-
nowość
-
promocja
Przyjaciele w baletkach. Momoka i jej wielkie marzenie - ebook
Przyjaciele w baletkach. Momoka i jej wielkie marzenie - ebook
Czasem największe marzenia wymagają odrobiny odwagi… i wsparcia przyjaciół.
„Przyjaciele w baletkach. Momoka i jej wielkie marzenie” to poruszająca opowieść o dziewczynce, która najbardziej na świecie kocha taniec i spełnia swoje marzenia w studiu „Błysk i Blask”. Kiedy jednak odwiedza ją babcia – słynna skrzypaczka – Momoka staje przed trudnym wyborem: czy podążyć własną drogą, czy spełnić oczekiwania bliskich?
Z pomocą przyjaciół i baletowych treningów dziewczynka uczy się, jak zaufać sobie i odnaleźć własny głos. To ciepła, pełna emocji historia o pasji, odwadze i byciu sobą, która pokazuje, jak ważna jest wiara we własne marzenia.
Seria została napisana we współpracy z pierwszą tancerką Londyńskiego Baletu Królewskiego Yasmine Naghdi.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8449-436-3 |
| Rozmiar pliku: | 15 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Momoka zrzuciła kapcie i w samych skarpetkach kręciła piruety na podłodze – w ten sposób przygotowywała się do zajęć tanecznych. Minęło już kilka tygodni nowego roku szkolnego i nazajutrz miały się rozpocząć lekcje w Studiu Baletowym Błysk i Blask. Wprost nie mogła się doczekać wtorkowego spotkania z panią Diamond. Jako pilna uczennica starała się codziennie wykonywać ćwiczenia baletowe – pomimo natłoku innych zajęć: obowiązków szkolnych oraz lekcji gry na skrzypcach. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby się okazało, że przez wakacje zapomniała wszystko, czego się wcześniej nauczyła. Akurat doskonaliła pozycję arabesque, kiedy mama zawołała:
– Córciu, telefon! Dzwoni babcia!
Dziewczynka się rozpromieniła. Babcia Momoki mieszkała w japońskiej Osace i była światowej sławy skrzypaczką. Ciągle podróżowała po świecie, koncertując w różnych krajach. Kiedy miała występy w Europie, zawsze odwiedzała Anglię, żeby się spotkać z bliskimi. Podczas jej ostatniej wizyty wybrali się całą rodziną na japońskie karaoke, a potem babcia zaprosiła ich na niesamowity koncert swojej przyjaciółki – znakomitej włoskiej artystki.
Momoka zbiegła na dół. Mama rozmawiała z babcią przez telefon po japońsku o nowym spektaklu teatralnym. Rodzice dziewczynki byli założycielami Teatru Kaizen – wystawiali w nim zarówno angielskie, jak i japońskie dramaty, musicale oraz inne spektakle. Jednym z najwcześniejszych wspomnień Momoki związanych z teatrem było przedstawienie kimishibai, tradycyjnego japońskiego teatrzyku obrazkowego. Wciąż pamiętała „magiczną” drewnianą skrzynkę, w której zmieniały się plansze z ilustracjami, i spokojny głos aktora opowiadającego historię.
Dziewczynka stanęła tuż za mamą i pomachała do kamerki w jej tablecie.
– Konnichiwa, obaachan!¹ – przywitała się z babcią po japońsku.
– Właśnie rozmawiamy z twoją mamusią o mojej kolejnej podróży. A mama opowiada mi o swojej pracy.
Momoka i mama wymieniły porozumiewawcze spojrzenia. Nie było tajemnicą, że babcia była bardzo zawiedziona tym, że córka nie poszła w jej ślady i nie została skrzypaczką.
– O! Wybierasz się znów w jakieś ciekawe miejsce? – zapytała Momoka.
– Właśnie się pakuję. A jadę do… – urwała w pół zdania i uśmiechnęła się tajemniczo.
– Dokąd? Dokąd? – Niecierpliwiła się Momoka.
Babcia zwykle jeździła do najbardziej odległych miast, by koncertować w najwspanialszych salach widowiskowych na świecie.
– Do… Wielkiej Brytanii! – zdradziła babcia. – A to znaczy, że…
– Niebawem się zobaczymy, bo przyjedziesz nas odwiedzić! – Momoka aż podskoczyła z radości. – Wspaniała wiadomość! Nie mogę się doczekać!
– Ja również – powiedziała babcia. – Odliczam dni, aż razem zagramy.
Ojej. Momoka się uśmiechnęła, lecz jednocześnie serce jej struchlało.
Babcia nie miała na myśli planszówek. Chodziło jej o wspólną grę na skrzypcach. Rok temu Momoka zagrała razem z babcią jeden krótki utwór. Wiedziała, że to wielki zaszczyt, ale dla niej był to chyba najbardziej stresujący moment w całym dotychczasowym życiu. W porównaniu z wirtuozerskim popisem babci gra Momoki przypominała skrobanie paznokciem po szkle.
– Och, ja także – wydukała nieco przerażonym głosem, co nie uszło babcinej uwadze.
– Nie martw się, mago²! Mama mówiła, że ćwiczysz regularnie. A poza tym masz to przecież w genach! Bardzo liczę na to, że rodzinna tradycja będzie kontynuowana. Mimo odejścia od niej w jednym pokoleniu…
– Dziękuję, obaachan – odpowiedziała grzecznie Momoka, po czym zerknęła na zegar. – Ojej! Muszę już pędzić do szkoły. Do zobaczenia!
***
Przez cały dzień w szkole Momoka czuła ekscytację i jednocześnie nieco się denerwowała. Babcia była cudowna – opowiadała zabawne anegdotki o swoich niezliczonych podróżach, przyrządzała najpyszniejszą tempurę i najsmaczniejszy na świecie ramen, potrafiła też naśladować głosy różnych osób. Nabierała w ten sposób swoich przyjaciół – udawała przez telefon na przykład znanych aktorów. Babcia miała rację: ewidentnie miały talent w genach. W przypadku babci był to talent skrzypcowy, w przypadku Momoki – talent baletowy. Momoka kochała taniec.
Po lekcjach Charlie, Dante i Momoka wybrali się do Cukierni Cza-czarlotka, gdzie mieli się spotkać z Klarą i Indu. Cała piątka uczyła się tańca baletowego w Studiu Błysk i Blask i zdążyła się serdecznie zaprzyjaźnić. A Cza-czarlotkę prowadziła mama Klary, zwykle to tam tancerze spędzali wolny czas. Przez wakacje udało im się zobaczyć ledwie kilka razy, więc Momoka nie mogła się już doczekać pogaduszek. Zebrało się tyle spraw do omówienia!
Klara i Indu czekały na przyjaciół przy stoliku w rogu sali.
– Hej!
Przywitawszy się z przyjaciółmi, Momoka usiadła obok Indu, notującej coś pilnie w zeszycie do matematyki.
– Wolisz matmę od ciastek? – zapytał Dante.
– Widocznie jest od nas mądrzejsza – odezwał się szybko Charlie. – A poza tym, Dante, mama zabroniła ci jedzenia ciastek przed obiadem!
– Och, to najgorsze, co cię mogło spotkać, prawda? – Klara się roześmiała. – Słuchajcie, zanim pogadamy o czymś innym, muszę wam coś pokazać!
I wyjęła zdjęcie, na którym pozowała w stroju baletowym przed Pałacem Królewskim w Amsterdamie.
– Wow! – wykrzyknęła Momoka. – Chciałabym móc tam zatańczyć!
– Może tak właśnie będzie – powiedział Charlie. – Może gdy skończymy szkołę, będziemy występowali na scenach całego świata?
– Ja na pewno nie – oświadczyła Indu. – Mam już plany na najbliższych piętnaście lat. A wy nie?
– Ja mam plany tylko na najbliższy kwadrans – odparł Dante. – I dotyczą one ciastek.
Charlie wybuchł śmiechem.
– Ale się cieszę, że znów się spotykamy! I że znów będziemy razem chodzić na zajęcia baletowe! – Momoka zaczęła wykonywać przy stoliku taneczne ruchy.
– Ja również! Już nie mogę się doczekać! – wykrzyknęła Klara, a Indu dodała:
– Wszyscy bardzo się cieszymy!
Po chwili cała piątka przekrzykiwała się, rozmawiając o lekcjach baletu, aż w którymś momencie Momoka klasnęła w dłonie.
– A ja mam ciekawe wieści! – oznajmiła uroczystym głosem.
– Teraz wchodzą werble – zażartował Dante, stukając rytmicznie palcami w stolik.
Dziewczynka się roześmiała.
– Przyjeżdża moja babcia z Osaki! Może o niej słyszeliście, jest bardzo znaną skrzypaczką… – Tu Momoka zrobiła dłuższą pauzę.
– I…? – zapytał Charlie, marszcząc czoło.
– I co…? – powtórzyła Momoka.
– Wydawało mi się, że chciałaś coś jeszcze dodać – wyjaśnił.
– Ach, nic takiego. Po prostu babcia nie może się doczekać, aż będziemy mogły zagrać razem na skrzypcach…
Indu od razu się domyśliła.
– A ty się pewnie martwisz, że nie podołasz?
Momoka wzruszyła ramionami. Nim zdążyła wyjaśnić całą sytuację, podeszła do nich Livvy, asystentka pani Madani, czyli mamy Klary, i postawiła na stole talerz z kanapkami.
– Wiem, że ich nie zamawialiście, ale to na koszt firmy!
– Dziękujemy, mamo! – zawołała Klara, machając ręką w kierunku właścicielki lokalu stojącej przy kasie.
– No, wykrztuś to w końcu! – Charlie zachęcał Momokę, żeby powiedziała, co jej leży na sercu.
– Okropnie się denerwuję. Nie potrafię grać dobrze na skrzypcach – wyznała z ponurą miną. – Nie ćwiczę tyle, ile powinnam.
Przez chwilę nikt się nie odzywał. Ale w końcu tę niezręczną ciszę przerwało głośne CHRUP!
Dante posłał im rozbrajający uśmiech.
– Wybaczcie. Ale naprawdę umieram z głodu…
– Jedzmy! – zaproponowała Klara. – Z pełnym żołądkiem zawsze lepiej się myśli!
Pałaszowali więc smakowite kanapki, rozmawiając dalej o szkolnych sprawach, o tym, jak Dante radzi sobie w drużynie piłkarskiej, o nowych obrazach, które namalował Charlie. Indu opowiedziała o konkursie naukowym, który wygrała podczas wakacji, a Klara pokazała więcej zdjęć z wizyty u dziadków w Amsterdamie.
– Naprawdę się cieszę, że babcia do nas przyjeżdża – oznajmiła Momoka – ale boję się, że będzie zawiedziona moimi umiejętnościami. Chciałabym grać równie dobrze, jak mój kuzyn Akito.
– On też gra na skrzypcach? – zapytał Dante, a Momoka potwierdziła.
Akito był naprawdę niesamowity. Zaczął naukę gry dopiero sześć miesięcy temu, a już zrobił niesłychane postępy. Babcia na pewno będzie chciała zagrać również z nim – zwłaszcza że Akito wraz z ciocią Keiko od niedawna byli sąsiadami Momoki, przeprowadzili się tutaj z innego miasta. Babcia od razu się zorientuje, że Akito jest dużo zdolniejszym skrzypkiem. Tym większe przeżyje rozczarowanie wnuczką.
– Założę się, że nie grasz wcale tak fatalnie, jak twierdzisz – oświadczył Charlie. – Ty po prostu jesteś perfekcjonistką.
– To prawda – zauważyła Klara. – Również w balecie.
Momoka wierciła się na krześle. Indu przyjrzała jej się uważnie, po czym zamknęła podręcznik do matematyki.
– Mam pytanie – powiedziała.
– Dotyczące matmy? – zapytała Momoka.
– Nie, nie. O zajęcia baletowe. Jak myślicie, jaki spektakl będziemy przygotowywać w tym semestrze?
– Ha, dobre pytanie! – podchwycił Charlie i szybko rozmowa zeszła na techniki tańca, wobec czego Momoka natychmiast zapomniała o swoich zmartwieniach związanych z nauką gry na skrzypcach.
Całą piątką zaczęli się przerzucać tytułami ulubionych przedstawień baletowych. I tak im upłynął wieczór poprzedzający pierwszą w nowym roku szkolnym lekcję tańca w Studiu Błysk i Blask.