Przeznaczenie dusz. W poszukiwaniu życia po życiu - ebook
„«Wędrówka dusz» oraz «Przeznaczenie dusz» to najbardziej fascynujące książki, jakie przeczytałam w życiu!” – Shirley MacLaine, aktorka, pisarka, zdobywczyni Oscara
Pionier odkrywania tajemnic życia, dr Michael Newton, ponownie zabiera czytelnika w fascynującą podróż do centrum duchowego świata. W tej książce zawartych zostało siedemdziesiąt nowych relacji z wędrówek między wcieleniami, które pomagają dostrzec znaczenie tzw. flashbacków i znaków z drugiej strony. Tym razem dr Newton ukazuje m.in. kanały, którymi dusze nawiązują kontakt, znaczenie kolorów aury dla odczytywania ich przesłań, a także terapeutyczną wartość tych wiadomości.
Lektura opowieści ludzi będących w głębokiej hipnozie odsłania także szczegóły na temat:
– naszego celu życia na Ziemi;
– bratnich dusz i przewodników duchowych;
– otoczenia duchowego i miejsc, do których wędrują dusze po śmierci;
– podróży duszy między życiami;
– sposobów, za pomocą których kontaktują się z nami duchy, chcąc nas pocieszyć;
– połączenia między duszą a mózgiem;
– wyboru takiego, a nie innego ciała przez duszę.
| Kategoria: | Ezoteryka |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-66654-93-8 |
| Rozmiar pliku: | 1,8 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Po przeczytaniu II rozdziału Przeznaczenia dusz, traktującego o tym, jak dusze naszych najbliższych wracają, by nas pocieszyć, rozpłakałam się z radości.
– Susan, Sacramento, Kalifornia
Byłam zachwycona, że odkrycia doktora Newtona zostały opublikowane w kolejnej książce. Dzięki niej możemy jeszcze lepiej zrozumieć to, czego dowiedzieliśmy się z pierwszej.
– Laura, Denver, Kolorado
Przeznaczenie dusz będzie ekscytującym przeżyciem dla wszystkich, którzy tak jak ja czuli niedosyt po Wędrówce dusz.
– Jerry, Albany, Nowy Jork
Dopiero po przeczytaniu Pana książki zrozumiałem, czym były te przebłyski wspomnień z życia pomiędzy wcieleniami.
– Dave, Atlanta, Georgia
Pana praca poświęcona duchowości jest niezwykle wartościowa i dogłębna, a mimo to potrafi Pan przekazać złożone kwestie w bardzo prosty sposób. Z głębi serca dziękuję za tak inspirującą książkę.
– Doris, Riverside, Kalifornia
Brawa za odważne przeciwstawianie się dominującemu w tym kraju szkodliwemu myśleniu związanemu z religią.
– Marcia, Topeka, Kansas
Pana analiza struktury świata duchowego jako miejsca, w którym panują porządek i miłość, jest inspirująca.
– Tracy, Jasper, Indiana
Pana książka daje mi pocieszenie i pomaga zmniejszyć obawę przed wielkim nieznanym.
– René, Paryż, Francja
Otwierające oczy informacje płynące z Pana rozmów z pacjentami są bezcenne.
– Holtz, Bonn, Niemcy
Zawsze odczuwałam głęboką samotność i miałam wrażenie, że to nie jest moje życie. Dzięki Panu zrozumiałam, skąd to poczucie się bierze i kim naprawdę jestem.
– Rachel, Londyn, Wielka BrytaniaPodziękowania
Niniejszą książkę dedykuję mojemu ojcu Johnowi H. Newtonowi za zaszczepienie we mnie miłości do pisania tekstów dziennikarskich w czasach mojej młodości oraz mojemu synowi Paulowi za poczucie humoru i wsparcie w latach późniejszych.
Chciałbym wyrazić wdzięczność dla żony Peggy, która w trakcie przygotowywania tej książki pomagała mi przeanalizować setki przypadków moich pacjentów. Szczególne podziękowania należą się czytelnikom rękopisu: Norze Newton Mayper, Johnowi Faheyowi, Jacqueline Nash, Gary’emu i Susan Aanesom i mojej redaktorce Rebecce Zins.
Dziękuję również tym licznym osobom, które od czasu publikacji Wędrówki dusz w 1994 roku kontaktowały się ze mną, by mi przekazać, jak duże znaczenie miało dla nich, że mogli dowiedzieć się czegoś o życiu między wcieleniami. To oni przekonali mnie, abym jeszcze raz zabrał ich w podróż po drugiej stronie czasu.Wstęp
Kim jesteśmy? Jaki jest cel naszego istnienia? Dokąd zdążamy?
Na te odwieczne pytania starałem się udzielić odpowiedzi w mojej pierwszej książce Wędrówka dusz, opublikowanej w 1994 roku przez wydawnictwo Llewellyn. Od wielu osób usłyszałem, że właśnie ta książka przyczyniła się do ich duchowego przebudzenia, ponieważ nigdy wcześniej nie miały okazji zapoznać się z tak szczegółowymi informacjami na temat życia w świecie duchowym. Mówiły również, że informacje te potwierdziły ich głęboko zakorzenione przeczucia dotyczące życia duszy po fizycznej śmierci oraz celu powracania na Ziemię.
Książka trafiła do druku, następnie została przetłumaczona na inne języki, a czytelnicy z całego świata zaczęli pytać mnie, czy pojawi się kolejna publikacja. Przez jakiś czas opierałem się temu pomysłowi. Niełatwo było zgromadzić i uporządkować materiały z wszystkich badań, jakie prowadziłem na przestrzeni wielu lat, i napisać na ich podstawie wyczerpującą pracę poświęconą wiecznemu życiu. Czułem, że zrobiłem już wystarczająco dużo.
We wstępie do Wędrówki dusz wyjaśniałem, że zawsze byłem hipnoterapeutą tradycyjnym, sceptycznie podchodzącym do wykorzystywania hipnozy do regresji metafizycznej. Moje pierwsze doświadczenia z hipnozą sięgają 1947 roku – miałem wtedy piętnaście lat, co oznacza, że moje podejście do hipnozy nie mogło być związane z nurtem New Age. Dlatego też, gdy za pośrednictwem wprowadzonego w trans klienta całkowicie niezamierzenie otworzyłem bramę prowadzącą do świata duchowego, oniemiałem. Sądziłem, że większość hipnoterapeutów stosujących technikę regresji do cofania pacjentów do poprzednich wcieleń żywiło przekonanie, iż życie między wcieleniami jest zaledwie mglistym stanem zawieszenia – pomostem między kolejnymi wcieleniami. Wkrótce stało się dla mnie jasne, że sam muszę ustalić, jakie kroki należy wykonać, by uzyskać dostęp do wspomnień pacjenta z pobytu w tym tajemniczym miejscu. Po kolejnych kilku latach cichych badań byłem wreszcie w stanie zbudować roboczy model świata duchowego i zdałem sobie sprawę, jak dużą rolę moje odkrycia mogłyby odegrać w terapii moich pacjentów. Ustaliłem też, że nie miało żadnego znaczenia, czy pacjent jest ateistą, osobą głęboko wierzącą czy związaną z jakimkolwiek innym ruchem filozoficznym gdzieś pomiędzy tymi dwiema skrajnościami – relacje wszystkich pacjentów wprowadzonych w stan nadświadomości były ze sobą spójne. Właśnie z tego powodu zacząłem się nazywać specjalistą ds. regresji duchowej. Termin ten oznacza hipnoterapeutę specjalizującego się w cofaniu pacjentów do życia po śmierci.
Napisałem Wędrówkę dusz, żeby w zwięzły i uporządkowany sposób przedstawić przebieg zdarzeń, opisać, jak to jest umierać i jak wygląda przejście z jednego świata do drugiego – kto wychodzi nam na spotkanie, dokąd się udajemy i co robimy w świecie duchowym, zanim wybierzemy ciało, które zamieszkamy w następnym wcieleniu. Publikacja ta miała mieć formę chronologicznego dziennika podróży w czasie, przedstawionego na podstawie historii przypadków moich pacjentów, którzy opowiedzieli mi o swoich doświadczeniach z życia między kolejnymi wcieleniami. Z tego też powodu Wędrówka dusz nie była kolejną książką o reinkarnacji i poprzednich wcieleniach, raczej pionierską pracą poświęconą metafizycznej analizie zagadnienia, które właściwie nigdy dotąd nie było badane z wykorzystaniem hipnozy.
Gdy w latach 80. tworzyłem model roboczy świata duchowego, postanowiłem przestać stosować w swojej pracy jakiekolwiek inne rodzaje hipnoterapii. Wraz ze zwiększaniem się liczby zbadanych przypadków odkrywanie tajemnic świata duchowego stawało się moją obsesją. Upewniłem się, że moje wcześniejsze ustalenia są rzetelne i wiarygodne. W ciągu tych kilku lat badań poświęconych wyłącznie światu duchowemu pracowałem w pewnej izolacji, jedynie z pacjentami, którzy wiedzieli o moich badaniach, i tylko w zakresie związanym z nimi samymi oraz ich przyjaciółmi i znajomymi. Żeby zachować maksymalny obiektywizm, trzymałem się z dala od jakichkolwiek księgarń z literaturą o tematyce metafizycznej. Dziś nadal uważam, że decyzja o izolacji, którą sam sobie narzuciłem, oraz o niewypowiadaniu się publicznie była właściwa.
Gdy wyjeżdżałem z Los Angeles, żeby zaszyć się w górach Sierra Nevada i napisać Wędrówkę dusz, byłem przekonany, że wyjazd ten zapewni mi pełen spokój i anonimowość. Tak mi się jednak tylko zdawało. Choć większość materiału przedstawionego w książce nigdy wcześniej nie była publikowana, zacząłem otrzymywać wiele listów za pośrednictwem mojego wydawcy. Mam wobec wydawnictwa Llewellyn dług wdzięczności, bo jego pracownicy mieli intuicję i podjęli odważną decyzję o wydaniu wyników moich badań. Wkrótce po publikacji zacząłem jeździć po całym kraju, by dawać wykłady i uczestniczyć jako gość w programach radiowych i telewizyjnych.
Czytelnicy chcieli poznać więcej szczegółów na temat świata duchowego i wielokrotnie pytali, czy mam jeszcze jakieś materiały z prowadzonych badań. Musiałem przyznać, że owszem, mam. Tak naprawdę miałem jeszcze wiele danych, których nie zdecydowałem się wcześniej przedstawić szerokiej publiczności, przeświadczony, że czytelnicy nie byli gotowi, by przyjąć te rewelacje od nieznanego autora. Choć Wędrówka dusz została odebrana bardzo pozytywnie, opierałem się pomysłowi napisania jej kontynuacji. Ostatecznie zdecydowałem się jednak na kompromis. Piąte wydanie Wędrówki dusz otrzymało nową okładkę i zostało poszerzone o indeks i kilka nowych akapitów w odpowiedzi na prośby o obszerniejsze wyjaśnienie pewnych kwestii. I to jednak nie wystarczyło. Liczba listów z pytaniami o życie po śmierci, jakie otrzymywałem każdego tygodnia, gwałtownie rosła.
Wielu ludzi starało się mnie odszukać, podjąłem więc decyzję o powrocie do praktykowania zawodu, choć w ograniczonym zakresie. Zauważyłem, że zaczęło trafiać do mnie więcej zaawansowanych dusz. Czas oczekiwania na wizytę w moim gabinecie stał się bardzo długi, ponieważ przeszedłem na częściową emeryturę i znacznie ograniczyłem liczbę przyjmowanych pacjentów. W rezultacie w moim gabinecie pojawiało się mniej młodych dusz znajdujących się w emocjonalnym kryzysie, natomiast więcej takich, które mogły cierpliwie poczekać na wizytę. Chciały one zrozumieć swoje problemy, sięgając do duchowych wspomnień, i dzięki temu dokładniej określić swoje życiowe cele. Wiele z tych osób to uzdrowiciele i nauczyciele, którzy czuli się dość komfortowo, powierzając mi informacje na temat życia swojej duszy między wcieleniami. W zamian, mam nadzieję, pomogłem im w ich własnej drodze rozwoju.
Panowało powszechne przekonanie, że nie ujawniłem wszystkich poznanych tajemnic. Ostatecznie więc zacząłem się zastanawiać, jak podejść do drugiej książki. Owocem tych przemyśleń jest Przeznaczenie dusz. Z mojego punktu widzenia pierwsza książka stanowi pielgrzymkę przez świat duchowy po wielkiej rzece wieczności. Podróż ta zaczyna się u ujścia rzeki, w chwili fizycznej śmierci, a kończy w momencie powrotu do świata fizycznego w nowym ciele. W Wędrówce dusz starałem się dotrzeć jak najdalej w górę rzeki i maksymalnie zbliżyć się do Źródła. Pod tym względem nic się od tamtego czasu nie zmieniło. Choć wspomnienia z tej wędrówki odbywanej niezliczoną ilość razy znajdują się w zakamarkach umysłu każdego człowieka, wygląda na to, że nikt, kto nadal inkarnuje, nie jest w stanie doprowadzić mnie dalej.
Moim celem dla książki Przeznaczenie dusz stało się zabranie czytelnika na drugą wyprawę w górę rzeki, podczas której dogłębniej zbadamy jej główne dopływy. W czasie tej naszej kolejnej wspólnej wyprawy chcę przedstawić więcej ukrytych aspektów owej drogi, aby dać czytelnikowi szerszy obraz całości. Niniejszą książkę podzieliłem na części tematyczne, nie zaś według chronologii czy miejsca. Dlatego też, aby możliwe było pełne przeanalizowanie doświadczenia duszy, ramy czasowe, w jakich dusze przemieszczają się pomiędzy poszczególnymi przestrzeniami świata duchowego, nakładają się tutaj na siebie. Zaproponowałem także spojrzenie na te same aspekty życia duszy z różnych punktów widzenia. Przeznaczenie dusz ma w założeniu poszerzyć wiedzę czytelnika na temat niezwykłego porządku i organizacji panującej w świecie duchowym dla pożytku ludzkich istot.
Równocześnie chciałem, aby ta druga podróż do cudów świata duchowego była odkrywcza i zajmująca również dla nowego czytelnika. Dla tych, którzy nie czytali mojej pierwszej książki, w pierwszym rozdziale omówiłem pokrótce kwestie, które do tej pory udało mi się ustalić na temat życia między wcieleniami. Mam nadzieję, że dzięki temu podsumowaniu czytelnik lepiej zrozumie dalszą część publikacji, a może nawet zachęci go ono do przeczytania mojej pierwszej książki.
Wyruszając w tę drugą wspólną podróż z moimi czytelnikami, chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy okazali mi tak wiele wsparcia w tej trudnej pracy, pozwoliła mi ona bowiem otworzyć drzwi umysłu prowadzące do świata duchowego. Właśnie to wsparcie, jak i przychylność wielu przewodników, zwłaszcza mojego własnego, dały mi energię do kontynuowania rozpoczętej pracy. To dla mnie niezwykłe wyróżnienie, że zostałem wybrany na jednego z posłańców mających wykonać to ważne zadanie.I
Świat duchowy
W chwili śmierci dusza opuszcza ciało gospodarza. Starsza dusza, mająca doświadczenie z wielu wcześniejszych wcieleń, od razu wie, że została uwolniona i że wraca do domu. Takie zaawansowane dusze nie potrzebują, by ktokolwiek wyszedł im na spotkanie. Jednakże większość dusz, z którymi pracuję, spotyka na swej drodze powrotnej, tuż za planem astralnym Ziemi, swojego przewodnika. Młoda dusza, albo dusza dziecka, które właśnie umarło, może być nieco zdezorientowana aż do chwili, gdy ktoś zejdzie po nią na poziom ziemski. Niektóre dusze decydują się pozostać przez chwilę w miejscu swojej śmierci, jednak większość pragnie jak najszybciej opuścić Ziemię. W świecie duchowym czas nie ma żadnego znaczenia. Dusze, które opuściły ciało i zdecydowały się pozostać jeszcze na jakiś czas w pobliżu miejsca śmierci swojego ciała, by pocieszyć pogrążonych w żalu bliskich, albo z innych powodów, nie odczuwają upływu czasu. Dusza przestaje postrzegać czas linearnie, a okres spędzony na Ziemi po śmierci ciała staje się jej Teraz.
Wraz z oddalaniem się od Ziemi dusze otacza coraz jaśniejsze światło. Niektóre przez krótką chwilę widzą szarawą ciemność i doświadczają czegoś, co porównują do przechodzenia przez swego rodzaju tunel lub bramę. Różnice pomiędzy tymi doświadczeniami związane są z uzależnioną od doświadczenia prędkością opuszczania Ziemi przez duszę. Dusza może czuć, że przyciąga ją jej przewodnik, delikatnie bądź mocno, w zależności od dojrzałości duszy i jej gotowości na nagłe zmiany. Na początkowych etapach opuszczania Ziemi dusze przechodzą przez „delikatne chmury”, które po jakimś czasie stają się bardziej przejrzyste, pozwalając dojrzeć, co znajduje się w dużym oddaleniu. To moment, w którym dusza zazwyczaj dostrzega zbliżające się do niej skupisko duchowej energii. Może to być jej bratnia dusza, a nawet dwie, najczęściej jednak jest to przewodnik. W przypadku, gdy na spotkanie duszy wychodzi zmarły wcześniej małżonek lub przyjaciel, przewodnik duszy również znajduje się w pobliżu, by we właściwym momencie zabrać duszę w dalszą podróż. Przez wiele lat prowadzenia badań nigdy nie spotkałem nikogo, komu na spotkanie wyszłaby ważna w jakimś systemie religijnym postać, jak Jezus czy Budda. Pełną miłości naturę charakterystyczną dla tych wielkich ziemskich nauczycieli można jednak dostrzec w każdym osobistym przewodniku dusz.
Zanim dusza zostanie z powrotem skierowana do miejsca, które nazywa domem, traci swoją ziemską postać. Znikają te jej cechy, które nasuwają się nam, gdy myślimy o człowieku, takie jak emocjonalność, temperament czy wygląd. Dusza nie odczuwa na przykład żalu z powodu swojej niedawnej śmierci, odczuwają go za to bliskie jej osoby. Na Ziemi to dusze czynią nas ludźmi, ale bez ciała nie jesteśmy już homo sapiens. Majestatyczna wizualna forma duszy jest czymś nie do opisania. Zazwyczaj myślę o duszach jako o inteligentnych formach świetlistej energii. Od razu po śmierci dusze zaczynają się czuć inaczej, ponieważ znika obciążenie, jakim jest ich tymczasowe ziemskie ciało z mózgiem i ośrodkowym układem nerwowym. Niektóre potrzebują na dostosowanie się do tych zmian więcej czasu niż inne.
Energia duszy potrafi podzielić się na identyczne części, podobnie jak hologram. Może żyć równolegle w różnych ciałach, choć zdarza się to dużo rzadziej, niż o tym czytamy. Jednak ze względu na zdolność wszystkich dusz do podziału, jakaś część energii świetlnej duszy zawsze pozostaje w świecie duchowym. Właśnie dlatego po powrocie do niego możemy zobaczyć tam własną matkę, choć mogła ona umrzeć trzydzieści lat ziemskich wcześniej i zdążyła ponownie inkarnować.
Czas trwania etapu przygotowawczego, który dusza spędza z przewodnikiem przed dołączeniem do jej grupy podstawowej, jest indywidualnie dostosowany do duszy, a także określonego wcielenia. To spokojny czas przeznaczony na swego rodzaju proces terapeutyczny, dający przestrzeń na wyładowanie frustracji, jaką dusza odczuwa w związku z dopiero co zakończonym wcieleniem. Etap przygotowawczy polega na odbyciu wstępnej sesji podsumowującej, podczas której troskliwi nauczyciele-przewodnicy przeprowadzają z duszą delikatną, acz wnikliwą analizę jej ostatniego wcielenia.
Spotkanie to może być długie albo krótkie, w zależności od tego, jaką część umowy w sprawie tego ostatniego wcielenia udało się duszy zrealizować, a jakiej nie. Analizowane są także szczególne kwestie karmiczne, choć one zostaną dokładnie omówione później, wspólnie z członkami grupy podstawowej. Niektóre z powracających dusz nie zostaną od razu odesłane do swojej grupy. To dusze, które zostały skażone przez swoje fizyczne ciała i dopuszczały się złych czynów. Istnieje różnica pomiędzy złem czynionym bez zamiaru skrzywdzenia kogoś a złem, jakiego człowiek dopuszcza się z premedytacją. Dokładnie analizowany jest stopień krzywdy wyrządzonej innym wskutek intryg lub zaplanowanego działania.
Dusze skażone złem zabierane są do specjalnych ośrodków, które niektórzy z pacjentów nazywają „oddziałami intensywnej terapii”. Tutaj, jak słyszałem od pacjentów, ich energia podlega rekonstrukcji. W zależności od charakteru przewinień dusze te mogą zostać dość szybko odesłane na Ziemię. Mogą też zdecydować się na to, by w kolejnym wcieleniu być ofiarą. Jeżeli jednak dopuszczały się zła przez dłuższy czas lub działały ze szczególnym okrucieństwem na przestrzeni wielu wcieleń, oznacza to, że powielają schemat okrutnego działania. Dusze takie prawdopodobnie spędzą długi czas w duchowym odosobnieniu, które może trwać nawet tysiąc ziemskich lat. Zasada przewodnia w świecie duchowym jest taka, że wszelkie krzywdy wyrządzone przez dusze, w sposób zamierzony bądź nie, muszą zostać odkupione w przyszłym wcieleniu. Należy to jednak rozumieć nie jako karę czy nawet pokutę, ale raczej szansę na karmiczny rozwój. Nie ma czegoś takiego jak piekło, przynajmniej innego niż sama Ziemia.
Niektóre wcielenia są tak trudne, że dusza wraca do swojego duchowego domu bardzo zmęczona. Mimo procesu regeneracji energii zainicjowanego przez przewodnika, którego energia łączy się z energią duszy przy bramie do świata duchowego, dusza wciąż może odczuwać obniżony przepływ energii. W takich przypadkach zamiast świętowania powrotu dusza może potrzebować więcej odpoczynku i samotności. Wiele dusz faktycznie korzysta z takiej możliwości przed powrotem do swojej grupy. Grupy dusz bywają niepokorne lub spokojne, ale zawsze z szacunkiem podchodzą do doświadczeń duszy powracającej z jej ostatniego wcielenia. Każda grupa wita przyjaciół na swój własny, pełen miłości i koleżeństwa sposób.
Powrót zawsze jest radosny, zwłaszcza po fizycznym życiu, w którym dusza mogła nie mieć zbyt wiele karmicznego kontaktu z najbliższymi bratnimi duszami. Większość moich pacjentów opowiada, że wita się ich uściskami, śmiechem i dużą dawką humoru, które w moim mniemaniu są charakterystyczne dla życia w świecie duchowym. Grupy szczególnie emocjonalne, które zaplanowały w szczegółach entuzjastyczne powitanie powracającej duszy, niekiedy zawieszają na ten czas swoje wszelkie inne aktywności. Jeden z moich pacjentów tak opowiadał o przywitaniu:
Po moim ostatnim wcieleniu moja grupa naszykowała wielkie przyjęcie z muzyką, winem, tańcami i śpiewem. Zorganizowali wszystko tak, żeby przypominało klasyczny rzymski festiwal – były tam marmurowe sale, wszyscy mieli na sobie togi, a otoczenie wypełniały przedmioty, które często pojawiały się w wielu naszych wspólnych wcieleniach w świecie starożytnym. Melissa (najbliższa bratnia dusza) czekała na mnie z samego przodu, przyjąwszy postać, w jakiej pamiętam ją najlepiej, rozpromieniona jak nigdy przedtem.
Grupy dusz liczą od trzech do dwudziestu pięciu członków, a średnia liczebność waha się w granicach piętnastu. Od czasu do czasu dusze z sąsiednich grup podstawowych nawiązują ze sobą kontakt. Często dzieje się tak w przypadku starszych dusz, które zaprzyjaźniły się z duszami z innych grup, ponieważ były w jakiś sposób związane na przestrzeni setek lat poprzednich wcieleń. W 1995 roku około dziesięciu milionów widzów w Stanach Zjednoczonych obejrzało odcinek telewizyjnego show Sightings na kanale Paramount, poświęcony mojej pracy. Osoby, które widziały ten program o życiu po śmierci, mogą pamiętać moją pacjentkę, Colleen, która opowiadała o jednej z naszych sesji. Opisując powrót do świata duchowego po wcześniejszym życiu, opowiedziała o spektakularnym balu, typowym dla XVII wieku, na którym wszystkie dusze ubrane były w stroje wieczorowe z epoki. Moja pacjentka relacjonowała, że na tym zorganizowanym na jej powitanie balu zjawiło się ponad sto dusz. Czasy i miejsce, które uwielbiała, zostały tak doskonale odtworzone, że Colleen mogła rozpocząć proces regeneracji w wielkim stylu.
Przywitanie może więc przybrać jedną z dwóch form. Kilka dusz wychodzi na krótkie spotkanie przy bramie prowadzącej do świata duchowego, a następnie ustępuje miejsca przewodnikowi, który przeprowadza duszę przez pewnego rodzaju wstępne przygotowanie. Częściej jednak komitet powitalny czeka do momentu rzeczywistego powrotu duszy do grupy. Witająca duszę grupa czeka w szkolnej sali, na schodach świątyni, w ogrodzie, a niekiedy powracająca dusza spotyka się z wieloma grupami w miejscu przeznaczonym do nauki. Dusze, które po drodze do swojej grupy macierzystej mijają inne grupy, często wspominają, że inne dusze, z którymi były związane w poprzednich wcieleniach, podnoszą wzrok i witają je uśmiechem lub skinieniem.
Jak pacjent postrzega otoczenie, w którym funkcjonuje jego grupa podstawowa, zależy od stopnia rozwoju duszy, ale zawsze bardzo wyraźne są wspomnienia atmosfery panującej w szkole dla dusz. Przydzielenie duszy do określonego poziomu w systemie edukacji w świecie duchowym zależy od stopnia jej rozwoju. Fakt, że dusza inkarnuje na Ziemi od epoki kamienia, wcale nie gwarantuje osiągnięcia wysokiego poziomu rozwoju duchowego. Podczas wykładów często wspominam o pacjencie, który potrzebował aż 4000 lat życia w ziemskich wcieleniach, żeby ostatecznie pokonać w sobie zawiść. Choć mogę powiedzieć, że dziś nie ma już w nim zazdrości, to na polu walki z własnym brakiem tolerancji poczynił bardzo niewielkie postępy. Niektórzy uczniowie potrzebują więcej czasu na opanowanie pewnych tematów – dokładnie tak samo jak w ziemskich szkołach. Z drugiej strony wszystkie bardzo zaawansowane dusze są stare, zarówno z punktu widzenia wiedzy, jak i doświadczenia.
W Wędrówce dusz przedstawiłem ogólny podział dusz na początkujące, średniozaawansowane i zaawansowane, podałem przykłady i omówiłem drobne niuanse dotyczące poziomów rozwoju w ramach tych trzech kategorii. Zasadniczo każda grupa dusz składa się z istot znajdujących się na mniej więcej tym samym poziomie zaawansowania, choć każda z nich ma swoje mocne i słabe strony. Cechy te zapewniają równowagę w grupie. Dusze pomagają sobie wzajemnie w kognitywnym przyswajaniu nauk płynących z życiowych doświadczeń, a także analizują sposób radzenia sobie z bezpośrednio z nimi związanymi i doświadczanymi przez ziemskie ciało uczuciami i emocjami. Każdy aspekt życia rozkładany jest na czynniki pierwsze, odgrywane są nawet scenki z minionego ziemskiego życia, z zamianą ról włącznie, by zwiększyć świadomość duszy na temat tego, co się działo. Zanim dusza przejdzie na średniozaawansowany poziom rozwoju, zaczyna się specjalizować w tych głównych obszarach swoich zainteresowań, w których okazała się w jakiś sposób uzdolniona. Temat ten omówię nieco dokładniej w kolejnych rozdziałach.
Bardzo istotne w prowadzonych przeze mnie badaniach jest odkrycie, że dusze w świecie duchowym emanują energią w różnych kolorach. Kolory te są związane z poziomem rozwoju duszy. Informacje na ten temat (gromadziłem je mozolnie na przestrzeni wielu lat) są dla mnie wskaźnikiem postępów poczynionych przez duszę danego pacjenta, przydają się także do rozpoznawania innych dusz, które moi pacjenci widzą wokół siebie, znajdując się w transie. Udało mi się ustalić, że biel jest zasadniczo kolorem energii młodszych dusz, wraz z ich rozwojem energia staje się coraz gęstsza, przechodząc w kolor pomarańczowy, żółty, zielony, a wreszcie – w różne odcienie niebieskiego. Poza podstawową barwą aury każda dusza należąca do jednej grupy może mieć domieszkę innych kolorów, związanych z jakimiś cechami jej charakteru.
Ponieważ potrzebowałem lepszej systematyki niż dotychczasowa, podzieliłem rozwój duszy na poziomy: od początkującego (poziom I), poprzez różne etapy nauki, aż do poziomu mistrzowskiego (poziom VI). Energia bardzo zaawansowanych w rozwoju dusz ma kolor ciemnego indygo. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że istnieją jeszcze wyższe poziomy zaawansowania, jednak moja wiedza na ich temat jest ograniczona, gdyż informacje na ten temat mogę uzyskać wyłącznie od dusz, które wciąż inkarnują. Szczerze mówiąc, nie jestem przekonany co do używania słowa „poziom” do określania stopnia rozwoju duszy. Etykieta ta nie pozwala dostrzec zróżnicowania w rozwoju dusz znajdujących się na poszczególnych etapach. Pomimo tych wątpliwości moi pacjenci sami używają tego określenia, opisując etap swojego zaawansowania w nauce. Z dużą skromnością mówią też o swoich osiągnięciach. Niezależnie od mojej własnej oceny, znajdując się w stanie hipnozy, żaden z moich pacjentów nie skłania się ku temu, by stwierdzić, że jest duszą zaawansowaną. Po wyjściu ze stanu hipnozy, kiedy pełną kontrolę przejmuje całkowicie świadomy, skłonny do samozadowolenia umysł, są już mniej powściągliwi.
W stanie nadświadomości w głębokiej hipnozie pacjenci opowiadają mi, że w świecie duchowym każda dusza traktowana jest jako tak samo wartościowa jak pozostałe. Wszyscy znajdujemy się w procesie transformowania w coś więcej niż nasz obecny poziom oświecenia. Każdy z nas postrzegany jest jak ktoś wyjątkowy, mający wnieść szczególny wkład w całokształt naszej egzystencji niezależnie od tego, jak wielkie ma trudności z przyswojeniem sobie życiowych lekcji. Gdyby tak nie było, w ogóle nie zostalibyśmy stworzeni.
Sugerując się moim opisem kolorów energii związanych z rozwojem poziomów zaawansowania, klas, nauczycieli i uczniów, łatwo można przyjąć założenie, że świat duchowy opiera się na swego rodzaju hierarchii. Jednak według moich pacjentów taki wniosek byłby całkowicie błędny. Jeżeli w świecie duchowym w ogóle funkcjonuje jakaś hierarchia, to dotyczy ona jedynie świadomości mentalnej. Jesteśmy skłonni sądzić, że struktury społeczne na Ziemi organizowane są przez walkę o władzę, walkę o swoje i stosowanie sztywnego systemu zasad zapewniającego kontrolę w ramach określonej struktury. W świecie duchowym pewna struktura zdecydowanie istnieje, ale jest osadzona w szczególnej matrycy współczucia, harmonii, etyki i moralności, które wykraczają daleko ponad to, co znamy z Ziemi. Jak pokazuje moje doświadczenie, w świecie duchowym działa także doskonale rozwinięta, scentralizowana jednostka zajmująca się przydzielaniem dusz do konkretnych grup. Należące do niej dusze kierują się systemem takich wartości jak niezwykła życzliwość, tolerancja, cierpliwość i miłość absolutna. Moi pacjenci opowiadają mi o tym pełni pokory.
W Tucson mam znajomego, jeszcze z czasów szkolnych, który zawsze był obrazoburcą i przez całe życie sprzeciwiał się wszelkiej władzy (i ja utożsamiam się z tym podejściem). Podejrzewa on, że dusze moich pacjentów zostały poddane praniu mózgu, w wyniku czego zaczęli oni wierzyć, iż mają kontrolę nad swoim przeznaczeniem. Jego zdaniem każdego rodzaju władza, nawet duchowa, nie może istnieć bez korupcji i nadużywania przywilejów, moje badania wskazują zaś, że tam na górze panuje nadmierny ład, a to wcale mu się nie podoba.
Niemniej jednak wszyscy moi pacjenci utrzymują, że w przeszłości mieli szerokie możliwości wyboru i tak samo będzie w przyszłości. Rozwój rozumiany jako wzięcie na siebie odpowiedzialności nie polega na uzyskaniu dominacji albo jakiegoś statusu, ale na rozpoznaniu swojego potencjału. Według moich pacjentów w świecie duchowym panują wszechobecna prawość i wolność osobista.
Nikt nie zmusza nas do ponownego inkarnowania ani do udziału w grupowych projektach. Jeżeli dusza pragnie samotności, może się nią cieszyć. Jeżeli nie chce się rozwijać poprzez realizację różnych zadań, nikt się temu nie sprzeciwia. Jeden z moich pacjentów powiedział mi: „Prześlizgnąłem się przez wiele łatwych wcieleń i odpowiadało mi to, bo nie miałem ochoty zbytnio się wysilać. Teraz to się zmieni. Jak mówi mój przewodnik, »poczekamy, aż będziesz gotowy«”. Wolność jest tak naprawdę na tyle duża, że jeżeli po śmierci ciała nie jesteśmy gotowi na opuszczenie ziemskiego planu astralnego, z jakiegokolwiek osobistego powodu, przewodnicy pozwalają nam zostać tam do momentu, kiedy postanowimy wrócić do domu.
Mam nadzieję, że niniejsza książka pokaże czytelnikowi szerokie możliwości wyboru zarówno w świecie duchowym, jak i poza nim. W kontekście tych wyborów wyraźnie dostrzegam silne pragnienie większości dusz, by udowodnić, że są warte pokładanego w nich zaufania. W procesie tym z założenia popełniamy błędy. Głównym czynnikiem motywującym dusze jest dążenie do rozwijania w sobie dobra oraz zespolenia ze Źródłem – naszym Stwórcą. Dusze z pokorą podchodzą do możliwości ponownego inkarnowania w fizycznej postaci.
Wielokrotnie pytano mnie, czy moi pacjenci widzą Źródło Stworzenia w trakcie sesji. We Wstępie wspomniałem już, że jestem w stanie zbliżyć się do Źródła tylko na pewną odległość z powodu ograniczeń wynikających z pracy z duszami wciąż inkarnującymi. Zaawansowani pacjenci wspominają o chwili zespolenia, kiedy dołączą do grupy najświętszych. To właśnie w tej sferze gęstego, fioletowego światła objawia się wszystkowiedząca Istota. Nie jestem w stanie powiedzieć, co to wszystko oznacza, wiem jednak, że obecność tej Istoty jest wyczuwalna, gdy stajemy przed Radą Starszych. Raz lub dwa razy między kolejnymi wcieleniami stajemy przed tą grupą wyższych istot, znajdujących się o stopień lub dwa wyżej niż nasi nauczyciele-przewodnicy. W mojej pierwszej książce przedstawiłem kilka przykładów takich spotkań. W tej publikacji poświęcę spotkaniom z mistrzami nieco więcej miejsca, bo to właśnie podczas nich znajduję się najbliżej Stworzyciela. Dzieje się tak, ponieważ to właśnie w tym miejscu dusza doświadcza obecności jeszcze wyższego źródła boskiej wiedzy. Moi pacjenci nazywają tę energię Istotą.
Rada nie jest trybunałem, w którym zasiadają sędziowie, ani sądem, w którym dusze byłyby sądzone i skazywane za przewinienia, choć muszę przyznać, że niekiedy ktoś porównuje towarzyszące temu spotkaniu przeżycia do wezwania na dywanik do gabinetu dyrektora szkoły. Członkowie Rady chcą porozmawiać z nami o naszych błędach i o tym, co możemy zrobić, żeby w kolejnym wcieleniu poprawić własne postępowanie tam, gdzie było ono niewłaściwe.
To w tym miejscu zaczyna się rozważanie, jakie ciało będzie dla nas najlepsze w kolejnym wcieleniu. Gdy zbliża się czas ponownych narodzin, udajemy się do miejsca, w którym przeglądamy wiele ciał, jakie mogłyby posłużyć realizacji naszych celów. Mamy tu możliwość spojrzenia w przyszłość i przetestowania różnych ciał przed dokonaniem wyboru. Dusze dobrowolnie wybierają niedoskonałe ciała, które mają przed sobą trudne życie, by podjąć próbę spłaty długu karmicznego lub pracować nad różnymi aspektami tych lekcji, które w przeszłości sprawiały im trudność. Większość dusz przyjmuje któreś z ciał zaproponowanych im w przestrzeni wyboru wcielenia. Dusza może jednak odrzucić wszystkie propozycje, a nawet odroczyć moment reinkarnacji. Może też poprosić o wysłanie jej na jakiś czas na planetę inną niż Ziemia. W przypadku zaakceptowania nowego zadania często jesteśmy wysyłani na zajęcia przygotowawcze. Ich celem jest przypomnienie nam pewnych znaków i wskazówek, które otrzymamy w nadchodzącym życiu, zwłaszcza w tych momentach, kiedy w naszym ziemskim czasie pojawią się najbliższe bratnie dusze.
Gdy wreszcie nadchodzi moment powrotu, żegnamy się na jakiś czas z przyjaciółmi i jesteśmy eskortowani do miejsca, z którego wyruszymy na Ziemię. Dusze łączą się z przypisanym im ciałem, gdy płód ma co najmniej trzy miesiące, a jego mózg rozwinął się wystarczająco, by dusza mogła nad nim pracować jeszcze przed rozwiązaniem. W łonie matki dusza dziecka wciąż myśli jak dusza nieśmiertelna, przyzwyczajając się jednocześnie do czynności elektrycznej mózgu oraz alter ego swojego gospodarza. Po narodzinach wszystkie wspomnienia zaczyna blokować amnezja, a nieśmiertelny charakter duszy stapia się z tymczasowym ludzkim umysłem, tworząc nową osobowość.
By dotrzeć do umysłu duszy, stosuję podejście systematyczne, polegające na wykorzystaniu zestawu ćwiczeń dla osób znajdujących się na początkowym etapie regresji hipnotycznej. Procedura ta jest skonstruowana w taki sposób, aby stopniowo wyostrzać wspomnienia pacjenta z jego przeszłości i przygotować go do krytycznej analizy obrazów z życia w świecie duchowym, które będą się pojawiać w jego umyśle. Po standardowej wstępnej rozmowie bardzo szybko wprowadzam pacjenta w stan hipnozy. Tajemnica tkwi w pogłębianiu tego stanu. Po wielu latach eksperymentowania zrozumiałem, że aby wprowadzić pacjenta w stan nadświadomości umożliwiający kontakt z duszą, nie wystarczy wprowadzić go w stan alpha, ale konieczne jest wprowadzenie go na głębszy poziom hipnozy w zakresie fal theta.
Przyjęta metodologia pozwala na poświęcenie maksymalnie godziny na wizualizację lasu lub morskiego brzegu, po czym zabieram pacjenta do czasów dzieciństwa. Zadaję szczegółowe pytania o takie rzeczy jak meble w domu, w którym pacjent mieszkał w wieku dwunastu lat, ulubiony element odzieży, gdy miał lat dziesięć, najukochańszą zabawkę, gdy miał siedem lat, oraz o najwcześniejsze wspomnienia z dzieciństwa pomiędzy drugim a trzecim rokiem życia. W dalszej kolejności cofam pacjenta do okresu spędzonego w łonie matki, zadając mu kolejne pytania, a następnie na krótko do poprzedniego wcielenia. W momencie, kiedy po przejściu przez scenę śmierci w tamtym wcieleniu pacjent dociera do bramy prowadzącej do świata duchowego, most, który chciałem w ten sposób zbudować, jest już gotowy. Hipnoza ciągła, pogłębiana w pierwszej godzinie, pomaga pacjentowi uwolnić się od ziemskiego środowiska. Przygotowuję go również do udzielania szczegółowych odpowiedzi na pytania dotyczące życia duchowego. Sesja pytań i odpowiedzi trwa kolejne dwie godziny.
Na twarzach pacjentów wychodzących z transu po mentalnym powrocie do duchowego domu maluje się dużo głębsze zdumienie niż po zwykłej regresji do poprzedniego wcielenia. Jeden z pacjentów powiedział mi na przykład: „Dusza ma w sobie pewną różnorodność i skomplikowany, płynny charakter, którego nie jestem w stanie właściwie wytłumaczyć”. Wielu moich dawnych pacjentów pisze do mnie, jak możliwość zobaczenia własnej nieśmiertelności zmieniła ich życie. Oto przykład jednego z listów:
Poznanie mojej prawdziwej tożsamości dało mi nieopisane uczucie radości i wolności. Niezwykłe jest to, że w zasadzie wiedza ta była we mnie od zawsze. Obraz nieoceniających nauczycieli-mistrzów pozostawił we mnie ogromne pokłady radości. Zrozumiałem, że jedyną naprawdę ważną rzeczą w tym materialnym życiu jest to, jak żyjemy i jak traktujemy innych ludzi. Okoliczności, w jakich egzystujemy, nic nie znaczą wobec naszego współczucia i akceptacji dla innych. Teraz już bardziej wiem, niż przeczuwam, dlaczego tutaj jestem i dokąd udam się po śmierci.
W niniejszej książce jako reporter i posłaniec przedstawiam to, co udało mi się ustalić na podstawie sześćdziesięciu siedmiu przypadków moich pacjentów, a także wiele cytatów. Przed wygłoszeniem jakiegokolwiek wykładu wyjaśniam słuchaczom, że to, co mam do powiedzenia, to moja prawda na temat świata duchowego. Dróg wiodących do prawdy jest wiele. Moja prawda ma swoje źródło w ogromnych pokładach mądrości wielu ludzi, którzy na przestrzeni wielu lat zaszczycili moje życie swoją obecnością jako pacjenci. Jeżeli przedstawione tu twierdzenia są sprzeczne z twoimi przekonaniami, wiarą lub osobistą filozofią, zatrzymaj dla siebie tylko to, co pozostaje z nimi w zgodzie, a resztę odrzuć.