Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

RUMOT. NOWA ZIEMIA - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
18 września 2026
18,99 zł
1899 pkt
punktów Virtualo

RUMOT. NOWA ZIEMIA - ebook

Rok 2120. Świat, jaki znamy, przestał istnieć, a wśród pozostałości dawnej cywilizacji pojawia się Rumot — niezwykły robot obdarzony własnym charakterem, osobliwą logiką i zaskakującym poczuciem humoru. Spotkanie Rumota z Jackiem i Mary staje się początkiem historii o przetrwaniu, przyjaźni i poszukiwaniu miejsca, które można nazwać domem. „RUMOT. NOWA ZIEMIA” to pierwsza część cyklu science fiction, stanowiąca wprowadzenie do większej opowieści.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Science Fiction
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788384673980
Rozmiar pliku: 2,6 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

I. KUPA ŻELASTWA

Rok 2120.

Miasto nie umarło nagle. Najpierw zgasły reklamy, później witryny sklepów, potem światła w oknach. Na końcu ucichły samochody. Po kilkudziesięciu latach asfalt popękał, drzewa weszły między domy, a wiatr nauczył się otwierać drzwi budynków, do których nikt już nie zaglądał.

Jack miał dwadzieścia kilka lat i określał siebie jako „prawie inżyniera”. Nie dlatego, że brakowało mu wiedzy. Brakowało uczelni, wykładowców i dyplomu.

Fabrykę robotów znalazł przypadkiem. Ogromna hala przetrwała lepiej niż większość miasta. Na taśmach montażowych stały szkielety maszyn, a magazyny pełne były silników, przewodów, czujników i kończyn należących kiedyś do różnych modeli.

Jack przez dwa tygodnie wybierał części.

Korpus znalazł w dziale serwisowym. Prawą rękę w skrzyni oznaczonej „AG-7”. Lewą wziął z robota spawalniczego. Jedna noga była czarna, druga żółta. Głowa wyglądała, jakby projektantowi pod koniec zmiany zabrakło cierpliwości.

Jack podłączył ostatni przewód i cofnął się.

— No, dawaj, stary. Rusz się, kupo żelastwa.

Nic.

Sprawdził zasilanie.

— To już czternasty raz. Jeżeli teraz nie wstaniesz, zrobię z ciebie szafkę.

Robot zaiskrzył.

Jack odskoczył.

W korpusie coś zazgrzytało. Zielona dioda zamigotała, zgasła, po czym zapaliła się ponownie. Maszyna wyprostowała najpierw jedną nogę, później drugą i z wysiłkiem podniosła się z podłogi.

Rozejrzała się.

— Ja mówię: kto to jesteś ty?

Jack otworzył usta.

— Jestem Jack. Twój konstruktor.

Robot spojrzał na niego jednym zielonym okiem.

— Konstruktor jest ten, kto skonstruował?

— Tak.

— A części skonstruowali inni.

Jack zawahał się.

— Dobrze. Złożyłem cię.

— To precyzyjniejsze.

Jack patrzył na niego przez chwilę.

— Dopiero wstałeś i już się czepiasz.

— Co to znaczy „czepiasz”?

— Dowiesz się. Będziesz moim pomocnikiem. Słuchasz, co mówię, i pomagasz mi przeżyć. Zrozumiałeś?

— Ja mówię: tak, Jack.

— I potrzebujesz imienia.

Robot czekał.

Jack obejrzał swoje dzieło. Krzywy korpus, niedopasowane ręce, żółta noga, czarna noga, kilka miejsc pokrytych rdzą.

— Rumot.

— Ja Rumot.

— Pasuje.

Robot obejrzał się w kawałku pękniętego lustra.

— Dlaczego?

— Później.

— Ludzie często mówią „później”, kiedy nie chcą odpowiedzieć?

Jack spojrzał na niego.

— Skąd ty to wiesz?

— Nie wiem.

To była pierwsza rzecz, która Jacka zaniepokoiła.

Drugą odkrył pięć minut później.

Rumot podniósł metalową skrzynkę, którą Jack z trudem przesuwał po podłodze, i odstawił ją jedną ręką.

— Ile ważysz? — zapytał Jack.

— Sto dziewięćdziesiąt trzy kilogramy.

— A ile możesz podnieść?

— Nie wiem.

— To sprawdzimy.

Rumot popatrzył na niego.

— Ludzie najpierw budują, a potem sprawdzają, co zbudowali?

— Czasami.

— To wyjaśnia stan miasta.

Jack przez chwilę milczał.

Potem zaczął się śmiać.

Rumot zapisał ten dźwięk w pamięci.

Nie rozumiał jeszcze, do czego służy.II. DZIEWCZYNA Z KARABINEM

Wyruszyli trzy dni później.

Jack zabrał wodę, konserwy, narzędzia, mapę i stary odbiornik radiowy. Rumot zabrał skrzynkę części zamiennych, dwie baterie i metalowy kubek, który znalazł w fabryce.

— Po co ci kubek? — zapytał Jack.

— Ty masz.

— Ja piję.

— Ja obserwuję.

— I?

— Chcę wyglądać, jakbym uczestniczył.

Jack nie znalazł odpowiedzi.

Miasto kończyło się powoli. Zrujnowane bloki ustępowały magazynom, magazyny polom, a pola lasowi, który przez dziesięciolecia odzyskiwał ziemię.

Rumot zatrzymywał się przy wszystkim.

Przy znaku drogowym.

Przy dziecięcym rowerze.

Przy szkielecie autobusu.

— Dlaczego ludzie budowali pojazd dla sześćdziesięciu osób, a potem każdy chciał mieć własny samochód?

— Bo mogli.

— To nie jest odpowiedź.

— Jest. Ludzka.

Rumot zapisał.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij