-
nowość
Sięgając marzeń. Tom 2 - ebook
Sięgając marzeń. Tom 2 - ebook
To, co niewypowiedziane, z czasem wybrzmiewa najgłośniej.
Weronika i Michał wierzyli, że nic ich nie rozdzieli. Łączyło ich silne uczucie i przekonanie, że przyszłość należy do nich. Wszystko zmienia się, gdy Michał otrzymuje angaż we włoskiej lidze piłki nożnej – przepustkę do spełnienia największego marzenia. Weronika stopniowo zaczyna się oddalać, aż w końcu znika bez wyjaśnienia, zostawiając po sobie pytania.
Cisza po jej odejściu powoli odbiera Michałowi kontrolę nad własnym życiem. Sukcesy przestają cieszyć, narasta w nim frustracja. Alkohol zagłusza myśli, a kariera schodzi na dalszy plan.
Weronika w tym czasie mierzy się z konsekwencjami decyzji, która miała chronić, a stała się ciężarem.
Aż do momentu, gdy ich drogi znów się łączą… Jedno spojrzenie wystarcza, by wróciło wszystko – miłość, ból i żal tłumiony przez lata. Iskra wciąż się tli. Ale nie są już tymi samymi ludźmi, którzy kiedyś obiecywali sobie „na zawsze”.
Prawda, jaka w końcu musi wyjść na jaw, może stać się ich ratunkiem… albo ostatecznym końcem.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Romans |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8423-691-8 |
| Rozmiar pliku: | 1,5 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Trzy lata później
– Michał! Michał! – Ktoś mocno szturcha mnie w ramię, próbując wybudzić mnie ze snu.
– Wstawaj! Spóźnisz się na trening! Kolejny raz to nie przejdzie. – Rozpoznaję głos Tymona.
– Spierdalaj! – Mówiąc te słowa, jeszcze odczuwam kwaśny posmak alkoholu w ustach. Odwracam się do niego plecami i mocniej nakrywam kołdrą. Słyszę, jak wychodzi, trzaskając drzwiami. A ja próbuję powrócić do snu, który mój kumpel przerwał, a który śni mi się co noc. A w nim ona. Piękna, uśmiechnięta, taka naturalna. Taką ją zapamiętałem. Chwyta mnie za rękę i mówi, jak bardzo za mną tęskni i że chciałaby wrócić.
Ale jej nie ma. Odeszła. Minęły trzy kurewskie lata bez niej, a dla mnie każdy dzień to wieczność. Bajkowe życie, które miało się rozpocząć, gdy dostałem angaż w lidze włoskiej, a ona w swojej profesji, rozpadło się jak domek z kart. Bez niej upadam coraz niżej. Jeszcze niedawno byłem na szczycie. Teraz staczam się z piedestału. W nicość. W czarną dziurę, z której nie ma wyjścia. Bo bez niej nic nie ma sensu.ROZDZIAŁ 1
Weronika
Wiesz, dlaczego to zrobiłam (…).
Musiałam.
– Sama słyszałaś – mówi przyciszonym głosem do słuchawki Tymon. Słyszę, jak zamyka drzwi. Pewnie do sypialni albo apartamentu swojego przyjaciela. – Z nim jest coraz gorzej – dodaje. Przypomina mi się ich rozmowa dosłownie sprzed chwili, gdy Tymon zadzwonił do mnie, prosząc, bym sama się przekonała, jak wygląda sytuacja. Oczywiście Michał nie wiedział, że się temu przysłuchuję. Nie domyśla się również, że śledzę jego życie z oddali. Nie mogę być blisko niego. On tego nie wie, ale robię to dla jego dobra.
– Wiesz, dlaczego to zrobiłam, Tymon… – mówię ze smutkiem w głosie. – Musiałam…
– W jednej ręce trzymam telefon, a drugą opieram o stół i przytrzymuję sobie głowę, gdy nawiedzają mnie wspomnienia.
– Wiem, Wera. Wiem. Przecież wszyscy ci w tym pomagaliśmy, pamiętasz? Ale dosyć ukrywania. Jak tak dalej będzie, to z Michała zostanie wrak człowieka. – W głosie Tymona słyszę stanowczość. – Trener ma go już po dziurki w nosie, koledzy z drużyny się niecierpliwią i zastanawiają się za każdym razem, czy raczy przyjść na trening. A jeśli tak, to obstawiają, czy będzie na kacu, czy jednak nie. Fakt, w poprzednim roku zdobył z drużyną mistrzostwo Włoch, został królem strzelców i okrzyknięto go najlepszym piłkarzem. Gdyby nie to, już dawno by wyleciał. Drużyna może kolejny raz sięgnąć po mistrzostwo, ale jego to kompletnie nie interesuje. A finał już za kilka tygodni. Trener błaga mnie, bym na niego wpłynął, ale ja wiem, że to ktoś inny ma tę moc, by sprawić, że jego życie wróci na właściwe tory… – Wiem, że mówi o mnie. Słyszę, jak głęboko wzdycha do słuchawki, a po chwili kontynuuje: – Wera… On nawet nie wie, że od trzech miesięcy jesteś we Włoszech.
– Jak to?
Gdy postanowiłam jednak wyjechać z Polski na stypendium, które zdobyłam trzy lata temu, Giulia Rossi, właścicielka studia sceniczno-wokalnego La Lega, przyjęła mnie z otwartymi rękoma, rozumiała moją sytuację. A znają ją nieliczni. Od tego momentu w stu procentach poświęciłam się temu, co kocham, a prasa okrzyknęła mnie „odkryciem roku”. Wraz z moim zespołem pojawiam się wszędzie. W telewizji, gazetach, Internecie. Tym bardziej dziwi mnie fakt, o którym wspomniał Tymon.
– Jak to możliwe? – dopytuję.
– Tak to możliwe, że ostatnio nic go nie interesuje. Zdarzają się nawet dni, gdy nie wychodzi z łóżka. A jeżeli pojawi się taka okazja, to coraz częściej sięga po alkohol. Widziałaś czołówki gazet w tym tygodniu?
– Tak, widziałam – odpowiadam przygaszonym głosem.
Chociaż sama wykreśliłam się z życia Michała, boli mnie, gdy widzę jego zdjęcia w objęciach innych kobiet. Niekontrolowany ucisk w sercu powoduje u mnie przygnębienie i wielki smutek, gdy czytam tytuły w stylu: _Modelka Carla i król strzelców Michele. Nowa para roku?_. Nie powinnam tego czuć. A jednak. Wciąż go kocham. Bezgranicznie. Dlatego chcę, by ułożył sobie życie na nowo i był szczęśliwy.
Tylko dlaczego to musi tak cholernie boleć? Bo nie pozostawiono mi wyboru. Musiałam od niego odejść wbrew własnej woli. On jeszcze niedawno był ulubieńcem Włochów. Przystojny, utalentowany, zdolny, czarujący. Teraz widać, że jego gwiazda powoli gaśnie. Na zdjęciach w prasie ewidentnie widać wpływ promili. Serce mnie boli, kiedy pomyślę, że choć w niewielkim stopniu się do tego przyczyniłam. Ja tylko chciałam go chronić.
– Ja go przestaję poznawać, Weronika. To nie jest Michał, którego znałem. – Tymon znów wzdycha, nad czymś się zastanawia. – Miałem ci tego nie mówić, ale… – Robi krótką pauzę. – Gdy wyciągam go z tych zakrapianych imprez, w końcu taka moja rola jako przyjaciela, ale także menedżera, on dużo mówi. O tobie. W sumie tylko o tobie. – Od jego słów ściska mnie w dołku. – Sądzę, że pije, by zapomnieć, że nie ma cię w jego życiu. – Zamykam oczy i boję się je otworzyć, bo jeśli tak się stanie, nie będę w stanie zatamować potoku łez, który się powoli zbiera.
– Weronika?
– Tak? – odpowiadam łamiącym się głosem.
– Sądzę, że już czas.
On tego nie widzi, ale kiwam głową sama do siebie.
– Już czas – powtarzam do słuchawki, lecz o wiele ciszej niż on. – Ale zrobimy to po mojemu.
Tymon milczy, gdy przekazuję mu instrukcje.
Bardzo się boję, bo nie wiem, czy dobrze robię. Pozostało mi wierzyć, że tak rzeczywiście jest.ROZDZIAŁ 2
Michał
Myślałem, że wiem, jak bardzo za nią tęskniłem.
Dopiero gdy ją ujrzałem, przekonałem się, jak bardzo się myliłem.
– Gdzie ty mnie, do cholery, ciągniesz? – Ewidentnie jestem zły na Tymona, że zabrał mnie do jednego z najbardziej ekskluzywnych miejsc na mapie Neapolu. A ja w ogóle nie mam ochoty nigdzie wychodzić. Ostatnimi czasy nie mam ochoty na nic. Popadam w marazm.
– Możesz choć raz przestać jęczeć i zrobić coś dla mnie? – Odwraca się i patrzy na mnie z przejęciem. – Próbuję ci pomóc, stary. – Chwyta mnie za ramię i mocno ściska. Nic nie odpowiadam. Wiem, że stara się, jak może, i dziwię się, że jeszcze ze mną wytrzymuje. Po krótkiej wymianie spojrzeń widzę, jak Tymon zerka za mnie, a na jego twarzy pojawia się uśmiech. – Skarbie! – Robi dwa kroki w kierunku, w którym przed momentem patrzył, a po chwili w jego ramiona wpada nie kto inny jak Karolina. Cieszę się jego szczęściem. Miło jest ich obserwować. Tworzą zgraną parę od paru lat. Ale moja relacja z Karolą to istna sinusoida. Od czasów szkolnych nie pałamy do siebie sympatią, ale zjednoczyła i pojednała nas troska o Weronikę. Gdy jednak jej przyjaciółka powoli i stopniowo usuwała się z mojego życia, by zniknąć z niego na dobre, nikt nie stanął po mojej stronie. Nikt nie próbował mi pomóc, gdy czułem, że mój szczęśliwy związek się sypie. Nikt nie chciał, bym wracał do Polski zobaczyć, co się dzieje. I nikt mi nie powiedział, gdzie ona jest. Karolina, Tymon, rodzice, Sara. Szkoda, że dziadek Dyzio odszedł dwa lata temu. Nawiązała się między nami swoista relacja. On na pewno by mi doradził, co zrobić. Reszta, jak jeden mąż, postanowiła za mnie, że tak powinno być, a Weronikę najlepiej wymazać z mojego życia. Jednak to niemożliwe. I nie sądzę, by kiedykolwiek było. Dlatego zacząłem ograniczać kontakt z Karoliną do minimum, gdy po wielu grubych sprzeczkach zrozumiałem, że nic od niej nie wyciągnę, nie dowiem się, gdzie jest Weronika. A ta zapadła się pod ziemię.
– Michał, miło cię widzieć. – Kiwam jedynie głową, bo nie jestem w stanie odpowiedzieć tym samym. Ona, jakby niezrażona, kontynuuje: – Zarezerwowałam nam stolik blisko fortepianu. – Patrzy znacząco na Tymona, jakby przekazywali sobie tymi słowami jakąś wiadomość.
– Pójdę po coś do picia. Zaraz do was dołączę. – Zostawiam ich samych, bo czuję się jak piąte koło u wozu. Stoję przy barze i rozmyślam, dlaczego Tymonowi tak zależało, bym się tu pojawił. Przez hałas przebijają się do moich uszu słowa prezentera.
– Drodzy państwo, w końcu nam się udało. Dziś swoim występem zaszczyciła nas wschodząca gwiazda muzyki. Powitajcie ją wielkimi brawami! – Nie obracam się, ale słyszę tłum wiwatujący, gdy na scenę wchodzi przedstawiana osoba. Lecz to się zmienia, gdy po chwili permanentnej ciszy słyszę znajomą melodię. Tę samą, którą zachwyciła mnie ponad cztery lata temu. Yiruma_ – River Flows in You_. Wiedziony tajemniczą siłą, obracam się w stronę, skąd płyną delikatne dźwięki fortepianu. I zamieram. Cała sala jest przyciemniona, a jedynym punktem, który widać, jest oświetlona scena. I ona. Taka, jak ją zapamiętałem. Idealna. Blond włosy spięte w perfekcyjny kok, choć niektóre niesforne kosmyki opadają na jej szczupłą szyję. Ubrana w długą, czarną i błyszczącą suknię, skupia się na grze. Nie spuszcza wzroku z klawiszy, które naciska z różną siłą, co jest niesamowitą ucztą dla uszu zwykłego słuchacza. Ale nie dla mnie. Ja czuję się, jakby ktoś w końcu wysłuchał moich modłów. Przez moment mam wrażenie, że to fatamorgana. Ale nie mogę się mylić, bo tylko ona potrafi tak grać, by bez słowa oczarować innych. To samo zrobiła ze mną prawie pięć lat temu. Myślałem, że wiem, jak bardzo za nią tęskniłem. Dopiero gdy ją ujrzałem, przekonałem się, jak bardzo się myliłem. Cały świat dookoła przestaje się liczyć, a ja staram się nie mrugać, by nie pominąć choćby jednego szczegółu. Boję się, że jeśli zamknę oczy i je otworzę, okaże się, że to był tylko jeden z moich snów. Bogu dzięki, jednak tak nie jest, bo gdy ostatnie dźwięki się kończą, publiczność nagradza ją wielkimi i długimi oklaskami. A gdy ponosi głowę znad fortepianu, lekko, z wdzięcznością się uśmiecha w stronę widowni. Ja natomiast stoję cały czas w miejscu i chłonę ten widok, który jest dla mnie lekiem na całe zło. Mija dosłownie chwila, gdy na mnie spogląda. Jej uśmiech zamiera, a spojrzenie wyraża tak dużo emocji, że nie jestem w stanie dłużej stać w miejscu. Podchodzę do niej w momencie, gdy prezenter pomaga jej zejść ze stopni sceny i gratuluje występu.
– Cześć. – Tylko tyle jestem w stanie wykrzesać. Chcę usłyszeć jej głos, upewnić się, że to nie ktoś podobny. Ale im bliżej niej się znajduję, tym mocniej czuję znajomy zapach jej balsamu do ciała i ulubionych perfum.
– Cześć – odpowiada delikatnym głosem, takim, jak go zapamiętałem. Takim, jaki nawiedzał mnie w snach i mówił do mnie.
– Powinniśmy porozmawiać, nie uważasz? – Wiele razy wyobrażałem sobie nasze spotkanie. Byłem na nią tak przeraźliwie zły, że w każdej z tych wizji wrzeszczałem na nią i wyzywałem ją, drąc się na całe gardło. Jednak teraz, gdy stało się to naprawdę i zobaczyłem jej sarnie oczy spoglądające na mnie, cała zła energia się ulotniła. Jedyne, czego chcę, to nie wypuszczać jej z rąk już nigdy.
– Dobrze, ale nie tutaj. – Lekko zdenerwowana, zaczyna się rozglądać. Robię podobnie i już wiem, o co jej chodzi. Jesteśmy wystawieni na widok publiczny i przykuwamy uwagę większości ludzi, którzy z zaciekawieniem na nas spoglądają. Czasy się zmieniły. Kiedyś byliśmy młodymi ludźmi z aspiracjami, u progu życia. Teraz jesteśmy sławni, ale prawie nikt spośród tutaj zgromadzonych nie wie, co nas łączy, a tym bardziej że się znamy. Obydwoje zawsze chroniliśmy swoją prywatność. I w tym przypadku również tak będzie. Nie daj Bóg, pismaki wywęszą temat i staniemy się więźniami fotoreporterów, którzy będą nam towarzyszyli przez całe dnie i noce, próbując zrobić jak najlepsze fotki, naruszając naszą prywatność. Co do mnie, mam to gdzieś. Wszystko straciło sens, odkąd jej nie ma w moim świecie. Ale teraz, gdy wróciła, nie pozwolę, by ktokolwiek to zepsuł. Nadal mam silną potrzebę ochraniania jej.
– Dobrze. Przyjdź do mojego apartamentu. Tymon wytłumaczy ci, jak wejść, by paparazzi tego nie zauważyli. Poda ci również kod dostępu.
Kiwa głową, ale nic nie mówi.
– Przyjdziesz, prawda? – Gdy to mówię, nie poznaję swojego głosu. Niemal mi się łamie na ostatnim słowie, a w jej oczach widzę taki sam ból, jaki na pewno ona ujrzała w moich.
– Przyjdę.
– Obiecaj mi to. Proszę. – Może brzmię jak desperat, ale gówno mnie to obchodzi.
Prawda jest taka, że Weronika zawsze była moim swoistym uzależnieniem. Nie zniósłbym, gdyby po raz kolejny zniknęła bez słowa z mojego życia, tym bardziej teraz, gdy dopiero co znów się w nim pojawiła.
– Obiecuję – odpowiada, a ja robię jej miejsce, by mogła przejść. Mam w sobie wielką mieszankę uczuć. Od złości, żalu zaczynając, a na tęsknocie i miłości kończąc. Kiedyś myślałem, że może z biegiem lat moja miłość do niej się wypali. Jednak się myliłem. Nadal ją kocham. Postaram się trzymać emocje na wodzy i jej nie przepłoszyć. Widziałem w jej oczach obawę i zdenerwowanie, ale także to coś, co zawsze było zarezerwowane tylko dla mnie. Znam ją doskonale i widzę, że też za mną tęskni. Tym bardziej nie będę jej naciskać, ale muszę się dowiedzieć, dlaczego ode mnie odeszła. Chcę wiedzieć, jaki błąd popełniłem, że zasłużyłem sobie na taką karę, by już go więcej nie powtórzyć.Nakładem wydawnictwa Novae Res ukazała się również:
DWA RÓŻNE ŚWIATY, JEDNO WSPÓLNE MARZENIE
Dla Weroniki Skalskiej wiadomość, że została wybrana kapitanką drużyny taneczno-muzycznej w prestiżowym warszawskim liceum, to jak spełnienie marzeń. Jest tylko jedno „ale”… Musi współpracować z Michałem Grasso, liderem drużyny sportowej z łatką kobieciarza, którego pewność siebie doprowadza ją do szału.
Kiedy ich wzajemne złośliwości przyciągają uwagę dyrektora, oboje zostają zmuszeni do współpracy i… udawania pary! Wspólne marzenia, treningi i rywalizacja budzą w nich nieoczekiwane emocje. Jak potoczy się ta skomplikowana relacja?
Sięgając marzeń to opowieść o młodych ludziach, którzy pragną dotrzeć na sam szczyt – i o wszystkim, co muszą poświęcić, by ich pragnienia się spełniły.