatycznie: „zasługujesz na karę, jesteś winna, zasługujesz na baty”, to lustro wszechświata odzwierciedli te uczucia i zmaterializuje je kimś, kto nas uderzy, pobije, okradnie, ośmieszy, sponiewiera. Jeśli myślimy dobrze o sobie i innych, jeśli nie mamy w sobie potrzeby bycia ukaranym, to nic złego nas nie spotka. Kiedy mamy w sobie tylko miłość, piękno i spokój, to wszechświat odzwierciedla miłość, piękno i spokój w każdym, kogo spotykamy.
To nie jest teoria. Doświadczamy tego. Każdy, kto pracuje z prosperitą i stosuje się do jej zasad, nie jest atakowany ani obrażany. Nie ma bowiem w sobie takich jakości, które przyciągałyby złość czy agresję innych osób. Nie z każdym jest nam po drodze, ale czym innym jest uprzejme omijanie siebie, a czym innym kłótnie i awantury. Prosperująca świadomość jest lubiana, ale — co jest rzeczą naturalną — zawsze będzie miała oponentów. Szczególnie takie osoby, które dostrzegają korzystne efekty pozytywnego myślenia, ale nie umieją sobie poradzić z zazdrością. Jednak zgodnie z zasadami wszechświata, będą potykać się o swoje negatywne emocje tak długo, dopóki ich nie zauważą i nie uzdrowią. Nas to nie dotyka, o ile sami nie poczujemy trudnych emocji. Wówczas zapala się nam czerwone światełko, które skłania nas do pracy nad sobą.
Punktem wyjścia do pięknych relacji jest wysokie poczucie własnej wartości. Od tego zależy, jak jesteśmy traktowani przez innych, ponieważ ludzie postrzegają nas poprzez pryzmat naszych myśli o nas samych. Można też powtórzyć, że ludzie jak lustra odbijają nasze myśli. Jeśli są najeżone kompleksami, to inni głośno będą je wypowiadać pod naszym adresem — czasem w złości lub zjadliwie. Jeśli natomiast kochamy siebie, akceptujemy i podobamy się sobie z całym dobrodziejstwem inwentarza, to inne osoby będą odzwierciedlać nasze miłe spojrzenie naszą postać, stając się przyjaciółmi lub sympatycznymi znajomymi. Doświadczam tego bardzo często. Wystarczy, że zagadnę w sklepie obcą osobę, podam jej coś z półki lub zażartuję, a jestem obdarzana ogromną ilością podziękowań i ciepłych słów, porównujących mnie do Anioła. A przecież nic takiego nie zrobiłam, wystarczyłoby krótkie: „dziękuję”. Tak jednak działa wysoka samoocena. Lustro wszechświata odbija Światło, jakie w sobie nosimy.
Dlatego też wszyscy mamy cudownych przyjaciół, którzy odwzorowują nasze pozytywne wzorce i potwierdzają nasze dobre poglądy o nas samych. Dla mnie przyjaciel to ktoś, kto mnie akceptuje bezwarunkowo i szanuje taką, jaką jestem. Moja definicja przyjaźni zakłada, że to osoba, dla której jestem ważna i która nigdy mnie nie skrzywdzi, bo chce mi nieba przychylić. Zawsze. Także wtedy, kiedy mam emocjonalny dół i narzekam albo warczę. Prawdziwy przyjaciel dąży do miłości. Jeśli się poróżnimy, to szuka sposobu na pojednanie, bo bycie blisko mnie jest dla niego ważniejsze niż własne ego, które mogłam w kłótni urazić. Umiem odwzajemnić się tym samym, tym bardziej, że moje ego nigdy nie jest wyżej niż drugi człowiek. W każdym widzę dobro, w każdym szukam cząstki boskości. Zazwyczaj znajduję, ponieważ — zgodnie z zasadą przyciągania — to, czego szukam, dostaję.
Czasem niestety ta boska cząstka jest tak głęboko zakopana pod pretensjami i kompleksami, że inna osoba może być tylko nauczycielem. Rani nas, obraża, porzuca właśnie po to, abyśmy nauczyli się kochać samych siebie i wierzyć sobie. Umiejętność dostrzegania w swoim sercu najlepszego przewodnika jest trudną sztuką. Często na siłę wybieramy sobie przyjaciół tylko po to, aby pytać ich o drogę i pozwalać, by kierowali naszym życiem. A to ślepa uliczka, dlatego taki układ nieuchronnie przynosi nam gorycz rozczarowania.
Ludzie są dla nas mili z różnych powodów. Czasem jesteśmy im po prostu przydatni. Spotykają się z nami, uśmiechają, przymilają i obdarowują prezentami, bo czują się samotni, a my świetnie wypełniamy pustkę w ich jałowym życiu. Bywa i tak, że dysponujemy koneksjami lub umiejętnościami, które są tej osobie bardzo potrzebne. To nie przyjaźń, to wymiana towarowa. Kiedy zaspokoimy ich potrzeby lub przestajemy spełniać ich oczekiwania, porzucają nas, jak zużyte skarpetki. To dla nas ważna lekcja szacunku dla siebie, kochania siebie i doceniania. Czasem nie widzimy, ile znaczymy, dopóki ktoś nas tak właśnie przedmiotowo nie potraktuje. Wszak, gdyby przyjaźń pełna serdeczności trwała nadal, myślelibyśmy, że jesteśmy po prostu lubiani za nic. Ot tak, po prostu… Bo prawdziwy przyjaciel nie ocenia, kocha nas za to, że jesteśmy. Dopiero, kiedy przestajemy komuś być potrzebni, zaczynamy rozumieć, że skoro ktoś nas potrzebował, to reprezentujemy jakąś wartość.
Każdy z nas ma w sobie mnóstwo cudownych darów. Każdy z nas jest wspaniały taki, jaki jest. Czasem nie chcemy tego zobaczyć i właśnie wtedy pojawia się ktoś, kto uwodzi nas fałszywym uśmiechem, manipuluje nami tylko po to, by coś uzyskać. Po takim doświadczeniu, kiedy nasze zaangażowane w przyjaźń serce zostaje głęboko zranione, odradzamy się jak feniks z popiołów, by uświadomić sobie własną doskonałość.Podejmowanie decyzji
Decyzja jest ruchem energetycznym, który uaktywnia odblokowanie i oczyszczanie. Uruchamia potencjał człowieka i pobudza jego rozwój. Jest to bardzo ważny czynnik wzrastania, dlatego nie można uciekać od odpowiedzialności i zarządzania własnym życiem i tymi sprawami, które nas dotyczą. Całe ludzkie funkcjonowanie sprowadza się do decydowania każdego dnia o różnych sprawach. Począwszy od tych błahych — jakie ubrać buty i czy brać dzisiaj parasol — po trudniejsze — czy zmienić pracę, wyjechać za granicę na stałe, wyjść za mąż za tego właśnie człowieka.
Należy podejmować decyzje wyłącznie w oparciu o SWOJE zdanie, SWOJE odczucia, SWOJE wnętrze. Tylko my wiemy najlepiej, czego potrzebujemy. Zaufajmy własnej intuicji, ona wskaże najlepszą dla nas drogę. Jeśli to trudna sprawa, od której wiele zależy, możemy zrobić „burzę mózgów” i wysłuchać tego, co inni ludzie myślą i mają do powiedzenia, jednak ostatecznie to my sami wybierzmy najlepsze naszym zdaniem rozwiązanie. Czasem „burza mózgów” wcale nie pomaga, bo wprowadza mętlik w głowie i dokłada wątpliwości. Zatem nie jest wcale konieczna, przecież mamy swój rozum. Zdecydujmy i weźmy odpowiedzialność, za podjętą decyzję. Jeśli posłuchamy czyjejś rady, zawsze będziemy zrzucać na niego winę wtedy, gdy coś się nie powiedzie. Co gorsza, będziemy mieć do siebie pretensje, że posłuchaliśmy kogoś innego, zamiast samego siebie. Jednak o wiele łatwiej jest nam znieść własną pomyłkę niż cudzą — kiedy ta cudza wpływa na nasze życie i nasze powodzenie w sposób negatywny.
Pamiętajmy też, że w zasadzie nie ma złych decyzji. Każda jest najlepsza w tej chwili i na tym etapie rozwoju. Jeśli potem spotkała nas przykrość, to… widocznie taka lekcja była tu potrzebna. Możemy pracować z afirmacją: _Podjąłem decyzję najlepszą na ten moment._ Po podjęciu decyzji należy iść za nią i nie oglądać się wstecz. Wówczas zasilamy ją energetycznie i otwieramy się na wszystko, co dobre. Odwracanie się do tyłu, narzekanie, żałowanie podjętej decyzji sprawia, że energia się cofa, utrudnia nam działanie. Wtedy tworzą się przeszkody.
W podejmowaniu decyzji warto kierować się wewnętrznym głosem, ponieważ w swoim sercu mamy najlepszego doradcę. Błądzą ci, którzy naśladują innych, zazdroszcząc im popularności czy sympatii. Naśladownictwo i odwzorowywanie oparte na zawiści prowadzi nas do realizowania cudzych programów, zamiast własnych, a w efekcie także do poczucia niespełnienia i zmarnowania życia. Kochajmy siebie na tyle, by ufać temu, co nam w duszy gra i zaprasza do realizowania własnej niepowtarzalnej drogi.Blokery energetyczne
Rzadko kto zdaje sobie sprawę z tego, że mamy w domu przedmioty, które mogą blokować naszą energetykę. Być może nie jest to najważniejszy temat w prospericie, ponieważ najczęściej nasza energia jest silniejsza od energii otoczenia. Wówczas także Feng Shui nie jest nam potrzebne, bo niespecjalnie wywiera wpływ na nas i nasze sprawy. A jednak wcale nierzadko potrzebujemy wsparcia wszystkiego, co tylko możliwe, bo sami w sobie nie możemy znaleźć dość siły, aby zmierzyć się z życiem. Wówczas wszystko ma znaczenie. Także blokery, zabierające nam energię.
Są to takie rzeczy, które leżą w domu, najczęściej na dnie szafy i nie są od lat przez nas używane. W zasadzie zajmują tylko miejsce, ale nie pozbywamy się ich, bo… szkoda, bo przecież są dobre i mogą się przydać. Specjalistami od gromadzenia blokerów są „zbieracze” i ludzie starsi, którzy kiedyś zetknęli się z nędzą, a obecnie trzymają w domu wszystko, co jeszcze kiedykolwiek może się przydać. W skrajnym wydaniu mają zapchane piwnice, pawlacze i dna wielkich szaf. Przedmioty wysypują się u nich z każdego miejsca. Nawet dziurawe garnki, bo… przecież można je zalutować. A kto dzisiaj lutuje garnki?
Lżejsza wersja to niemal każdy z nas, kto nie wyrzuci na śmietnik starych niemodnych butów, których nie nosimy od lat. Jeśli jakieś rzeczy kolejny rok leżą na dnie kartonu, czekając na swoją szansę, stają się „blokerem”. To także każdy ciuszek, którego nie nosimy, bo po prostu wyszedł z mody. Najczęściej wpadamy w pułapkę gromadzenia, kiedy przytyjemy albo schudniemy. Nie chcemy wówczas pozbywać się odzieży, która już na nas nie pasuje, bo liczymy na to, że któregoś dnia znowu będziemy mieć tyle samo w pasie. Zdarza się to w istocie niezwykle rzadko. O wiele szybciej takie ubrania zostają zjedzone przez mole, jeśli zapomnimy zabezpieczyć szafę lawendą.
Tymczasem przetrzymywanie nieużywanych rzeczy blokuje przypływ energii. Są one jak kamień porastający rury od wewnątrz. Jeśli ten kamień narośnie za mocno, światło przepływu zmniejszy się tak znacząco, że woda zamiast płynąć, będzie kapać. Podobnie dzieje się z naszymi pieniędzmi, z naszą energia i dobrobytem. Blokery zatrzymują przypływ nowych rzeczy, pieniędzy, miłości, inspiracji. Wyrzucenie ich lub oddanie komuś, jeśli są w dobrym stanie, robi miejsce na nowe. Warto zatem je ruszyć z miejsca i odblokować przepływ. Sposobów jest mnóstwo — począwszy od postawienia pod śmietnikiem dla osób, które mogą jeszcze z czegoś skorzystać, poprzez wyprzedanie np. na Allegro. Doskonałą opcją są tutaj garażowe wyprzedaże, gdzie za przysłowiowy grosik można kupić coś ciekawego, ale i samemu pozbyć się tego, co już nie jest nam potrzebne.
Nadmierne gromadzenie jest charakterystyczne dla osób, które przeżyły skrajną nędzę lub dla osób bardzo skąpych. Nie wolno zostawiać niczego „na czarną godzinę”, bo w świadomości dostatku taka nie istnieje, są tylko… lepsze czasy. Mówienie o „czarnej godzinie”, zabezpieczanie się przed nią jest wyrazem świadomości ubóstwa.Cykle energetyczne
Każde działanie możemy podzielić na trzy etapy, inaczej zwane cyklami, które charakteryzują się różnymi stopniami energetycznymi. Takich cykli mamy w życiu mnóstwo, a działania długotrwałe (np. związki, praca) przechodzą przez wiele takich powtarzających się cykli. Pełnym działaniem jest np. przeczytanie książki (od momentu otwarcia, do skończenia na ostatniej stronie) lub zrobienie swetra na drutach.
— etap inspiracji — charakteryzuje się szybkim wzrostem energii, emocją, zapałem, radością, brakuje nam wtedy realnej oceny sytuacji, wszystko wydaje się takie proste i łatwe.
— etap kryzysu — cechuje go spadek energii, zwątpienie, zmęczenie, negatywne myśli i brak wiary w powodzenie przedsięwzięcia, wtedy najczęściej przerywamy działanie, co jest ogromnie niekorzystne dla podświadomości, gdyż koduje w niej przeświadczenie o własnej słabości lub pechu. Należy za wszelką cenę przetrwać ten okres, wspierając się ćwiczeniami energetycznymi, energią Reiki, rozmowami z optymistycznie nastawionymi ludźmi sukcesu i przyjaciółmi, którzy w nas wierzą, afirmacjami itd.
— etap świadomego osiągania celu — w tym czasie energia lekko wzrasta, jesteśmy w stanie pomyślnie wszystko zakończyć, realnie oceniamy sytuację.
Wiele osób może mieć problemy z prosperitą, ponieważ ma zaburzone cykle. Oznacza to, że taka osoba wykształciła w sobie nawyk przerywania działania w etapie kryzysu. Podświadomość będzie sabotowała każde działanie tego człowieka na wszystkie możliwe sposoby, dążąc do tego, aby znowu je przerwać. Dzieje się tak nawet wtedy, kiedy robimy coś pięknego, co daje nam prawdziwe szczęście. Zaburzone cykle można oczywiście uzdrowić i wrócić do pomyślnego funkcjonowania. Metody są proste. Uczę tego na szkoleniach Prosperity.Zapakowane prezenty
Nazwa ta bierze się stąd, że dopóki prezent jest zapakowany, nie wiemy, co jest w środku, nie wiemy, czy to coś ładnego, miłego czy zbędny bibelot. Tak też jest z pewnymi wydarzeniami w życiu: nie wiemy, dlaczego się dzieją, dlaczego nas to spotyka — a często są to sytuacje dla nas trudne. Tymczasem wszystko cokolwiek do nas przychodzi jest albo lekcją, albo korzyścią (lekcja to także korzyść z punktu widzenia duchowego rozwoju!). Jest zatem prezentem, który trzeba rozpakować, aby się nim ucieszyć i docenić jego wartość. Jeśli przytrafia nam się coś przykrego, to:
— jest to wykreowane z podświadomości i wskazuje na problem, który trzeba przepracować, a którego nie zauważaliśmy, nie wiedzieliśmy o nim.
— jest to lekcja, która ma nas przetransformować, zmienić, wykrzesać z nas maksimum twórczej energii.
Jeśli czegoś bardzo pragniemy, a to nie przychodzi, to:
— czeka nas coś lepszego
— za mocno pragniemy i wewnętrzne napięcie, ogromne emocje i strach, że się nie otrzyma upragnionej rzeczy blokują energię przypływu (jest to wbrew pozorom bardzo częsta przyczyna „modlitw, które nie są wysłuchane”).
Kiedy przyjrzymy się rozmaitym doświadczeniom w naszej historii, to zauważymy, że czasem to, co wydawało się trudne, okazało się błogosławieństwem. Na przykład — porzucenie przez partnera, które wywołało burzę łez i ogromne emocjonalne cierpienie, zrobiło miejsce na inny związek, innego człowieka, który wniósł do naszej rzeczywistości szczęście. Patrząc z perspektywy czasu widzimy też, że ten pierwszy kandydat stał się alkoholikiem i życie z nim mogłoby być bardzo trudne. Rozumiemy wówczas, że gdyby ten pierwszy partner nie odszedł, to nasze życie byłoby smutne, a pozornie przykre rozstanie pozwoliło związać się z kimś dużo lepszym i doświadczyć wiele dobra.
To trochę jak sytuacja, w której ucieka nam pociąg, a my krzyczymy i tupiemy ze złości. Tymczasem okazuje się, że pociąg, którym mieliśmy jechać, uległ wypadkowi i wiele osób zostało rannych. Spóźnienie na taki pociąg to prezent od życia. Zapakowany oczywiście. Albo rozwiązanie umowy o pracę, co w efekcie pozwala znaleźć lepsze i lepiej płatne zajęcie. Na podstawie praktyki swojej i moich klientów mogę potwierdzić, że w życiu otrzymujemy wiele takich „zapakowanych prezentów”: odejścia z pracy, rozstania, niespodziewane zmiany planów, uciekające pociągi i samoloty.