-
nowość
Spotkanie w Londynie - ebook
Spotkanie w Londynie - ebook
Jako nastolatka Beth Lazenby została niesłusznie uznana winną handlu narkotykami. Do oskarżenia przyczynił się prawnik o międzynarodowej sławie Dante Cannavaro. Po wyjściu z więzienia Beth znajduje dobrą pracę w Londynie i rozpoczyna nowe życie, pod nowym nazwiskiem. Niespodziewanie na przyjęciu u sąsiada pojawia się Dante. Choć Beth nie chce mieć z nim nic wspólnego, nie będzie to ich ostatnie spotkanie…
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Romans |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-291-2704-2 |
| Rozmiar pliku: | 1,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
– Powtarzam, panno Mason: Czy rozumie pani, o co jest oskarżona przed tym sądem?
– Tak – odpowiedziała w końcu Jane cichym, przestraszonym głosem.
Wciąż nie mogła uwierzyć, że znalazła się na ławie oskarżonych pod zarzutem posiadania groźnego narkotyku i zamiaru jego sprzedaży. Studiowała na drugim roku wydziału biznesowego, a wieczorami przez pięć dni w tygodniu pracowała w barze szybkiej obsługi, by zarobić na czesne. Cała ta sprawa wydawała jej się sennym koszmarem, z którego miała nadzieję lada chwila się obudzić.
Ale to nie był sen. Uświadomiła to sobie wreszcie, gdy sędzia zapytał szorstkim tonem:
– Czy przyznaje się pani do winy?
Uchwyciła się kurczowo barierki, żeby nie upaść, i wykrzyknęła:
– Nie! Jestem niewinna!
Dlaczego miano by jej nie uwierzyć? Popatrzyła rozpaczliwie na pannę Sims, swoją obrończynię z urzędu, ale prawniczka skupiła wzrok na trzymanych w ręku notatkach.
Podczas tej wstępnej rozprawy Dante Cannavaro siedział rozparty swobodnie na krześle. Zazwyczaj nie zajmował się tego rodzaju sprawami, ale Henry Bewick, szef kancelarii prawnej, w której Dante odbywał niegdyś staż u progu swojej kariery zawodowej, poprosił go o to jako o osobistą przysługę.
W wieku dwudziestu dziewięciu lat Dante był wziętym adwokatem o międzynarodowej renomie specjalizującym się w sporach handlowych. Od lat nie występował w procesach kryminalnych, ale zapoznał się z aktami tej sprawy i wydawała mu się oczywista i banalna.
O samochód panny Mason otarł się bokiem inny pojazd. Kiedy funkcjonariusz policji poprosił ją o prawo jazdy, dziewczyna zaczęła grzebać w torbie na zakupy, z której wypadła podejrzanie wyglądająca paczuszka – jak się okazało, pełna narkotyków. Jedynym pasażerem w wozie Jane Mason był mocno pijany Timothy Bewick, syn Henry’ego. Dziewczyna zaprzeczyła, by cokolwiek wiedziała o tych narkotykach. Utrzymywała, że ktoś – jak sugerowała, młody Bewick – musiał włożyć je do jej torby.
Dante spotkał się z Timothym Bewickiem. Chłopak niechętnie świadczył przeciwko Jane, gdyż niewątpliwie był w niej zadurzony. Obejrzawszy zdjęcie panny Mason, Dante pojmował dlaczego. Wysoka, czarnowłosa piękność w kusym topie i szortach odsłaniających długie, zgrabne nogi skusiłaby każdego faceta – a zwłaszcza nastolatka, w którym buzują hormony. Zgodził się wziąć tę sprawę.
Teraz uniósł głowę, gdy Jane Mason oświadczyła stanowczo, że jest niewinna. Kłamie, pomyślał, mierząc ją przenikliwym spojrzeniem czarnych oczu. Dziś postarała się ukryć swoją urodę, zapewne za radą obrończyni. Włożyła prostą czarną sukienkę, włosy ściągnęła w ciasny węzeł i nie miała makijażu.
Lecz zdaniem Dantego nie na wiele się to zdało. Obcisła sukienka uwydatniała bujne kształty panny Mason i sprawiała, że dziewczyna wyglądała na starszą niż dziewiętnaście lat – co ułatwi mu zadanie, gdy wezwie na świadka Timothy’ego Bewicka. Sędziowie przysięgli porównają tych dwoje i nie będą mieli cienia wątpliwości, że to ten młody zakochany chłopak mówi prawdę.
Wstał i z cynicznym uśmiechem popatrzył na Jane Mason. Ujrzał w jej oczach błagalny wyraz, a także chyba zmysłowy błysk. Ani przez chwilę nie dał się temu zwieść, chociaż nieoczekiwanie poczuł przypływ pożądania. Ta dziewczyna naprawdę jest pociągająca. Nic dziwnego, że omotała młodego Bewicka! Dante aż nazbyt dobrze pamiętał, jak to bywa. Tak, niewątpliwie podjął słuszną decyzję. Z przyjemnością doprowadzi do skazania uroczej panny Mason.
Jane spojrzała na tego wysokiego, czarnowłosego prawnika. Uśmiechnął się do niej. Zaparło jej dech w piersi, a serce zatrzepotało z nadziei. W końcu jakaś przyjazna twarz! Przystojny, mocno zbudowany mężczyzna emanował pewnością siebie, troską i władczą siłą. Instynktownie czuła, że ten człowiek jej uwierzy…
Uświadomiła sobie z goryczą, jak bardzo się myliła, gdy ze szczękiem zamknęły się za nią bramy więzienia. Otępiała ze strachu, popatrzyła na ten surowy budynek, który będzie jej domem przez następne trzy lata – albo przez połowę tego okresu, jeżeli dopisze jej szczęście i zostanie zwolniona za dobre sprawowanie, jak twierdziła jej beznadziejna adwokatka.
– To okropne, że cię tu zostawiam, Helen – powiedziała Jane, spoglądając ze łzami w oczach na starszą kobietę. – Nie wiem, jak przetrwałabym bez ciebie tych osiemnaście miesięcy więzienia – dodała i objęła przyjaciółkę, która dosłownie uratowała jej życie.
– Dzięki za te słowa – odrzekła z uśmiechem Helen. Ucałowała Jane w policzek, a potem spoważniała. – A teraz już nie płacz. Od dziś jesteś wolną kobietą. Trzymaj się tego, co ustaliłyśmy, a wszystko będzie dobrze.
– Na pewno nie chcesz, żebym cię odwiedzała? Będzie mi ciebie strasznie brakować.
– Tak, nie chcę – potwierdziła Helen. – Moja córka straciła życie w wieku osiemnastu lat, a twoje życie niemal zrujnowali kiepska adwokatka i fałszywi przyjaciele. Pamiętaj, co ci powiedziałam: świat nie jest sprawiedliwy. Tak więc nie rozpamiętuj niesprawiedliwego losu, jaki cię niegdyś spotkał, gdyż przez to tylko zgorzkniejesz. Myśl jedynie o przyszłości. A teraz już idź i nie oglądaj się za siebie. Skontaktuje się z tobą mój adwokat Clive Hampton. Możesz mu zaufać. Stań się kobietą rozsądną, pewną siebie i dumną z odniesionego sukcesu. Wiem, że tego dokonasz. – Uściskała Jane. – Życzę ci szczęścia.