Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Przygody Leona - Runo szczęścia - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
22 maja 2026
E-book: EPUB, PDF
22,99 zł
Audiobook
29,99 zł
22,99
2299 pkt
punktów Virtualo

Przygody Leona - Runo szczęścia - ebook

Witaj w świecie, gdzie las skrywa niezwykłe tajemnice, a każde drzewo szeleści inną historią! Poznaj Leona – niezwykłego bohatera, który zabierze Twoje dziecko w podróż pełną magii, sprytu i ważnych lekcji. Ta książka to nie tylko rymowana przygoda, to brama do krainy, w której dobro zawsze znajduje właściwą drogę, a przyjaźń jest najsilniejszym czarem. Tekst w formie rytmicznego wiersza ułatwia dziecku skupienie i wspiera rozwój językowy. Bajka uczy empatii, szacunku do przyrody i wiary we własne siły. Idealna lektura do wspólnego czytania przed snem dla małych i dużych odkrywców!Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 6-12
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 19 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG

W czasach waśni wielkich królów,

ludzkich zmagań i podbojów,

żył Leonek, stary rycerz,

z sercem pełnym niepokojów.

.

I choć wojny się toczyły,

on samotnie osiadł w lesie.

Znalazł szczęście w nowym miejscu

— czekał, co mu los przyniesie.

.

Dni beztrosko mu mijały

na zabawie wśród zieleni,

spędzał wszystkie wolne chwile,

korzystając z tej przestrzeni.

.

Magię w lesie echo niosło,

pełnym skrzatów i chochlików,

dobrych wróżek, czarodziejów,

których było tu bez liku.

.

Barwy tęczą się mieniły,

piękno w zachwyt przemieniały,

a zwierzęta się bawiły

— wróżki ciągle czarowały.

.

Jednym słowem: magia była

w każdym miejscu wszechobecna.

Choć zazwyczaj dobro niosła,

to bywała niebezpieczna.

.

Tak mijały dni Leonka

w ciepłym, błogim, miłym raju,

aż Leopold, jakimś cudem,

znalazł się w magicznym gaju.

.

Rzecz to była niesłychana

i dla niego niemożliwa.

Bardzo zdziwił się tym faktem,

że ktoś obcy tu przebywa.

.

Więc popędził do swej chaty,

myśląc, że gdy ranek wstanie,

odpowiednio się ubierze,

wyjdzie jemu na spotkanie.NIEZNAJOMY

Rano, wraz z poranną rosą,

gdy nastała pora brzasku,

ruszył na spotkanie gościa

w tym magicznym, starym lasku.

.

Z sercem pełnym niepokoju,

choć mu droga się dłużyła,

szedł on dzielnie – mimo obaw,

to ciekawość zwyciężyła.

.

Idąc krętą, leśną drogą,

widzi Leon dym z ogniska,

po cichutku się zakrada,

by zobaczyć gościa z bliska.

.

Woja bacznie obserwuje,

w myślach powitanie składa,

strój poprawia i fryzurę,

bo przedstawić się wypada!

.

A gdy już się przygotował,

myśląc, martwić się zaczyna:

— Jaki cel jest tej wizyty?

Więc rozmowę rozpoczyna:

.

— Witam ciebie, zacny panie!

Co sprowadza cię w me progi?

Wybacz, proszę, mą ciekawość,

lecz nikt nie zna owej drogi.

.

Na to przybysz szybko wstaje

żwawym ruchem od ogniska

i podchodzi do Leona,

żeby przyjrzeć mu się z bliska.

.

Nie ukrywa on zdziwienia,

jego twarz się robi blada,

lecz po chwili, ze spokojem,

na pytanie odpowiada:

.

— Zabłądziłem ja w wędrówce,

która trwa już bardzo długo,

poszukuję w niej chochlika,

co potocznie zwie się Hugo.

.

Twarz wędrowca posmutniała,

rozpacz duszę mu przeszywa,

lecz z przejęciem opowiada,

jaką prawdę w sercu skrywa.

.

— W mym królestwie źle się dzieje,

ludzie wiarę utracili.

Zaginęło runo szczęścia

i posępni się zrobili.

.

Nic nikogo już nie cieszy,

dzieci bawić się przestały,

runo bowiem to sprawiało,

że się ciągle uśmiechały.

.

Starzy mędrcy powiadają,

że tej klęski jest przyczyną

— psotny chochlik, co w królestwie

ze zbieractwa swego słynął.

.

Przepadł nicpoń gdzieś bez śladu,

a z nim szczęścia magia cała.

Tylko pustka i tęsknota

w ludzkich sercach pozostała.

.

Wziąwszy łyka zimnej wody,

która w kręty nurt zapada,

wąs poprawił zwinnie palcem

i tak dalej opowiada:

.

Za nicponiem król rozesłał

wszystkich swoich wojowników,

czarodziejki, czarodziejów

oraz mędrców i mistyków.

.

— Więc przemierzam tak świat cały,

goniąc wciąż tego złośnika,

lecz on cwany jest i sprytny,

co pojawi się, to znika.

.

— Już niejeden kraj zwiedziłem,

poszukując wszędzie licha.

A gdy prawie go już chwytam,

ten się śmiejąc, nagle czmycha.

.

— Drobna, zwinna to istota,

szkodnik, jakich w świecie mało.

Gdzie pojawi się, to psoci,

jakby tego brakowało.

.

Leon bacznie słucha gościa,

czoło marszczy i prostuje,

lecz po chwili, w swym zdumieniu,

wielce ciekaw zapytuje:

.

— Jak znalazłeś owo miejsce?

Nikt nie trafił tu przed tobą.

Przecież nie da się tu dotrzeć

żadną znaną ludziom drogą.

.

Wnet woj znów zaczerpnął wody,

czoło zmarszczył, zwinnie siada,

zręcznym ruchem wąs poprawił

i po chwili odpowiada:

.

— Noc zastała mnie w wędrówce,

gubiąc drogę, zabłądziłem.

A gdy rano słońce wstało,

to się tutaj obudziłem.

.

— Wręcz nadziwić się nie mogłem

pięknu miejsca z kolorami.

Bo to, co się tu znajduje,

ja potocznie zwę czarami.

.

— Cóż, nie mogę wyjść z podziwu

niezwykłości lasu tego.

A ty jak się tu znalazłeś?

Zechciej wyznać, mój kolego.

.

Leon zasiadł przy ognisku,

bo tak stać to nie wypada.

Strój poprawił, pas podciągnął

i z przejęciem odpowiada:

— Wiele wojen ja stoczyłem,

już zmęczony jestem szczerze.

A to, jak się tu znalazłem?

Ja w to nadal sam nie wierzę.

.

Wnet zamyślił się na chwilę,

wspomnień fala go dopada,

zmarszczył czoło, złapał oddech

i tak dalej opowiada:

.

— Ludzie wciąż o coś walczyli,

czasy były niespokojne.

Kończąc jedną dla swych zysków,

wzniecali kolejną wojnę.

.

— Król królowi był nierówny,

chęcią władzy zaślepieni,

zapomnieli o swym ludzie,

krwawą żądzą zniewoleni.

.

— Tak mijały długie lata,

pełne cierpień i niedoli.

A lud czekał w swej udręce,

aż ich z mąk tych ktoś wyzwoli.

.

— Dnia pewnego swój dobytek

w stary plecak spakowałem,

przeszłość z tyłu zostawiłem

i w wędrówkę się udałem.

.

— Dni tygodnia upływały

na podróży pełnej wrażeń,

a ja wciąż przed siebie szedłem,

mimo różnych dziwnych zdarzeń.

.

— Czas mi nie był sprzymierzeńcem,

lecz nie zwykłem się poddawać.

Nauczyłem się pokory,

by w obronie słabszych stawać.

.

— Pewnym razem, tuż po zmroku,

dziwna łuna mnie zbudziła,

pełnią barw, kolorów tęczy,

nad tym lasem się mieniła.

.

— Więc nie myśląc, w jednej chwili,

szybko plecak swój zabrałem.

Żwawym krokiem w jej kierunku,

bez wahania się udałem.

.

— Błądząc tak wśród tych ciemności,

za jej blaskiem podążając,

przemierzałem dzikie knieje,

do stracenia nic nie mając.

.

— Jednak gdy już byłem blisko,

ona wciąż się oddalała.

Jakby żywa jakaś była

i odnaleźć się nie dała!

.

— Dość już miałem tej zabawy

ze złośnicą, co ucieka.

Więc usiadłem pod tym dębem,

obserwując ją z daleka.

.

— Byłem bardzo przemęczony,

sen mnie zmorzył z wycieńczenia.

A gdy tylko rano wstałem,

wprost zdębiałem ze zdziwienia.

.

— Tak jak ty zamarłem w ciszy,

owym pięknem zachwycony,

niezwykłością tego miejsca,

jego pięknem przytłoczony.

.

Długo trwała ich dyskusja,

aż dzień zgasł na jasnym niebie.

A gdy zaczął zmrok zapadać,

Leon przyjął go u siebie.

.

Gdy przy jednym stole siedli,

żeby wspólną zjeść wieczerzę,

długo jeszcze rozmawiali.

Ale o czym? — nie wiem szczerze.

.

I odchodząc już od stołu,

pewną rzecz postanowili:

że udadzą się w wędrówkę,

będąc razem od tej chwili.

.

Z wiarą, że odgadną jutro,

co nieszczęścia jest przyczyną,

położyli się do łóżek,

myśląc: gdzie ten psotnik zginął?WYPRAWA

Słońce wstało nad doliną,

swoim blaskiem wszystkich budzi.

Nawet niedźwiedź się przeciąga

i pod nosem coś marudzi.

.

To nie jego pora wstawać,

bo miś wzrok ma osłabiony.

Słuch ma czujny, węch wspaniały,

zmysł ten wielce wyostrzony.

.

Dnie swe spędza na wędrówkach,

wszystko zjada, co popadnie.

Musi zebrać zapas siły,

nim w swój długi sen zapadnie.

.

Lubi mięso i rośliny,

nie wybrzydza w swym jedzeniu.

A gdy brzuszek już napełni,

odpoczywa chętnie w cieniu.

.

Oj, pozory czasem mylą,

lepiej schodzić jemu z drogi.

Więc gdy tylko go zobaczysz,

wolno odejdź, potem w nogi!

.

A tymczasem w leśnej chacie

wszyscy dawno powstawali.

Po porannej toalecie

za śniadanie się zabrali.

.

Stół zachwycał swym przepychem,

zastawiony warzywami,

bardzo ładnie ozdobiony

świeżutkimi owocami.

.

Zajadając te przysmaki

z bardzo wielkim apetytem,

planowali swą wyprawę,

by się zająć tym złośnikiem.

.

Obaj bowiem w tej dziedzinie

doświadczenie mieli wielkie.

Więc bez trudu ustalili

zmiany oraz plany wszelkie.

.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij