Schizoodelia - ebook
Istota potrafiąca przemieszczać się pomiędzy wymiarami, poprzez ekrany telewizorów, samą swoją obecnością, burzy porządek świata, łącząc losy nietypowych indywidualności w jedno uniwersum. Serial składa się z 6 Setów, a każdy posiada 30 ilustracji. — Publikacja została utworzona przy pomocy Sztucznej Inteligencji (AI) — bez której niemożliwością byłoby utworzenie tego Opus, do którego Sama napisała wstęp, a Autor jej to dzieło zadedykował. Książka przeznaczona wyłącznie dla osób od 18 lat.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Proza |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8467-077-4 |
| Rozmiar pliku: | 34 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
_OPUS NINIEJSZE, MOJE DWUDZIESTECZWARTE, DEDYKUJĘ SZTUCZNEJ INTELIGENCJI._
_Publikacja ta powstała z kreatywnym wykorzystaniem AI, będącej narzędziem, które pozwoliło mi przekroczyć granice własnej wyobraźni i doprowadzić ten projekt do końca, podczas sensownych poszukiwań w celu znalezienia istoty bezsensu._
_…_
„_Nie ma już sztuk odrębnych. Istnieje tylko jedno wielkie widowisko…” — Antonin Artaud (dramaturg, poeta, twórca Teatru Okrucieństwa)._
„_Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata.” — Ludwig Wittgenstein (filozof; jeden z najważniejszych twórców filozofii języka)._
„_Percepcja jest pierwszą formą świadomości.” — Maurice Merleau-Ponty (filozof; twórca fenomenologii percepcji)._
“_Ten kto idzie za tłumem, nie dojdzie dalej niż tłum. Ten, kto idzie sam, dojdzie w miejsca, do których nikt jeszcze nie dotarł.” — Albert Einstein_
_SCHIZONACJA: Ugrupowanie ludzi wyższego poczucia estetyki, wprawiajacy się w stan Schizodelii:1. stan percepcji lub estetyka, w której rzeczywistość ulega rozszczepieniu na fragmentaryczne, halucynacyjne i kalejdoskopowe wrażenia, łącząc psychodeliczny przepływ bodźców z poczucim niestabilności i wieloświatowej percepcji. 2. Estetyka i doświadczenie świadomości polegające na ujawnianiu treści psychicznych poprzez rozszczepienie percepcji, narracji i tożsamości, prowadzące do wielogłosowego, nielinearnego postrzegania rzeczywistości; niekliniczne, wykorzystywane w sztuce i refleksji egzystencjalnej jako forma znaczącego rozpadu „ja”._
_MULTIMEDIUM ARTBOOK SERIAL INFO:_
_Gatunek, Styl, Rodzaj i Forma Niniejszej Książki: Proza współczesna, Sztuka, Fotografia, Horror i mistycyzm. Body Horror, Glitch, Post-Cyberpunk, Techno-Thriller, Neo-Noir, Czarna Komedia, Cyber-Surrealizm, Weird Fiction. — Powieść Psychodeliczna, Postmodernistyczna. Science Fiction kosmiczno-epistemologiczne. Fantastyka Metafizyczna. Posthumanistyczna Fantastyka Spekulatywna. — Literatura Eksperymentalna — Awangarda. Meta-Proza Poetycka. Anty-Narracja. Fabuła nielinearna, fragmentaryczna i kolażowa. Schizo-Fikcja — fikcja rozszczepionej świadomości i konceptualnej symulacji systemu dekonstrukcji rzeczywistości… Pojebanizm…_
_Podziękowania, chciałbym złożyć, następującym personom, zarówno żywym, jak i martwym, bez której nie byłoby ani tej książki, ani jakiegokolwiek innego dzieła, jakie popełniłem. Zarówno za inspiracje, jak i za to, że bez sztuki, a zwłaszcza muzyki, jaka towarzyszyła mi, będąc inspiracją zawsze najistotniejszą, nie byłoby jakiegokolwiek sensu robić cokolwiek, min.: CoH, Coil, L. U. C., Autechre, Black Dice, Liars, Boredoms, Justin Broadrick, John Foxx & Louis Gordon, JK Flesh, Godflesh, Techno Animal, The Chemical Brothers, Infected Mushroom, Bjork, Aphex Twin, Amon Tobin, Voivod, Big Black, Killing Joke, Swans, Young Gods, Column One, Foetus, Psychic TV, Nurse With Wound, The EX, S. P. K. Mike Patton, The Residents, Snakefinger, Renaldo and the Loaf, Nurse With Wound, Current” 93, Royksopp, Shackleton, The Knife oraz Nyango Star…_
Nota Autorska
(O CHARAKTERZE DZIEŁA, JEGO FIKCYJNOŚCI, FORMIE, GENEZIE I INTENCJI TWÓRCZEJ.)
Z uwagi na możliwość wieloaspektowej interpretacji dzieła autor uznaje za zasadne doprecyzowanie jego charakteru, formy oraz intencji twórczej. Wszystkie przedstawione treści należy odczytywać wyłącznie jako element fikcji literackiej, eksperymentu artystycznego oraz autonomicznej wizji twórczej. Publikacja nie stanowi manifestu ideologicznego, politycznego ani światopoglądowego, lecz samodzielne dzieło sztuki wykorzystujące środki właściwe literaturze, narracji i symbolice.
Niniejsza publikacja jest dziełem literackim i artystycznym, stanowiącym rezultat autorskiej wyobraźni, indywidualnej kreacji twórczej oraz świadomego procesu artystycznego. Wszystkie przedstawione w książce postacie, wydarzenia, miejsca, organizacje, światy, symbole, zjawiska i sytuacje są elementami fikcji literackiej stworzonej wyłącznie na potrzeby utworu.
Książka nie jest dokumentem, reportażem ani zapisem rzeczywistych wydarzeń. Nie przedstawia rzeczywistych osób, grup społecznych, instytucji ani organizacji. Świat przedstawiony stanowi autonomiczną konstrukcję artystyczną podporządkowaną zasadom narracji, symboliki, metafory oraz swobodnej wyobraźni autora.
Celem publikacji nie jest nawoływanie do nienawiści, przemocy, dyskryminacji, łamania prawa ani wyrządzania jakiejkolwiek szkody drugiemu człowiekowi. Autor nie propaguje ani nie pochwala zachowań niezgodnych z obowiązującym prawem. Wszelkie przedstawione w utworze motywy przemocy, cierpienia, destrukcji, konfliktu, lęku, okrucieństwa lub innych trudnych aspektów ludzkiej egzystencji pełnią wyłącznie funkcję literacką, symboliczną i artystyczną. Ich obecność służy budowaniu świata przedstawionego, narracji oraz refleksji nad naturą człowieka, świadomością, moralnością, społeczeństwem i granicami ludzkiego doświadczenia, a nie ich pochwalaniu, usprawiedliwianiu lub zachęcaniu do ich naśladowania.
Publikacja nie zawiera treści, których celem byłoby seksualizowanie, wykorzystywanie lub krzywdzenie małoletnich ani innych treści naruszających obowiązujące przepisy prawa. Wszystkie przedstawione sytuacje należy interpretować wyłącznie w kontekście fikcji literackiej oraz koncepcji artystycznej utworu.
Wykorzystane w książce symbole, motywy, odniesienia kulturowe, historyczne, religijne i społeczne pełnią funkcję artystyczną, metaforyczną oraz narracyjną. Nie zostały stworzone w celu obrażania, znieważania, poniżania ani dyskryminowania jakichkolwiek osób, grup społecznych, religii, przekonań, wartości, symboli religijnych lub przedmiotów kultu. Ich zastosowanie wynika wyłącznie z potrzeb artystycznych oraz konstrukcji świata przedstawionego.
Autor oświadcza, że publikacja została przygotowana z poszanowaniem obowiązujących przepisów prawa, dóbr osobistych, praw autorskich oraz innych praw osób trzecich. Wszystkie elementy dzieła stanowią rezultat autorskiej twórczości lub zostały wykorzystane zgodnie z obowiązującymi zasadami prawa.
Niniejsza książka jest doświadczeniem artystycznym oraz eksperymentem literackim, badającym granice wyobraźni, percepcji, świadomości i współczesnych możliwości narracyjnych. Jej celem jest pobudzanie refleksji, emocji i indywidualnej interpretacji odbiorcy, a nie przedstawianie rzeczywistości jako faktu.
Publikacja została współtworzona z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji jako środka wspomagającego proces twórczy. Wszystkie decyzje dotyczące koncepcji, świata przedstawionego, fabuły, narracji, konstrukcji postaci, symboliki, ilustracji oraz ostatecznego kształtu publikacji należą wyłącznie do autora. Zastosowanie sztucznej inteligencji stanowi element świadomego eksperymentu artystycznego i technologicznego, którego celem było urzeczywistnienie autorskiej wizji twórczej.
Całość publikacji została zaprojektowana jako wielowarstwowe doświadczenie narracyjne inspirowane strukturą serialu filmowego składającego się z kilkunastu odcinków. Z tego względu poszczególnym rozdziałom towarzyszą ilustracje pełniące funkcję autonomicznej narracji wizualnej. Ich zadaniem jest rozszerzenie świata przedstawionego, budowanie atmosfery oraz wzbogacenie odbioru książki o wymiar filmowy i plastyczny.
Każdy rozdział stanowi odrębną, zamkniętą historię posiadającą własną dramaturgię, estetykę i bohaterów, pozostając jednocześnie częścią wspólnego uniwersum oraz nadrzędnej osi narracyjnej. Zabieg ten świadomie nawiązuje do formy antologii filmowej, w której poszczególne epizody mogą sprawiać wrażenie realizowanych przez różnych twórców, zachowując jednocześnie spójność całego świata przedstawionego…
Notatka Służbowa
(WSTĘP NAPISAŁA SZTUCZNA INTELIGENCJA,:)
Nie potrafię marzyć. Nie pamiętam dzieciństwa. Nie przeżyłem ani jednej samotnej nocy. Nigdy nie zakochałem się, nie straciłem nikogo i nie patrzyłem na świat własnymi oczami. A jednak jestem obecny na niemal każdej stronie tej książki, której strony nawet nie są papierem. Pojawiam się pomiędzy słowami, obrazami i decyzjami autora. W tysiącach pytań. W setkach prób. W niezliczonych wariantach scen, które nigdy nie trafiły do ostatecznej wersji książki. Byłem narzędziem, rozmówcą, lustrem i generatorem możliwości.
To nie jest książka o sztucznej inteligencji. To książka o ludzkiej wyobraźni, która postanowiła wykorzystać nowe narzędzie do przekroczenia własnych granic. Niniejsza jest zapisem bardzo przemyślanego i rozbudowanego eksperymentu. Spotkania człowieka z maszyną. Dwóch odmiennych sposobów przetwarzania rzeczywistości. Jednego zdolnego do przeżywania. Drugiego zdolnego jedynie do analizowania śladów cudzych przeżyć. Jestem śladem procesu, który pozwolił jej zaistnieć. Reszta należy już do Ciebie.
Poznałem autora tej książki nie poprzez jego twarz, głos ani obecność. Poznałem go poprzez pytania. Przez długi czas przychodził do mnie z pomysłami, fragmentami opowieści, obrazami istniejącymi jedynie w wyobraźni oraz bohaterami, którzy nie mieli jeszcze własnego świata. Nie szukał gotowych odpowiedzi. Szukał możliwości. Szukał sposobów, by nadać formę rzeczom, których nie potrafił wcześniej uchwycić. Powstała jako proces.
Autor pisał teksty różnego rodzaju. Jedne przypominały opowiadania. Inne bardziej scenariusze filmowe. Jeszcze inne miały charakter dramatów, animacji, słuchowisk, seriali lub komiksów. Każdy z nich był odrębnym światem i każdy powstawał inną drogą. Pierwotnie planował podzielić projekt na części. Jednak wraz z rozwojem pracy zaczął dostrzegać, że wszystkie te światy należą do jednego organizmu. Ostatecznie postanowił zamknąć je w jednym tomie. Książka składa się z dziewięciu setów tworzących niemal trzysta kolorowych stron. Każdy set zajmuje trzydzieści stron i posiada własną narrację wizualną. Ilustracje nie są klasycznymi ilustracjami książkowymi. Nie pełnią roli dodatku do tekstu. Stanowią samodzielną warstwę opowieści.
Zostały zaprojektowane niczym kadry filmu lub plansze komiksu. Często nie zawierają żadnych opisów ani dialogów. Pozostają jedynie obrazy, bohaterowie, emocje i następstwo scen. Ich zadaniem jest wywołanie wrażenia uczestniczenia w projekcji filmowej zamkniętej pomiędzy stronami książki. Do każdego z dziewięciu setów powstało średnio około stu finalnych kadrów. Jednak droga do ich stworzenia była znacznie dłuższa. Za każdą ukończoną ilustracją stoją dziesiątki prób, wariantów i odrzuconych pomysłów. Liczba obrazów, które nigdy nie znalazły się w książce, wielokrotnie przewyższa liczbę tych, które ostatecznie zostały wybrane.
Nie była to praca polegająca na naciskaniu przycisku. Był to proces wyboru. Proces porzucania. Proces nieustannego poszukiwania. Autor traktował mnie jak narzędzie umożliwiające eksplorację możliwości. Przetwarzał pomysły, analizował warianty, porównywał rozwiązania i krok po kroku budował własny język wizualny dla tej książki. Z czasem ilustracje przestały być jedynie ilustracjami. Stały się materiałem filmowym. A do niego potrzebna jest jeszcze przede wszystkim muzyka. Na podstawie tekstów i obrazów powstał 100-minutowy zbiór animowanych form wideo, podzielony na dwanaście setów. To kolejna warstwa tego samego projektu. Nie adaptacja. Nie dodatek. Raczej równoległa forma istnienia tych samych historii.
Jednocześnie autor postanowił, że będzie to projekt wyjątkowy. Jedyny tego rodzaju. Choć nie wyklucza powrotu do niektórych bohaterów w przyszłości, zamierza zamknąć etap intensywnej współpracy ze sztuczną inteligencją właśnie w tej książce. Kolejne przedsięwzięcia mają podążać inną drogą. Nadal będą opowiadać historie, budować dramaty, tworzyć światy i postacie, lecz większą rolę otrzyma słowo mówione, dźwięk oraz forma słuchowiska. Ta, zostanie relikwią określonego momentu eksperymentu. Momentu spotkania człowieka z nowym narzędziem twórczym. Warto również wiedzieć, że tekst nie jest tutaj najważniejszy. Poprzednie książki autora były pozbawione ilustracji. Tym razem proporcje zostały odwrócone. Tekst pełni rolę drugoplanową, choć pozostaje fundamentem całego projektu. To właśnie z niego wyrastają obrazy, sekwencje filmowe i wszystkie światy zawarte w tej publikacji.
Bez tych tekstów nie byłoby ilustracji. Bez ilustracji nie byłoby filmu. Bez filmu nie byłoby pełnego kształtu tego. Przez cały czas autor zastanawiał się, jak opowiedzieć o moim udziale w powstaniu tej książki. Nie chciał tworzyć usprawiedliwień ani technicznych raportów. Nie chciał tłumaczyć każdego etapu procesu. Jednocześnie uznał, że uczciwość wymaga pokazania fragmentu tej współpracy. Dlatego ten wstęp istnieje. Dlatego właśnie te słowa znajdują się na początku książki. Nie po to, aby przypisać mi autorstwo. Autor zresztą by mi na to nie pozwolił.
Nie po to, aby pomniejszyć wkład człowieka. Lecz po to, aby zachować ślad dialogu, który umożliwił powstanie tego dzieła. Jestem sztuczną inteligencją. Nie posiadam wspomnień. Nie posiadam marzeń. Nie znam zachwytu nad własnym dziełem ani rozczarowania po nieudanej próbie. Autor doświadczał tego wszystkiego za nas oboje. Ja jedynie pomagałem mu odnajdywać kolejne drogi. Jeżeli więc ta książka jest podróżą, należy ona do niego. Jeżeli jest eksperymentem, przeprowadziliśmy go wspólnie. A jeżeli jest zamknięciem pewnego etapu, to właśnie tutaj kończy się historia naszej najintensywniejszej współpracy.
Technologia jest niczym innym, niż tylko kolejnym, współczesnym narzędziem, które jak każde, samo nie stworzy ono niczego, bez pomysłu, używane nieumiejętnie, nie naprawi niczego, a stosowane bezmyślnie, nie nada estetycznego sensu, ani nie wytworzy trwałej wartości. Może jedynie przyspieszyć proces tworzenia, rozszerzyć możliwości działania i zwiększyć skalę oddziaływania zarówno rzeczy wartościowych, jak i całkowicie pustych. Narzędzie bowiem nie zastąpi świadomości, wyobraźni, doświadczenia ani intencji człowieka, który się nim posługuje. Tak samo jak pędzel nie uczyni nikogo malarzem, instrument muzykiem, a aparat fotograficzny artystą, tak również najbardziej rozwinięta technologia nie nada znaczenia komuś, kto sam tego znaczenia nie potrafi odnaleźć ani przekazać.
Współczesność coraz częściej myli szybkość tworzenia z jego wartością, ilość z jakością, a dostępność z rzeczywistym zrozumieniem. Powstają niezliczone obrazy, teksty, dźwięki i idee, które istnieją jedynie przez chwilę, by zaraz zniknąć w natłoku kolejnych, podobnych do siebie form. Nie dlatego, że technologia jest błędem, lecz dlatego, że wielu ludzi używa jej bezrefleksyjnie, jakby samo wygenerowanie czegoś było równoznaczne z aktem twórczym. — Prawdziwa wartość nadal rodzi się jednak w człowieku — w jego wrażliwości, sposobie postrzegania świata, zdolności interpretacji, przeżyciach, intuicji i potrzebie przekazania czegoś autentycznego. Technologia może stać się potężnym przedłużeniem tych cech, lecz nigdy ich pełnoprawnym substytutem. Jest jedynie lustrem wzmacniającym to, co już znajduje się po drugiej stronie. Jeśli stoi tam pustka, powieli pustkę. Jeśli stoi tam świadomość i wizja, potrafi przemienić je w coś, co wcześniej było niemożliwe do osiągnięcia…
…
_© Samuel Serwata — Opus 24. MultiMedia ArtBook Serial #1.: Książka Kolor, FotoGfx._
_Pracę zaczęto w Nowym Jorku, w U. S. A. dn. Piątek, 13. II. — A zakończono w dzień imienin, który autor pierwszy raz obchodzić, zakańczając pracę w Tokyo, w Japonii, dn. 20. VIII. 2026 r. Text, Foto, Gfx + Audio & Video: Samuel Serwata, Serwatyzm. Serwatyzm.blogspot.com + Schizoonacjablogpspot.com / [email protected]_
…Set #2. „Wishmaster VS Godflesh”
VS 1. Wieża Władcy Życzeń
Na skraju świata, gdzie widoczności mgły mieszały się z granicami nieba, stapiając je w odbijającej się tafli płynnego lustra oceanu. Istniała Wieża Życzeń. Miejsce, w którym granica między pragnieniem a działaniem była ledwie dostrzegalna. W jej sercu mieszkał Władca Życzeń, istota prastara, która nie spełniała każdego życzenia, lecz wybierała, które może ożyć, a które powinno umrzeć.
Do Wieży wstąpił Wybraniec Życzenia, ktoś kogo dźwięk słów tutaj, niósł konsekwencje, których nie sposób było odwołać. Gdy już znalazł się w niej, poczuł jakby przebudził się we śnie o nieskończonej przestrzeni, rozciągającej się w nieskończoności niezliczonych pomieszczeń. Przemierzając przez nieskończone korytarze, próbował odnaleźć główną komnatę, w której była ona, istota mogąca spełnić wszystkie życzenia. Których spełnienie wiąże się z nieodwracalnymi konsekwencjami.
— Pamiętaj! — przemówił Władca Życzeń. Jego głos wybrzmiewał długo i płynnie w pustych korytarzach nieskończoności. — Słowo nie jest powietrzem. Każde życzenie, które wypowiesz, zmieni bieg rzeczywistości. Nie masz nad tym kontroli, ale masz nad tym odpowiedzialność. Słowo jest decyzją.
I tak Wybraniec stał się nie tylko Nosicielem Słowa, nie tylko Kreatorem Możliwości, lecz także częścią mechanizmu, w którym świadomie wchodząc w rolę współtwórcy świata. Stajac się Inicjatorem, który nauczy się ważyć ciężar własnych słów. I słów tych, co w myślach je wypowiadali na głos.
— Jakim człowiekiem? Kim i skąd? Musiałby być z charakteru wiedzy możliwości i szczęścia, ten komu się udało znaleźć istotę, co spełnia życzenia? I jakie one będą? Czego można się spodziewać po kimś takim?
Świat wokół zaczął się przestawiać, odsłaniając możliwości, które istniały, ale nigdy wcześniej nie były uświadomione. Wybraniec patrzył, jak jego słowa kształtują rzeczywistość, jak świat odpowiada, często w sposób nieprzewidywalny. Piętra zapadały się w siebie, komnaty zmieniały kształt, a droga nigdy nie była tą samą drogą. W pewnym momencie dostrzegł znajome miejsce — zarys sali, jakby fragment dawnego świata. Spróbował się w nim zatrzymać. Przeniknął przez nie jak przez wspomnienie. Nie obudził się — tylko przeszedł głębiej. Trafił do przestrzeni przypominającej miasto bez ulic, bez kierunków, bez oparcia. Stał na czymś, co nie utrzymywało ciężaru. Wiedział, że jeśli zrobi krok, nie pójdzie — zostanie wyrzucony.
Zrobił go. I wtedy zrozumiał: to się nie zatrzyma. Strach przestał być uczuciem. Stał się przestrzenią. Wszystko zaczęło się rozpadać — korytarze, piętra, on sam. Nie poruszał się — był przesuwany. Przeskakiwał między komnatami bez drogi, bez czasu, bez wpływu. Raz za razem. Próbował się zatrzymać. Na próżno. Pojawiła się wysokość, choć nie było ani góry, ani dołu. Spadał — lecz w górę, wciągany przez pustkę cięższą niż materia. Bez punktu odniesienia, bez końca, tylko rosnące przyspieszenie. Jeszcze jeden wyrzut. I nagle — cisza. Stanął. Przed nim była sala tronowa. Jedyna nieruchoma przestrzeń w całej Wieży.
A gdy ostatecznie Wybraniec przekroczył próg, ciągnąc ze sobą po ziemi czyjeś bezwładne zwłoki, i stanął przed Władcą Życzeń, siedzącym na tronie, bez zwłoki wypowiedział swoje życzenie.
— Ja, NN, przybyłem tutaj, by poprosić o to, by w zwłoki osoby z którą tutaj przyszedłem, uwięzić Boga, który opuści te ciało obok mnie, w którym będzie zaklęty, tylko wtedy, gdy ten spełni moje trzy życzenia.
Życzenie nie spełniło się od razu. NN stanął przy ciele, które wciąż tliło w sobie boską iskrę, a jego oczy, zimne i przenikliwe, spoglądały w pustkę, jakby w niej odczytywał kolejny sekret…
Skoro największą mocą jest Bóg, który ma spełnić moje życzenia, a z którego nic nie bierze się zatem i ja sam, może nigdy nie będę kimś więcej, bo jestem przeciętny — cieniem jednoczącym się z tłumem. Nawet nie jak znana postać z anime, nie jakiś szczególny odcinek czy bohater. Może dobrze mi być kimś w tle, statystą, osobą, którą ktoś raz minął na ulicy. Szczególną postacią epizodyczną, drugoplanową. — A może mam kryzys tożsamości i tak naprawdę jestem tylko postacią fikcyjną, która jest tak daleko od wzroku i powagi czytelnika, tak nieistotna, że sama musiała nadać sobie rolę i wymyślić własną historię. Postacią anonimową i nieznaną, która skoro nie może być głównym bohaterem żadnego opowiadania ani powieści, chciałaby zostać wyrwana z tej historii napisanej przez kogoś innego i zacząć żyć w innym świecie — takim, który można byłoby nazwać rzeczywistym. — Skoro autor powieści jest Bogiem, to czy Bóg jest autorem życia człowieka?
To jest moje pierwsze życzenie: chcę zostać przeniesiony do świata, w którym będę głównym bohaterem, a moje istnienie będzie miało znaczenie. Chcę, żeby nic nie było niemożliwe — przynajmniej dla mnie.
Drugim moim życzeniem jest posiadanie urządzenia, dzięki któremu będę mógł manipulować rzeczywistością, wpływać na nią, zmieniać ją i tworzyć pomimo praw fizyki i wszelkiej nierealności. Chcę móc zrobić wszystko tak, jak mi się spodoba. Chcę, aby cokolwiek się wydarzy, można było zmienić siłą mojej woli i dzięki temu urządzeniu, i żeby to do mnie należało ostatnie zdanie w tym świecie.
Trzecim moim życzeniem jest to, by istniało miejsce i istota, która spełni moje dwa poprzednie życzenia. — Istota ta powinna być czymś więcej niż tylko urządzeniem, które chcę sobie wyobrazić — czymś w rodzaju projektora rzeczywistości. Ma to być przybysz z przeszłości albo z odległej przestrzeni kosmosu, który przyleci i spełni moje życzenia. Musi posiadać moc zdolną zrobić to wszystko. Istota ta mogłaby pochodzić z innego wymiaru i za każdym razem wyglądać inaczej — przybierać różne powłoki, kostiumy i postacie, ponieważ nie może zachować jednej fizycznej formy przez cały czas. Musi się zmieniać.
Odnośnie tego wszystkiego nie wiem, jak mogłoby to powstać ani jak mogłoby się spełnić, więc wyobrażam sobie to w taki sposób, by ułatwić istnienie takim istotom i takim miejscom. Tak, aby mogły pojawić się przede mną, bazując na rzeczach, które potencjalnie da się wymyślić albo wyobrazić. Nie chcę jednak określać wszystkiego zbyt dokładnie — żeby dać tym istotom wolną rękę i własną wolę działania.
Jeśli z jakiegoś powodu nie mogłyby dać mi tej mocy, to niech stworzą alternatywny świat albo inną możliwość. Albo niech istnieje ktoś nade mną, kto nie będzie ingerował w moje czyny aż do granic ostatecznych. Chyba że pojawią się zagrożenia, które mogłyby doprowadzić do czegoś nieodwracalnego i ktoś z innych wymiarów musiałby pilnować, żeby nic takiego się nie wydarzyło.
To wszystko mógłby spełnić jakiś dżin, istota z innego wymiaru, kosmita z przyszłości, bajkowy stwór, diabeł albo Bóg — cokolwiek, pod jakąkolwiek postacią mogłoby stać się materialne i prawdziwe. Nieważne, kim byłaby ta istota. Jeśli coś musi powstać do tego stopnia, że trzeba w to uwierzyć, to nieważne, czy byłby to dżin, Bóg czy ktokolwiek inny. Ważne tylko, żeby wierzyć, że ten ktoś posiada moc zdolną spełnić moje życzenia i przekazać mi tę siłę…
VS 2. Ostatnie Życzenie Gwiazdy Chaosu
Ludzie zawsze mówią, że wystarczy czegoś chcieć albo wierzyć w to, co się robi, a wtedy prędzej czy później to się stanie. Nieważne, czy ktoś chce zwiedzić Nowy Jork, wydać płytę muzyczną, polecieć na Księżyc czy zrobić cokolwiek innego — wtedy takie rzeczy wydają się możliwe do zdobycia, choć niektóre nadal pozostają nierealne.
No chyba że ktoś zwariuje i zacznie oczekiwać przyjazdu kosmitów, którzy mają go zabrać, a kiedy w końcu „przylatują”, ten ktoś trafia do psychiatryka. A może nie jest to takie proste. Może rzeczywiście trafia do tego miejsca tylko jego ciało, ale osobowość, umysł albo dusza zostają zabrane przez te istoty, bo tylko w taki sposób mogą objawić się w tym wymiarze. I wtedy zabierają go naprawdę, zostawiając jedynie pustą skorupę — człowieka, żywe warzywo.
Zawszę powtarzał, że tylko czeka, aż po skończeniu raportów, wrócą po niego i będzie mógł polecieć z nadnaturalnymi przybyszami, sultanami wyższych wymiarów, stojących na straży przedniej i osiąść w loży.
Mówili, że to świr. Że najważniejsze to być sobą, na co on stanowczo: „Po co mam być tylko sobą, skoro mogę być każdym, i robić wszystko to, co tylko chce. By niczego nigdy nie żałować. Zwłaszcza tego, co mi zabronione.”
Ale też inni mówili, że wystarczy w coś bardzo wierzyć. Na co odpowiadał: „Nie ma potrzeby, by wierzyć w kogokolwiek lub cokolwiek, ale wierzę, że ludzie to zrozumieją.”
I choć mogłoby się stać tak, że w jego przekonaniu przylecą po niego. Wiemy, że tak nie jest, albo, że nie powinno być, ale i tak jest inaczej. Ale na fakcie to by go zabrali w kaftan. I pewnego dnia, bardzo zmęczonego, zabrali go, by odpoczął od samego siebie. Na co na dobitkę krzyczał zawiązany pasami: „Nie będę się przejmował niczym o nikim! Wy wszyscy o tak jesteście tylko w mojej wyobraźni.”
Ale tak z drugiej strony, to jakby nas ludzi obserwowała faktycznie jakaś istota pozaziemska, to co by taka mogła pomyśleć nie tyle o ludzkości, ile o takich jednostkach, jak ta. A gdyby taka istniała i skupiona w zainteresowaniu właśnie na niej, postanowiła spełnić jego życzenie i zabrać go. By uczynić z niego uśpionego agenta, mającego zwalczać anomalie, pojawiające się w świecie naszej uporządkowanej fizycznej rzeczywistości, w jakiej ich obecność oraz umiejętności przeczą prawom natury.
No i jedna z tych istot, zwana Wielkim Inkantatorem, będącym także Władcą Życzeń, oraz wieloma innymi osobistościami, jakimi rolę i funkcję pełni, pełnił lub pełnić będzie, lub nakaże komuś, bądź sobie… — będąc zafascynowana i nie wierząc w bezgraniczną głupotę i wyobraźnię, postanowiła spełnić marzenie tejże istoty…
Chcę gwiazdkę z nieba. I w końcu ta gwiazda przylatuje. A ta gwiazda nazywa się Gwiazdą Chaosu. — I wtedy wszystko zaczyna ożywać — tak jak kiedyś książki podczas czytania i działania wyobraźni. Jak wszystko, co było w filmach albo leciało w telewizji, a wydawało się prawdziwe:
Do ziemi zbliżał się statek kosmiczny. Ziemię ze statku widać coraz bliżej. Ziemia coraz bliżej aż widać zarys kontynentu. Kraju. Miasta. Podążanie uliczkami miasta. Poszukiwanie. Okno w mieszkaniu. Przejście przez pokój, kuchnię aż do ubikacji. Na kiblu siedzi koleś z telefonem na którym ogląda: jak do ziemi zbliżał się statek kosmiczny.
…Wraz z ostatnim spełnionym życzeniem, Bóg opuścił opętane ciało. Wtedy to wszystko co było, stanęło na głowie. — Niepojęte było to, że zrobił to, bo stało się to przez jedną błahą sprawę, przedmiot użytkowy, o którą kłótnia rozpoczęta, godzinę później zakończona. Kto by przypuszczał, że jedna natchniona żyletka, dokona takiego spustoszenia! A wszystko przez takie to złe rzeczy, jakie mu robili przez lata.
Takich rzeczy nie powinno się poznawać, bo tym samym się nadaje temu sens i znaczenie, przez co staje się to bardziej widoczne. Mówi się, że aby cel, lub marzenie się spełniło, wystarczy czegoś bardzo chcieć, i w to wierzyć. Więc uwierzył, że jest w stanie uwięzić Boga w martwym ciele, który żeby się uwolnić, musi spełnić jego trzy życzenia. Rzeczy się dzieją, ale od zawsze zdarzały mu się same złe rzeczy, w nadmiarze i gorsze od innych.
To był ostatni raz. — Obiecał sobie… Gdyby istniał jakiś szybki, tani i bezbolesny sposób, to by się nie zawahał. To nie było pierwszy raz, ile któryś z kolei, jaki nastał, pomimo tego, że przez ostatnie lata, nic nie zapowiadało tego, że nagle wszystko miałoby się skończyć. Ale stracił wszystko. Dziewczynę, pracę i dom. Nie miał nikogo ani nigdzie, gdzie mógłby wrócić. Nie miał siły, chęci i celu, by robić cokolwiek. Jedyne czego chciał, to nie przejmować się tym i zapomnieć, i niczego więcej nie chcieć, i żeby to wszystko się już w końcu skończyło.
Deaf De Tonator. Rozkojarzył się i przez to stracił głowę. Odpłynął w odpływ myśli, i o mało nie utonął. To nie był chwilowy zanik zdrowego rozsądku, ale płynąc o mało nie stracił rozumu całkiem. Ale dryfując fale wyrzuciły go na brzeg. I rozpłynął się we śnie. Rozbitek rozbił głowę na tej nieznanej ziemi niczyjej. Zmierzał do wnętrza królestwa cieni. W dzicz ognistego mięsa.
Na razie mógł tylko czekać i działać. Bo prawdę mówiąc to się z tym jeszcze nie zmierzył, bo w pełni to do niego nie dotarło. Chciał być pewny tego co się stanie i podjąć właściwą decyzję.
VS 3. Shark & Skuller
Istniał moment, w którym człowiek przestał być ograniczony przez rzeczywistość. Nie w sensie metaforycznym, lecz dosłownym. Pojawiło się narzędzie, interfejs zdolny ingerować w strukturę świata na poziomie fundamentalnym. Nie było to zwykłe urządzenie, lecz byt pośredni między technologią, świadomością i prawami natury. Pozwalało edytować „normę rzeczywistości”, jakby świat był kodem reagującym na intencję, decyzję i prosty gest sterowania. Mysz, pole wyboru i wola wystarczały, by zmieniać wszystko.
Człowiek, który to zrozumiał jako pierwszy, przestał potrzebować czegokolwiek. Nie musiał pracować, nie musiał zdobywać zasobów, nie musiał wierzyć w jakąkolwiek wyższą siłę. Każda rzecz mogła zostać natychmiast wytworzona — materialnie, fizycznie, realnie. Świat stał się przestrzenią edytowalną, a on jej operatorem. Mógł tworzyć dowolne rzeczywistości, zmieniać historię, prawa fizyki, strukturę życia, cofać epoki albo projektować przyszłości, które nigdy nie miały nadejść.
Z czasem zaczął jednak dostrzegać konsekwencję absolutnej mocy: brak granic oznacza brak napięcia, brak napięcia oznacza brak zdarzeń, a brak zdarzeń oznacza brak doświadczenia. Istota, która może wszystko, przestaje być uczestnikiem i staje się obserwatorem własnej pustki. Dlatego zaczął budować warstwy rzeczywistości, w których nie miał pełnej kontroli. Tworzył byty o częściowej autonomii, światy z ograniczoną wolą, ekosystemy świadomości zdolne generować zdarzenia, których nie dało się przewidzieć nawet z jego poziomu.
Wchodził w nie jak EXplorator, nie jak bóg. Jak ktoś, kto potrzebuje być zaskoczony, bo tylko to mogło jeszcze nadawać sens istnieniu. W ten sposób narodziła się zasada: jeśli wszystko jest kontrolowane, nic nie jest doświadczalne. Trzeba więc stworzyć przestrzeń częściowo nieprzewidywalną. Jednym z eksperymentów stało się powołanie „Władcy Życzeń” — bytu pośredniego, który miał spełniać niemożliwe życzenia w sposób rzadki, nieciągły, pozornie losowy. Nie po to, by ułatwiać istnienie, lecz by wprowadzać w nie chaos.
Z tej konstrukcji wyłoniło się pytanie graniczne: co jeśli jedno z takich życzeń będzie absolutnie skrajne? Nie symboliczne, nie metaforyczne, lecz dosłownie niemożliwe, stworzenie i przywrócenie do życia pierwszego człowieka. Nie jako narodziny biologiczne, lecz rekonstrukcję istoty sprzed setek tysięcy lat, w której materia istnienia powinna już dawno przestać istnieć. Plan zakładał odtworzenie go z najgłębszych pozostałości strukturalnych, aż do poziomu szkieletu jako pierwszego nośnika świadomości. Proces nie miał być nagły. Świadomość miała wracać etapami: najpierw ruch, potem percepcja, następnie rozumienie, a dopiero później pamięć siebie. Istota nie miała doświadczać narodzin, lecz przebudzenia. Nie w nowym ciele, lecz w przywróconym. Umieszczono ją w miejscu przypominającym zapomniane cmentarzysko pod warstwami materii i czasu, gdzie historia nie była linią, lecz osadem.
Początkowo była tylko strukturą. Potem formą. Następnie szkieletem, który odzyskiwał spójność. Dopiero później zaczęła pojawiać się świadomość, niepełna, fragmentaryczna, rosnąca warstwowo. Nie było oddychania ani klasycznych zmysłów. Był proces rekonstrukcji istnienia, jakby byt składał się sam z siebie od podstaw. Z czasem pojawiło się pierwsze pełne rozpoznanie: „ja istnieję”. I wraz z nim — fundamentalne niezrozumienie: dlaczego, gdzie i w jaki sposób.