Rok kwitnącej wiśni - ebook
Kolejna część przygód influencerów z #Freethinkers! Tę podróż zapamiętają na długo!
Świat Kenzie wywrócił się do góry nogami odkąd stałą się częścią popularnej grupy influencerów. Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec, tylko początek wielkich zmian w życiu dziewczyny.
Czas na spełnienie kolejnego marzenia! Bo kto nie chciałby polecieć do Japonii?!
Kraj kwitnącej wiśni stanie się piękną scenerią kolejnych przygód Freethinkersów, ale dla Kenzie przyniesie odpowiedzi na pytania, które kiełkują w jej głowie. I okazją do bycia szczerą, przede wszystkim ze sobą.
Podczas tego wyjazdu Kenzie spotka ludzi, którzy zainspirują ją do poszerzania swojej strefy komfortu. To tutaj dziewczyna zacznie też dostrzegać nowe oblicza Freethinkersów, z którymi nawiązuje coraz bliższe relacje. Niektóre jednak wydają się zbyt bliskie. A może to tylko nadinterpretacja?
Czy Kenzie pogodzi się ze swoją przeszłością? Może to właśnie w Japonii dziewczyna odkryje, gdzie prowadzi ją serce?
Książka dla czytelników 15+
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dla młodzieży |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-287-3923-9 |
| Rozmiar pliku: | 1,4 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
– To jak ścinamy?
Ledwo kilka godzin temu przeżyłam jedno z największych załamań nerwowych w życiu, a teraz, dzień przed wylotem do innego kraju, siedzę u fryzjerki i proszę ją o coś, na co nigdy wcześniej bym się nie zdobyła.
– Do ramion. – Wchodzę na Pinteresta i pokazuję jej zapisane zdjęcie na tablicy. Jest na nim dziewczyna z wolf cutem, czyli fryzurą, która sprawia wrażenie chaotycznej z powodu warstw różnej długości.
Fryzjerka łapie za jedno z białych pasm moich włosów i przejeżdża ręką po całej długości. Czyli praktycznie do pasa.
– Jesteś tego pewna? – Wygląda na zmartwioną.
Przez to jej uważne skanowanie mojej twarzy czuję, jak żołądek zaciska mi się w supeł.
W jej oczach muszę wyglądać jak siedem nieszczęść. Może jednak nie tylko w jej. Bo w swoich własnych również.
Tusz do rzęs mam rozmazany, usta nabrzmiałe od wcześniejszego płaczu, a w oczach widać ogromne zmęczenie.
Trzy godziny temu dowiedziałam się o filmiku, który Aubrey nagrała na mój temat. Trzy godziny temu cały świat rozpadł mi się na kawałki. Wszystko straciło sens, nie widziałam żadnego wyjścia z bagna, w którym się znalazłam. Żadnego światełka w tunelu.
Wyznałam całej grupie Freethinkersów oraz bratu (który zrobił mi niespodziankę i do nas przyleciał), że nie pogodziłam się ze swoją przeszłością. Że nie jestem tak silna, jak im się wydawało.
Jak mnie się wydawało.
I kiedy mnie wysłuchali, uspokoili i zostawili samą w pokoju, zamarzyłam, by… by zapomnieć o wszystkim, co mnie spotkało w dzieciństwie.
Zaczęłam myśleć, jak by wyglądało moje życie, gdybym nie doświadczyła bullyingu. Nie przejmowałabym się tym, co ludzie o mnie myślą. Byłabym pewniejsza siebie. Nie brałabym do siebie każdego słowa.
I gdy tak to sobie wszystko wyobrażałam… przypomniało mi się, co powiedział Sawyer. To, że zostałam wybrana do ich projektu nie bez powodu. Że się nadaję do tworzenia kontentu w social mediach, że jestem w tym dobra.
Zrozumiałam, że oni wszyscy na mnie postawili, że na mnie liczą. Że we mnie wierzą.
Dlatego po raz pierwszy nie chcę zapomnieć o tym, co mnie spotkało. Bo to mnie doprowadziło do momentu, w którym jestem teraz.
I wcale nie zamierzam udawać, że nic się nie stało, że nie upadłam na samo dno na oczach Freethinkersów.
Oczywiście rozumiem, że nie dam rady pogodzić się ze swoją przeszłością z dnia na dzień, ale…
Będę chociaż próbować. I zacznę od teraz. Od tej chwili.
Więc na pytanie fryzjerki, czy jestem gotowa pożegnać się ze swoimi długimi włosami, odpowiadam z pewnością:
– Jak nigdy dotąd.
Wraz z ich ścięciem chcę zamknąć pewien rozdział w moim życiu, a co za tym idzie, rozpocząć nowy. Ten lepszy.ODCINEK 32
NARESZCIE WYGLĄDASZ JAK CZŁOWIEK
Nie wiem, jak chłopcy zareagują na moją nową fryzurę. Czy im się spodoba, czy nie. Kenzie sprzed paru godzin by się tym zamartwiała. Kenzie z teraz robi wszystko, co w jej mocy, by jej to nie ruszało.
Bo ja się sobie podobam i nie powinno mnie obchodzić, co powiedzą inni. Z tym przekonaniem wchodzę do domu i nagrywam kamerą każdy swój krok.
– Nikt się tego nie spodziewa – mówię. – Wszyscy są zajęci pakowaniem, bo jutro wylatujemy do tajemniczego miejsca. – Czuję się trochę jak typowa zbuntowana nastolatka, do której zawsze było mi bardzo daleko. To uczucie jest tak wspaniałe, że nie mogę się powstrzymać przed beztroskim śmiechem. – Ach, czekajcie! Założę jeszcze kaptur na głowę… Dobra, możemy iść ich szukać. W salonie nikogo nie ma… w jadalni i… kuchni również nie.
Jeżeli któryś już skończył się pakować, to prawdopodobnie i tak nie ma ochoty snuć się po domu i robić nie wiadomo co. Jeszcze dzisiaj zaserwowałam chłopakom sporo nerwów. Pewnie każdy z nich jakoś to odreagowuje.
Kenzie, nie. Oni się pakują. Nie myślą teraz o tobie. Nie wszystko kręci się wokół ciebie.
Wchodzę po cichutku po schodach.
– Wiecie co? Planowałam wejść do każdego z pokoi i nagrać oddzielne reakcje chłopaków, ale teraz myślę, że lepiej, żeby wszyscy naraz zobaczyli moje nowe włosy i…
Kładę kamerę na poręczy schodów, tak by w kadrze był pełny widok na korytarz. Następnie zbiegam na dół do kuchni i biorę zgrzewkę wody, którą zanoszę na górę.
– …i zostali sprankowani. Kiedyś widziałam, jak ktoś ułożył parę butelek z wodą na ziemi… – Robię to, o czym opowiadam. – …takim szlaczkiem i potem zawołał swoich rodziców, krzycząc, że w całym pokoju jest woda.
Wyciągam telefon z kieszeni szortów i wchodzę na grupę z Freethinkersami.
– Jesteście gotowi? – rzucam pytanie do kamery. – Nie wierzę, że to robię. Ten prank jest tak głupi, że aż zabawny.
JA: CHŁOPAKI
JA: SOS
JA: WODA JEST W KORYTARZU
– Chłopaki!!! – krzyczę tak, by brzmieć na przerażoną. – Woda jest w całym korytarzu!!!
Nie mija nawet pięć sekund, a chłopcy wypadają ze swoich pokoi. Carter chyba właśnie wyszedł spod prysznica. Ma oklapnięte, mokre blond włosy. Włożył szary strój dresowy. Archer wygląda schludnie, niczym model, którym zresztą jest. Jaxon to jego przeciwieństwo, cały roztrzepany, w pobrudzonych i pogniecionych ciuchach. No i Sawyer – jak zwykle roztacza wokół siebie mroczną i niepokojącą aurę.
To są właśnie Freethinkersi.
Najpierw widać u każdego z nich wyraźne zmartwienie, zdenerwowanie, a potem niezrozumienie i…
– Serio, Kenzie? – Sawyer prycha. – Aż tak ci się nudzi?
– Zupełnie ci odwaliło? – pyta Jaxon. – Myślałem, że mi zaleje wszystkie przewody! O mało co na zawał przez ciebie nie zszedłem!
Archer się śmieje, Carter się rozgląda, jakby przeczuwał, że coś się tu kręci, a po moim bracie ani śladu.
– I wszystko już wiadomo. – Carter wskazuje na aparat. – Nagrywa coś.
– Ta, ale co? – Jaxon wciąż jest wkurzony. – „Testuję idiotyczne pranki na Freethinkersach”?
Zagryzam wargę, żeby powstrzymać uśmiech wkradający się na twarz. Czuję, jak serce bije mi szybciej niż zazwyczaj. To już zaraz. Zaraz zobaczą, co zrobiłam.
– Co ty się tak szczerzysz? – pyta nieufnie Archer.
Kiedy już widzę, że uwaga wszystkich skupiła się na mnie, sięgam dłonią do kaptura i prędko zrzucam go z głowy, uwalniając burzę – teraz już krótkich – włosów.
– O cholera. – Jaxonowi opada szczęka.
– No nieźle – mówi z niedowierzaniem Archer.
– Kiedy? – pyta zszokowany Carter.
– Ale zajebiste – komentuje Sawyer i jako jedyny do mnie podchodzi. Kładzie dłoń na mojej głowie i nią obraca, jakbym była dzieckiem.
To nietypowe dla Sawyera, on zawsze zachowuje dystans fizyczny, jakby się czegoś bał albo bardzo pilnował swojej przestrzeni osobistej. Tylko raz widziałam, jak nie trzyma się tej zasady: kiedy na imprezie u Aubrey sprawdzał, czy się nie upiłam. Może za bardzo się nad tym zastanawiam. Może to nic nie znaczy. Może…
– Nareszcie wyglądasz jak człowiek.
Odpycham go od siebie.
– A ty jak zwykle musisz powiedzieć coś wrednego. Nie byłbyś sobą.
Sawyer lekko się uśmiecha pod nosem. Patrzy na mnie… w taki inny sposób. Sama nie jestem w stanie stwierdzić w jaki. Czemu to mnie zawstydza?
– Muszę pilnować, żeby nikomu ego nie wyjebało.
Z tymi słowami zostawia nas w korytarzu i wraca do siebie do pokoju.
– Sama je ścięłaś? – pyta Carter ze szczerym przejęciem.
Wyczuwam, że martwi się o mój stan psychiczny.
– Byłam u fryzjerki. – Nie mogę przestać poprawiać włosów. Teraz dotykam ich częściej niż zazwyczaj. Próbuję się do nich przyzwyczaić. – Podobają wam się?
– Wyglądasz, jakbyś wyszła z jakiejś gry. – Jaxonowi aż błyszczą się oczy. – Sawyer ma rację, są zajebiste.
– Przypominasz teraz jakąś postać z anime. – Archer śmieje się wesoło.
– Oglądasz anime? – Nie ukrywam zaskoczenia.
– Ma na ich punkcie obsesję! – krzyczy ze swojego pokoju Sawyer. Czyżby nas podsłuchiwał? – Żebyś widziała jego pokój w naszym rodzinnym domu! Jest cały wyklejony jakimiś dziewczyna…
– Zamknij się i zajmij swoimi sprawami! – odkrzykuje poczerwieniały Archer. Jego postawa przestaje promieniować pewnością siebie. Zamyka się na nas. – Idę do siebie, nara…
Z Carterem i Jaxonem wymieniamy się roześmianymi spojrzeniami.
– Wiedzieliście? – pytam szeptem.
– Od lat – odpowiada złowieszczo Jax. – Ej, ale następnym razem, jak będziesz potrzebowała ściąć włosy, to możesz przyjść do mnie. Ostatnio grałem w taki symulator…
Przewracam oczami. Jaxon nawet nie musi kończyć zdania. Wiem, co zamierza powiedzieć.
– Tak, tak, jasne. Jesteś mistrzem cięcia. – Olewam go i zwracam kamerę w stronę swojej twarzy. – Dzięki za oglądanie tego filmiku i do zobaczenia za tydzień! Pa!
– Ale ty jesteś, nawet nie dałaś mi się do końca wypowiedzieć – fuka Jaxon i zamyka się w swoim pokoju.
Jaka szkoda, że ten filmik wstawię dopiero za tydzień. Już teraz chciałabym zobaczyć reakcje widzów.
Na korytarzu zostaliśmy tylko ja i Carter. Wisi między nami niezręczna atmosfera, a przynajmniej tak mi się wydaje. Czasami obecność Cartera potrafi mnie przytłoczyć. Nie chcę, by się o mnie martwił. Czy mógłby wreszcie przestać?
– To tylko włosy, Carter – mówię.
Lekko wzdycha.
– Pasują ci.
– Dziękuję.
Widzę, że czegoś mi nie mówi, że dusi to w sobie.
– Ale dlaczego? – pyta wreszcie. – Dziewczyny nie ścinają z dnia na dzień tak długich włosów, jakie ty miałaś.
Wzruszam beztrosko ramionami, żeby ukryć to, że udało mu się mnie przejrzeć. Chciałabym mu powiedzieć o swoim postanowieniu, że się zmienię na lepsze, ale…
Cholera, Kenzie. Musisz przestać wszystko analizować. Powiedziałaś sobie, że się zmienisz. Udowodnij, że faktycznie możesz to zrobić. Przestań zatajać swoje uczucia i myśli przed ważnymi dla ciebie osobami. Możesz liczyć na wsparcie Freethinkersów. Oni nie są jak twoi rodzice, więc czego się boisz?
– Pomyślałam, że dzięki temu ruszę naprzód – wyznaję, choć nie przychodzi mi to z łatwością. – Chciałam od dawna je ściąć, ale nigdy nie miałam odwagi. Myślałam o tym, jak innym się spodoba moja nowa fryzura, a nie o tym, czego to ja naprawdę chcę. – Odwracam od niego wzrok, bo ciężko mi o tym mówić. – A chciałam, żeby były krótkie.
Nawet nie wiem, kiedy Carter zamyka mnie w objęciach.
Najpierw nie odwzajemniam uścisku. W końcu spodziewałam się jakiejś odpowiedzi, słów, a nie… przytulenia. Ręce trzymam spuszczone przy biodrach. To takie znajome uczucie, jego zapach w nozdrzach, ciepło rozchodzące się po ciele. Spokój. Dopiero po chwili wtulam się w jego klatkę piersiową.
– Jestem z ciebie taki dumny – szepcze.
Ronię kilka łez.ODCINEK 33
KTOŚ CI SIĘ PODOBA?
– Wciąż nie mogę się przyzwyczaić do twojej nowej fryzury – mówi Kaiden siedzący obok mnie w samolocie.
Przed nami dziesięciogodzinny lot bez przesiadek.
Dziesięć godzin bycia zamkniętą w samolocie z Freethinkersami i bratem.
Dzień po moim załamaniu. Dzień po obietnicy, którą sobie złożyłam.
– Właśnie, Kaiden – zaczepia go Carter, który siedzi po drugiej stronie przejścia, między Sawyerem a Archerem. – Możesz przez jakiś czas chować się przed kamerą? Ukrywać jakoś na drugim czy trzecim planie? Chcemy zrobić ustawkę z przypadkowym spotkaniem ciebie na wyjeździe.
– Jasne, szefie, coś jeszcze?
– Szefem to ja tu jestem – wcina się w rozmowę Sawyer, który siedzi najdalej od nas.
Nie potrafię się powstrzymać i rzucam z przekąsem w jego stronę:
– Masz jakiś kompleks wyższości? Dlatego cały czas musisz przypominać, że jesteś najlepszy i najważniejszy z nas wszystkich?
– Nigdy nie powiedziałem, że jestem najlepszy czy najważniejszy, ale bardzo mi schlebia, że o mnie tak myślisz, dziękuję. – Ten to zawsze wie, co odpowiedzieć. Co za pajac.
Skąd u niego ostatnio taki dobry humor?
– Bardzo dobrze wiesz, że wcale nie to miałam na myśli.
Ale Sawyer wygodnie opiera się na siedzeniu i przymyka powieki, gotowy do snu.
Niedługo reszta również idzie spać. Wylecieliśmy nad ranem, więc wszyscy próbują złapać jeszcze trochę snu. Nawet ja chcę pozwolić sobie na chwilę relaksu, która niestety nie nadchodzi.
Myśli nie dają mi spokoju.
– Kaiden. – Trącam palcem ramię brata. Jako jedyny jakoś się trzyma. Przegląda coś w telefonie. – Opowiedz mi o Nataszy.
Kaiden natychmiast wygasza ekran w telefonie i na mnie spogląda. Znudzenie szybko zamieniło się w pobudzenie.
Kaiden uganiał się za nią jeszcze przed moim wyjazdem do Sydney.
– Ona jest idealna – wzdycha z tęsknotą. – Dlaczego pytasz?
Wzruszam ramionami. Obserwuję przemieszczające się chmury, a właściwie krajobraz, który zostawiamy za sobą.
Nie uciekam z Australii, nie uciekam od swoich problemów.
– Jaki jest jej ulubiony film, kolor, piosenka?
– _Zakochany bez pamięci_, fioletowy, _The Trip._
Charlie nigdy nie byłby w stanie odpowiedzieć na te pytania o mnie. No dobrze, może za dużo od niego wymagam, w końcu widzieliśmy się niewiele razy, ale… On tak w zasadzie nigdy się mną szerzej nie interesował. Pewnie nawet nie wie, jak brzmi moje nazwisko.
– A jak spędzacie ze sobą czas?
– Zabieram ją na takie kreatywniejsze randki, bo ona bardzo lubi, jak robimy coś niezwykłego… Wiesz, na przykład zajęcia z ceramiki.
Z Charliem byliśmy tylko na plaży. Co prawda próbował mnie nauczyć surfować, ale potem zaprosił do siebie do domu i…
– Charlie… – mówię, ale on nie przerywa. – Charlie, to za dużo.
Chłopak się ode mnie odsuwa i wydaje z siebie zbolały jęk.
– O co ci chodzi, Kenzie? – brzmi na poirytowanego. – Wyluzuj się i tyle.
– Nie chcę cały czas się z tobą całować! – podnoszę głos, mając dość tłumaczenia mu ciągle tego samego. – Myślałam, że mnie do siebie zaprosiłeś, żebyśmy spędzili ze sobą jakoś czas!
– To przecież spędzamy!
– Ale nie w ten sposób! Czemu nie możemy włączyć Netflixa albo po prostu pogadać?!
– Czy ja ci wyglądam na dziewczynę, żeby z tobą plotkować czy oglądać jakieś babskie komedie romantyczne?!
– I nie chcesz jej cały czas całować?
– Jasne, że chcę, ale… – odpowiada cały poczerwieniały. – Czemu mi zadajesz te pytania?
– Później ci powiem. Dokończ – mówię ze zniecierpliwieniem. – Jasne, że chcesz, ale…?
Kaiden posyła mi niepewne spojrzenie, a potem kontynuuje.
– Ale… słuchanie, jak coś mi opowiada, jak się śmieje, jak… nie wiem, po prostu bycie z nią jest dla mnie najważniejsze.
Charlie zapewne nigdy nie pomyślał o mnie w ten sposób. Nie dał mi żadnego powodu, żebym się tak poczuła.
Czyli… nie jest mną zauroczony. Nigdy nie był.
Dlaczego więc tak bardzo mi się spodobał? Bo był pierwszym chłopakiem, który zwrócił na mnie uwagę? Bo podobało mi się, że poświęcał mi czas? Bo bałam się, że jak nie on, to nikogo innego nigdy nie poznam?
Chciałabym teraz porozmawiać o tym z Ruby. Ona znałaby odpowiedzi na moje pytania. A przynajmniej tak mi się wydaje.
– To skąd te pytania, siora? – Trąca mnie nogą. – Ktoś ci się podoba?
Ciężko wzdycham. Chciałabym mu opowiedzieć o Charliem. Naprawdę. Ale wstydzę się, że pozwoliłam się tak traktować.
– Chyba nikt z Freethinkersów, nie? Bo jeżeli tak, to… – dodaje ostrzejszym głosem.
– Nikt z nich mi się nie podoba, _eww_ – odpowiadam prędko, żeby nie tworzył sobie scenariuszy w głowie.
Z Kaidena ulatuje wszelkie napięcie. Udaję, że wcale nie zwróciłam na to uwagi.
Mimo że nie chcę mu mówić o Charliem, muszę to zrobić. Wszyscy chłopcy o nim wiedzą. Jeszcze się wygadają, zanim zdążę cokolwiek powiedzieć.
– Nigdy ci o nim nie mówiłam, Kaiden – zaczynam bez żadnych kłamstw. Mam nadzieję, że właśnie w ten sposób uda mi się poprowadzić całą tę rozmowę. Szczerze. – Nie wiedziałam, jak się potoczy relacja z nim. Nie chciałam zapeszać i przy okazji niepotrzebnie zaprzątać ci głowy moimi sercowymi sprawami. Wciąż nie chcę o nim mówić. – Temat Charliego jest dla mnie zamknięty, szczególnie że i tak nie czułam przy nim nic nadzwyczajnego.
Czy Charlie faktycznie mi się podobał? Tak.
Czy nie czułam przy nim nic nadzwyczajnego? To pierwszy chłopak, który odwzajemnił moje uczucia, więc oczywiście, że czułam.
Ale przez to, że jasno dał mi do zrozumienia, że ma w stosunku do mnie inne zamiary niż ja w stosunku do niego…
Nie chcę się przyznawać przed bratem ani samą sobą do tego, że zawrócił mi w głowie. Nawet jeśli tylko na krótką chwilę.
– Rozumiem – odpowiada Kaiden.
Rozumie.
Nie zamierza robić mi wykładu ani przekonywać mnie do zwierzania się. Bo rozumie. Zawsze mnie rozumiał. Zawsze był przy mnie, gdy go potrzebowałam, nawet jeśli nie chciałam mu mówić, co siedziało mi w głowie.
I to się nie zmieniło. Tak było i tak będzie.
Freethinkersi cały czas powtarzają mi, że jestem dla nich niczym młodsza siostra. Miło mi słyszeć te słowa, bo czuję się akceptowana, chciana. Ci ludzie dali mi coś, czego nigdy wcześniej od nikogo nie dostałam.
A mimo to ja nie mogę o Freethinkersach powiedzieć, że są dla mnie jak bracia. Tak, czasem porównuję Jaxona albo Archera do Kaidena, ale nie wyobrażam sobie ich jako mojego rodzeństwa.
Bo oni nie są nim.
Nie są moim Kaidenem.
Są za to moimi przyjaciółmi.
I myślę, że to w tym wszystkim jest najpiękniejsze.
------------------------------------------------------------------------
_KONIEC DARMOWEGO FRAGMENTU
ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI_