Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Status Materiae - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 grudnia 2025
16,15
1615 pkt
punktów Virtualo

Status Materiae - ebook

„Status materiae” to wielogłos o przemijaniu i nietrwałości. Kompozycja tomu sprawia, że wiersze kontrapunktują, przeglądają się w sobie, dialogują. Leitmotiv vanitas wyrażony został w perspektywie mikro i makro — w obrazie intymnych doświadczeń i tego, co dzieje się w świecie najbliższym, ale również w „innych okolicach”. Nie brak tu ważkich refleksji o cierpieniu, śmierci i przemocy. Obie perspektywy łączy wnikliwe spojrzenie i dotykający czytelnika sposób wyrazu. Beata Nicoś-Trenk

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8431-965-9
Rozmiar pliku: 2,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Sole trzeźwiące

Potrzebuję zażyć …

w nozdrza

ostrego przepoconego

irytującego zapachu życia

Zażyć ulicy i tanich fajek

piwa na schodach z jakimś

lumpem.

Zażyć cudownego wypierdolenia mnie

z baru i wrzucenia pijanego w błoto.

Brudny prysznic jest wspaniały…

Cały tydzień muszę rano

całować moją żonę

na „do widzenia wieczorem”

i ubierać się świtem

do pracy w prasowane kołnierzyki

pastowane uśmiechy

i tożsamość poskładaną

do teczki…Ostatnia działka

mój ogródek marzeń

gniazdko bajek

w nim bocian

cały rok gości drewniany

kolorami szumią

butelki na płocie

starocie pomalowało słońce

lalki misie i garnki

ożywia wiatr

zadziera z nimi

ale nie spadną z piedestału

bo to mój świat

cudowny zapomnieniem

buduję go jak mur

przed nadciągającym cieniem

moi wierni przyjaciele

krasnale sarenki

łabądki wyginające szyje do nieba

nie oponują …

towarzyszą

nad altaną

lśnią ciszą

błyskotki

tęcza moja…

śnię

— przejdę po niej…Stan paliatywny

Oni gdzieś tam są…

w innym sennym wymiarze

w głębinach…

gdzie ryby nie mają głosu

Na powierzchni bezruch

dłonie i ciała podłączone

do kroplówek

dryfują bez płetw

Oni są gdzieś tam…

na wakacjach

tańczą na plaży

i piją drinki

albo gdzieś …

na spacerze ze swoimi uczniami

opowiadają o historii i literaturze

Oni gdzieś tam są…

z mężami i córkami

przy stole na którym

ich ręce robiły ciasto

biesiadują rozmawiają

Ich serca jak ryby

wyjęte z morza

jeszcze trzepocą…Słońce świeci zawsze

Szkli

na lizakach

z palonego cukru

lśni

w oczach

roześmianych

dzieciaków

grzeje

huśtawki

głaszcze

odkryte ramiona

młodych kochanków

marcowo

grzeje ciemiona

równo w kolumnach

na placu apelowym

nogi bose w śniegu

głaszcze

nagie ramiona

kości czaszki

lśnią

nim zakopią

młodych kochanków

dopiero co

zeszłych

z huśtawek

dzieciaków

palonych

lizaków

szkli
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij