Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Ślimaczek Marudziaczek (Tom 1) - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 października 2026
9,99 zł
999 pkt
punktów Virtualo

Ślimaczek Marudziaczek (Tom 1) - ebook

Znacie to uczucie, gdy tata mówi "nie idź tam", a wy i tak idziecie? Ślimaczek Marudziaczek też je zna. I to doskonale. To mały ślimak z wielkim charakterkiem — nie lubi słuchać rad i jest przekonany, że wie lepiej. Wchodzi w kałużę, chowa się pod cienkim listkiem podczas deszczu, rusza sam do lasu o zmierzchu… i za każdym razem odkrywa to samo: tata jednak miał rację. W tym, pierwszym tomie serii znajduje się 30 krótkich, barwnych opowiadań na dobranoc, do czytania na głos i do słuchania. Każda historia to nowa mała przygoda i nowa mała mądrość, zamknięta prostym, rymowanym morałem, który dzieci łatwo zapamiętują same. Dla wszystkich małych uparciuchów i ich cierpliwych rodziców.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 3-5 lat
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788397845558
Rozmiar pliku: 4,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PARASOLKA Z LIŚCIA

Ślimaczek Marudziaczek mieszkał razem z Tatą Ślimakiem w przytulnej muszelce pod paprociami. Pewnego ranka niebo zrobiło się szare jak kamyk.

— Marudziaczku — powiedział Tata — idą chmury. Schowaj się pod dużym łopianem, tam jest sucho i bezpiecznie.

— Ehh, ale nuuuda — mruknął Marudziaczek — Ja wolę duży, cienki liść paproci. Sam wiem lepiej.

Poszedł więc pod cienki listek paproci i czekał na deszcz z dumnie uniesionymi rożkami.

Kap. Kap. Kap—kap—kap! Krople deszczu spadały na cienki listek, przeciekały przez niego jak przez sitko i lądowały prosto na muszelkę Marudziaczka.

— Ojej, ojej, jak zimno! — pisnął ślimaczek, kuląc się w muszelce.

Deszcz lał coraz mocniej. Marudziaczek trząsł się z zimna, a jego różki zrobiły się całkiem mokre i oklapłe. Powolutku, bo przecież ślimaki nie biegają, ruszył w stronę wielkiego łopianu, o którym mówił tata.

Kiedy w końcu tam dotarł, zastał Tatę Ślimaka suchego i uśmiechniętego, siedzącego wygodnie pod szerokim, grubym liściem.

— Marzłem — powiedział cichutko Marudziaczek, znajdując miejsce obok taty.

Tata przytulił go delikatnie różkami.

— Duży liść łopianu jest gruby i szeroki, więc deszcz po nim spływa, zamiast przez niego przeciekać. Cienki listek paproci tego nie potrafi. Nie mówiłem tego, żeby ci zepsuć zabawę, tylko żebyś się nie zmoczył.

Marudziaczek westchnął i przytulił się mocniej.

— Następnym razem posłucham cię od razu, tato.

I tak też zrobił następnym razem, kiedy niebo znowu zaciągnęło się szarymi chmurami.

Morał:

Duży listek, mała rada

—tata wie, gdzie deszcz nie pada.SKRÓT PRZEZ TRAWNIK

— Marudziaczku — powiedział Tata Ślimak pewnego popołudnia — idziemy do cioci Ślimaczyni okrężną drogą, przez krzaki. Trawnik pana ogrodnika jest niebezpieczny, bo czasem jeździ po nim wielka i głośna kosiarka.

— Ale to strasznie długo! — zamarudził Marudziaczek — Przez trawnik będzie o wiele szybciej. Ja pójdę na skróty.

Zanim tata zdążył cokolwiek powiedzieć, Marudziaczek już sunął przez zielony, równiutki trawnik, zadowolony z siebie jak nigdy dotąd.

Nagle w oddali rozległo się głośne, warczące bruuuum.

— Co to?! — krzyknął przerażony Marudziaczek.

Wielka, hałaśliwa maszyna zbliżała się rząd po rzędzie, tnąc trawę na drobne kawałeczki. Marudziaczek schował się cały w muszelce, drżąc jak listek na wietrze, i czekał, aż hałas przejdzie bokiem.

Kiedy było już bezpiecznie, wyjrzał ostrożnie i najszybciej jak potrafił — czyli bardzo, bardzo powoli — dotarł do krzaków, gdzie czekał na niego zmartwiony Tata Ślimak.

— Bałem się — wyszeptał Marudziaczek, tuląc się do taty.

— Wiem — powiedział tata spokojnie — Dlatego prosiłem, żebyśmy poszli okrężną drogą. Nie chodzi o to, że jest dłuższa dla zabawy. Chodzi o to, że jest bezpieczna.

— Czasem dłuższa droga jest tak naprawdę tą krótszą — powiedział cicho Marudziaczek.

Tata uśmiechnął się i pogłaskał go po muszelce.

Morał:

Lepiej iść tam, gdzie bezpiecznie,

choćby dłużej — ale grzecznie.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij