Przygody Misia Włochatka - ebook
Nie ma drugiego takiego jak Miś Włochatek!
Ten uroczy, mały niedźwiadek potrafi rozśmieszyć, pocieszyć i dodać otuchy dzieciom, kiedy świat wydaje im się trochę za duży. Wizyta u lekarza, a może pierwszy dzień w nowym miejscu? Z pomocą Włochatka codzienne przeszkody przestają być straszne!
Miś, który w swoim serduszku nosi niezwykłą odwagę, pokaże wam, jak z ciekawością i podniesioną głową odkrywać świat. Przygotujcie się na szaleństwa w śniegu, detektywistyczne śledztwo, grzybobranie i zabawę w chowanego z gromadką futrzastych przyjaciół!
Przygody Misia Włochatka to idealna propozycja dla najmłodszych i ich opiekunów. Zabawne, rymowane wierszyki nie tylko gwarantują solidną porcję śmiechu, ale niosą ze sobą ciepłe przesłanie o koleżeństwie, oswajaniu lęków i radzeniu sobie z emocjami. Dzięki lekkiemu językowi i pogodnemu tonowi, Włochatek szybko stanie się najlepszym przyjacielem waszych dzieci!
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 3-5 lat |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8423-399-3 |
| Rozmiar pliku: | 12 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Miś Włochatek, czterolatek,
choć odważny był gagatek,
gdy skończyła się swawola
bał się chodzić do przedszkola.
I gdy ruszał z mamą w drogę,
wlókł się, dziwną czując trwogę.
Gdy przedszkole było blisko,
mocno mamy łapkę ściskał.
Drobił kroczki i wymyślał,
że zostawił w domu wszystko.
Oczywiście wrócić trzeba
po zabawki, gwiazdkę z nieba.
„Odkręciłem kurek kranu,
czyszcząc ząbki po śniadaniu.
Zakręciłem? Nie pamiętam.
Taki jestem wiercipięta”.
Mama głaszcze główkę syna.
„Mój Włochatku” – upomina.
„Zakręciłeś kran, kochanie.
Nic tam w domu się nie stanie”.
„O zabawki, dobra rada,
martwić też się nie wypada.
Tam w przedszkolu, słuchaj mamy!
Wybór ich jest niesłychany.
Na regałach, na stoliku
zabaweczek jest bez liku”.
„Auta żółte i czerwone,
klocki, puzzle i balony,
kredek, pędzli na stoliku
w tym przedszkolu jest bez liku”.
„Samoloty i śmigłowiec,
statki, łódź i poduszkowiec.
Nawet małpka podwieszana,
a w jej łapce żółty banan”.
Misiu choć zaciekawiony
znów próbuje z innej strony.
Mamie smutno patrzy w oczy.
Woła, że go boli brzuszek.
Boli brzuszek? Trudna rada.
Lekceważyć nie wypada.
„Szkoda, bo dzisiaj w przedszkolu
śniadaniowa czekolada”.
„Czekolada?” – pyta Misio.
Czy na pewno będzie dzisiaj?
Wiesz co, mamo, ten mój brzusio
już nie boli zdaje mi się.
„Och, jak dobrze” – rzecze mama.
„Wszak to już przedszkola brama.
Cóż za śmiech? Jestem ciekawa?
Toż tam huczna jest zabawa”.
Przedszkolanki, panie miłe,
wszystkich dzisiaj wyprzedziły.
Zanim dzieci się zebrały,
wór prezentów zgotowały.
Gdy Włochatek w progu stanął,
miał koronę nakładaną.
Okrzyknięto wśród wszech dziatek:
„Dzisiaj królem jest Włochatek!”.
„Jestem królem, widzisz, mamo?”
Dziecko raźno biegnie samo
do zabawy!. Żegna mamę –
„chętnie tutaj dziś zostanę”.
W piątek wieczór, przed kolacją
misiu rzekł do mamy z pasją:
„Zrób coś mamo jutro, proszę,
bym też do przedszkola poszedł”.