Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Rok w zdrowym domu - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
4 marca 2026
4990 pkt
punktów Virtualo

Rok w zdrowym domu - ebook

Wiesz, że najbardziej trujesz się nie w mieście, ale w swoim salonie?

Sylwia Panek, popularna ambasadorka sody i octu, mama i chemiczka, pokaże ci, jak zatroszczyć się o siebie i bliskich i żyć w domu wolnym od toksyn.

***

Czy twój dom naprawdę jest bezpieczny? Jak ograniczyć ilość mikroplastiku, który codziennie trafia do twojego organizmu? Jak chronić dzieci przed niebezpiecznymi zabawkami? Czy teflonowa patelnia powoduje raka? Skąd się biorą „wieczne chemikalia” i które przedmioty wpływają na działanie układu hormonalnego? Dlaczego powietrze w twoim domu jest gorsze niż smog?

Bazując na doświadczeniu i nauce, Sylwia podpowie, jak – dzięki drobnym zmianom w kuchni, łazience i garderobie – zadbać o siebie i bliskich. Łatwo, tanio i bezstresowo. ZMIEŃ SWÓJ DOM W 52 TYGODNIE

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Zdrowie i uroda
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8427-128-5
Rozmiar pliku: 14 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WSTĘP

Ta książka jest dla każdego! Kieruję ją zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn, ale będę zwracała się do Ciebie w formie żeńskiej. Dlaczego? Powody są dwa.

Wprawdzie podział ról społecznych się zmienia i nie tylko kobiety dbają o czystość domów i zdrowie domowników, jednak wśród moich czytelników w Internecie, osób, które kupują moje poradniki czy przychodzą na moje szkolenia i warsztaty, to wciąż kobiety stanowią większość.

Drugi powód może Ci się wydać nieco dziwny. Otóż chcę, żebyś poczuła się… niekomfortowo.

Nie wiem, czy zauważyłaś, ale większość książek, w których autorzy zwracają się do swojego czytelnika na Ty, jest pisana do czytelnika płci męskiej. My kobiety zazwyczaj nie zwracamy na to większej uwagi. Kiedy jednak po raz pierwszy sięgnęłam po poradnik, w którym autor zwracał się do płci żeńskiej, poczułam lekki dys­komfort. Wszystko dlatego, że byłam przyzwyczajona do innego sposobu przekazywania wiedzy w poważnych poradnikach.

Jeśli Ty reagujesz podobnie, to dobrze. Gdy jesteśmy do czegoś przyzwyczajone, trudno nam z tego czegoś zrezygnować, zaakceptować nowości lub dokonać przekształceń. Dlatego chcę Ci już na etapie lektury pokazać, że zmiany nie zawsze są łatwe, ale im więcej czasu będziesz spędzać z tą książką, tym bardziej będziesz się do tej formy przyzwyczajać i stanie się ona dla Ciebie czymś oczywistym.

Tak samo będzie – mam nadzieję – w praktyce. Nie rzucaj się na głęboką wodę i nie próbuj modyfikować wszystkiego naraz. Wprowadzaj zmiany małymi krokami, wówczas będą łatwiejsze do przyjęcia nie tylko przez Ciebie, ale też przez Twoje otoczenie. Jeśli z dnia na dzień poinformujesz członków rodziny o wielkich planach, wręcz rewolucjach, oni też mogą poczuć się niekomfortowo i stawiać opór. Dlatego tak ważne jest, aby gdy mieszkasz z innymi osobami, porozmawiać z nimi i ustalić, na jakie zmiany się zgadzają, co są w stanie zaakceptować, a co kompletnie odrzucają, bo ich zdaniem zmiana w danym zakresie nie ma sensu.

Wyjaśnijmy sobie jeszcze jedno. Chcę, żebyś poczuła się niekomfortowo, ale jednocześnie nie mam zamiaru Cię oceniać i nie chcę wpędzać Cię w poczucie winy. To, że czegoś nie wiedziałaś, że popełniałaś błędy – to normalna sprawa. Ja też popełniałam błędy. I wciąż popełniam. Jedne nieświadomie, bo jeszcze czegoś nie wiem lub przyjęłam nieprawidłowe założenia. Inne w pełni świadomie, bo rezygnacja z czegoś lub podjęcie właściwej decyzji stanowią dla mnie w tej chwili trudność lub uchodzą w mojej głowie za wręcz niemożliwe.

Dlatego nie mam zamiaru wpędzać Cię w poczucie winy i nie chcę, abyś sama się w nie wpędzała. Pogłębiaj wiedzę, dowiaduj się, analizuj, rozmyślaj, zadawaj pytania, ale też pamiętaj, żeby działać bez presji. Czasami lepiej zrobić krok do tyłu i odpocząć, znaleźć czas na refleksję, aby później mieć więcej siły na zrobienie kolejnych kroków do przodu. Kroków, które – jak wierzę – zaprowadzą nas w stronę zdrowszego domu.

Ta książka zawiera 52 historie na 52 tygodnie roku. Starałam się dobrać owe opowieści tak, aby pasowały do pór roku, dlatego wiosną mówię więcej o porządkach, latem – o owocach i urlopach, a jesienią – o ciepłym kocyku, herbacie i świecach zapachowych.

Starałam się pisać poradnik tak, abyś mogła zarówno przeczytać go za jednym razem, od deski do deski, jak i dawkować sobie jeden rozdział tygodniowo czy „skakać” po nich w poszukiwaniu tematów, które interesują Cię w danym momencie.

Pamiętaj jedynie o tym, żeby nie wprowadzać zbyt wielu zmian jednocześnie. Lepiej sprawdzi się zasada małych kroków.

CZYM JEST ZDROWY DOM

Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni truciznę (łac_._ _Omnia sunt venena, nihil est sine veneno. Sola dosis facit venenum_).

Paracelsus

Zdrowy dom to według niektórych dom bez chemii. Tymczasem prawda jest taka, że nie ma czegoś takiego jak dom bez chemii. Przecież wszystko wokół jest chemią. Jeśli powiem, że będziemy się jej tu trochę uczyć, to pewnie tych, którzy nie lubili chemii jako przedmiotu szkolnego, najdzie ochota na szybkie zamknięcie tej książki. Ale uspokajam – obejdzie się bez sprawdzianów i przepytywania, na rzecz przydatnej wiedzy i wskazówek, jak krok po kroku sprawiać, by nasze domy były zdrowsze.

W kolejnych rozdziałach będę opowiadać o różnych substancjach, gorszych i lepszych. Pamiętaj jednak, że to, jak one na Ciebie wpływają, zależy od tego, w jakim stopniu jesteś narażona na ich działanie, oraz od tego, jak Twój organizm na nie reaguje. Nie zawsze możemy uniknąć niebezpiecznych substancji. Oczywiście powinnyśmy dbać, aby otaczające nas przedmioty nie szkodziły, ale nie zawsze mamy wybór i wpływ na to, w jakiej przestrzeni się znajdujemy. Czasami po prostu jesteśmy na nią skazane. Niekiedy nawet nie wiemy, że mamy do czynienia z jakimiś toksynami. W wielu przypadkach jednak nasz organizm jest w stanie się ich pozbyć. Ważne, aby go wspierać – przede wszystkim dzięki odpowiedniej diecie i aktywności fizycznej.

Czym jest zdrowy dom? To dom, w którym towarzyszy nam świadomość, że wszystko, czym się otaczamy, ma znaczenie.TYDZIEŃ 1

NOWY ROK – NOWA JA

W nowy rok wiele z nas wchodzi z postanowieniami. Chcemy zadbać o siebie, o swoje zdrowie, kondycję i samopoczucie. Siłownie przeżywają oblężenie, sklepy z odzieżą sportową kuszą promocjami na nowe legginsy i koszulki, a gazetki popularnych dyskontów są pełne zdjęć akcesoriów do ćwiczeń – od mat, przez gumy oporowe i piłki gimnastyczne, aż po hantle. Świetnie, bo ruch to zdrowie. Jednak mało kto zastanawia się nad akcesoriami sportowymi, a przecież one też mogą mieć wpływ na nasze zdrowie. Choć często są reklamowane jako „eko”, bywa, że zawierają substancje, których wolelibyśmy unikać.

Organizacja Center for Environmental Health z USA opublikowała raporty, w których wykazano obecność BPA w odzieży sportowej znanych marek, w tym w stanikach sportowych i T­-shirtach. BPA, czyli bisfenol A, to związek, który może zaburzać gospodarkę hormonalną (przeczytasz o nim więcej w dalszym rozdziale).

W Polsce Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) badał akcesoria sportowe. W niektórych wykrył ftalany – plastyfikatory, które również mogą być endokrynnie czynne i są szczególnie niebezpieczne dla dzieci. Co ciekawe, często wykrywano te substancje w tanich piłkach, skakankach i hantlach sprzedawanych w popularnych sklepach. Najgorszy wynik w badaniach uzyskały hantle do ćwiczeń, w których ilość ftalanów była 320 razy większa niż norma.

Ale to nie wszystko. Są też:

- PFAS (tzw. wieczne chemikalia) – stosowane, by odzież sportowa była wodoodporna i plamoodporna
- barwniki azowe – grupa barwników, w tym również negatywnie wpływających na zdrowie: mogą mieć działanie rakotwórcze, powodować alergie lub podrażnienia skóry
- formaldehyd – używany do utrwalania kolorów i wykańczania tkanin; jego opary mogą podrażniać skórę i drogi oddechowe
- metale ciężkie (np. kadm, ołów) – wykrywane w nadrukach na koszulkach, ale też w plastikowych oraz metalowych częściach sprzętu sportowego, jak uchwyty czy rączki.

Nie zapominajmy o promieniowaniu jonizującym. Sama byłam zaskoczona informacją, że jakiś produkt zostaje wycofany ze sprzedaży, ponieważ wykryto jego promieniowanie. Właśnie z tego powodu we wrześniu 2025 roku sieć sklepów Action zaprzestała handlu 10­-kilogramowymi ciężarkami typu kettle. Dystrybutor informował, że poziom promieniowania nie jest groźny dla zdrowia, jednak regularne stosowanie przyrządu przez dłuższy czas może się okazać szkodliwe. Czyli jak zwykle, to dawka sprawia, że coś staje się niebezpieczne. Im częściej jesteśmy narażeni na kontakt z daną substancją, im dłużej trwa ekspozycja na nią, tym większe ponosimy ryzyko. Trzeba pamiętać, że w przypadku tego typu przedmiotów kontakt nie następuje wyłącznie wtedy, kiedy ich używamy, ale również wtedy, gdy przebywamy w ich pobliżu. Zakładam, że nie każdy ma w domu oddzielne pomieszczenie do ćwiczeń. Co więcej, zdarzają się sytuacje, gdy tego typu akcesoria przechowujemy w sypialni lub w okolicach biurka, przy którym spędzamy dużo czasu, na przykład pracując z domu. Pozostaje pytanie, skąd to promieniowanie jonizujące. Na stronie sklepu brakuje tej informacji. Najbardziej prawdopodobna przyczyna zjawiska to wykorzystanie w procesie produkcji surowców zanieczyszczonych materiałami promieniotwórczymi, wynikające z niewłaściwej kontroli jakości. Być może w celu obniżenia kosztów produkcji zastosowano tanie, niesprawdzone surowce.

Historia z kettlem pokazuje coś ważnego: nie zawsze zagrożenie jest widoczne gołym okiem. Czasem potwierdzają je badania, innym razem – objawy, które bagatelizujemy. Promieniowanie z ciężarka to przykład problemu „niewidzialnego”, ale podobne mechanizmy mogą dotyczyć rzeczy, które odbieramy zmysłami, na przykład zapachu.

Pomyśl tylko, ile razy otwierając opakowania z nowymi akcesoriami, czułaś woń, która Cię odstręczała? Znajoma kupiła karnet na cztery treningi w nowo otwartej siłowni, ale poszła tam tylko raz, bo od zapachu „nowości” rozbolała ją głowa. Nie chciała tego ponownie doświadczyć. Oczywiście fetor nie zawsze jest oznaką szkodliwości, bo różne neutralne dla zdrowia produkty też mają charakterystyczną dla siebie woń. Jednak jeżeli powoduje ona u nas dyskomfort i ból głowy, może to świadczyć o występowaniu szkodliwych lotnych związków.

Przed pierwszym użyciem

- Nową odzież sportową zawsze wypierz.
- Maty do ćwiczeń, hantle, piłki i inne akcesoria umyj dokładnie wodą z mydłem lub wodą z octem.
- Produkty o intensywnym zapachu wywietrz.

Czy to znaczy, że mamy przestać ćwiczyć?

Absolutnie nie! Warto jednak zastanowić się, czy rzeczywiście potrzebujemy nowych akcesoriów do ćwiczeń. A może stary, bawełniany dres świetnie sprawdzi się podczas aktywności? Albo wystarczą jedne legginsy dobrej jakości zamiast pięciu par modnych nowości ze sklepów? Tak samo z akcesoriami. W wielu przypadkach możemy wybierać między produktem w wersji naturalnej i syntetycznej.

Jeśli już musimy coś dokupić, warto rozejrzeć się za lepszymi opcjami:

- zamiast syntetycznych legginsów, w których nasza skóra nie oddycha, można wybrać bawełniane, wiskozowe czy z wełny merino
- zamiast pięknych, kolorowych hantelków, pokrytych PVC (polichlorek winylu – często dodawane są do niego ftalany), wybierzmy stalowe lub żeliwne, bez dodatkowych powłok
- zamiast maty wykonanej z PVC postawmy na korkową, a jeśli wolimy lżejsze, syntetyczne, szukajmy takich, w przypadku których producent informuje o braku BPA i ftalanów
- zamiast tanich produktów z chińskich platform zakupowych lub z dyskontu, w którym często zdarza się wycofywanie produktów ze sprzedaży, wybierz odpowiedniki sprawdzonych marek, które stawiają na dobrą jakość.

Naturalne nie zawsze znaczy bezpieczne

Naturalny kauczuk, czyli lateks, pochodzi z soku drzewa kauczukowe­go, jest biodegradowalny i powszechnie uznawany za bardziej „eko” niż tworzywa sztuczne. Nic więc dziwnego, że często maty do jogi, piłki czy taśmy są opisywane jako zrobione „z naturalnego kauczuku”. Wydaje nam się, że to wybór w pełni bezpieczny, wręcz idealny. Warto jednak wiedzieć, że sam lateks to surowiec naturalny, a zanim stanie się elastyczną matą czy piłką, przechodzi proces obróbki chemicznej. Producenci dodają do niego m.in. stabilizatory, przyspieszacze wulkanizacji i przeciwutleniacze. Niektóre z tych substancji, jak np. nitrozoaminy czy tiuramy, mogą być potencjalnie alergizujące lub szkodliwe.

Tańsze produkty z kauczuku mogą zawierać:

- ftalany – w celu zmiękczenia i zwiększenia elastyczności
- barwniki – nadające intensywne kolory
- resztki rozpuszczalników – używanych w produkcji.

Dlatego nawet jeśli materiał, z którego wykonane są akcesoria do ćwiczeń, jest naturalny, nie daje nam to pewności, że jest wolny od szkodliwych związków chemicznych. Warto zawsze czytać uważnie informacje od producenta, aby sprawdzić, czy zapewnia o braku niebezpiecznych substancji lub deklaruje posiadanie certyfikatów, jak np. OEKO-TEX.

Współczesne zagrożenia

Na koniec chciałabym wspomnieć o jeszcze jednym produkcie związanym z aktywnością fizyczną, który może zawierać szkodliwe składniki: sportowe zegarki i opaski fitness. Naukowcy przebadali 22 różne modele pasków w tego typu urządzeniach, a swoje wyniki opublikowali w czasopiśmie naukowym „Environmental Science & Technology Letters”. Okazuje się, że aby paski były odporne na wodę i zabrudzenia, producenci bardzo często wykorzystują PFAS, czyli grupę substancji znanych też jako „wieczne chemikalia”. Niestety testy pokazują, że wyższa cena nie zawsze idzie w parze z bezpieczeństwem (związki z tej grupy znaleziono m.in. w produktach marki Apple).

Warto zwracać uwagę na to, z czego wykonane są paski zegarków. Tym bardziej, że jest to gadżet, który ma stały kontakt z naszą skórą, niekiedy nawet podczas snu.

Na szczęście istnieją producenci, którzy wykorzystują bezpieczne materiały, a także oferują możliwość zmiany pasków. Warto wówczas rozważyć taką wymianę, wybierając produkty, w przypadku których potwierdzono brak niebezpiecznych substancji (np. paski silikonowe).

Każdy trening to inwestycja w zdrowie, ale niech sprzęt, którego używasz, pomaga Ci, a nie szkodzi.

Zapamiętaj!

Zanim cokolwiek kupisz, zrób najpierw szybki przegląd produktów (i ich etykiet pod kątem składu), które już masz.

Nowe produkty przed pierwszym użyciem zawsze wypierz, umyj lub wywietrz.

Unikaj PVC, BPA, ftalanów, PFAS.

Wybieraj mniej, ale lepiej – jakość ponad ilość.

Zdrowy dom zaczyna się od mądrych wyborów.TYDZIEŃ 3

NIEBEZPIECZNE UBRANIA

Odzież może być niebezpieczna. Przesadzam? W październiku 2023 roku sąd przyznał wysokie odszkodowania pracownikom linii lotniczych American Airlines, którzy twierdzili, że ich służbowe mundury doprowadziły do poważnych problemów zdrowotnych (podrażnienia skóry, problemy z oddychaniem, ból głowy, obrzęk oczu itp.). Ich powodem był głównie formaldehyd. Oficjalne uniformy pilotów i personelu pokładowego powinny wyglądać nienagannie nawet w trakcie wielogodzinnych lotów. Nie mogą zbyt łatwo ulegać zagnieceniom i w tym właśnie miała pomagać domieszka formaldehydu.

Ta sytuacja to nie wyjątek. Okazuje się, że odzież często szkodzi noszącym ją ludziom, którzy chorują z powodu ubrań, choć nierzadko nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Wszystkiemu sprzyjają _fast fashion_ i _ultra fast fashion_, za którymi kryją się: tanie materiały, szybka produkcja, kiepska kontrola jakości, dużo chemikaliów używanych do szybkiego suszenia, wygładzania, zmniejszania zagnieceń, by materiał schodził szybciej z linii produkcyjnej.

Potwierdza to raport „Toksyczne chemikalia: wielki sekret mody” (ang. _Toxic Threads: The Big Fashion Stitch­-Up_) opracowany przez Greenpeace. Badanie objęło 141 sztuk odzieży zakupionej w kwietniu 2012 roku w popularnych sklepach w 29 krajach świata. Prawie ⅔ ubrań zawierało nonylofenole, cztery sztuki miały duże stężenie ftalanów, a w dwóch stwierdzono obecność rakotwórczych amin pochodzących z barwników azowych. Wszystkie zakupiono w sklepach stacjonarnych znanych marek.

Powiecie, że 2012 rok był dawno temu i teraz takie sytuacje na pewno już się nie zdarzają? Bardzo chciałabym w to wierzyć, ale wystarczy zajrzeć do raportu „Między nami jest chemia” opublikowanego w październiku 2024 roku przez UOKiK i Inspekcję Handlową. Skontrolowano 100 partii pościeli pod kątem obecności w nich formaldehydu i w czterech z nich stwierdzono nieprawidłowości. Dopuszczalne stężenie to 75 mg/kg, a w najgorszym przypadku wartość ta została przekroczona osiem razy!

W marcu 2025 roku opublikowano raport polskiej Federacji Konsumentów, według którego 10 z 16 sztuk przebadanych ubrań i bielizny zakupionych na platformach sprzedażowych Shein i Temu zawierało metale ciężkie w stężeniach przekraczających dozwolone limity.

W ramach rządowej inspekcji w Korei Południowej zbadano 26 sztuk odzieży zimowej sprzedawanej na platformach Temu, Shein i Aliexpress – w siedmiu stwierdzono niebezpieczne dla zdrowia stężenie takich substancji jak ftalany, ołów i kadm. Najbardziej szokująca była zawartość ftalanów w kurtce dziecięcej, bo dopuszczalne stężenie było przekroczone 622 razy!

Takich raportów jest więcej. Niebezpieczne substancje w odzieży, bieliźnie, pościeli, paskach, torebkach, butach – to nie domniemanie wynikające z teorii spiskowych, to fakty. Dlatego ważne jest, aby świadomie podchodzić do zakupów i kupować odzież pochodzącą z godnych zaufania miejsc. Warto też zwracać uwagę, czy ma ona certyfikaty typu OEKO­-TEX, które świadczą, że produkty były testowane pod kątem substancji szkodliwych dla zdrowia.

„Noszę tanie ubrania kupowane na chińskich platformach sprzedażowych i nic mi nie jest” – tego typu stwierdzenia padają pod publikowanymi w sieci materiałami, w których ktoś krytykuje zakupy odzieży za pośrednictwem Shein czy Temu.

CIEKAWOSTKA

FORMALDEHYD to gaz, który w większych stężeniach ma wyczuwalny ostry, gryzący zapach. Może szczypać w oczy i drapać w gardło. Można go wyczuć w sklepach z tanimi produktami, bo przewożone do nas z Azji ubrania traktowane są nim w celu zabezpieczenia przed pleśnią (długi transport drogą morską) i gnieceniem tkanin. Formaldehyd powstaje też w naturze, ale do naszych domów trafia przede wszystkim za pośrednictwem mebli, płyt wiórowych, klejów, farb, wykładzin czy właśnie tkanin. Przez wiele lat wdychałyśmy go nieświadomie, nie wiedząc, że w większych ilościach może być niebezpieczny. Dziś wiemy już, że formaldehyd uznano za substancję rakotwórczą (kategoria 1B) – dlatego warto wiedzieć, gdzie może się ukrywać i że powinno się go unikać.

Wielu rzeczy czy zjawisk nie jesteśmy w stanie zauważyć, a niekiedy nie łączymy dolegliwości i objawów chorobowych z produktami, których używamy. Niejedna kobieta z problemami hormonalnymi usłyszała: „Taki pani urok”. Nieregularne miesiączki, trudności z zajściem w ciążę lub przedwczesne dojrzewanie to coraz powszechniejsze zjawiska, jednak mało kto zastanawia się nad ich przyczynami. Niewiele mówi się o związkach endokrynnie czynnych w naszym otoczeniu.

Pamiętajmy też, że nie każdy reaguje tak samo. Wiele zależy od wrażliwości skóry, skłonności do alergii, czasu narażenia na określony czynnik, częstotliwości noszenia danego ubrania, tego, czy odzież była prana przed pierwszym użyciem itp.

O właśnie, pranie przed pierwszym użyciem! O tym też nie raz słyszałam: „Nigdy nie prałam i nigdy nic mi nie było”. Ale czy na pewno?

Zapach „nowości” bywa myląco przyjemny – nowa odzież pachnie czystością i świeżością. Ale tak naprawdę nie mamy do czynienia z czystością, lecz z mieszanką chemikaliów, które pojawiły się na ubraniu podczas jego produkcji i transportu. Dlatego pierwsze pranie nowych rzeczy to nie przesada, ale dobra praktyka, wręcz zdrowy nawyk.

Co usuwamy z ubrań podczas prania?

- SUBSTANCJE UŻYWANE NA ETAPIE PRODUKCJI. Co innego „znajdziemy” w bawełnianej (tu pozostałości także z procesu uprawy), a co innego w poliestrowej (związki ropopochodne lub surowce z recyklingu) bluzce. Różnice zależą też od wybielaczy, barwników, detergentów, rozpuszczalników. Szacuje się, że w przemyśle odzieżowym używa się ponad 8000 różnych substancji chemicznych!
- SUBSTANCJE WYKORZYSTYWANE NA CZAS TRANSPORTU. Zamknięte w kontenerach ubrania pokonują często tysiące kilometrów drogą morską, narażone na wilgoć, pleśń czy insekty. Aby zapobiec uszkodzeniom, producenci stosują dodatkowe środki konserwujące. W rezultacie na nowej koszulce może się znajdować mieszanina chemikaliów, o których nie mamy pojęcia. Jednym z konserwantów jest formaldehyd.
- INNE ZANIECZYSZCZENIA. Zadaj sobie kilka pytań. Ile osób mierzyło daną rzecz w sklepie, czy ich dłonie i ciała były czyste? Ile te ubrania leżały tudzież wisiały w magazynach czy na sklepowych półkach, w jakich warunkach? Cofając się do etapu produkcji – w jakich warunkach to było szyte? Tu już bardziej mowa o zanieczyszczeniach biologicznych, a nie chemicznych, ale te również mogą się okazać groźne. Nowe rzeczy przed pierwszym użyciem warto prać po prostu ze względów higienicznych.

Pomysł na zmiany

PRZEGLĄD SZAFY. Wyjmij z niej wszystko i oceń każdą z rzeczy, biorąc po jednej do ręki. Zastanów się, jak się w nich czujesz i dlaczego je kupiłaś. Sprawdź metki. Odłóż rzeczy, których nie nosisz, przy każdej z nich odpowiadając sobie na pytanie o powód. Czy to nieodpowiedni kolor (warto zrobić sobie analizę kolorystyczną, nawet taką z pomocą sztucznej inteligencji), a może niekorzystny krój? Spisz na kartce lub w notesie, dlaczego odłożone rzeczy się nie sprawdziły – to cenne informacje, dzięki którym wiesz, czego więcej nie kupować.

DRUGIE ŻYCIE RZECZY. Nie bój się sklepów z używaną odzieżą. Jej podstawową zaletą jest to, że była już wielokrotnie prana. Dzięki temu pozostałości poprodukcyjne zostały dawno usunięte. Poza tym dobrze widać, które ubrania po pierwszym praniu i kolejnych nie wyglądają jak… szmata. W sklepach typu _second hand_ też należy sprawdzać skład, oceniać jakość użytych materiałów. Niestety z kupowaniem tanich, używanych rzeczy też można przesadzić, dlatego zawsze warto planować zakupy, starannie analizując nasze realne potrzeby.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij