Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Przedszkolaki z ulicy Morelowej - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
4 października 2013
Produkt chwilowo niedostępny

Przedszkolaki z ulicy Morelowej - ebook

Problemy maluchów wcale nie są małe. A to w przedszkolu pojawia się nowa osoba, na dodatek ze Szwecji, a to trzeba pomóc choremu koledze, a to po raz pierwszy założyć (przy wszystkich!) okulary, wystąpić w przedstawieniu… Kilkulatków zaprzątają naprawdę ważne sprawy! Cała sztuka w tym, by dziecięce dylematy dostrzec i rozwiązać. 
Barbara Gawryluk czyni to po mistrzowsku. Pokazuje świat oczami dziecka. Bez wymądrzania się, za to prosto i z humorem uczy najmłodszych troski o innych, odpowiedzialności i tolerancji. Ktoś, kto sepleni, pochodzi z innego kraju, nie ma mamy czy taty, wcale nie jest gorszy! A okulary na nosie to powód do dumy. W końcu Adam Małysz i Harry Potter też je noszą!

Kategoria: Dla dzieci
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8208-923-3
Rozmiar pliku: 7,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Pani przyprowadziła dziś, jeszcze przed śniadaniem, piegowatego chudego chłopca w powycieranych dżinsach i koszulce ze Spidermanem.

– To wasz nowy kolega. Ma na imię Peter, przyjechał do nas ze Szwecji i od dziś będzie chodzić do naszego przedszkola.

– A on mówi po polsku? – wyrwała się jak zwykle Alinka.

– Zapytaj go sama – uśmiechnęła się pani.

Ale Alinka schowała się za dziewczynkami. Dzieci milczały i wpatrywały się w wysokiego chłopca o jasnych jak len włosach.

– Nie ma odważnych? – zdziwiła się pani. – A przecież zwykle nie można was przekrzyczeć.

– No to mówis po polsku cy nie? – wyseplenił czerwony na twarzy Tomek.

– Moja mama jest z Polski, właśnie stąd, z Krakowa, w domu zawsze mówimy po polsku. Tato jest Szwedem, z nim rozmawiam po szwedzku. – Peter odpowiadał głośno i wyraźnie, choć miał trochę dziwny akcent.

– A po co przyjechałeś do nas? – odważyła się zapytać Zosia.

– To znaczy do Polski, tak, Zosiu? – upewniła się pani.

– Mhm – speszyła się dziewczynka.

– Mój tata zmienił pracę i teraz będzie pracować tu, w takiej fabrykie… fabryki…

– Fabryce! – krzyknęły dzieci.

– Fabryce, ona jest wspólna, polsko-szwedzka. Mama się bardzo ucieszyła, że znowu możemy trochę pomieszkać w Polsce.

– A ty też się cieszysz? – zapytała pani.

– No… jeszcze nie wiem. Nie mam kolegów, tu znam tylko moją babcię i wujka. W Szwecji mam Matsa i Andreasa, i Annikę, razem bawimy się w ogrodzie, budujemy… no nie wiem, jak się to nazywa, my mówimy po szwedzku „koja”. To taki domek z gałęzi…

– Szałas! – dzieci znowu wykrzyknęły chórem.

– Oj, widzę, że będziesz miał tu niejednego nauczyciela polskiego! – roześmiała się pani. – A pokażesz nam, jak się buduje taki szałas? W przedszkolu mamy bardzo duży i piękny ogród. Wiosną bawimy się na powietrzu, kiedy tylko jest ładna pogoda. Teraz usiądź przy stoliku z Tomkiem, Zosią i Alinką. Za chwilę będzie śniadanie.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij