Rzymianie - ebook
Porywająca opowieść o dziejach Rzymu – od jego narodzin aż po upadek Konstantynopola.
Gdy dziś myślimy o starożytnych Rzymianach, zwykle widzimy świat Cycerona i Cezara: republikę, a następnie imperium, które miało runąć pod naporem barbarzyńców w V wieku naszej ery.
Edward J. Watts zrywa z tym uproszczonym obrazem. W książce Rzymianie. 2000 lat historii przedstawia pierwszą tak kompletną historię Rzymu obejmującą całe dwa tysiąclecia jego istnienia. Nagradzany historyk prowadzi czytelnika przez najważniejsze wydarzenia rzymskich dziejów: wojny punickie, upadek republiki, narodziny chrześcijaństwa, zdobycie Rzymu przez Alaryka, ekspansję islamu, bitwę pod Manzikertem oraz najazdy krzyżowców, które ostatecznie doprowadziły do kresu imperium.
Autor pokazuje, że źródłem niezwykłej trwałości Rzymu była różnorodność ludzi, którzy przez stulecia nazywali siebie Rzymianami. To opowieść nie tylko o Auguście, Marku Aureliuszu i Konstantynie, lecz także o Karolu Wielkim, Justynianie i Manuelu Komnenie – oraz niezliczonych kobietach i mężczyznach, którzy wspólnie stworzyli najpotężniejsze państwo w historii świata.
Szeroko zakrojona, odkrywcza i pełna rozmachu książka, która pozwala spojrzeć na Rzym na nowo.
Jedyna książka o Rzymianach, jakiej potrzebujesz.
Nareszcie – historia starożytnego Rzymu opowiedziana tak, jak od dawna należało to zrobić! Nawet Edward Gibbon ponad dwieście lat temu nie objął całych dwóch tysiącleci dziejów imperium tak, jak czyni to tutaj Edward J. Watts. Wreszcie poznajemy prawdę: „zmierzch i upadek” Rzymu nie były dziełem barbarzyńskich najeźdźców ze Wschodu w V i VI w., lecz idących na krucjatę Europejczyków z chrześcijańskiego Zachodu w 1204 r. Watts opowiada tę historię z werwą i swobodą, zachowując bogactwo trafnie uchwyconych szczegółów zaczerpniętych z relacji rzymskich historyków opisujących własną przeszłość. Roderick Beaton, autor książki Grecy
Wspaniale napisana i całkowicie nowatorska książka Wattsa zachęca nas, byśmy spojrzeli na Rzym tak, jak postrzegali go Rzymianie przez dwa tysiąclecia – jako niezwykle elastyczny punkt odniesienia, argument na rzecz radykalnej inkluzywności oraz zbiór trwałych, choć nieustannie przekształcanych zasad. Kimberly D. Bowes, University of Pennsylvania
Przejrzysta i przystępna, po prostu znakomita książka, którą mógł napisać tylko Edward Watts. Autor pokazuje, że dzieje Rzymu nie prowadziły wyłącznie ku zachodniemu średniowieczu. Przeciwnie – szeroka, mistrzowska perspektywa tego dzieła ukazuje, że ogromna odporność Rzymu wynikała z jego nieustannej otwartości na cudzoziemców, imigrantów, niewolników i ubogich, którym oferował możliwość awansu i przyszłość, a także z elastyczności jego struktur administracyjnych i gospodarczych. Fantastyczna i niezwykle aktualna książka. Susanna Elm, University of California
Monumentalna opowieść o dwóch tysiącach lat historii. Dla wszystkich zainteresowanych narodzinami, rozkwitem i schyłkiem politycznej potęgi – książka pełna fascynujących odkryć.
Wall Street Journal
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Literatura faktu |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-68380-82-8 |
| Rozmiar pliku: | 6,5 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Język, którym posługiwała się większość obywateli państwa rzymskiego, w toku wydarzeń opisanych w tej książce zmienił się z łaciny na grekę. Uznałem za niemożliwe stosowanie jednolitej transliteracji rzymskich nazw bez wprowadzania czytelników w błąd. Na ogół wybierałem pisownię moim zdaniem najbardziej rozpowszechnioną. Używam stosowanych w naszym kręgu językowym imion, nazwisk i nazw miejsc, takich jak Rzym zamiast Roma albo Konstantyn zamiast Constantinus czy Konstantinos. Posługuję się zlatynizowaną pisownią znanych czytelnikom nazw własnych, jak w przypadku Aleksego Komnena (zamiast Alexiosa Komnenosa). Jeśli chodzi o mniej znane nazwy, staram się jednak nie latynizować ich za wszelką cenę (w przypadku nazw greckich) ani nie stosować rodzimych odpowiedników (w przypadku łacińskich).ROZDZIAŁ 1
FUNDAMENTY
800–615 P.N.E.
Wyczerpujące omówienie historii państwa rzymskiego musi zaczynać się od przyznania, jak nieprawdopodobne wydawałyby się późniejsze osiągnięcia Rzymu ludziom żyjącym w czasach jego założenia. W basenie Morza Śródziemnego nie brakuje społeczeństw znacznie starszych niż to, które pojawiło się w Rzymie. Egipt zurbanizował się, zjednoczył i ukształtował jako państwo ponad 2500 lat wcześniej, niż w Rzymie pojawiły się pierwsze trwałe budynki. Mieszkańcy Palestyny, Syrii i Mezopotamii budowali miasta i tworzyli złożone byty polityczne tysiące lat przed Rzymianami. Nawet Grecy wyprzedzili Rzymian o tysiąc lat w rozwijaniu struktur państwowych, systemów pisma i rozległych sieci handlowych.
Choć niełatwo to sobie wyobrazić, środkowa Italia aż do 1200 r. p.n.e. była miejscem skrajnie zacofanym, zamieszkanym przez wędrowne społeczności pasterskie, z nielicznymi śladami stałych siedzib ludzkich. Półwysep Apeniński był wówczas porośnięty gęstymi lasami i rzadko zaludniony, bez niczego trwalszego niż rozproszone osady na szczytach wzgórz, z których prawdopodobnie żadnej nie zamieszkiwało więcej niż sto osób. Osady te rozwijały się bardzo powoli i w 900 r. p.n.e. niektóre liczyły już ponad tysiąc mieszkańców. Metalowe narzędzia i ślady rosnącej produkcji rolnej wskazują na rozwój coraz intensywniejszego rolnictwa i wzrost gęstości zaludnienia półwyspu mniej więcej w tym okresie¹.
Italia wciąż jednak miała przed sobą długą drogę do przebycia. Choć znaleziska ceramiki mykeńskiej w południowych Włoszech sugerują, że w epoce brązu istniały kontakty handlowe między półwyspem a światem greckim, niewiele wskazuje na to, by mieszkańcy Italii mieli greckim kupcom do zaoferowania coś więcej niż surowce². Brak też dowodów, aby jakiekolwiek wyroby pochodzące z Półwyspu Apenińskiego istotnie wpłynęły na grecką gospodarkę. Niezależnie od skali wymiany po jednej stronie uczestniczyli w niej mieszkańcy zaawansowanego gospodarczo i technicznie Wschodu, a po drugiej – ludność słabo rozwiniętej Italii.
Rzym nie należał nawet do pierwszych miast powstałych na stosunkowo zapóźnionym Półwyspie Apenińskim. Pierwsze ślady osadnictwa na terenie dzisiejszego Rzymu to groby datowane na około 1000 r. p.n.e.³ Pod koniec VIII w. p.n.e. na Palatynie, Kapitolu i Kwirynale powstało kilka małych wiosek, liczących po około 100 mieszkańców. Na początku VII w. p.n.e. wzrost liczby ludności doprowadził do połączenia się tych wiosek, a zasięg osadnictwa przesunął się w dół wzgórz i objął obniżenie między Palatynem a Kapitolem – obszar nazywany obecnie Forum Romanum.
Fakt rozwoju tych osad nie powinien przesłaniać nam ich niezwykle prymitywnego charakteru. Były to wioski składające się z chat z błota i gliny, wspartych na drewnianych palach wbitych w otwory wydrążone w skale. W gruncie rzeczy mamy bardzo dobre wyobrażenie o tym, jak te domostwa mogły wyglądać. Na Palatynie znaleziono otwory po palach z VIII w. p.n.e., a ówczesne zwyczaje pogrzebowe w Rzymie i okolicach polegały na umieszczaniu prochów zmarłych w glinianych naczyniach w kształcie chat, które są miniaturowymi modelami budowli odpowiadających układowi tych otworów na Palatynie⁴. Niska wartość i jakość przedmiotów umieszczanych w urnach jako wyposażenie grobów potęgują wrażenie, że wszyscy członkowie wczesnego społeczeństwa rzymskiego byli mniej więcej tak samo ubodzy, przynajmniej w porównaniu z większymi i znacznie bardziej wyrafinowanymi ośrodkami miejskimi we wschodniej i południowej części basenu Morza Śródziemnego.
Siedlisko, które w przyszłości stało się Rzymem, miało jednak wielki potencjał. Siedem wzgórz stanowiło dogodny punkt obrony górujący nad miejscem, w którym główny szlak komunikacyjny, wiodący po zachodniej stronie półwyspu z północy na południe, krzyżował się z Via Salaria, starożytnym traktem łączącym wnętrze Italii z brzegiem morza. Isola Tiberina, wyspa leżąca pośrodku Tybru na zachód od Kapitolu, była naturalnym udogodnieniem dla podróżnych przeprawiających się przez rzekę. Ponieważ ówczesne małe statki morskie nie nadawały się do dalszej żeglugi w górę rzeki, Rzym był też naturalnym portem, w którym kupcy mogli rozładować swoje towary i sprzedać je lokalnym kupcom i konsumentom, ci zaś w łatwy sposób mogli podążyć z nimi na wschód, północ i południe. Jednocześnie położenie w pewnej odległości od wybrzeża chroniło Rzym przed atakiem od strony Morza Śródziemnego⁵.
Nie sposób określić, kiedy osady położone na Palatynie, Kapitolu i Kwirynale połączyły się lub zaczęły nazywać siebie Rzymem, nie ma jednak wątpliwości, że Rzym rozwinął się, ponieważ rozrosły się one tak bardzo, że zaczęły się ze sobą stykać. W I wieku n.e. historyk Pliniusz opisał, w jaki sposób Rzym rozrastał się, włączając w swoje granice „porozrzucane budynki wielu przedmieść”, i wskazał dwa z nich, które „zniknęły bez śladu”, wchłonięte przez miasto. Były to „Saturnia, gdzie teraz znajduje się Rzym” oraz „Antipolis, które teraz jako Janikulum jest częścią Rzymu”⁶. Kapitol, Awentyn, Kwirynał i Wiminał, które z czasem zaczęto zaliczać do kanonu siedmiu wzgórz rzymskich, w ogóle nie pojawiają się na tej liście⁷.
W zapisach historycznych widoczne jest również rozróżnienie społeczności zamieszkującej Palatyn oraz tej, która za siedzibę obrała sobie okolice Kwirynału. W Rzymie istniały dwie grupy kapłanów: Salii Palatini, związani z Palatynem, oraz Salii Collini, związani z Kwirynałem. Mieszkańcy miasta nazywali siebie Rzymianami albo Kwirytami (to drugie określenie wywodzi się od nazwy „Kwirynał”), a za opiekunów swego państwa uważali Kastora i Polluksa, bliźniaczych synów Zeusa, nazywanych też Dioskurami. Choć nie jest do końca jasne, jak doszło do połączenia osad istniejących na obu wzgórzach, echo tej historii pobrzmiewało w rzymskiej pamięci przez wieki⁸.
Historie opowiadane przez Rzymian o założeniu miasta podkreślały zarówno ekspansję terytorialną, jak i wchłanianie innych grup. W przeciwieństwie do, powiedzmy, Ateńczyków Rzymianie nigdy nie twierdzili, że są jednorodną grupą związaną z jednym miejscem na ziemi. Wierzyli, że stanowią zróżnicowaną, wielojęzyczną społeczność stworzoną przez ludy napływowe, które zjawiły się na wzgórzach nad Tybrem i dały początek społeczeństwu gotowemu przyjmować w swoje szeregi ludność okolicznych terenów.
Rzymianie tak bardzo cenili wyjątkowy talent swojej społeczności do wchłaniania innych, że ich mit założycielski rozrósł się do postaci niemal nieczytelnej sieci zachodzących na siebie i często sprzecznych zdarzeń, które podkreślały rolę bardzo wielu grup ludności w tworzeniu miasta. Jeden z najpełniejszych zachowanych opisów założenia Rzymu pochodzi z I w. n.e., powstał więc ponad siedem stuleci po tym, jak osady na rzymskich wzgórzach zaczęły się ze sobą łączyć. Te opowieści w żadnym razie nie są dokumentami historycznymi, ale odzwierciedlają ważne prawdy dotyczące wrodzonych cech, które według samych Rzymian charakteryzowały ich społeczeństwo.
Dionizjusz z Halikarnasu, Grek mieszkający w Rzymie pod koniec I w. p.n.e., napisał, że Rzymianie to „ogromny lud, powstały z mało znaczącego dzięki przyznaniu praw obywatelskich ludności pokonanej”, ustępstwom na rzecz „niewolników, którzy tutaj odzyskali wolność i zostali pełnoprawnymi obywatelami”, oraz przyjmowaniu wszystkich, którzy „byli pożyteczni wspólnocie”⁹. Tłumaczył, że zdolność Rzymu do wydobywania wszystkiego, co najlepsze, z jego heterogenicznej populacji zrodziła się po greckiej wyprawie prowadzonej przez syna boga Hermesa, Ewandra, który założył pierwszą osadę na Palatynie ponad sześćdziesiąt lat przed wojną trojańską¹⁰. Kilka lat później Herkules wypasał bydło w miejscu, gdzie stanął później Circus Maximus, i pozwolił niektórym swoim żołnierzom osiedlić się na Kapitolu¹¹. Następnie, po upadku Troi, trojański bohater Eneasz, syn Wenus, poprowadził swoich ludzi do Italii i osiedlił się z nimi nie na miejscu Rzymu, lecz w pobliskim mieście Lawinium. Syn Eneasza, Askaniusz, założył później miasto Alba Longa w Górach Albańskich, niedaleko Rzymu. Bliźniacy Romulus i Remus, legendarni założyciele Rzymu, wywodzili się od władców tego miasta¹².
Historia Romulusa i Remusa to jeden z najbardziej znanych mitów założycielskich Rzymu¹³. Bliźniacy byli synami potomkini Eneasza, Rei Sylwii, córki Numitora, obalonego prawowitego króla Alby Longi. Kiedy brat Numitora, Amulius, pozbawił go tronu, zmusił Reę Sylwię do zostania westalką i złożenia ślubów czystości, aby nie mogła żyć z mężczyzną. Pewnego dnia, gdy czerpała wodę ze źródła poświęconego Marsowi, bóg pochwycił ją i zgwałcił, po czym ujawnił swoją tożsamość i zapowiedział, że spłodzone przez niego bliźnięta zostaną wielkimi wojownikami¹⁴. Kiedy dzieci się urodziły, Amulius kazał porzucić je w dziczy, aby zmarły z głodu lub by przygarnął je ktoś nieznający ich tożsamości. Odnalezione na brzegu Tybru pod Palatynem, zostały wykarmione przez postać określaną jako Lupa – przez co tradycyjnie rozumie się wilczycę (aczkolwiek Dionizjusz i inni autorzy zaznaczają, że to łacińskie słowo oznacza także prostytutkę)¹⁵. Dzieci przygarnął pasterz Faustulus, który nadał im imiona Romulus i Remus i wychował ich jak własnych synów. Bliźniacy przez jakiś czas doglądali jego stad, w końcu jednak odkryli swoją tożsamość, wrócili do Alba Longi na czele zbrojnego oddziału, obalili Amuliusa i osadzili z powrotem na tronie swojego dziadka¹⁶. On zaś nakazał im powrót na miejsce, gdzie zostali wykarmieni, i założenie tam osady. Bracia wraz ze swoją świtą wyruszyli więc do miejsca, które później stało się Rzymem.
Między młodzieńcami niemal natychmiast pojawiły się napięcia. Romulus chciał założyć miasto na Palatynie i nadać mu swoje imię. Remus opowiadał się za innym miejscem, któremu później nadano nazwę Remoria. Bliźniacy zapytali Numitora, który z nich ma być władcą nowego miasta, ale dziadek polecił im szukać boskich wskazówek w zachowaniu ptaków. Konflikt między braćmi zaostrzył się, kiedy w wyniku auspicjów okazało się, że niebiosa sprzyjają bardziej Romulusowi – ten ostatecznie zabił Remusa, przebłagał bogów i założył miasto Rzym na Palatynie¹⁷.
Dionizjusz podkreśla, że Rzym Romulusa przyciągnął różnych ludzi, którzy już wcześniej osiedlili się na okolicznych terenach. Należeli do nich „Ewander i Arkadyjczycy, którzy zamieszkali w Pallantion”, „Peloponezyjczycy z Herkulesem, osiadli na Satornios”, a także „uciekinierzy z Troi, którzy zmieszali się z poprzednimi”¹⁸. W ten sposób Dionizjusz połączył różne tradycyjne przekazy dotyczące założenia Rzymu w jedną relatywnie spójną opowieść, potwierdzającą jego pogląd, że Rzym stanowił zróżnicowaną społeczność, która bazowała na mocnych stronach różnych grup składowych, co czyniło ją silniejszą, niż każda z tych grup mogła być osobno. Dionizjusz miał nadzieję, że jego czytelnicy odrzucą pogląd „tych, którzy uważają Rzym za miejsce ucieczki ludności nie-greckiej i pozbawionej ojczyzny”, i dodawał z zadowoleniem, „że jest to jednak greckie miasto”¹⁹. W sferze niedopowiedzeń pozostał fakt, iż czytelnik przyjmujący tę argumentację musiałby również zaakceptować, że Grecy w czasach samego Dionizjusza nie byli w Rzymie ousiderami, ale od samego początku uchodzili za jedną z najważniejszych grup w rzymskim społeczeństwie.
Rzymianie raczej nie zgodziliby się z tym, że Rzym był greckim miastem, podzielali jednak przekonanie Dionizjusza, że ich społeczność stawała się silniejsza, gdy przyjmowała osoby z zewnątrz. Liwiusz, współczesny Dionizjuszowi historyk żyjący w I w. p.n.e., napisał po łacinie obszerną historię Rzymu, w której przedstawia, w jaki sposób Romulus zaludnił nowe miasto – uczynił z niego mianowicie azyl dla bandytów, zbiegłych niewolników i „ludzi nieznanego i niskiego pochodzenia”²⁰. Ten motłoch składał się w większości z samotnych mężczyzn, lecz Romulus uknuł sprytny plan zrównoważenia stanu populacji. Zaprosił mieszkańców okolic Rzymu na obchody święta Neptuna, podczas których nieżonaci Rzymianie pojmali niezamężne kobiety, w większości z ludu Sabinów, i zmusili je do małżeństwa.
W starożytności często się zdarzało, że młode kobiety były porywane przez zdobywców, ale takie wrogie działania zazwyczaj kończyły się zniewoleniem branek. Romulus natomiast zapewnił kobiety, że „będą żyły w małżeństwie jako żony, jako wspólniczki całego mienia i prawa obywatelskiego i jako wspólniczki dzieci”²¹. Chociaż zostały pojmane, Sabinki nie były niewolnicami. Stały się w pełni Rzymiankami.
Przyznanie Sabinkom (nawiasem mówiąc, całkowicie fikcyjnym) obywatelstwa rzymskiego w dużym stopniu je udobruchało, lecz ich krewni zareagowali tak, jak powinni to zrobić ludzie z krwi i kości: przekonali swego władcę Tytusa Tacjusza do zaatakowania Rzymian. Romulus pokonał siły Sabinów, zajął dwa z ich miast i zaoferował rzymskie obywatelstwo rodzinom Sabinek poślubionych wbrew ich woli przez Rzymian. Kiedy wojna zbliżała się do krwawej kulminacji, Sabinki wzięły sprawy w swoje ręce i zaaranżowały rozejm, w ramach którego Romulus i Tytus Tacjusz „nie tylko pokój zawarli, ale z dwóch państw zrobili jedno pod wspólną władzą królewską”, przy czym „siedzibą całej władzy pozostał Rzym”²².
Tacy historycy jak Dionizjusz i Liwiusz musieli stworzyć spójną narrację łączącą różne znane Rzymianom tradycyjne przekazy dotyczące wczesnej historii miasta. Zwykłych mieszkańców Rzymu bardziej jednak interesowały świątynie i pomniki upamiętniające ich historię. Liwiusz opisuje narodziny kultu Herkulesa w miejscu, w którym Ewander napotkał tego półboga. Dionizjusz wspomina o świątyni wzniesionej tam, gdzie wilczyca karmiła Romulusa i Remusa. Znajdowały się w niej starożytny „posąg przedstawiający wilczycę karmiącą dwoje niemowląt”, a także chata na Palatynie, „tak zwana chata Romulusa”, której co jakiś czas przywracano „w miarę możliwości pierwotny wygląd”²³.
Według Cycerona historia rzymskiej społeczności, która rozrastała się dzięki przyłączaniu kolejnych miast, podbojom i integracji ludności, oznacza, że państwo rzymskie „nie zostało ukształtowane przez genialną jednostkę, lecz doskonaliło się dzięki staraniom wielu mądrych ludzi”, oraz że ta zbiorowość formowała je „nie tyle za jednego pokolenia, co przez kilka wieków”²⁴. Cyceron wierzył również, że wszystko zaczęło się od Romulusa, który – wedle jego słów – współrządził razem z sabińskim królem Tytusem Tacjuszem. Według Cycerona Romulus „powołał do rady królewskiej co znaczniejszych obywateli”, aby doradzali mu po śmierci Tacjusza, później zaś sformalizował ich rolę i stworzył zgromadzenie starszyzny zwane senatem (termin pochodzi od łacińskiego słowa _senex_, oznaczającego starca). Organ ten udzielał mu rady i wsparcia „podczas licznych wojen z sąsiadami”²⁵.
Rzymianie uważali, że ten wzorzec zbiorowego podejmowania decyzji i wprowadzania zasługujących na wyróżnienie przybyszów do kręgów władzy utrzymał się po śmierci Romulusa, gdy senat wprowadził „specjalne przepisy na czas bezkrólewia, rozsądne, zupełnie nowe i nieznane innym ludom”, na mocy których senatorowie po kolei przejmowali władzę na pięć dni do czasu wyboru nowego króla. Jak twierdził Cyceron, zdecydowano się na to, ponieważ „nasi przodkowie byli wprawdzie prostakami, ale mieli świadomość, że od monarchy wymaga się męstwa i królewskiej mądrości, a nie świetnych koligacji”, nawet jeśli oznaczało to „obranie królem cudzoziemca z pominięciem współobywateli”²⁶.
Numa Pompiliusz z plemienia Sabinów, którego mieszkańcy Rzymu zidentyfikowali później jako swojego drugiego króla, zrównoważył wojowniczy charakter Rzymian, wpojony im przez Romulusa, dbałością o uwarunkowania polityczne, przez co społeczeństwo rzymskie mogło funkcjonować bez konfliktów wewnętrznych. Według Cycerona „wpoił im także umiłowanie ładu i pokoju”, stanowiąc prawa i „porządkując wszelkie kwestie dotyczące kultu, targi, święta oraz wiele okazji do spotkań i obchodzenia uroczystości”. Wysiłki te „sprawiły, że ludzkie charaktery zdziczałe od wojennego rzemiosła złagodniały na powrót i nabrały ogłady”²⁷, co umocniło trwałość republiki. Romulus zostawił Rzymowi wigor i pragnienie stworzenia imperium, lecz to Numa Pompiliusz natchnął ludzi cnotami niezbędnymi do rządzenia państwem.
Cyceron uważał, że osobowości trzech kolejnych królów rzymskich sprzyjały rozwojowi innych ważnych cech narodowych Rzymian. Tullus Hostiliusz, trzeci z legendarnych królów Rzymu, był tak wojowniczy, jak sugeruje jego przydomek, ale dbał także o rozwój obywatelski poprzez rozbudowanie infrastruktury i ustanowienie praw dotyczących prowadzenia wojny sprawiedliwej. Ankus Marcjusz, czwarty król, który również miał sabińskie korzenie, powiększył terytorium Rzymu do wybrzeża Morza Śródziemnego i założył u ujścia Tybru port morski w Ostii. Cyceron podkreśla, „ile dobrych i pożytecznych elementów wniósł każdy z królów”, gdy tworzył kluczowe elementy rzymskiego charakteru narodowego²⁸.
Tworzone z rozmysłem opowieści o legendarnych początkach Rzymu, powtarzane przez zręcznych autorów w I w. p.n.e., emocjonująco przedstawiały dość przyziemną historię kilku małych i biednych społeczności rozsianych po wzgórzach nad Tybrem, które stopniowo rozrastały się i rozwijały instytucje polityczne i religijne. Wbrew przekonaniu Cycerona i jemu współczesnych nie był to proces napędzany przez heroiczne jednostki kształtujące charakter nowego państwa na swój obraz i podobieństwo. W rzeczywistości państwo to wyrosło na gruncie talentów dziesiątek tysięcy mężczyzn i kobiet zamieszkujących rozrastający się Rzym przez całe stulecia przed pojawieniem się pierwszych wzmianek historycznych o mieście. Ich nazwiska i czyny zostały zapomniane, lecz to oni właśnie byli prawdziwymi założycielami Rzymu.
------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI
------------------------------------------------------------------------PRZYPISY
Wprowadzenie. Dwa tysiąclecia państwa rzymskiego
1 A. Kaldellis, _Romanland: Ethnicity and Empire in Byzantium_, The Belknap Press of Harvard University Press, Cambridge 2019. ↩
2 Tamże, s. ix (samoidentyfikacja i nazwa państwa), s. 31 (język), s. 3–37 (ogólny kontekst). ↩
3 Dionizjusz z Halikarnasu, _Starożytności rzymskie_ 3.47. . ↩
4 Liwiusz, _Dzieje Rzymu od założenia miasta_ 39.6–7 (w kolejnych przypisach tytuł pominięty). ↩
5 H. Flower, _Roman Republics_, Princeton University Press, Princeton 2010. ↩
6 Cyceron, _O państwie_ 1.39. ↩
Rozdział 1. Fundamenty
1 R. Peroni, _From Bronze Age to Iron Age: Economic, Historical, and Social Considerations_, _Italy Before the Romans_, red. D. Ridgway, F. Ridgway, Academic Press, London 1979, s. 24–25; T. Cornell, _The Beginnings of Rome_, Routledge, London 2012, s. 32, przyp. 7. ↩
2 Ceramika mykeńska – zob. T. Cornell, _The Beginnings..._, dz. cyt., s. 40. ↩
3 Tamże, s. 48. ↩
4 Tamże, s. 51, 57. ↩
5 Cyceron, _O państwie_ 2.3–4. ↩
6 Pliniusz, _Historia naturalna_ (dalej: _HN_) 3.67–70. ↩
7 J. Poucet, _Le Septimontium et la Succusa chez Festus et Varron_, „Bulletin de l’Institut Historique Belge de Rome” 1960, vol. 32, s. 25–73. ↩
8 T. Cornell, _The Beginnings..._, dz. cyt., s. 73–75. ↩
9 Dionizjusz z Halikarnasu 1.9.4. ↩
10 Tamże, 1.31; Liwiusz 1.7; _Origo gentis Romanae_ 5 (Początki narodu rzymskiego, dalej _OGR_). ↩
11 Dionizjusz z Halikarnasu 1.34, 1.44 (osiedlenie żołnierzy), 1.39 (wypasanie bydła); por. Wergiliusz, _Eneida_ 8.184–279; Liwiusz 1.7; _OGR_ 6–8. ↩
12 O Eneaszu opowiada Dionizjusz z Halikarnasu 1.45–65. Najsłynniejszą opowieścią o tych wydarzeniach jest _Eneida_ Wergiliusza. Eneasz – zob. Liwiusz 1.1–2; _OGR_ 9–16. Założenie Alba Longi – zob. Liwiusz 1.3. ↩
13 Dionizjusz z Halikarnasu 1.73; _OGR_ 19–23. ↩
14 O gwałcie na Rei Sylwii piszą: Dionizjusz z Halikarnasu 1.77; Liwiusz 1.4; _OGR_ 19.1–7 (różne wersje). ↩
15 Dionizjusz z Halikarnasu 1.79 (wilczyca), 1.84.4 (Lupa jako prostytutka; por. _OGR_ 21.2); Liwiusz 1.4 (o wilczycy i prostytutce); _OGR_ 21.2 (wyjaśnienie nieporozumienia). ↩
16 Dionizjusz z Halikarnasu 1.79.12–1.83; Liwiusz 1.5. ↩
17 Dionizjusz z Halikarnasu 1.85–89; Liwiusz 1.6. _OGR_ 23 przedstawia kilka wersji tej historii, w tym taką, w której to Remus przeżywa Romulusa. ↩
18 Dionizjusz z Halikarnasu 1.89.2. ↩
19 Tamże, 1.89.1. ↩
20 Liwiusz 1.8. ↩
21 Tamże, 1.9; zob. również Cyceron, _O państwie_ 2.7.13. ↩
22 Liwiusz 1.9–13. ↩
23 Tamże, 1.7, 1.16, 9.29; Dionizjusz z Halikarnasu 1.79.8–11. Posąg – zob. Liwiusz 10.23; Cyceron, _Trzecia mowa przeciw Katylinie_ 19; Cyceron, _O wróżbiarstwie_ 1.20, 2.47. ↩
24 Cyceron, _O państwie_ 2.1.2. ↩
25 Tamże, 2.7.13–2.8.14 (wybór rady), 2.9.15 (senat i ekspansja). ↩
26 Tamże, 2.12.23 (interregnum), 2.12.24 (cnoty), 2.13.25 (obcokrajowiec); por. Liwiusz 1.17. ↩
27 Cyceron, _O państwie_ 2.14.26–27. ↩
28 Tamże 2.17.31–2.21.37; Liwiusz 2.1.2. ↩
.