Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Samotność po rozstaniu – jak ułożyć życie od nowa, gdy jesteś sama - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
4 września 2026
59,00
5900 pkt
punktów Virtualo

Samotność po rozstaniu – jak ułożyć życie od nowa, gdy jesteś sama - ebook

Najtrudniejszy moment po rozstaniu nie zawsze przychodzi na początku. Czasem pojawia się dopiero wtedy, gdy formalności są zakończone, inni przestają pytać, a zwykły wieczór staje się zaskakująco cichy. Ta książka pomaga zrozumieć, dlaczego puste miejsce po wspólnym życiu odzywa się w codziennych sytuacjach — w domu, weekendy, święta, spotkania czy decyzje, które wcześniej podejmowało się we dwoje. Bez oceniania uczuć i obietnic szybkiego końca. Dowiesz się, jak: • rozpoznać rodzaje pustki po rozstaniu, • zrozumieć, czemu trudniejsze emocje pojawiają się po czasie, • odzyskiwać miejsca, rytuały i kontakty, które mogą stać się Twoje, • zastępować dawne nawyki nowymi, • odróżnić pragnienie relacji od potrzeby wypełnienia pustki, • zauważyć moment, gdy warto sięgnąć po wsparcie. Otrzymasz ćwiczenia i 13‑tygodniowy plan, który pomaga krok po kroku odzyskać wpływ i układać codzienność na własnych zasadach.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Psychologia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 10 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

STRO­NA RE­DAK­CYJ­NA

SA­MOT­NOŚĆ PO ROZ­STA­NIU.

Ma­ja Ro­zan

© 2026 Ma­ja Ro­zan. Wszel­kie pra­wa za­strze­żo­ne.

Żad­na część tej książ­ki nie mo­że być zwie­lo­krot­nia­na ani roz­po­wszech­nia­na bez zgo­dy au­tor­ki.

Wy­da­nie pierw­sze, 2026. Pro­dukt cy­fro­wy.

ZA­STRZE­ŻE­NIE. Ta książ­ka nie jest po­ra­dą me­dycz­ną ani psy­cho­lo­gicz­ną i nie za­stę­pu­je dia­gno­zy, te­ra­pii ani kon­sul­ta­cji ze spe­cja­li­stą. Opi­sa­ne bo­ha­ter­ki są po­sta­cia­mi zbior­czy­mi — po­wsta­ły z po­wta­rza­ją­cych się sy­tu­acji, nie z hi­sto­rii kon­kret­nych osób. Wszyst­kie imio­na są fik­cyj­ne.

JE­ŻE­LI DZIE­JE SIĘ COŚ, CO WY­KRA­CZA PO­ZA ZA­KRES PO­RAD­NI­KA — je­że­li od ty­go­dni nie ma sił wstać z łóż­ka, je­że­li al­ko­hol stał się spo­so­bem na wie­czór, je­że­li by­ły part­ner na­cho­dzi, stra­szy al­bo nie od­pusz­cza, je­że­li wra­ca­ją my­śli o tym, że­by znik­nąć — ta książ­ka nie wy­star­czy i nie ma uda­wać, że wy­star­czy.

Te­le­fon za­ufa­nia dla osób do­ro­słych w kry­zy­sie emo­cjo­nal­nym: 116 123, bez­płat­nie i ca­ło­do­bo­wo.

Cen­trum Wspar­cia dla osób w kry­zy­sie psy­chicz­nym: 800 70 2222, ca­ło­do­bo­wo.

Ogól­no­pol­skie Po­go­to­wie dla Ofiar Prze­mo­cy w Ro­dzi­nie „Nie­bie­ska Li­nia”: 800 12 00 02, ca­ło­do­bo­wo.

W sy­tu­acji za­gro­że­nia ży­cia: 112.ZA­NIM ZA­CZNIE­MY

Naj­gor­sze nie przy­szło wte­dy, kie­dy wszy­scy się te­go spo­dzie­wa­li. Przy­szło pół ro­ku póź­niej, w zwy­kły czwar­tek, przy ze­psu­tej pral­ce.

To jest książ­ka o tym, co zo­sta­je, kie­dy skoń­czy się to, o czym wszy­scy chcą roz­ma­wiać.

Roz­sta­nie ma swój mo­ment i swo­ją pu­blicz­ność. Są roz­mo­wy z sio­strą do dru­giej w no­cy, jest zdzi­wie­nie zna­jo­mych, jest for­mal­ność do za­ła­twie­nia, jest ktoś, kto py­ta, jak się trzy­masz. To wszyst­ko trwa pa­rę mie­się­cy i wy­ga­sa — bo po­win­no wy­ga­snąć, bo lu­dzie ma­ją swo­je ży­cie i bo na­praw­dę już się nie dzie­je nic no­we­go.

A po­tem zo­sta­jesz z czymś, o czym nikt Cię nie uprze­dził. Nie z tę­sk­no­tą i nie z ża­lem. Z PU­STY­MI MIEJ­SCA­MI.

Co to zna­czy „pu­ste miej­sca”

Przez la­ta Two­je ży­cie by­ło urzą­dzo­ne dla dwoj­ga. Nie w sen­sie uczu­cio­wym — w sen­sie zu­peł­nie prak­tycz­nym.

Ktoś sie­dział na tam­tym krze­śle. Ktoś od­bie­rał te­le­fon, kie­dy by­ło coś do po­wie­dze­nia. Ktoś wie­dział, jak mi­nął Ci dzień, na­wet je­że­li o to nie py­tał. Ktoś de­cy­do­wał ra­zem z To­bą, ja­ki ku­pić czaj­nik. Ktoś był w nie­dzie­lę.

Kie­dy ta oso­ba zni­ka, nie ro­bi się jed­na dziu­ra. Ro­bi się kil­ka­dzie­siąt ma­łych i każ­da zgła­sza się osob­no, we wła­snym cza­sie, zwy­kle w naj­bar­dziej ba­nal­nym mo­men­cie: przy pral­ce, przy zdję­ciu, przy py­ta­niu „idzie­cie w so­bo­tę?”.

I dla­te­go to trwa dłu­żej, niż wszy­scy za­kła­da­li. Nie dla­te­go, że nie umiesz się po­zbie­rać.

Cze­go ta książ­ka nie ro­bi

Nie le­czy ra­ny po nim i nie zaj­mu­je się tym, dla­cze­go to się skoń­czy­ło. Nie ma tu eta­pów ża­ło­by, nie ma od­pusz­cza­nia i wy­ba­cza­nia, nie ma py­ta­nia, czy to by­ła Two­ja wi­na.

Nie na­ma­wia, że­byś by­ła szczę­śli­wa sa­ma. To zda­nie zwy­kle wy­po­wia­da­ją lu­dzie, któ­rzy sa­mi nie są, i brzmi ono jak za­kaz na­rze­ka­nia.

Nie obie­cu­je, że wró­ci to, co by­ło. Nie wró­ci — i nie o to tu cho­dzi.

Nie zaj­mu­je się pra­wem, po­dzia­łem ma­jąt­ku ani tym, jak roz­ma­wiać z je­go ro­dzi­ną. To są osob­ne spra­wy i osob­ne książ­ki.

Nie mó­wi też o sa­mot­no­ści po śmier­ci ko­goś bli­skie­go. Wdo­wień­stwo prze­bie­ga ina­czej i za­słu­gu­je na osob­ne, uważ­ne omó­wie­nie, a nie na aka­pit w książ­ce po­świę­co­nej roz­sta­niu. Je­że­li tak wy­glą­da Two­ja sy­tu­acja, część rze­czy z tych stron bę­dzie Ci pa­so­wa­ła — pu­ste ką­ty są ta­kie sa­me — ale ta książ­ka nie jest o Two­jej stra­cie i nie chcę uda­wać, że jest.

Co ro­bi

Na­zy­wa me­cha­nizm: po­ka­zu­je, z cze­go skła­da się każ­de pu­ste miej­sce i dla­cze­go zgła­sza się wła­śnie wte­dy, kie­dy się zgła­sza.

Prze­cho­dzi po ko­lei przez wszyst­kie ob­sza­ry, w któ­rych zro­bi­ło się pu­sto — miesz­ka­nie, wie­czór, week­end, zna­jo­mi, ro­la, de­cy­zje — bo do­pie­ro na­zwa­ne prze­sta­ją być jed­ną wiel­ką mgłą.

Roz­strzy­ga rzecz, któ­rej nie ma w in­nych książ­kach o roz­sta­niu: NIE­KTÓ­RYCH MIEJSC NIE OB­SA­DZA SIĘ NI­KIM. Część z nich się za­my­ka i to jest wy­nik, a nie po­raż­ka.

I da­je plan, któ­ry mie­ści się w Two­im re­al­nym ty­go­dniu — ta­kim, w któ­rym jest pra­ca, dom na gło­wie i ani jed­nej do­dat­ko­wej go­dzi­ny.

Jak to czy­tać

Po ko­lei, przy­naj­mniej ca­łą pierw­szą część — bo czwar­ty roz­dział roz­strzy­ga, z ja­kie­go roz­sta­nia wy­cho­dzisz, a to zmie­nia wszyst­ko, co da­lej.

Są tu miej­sca, w któ­rych pro­szę Cię, że­byś się za­trzy­ma­ła i cze­goś o so­bie za­uwa­ży­ła. To wy­star­czy, że­by ta książ­ka za­dzia­ła­ła. Nie ma tu te­stów, punk­ta­cji ani za­dań do­mo­wych.

I nie mu­sisz ro­bić z niej nic od ra­zu. Moż­na prze­czy­tać do koń­ca, odło­żyć i wró­cić za rok. Ta książ­ka nie ma ter­mi­nu.ROZ­DZIAŁ 1.
CI­SZA, KTÓ­RA NIE JEST TĘ­SK­NO­TĄ ZA NIM

Moż­na nie chcieć go z po­wro­tem i mi­mo to nie umieć wy­trzy­mać nie­dzie­li. To nie jest sprzecz­ność i nie zna­czy, że coś jest z To­bą nie tak.

Kie­dy mó­wisz ko­muś, że jest Ci cięż­ko, sły­szysz jed­no py­ta­nie: „to mo­że jed­nak go ko­chasz?”.

I zwy­kle nie o to cho­dzi. Mo­żesz nie chcieć wra­cać, być pew­na swo­jej de­cy­zji al­bo po­go­dzo­na z cu­dzą — i mi­mo to sie­dzieć w kuch­ni o dzie­więt­na­stej i nie wie­dzieć, co ze so­bą zro­bić.

Bo stra­ci­łaś dwie róż­ne rze­czy na­raz, a mó­wi się o nich jed­nym sło­wem.

Czło­wiek i kon­struk­cja

Pierw­sza stra­ta to czło­wiek. Dru­ga to kon­struk­cja, któ­rą przez la­ta ra­zem zbu­do­wa­li­ście, że­by da­ło się przez dzień przejść.

Czło­wiek to on: je­go głos, je­go za­pach, wspól­na hi­sto­ria, złość al­bo żal. Ta stra­ta ma swo­ją na­zwę, swo­je książ­ki i swo­ich słu­cha­czy. Lu­dzie po­tra­fią o niej roz­ma­wiać.

Kon­struk­cja to wszyst­ko in­ne. Kto wy­no­si śmie­ci. O któ­rej się je ko­la­cję. Ko­mu się mó­wi „nie uwie­rzysz, co dziś by­ło”. Gdzie się je­dzie w sierp­niu. Kto pa­mię­ta o uro­dzi­nach je­go sio­stry. Czyj to był fo­tel.

Kon­struk­cji nie wi­dać, do­pó­ki dzia­ła. Dla­te­go nikt jej nie opła­ku­je i nikt o niej nie py­ta.

A to wła­śnie ona za­bie­ra naj­wię­cej cza­su i to ona da­je o so­bie znać przy pral­ce.

__Za czym tę­sk­nisz bar­dziej — za nim, czy za tym, że wie­czór miał kształt?__

Ewa i pral­ka

Ewa, pięć­dzie­siąt je­den lat, pra­cu­je w se­kre­ta­ria­cie szko­ły. Ode­szła sa­ma, po dwu­dzie­stu czte­rech la­tach mał­żeń­stwa, i do dziś uwa­ża, że do­brze zro­bi­ła.

Przez pierw­sze pół ro­ku wszyst­ko szło le­piej, niż się spo­dzie­wa­ła. Wy­na­ję­ła miesz­ka­nie, urzą­dzi­ła je po swo­je­mu, spa­ła do­brze pierw­szy raz od daw­na. Mó­wi­ła sio­strze, że czu­je ulgę, i nie kła­ma­ła.

Po­tem w li­sto­pa­dzie ze­psu­ła się pral­ka.

Nie cho­dzi­ło o pral­kę. Ewa umie we­zwać ser­wis, ma na to pie­nią­dze i nie boi się te­le­fo­nu. Cho­dzi­ło o to, że sta­ła w ła­zien­ce z mo­krym pra­niem w rę­kach i przez se­kun­dę od­wró­ci­ła się, że­by ko­muś to po­wie­dzieć.

I nie by­ło ko­mu. Nie „nie by­ło je­go” — nie by­ło KO­MU.

Usia­dła na brze­gu wan­ny i pła­ka­ła czter­dzie­ści mi­nut nad awa­rią sprzę­tu. Po­tem przez ty­dzień by­ła pew­na, że po­peł­ni­ła błąd, wra­ca­jąc do te­go, że ode­szła.

Nie po­peł­ni­ła. Zgło­si­ło się pu­ste miej­sce, a ona nie mia­ła na to sło­wa.

ZA­BIERZ ZE SO­BĄ

Roz­sta­nie za­bie­ra dwie róż­ne rze­czy na­raz: czło­wie­ka i kon­struk­cję, któ­rą ra­zem zbu­do­wa­li­ście, że­by da­ło się przejść przez dzień. Pierw­szą wszy­scy wi­dzą. Dru­giej nie wi­dać, do­pó­ki dzia­ła — i to ona da­je o so­bie znać przy ze­psu­tej pral­ce.

Dla­cze­go aku­rat pral­ka

Pu­ste miej­sca pra­wie ni­g­dy nie zgła­sza­ją się w rocz­ni­cę ślu­bu.

W rocz­ni­cę je­steś przy­go­to­wa­na. Wiesz, że bę­dzie trud­no, uma­wiasz się z ko­le­żan­ką, masz plan. Rocz­ni­ca pra­wie ni­g­dy nie jest naj­gor­szym dniem ro­ku.

Naj­gor­sze są dni, w któ­rych by­łaś roz­bro­jo­na: zwy­kły czwar­tek, do­bra wia­do­mość w pra­cy, ktoś ob­cy po­wie­dział coś śmiesz­ne­go w ko­lej­ce, w te­le­wi­zji po­szedł film, któ­ry oglą­da­li­ście.

Wte­dy od­ruch od­wró­ce­nia się do dru­giej oso­by zdą­ży się uru­cho­mić, za­nim gło­wa zdą­ży przy­po­mnieć, że nie ma do ko­go. I to jest do­kład­nie ten mo­ment, w któ­rym bo­li.

To nie jest cof­nię­cie się. To jest od­ruch, któ­ry przez la­ta był Ci po­trzeb­ny i te­raz nie ma gdzie wy­lą­do­wać.

W na­stęp­nym roz­dzia­le roz­ło­żę tę dru­gą stra­tę na czę­ści, bo do­pie­ro wte­dy da się z nią co­kol­wiek zro­bić.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij