-
nowość
-
promocja
Scena cieni. K-Pop Academy. Tom 1 - ebook
Scena cieni. K-Pop Academy. Tom 1 - ebook
Pierwszy tom ekscytującej nowej serii idealnej dla fanów filmu K-Popowe Łowczynie Demonów!
Dwunastoletnia Hana Kim od zawsze marzyła, by zostać gwiazdą K-popu – śpiewać, tańczyć i zachwycać na scenie. Kiedy zdobywa stypendium do K-Pop Academy, najbardziej prestiżowej szkoły dla przyszłych gwiazd, jest gotowa na ciężką pracę i ostrą rywalizację.
Nie jest jednak przygotowana na cienie – mroczne, szepczące demony, które wpełzają na sale prób i żywią się strachem uczniów przed porażką.
Z pomocą nowych przyjaciół – nieśmiałej wokalistki Nari oraz zabawnej beatboxerki Tae – Hana musi stawić czoło nie tylko demonom, ale też własnym lękom: że nie jest wystarczająco dobra, że nie pasuje, że zawsze będzie w tle.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788368592566 |
| Rozmiar pliku: | 2,6 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Limuzyna sunęła przez miasto, jakby dryfowała na chmurze. Na ulicach kręciło się mnóstwo zakupowiczów, pracowników i uczniów zajętych swoimi sprawami. Hana siedziała wygodnie na tylnym siedzeniu, obserwując scenę malującą się przed nią jak niemy film. Mogłaby przyzwyczaić się do tak stylowej jazdy.
Zaledwie wczoraj była jedną z wielu osób w tłumie. Ubrana w szkolny mundurek mijała stragany, usychając z gorąca i wdychając pikantno-słodkie zapachy tteokbokków, placków z fasoli mung i pierożków.
Dzisiaj był zupełnie nowy dzień. Dzisiaj Hana szła do Akademii K-Popu, żeby rozpocząć swoją przygodę _trainee_¹. Poczuła nagłą potrzebę, by się uszczypnąć. Zamiast tego rozłożyła list, który ściskała w dłoni. Zaproszenie. Stypendium podpisane przez samą dyrektorkę szkoły, Lee Eun-bi.
Czytała list po raz setny, kiedy zdała sobie sprawę, że limuzyna stanęła przed akademią. Szkoła była ogromna. Hana chłonęła wzrokiem potężną bryłę, okna sięgające od podłogi do sufitu i wielkie podwójne drzwi. Nadal czuła się, jakby śniła, ale galopujące serce i spocone dłonie temu zaprzeczały. To działo się naprawdę. Oto ona, „tajemnicza” nowa uczennica, podjeżdżała pod szkołę limuzyną. O takim wejściu marzyły przyszłe gwiazdy popu.
Na szczęście zadbała o odpowiedni strój – założyła duże okulary przeciwsłoneczne i cekinowe trampki, a na stary mundurek narzuciła czerwoną marynarkę. Wiedziała, że będzie się wyróżniać wśród niebieskich mundurków Akademii K-Popu, ale czy nie o to właśnie chodziło, skoro miała zostać gwiazdą? Na wybrukowanym terenie przed szkołą, zaledwie kilka metrów od miejsca odbierania uczniów, trwała bitwa taneczna. Wokół tłoczyło się chyba ze sto uczniów i uczennic obserwujących wydarzenie.
Hana wzięła głęboki oddech i przygotowała się na swoje wielkie wejście.
Kierowca otworzył drzwi samochodu i wyciągnął rękę w białej rękawiczce, żeby pomóc jej wysiąść. „Po prostu udawaj, aż to poczujesz – powiedziała sobie. – To jest twoje miejsce”. Przybrała sceniczną minę, wysiadła z auta i zrobiła krok w kierunku swojej przyszłości.
Niestety krok ten bardziej przypominał potknięcie. Wszystko wydarzyło się jakby w zwolnionym tempie: poleciała do przodu, wyciągnęła ręce, żeby zamortyzować upadek, i uderzyła w plecy wysokiej dziewczyny z długim rudym warkoczem. Ruda dziewczyna runęła na znajdującą się obok blondynkę i w ciągu kilku sekund wszystkie piosenkarko-tancerki upadły na ziemię jak kostki domina, a Hana wylądowała na samej górze, twarzą do dołu.
– Zejdźcie ze mnie! – krzyknął szorstki głos z dołu stosu. – Co z wami nie tak, wy niezdarne bawoły? – Z niemal nadludzką siłą artystka będąca właścicielką szorstkiego głosu, mała diwa o pomarańczowych włosach, podniosła się i spojrzała gniewnie na resztę dziewczyn, które nadal otrzepywały ziemię z ubrań. – Taeyang, czy to jeden z twoich żartów, czy naprawdę straciłaś równowagę? Musimy się poprawić i zawsze być zgrane.
Taeyang, dziewczyna z warkoczem, pokręciła głową.
– Na mnie nie patrz. Robiłam swoje i trzymałam rytm. Wtedy poczułam pchnięcie.
– Nari? – Szorstka diwa łypnęła na blondynkę, która wyglądała, jakby chciała stać się niewidzialna. Dziewczyna pokręciła głową tak mocno, że blond włosy opadły jej na twarz.
„Powiedz coś – nakazała sobie w myślach Hana. – Będą cię szanować, jeśli się przyznasz”.
– To moja wina.
Pomarańczowowłosa dziewczyna spiorunowała Hanę wzrokiem. Kiedy się zbliżyła, jakby urosła w oczach.
– A kim ty w ogóle jesteś?
Taeyang położyła rękę na ramieniu zdenerwowanej przyjaciółki.
– To ta brudna łyżka² – mruknęła, patrząc na Hanę.
– Jak mnie nazwałaś? – zapytała zaskoczona Hana.
Jako największa potrójna gwiazda – piosenkarka, tancerka i aktorka – w swojej dzielnicy Hana nie spotkała się z wieloma wyzwiskami, więc to ją zabolało, choć nie wiedziała, co oznacza.
Nari stanęła obok niej.
– Taeyang nie miała nic złego na myśli – rzuciła łagodnie. – Ona tylko powtarza to, co powiedziała Soojin, kiedy dowiedziałyśmy się, że przenosisz się do naszej szkoły.
– A to jest Soojin? – zapytała Hana, zerkając na pomarańczowowłosą diwę. – A kim ona jest, czystą łyżką?
– Jestem złotą łyżką. Nie wiesz, kim jestem? – Soojin przewróciła oczami. Potem zobaczyła dezorientację na twarzy Hany. – O rany. Żyłaś pod kamieniem? Naprawdę nie znasz moich rodziców?
– Nie, ale posłuchaj: naprawdę przepraszam, że zepsułam ci układ taneczny czy cokolwiek to było. To mój pierwszy dzień. Odpuść mi, dobrze? – poprosiła Hana.
– Okaż szacunek, unnie³ – szepnęła jej do ucha Nari. – Rodzice Moon Soojin są jak rodzina królewska w Akademii K-Popu.
Zanim Hana zdążyła o cokolwiek zapytać, w jej stronę pospieszyła krępa kobieta w grubych okularach. Nie trzeba było jej przedstawiać – to dyrektorka Lee, łowczyni gwiazd i osoba, dzięki której Akademia K-Popu znajdowała się na szczycie listy wymarzonych szkół wszystkich młodych wykonawców i wykonawczyń. Słynęła z surowości i oka do talentów.
– Kim Hana, zrobiłaś niezłe wejście. Myślisz, że uda ci się wejść do szkoły bez wywoływania większego zamieszania?
Hana głęboko się ukłoniła.
– Tak, pani Lee. Przepraszam za moją niezdarność. – Wzięła torby od kierowcy i podziękowała mu.
– Po lekturze twoich rekomendacji spodziewałam się, że nie masz żadnych wad. Wygląda na to, że wysiadanie z limuzyny to dziedzina, w której musisz się podszkolić.
Hana miała wrażenie, że dyrektorka powstrzymuje uśmiech. Może wcale nie była taka zła.
Kiedy kobieta zabrała Hanę z dala od tańczącej grupy, Soojin warknęła ostrzegawczo:
– To jeszcze nie koniec!
Dyrektorka chyba nie usłyszała komentarza Soojin. Konspiracyjnie pochyliła się nad nową uczennicą.
– Nie zostałaś wybrana tylko ze względu na swój potencjał, Kim Hana. Moją uwagę zwróciła też twoja znajomość sztuk walki. Wezwę cię do siebie jeszcze dziś. Musimy spotkać się na osobności, żeby omówić, w jaki sposób twoje szczególne umiejętności mogą się przydać. Obawiam się, że wkrótce będą potrzebne.
– Jestem zaszczycona, że zwróciła pani na mnie uwagę, pani Lee, i wdzięczna za stypendium… – zaczęła Hana, ale dyrektorka jej przerwała.
– Możesz nie być taka wdzięczna, gdy tylko przekroczysz próg tych drzwi. Teraz muszę zająć się Moon Soojin, zanim cień jej gniewu spowije dziedziniec.
Kiedy Hana przechodziła przez duże podwójne drzwi, próbowała skupić się na wadze tej chwili: pierwszych krokach w nowym, wymarzonym życiu jako gwiazda popu. Ale jedyne, o czym potrafiła myśleć, to ostrzeżenie dyrektorki i gniew Moon Soojin, niemiłej diwy o jaskrawopomarańczowych włosach.
Wiedziała, co rodzina powiedziałaby jej w tym momencie. Babcia, _halmoni_ oznajmiłaby: „Ta dziewczyna ma w sobie ogień demona”. Mama przypomniałaby Hanie, że Soojin to tylko kolejna przeszkoda na jej drodze do sławy. Jednak dziewczyna wciąż nie miała pewności, czy największym zagrożeniem jest dla niej diwa, czy inne ukryte niebezpieczeństwo. Kim Hana wiedziała jedno na pewno: będzie musiała mieć się na baczności.ROZDZIAŁ 2
Hana stała nieruchomo w drzwiach szkoły. Uczniowie mijali ją z prawej i lewej, rozbiegając się na wszystkie strony. Jakby wszyscy usłyszeli dzwonek, tylko nie ona. W morzu osób noszących niebieskie mundurki Hana dostrzegła dwie znajome twarze: Nari, nieśmiałą blondynkę-wokalistkę, i Taeyang, twardzielkę z rudym warkoczem. Zmierzały prosto do niej. Nari wzięła torby Hany z uprzejmym ukłonem, a Taeyang złapała ją za łokieć.
– Chodź, nowa. Spóźnimy się – rzuciła Taeyang, wciągając Hanę w tłum.
– Na co? – zapytała Hana. Próbowała się wyrwać, ale dziewczyna trzymała ją w żelaznym uścisku.
– Nie czujesz tego zapachu? – spytała Nari. Wyglądała na niesamowicie podekscytowaną. – Dzień nielimitowanego ramyeonu!
Dwie przyjaciółki zręcznie przeciskały się przez tłum, nie agresywnie, ale też nie delikatnie. Hana powiedziałaby: „z determinacją”.
– Co jest takiego specjalnego w dniu ramyeonu? W domu ciągle jemy makaron.
Dziewczyny zatrzymały się i spojrzały na nią.
– To nie jest zwykły makaron! – niemal krzyknęła Taeyang. – Ten pływa w pikantnym, słonym bulionie z rybnymi ciastkami, przyprawionym jajkiem, warzywami, płatkami chili i…
– I jeśli się stąd nie ruszymy, nie będziemy z przodu kolejki! – zawołała Nari. Pierwszy raz, odkąd Hana ją poznała, Nari odezwała się tak głośno, a to wystarczyło, żeby Taeyang znowu ruszyła z kopyta.
Przepchnęły się przez kolejkę i stanęły blisko przodu rosnącego tłumu. Przed nimi stało sześcioro uczniów, czterech chłopaków i dwie dziewczyny. Jako jedyni nie wyglądali na zabieganych ani spanikowanych.
– Dlaczego stajemy tutaj, a nie z przodu kolejki? – zapytała Hana. – Nie wyglądają, jakby mieli coś przeciwko, gdybyśmy stanęły przed nimi.
Taeyang pokręciła głową.
– Musisz się jeszcze wiele nauczyć, nowa. To są srebrne łyżki. Czekają na przybycie swojej królowej. Ona wchodzi pierwsza.
Hana nie musiała zgadywać, kto to będzie, bo właśnie w tym momencie tłum rozstąpił się w milczeniu i pojawiła się pomarańczowowłosa diwa z bitwy tanecznej.
– Oczywiście. Ona jest złotą łyżką – mruknęła Hana, przewracając oczami.
Nie spoglądając na boki, jakby tłum rozstępujący się dla niej był najnormalniejszą rzeczą na świecie, Soojin pchnięciem otworzyła podwójne drzwi i weszła do stołówki.
Srebrne łyżki podążyły za nią, a Nari i Taeyang zasłoniły Hanę, gdy tamci weszli do kolejki.
Osoby serwujące stały przy dużym metalowym kotle i nakładały solidne porcje parującej zupy z makaronem. Każdy uczeń otrzymywał tacę wypełnioną po brzegi jedzeniem. Hana poszła za dziewczynami do stolika z przodu i usiadła. Zanim zdążyła rozwinąć serwetkę i otworzyć pałeczki, podniosła wzrok i zobaczyła, że jej dwie nowe koleżanki już mają usta napchane makaronem, wybałuszone oczy i policzki zaróżowione od gorąca zupy oraz przypraw.
– Boję się pytać, ale dlaczego to takie ważne, żeby stanąć na początku kolejki w dniu ramyeonu?
Wysoki chłopak z potarganą grzywką podszedł i usiadł na wolnym miejscu przy ich stole.
– Stojąc na początku kolejki, jesteś bliżej przodu, kiedy ogłaszają dokładkę. – Wyciągnął rękę, by uścisnąć dłoń Hany. – Ty na pewno jesteś tą nową stypendystką. Jestem Jason.
– Jesteś Amerykaninem? – zapytała Hana, po czym kulturalnie siorbnęła makaron. Wytrzeszczyła oczy. – To najlepszy ramyeon, jaki w życiu jadłam! Uwielbiam dzień ramyeonu! – zawołała.
Wszyscy roześmiali się razem z nią.
– Jestem w połowie Amerykaninem – wyjaśnił Jason. Rozpakował pałeczki i jedna z nich natychmiast spadła pod stół. – Jeszcze się przyzwyczajam. Też jestem nowicjuszem. Nari i Meyoni wzięły mnie pod swoje skrzydła.
Hana popatrzyła na nową rudowłosą przyjaciółkę.
– Myślałam, że masz na imię Taeyang.
– Jej rodzice chcieli mieć syna, więc nadali jej imię jak dla chłopca. – Jason odpowiedział za dziewczynę zajętą siorbaniem ostatnich łyków bulionu. – Ja dałem jej ksywkę Rameyoni, w skrócie Meyoni, bo ma obsesję na punkcie ramyeonu. Powinnaś trzymać się tej dwójki. Są jak nieoficjalny komitet powitalny Akademii K-Popu.
Taeyang wstała.
– Raczej komitet przygarniania przybłęd.
– Jak się do ciebie zwracać? – zapytała Hana. – Jeśli mamy być przyjaciółkami, chcę nazywać cię zgodnie z twoim życzeniem.
Rudowłosa się zastanowiła.
– Podoba mi się Tae.
Hana się uśmiechnęła.
– W takim razie ustalone. Od teraz wszyscy oprócz Jasona będą nazywać cię Tae.
Taeyang wzięła swoją pustą miskę.
– Tae idzie po dokładkę! – rzuciła ze śmiechem. – Tak, mogę się do tego przyzwyczaić!
Hana wróciła do jedzenia i skoncentrowała się na eksplozji smaków. Nagle z potężnych głośników poleciała głośna muzyka, a wszyscy w pomieszczeniu ucichli, jakby wiedzieli, czego się spodziewać. Na blacie stołu przed Haną wylądował wysoki czarny but. Należał do osoby, konkretnie do Soojin, trzymającej złoty mikrofon i poruszającej się w rytm muzyki. Dwie inne dziewczyny z przodu kolejki – srebrne łyżki, jak przypomniała sobie Hana – już stały na stołach w innej części stołówki.
Wtedy Soojin zaczęła śpiewać. Jej głos był donośny, dumny, pewny i całkowicie zsynchronizowany z głosami pozostałych dwóch dziewczyn.
– _Jestem tutaj. Widzisz mnie. Jestem jak błyskawica. Elektryzuję cię. Ekscytuję cię. Rzucam ci wyzwanie. Boisz się mnie i chcesz być mną._
– Jaka świetna piosenka! – zawołała Hana do Jasona, przekrzykując muzykę. – Nigdy wcześniej jej nie słyszałam.
– Bo jest nowa. Łyżki codziennie wymyślają nową piosenkę i wykonują ją podczas lunchu – odkrzyknął Jason. – Nie jest zła, ale potrafiłbym lepiej.
Hana spojrzała na niego ze zdziwieniem.
– Więc dlaczego nie zaśpiewasz?
– Chcesz wiedzieć, co jest gorsze od brudnej łyżki? – zapytał Jason, a następnie wskazał na siebie. – Ja. Ponieważ nie urodziłem się w Korei, jestem jedynym większym outsiderem niż ty. Dlatego nie ma szans, żebym kiedykolwiek wystąpił publicznie, dopóki nie skończę szkoły i nie wrócę do domu.
Znowu to określenie. Brudna łyżka. Jakim prawem ludzie ją oceniali, zanim w ogóle ją zdążyli ją poznać? Wiedziała, że Akademia K-Popu i cała kultura idoli były ekskluzywne, ale zawsze zakładała, że kiedy już się tu dostanie, ludzie ją zaakceptują.
Piosenka dobiegła końca i dziewczyny zeskoczyły ze stołów przy aplauzie publiczności. Uczniowie otoczyli Soojin i resztę i zachwycali się nimi jak fani prawdziwymi idolami.
– To żenujące, jak bardzo ci ludzie szaleją za swoimi koleżankami z klasy. Jasne, są megautalentowane i ciężko pracowały, żeby dostać się do najlepszej szkoły w kraju – powiedziała Tae – ale nie są prawdziwymi idolkami.
Kiedy Hana obserwowała zamieszanie wokół piosenkarek, wydawało jej się, że dostrzegła przemykający nad nimi cień.
– Widzieliście to? – zapytała, ale nikt jej nie usłyszał, bo nagle jakby znikąd dwie srebrne łyżki zaczęły się kłócić. Ich głosy stawały się coraz głośniejsze, aż Soojin krzyknęła:
– Przestańcie!
Jej słowa uderzyły jak grom. Odbiły się od ścian pomieszczenia i sprawiły, że wszyscy znieruchomieli. Nawet osoby serwujące zamarły w pół nakładania makaronu.
Soojin odeszła i obejrzała się, zaskoczona, że srebrne łyżki nie idą za nią. Nawet na nią nie patrzyły. Zaczęły ze sobą walczyć i drapać się po twarzach.
Soojin przewróciła oczami i poszła dalej. Kiedy ją mijała, Hana miała wrażenie, że usłyszała, jak Soojin mówi: „Znowu to samo”, po czym wymaszerowała ze stołówki. Bójka trwała, a pozostali uczniowie się przyglądali. Tym razem Hana była pewna, że widziała cień, i zauważyła, że dziewczyny walczą coraz żarliwiej. Nauczyciele stali bezradnie, nie mogąc interweniować bez ryzyka zrobienia sobie krzywdy.
– Ktoś powinien coś zrobić – powiedziała Hana, czując się bezsilna. I wtedy ją olśniło. – My powinniśmy coś zrobić. – Pochyliła się, podniosła z podłogi pałeczkę Jasona, podeszła do miejsca wydawania posiłków i uderzyła nią o kocioł z zupą.
Brzdęk!
Wyszło głośniej, niż Hana się spodziewała, ale zadziałało. Rozproszone dziewczyny na chwilę przestały się bić i nauczyciele je rozdzielili. Wyprowadzili je ze stołówki w stronę gabinetu dyrektorki, przygnębione i sponiewierane. Łzy spływały im po policzkach, a kiedy wychodziły, głośno szlochały i przepraszały się nawzajem. Jakby wcześniej zostały opętane.
W pomieszczeniu znów zawrzało. Uczniowie posprzątali swoje tace i zaczęli wylewać się ze stołówki, szepcząc między sobą.
– Co to było?! – zapytała Hana.
– Typowy czwartek w tej szkole – odpowiedziała Tae. – Żartuję. Ale no, kiedyś to zdarzało się rzadziej. A teraz to niemal… norma, że w szkole wybuchają bójki.
– Co z nimi będzie? Wyglądały na gotowe, żeby się pogodzić. Zostaną za karę po lekcjach czy coś? – spytała Hana.
Jason pokręcił głową i przesunął palcem po szyi.
– Wyrzucają je ze szkoły. AKP kategorycznie zabrania przemocy. Jeśli masz z kimś problem, musisz to rozstrzygnąć tańcem, śpiewem albo jakimś występem. Ale to już trzecia bójka w tym miesiącu.
– Gdyby to wyszło na jaw – zaczęła Tae – reputacja szkoły zostałaby całkowicie zrujnowana, więc muszą trzymać to w tajemnicy i jak najszybciej zapełnić wolne miejsca.
– Więc to dlatego miejsce dla mnie zwolniło się w ostatniej chwili – zrozumiała Hana. – Teraz to ma sens. Wcześniej słyszałam, że nie mam szans się dostać, bo lista oczekujących jest bardzo długa.
– Trzeba być megautalentowanym, żeby w ogóle dostać się na listę, więc nie załamuj się tym – pocieszył ją Jason.
Nagle jego zegarek zaświecił na czerwono i chłopak podskoczył.
– O rany! Spóźnię się na lekcje. Muszę lecieć! Do zobaczenia potem!
Hana podniosła swoje torby.
– Ja też powinnam już iść. Muszę znaleźć mój pokój i się rozpakować.
– Zaprowadzimy cię tam! – powiedziały dziewczyny zgodnie. Poderwały się i zabrały jej torby, wzięły ją każda pod rękę, po czym ruszyły do drzwi stołówki.
– Wpadłaś na nas, więc teraz jesteś na nas skazana! – zażartowała Nari.
Hana uśmiechnęła się szeroko, czując ulgę, że przynajmniej ta dwójka nie będzie chować urazy.
– Prowadźcie!------------------------------------------------------------------------
¹ _Trainee_ (ang.) – osoba, która uczy się i trenuje, aby w przyszłości zostać idolem .
² brudna łyżka (ang. _dirt spoon_) – określenie pochodzące z tzw. _spoon class theory_, popularnej w Korei Południowej metafory nierówności społecznych, według której pozycja życiowa człowieka zależy głównie od statusu materialnego rodziny, w której się urodził. „Brudna łyżka” oznacza osobę z najniższej warstwy społecznej, mającą znacznie ograniczone szanse awansu mimo własnych starań. Analogicznie „srebrne łyżki” to osoby reprezentujące średnią warstwę społeczną, a „złote łyżki” – osoby urodzone w bogatej, wpływowej rodzinie.
³ Koreańskie słowo oznaczające starszą siostrę, używane wyłącznie przez kobiety. Może odnosić się zarówno do rzeczywistej starszej siostry, jak i do starszej koleżanki lub bliskiej znajomej, wobec której chce się okazać ciepło, szacunek lub zażyłość.