Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Smoluch - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
19 kwietnia 2026
2,49
249 pkt
punktów Virtualo

Smoluch - ebook

W mrocznych korytarzach pociągu czai się przeznaczenie… Starszy konduktor Błażek Boroń doskonale zna rytm kolei – jej stukot, zapach dymu i samotność nocnych tras. Dla niego ruch pociągu to coś więcej niż transport – to żywioł, którego jest częścią. Jednak pewnej mglisto-jesiennej nocy, podczas ostatniego kursu, wśród dźwięków pary i świateł stacji, Boroń ponownie dostrzega tajemniczą postać – Smolucha, złowieszczego zwiastuna katastrof. Czy tym razem uda mu się uciec przed losem, który nieubłaganie pędzi ku stacji końcowej? „Smoluch” to jedno z najciekawszych opowiadań Stefana Grabińskiego, mistrza polskiej grozy i prekursora weird fiction. Wchodzące w skład kultowej serii „Demon ruchu”, łączy realistyczną wizję kolei z elementami nadprzyrodzonymi i głębokim niepokojem, jaki rodzi się na styku świata ludzi i sił, których nie sposób pojąć.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Horror
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 158 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Starszy konduktor, Błażek Boroń, obszedłszy powierzone swej opiece wagony, wrócił do zakątka oddanego jego wyłącznej dyspozycji, tzw. „miejsca przeznaczonego dla konduktora”.

Znużony całodzienną włóczęgą po wozach, zachrypły od wywoływania stacji w jesienną, mgłą napęczniałą porę, zamierzał odpocząć trochę na wąskim, ceratą obitym krzesełku; uśmiechała mu się godnie zasłużona sjesta. Dzisiejsza tura właściwie skończyła się; pociąg przebył już strefę gęsto w bliskich odstępach rozmieszczonych przystanków i wyciągniętym kłusem zmierzał do stacji kresowej. Aż do końca jazdy nie będzie już Boroń zrywał się z ławeczki i zbiegał po stopniach na parę minut, by zdartym głosem oznajmiać światu, że jest stacja taka a taka, że pociąg zatrzymał się na minut pięć, dziesięć lub cały długi kwadrans, lub że czas już przesiadać.

Zgasił latarkę przypiętą do piersi i postawił ją wysoko nad głową na półce, zdjął szynel i zawiesił na kołku.

Dwadzieścia cztery godzin służby bez przerwy wypełniły mu tak szczelnie czas, że niemal nic nie jadł. Organizm domagał się swych praw. Boroń wydobył z torby wiktuały i zaczął się posilać. Siwe wypłowiałe oczy konduktora utknęły nieruchomo w szybie wagonu i patrzyły w świat poza oknami. Szyba trzęsła się w podrzutach wozu, wciąż jednakowo gładka i czarna – nie widział przez nią nic.

Oderwał oczy od monotonii ramy i skierował w głąb korytarza. Spojrzenie prześliznęło się po pierzei drzwi, wiodących do przedziałów, przerzuciło na ścianę okien naprzeciw i zgasło na nudnym szlaku chodnika podłogi.

Skończył „kolację” i zapalił fajeczkę. Był wprawdzie w służbie, lecz na tej przestrzeni, zwłaszcza tuż przed metą, nie obawiał się kontrolora.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij