-
nowość
Pułapka toksycznych myśli - ebook
Pułapka toksycznych myśli - ebook
Zatrzymaj ten toksyczny schemat
Czy zdarza Ci się działać przeciwko sobie?
Czy masz wrażenie, że rezygnujesz z wyzwań, zanim jeszcze spróbujesz?
Czy wewnętrzny głos częściej Cię blokuje niż wspiera – i nie wiesz, jak go uciszyć?
Juan Carlos Carrasco – coach i ekspert w zakresie pracy z wewnętrznym krytykiem – pokazuje, jak zamienić destrukcyjne myśli i nawyki na świadome, wspierające działania.
Dzięki temu poradnikowi dowiesz się:
czym jest wewnętrzna „toksyczność” i jak ją rozpoznać w sobie,
jak zastąpić negatywny dialog wewnętrzny wdzięcznością i refleksją,
czym jest głos krytyczny, odpoczynek psychiczny i świadoma wdzięczność oraz poznasz przykłady i inspiracje, które krok po kroku pomagają budować pozytywny wewnętrzny sojusz.
To nie jest kolejna książka o „pozytywnym myśleniu” – to praktyczny przewodnik, który uczy, jak być swoim najlepszym sprzymierzeńcem w życiu.
Odkryj siebie na nowo!
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-11-18740-5 |
| Rozmiar pliku: | 1,3 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Wprowadzenie
Wyobraź sobie, że pewnego dnia wstajesz z łóżka i umiesz zadawać sobie właściwe pytania, a także znajdować odpowiedzi, o których nie wiedziałeś, że są w tobie. Aby tak się stało, musiałeś uciszyć głos, który żyje w twoim umyśle. Tak, tę macochę z bajki, która szepcze, że nie jesteś w stanie zrobić tego czy tamtego, tę, która zaszczepiła w tobie strach przed wyjściem ze strefy komfortu, jakby miało to spowodować pęknięcie w ziemi i wybuch lawy wulkanicznej. Tę, która mówi ci, żebyś nie zapisywał się na zajęcia z malarstwa, bo to nie dla ciebie i porzucisz je w połowie. Która zachęca cię do odpuszczania wszelkich granic w osobistych relacjach, aby zyskać akceptację i miłość innych. Której wierzysz, kiedy mówi ci, że kochanie siebie nie może być priorytetem, jeśli chcesz być kochany – nawet jeśli ty sam wiesz, że nie brzmi to zbyt zdrowo.
Wyobraź sobie, że budzisz się i w twojej głowie nie ma już żadnych myśli, które wywołują poczucie winy i których nie możesz powstrzymać. Wyobraź sobie, że jesteś teraz w stanie pozytywnie zinterpretować każdą małą lub dużą przeszkodę w życiu codziennym i doceniasz nawet najmniejszą i najbardziej niezauważalną rzecz, która ci się przydarza, jako wielki dar. Nie dotykają cię, jak wcześniej, wymogi w twojej pracy lub hipokryzja niektórych niewdzięcznych kolegów, szefów czy podwładnych. Co więcej, umiesz odpocząć bez poczucia winy lub oskarżania się o lenistwo za to, że masz nieumyty talerz w zlewie, nie zapisałeś się na siłownię lub ponownie przełożyłeś rozpoczęcie kursu angielskiego online. Wyobraź sobie, że wiesz, jak w pełni skoncentrować się na jakimś zadaniu. Lubisz siebie, bardzo siebie lubisz i to w bardzo zdrowy sposób. A kiedy nadchodzi wieczór, czujesz wdzięczność za kolejny dzień w życiu, w którym dowiedziałeś się trochę więcej o sobie.
Wyobraź sobie, że kończysz dzień, śpiąc spokojnie i bez irracjonalnych zmartwień. Zdajesz sobie sprawę, że masz obowiązki, niedokończone zadania i niespełnione marzenia, ale nie przygniata cię już ciężar poczucia winy i wątpliwości, nie budzisz się już w środku nocy, myśląc o nich. Zdałeś sobie sprawę, że szczęście polega również na byciu smutnym i posiadaniu problemów. Odnalazłeś kontrolę, równowagę, sens i spokój.
Jeśli uważasz, że to, co przeczytałeś, to jakieś fantazje, choćby tylko w części, pozwól, że coś ci powiem: jesteś toksyczną osobą. Nie, nie obrażaj się. Nie chodzi mi o to, że jesteś nią dla innych. Jesteś nią dla siebie. Zdaję sobie sprawę, że kontekst, w którym żyjesz, może za to w jakiejś mierze odpowiadać. Ale niestety jego zmiana nie zależy od ciebie.
Możesz za to naprawdę działać w swoim wnętrzu. A także wpływać na to, jak interpretujesz środowisko, w którym się poruszasz, pełne wydarzeń, ludzi i przedmiotów, które uznałeś za odpowiedzialne za większość swoich cierpień.
Na następnych stronach będę dążyć do tego, byś dzięki ćwiczeniom i zaleceniom, które ci dam, zrozumiał, jak dziesiątki przekonań skolonizowały twój umysł, jak cię ograniczają i dlaczego wiele z nich jest przeładowanych negatywnością. Dobra wiadomość jest taka, że nie jest to twoja wina i można temu zaradzić. Gdy zastosujesz proste narzędzia metody VEGA (krytyczny głos, odpoczynek, świadoma wdzięczność i skuteczne samopoznanie), które dla ciebie stworzyłem i które poznasz poniżej, wszystko się ułoży i nabierze kształtu. Będziesz pracować nad tym, jak wyciszyć w sobie krytyczny głos; nauczysz się, jak pozbyć się tego wielkiego współczesnego zła, jakim jest poczucie winy związane z odpoczynkiem; pogłębisz samoświadomość, wspinając się kolejno po szczeblach. Zrobisz to wszystko, bazując na pozytywnym myśleniu i rozwijając swoje poczucie wdzięczności. Zrozumiesz, dlaczego wszyscy wpadliśmy w wielką pułapkę, której nie możemy powąchać, zobaczyć ani dotknąć, ale za to możemy z jej powodu cierpieć. Mało kto ją widzi, ale wszyscy odczuwamy jej skutki, czy to nieco, czy w najgorszym wypadku bardzo szkodliwie.
Ten rodzaj pajęczyny, w którą się zaplątujemy, pochodzi od ciebie, od jednostki, i z twoich daremnych poszukiwań równowagi i spójności między twoimi emocjami, systemem wartości, pragnieniami, tym, czego myślisz, że się od ciebie oczekuje, a rzeczywistością zewnętrzną, która cię otacza. To walka między tym, czego chcesz, w co wierzysz, a tym, co naprawdę jest.
Prawdziwa pułapka jest taka, że traktujemy te emocjonalne puzzle tak, jakby należały do tej samej układanki. I to normalne, ponieważ z zasady wszystkie elementy są ze sobą ściśle powiązane. Powinniśmy jednak spojrzeć na każdą część jako na całość. Zwykle tego nie robimy, rodzi się więc wiele nieścisłości, a nasz mózg oczywiście ich nienawidzi, będzie zatem chciał je rozwiązać w każdy możliwy sposób. Kiedy mu się to nie uda, popadnie w rozmyślania i typowe dla niego błędne koło myśli: nadmierne analizowanie.
Aby przestać za wiele myśleć, musisz sprawić, by wszystkie te elementy z różnych układanek pasowały do siebie. Na tym właśnie celu się skupimy. W wielu sytuacjach nawet z pomocą ćwiczeń nie znajdziemy satysfakcjonującej odpowiedzi lub rozwiązania, będziemy musieli pracować nad logicznym, praktycznym i bezpośrednim wyjściem: przestać myśleć. Osiągnięcie tego nie jest łatwe, w zasadzie fizjologicznie niemożliwe. Problem jednak nie leży w samym myśleniu, ale w tym, na czym myśli się skupiają.
Czasem, gdy staramy się o czymś nie myśleć, popadamy w paradoks różowego słonia, który prawdopodobnie już znasz, choć może kojarzysz z nim inne zwierzę czy kolor. W każdym razie on bardzo dobrze wyjaśnia, jak reaguje nasz mózg.
Wyobraź sobie, że ktoś mówi ci: „Nie myśl o różowym słoniu przez godzinę. Przez cały ten czas masz o nim nie myśleć”. Twój umysł automatycznie tworzy obraz różowego słonia, nawet jeśli początkowo tego nie chciałeś. Trudność polega na tym, że świadomie próbując wymazać obraz słonia, aktywujesz go dalej w swoim umyśle. Zjawisko to znane jest jako efekt odbicia.
Według psychologa Daniela Wegnera i jego współpracowników, pionierów w badaniach nad tłumieniem myśli, kiedy próbujemy wyeliminować niechcianą myśl, taką jak nasz różowy słoń, wyzwala to proces, który jest całkowitym przeciwieństwem tego, o co chodzi danej osobie. Zamiast sprawić, by zniknął, ciągle kierujemy uwagę na jego obecność lub nieobecność, co paradoksalnie zwiększa prawdopodobieństwo ponownego pojawienia się słonia. Innymi słowy, ludzki umysł nie jest skuteczny w tłumieniu niechcianych myśli. Jest nieposłuszny, zamiast sprawić, by odeszły, ma tendencję do przywoływania ich z większą siłą.
Jeśli czujemy się źle, to dlatego, że skupiamy się na negatywnych myślach, problemach lub wspomnieniach, które pragniemy zrozumieć, rozwiązać lub zapomnieć. Nie ma w tym nic złego, złe chwile należy akceptować jako część naszego życia. Problem polega na tym, że nikt nie chce takiego stanu. A ponieważ zwykle nie udaje nam się szybko z niego wydostać, rozpaczamy, odczuwamy frustrację, złość lub poczucie winy. Mamy fałszywe poczucie, że nie będziemy w stanie przerwać negatywnego cyklu, i tak wpadamy w zasadzkę: dajemy się złapać w koło różowego słonia.
Kiedy tak się dzieje, oprócz zanurzania się w myślach identyfikujemy się również z ich negatywnie naładowaną treścią i traktujemy ją jako część naszej rzeczywistości. Zezwalamy na swobodę naszemu krytycznemu głosowi, który wędruje po nowym terytorium, dyktując swoje toksyczne prawa. A my nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić: „Przestań myśleć, dlaczego ciągle myślisz! I tak nie znajdujesz odpowiedzi. Dlaczego nie przestajesz? Dlaczego to robisz? Przestań w końcu! Jesteś bezużyteczny i żałosny. Co znów z tobą nie tak…?”.
Każde z nas zmaga się z takimi sabotującymi myślami w mniejszym lub większym stopniu. Czasami ten głos może być niezwykle subtelny, wręcz niesłyszalny. Uświadomienie sobie jego obecności i nietraktowanie go jako części naszej istoty zrobi różnicę.
Jednym z celów tej książki jest zneutralizowanie tego głosu, tego rodzaju toksycznej osoby, która przejmuje nad tobą kontrolę, a ty nie zdajesz sobie z tego sprawy. Być może osobą na ziemi, która może wyrządzić ci największą krzywdę, jesteś ty sam. Dobra wiadomość jest taka, że ta osoba ma więcej wspólnego z twoimi myślami niż z tym, kim naprawdę jesteś.
Nasz krytyczny głos, nasze nieodpowiednie nawyki w relaksowaniu się, nasze postrzeganie rzeczywistości, nasze przekonania o tym, co jest, a co nie jest normalne, mogą bardzo łatwo zmienić nas w toksyczne istoty wobec nas samych. Pamiętaj, że to nie twoja wina, w większości przypadków dzieje się to bez naszej świadomości. Coś się wydarza, gdy pozwolimy takiej toksycznej osobie przejąć kontrolę nad naszym spojrzeniem na siebie: stajemy się, mimowolnie i nie z własnej winy, ludźmi, których w tej książce nazwę „samorozbitkami”. Stałeś się jednym z nich, jeśli uwierzyłeś we własny negatywny dialog wewnętrzny lub prowadzisz ciągłe negocjacje ze swoimi samokrytycznymi i pozbawiającymi mocy myślami. Zapraszam do dalszej lektury książki i dogłębnego odkrycia, o co w tym wszystkim chodzi.
Jako coach, doradca i mentor osób o wysokiej wrażliwości zaobserwowałem u prawie wszystkich z nich wzorzec nadmiernego wymagania od siebie oraz dręczenia siebie. Osoby, które mają ten rys osobowości, wykazują wyraźną tendencję do perfekcjonizmu i silną potrzebę równowagi oraz spójności, zarówno w relacjach z innymi, jak i w oczekiwaniu, by te wartości były obecne w świecie. Ich wysoka empatia może jednak stać się przeszkodą, a nawet głównym źródłem natrętnych myśli i wewnętrznych dylematów. Bardzo empatyczne osoby często mają tendencję do stawiania innych na pierwszym miejscu, zapominając o sobie. To ciekawe, jak wrodzona zdolność może stać się paliwem i sterydami dla ich wewnętrznego krytyka. Ale nie trzeba być osobą wysoko wrażliwą, by wpaść w subtelne samoudręczenie – wystarczy być człowiekiem, by w mniejszym lub większym stopniu zmagać się z tym problemem każdego dnia.
Prawie dziesięć lat temu byłem w stanie zidentyfikować, że sam jestem wysoko wrażliwą osobą, co doprowadziło do osobistej rewolucji na wszystkich poziomach. Po pewnym czasie zacząłem odczuwać imperatywną potrzebę poznania większej liczby ludzi z tą cechą osobowości, więc zamieściłem wiadomość na forum internetowym dla osób z mojego miasta. Pojawiali się stopniowo, jeden po drugim, wielu z nich było introwertykami i trochę czasu zajęło mi zebranie kilku z nich w grupę. Zaczęliśmy się spotykać i odkryliśmy, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni w sposobie odnoszenia się do siebie i interpretowania otoczenia, w naszych wartościach, empatii i percepcji. Zgodziliśmy się co do naszej zdolności introspekcji, traktując ją jako konieczność, jako sposób na znalezienie odpowiedzi na wszystkie pytania, które sobie zadawaliśmy. Stymulowaliśmy i szkoliliśmy się nawzajem, nie zdając sobie z tego sprawy.
Zawsze miałem silną tendencję do dbania o dobro innych ludzi. Przy niezliczonych okazjach pomagałem osobom, które nie zasługiwały na moją uwagę. I to właśnie na tych spotkaniach postanowiłem ustalić granice tego, jak będę odnosił się do innych, że będę pomagał tylko ludziom, którzy mnie o to poproszą. W trakcie tego procesu potrzeba spotkania podobnie myślących ludzi przerodziła się w pragnienie poprawy ich życia przy moim wsparciu. To właśnie wtedy postanowiłem się szkolić, zsyntetyzować swoją wiedzę i uporządkować ją, aby móc przekazywać ją innym.
Coaching to proces, w którym staramy się uwolnić potencjał danej osoby, aby zmaksymalizować jej pełną wydajność. Poprzez dialog i zadawanie pytań trener lub coach towarzyszy danej osobie w procesie samopoznania, uczenia się i rozwoju osobistego lub zawodowego klienta. W rzeczywistości nie jest to coś nowego; coaching czerpie ze źródeł metody sokratejskiej. Majeutyka Sokratesa (470–399 p.n.e.) – termin ten pochodzi od słowa oznaczającego pracę akuszerki – koncentrowała się na dialogu i zadawaniu pytań, w których nauczyciel działał jako rodzaj intelektualnej położnej pomagającej uczniowi w narodzinach jego własnej wiedzy.
W tych prawie tajnych grupach wszyscy byliśmy Sokratesami i zebrano wiele owoców. Na tych spotkaniach, jak już wspomniałem, odkryłem, jaką ścieżkę powinienem obrać w życiu, i właśnie wtedy zaczął kiełkować zalążek metody VEGA.
Wysoce wrażliwa osoba doświadcza zarówno dobra, jak i zła z większą intensywnością i głębią. Jeśli istoty ludzkie mają już tendencję do martwienia się, to gdy są bardzo wrażliwe, będą bardziej zaniepokojone swoim otoczeniem. Wszyscy możemy cieszyć się pięknem dzieła sztuki, ale osoba z tą cechą będzie cieszyć się nim bardziej intensywnie i tak dalej. Wiele się nauczyłem dzięki interakcji z ludźmi WWO. Obecnie robię to codziennie z moimi klientami. Wiem więc z pierwszej ręki, co działa, a co nie działa w poszukiwaniu samoświadomości, równowagi i spokoju u każdego rodzaju osoby. I wiem to, ponieważ sam zastosowałem tę metodę na sobie i podzieliłem się nią z wieloma osobami, które dziś czerpią korzyści, zarówno z własnej pracy nad sobą, jak i z tego, co wniosłem podczas mojego towarzyszenia w tych procesach.
Dzielę się tym również z tobą, ponieważ działa on z każdą osobą, niezależnie od jej osobowości lub poziomu wrażliwości. Jeśli naprawdę wyruszysz w swoją podróż transformacji i zechcesz poznać siebie, być dla siebie życzliwym i pozwolić sobie być, odkrywając, kim jesteś, zrobisz to. Pamiętaj o tym, jeśli chcesz osiągnąć rezultaty: nie wystarczy mieć książkę na stoliku nocnym, musisz także dać jej miejsce w swoim życiu, korzystając z niej.
Istnieje cienka linia, bardzo łatwa do przekroczenia, która oddziela niemal niezauważalną negatywną samoocenę od bezlitosnej krytyki. Choć jest to oczywiste, większość ludzi, oceniając swój stan, nie zdaje sobie z tego sprawy. Kolejnym celem tej książki jest umożliwienie ci ponownego przyjrzenia się swoim działaniom i emocjom z pozycji bliższej faktom. Bez popadania w rozmyślania o różowym słoniu i zwracania się do siebie niewłaściwie.
Pamiętam klientkę, która potrzebowała moich usług, aby wydostać się z osobistego i twórczego kryzysu. W swojej opinii prokrastynowała, nie wykorzystywała w pełni swojego czasu i uważała, że jest to – według jej własnych słów – katastrofa.
Veronica jest rozwiedzioną czterdziestodwuletnią prawniczką, matką syna z zespołem Aspergera. Pracowała wiele godzin w kancelarii prawnej, z trudem opiekowała się synem, dbała o porządek w domu, a oprócz tego w wolnym czasie pisała powieść. Pomimo tego wszystkiego czuła się winna, ponieważ „prokrastynowała”. Kiedy skontaktowała się ze mną, usiłując skończyć z odkładaniem spraw, opisała siebie jako leniwą. Powiedziała mi, że często przesuwa najważniejsze rzeczy na później. Gdy jednak zagłębiliśmy się w jej sytuację, wspólnie odkryliśmy, że w rzeczywistości robiła znacznie więcej, niż jej się wydawało. Zdała sobie sprawę, że jej postrzeganie siebie było zniekształcone przez własny krytyczny i wymagający głos. Jej empatia sprawiała, że zatracała się w innych, zapominając o sobie, i czuła się winna za wszystko. Odkryła, że nieustannie osądzała siebie za to, że nie jest wystarczająco produktywna lub wydajna, aby zadowolić innych. W rzeczywistości wykonywała świetną robotę, posuwając swoje życie i życie swojego syna do przodu, pomimo wielu obowiązków. Napisała nawet powieść! W końcu była w stanie zrozumieć, że jej poczucie winy i przekonania o prokrastynacji nie były uzasadnione, lecz wynikały z negatywnej wewnętrznej narracji, którą sobie wmawiała.
Czy kiedykolwiek czułeś, że nie możesz znaleźć wyjścia z jakiejś sytuacji, a później, gdy udaje ci się ją rozwiązać, nie rozumiesz, jak to możliwe, że wcześniej nie widziałeś rozwiązania? Cóż, moim zamiarem w tej książce jest pomóc ci rozwinąć umiejętność znajdowania odpowiedzi, gdy wciąż jesteś „w środku”. Dzięki praktycznym ćwiczeniom zawartym w każdym rozdziale nauczysz się reinterpretować swoją rzeczywistość i uzyskasz znacznie jaśniejszy obraz tego, co dzieje się wokół ciebie. Przestaniesz stawiać sobie irracjonalne wymagania. Nauczysz się mówić do siebie we właściwy sposób. Będziesz w stanie docenić swoje naturalne zdolności, nawet niewielkie, ponieważ są one unikalne i twoje własne. I znajdziesz spokój umysłu, zmieniając swoje myślenie w kierunku pozytywnego wewnętrznego dialogu.
Ta książka zawiera informacje, dzięki którym, gdy prawidłowo je zinterpretujesz i zastosujesz, poczujesz, że masz kontrolę i zdolność do odkrycia, jaki sens i kierunek chcesz nadać swojemu życiu na każdym rozdrożu. Zalecam przeczytanie książki _Pułapka toksycznych myśli_ po raz pierwszy, aby zapoznać się z jej treścią i zrozumieć, w jaki sposób poszczególne rozdziały i ćwiczenia odnoszą się do siebie nawzajem. Po tym pierwszym podejściu zacznij czytać ponownie, po kolei i bez pomijania żadnego z kroków. Chcę ci towarzyszyć i pomóc ci w tej niezbędnej podróży, byś mógł przestać być dla siebie toksyczną osobą.1. POZNANIE SIEBIE: WAZA MING I WIDOK Z LOTU PTAKA
1
Poznanie siebie: waza Ming i widok z lotu ptaka
Istnieje rzeczywistość tam na zewnątrz, ale my nie wchodzimy z nią w interakcje. Jedyną rzeczywistością, w której naprawdę żyjemy, jest symulacja stworzona przez nasz mózg, która czasami odpowiada rzeczywistości, a czasami nie.
Susana Martínez-Conde
Samoświadomość jest często przedstawiana jako kluczowe narzędzie do osiągnięcia sukcesu i szczęścia. I nie będę temu zaprzeczał. Należy jednak zauważyć, że proces jej zyskiwania może być bolesny, gdy konfrontujemy się z mniej przyjemnymi aspektami nas samych. Samoświadomość polega na odkrywaniu i zrozumieniu tego, kim naprawdę jesteśmy, co nami kieruje, jak reagujemy na różne sytuacje i jak nasza przeszłość wpłynęła na to, jacy jesteśmy. Jest to proces rozumienia i bycia świadomym siebie.
Wszystkim nam towarzyszą mniej więcej podobne wyobrażenia na temat celu samopoznania i jego definicji. Na przykładzie osób, które do mnie przychodzą, zauważyłem, że czasami fałszywe przekonania, jakie mamy na ten temat, mogą utrudniać nam osiąganie wyników pomimo wysiłków. Zbyt często samopoznanie jest traktowane jako cel, a nie środek do zwiększenia naszego dobrego samopoczucia. Pierwszą rzeczą, którą powinieneś wiedzieć, jest to, że tak, chodzi tu o samozrozumienie i samoświadomość, ale musisz też od samego początku mieć jasność: nigdy nie osiągniesz tego w pełni. Poznanie siebie musi być rozumiane jako ścieżka, jako postawa i filozofia życia. Przypomina to metaforę osła goniącego marchewkę, która zawsze pozostaje zaledwie kilka centymetrów od jego nosa. Tak jak osioł niestrudzenie podąża w kierunku marchewki zawieszonej przed nim, tak my, jako nieustannie zmieniające się istoty, zmuszamy się do niemożliwego – zrozumienia siebie jako wymiernej całości, choć nigdy tego nie osiągamy.
Możesz być bardzo samolubną osobą lub najmilszą, najbardziej chętną do współpracy i empatyczną osobą na świecie. Możesz uważać się za normalną osobę, niezależnie od tego, że jest to tylko subiektywne pojęcie. Zależy to w dużej mierze od indywidualnej perspektywy, genetyki, środowiska i kultury. W rzeczywistości nie ma uniwersalnej definicji tego, co jest „normalne”. To, co może być uważane za normalne w twoim kontekście, może nie być normalne w moim. Jeśli chcesz poznać siebie, przeanalizuj środowisko, w którym się rozwijałeś i które częściowo ukształtowało twoją osobowość.
Wiara w to, że bycie „normalnym” lub udawanie „normalnego” jest właściwe, ogranicza cię. Być może logiczne i rozsądne jawi ci się bycie ostrożną, dyskretną i pracowitą osobą. Być może bardziej utożsamiasz się z postacią nieustraszoną czy histrioniczną, a może twoją największą osobistą aspiracją jest karmienie gołębi w parku. Gdybyś urodził się pięćset lat temu w plemieniu kanibali, czułbyś się cenioną częścią swojej społeczności, pożerając wrogów. Rzeczywistość twojej normalności może mieć tysiąc twarzy – tyle, ile jest ludzi, religii i przekonań w kulturach świata. Dzięki tej „normalności” czujemy się bezpiecznie, przynależymy do grupy poprzez bycie jej bliskim.
Aby lepiej poznać siebie, powinieneś nie tylko kwestionować takie przekonania, ale także obserwować bez osądzania inne rzeczywistości, inne społeczności lub kultury oraz poglądy na temat tego, co jest lub nie jest normalne, według ludzi, którzy są ich częścią.
W miarę postępów w samopoznaniu odkryjesz głębsze warstwy swojej tożsamości. Ważne jest, by zrozumieć, że proces jest ważniejszy niż sam cel. Podobnie jak osioł, który nigdy nie dotrze do marchewki, ty nigdy nie poznasz siebie w pełni. Musimy unikać błędu polegającego na postrzeganiu samowiedzy jako czegoś statycznego. Pamiętaj, że jesteśmy nieustannie ewoluującymi organizmami. Na poziomie komórkowym nasze ciało nieustannie się odnawia.
Twoje organy składają się teraz z innych komórek niż te, które miałeś w dzieciństwie. Plastyczność twojego mózgu, nowe doświadczenia, nauka, decyzje i ślady pozostawione przez relacje z innymi ludźmi sprawiają, że jesteś organizmem w nieustannej przemianie. Gdy myślisz, że już się znasz, zdążyłeś się zmienić; samo przekonanie, że już się znasz, zmienia sposób, w jaki siebie postrzegasz, a więc i tak nie jesteś już tą samą osobą.
Ważne nie jest to, czy uda nam się złapać marchewkę, lecz to, by odkryć, dokąd chcemy, żeby podążył osioł. W tym celu posłużymy się skuteczną autoanalizą, zaproponowaną w tej książce jako część metody VEGA.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki