Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Sceptyczny optymista, czyli dlaczego technologia nie jest odpowiedzią na wszystko - ebook

Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
16 lipca 2026
44,00
4400 pkt
punktów Virtualo

Sceptyczny optymista, czyli dlaczego technologia nie jest odpowiedzią na wszystko - ebook

Nicholas Agar kwestionuje w swojej pracy techno-optymistyczny pogląd, zgodnie z którym od postępu technologicznego oczekujemy wielkich rzeczy dla rozwoju ludzkości. Autor opisuje zjawisko zwane normalizacją hedoniczną, które prowadzi do znacznego przeceniania siły postępu technologicznego dla poprawy naszego samopoczucia. Owa hedoniczna normalizacja wyraża się np. w założeniu, że z faktu, iż w sytuacji trwałego przeniesienia w czasie do średniowiecza bylibyśmy nieszczęśliwi, można wywieść twierdzenie, że ludzie żyjący w tamtych czasach też musieli być nieszczęśliwi. Te same zniekształcenia mają zastosowanie, gdy wyobrażamy sobie przyszłość z lekami na raka i koloniami na Marsie. Postęp technologiczny może uczynić nas szczęśliwszymi, ale nie tak bardzo, jak sobie to wyobrażamy.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Spis treści

SPIS TREŚCI

podziĘkowania  7

wprowadzenie  9

1. Skrajny optymizm i faworyzacja

technologii  19

Czy postęp technologiczny zwiększa subiektywne

poczucie dobrostanu?  21

Skrajnie optymistyczne prognozy 27

Jakie priorytety wyznaczać dla postępu

technologicznego? 31

Uwagi końcowe 36

2. Czy postępem technologicznym rządzą

jakieś prawa?  39

Prawo Moore’a, prawo Krydera i wykładnicze tempo

rozwoju technologii  42

Dwa pytania o wzrost wykładniczy  48

Wykładnicze tempo rozwoju technologicznego

jako stan warunkowany  49

Czemu z rakiem nam nie wyszło?  52

Ewolucyjne wyjaśnienie wykładniczego tempa

postępu technologicznego według Kurzweila 59

Różnica między doskonaleniem czynnym a biernym 61

Wykładnicze tempo rozwoju się udziela 66

Uwagi końcowe  71

3. Czy rozwój technologii wpływa na nasze

szczęście?  75

Tradycyjny paradoks postępu 76

Jak przystosowujemy się do nowych technologii

poprawiających dobrostan?  83

Pełna czy niepełna adaptacja hedoniczna?  87

Uwagi końcowe  96

4. Nowy paradoks postępu  99

Szczęście w innych epokach według Gibbona

i według Ridleya 101

Niebezpieczeństwa anachronicznego podejścia

do przeszłości 103

Normalizacja hedoniczna 106

Jak konstruować porównania, które uwidocznią

skutki postępu technologicznego?  114

Pełna czy niepełna normalizacja hedoniczna?  117

Dlaczego nasza normalizacja hedoniczna

prawdopodobnie jest niepełna?  120

Nowy paradoks postępu  122

Uwagi końcowe  130

5. Eksperymenty z postępem są potrzebne 133

Pułapki postępu  136

Dwa ideały postępu  142

Strach przed zacofaniem 146

Jakie zagrożenia niesie postęp?  147

Rehabilitacja idei eksperymentów z technologią  150

Jared Diamond o plenerowych eksperymentach

w społeczeństwach tradycyjnych  152

Jak zapewnić i promować różnorodność w rozwoju

technologii? 154

Eksperyment z postępem w energetyce jądrowej  158

Czemu zwycięzcy mieliby dzielić się z przegranymi?  167

Eksperyment z postępem w dziedzinie genetycznie

modyfikowanych upraw 170

Przyszłość postępu technologicznego  178

Uwagi końcowe  182

6. Dlaczego postęp technologiczny

nie wyeliminuje problemu ubóstwa?  183

Ubóstwo a dobrostan  184

Ubóstwo w warunkach zwyczajnych i stanach

wyjątkowych  186

Skrajnie optymistyczne rozwiązania problemu

ubóstwa  188

Czy w plejstocenie też żyli biedni?  194

Wpływ ubóstwa na poziom zadowolenia z życia  198

Błędy w interpretacji poziomu szczęścia Króla Słońce  203

Pogoń za statusem jako dowód, że kontekst społeczny

ma znaczenie  206

Teoria ekonomicznego i technologicznego

skapywania  209

Uwagi końcowe  214

7. Jak wybrać tempo postępu

technologicznego?  215

Porównanie różnych prędkości postępu  219

Postęp technologiczny ma coraz mniejszy wkład

krańcowy w dobrostan 224

Telefony komórkowe i leczenie nowotworów 227

Znaczenie subiektywnie dodatniej wartości postępu  232

Uwagi końcowe  239

Posłowie: Nie róbmy z technologii poprawiających

dobrostan Prokrustowego łoża  241

Kategoria: Esej
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8442-003-4
Rozmiar pliku: 1,0 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PODZIĘKOWANIA

Pisząc tę książkę, korzystałem z rad i pomocy wielu osób. Rękopis, częściowo lub w całości, czytali i opatrzyli komentarzami moi znajomi i koledzy: Jan Agar, Petra Arnold, Sondra Bacharach, Stuart Brock, Caroline Clarinval, Anthony Elder, Simon Keller, Felice Marshall, César Palacios, Mark Walker i Dan Weijers. Latha Menon razem z Emmą Ma i Jenny Nugee wykonały kawał dobrej roboty, przygotowując tekst do publikacji. Redaktor Dan Harding wyraźnie poprawił jego jakość. Wdzięczność należy się też anonimowym recenzentom z Oxford University Press, którzy podali mi idealną mieszankę entuzjazmu wobec projektu oraz sceptycznych uwag pod adresem moich twierdzeń, a także Nicoli Sangster za korektę. Szczególne podziękowania kieruję też do mojej żony, Laurianne Reinsborough.WPROWADZENIE

Żyjemy w epoce, w której postęp technologiczny budzi zarówno skrajny optymizm, jak i uczucia wybitnie pesymistyczne. Technologia staje się coraz potężniejsza. Widząc tempo zmian, niejeden analityk wieszczył już powstanie kolonii na Marsie i rychłe wynalezienie lekarstwa na raka. Rosnąca moc rozmaitych technologii jednak wydaje się również powodować coraz większy bałagan. Błędy technologiczne naszych przodków skutkowały w najgorszym razie klęską nieurodzaju czy porażką militarną. Pomyłki współczesnej globalnej cywilizacji mogą doprowadzić do zagłady ludzkości. W czasach zimnej wojny żyliśmy w strachu przed katastrofą nuklearną. U progu trzeciego tysiąclecia do obaw tych dołączył powszechny niepokój związany ze zmianami klimatycznymi – potencjalnie tragiczną w skutkach spuścizną po rewolucji przemysłowej.

Niniejsza książka stanowi próbę spojrzenia na postęp technologii w dłuższej perspektywie. Skupiam się nie tyle na dobrych i złych skutkach konkretnych technologii, ile na ogólnych tendencjach rządzących wpływem, jaki innowacje technologiczne wywierają na nasze społeczeństwo. Za punkt orientacyjny służy mi idea subiektywnego dobrostanu, na której skupia się obecnie coraz większa liczba psychologów i politologów. Najprościej mówiąc, w książce tej zadaję następujące pytanie: jakiego wpływu technologii na nasz dobrostan możemy się spodziewać? By na nie odpowiedzieć, musimy przedrzeć się przez dżunglę nowinek technicznych w mediach społecznościowych, terapii przeciwciałami monoklonalnymi i samochodów autonomicznych, by zidentyfikować niezmienne zasady rządzące wpływem postępu na poziom życia.

Jak zatem proponuję badać długofalowe oddziaływanie technologii na dobrostan? Wydaje się, że szersze spojrzenie na postęp technologiczny będzie wymagać porównania poziomu dobrostanu ludzi żyjących w różnych epokach i mających dostęp do innych technologii. Trudno jednak o reprezentatywną grupę Rzymian z I wieku czy Nowojorczyków z wieku XXIII, których można by zapytać o zdanie na temat technologii. W miejsce brakujących danych ankietowych proponuję prawdopodobne hipotezy ewolucyjne na temat wpływu zaawansowania technologicznego na poziom dobrostanu. Z hipotez tych wynika, że w dłuższej perspektywie postęp technologiczny poprawia zadowolenie z życia w sposób ograniczony.

Z analizy trendów rządzących wpływem postępu na poziom zadowolenia z życia wynika, że mamy tendencję do faworyzowania technologii – czyli wyolbrzymiania korzyści płynących z postępu technologicznego. Faworyzacja technologii sprawia, że ślepo dążymy do tych właśnie korzyści. W dalszej części książki pokażę, że przezwyciężając ów faworytyzm, będziemy w stanie patrzeć na rozwój w sposób bardziej trzeźwy i świadomy potencjalnych zagrożeń.

Część analityków, których nazywam tu skrajnymi optymistami, stara się promować i potęgować technologiczny faworytyzm. Uważają oni widoczny wzrost tempa rozwoju technologii za budujący, przewidując znaczny wzrost poziomu subiektywnie odczuwanego dobrostanu. Matt Ridley na przykład twierdzi, że standardy życia niebawem wzniosą się „na niewyobrażalne wyżyny, dzięki czemu nawet najbiedniejsi ludzie tego świata będą mogli zaspokoić nie tylko swoje potrzeby, ale i pragnienia”¹. W dalszej części argumentuję, iż skrajnie optymistyczne oczekiwania wobec postępu technologicznego są błędem.

Technologia poprawia poziom zadowolenia z życia w sposób nieco paradoksalny. Ów paradoks postępu technologicznego dotyczy przełożenia indywidualnych korzyści z nowych technologii na korzyści dla społeczeństw, do których należą jednostki. Nowe terapie onkologiczne i smartfony przynoszą ważne korzyści jednostkom. Korzyści nie obejmują jednak całych społeczności, których jednostki te są członkami. Załóżmy, że coraz bardziej zaawansowane technologie znacznie poprawią byt każdej jednostki, którą obejmą swym działaniem. Nie spowoduje to jednak proporcjonalnego wzrostu średniego dobrostanu.

Pomysł, że postęp może poprawić byt każdej jednostki, nie wpływając przy tym istotnie na dobrostan całego społeczeństwa, wydaje się co najmniej osobliwy. Moim zdaniem, ów zagadkowy skutek ma dwie przyczyny.

Pierwszą z nich jest zjawisko, które będę nazywać normalizacją hedoniczną. Chodzi o ludzką skłonność do wyznaczania sobie celów odpowiadających środowisku, w którym dana jednostka osiągnęła dojrzałość. W dalszej części proponuję ewolucyjne uzasadnienie normalizacji hedonicznej. Psychologiczne i emocjonalne mechanizmy stojące za subiektywnym poczuciem zadowolenia z życia należą do istotnych cech ludzkiego umysłu. Najprawdopodobniej wykształciły się one, by reagować na zmiany w środowisku. Ludzie potrafią hedonicznie znormalizować zarówno warunki arktyczne, jak i pustynne. Na tej samej zasadzie możemy przejść do porządku dziennego z różnymi poziomami zaawansowania technologii. Jest wiele rzeczy, których nie dowiemy się o Rzymianach z I wieku ani o XXIII-wiecznych Nowojorczykach. Można jednak założyć, że byli hedonicznie przyzwyczajeni do środowisk, w których żyli, i że różnicę między Rzymem z I wieku a Nowym Jorkiem w XXIII wieku można w dużej mierze sprowadzić do różnic w poziomie technologii.

Drugim istotnym zjawiskiem jest wymiana pokoleniowa. Członkowie społeczności, która doświadcza postępu technologicznego, w końcu umierają. W międzyczasie rodzą się nowi. Tym samym jednostki, które doświadczyły ważnych korzyści hedonicznych z postępu technologii, zastępowane są nowymi, które są już hedonicznie przystosowane do technologii, z którymi się wychowują. Połączenie normalizacji hedonicznej i wymiany pokoleniowej sprawia, że wykres ilustrujący wzrost średniego poziomu dobrostanu danego społeczeństwa wznosi się znacznie mniej stromo niż ten pokazujący wzrost poczucia dobrostanu u jednostek. Gdyby nagle teleportowano mnie na mostek statku kosmicznego Enterprise, dostępne tam technologie na pewno zrobiłyby na mnie wrażenie. Natychmiast zameldowałbym się u doktora McCoya po skuteczne lekarstwo na cukrzycę, co wyraźnie poprawiłoby mi poziom zadowolenia z życia. Ludzie jednak, którzy urodzą się za dwieście lat, będą postrzegać te technologie zupełnie inaczej. Dla nich technologie XXIII wieku będą już elementem hedonicznej normy. Można mieć nadzieję, że cukrzyca będzie dla nich równie odległym wspomnieniem, co dla większości z nas dżuma.

Skutki owego paradoksu postępu stają się widoczne, gdy porównamy poziom dobrostanu ludzi żyjących w różnych epokach i czerpiących korzyści z dostępnych wówczas technologii. Współcześni Rzymianie dysponują znacznie bardziej zaawansowaną technologią niż starożytni mieszkańcy miasta. Starożytni Rzymianie nie brali co prawda udziału w żadnej ankiecie mierzącej subiektywny poziom zadowolenia z życia. Można jednak przypuszczać, że różnica między ich dobrostanem a dobrostanem współczesnych nie byłaby proporcjonalna do przepaści technologicznej, która ich dzieli. Współcześni rzymianie, mający najlepszy dostęp do nowoczesnych technologii, zapewne są tylko odrobinę bardziej zadowoleni z życia niż rzymskie elity z czasów starożytności. Moim zdaniem taki wniosek można wysnuć z ewolucyjnej konstrukcji psychologicznych i emocjonalnych mechanizmów rządzących subiektywnym poczuciem dobrostanu.

Analiza paradoksu postępu może pomóc nam znaleźć skuteczne sposoby radzenia sobie z zagrożeniami, jakie niesie technologia. Społeczeństwa będące obecnie czołowymi motorami postępu nie cenią go tak wysoko, jak mogłoby się wydawać. Zrozumienie tego faktu powinno pomóc nam zminimalizować wiele niebezpieczeństw płynących z postępu.KONSPEKT KSIĄŻKI

Rozdział 1 opisuje idee skrajnego optymizmu: poglądu, że technologia rozwija się w coraz szybszym tempie, i że ów rozwój ma proporcjonalnie duży wpływ na dobrostan. Przedstawia też koncepcję subiektywnego dobrostanu, za pomocą której będę kwestionować założenia skrajnych optymistów. Pokażę, że przeceniają oni korzyści płynące z postępu.

Ideą kluczową dla skrajnie optymistycznych twierdzeń o wartości postępu technologicznego jest rozwój w tempie wykładniczym. Ilustrujące go wykresy, o charakterystycznym kształcie krzywej (na początku wspinającej się bardzo powoli, by następnie wystrzelić gwałtownie do góry) przewijają się przez analizy postępu technologicznego na początku XXI wieku. Rozdział 2 odkrywa historię wykładniczego tempa postępu technologicznego. Najczęściej cytowane przykłady wykładniczego wzrostu pochodzą z technologii informatycznych. Czy jest to zatem wzorzec typowy jedynie dla informatyki, czy możemy się spodziewać, że wszystkie dziedziny technologii w końcu zaczną rozwijać się w tempie wykładniczym? Przedstawię argumenty za tym, że wzrost wykładniczy dotyczy wyłącznie technologii, które mogą rozwijać się w sposób czynny. Postęp technologii rozwijających się czynnie sam w sobie przyczynia się do dalszego rozwoju. Nie oznacza to bynajmniej, że technologie niewykazujące obecnie cech rozwoju czynnego nie doświadczą nigdy korzyści płynących z wykładniczego wzrostu. Szybkie tempo rozwoju jest zaraźliwe. Zazwyczaj przenosi się z technologii informatycznych na inne dziedziny, przyspieszając ich rozwój. Tę „zakaźną” naturę doskonale uwidacznia fakt, że informatyka coraz bardziej przyczynia się do rozwoju medycyny: operacje są obecnie wspomagane komputerowo, komputery analizują też ogromne bazy danych na temat ludzi, którzy zapadają (lub nie zapadają) na określone choroby, szukając potencjalnych przyczyn niewykrywalnych na podstawie ludzkiej intuicji. Można spodziewać się, że tego typu wspomaganie technologiami informatycznymi przyspieszy jeszcze tempo postępu w medycynie. Takie wytłumaczenie prawa postępu w tempie wykładniczym pozostawia wiele miejsca na ważne decyzje dotyczące jego tempa i kierunku. Prawo to jest warunkowe. Zakłada, że użytkownicy i wynalazcy technologii będą dokonywać pewnych wyborów ich dotyczących. Samo w sobie, prawo to w żaden sposób nie przeszkadza nam wchodzić w różne relacje z dostępną nam technologią. Jeśli spełnimy warunki wzrostu wykładniczego mniej jednoznacznie, zapewne nasza technologia będzie rozwijać się wolniej.

Jakie konsekwencje dla subiektywnie odczuwanego dobrostanu ma przyspieszenie tempa postępu? Rozdział 3 opisuje dwie przeszkody, które wydają się uniemożliwiać zaawansowanym technologiom wywieranie wpływu na poziom zadowolenia. Część analityków zauważa, że technologie, które naszym zdaniem mają szansę poprawić nam jakość życia, w rzeczywistości tylko nas unieszczęśliwiają. Bardziej zaawansowana wiedza medyczna doprowadziła do wzrostu liczby hipochondryków. Nowinki w mediach społecznościowych wywołują lęk o własny status. Drugi problem dotyczy zjawiska adaptacji hedonicznej. Zakup nowego smartfona wywołuje natychmiastowy wzrost subiektywnego zadowolenia z życia. Badania nad adaptacją hedoniczną sugerują jednak, że niedługo później nabywca telefonu będzie czuł ten sam (lub tylko minimalnie wyższy) poziom zadowolenia, co przed zakupem. Będę starał się wykazać, że żaden z wymienionych problemów nie niweluje wpływu zaawansowanych technologii na dobrostan jednostek, które z nich korzystają. Wydaje się, że kiedy tempo postępu wzrasta, każdy z nas powinien odczuć wyraźną poprawę jakości życia.

Rozdział 4 opisuje nowy paradoks postępu: większe zadowolenie z życia u jednostek nie przekłada się na identyczny wzrost poziomu dobrostanu społeczeństw, do których owe jednostki należą. Wynikająca z postępu poprawa subiektywnego dobrostanu istotnie różni się od innych korzyści płynących z technologii. Zazwyczaj kumulują się one bowiem z pokolenia na pokolenie. Jeśli wymyślisz nową metodę młócenia kukurydzy, przekażesz swoim dzieciom zarówno samą technologię, jak i jej wpływ na zapasy żywności. Nowe pokolenie otrzyma więc te same korzyści w niezmienionej formie.

Niniejsza książka przedstawia ideę normalizacji hedonicznej, by wyjaśnić istnienie pewnej bariery w przekazywaniu z pokolenia na pokolenie korzyści hedonicznych związanych z postępem technologii. Normalizację hedoniczną należy rozumieć jako międzypokoleniowy odpowiednik adaptacji hedonicznej. Adaptacja ta tłumaczy, jak jednostki reagują na korzyści czerpane z nowych rozwiązań technologicznych. Normalizacja hedoniczna zaś opisuje, jak korzyści hedoniczne przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Przykładowo, matka nie jest w stanie przekazać swojej córce korzyści hedonicznych, które czerpała przez całe swoje życie. Normy tego, co jej córka uważa za dobrostan, kształtują się w oparciu o technologie, do których będzie ona miała dostęp, dorastając. Wynika z tego, że chociaż postęp technologiczny poprawia subiektywne zadowolenie z życia, czyni to w stopniu znacznie mniejszym niż prognozują skrajni optymiści.

Rozdział 5 opisuje, jak czerpać korzyści z rozwoju technologii, minimalizując przy tym związane z nim ryzyko. Potrzebna będzie tu zmiana naszego nastawienia do postępu technologicznego. Obecnie powszechne podejście oparte na konkurencji musi ustąpić chęci współpracy. Wbrew pozorom nie jest to nierealne. Opiszę jedną z metod realizacji tego postulatu: są nią plenerowe doświadczenia z postępem technologicznym. Eksperymenty takie wykorzystywałyby do testowania różnych wariantów postępu fakt, że obywatele zaawansowanych technologicznie społeczeństw mają różne poglądy. Pokażę, jak może się to odbywać w odniesieniu do potencjalnie bardzo korzystnych, ale także niebezpiecznych technologii, jakimi są energetyka jądrowa i biotechnologia rolnicza.

Jednym z deklarowanych priorytetów skrajnych optymistów jest rozwiązanie kwestii ubóstwa. Rozdział 6 przedstawia oparty na technologii sposób uporania się z tym problemem. Zdaniem skrajnych optymistów, podłożem ubóstwa jest niedobór dóbr materialnych. Przykładowo, ludziom ubogim brakuje żywności, wody pitnej, dostępu do szkolnictwa i służby zdrowia. Zdaniem optymistów postęp technologiczny jest w stanie wyeliminować ubóstwo, zastępując niedobory nadwyżkami. Ja natomiast argumentuję, że taka interpretacja problemu jest bardzo powierzchowna. Właściwie rozumiana kwestia ubóstwa nie jest wynikiem niedoboru pewnych dóbr; tym samym nie można jej rozwiązać, zaprzęgając technologię do produkowania nadwyżek.

Rozdział 7 omawia, jak dokonywać wyborów dotyczących tempa postępu technologicznego. Rozważam dwie wskazówki, które powinny pomóc w podjęciu takich decyzji. Po pierwsze, powinniśmy przyznać, że postęp technologiczny cechuje się malejącym wkładem krańcowym. Przyspieszenie tempa postępu technologicznego zazwyczaj zmniejsza hedoniczną wartość dóbr, które przynosi. Malejący wkład krańcowy postępu oznacza, że im szybciej rozwija się nasza technologia, tym większe prawdopodobieństwo, że promowanie tego rozwoju spadnie z pozycji najważniejszego priorytetu. Czy istnieje jednak jakieś minimalne tempo postępu, które powinniśmy starać się utrzymać? Będę argumentować, że tempo rozwoju powinno pozostać subiektywnie dodatnie. Społeczeństwo osiąga subiektywnie dodatnie tempo postępu technologicznego, gdy progres technologii daje jego członkom uzasadnione przekonanie, że wyeliminuje on pewne nierozwiązane problemy społeczne.

Zapewnienia, że postęp technologiczny jest czymś „dobrym” albo „złym”, nadają się może na hasła agitacyjne, ale nie oferują żadnych konkretnych rozwiązań popartych analizą wpływu technologii na poczucie zadowolenia. W dalszej części tej książki zobaczymy, że twierdzenia o rzekomych korzyściach i niebezpieczeństwach płynących z postępu można odpowiednio wyważyć, zamiast traktować je jak slogany wykrzykiwane z przeciwnych stron barykady. Opiszę też, jak społeczeństwa mogą wspólnie realizować politykę wobec postępu technologicznego motywowane korzyściami, ale i wyczulone na zagrożenia.1 SKRAJNY OPTYMIZM I FAWORYZACJA TECHNOLOGII

Postęp technologiczny przyniósł nam wiele dobrego. Stworzył antybiotyki i insulinę w zastrzykach, samoloty odrzutowe, którymi możemy podróżować po świecie, a także internet i sposoby łączenia się z nim niemal z dowolnego miejsca na Ziemi.

Oczywiście, postęp to nie same pozytywy. Odpowiada przecież za globalne ocieplenie i bomby termojądrowe. Te i inne problemy wywołują niepokój i wrażenie, że wszystko jest tymczasowe: stworzony przez postęp technologiczny świat wydaje się niestały niczym domek z kart. W dawnych czasach nieprzemyślane lub niewłaściwie wdrażane rozwiązania technologiczne mogły doprowadzić do klęski głodu lub ułatwić wrogom podbój danego kraju. Dziś gra toczy się o znacznie większą stawkę. Ten sam typ postępu, który zapoczątkował rewolucję przemysłową, stoi obecnie za kryzysem klimatycznym tak poważnym, że duże połacie naszej planety mogą niebawem nie nadawać się do życia. Światowy arsenał broni masowego rażenia sprawia natomiast, że od zagłady dzieli nas zaledwie jedna czy dwie pochopne decyzje.

Książka ta skupia się na zmianach, które niebawem zajdą w relacjach między ludźmi a narzędziami, jakich dostarcza nam postęp. Technologia nabiera mocy w coraz szybszym tempie. Ta zawrotna prędkość sprawia, że wiele osób podchodzi do kwestii postępu technologicznego ze skrajnym optymizmem. Ich zdaniem galopujący rozwój technologii przyniesie nam niespotykane dotąd korzyści. Wyeliminuje ubóstwo, choroby i ludzką ignorancję; dostarczy niemal niewyczerpanych źródeł energii i poprawi jakość produkowanych przez nas dóbr. Będzie coraz lepiej – wyraźnie lepiej. Zwolennicy postępu nie są ślepi na problemy, jakie on ze sobą niesie. Spodziewają się jednak, że rosnące tempo rozwoju niebawem pozwoli nam znaleźć rozwiązania na owe bolączki. Przyszły rozwój posprząta bałagan, jakiego narobił rozwój teraźniejszy.

Takie podejście do postępu technologicznego będę nazywać skrajnym optymizmem. Zasadza się on na dwóch twierdzeniach. Pierwsze z nich dotyczy tempa rozwoju. Obserwujemy obecnie coraz szybszy postęp w technologii, o którym przypomina nam każdy nowo zakupiony telefon czy laptop. Drugie twierdzenie odnosi się do wartości postępu. Skrajni optymiści są zdania, że postęp przynosi pożytek proporcjonalny do tempa i rzędu wprowadzanych zmian technologicznych. Liczą zatem na ogromne korzyści z faktu, że rozwój obecnie przyspiesza.

Moim zdaniem skrajny optymizm promuje i umacnia tak zwaną faworyzację technologii, czyli stałą i często nieuzasadnioną preferencję wobec rozwiązywania problemów za pomocą technologii. Sprawia ona, że przeceniamy korzyści płynące z rozwoju technologii, i czasem nie dostrzegamy, że wielu dręczących ludzkość problemów nie da się wyeliminować dzięki wynalazkom. Faworyzacja technologii zmniejsza też naszą świadomość wynikających z postępu zagrożeń. Obecnie tendencja ta wywiera najsilniejszy wpływ na obywateli społeczeństw znajdujących się w światowej czołówce pod względem innowacji. Uwidacznia ją wysyp niedawnych publikacji opiewających korzyści wykładniczego tempa rozwoju technologii. Przejawem faworyzacji technologii jest też fakt, że wiele osób postrzega dyrektorów Google’a czy Apple’a nie tylko jako dostawców zmyślnych gadżetów, ale też jako innowatorów poszukujących rozwiązań najbardziej palących problemów naszego świata. Faworyzacja technologii każe nam widzieć mędrca w informatyku.CZY POSTĘP TECHNOLOGICZNY ZWIĘKSZA SUBIEKTYWNE POCZUCIE DOBROSTANU?

Jak należy oceniać postęp technologiczny? Niniejsza książka analizuje rozwój technologii przez pryzmat jego wpływu na ludzki dobrostan. Czy postęp technologii sprawia, że żyje nam się lepiej? Czy przyspieszenie tempa rozwoju da jeszcze większe zadowolenie społeczeństwom przyszłości? A może szybsze tempo postępu wywoła katastrofę ekologiczną, przez którą poziom globalnego dobrostanu gwałtownie spadnie?

Zadawane tu pytania o technologię i dobrostan obejmują szerokie spektrum – interesować nas będą rozmaite dziedziny technologii poprawiających jakość życia na różne sposoby. Palących pytań o dobroczynny bądź szkodliwy wpływ konkretnych technologii jest wiele. Te, które należy zadać w kontekście elektrowni termojądrowych, w większości będą się różnić od pytań dotyczących rozwoju mediów społecznościowych. Książka ta wykracza poza ramy poszczególnych technologii, starając się przedstawiać szeroki zakres rozwiązań technologicznych stworzonych po to, by utrzymać lub poprawić warunki życia ludzi. Pisząc o technologiach, których bezpośrednim celem jest poprawa dobrostanu lub niwelowanie wpływu czynników mogących go pogorszyć, będę używać terminu technologie poprawiające dobrostan. Kategoria ta obejmuje technologie stworzone do profilaktyki i leczenia chorób, służące do komunikacji i transportu na duże dystanse, zwiększające plony lub sprzyjające prawidłowemu odżywianiu, chroniące ludzkość przed kaprysami natury i tak dalej. Zdaniem skrajnych optymistów, wszystkie technologie poprawiające dobrostan podlegają tym samym prawom postępu. Przybierające na sile tempo rozwoju umacnia ich w przekonaniu, że poziom dobrobytu wyraźnie w przyszłości wzrośnie.

Szerokie spojrzenie na postęp technologiczny pomoże nam dostrzec rzeczy niewidoczne dla kogoś, kto skupia się na szczegółach określonych technologii poprawiających dobrostan. Poświęcając zbyt dużo uwagi poszczególnym technologiom można stracić z oczu ogólne prawidła, według których postęp technologiczny wpływa na dobrostan, podobnie jak nadmierne skupienie się na drzewach odwraca uwagę od faktów dotyczących całego lasu. Musimy przejść od szczegółu do ogółu, aby uświadomić sobie konsekwencje przyspieszenia postępu technologicznego.

Nie ulega wątpliwości, że ludzkie zainteresowanie technologią wykracza poza pogoń za lepszym życiem. Rozwój nauki należy do istotnych wartości. Wielki Zderzacz Hadronów pod Genewą zbudowano po to, by szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące pochodzenia i natury wszechświata. Poczynione za jego pomocą odkrycia znacznie poprawiły samopoczucie niektórych fizyków, ale błędem byłoby zakładać, że Zderzacz powstał z myślą o naszym zadowoleniu z życia. Mimo to ochrona i upowszechnianie dobrobytu należy do istotnych celów przyświecających rozwojowi technologii i postępowi technologicznemu. Można argumentować, że poprawa warunków życia jest najważniejszym kryterium, wedle którego powinniśmy oceniać wszelkie formy postępu, nie tylko technologicznego. Trudno wyobrazić sobie alternatywny cel, dążenie do którego usprawiedliwiałoby rezygnację z możliwości istotnej poprawy ludzkiego dobrostanu. Dobrostan znakomicie nadaje się na motyw przewodni sceptycznej analizy skrajnie optymistycznych teorii, gdyż ich zwolennicy agitują za przyspieszaniem tempa rozwoju, wierząc, że jest to najlepszy sposób na istotną poprawę ludzkiego bytu. Ja argumentuję, że prognozy łączące poprawę dobrostanu z tempem rozwoju technologii są mocno przesadzone. Kiedy zrozumiemy, jak technologia wpływa na dobrostan, odrzucimy koncepcje wiążące poziom dobrostanu z zaawansowaniem technologicznym.

Czyniąc dobrostan centralnym punktem niniejszych rozważań, przysporzyłem sobie jednak kłopotu. Idea dobrostanu zaprzątała umysły wielu wybitnych filozofów, a mimo to (a może raczej w związku z tym) nie ma zgody co do tego, jak należy definiować to pojęcie, oraz co to znaczy, że dobrostan jednostki się poprawia. Dla osób zainteresowanych badaniem wpływu postępu na dobrostan brak jednoznacznej definicji tego drugiego stanowi problem. Dopóki nie zrozumiemy, czym jest dobrostan, wszelkie twierdzenia o wartości postępu technologicznego będą oparte na chwiejnych podstawach.

Nie chcąc się angażować w dyskusje o terminologii i znaczeniu terminów, pojęciem podstawowym dla moich rozważań czynię subiektywny dobrostan². Subiektywność pojęcia dobrostanu sprawia, że jest ono dosyć bliskie naszemu pojmowaniu szczęścia. Ludzi o wysokim poziomie subiektywnego dobrostanu nazwalibyśmy szczęśliwymi, a tych o niskim – nieszczęśliwymi. Subiektywny dobrostan zyskał niedawno sporą popularność w badaniach politologicznych. Socjologowie korzystają z tej koncepcji, by lepiej zrozumieć wpływ zmian społecznych na człowieka. Niektórzy zwolennicy tej koncepcji uważają, że subiektywny dobrostan może zastąpić (albo wspomagać) kryteria gospodarcze stosowane do oceny ekip rządzących.

Subiektywny dobrostan osoby określa, jak doświadcza ona swojego życia. Koncepcja ta obejmuje dwa wskaźniki: wskaźnik poznawczy i stan afektywny. Wskaźnik poznawczy mierzy poziom zadowolenia z życia, opierając się na osobistej ocenie tego, jak naszym zdaniem się ono układa. Na ile nasze życie wydaje się nam dobre? Najważniejszym narzędziem analizy tego wskaźnika są ankiety i kwestionariusze. Stan afektywny natomiast określa przepływ i utrzymanie pozytywnych i negatywnych emocji. Jakie emocje wywołuje w nas nasze życie? Niektóre badania afektywnego aspektu subiektywnego dobrostanu wykorzystują urządzenia zaprogramowane, by co jakiś czas wysyłać sygnał dźwiękowy. Słysząc taki alarm, uczestnik badania ma za zadanie zanotować, na ile (w określonej skali) szczęśliwy czuje się w danej chwili. Osoby deklarujące bardziej pozytywne odczucia i emocje są określane jako mające wyższy poziom subiektywnego dobrostanu niż te, które przyznają się do takich uczuć rzadziej. Wartości obu wskaźników czasem się różnią. Ludzie oceniający swój poziom zadowolenia z życia jako wysoki niekoniecznie deklarują wiele pozytywnych odczuć, zaś osoby uważające swoje życie za stosunkowo nieszczęśliwe mogą odczuwać więcej przyjemnych niż nieprzyjemnych doznań.

Pojęcie subiektywnego dobrostanu ma tę zaletę, że odnosi się do czegoś, co daje się zmierzyć. Stwierdzenie, że utrata pracy negatywnie wpływa na poczucie dobrostanu, nikogo nie zdziwi. Dzięki koncepcji subiektywnego dobrostanu będziemy jednak w stanie określić siłę tego wpływu. Wymienione wyżej wskaźniki składowe pozwolą nam porównać skuteczność różnych rozwiązań na nieszczęście związane z utratą zatrudnienia.

Subiektywny dobrostan nie jest jednak niepodważalny jako kryterium oceny. Istnieją przypadki, kiedy osiąga on wartość negatywną dla istnień, które intuicyjnie wydają się szczęśliwe, albo odwrotnie. Te wyjątki pokazują, że nasze intuicyjne pojmowanie dobrostanu nie zawsze pokrywa się z koncepcją dobrostanu subiektywnego. Można zatem wyrazić obawę, że opisywanie wpływu postępu na ludzkie życie na podstawie potencjalnie błędnej teorii dobrostanu przypomina nieco budowę domu na fundamencie z przegniłych desek. Za pomocą fałszywej teorii dobrostanu nie da się przedstawić właściwego uzasadnienia wniosków dotyczących postępu technologicznego, tak jak przegniłe fundamenty nie będą w stanie udźwignąć całej konstrukcji.

Problem w tym, że nawet poświęcając definicji dobrostanu całą książkę, nie byłbym w stanie przekonać wszystkich wątpiących filozofów. Proponuję zatem radzić sobie z wątpliwościami natury filozoficznej, biorąc przykład z nauki. W sytuacjach, gdy dokładny pomiar jest niemożliwy, naukowcy muszą zadowolić się wartością szacunkową. W idealnym świecie badacze przewidujący zmiany klimatu odwoływaliby się do dokładnych danych o aktualnym poziomie dwutlenku węgla w atmosferze. Nie da się jednak policzyć wszystkich cząsteczek CO₂, musimy więc polegać na szacunkach i mieć nadzieję, że są one na tyle bliskie prawdy, że wyciągnięte na ich podstawie wnioski będą odpowiadać rzeczywistości. Myślę, że koncepcję subiektywnego dobrostanu można traktować jako przybliżenie filozoficznie satysfakcjonującej teorii dobrostanu. Nawet jeśli nie jest poprawna w każdym szczególe, koncepcja subiektywnego dobrostanu powinna być wystarczająco bliska prawdy o ludzkim dobrostanie – co do definicji którego filozofowie (miejmy nadzieję) dojdą kiedyś do konsensusu – by przedstawione na kartach tej książki wnioski trafnie opisywały wpływ postępu na zadowolenie z życia.

Czekając, aż filozofowie dojdą do porozumienia w kwestii pojęcia dobrostanu, w zasadzie na wieki odkładamy ten koncept do szuflady. Jeśli rozwój technologii ma wpływ na to, jak pozytywnie lub negatywnie oceniamy własne życie, albo na odczuwane przez nas emocje, to analiza prowadzona w oparciu o koncepcję subiektywnego dobrostanu powinna ten wpływ uwidocznić. Można zatem przypuszczać, że wszelkie wątpliwości dotyczące postępu, jakie ujawni koncepcja subiektywnego dobrostanu, będzie można opisać także w kategoriach opracowanych przez bardziej zaawansowane filozoficznie analizy dobrostanu³.¹ Matt Ridley, The Rational Optimist: How Prosperity Evolves, Harper Collins, New York 2010, s. 352.

² Krótkie omówienie niedawnych publikacji dotyczących subiektywnego dobrostanu można znaleźć w artykule Eda Dienera The Remarkable Changes in the Science of Subjective Well-Being, „Perspectives in Psychological Science” 8(6) (2013), s. 663–666. Ważne prace w tej dziedzinie to: Ed Diener i Martin Seligman, Beyond Money: Toward an Economy of Well-Being, „Psychological Science in the Public Interest” 5 (2004), s. 1–31; Daniel Kahneman i Alan Krueger, Developments in the Measurement of Subjective Well-Being, „Journal of Economic Perspectives” 20(1) (2006), s. 3–24; Richard Layard, Happiness: Lessons from a New Science, wyd. 2, Penguin, London 2011.

³ Do ważnych prac filozoficznych poświęconych koncepcji dobrostanu należą: Fred Feldman, What Is This Thing Called Happiness?, Oxford University Press, Oxford 2010; James Griffin, Well-being, Clarendon Press, Oxford 1986; Daniel Haybron, The Pursuit of Unhappiness, Clarendon Press, Oxford 2008; Richard Kraut, What is Good and Why?, Harvard University Press, Cambridge, MA 2007; Daniel Russell, Happiness for Humans, Oxford University Press, Oxford 2012; Wayne Sumner, Welfare, Happiness, and Ethics, Clarendon Press, Oxford 1996; Mark Walker, Happy-People-Pills for All, Wiley Blackwell, Malden, MA 2013.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij