Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • promocja

Stawka większa niż futbol. Co koszulki piłkarskie mówią o polityce, pieniądzach i władzy? - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
10 czerwca 2026
3999 pkt
punktów Virtualo

Stawka większa niż futbol. Co koszulki piłkarskie mówią o polityce, pieniądzach i władzy? - ebook

Dwadzieścia dwie piłkarskie koszulki, które wyjaśniają świat, geopolitykę i opowiadają o naszych czasach.

Futbol to niezwykłe emocje. Ale w cieniu rozświetlonych stadionów kryją się niejasne machinacje, nieoczywiste intrygi i skomplikowane zamiary, które mają coraz większy wpływ na to, jak wygląda współczesna piłka nożna. Wszędzie – od Petersburga po maleńkie wyspy na Pacyfiku, od Barcelony po Zatokę Perską – politycy, biznesmeni, kombinatorzy i przestępcy starają się wykorzystać globalną popularność futbolu do własnych celów.
Dlaczego putinowska Rosja za pośrednictwem Gazpromu sponsorowała drużyny z Niemiec i Serbii oraz Ligę Mistrzów? Po co Arabii Saudyjskiej silna liga pełna gwiazd oraz głośnych nazwisk i jak to się ma do rywalizacji arabskich krajów na arenie międzynarodowej? Z jakiego powodu chińscy magnaci zaczęli inwestować w angielskie kluby? I skąd nagły zalew reklam kryptowalut i zakładów bukmacherskich w sporcie?
Joey D’Urso odwiedził pięć kontynentów, obejrzał mnóstwo meczów i rozmawiał z dziesiątkami osób, żeby zrozumieć i opisać, w jakim kierunku zmierza współczesny futbol. W tej łączącej reportaż z dziennikarskim śledztwem książce wykorzystuje pretekst w postaci 22 koszulek piłkarskich, odmalowując fascynujący, skomplikowany i zniuansowany obraz świata futbolu XXI wieku.
Wszystko po to, żebyś następnym razem, gdy znajdziesz się na stadionie albo zasiądziesz przed telewizorem, dostrzegł w meczu piłkarskim coś więcej niż rywalizację o zwycięstwo na boisku.
To znakomita książka o futbolu — choć również o czymś znacznie większym. „The Times”
Stawka większa niż futbol pokazuje, dlaczego geopolityka nieustannie wkracza na boisko. „The Economist”
Prosty koncept D’Urso daje zaskakująco świeży obraz współczesnego futbolu. „The Guardian”

Nominacja do nagrody WILLIAM HILL SPORTS BOOK OF THE YEAR 2025

Finalista nagrody BEST SPORTS WRITING OF THE YEAR podczas SPORTS BOOK AWARDS 2026

SPORTOWA KSIĄŻKA ROKU 2025 WEDŁUG „THE GUARDIAN”

SPORTOWA KSIĄŻKA ROKU 2025 WEDŁUG WATERSTONES

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Sport i zabawa
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8406-269-2
Rozmiar pliku: 7,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WPROWADZENIE

Mam nadzieję, że dzięki tej książce zaczniesz postrzegać świat inaczej. Jeśli brzmi to zbyt pretensjonalnie, pozwól mi wyjaśnić: liczę na to, że po tej lekturze będziesz inaczej patrzeć na świat w kontekście piłkarskich koszulek, które widzisz na co dzień. Są one bowiem czymś więcej, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Za każdą z nich kryje się głębsza opowieść o świecie, w którym żyjemy.

Aby przedstawić historie związane z 22 koszulkami piłkarskimi – tyle starczy, by ubrać dwie jedenastki – odwiedziłem kilkanaście krajów na pięciu kontynentach. Podróżowałem od Kolumbii po Kapsztad, od Teksasu po Katar, od Niemiec po Indie. Każdy rozdział to opowieść o dwóch koszulkach, które prowokują dyskusję na jakiś ważny pozafutbolowy temat: od geopolityki po imigrację, od nacjonalizmu po ropę i gaz. Niezależnie od miejsca zamieszkania prawdopodobnie widzisz na ulicy ludzi w futbolowych strojach albo ubranych w nie piłkarzy, gdy oglądasz mecz lub przypadkowo spojrzysz na telewizor stojący w jakimś kącie. W niektórych częściach globu łatwiej niż gdzie indziej zobaczyć na co dzień koszulki piłkarskie, ale najpopularniejszy sport na świecie staje się coraz popularniejszy i będzie jeszcze popularniejszy w chwili, kiedy przeczytasz ten akapit, niż wtedy, gdy go pisałem. Niedługo po lekturze tych słów zauważysz koszulkę jakiejś drużyny w miejscu publicznym – być może będzie to pierwsza rzecz, jaka rzuci ci się w oczy po wyjściu z domu. A jeśli jesteś akurat w kawiarni lub korzystasz z transportu publicznego, może dostrzeżesz jakąś z miejsca, w którym się znajdujesz. Mam nadzieję, że przeczytawszy tę książkę, zauważysz coś więcej w każdej koszulce, na którą spojrzysz. Liczę też, że dowiesz się o strojach piłkarskich czegoś nowego. Być może stanie się to dla ciebie jasne dopiero po sięgnięciu do innych źródeł, ale na pewno coś zaobserwujesz – bo za każdą koszulką kryje się jakaś historia.

Najważniejsze wspomnienia miliardów ludzi są związane z piłką nożną. Może chodzić o podskoki na trybunach, piwo wylane na kogoś w pubie lub uściski z bliskimi przed telewizorem. Koszulki piłkarskie mogą jednak nie tylko przywoływać przeżycia związane z meczami lub powiedzieć nam coś o samym futbolu – za ich pośrednictwem da się też lepiej zrozumieć świat wokół nas, bo oferują nam wgląd w zjawiska, które na pierwszy rzut oka nie łączą się ze sportem. Koszulka niemieckiej drużyny z logo rosyjskiej firmy gazowej skłania do opowieści o jednym z najważniejszych problemów tego stulecia: jak Rosja pod rządami Władimira Putina osunęła się w dyktaturę i wskrzesiła konflikty, które wydawały się już dawno zakończone. Koszulka piłkarska z zarysem twarzy barona narkotykowego z Medellín pozwala zrozumieć burzliwą historię Kolumbii i wyjaśnia, dlaczego piłka nożna na całym świecie tak często kojarzy się z przestępczością zorganizowaną. Piłkarze Newcastle United z postindustrialnej północno-wschodniej Anglii noszą trykoty w kolorach flagi Arabii Saudyjskiej, oddając w ten sposób hołd autorytarnemu państwu, które finansuje działalność klubu. A to z kolei prowokuje do rozważań o zasilających nasz świat ropie i gazie oraz o tym, co może się stać, gdy te surowce się wyczerpią.

Nie twierdzę, że piłka nożna jest główną siłą napędową wszystkich tych globalnych trendów. Sport jest po prostu jednym z wielu możliwych wątków narracyjnych, ale angażuje nas i intryguje chyba bardziej niż suche dane ekonomiczne bądź wiadomości na temat polityków z dalekich krajów i o trudnych do zapamiętania nazwiskach. Oczywiście nie wszystkie ważne kwestie da się wyjaśnić za pośrednictwem piłkarskich koszulek. Szukanie odpowiedniego stroju, za którym kryłaby się historia dotycząca rozwoju sztucznej inteligencji lub niebezpieczeństw związanych z opornością bakterii na antybiotyki, byłoby w momencie pisania tej książki nieco naciągane, lecz to może się zmienić. Ale im bardziej piłka nożna się globalizuje, im prędzej rozwijają się telewizja satelitarna i szybki internet, tym większą rolę odgrywa ona w sprawach międzynarodowych, a jej powiązania z polityką stają się bliższe i częstsze. Futbol może nam pomóc zrozumieć problemy, które inaczej pozostałyby zbyt abstrakcyjne, poważne lub odległe, aby je pojąć. Koszulki piłkarskie skłaniają nas do zastanowienia się nad sprawami, które są znacznie ważniejsze od tego sportu, ale nie są wcale od niego większe – ponieważ nie ma nic większego. Wprawdzie na świecie podzielonym przez język, religię i geografię nic nie jest naprawdę uniwersalne, ale najbliżej tego statusu jest właśnie futbol i nic nie może się z nim pod tym względem równać. Dlatego koszulki piłkarskie, w całej swej różnorodności, to niemal uniwersalne przedmioty, za pomocą których możemy spróbować zrozumieć nasz świat.

Każdy z nas pamięta swoją pierwszą koszulkę piłkarską. Od czwartego roku życia chodzę na mecze Aston Villi w moim rodzinnym Birmingham. Pierwsze spotkanie, które widziałem na żywo, z Arsenalem w 1996 roku, zakończyło się remisem 2:2. Nadal mam program z tego dnia, na którego okładce widnieje występujący wtedy w The Villans Gareth Southgate, przyszły trener reprezentacji Anglii. Na moich zdjęciach z dzieciństwa pojawia się mnóstwo różnych gadżetów klubowych w bordowo-niebieskich barwach, których tradycja sięga 1888 roku, kiedy to William McGregor, prezes Aston Villi, został jednym z założycieli pierwszej na świecie ligi piłkarskiej. Do dziesiątego roku życia nie miałem jednak wiernej repliki koszulki. Zmieniło się to, gdy moja babcia przeprowadziła się po śmierci dziadka, dzięki czemu miała trochę wolnej gotówki. Dała więc każdemu wnukowi po 100 funtów, z zastrzeżeniem, że zamiast rozsądnie zachować je na przyszłość, powinniśmy wydać pieniądze, na co tylko chcemy. Byłem wystarczająco duży, by dobrze wiedzieć, co z nimi zrobić.

Aston Villa w sezonie 2002/03 grała w bordowych koszulkach z błękitnymi rękawami i bordowo-błękitnym paskiem w kształcie litery V przy dekolcie. Spodenki były białe, a getry – co nietypowe – bordowe, a nie niebieskie. Kupiłem cały komplet i prawie go nie zdejmowałem. Na przodzie znajdowało się logo Rovera, legendarnej firmy motoryzacyjnej z siedzibą w Longbridge, zaledwie kilka kilometrów od miejsca, gdzie dorastałem, czyli Bournville, skąd pochodzi czekolada Cadbury, kolejna ikona brytyjskiego przemysłu. Rover i Villa idealnie do siebie pasowały, podkreślając rolę Birmingham jako znanego w XX wieku na całym świecie centrum brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego. Na białej koszulce wyjazdowej z tamtego sezonu pojawiło się natomiast MG, inny ważny brytyjski producent samochodów, należący do MG Rover Group. W momencie podpisania umowy z Aston Villą Rover był ostatnim na Wyspach producentem aut dla mas, a niedługo później się zwinął. Przez dziesięciolecia zakłady i miejsca pracy przenosiły się na wschód, do krajów Europy Wschodniej i Azji, gdzie siła robocza była tańsza. Fabryka w Longbridge nie mogła tego przetrwać. W 2005 roku, po długich negocjacjach dotyczących przejęcia, Rover ogłosił upadłość, a rok później jego logo na koszulkach Villi zostało zastąpione przez znak firmowy niemieckiej grupy finansowej DWS Investments. Po raz pierwszy od dziesięcioleci w Longbridge zaprzestano produkcji samochodów, sześć tysięcy pracowników MG Rover zostało zwolnionych, a wielu innych ludzi, którzy byli zaangażowani w cały łańcuch dostaw, straciło zatrudnienie.

W tamtym czasie grałem w zespole występującym w juniorskiej lidze niedaleko Longbridge i nawet na treningach nosiłem strój Aston Villi. W całej okolicy panowało poczucie straty, które kilka lat później ogarnęło również Bournville. Firmę Cadbury założyli wiktoriańscy kapitaliści, którzy nie zapominali o dobroczynności; to oni wznieśli moją dzielnicę, mającą być „modelową wioską” z zielenią i innymi udogodnieniami dla pracowników, a wszystko to w czasach, gdy takie podejście było rzadkością. W 2009 roku przedsiębiorstwo cukiernicze sprzedano amerykańskiemu koncernowi Mondelēz International. W Bournville wciąż produkowano czekoladę marki Cadbury, sytuacja wyglądała znacznie lepiej niż w Longbridge, ale okoliczności się zmieniły. Miasto też się zmieniło – tylko Aston Villa w swej istocie pozostała taka sama. Kluby piłkarskie są dla wielu z nas stałym punktem odniesienia w świecie, w którym wszystko inne wydaje się nietrwałe: firmy powstają i upadają, krewni żyją i umierają, domy kupuje się i sprzedaje. Żaden z członków mojej rodziny nie mieszka już w tym samym miejscu, co w czasach moich narodzin, Villa Park natomiast wciąż jest tam, gdzie był – jako jedyna stała geograficzna w moim życiu. Jednakże nawet kiedy jakiś klub przenosi się na nowy stadion, drużyna pozostaje, niczym gwiazda polarna w nieustannie zmieniającym się świecie. To, jak wyglądały bordowo-błękitne koszulki mojej drużyny przez te wszystkie lata, mówi wiele zarówno o miejscu, w którym dorastałem, jak i o ważniejszych procesach o zasięgu globalnym. To przykład z mojej działki. Wy macie pewnie własne.

Kibice mogą kupować repliki koszulek piłkarskich dopiero od mniej więcej pół wieku. Pewnego dnia w październiku 1973 roku John Griffiths, dyrektor zarządzający brytyjskiego Admirala, który produkował sprzęt sportowy, przejechał 160 kilometrów z fabryki w Leicestershire na obrzeża Leeds, aby wziąć udział w porannym spotkaniu w siedzibie firmy zajmującej się sprzedażą wysyłkową. Spotkanie nie zakończyło się sukcesem, ale po śniadaniu Griffiths i jego kolega zauważyli po drugiej stronie ulicy trenujących piłkarzy Leeds United, drużyny, która przeżywała wówczas okres świetności pod wodzą legendarnego menedżera Dona Reviego. Griffiths zaczepił szkoleniowca, przy filiżance herbaty pokazał mu w biurze kilka próbek koszulek i wpadł na rewolucyjny pomysł1. Wcześniej kluby piłkarskie po prostu kupowały od detalistów gotowe stroje w odpowiadających im barwach. Griffiths jednak zaproponował, aby Admiral i Leeds wspólnie zaprojektowały koszulkę. Revie dał jasno do zrozumienia, że całkowicie biały komplet domowy Leeds, wzorowany na barwach Realu Madryt, jest świętością, ale powiedział też, że firma może puścić wodze fantazji, jeśli chodzi o żółty strój wyjazdowy i koszulki treningowe. Dyrektor Admirala zaproponował, że jego firma stworzy szyty na zamówienie trykot dla piłkarzy, który można by też sprzedawać kibicom. Przedstawił projekt koszulki z logo Admirala na piersi, umieszczonym obok herbu Leeds, a także dresu z napisem „Admiral”, który zawodnicy mieli zakładać przed rozpoczęciem spotkania. Współpraca okazała się ogromnym sukcesem, a repliki znikały z półek sklepowych nie tylko w West Yorkshire. Przez pewien czas oszalałe na punkcie futbolu angielskie dzieciaki mogły kupić tylko stroje Leeds United, ale wkrótce inne kluby i producenci odzieży sportowej skopiowali ten pomysł.

Wiele koszulek, o których będzie mowa w tej książce – choć nie wszystkie – opowiada jakąś historię związaną z widniejącym na nich logo sponsora. Za pierwszy klub, który umieścił znak sponsora (a nie producenta strojów) na koszulkach, uchodzi urugwajski Peñarol. Klub z Montevideo zdecydował się na taki ruch w 1950 roku, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu2. Przez większość XX wieku w wielu krajach obowiązywał zakaz kalania koszulek czymś tak haniebnym jak reklama jakiejś firmy. Piłka nożna cieszyła się już wówczas niezwykłą popularnością, ale nie była tak gładka i korporacyjna jak dzisiaj. Pierwszą jednoznacznie sponsorską umowę zawarto w 1973 roku, tym samym, w którym Leeds nawiązał współpracę z Admiralem w zakresie produkcji strojów. To właśnie wtedy niemiecki Eintracht Brunszwik umieścił na koszulkach logo lokalnego producenta alkoholi Jägermeister. Trunek ów jest wraz z Red Bullem składnikiem koktajlu Jägerbomb3. A koncern spod znaku czerwonego byka to w tej chwili niezwykle ważny gracz w świecie piłki nożnej; jest nie tylko sponsorem, ale też właścicielem klubów z Lipska, Salzburga, Nowego Jorku i brazylijskiej Bragançy Paulisty, posiada również mniejszościowe udziały w Leeds United.

W dzisiejszych czasach wytwórcy napojów wyskokowych w roli dobrodziejów futbolu są czymś zwyczajnym w Ameryce Południowej, jednak żadna ze znaczących europejskich drużyn nie umieściła na koszulkach logo marki alkoholu. Taki ruch prowokuje bowiem niewygodne pytania o reklamy skierowane do dzieci, piłka nożna zaś ma obecnie znacznie bardziej globalny zasięg. Gwiazdą Liverpoolu od kilku lat jest Mohamed Salah, dumny ze swojego przywiązania do islamu. Gdyby Egipcjanin strzelał niezliczone bramki dla Liverpoolu w koszulce z logo Carlsberga, duńskiej marki piwa, która zajmowała centralne miejsce na trykotach The Reds w latach 1992–2010 i nadal ma umowę reklamową z klubem, mogłoby to spowodować spore problemy.

W latach 70. sponsoring sportowy zaczął podbijać rynek niemiecki, gdzie Bayern Monachium, najpopularniejsza drużyna w kraju, podpisał umowę z Adidasem, który został zarówno producentem strojów, jak i koszulkowym sponsorem Bawarczyków. W Anglii odezwały się głosy sprzeciwu, gdy Derek Dougan, napuszony prezes małego klubu Kettering Town, zawarł umowę na „czterocyfrową sumę” z lokalną firmą motoryzacyjną Kettering Tyres. W styczniu 1976 roku występujący w półprofesjonalnej Southern League zespół rozegrał mecz ligowy z Bath City, podczas którego jego piłkarze mieli na piersi owe dwa kłopotliwe słowa. Surowe napomnienie ze strony federacji piłkarskiej sprawiło, że klub zmienił napis, usuwając z niego kilka liter, tak że na koszulkach można było przeczytać „Kettering T” – Dougan twierdził, że litera T oznacza „Town” (miasto). Ostatecznie jednak, w obliczu groźby kary, wycofał się z tego pomysłu.

Działacz z Kettering i jemu podobni argumentowali, że kluby z kontynentu czerpią korzyści z pieniędzy od sponsorów, a angielskie drużyny w tym samym czasie tracą okazję do zarobku. Kilka lat później Football Association ustąpiła i zniosła zakaz reklam na koszulkach. W 1979 roku Liverpool został pierwszym zespołem z najwyższej klasy rozgrywkowej, który pozyskał sponsora na stroje – japoński producent elektroniki Hitachi zapłacił za dwuletni kontrakt 100 tysięcy funtów4. Rywale The Reds szybko poszli w ich ślady, pomimo zakazu pokazywania koszulek z logo sponsorów w BBC, który zresztą został wkrótce uchylony. Obecnie w Match of the Day, cotygodniowym programie z najciekawszymi fragmentami meczów, można zobaczyć nazwy sponsorów nie tylko na koszulkach, ale także na billboardach wokół boisk i na ściankach, na których tle menedżerowie i piłkarze udzielają wywiadów. A wszystko to mimo surowego embarga na pokazywanie w BBC tradycyjnych reklam.

Pojawianie się nazw sponsorów na koszulkach było procesem powolnym i nierównomiernym. Aston Villa zdobyła Puchar Europy w 1982 roku, dziesięć lat przed moimi narodzinami. Na zdjęciach z tego najwspanialszego wieczoru w historii klubu, kiedy to kapitan Dennis Mortimer uniósł w Rotterdamie trofeum po niespodziewanym zwycięstwie 1:0 z Bayernem Monachium, widać, że ani gracze z Wysp, ani Niemcy nie mieli sponsorów na koszulkach, mimo że Bawarczycy przecierali pod tym względem szlaki. W następnym sezonie nowo koronowanego klubowego mistrza Europy sponsorował browar Davenports z Birmingham. W tamtych czasach, gdy w telewizji nie było zbyt wielu transmisji piłkarskich, a w świecie piłki nożnej krążyło znacznie mniej pieniędzy, sponsorzy pochodzili często z okolic siedzib poszczególnych zespołów, a umowy przynosiły tym ostatnim jakieś nędzne grosze. Prezesi byli jednak wdzięczni za jakiekolwiek sumy, które mogły zasilić klubową kasę.

Po wygaśnięciu umowy z Davenports Aston Villa przez jakiś czas nie miała sponsora, co nie było wtedy niczym szczególnym. Umowy tak czy siak nie opiewały na duże kwoty, więc nie miało to większego znaczenia. Pierwszy długoterminowy kontrakt sponsorski, z japońską firmą elektroniczną Mita Copiers, klub zawarł w 1984 roku i obowiązywał on do 1993 roku. W tym okresie tego typu przedsiębiorstwa odgrywały ogromną rolę w angielskim futbolu: Sharp sponsorował Manchester United, JVC – Arsenal, a Brother – Manchester City. Japońska gospodarka przeżywała wówczas boom i eksportowała elektronikę na cały świat. W połowie lat 90. w Kraju Kwitnącej Wiśni nastąpił okres spowolnienia, znany jako „stracona dekada” tamtejszej ekonomii, a umowy z angielskimi klubami stopniowo wygasły. Aston Villa miała później cały szereg dobrodziejów, w tym niemieckiego producenta jogurtów Müller, amerykańską firmę komputerową AST oraz spółkę telekomunikacyjną NTL – nazwa tej ostatniej pojawiła się na klubowych koszulkach na początku XXI wieku, kiedy Brytyjczycy zyskali dostęp do łączy szerokopasmowych i telefonów komórkowych.

Po Roverze, DWS Investments i internetowym kasynie 32Red kolejny sponsor Villi był swego rodzaju dziwactwem – została nim firma, która szła pod prąd coraz większej komercjalizacji futbolu. Randy Lerner, ekscentryczny amerykański właściciel klubu, postanowił zrezygnować z tradycyjnego sponsora i w latach 2008–2010 na koszulkach Aston Villi widniało logo Acorns, miejscowego hospicjum dla dzieci. Kibice ciepło wspominają te stroje nie tylko ze względu na ten fakt, ale także dlatego, że był to bardzo udany okres dla drużyny, która trzykrotnie zajęła szóste miejsce w lidze, grała w Pucharze UEFA / Lidze Europy i dotarła do finału Pucharu Ligi. Nadal mam tę koszulkę, chociaż logo Acorns mocno się wytarło po 15 latach nasiąkania potem i prania. The Villans byli pierwszym angielskim zespołem, który zamiast logo komercyjnego przedsiębiorstwa umieścił na trykotach znak organizacji charytatywnej. Angielski klub wzorował się na Barcelonie, która rok wcześniej po raz pierwszy umieściła na swoich słynnych granatowo-bordowych koszulkach logo zajmującego się pomocą dzieciom UNICEF-u. Jego następcą został Qatar Airways, sponsor o nieco mniej szlachetnych intencjach – ale o tym później.

Ten napad altruizmu nie przysłużył się jednak zespołowi na boisku. Lerner wydał setki milionów funtów, ale drużyna nie zdołała przebić się do elity, więc bogacz wkrótce zakręcił kurek z pieniędzmi i rozpoczął się powolny, acz stały proces upadku. W klubie zrozumiano, że nie obędzie się bez pieniędzy od sponsorów, i Villa w latach 2016–2019, gdy występowała w Championship, reklamowała kolejne firmy z branży hazardowej, podobnie jak wiele innych angielskich drużyn. Nazwy firm bukmacherskich coraz częściej pojawiały się na koszulkach klubów brytyjskich i z innych części Europy; widniały też na strojach mojej drużyny od 2018 roku, przez cały okres jej niezwykłego odrodzenia, zwieńczonego w sezonie 2023/24 pierwszym od czterech dekad występem w najważniejszych rozgrywkach kontynentalnych. W październiku 2024 roku byłem na stadionie Villa Park na meczu Ligi Mistrzów z Bayernem i widziałem, jak historia się powtarza: Aston Villa znowu wygrała 1:0 i jest to moje najlepsze wspomnienie z całego kibicowskiego życia. Nieodłączną częścią mojej dojrzałej tożsamości, nawet gdy już pracowałem w Londynie, było dumne kibicowanie słabej drużynie z prowincji. To, że mój zespół po zatrudnieniu hiszpańskiego menedżera Unaia Emery’ego nagle zaczął olśniewać, było czymś magicznym, choć wprawiało mnie też w osłupienie. Noszenie koszulki Villi na londyńskiej siłowni, co często mi się zdarzało, smakowało zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat wcześniej.

Dwa lata po ukończeniu studiów przeniosłem się na kilka miesięcy do Lyonu, gdzie uczyłem się francuskiego i pracowałem na pół etatu. W mojej klasie byli Brytyjczyk, kilku Niemców, wielu Koreańczyków z Południa, dwóch Japończyków i ludzie z różnych krajów Ameryki Południowej. Pewnego dnia zagraliśmy w grę, którą prawdopodobnie znacie: jedna osoba zapisuje nazwisko znanej postaci na kartce i przykleja ją do czoła kogoś innego, a ten ktoś zadaje pytania, na które można odpowiedzieć „tak” lub „nie”. „Czy to mężczyzna?”; „Czy to piosenkarz?” – dopóki nie odgadnie, o kogo chodzi.

Ze względu na międzynarodowy skład zabawa była trudna, mieliśmy niewiele wspólnych punktów odniesienia. Nawet w przypadku postaci, które wydawały mi się powszechnie znane – Beyoncé, Madonna, Tom Cruise – barierą okazywał się fakt, że ich twórczość powstaje w języku, którym nie mówi się w większości świata. Wszyscy znali królową Elżbietę II, Baracka Obamę i Donalda Trumpa, wówczas kandydata na prezydenta USA. A poza tą znamienitą trójką jeszcze dwie osoby: Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo. Obaj mogą uważać samych siebie za najlepszych piłkarzy wszech czasów – Argentyńczyk bez wątpienia udowodnił to, wygrywając mistrzostwa świata w 2022 roku – ale także uznawać się za najsłynniejszych ludzi w dziejach. Trudno docenić piosenki śpiewane w obcym języku, jeszcze trudniej o to w przypadku telewizji i filmów, ale piłka nożna, jedna z niewielu naprawdę uniwersalnych pasji ludzi na całym świecie, potrafi przekroczyć tę barierę. Messi stał się celebrytą w Stanach Zjednoczonych, mimo że nie wypowiada się publicznie po angielsku. Trudno sobie wyobrazić, że coś takiego mogłoby się udać komuś innemu. W USA piłka nożna znajduje się daleko w tyle za innymi sportami, w Indiach najważniejszy jest krykiet, ale sytuacja w obu tych krajach szybko się zmienia. Nie ma sportu, który cieszyłby się choćby zbliżoną do piłki nożnej popularnością. Niewiele jest rzeczy, które zobaczysz niemal w każdym zakątku świata. Jedną z nich jest logo Coca-Coli, inną białe plastikowe krzesełko Monobloc z zakrzywionymi podłokietnikami i otworami wentylacyjnymi z tyłu. No i koszulki piłkarskie, zazwyczaj wykonane z taniego poliestru i sprzedawane klientom w krajach Zachodu za ponad 100 dolarów. Produkuje się je (lub nielegalnie podrabia) za ułamek tej ceny, często rękoma zarabiających grosze pracowników z tych części świata, gdzie prawo pracy niespecjalnie się przyjęło.

Pomysł na tę książkę – wykorzystanie koszulek piłkarskich jako narzędzia do wyjaśniania otaczającego nas świata – dojrzewał w mojej głowie od dawna. W 2016 roku zacząłem pracę jako dziennikarz zajmujący się brytyjską polityką, cztery lata później zostałem reporterem śledczym serwisu sportowego The Athletic, obecnie należącego do „New York Timesa”. Nurzając się w brudach świata futbolu, ujawniałem nieprawidłowości, do których w nim dochodzi, pisałem o klubach z Premier League reklamujących nielegalnych azjatyckich bukmacherów i produkty kryptowalutowe, które stworzono, by nabijać kibiców w butelkę. Często pomysł na artykuł przychodził mi do głowy, gdy widziałem w telewizji umieszczoną na koszulce lub billboardzie nazwę jakiegoś osobliwego sponsora – pieniądze przepływające przez uniwersum sportu naprawdę wiele mówiły o naszym świecie. Później przeniosłem się do „Timesa”, gdzie pracuję jako dziennikarz analizujący dane; nadal piszę o polityce, sporcie i innych rzeczach, wykorzystując liczby do opowiadania historii.

To książka dla pasjonatów futbolu, ludzi głęboko przywiązanych do koszulek konkretnych drużyn i pragnących zrozumieć większe siły stojące za tym sportem. A także dla osób żywo zainteresowanych polityką i sprawami międzynarodowymi, które niekoniecznie śledzą rozgrywki piłkarskie, ale wiedzą, że obecnie to coś więcej niż tylko gra. Mam nadzieję, że uda mi się zainteresować moją opowieścią czytelników, którzy chcą pojąć, jakie znaczenie dla bliskowschodniej geopolityki ma organizacja mistrzostw świata w Katarze i Arabii Saudyjskiej, oraz zrozumieć wysiłki Chin, które starają się wykorzystać futbol jako narzędzie polityki zagranicznej, czy rolę tego sportu w historii imigracji i integracji europejskiej. Czasami to nie nazwa sponsora, ale jakiś inny element koszulki sprawia, że kryje się za nią szersza historia. Tak jest choćby w przypadku niebieskich strojów reprezentacji Francji, symbolizujących niełatwe relacje tego kraju ze społecznościami imigrantów, których potomkowie dominują dziś w drużynie Trójkolorowych. Lub w przypadku pozbawionej logo sponsora koszulki bramkarki reprezentacji Anglii, co mówi nam o zmieniających się rolach płciowych na całym świecie. Jako osoba zafascynowana zarówno piłką nożną, jak i polityką mam nadzieję, że ta książka trafi do odbiorców zainteresowanych przynajmniej jednym z tych zjawisk.

Ze wzrostem popularności piłki nożnej na całym świecie łączy się pewien paradoks: uwagę kibiców ogniskuje na sobie niewielka grupa klubów z Europy Zachodniej. Podobnie rzecz ma się z pieniędzmi, które płyną przede wszystkim do największych. W kwietniu 2021 roku kilka potęg podjęło niesławną próbę odłączenia się od dotychczasowych struktur piłkarskich i stworzenia Superligi. Cała idea jednak błyskawicznie upadła w wyniku gwałtownej reakcji fanów. Koszulki tych klubów można zobaczyć na całym świecie, choć ich autentyczność często budzi spore wątpliwości.

W naszych czasach popularność zyskują też stroje w stylu retro – to dynamicznie rozwijająca się gałąź tej branży. Wśród kibiców istnieje nostalgia zarówno za wzorami i jaskrawymi kolorami koszulek z dawnych lat, jak i za sponsorami, którzy wydawali się bardziej realni i zakorzenieni w społecznościach, z których pochodzą drużyny, zwłaszcza w porównaniu z obecną sytuacją; na przykład kilka włoskich klubów było sponsorowanych przez firmy kryptowalutowe, które ostatecznie zbankrutowały. Ale być może patrzymy na przeszłość przez różowe okulary. Włoska Parma to na Półwyspie Apenińskim waleczny outsider, który na przełomie tysiącleci miał swój czas chwały, ten jednak nierozerwalnie wiązał się z oszustwami producenta wyrobów mlecznych, będącego właścicielem klubu i reklamującego się na jego koszulkach. Logo noszone przez piłkarzy na piersiach przypominają również o skandalach finansowych i zawirowaniach geopolitycznych.

W październiku 2021 roku saudyjski Public Investment Fund kupił Newcastle United, słabo radzącą sobie wówczas angielską drużynę z ogromną rzeszą fanów. Borykający się z problemami klub został nagle krezusem, przynajmniej na papierze. Chociaż cały obraz komplikują przepisy dotyczące wydatków w Premier League, to Newcastle, Manchester City, którego właścicielem jest Abu Dhabi United Group ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, i należące do Katarczyków Paris Saint-Germain mogą w przyszłości stoczyć proxy war, czyli wojnę zastępczą. W świecie ograniczonych zasobów naturalnych, których spalanie szkodzi klimatowi, wspomniane pustynne państwa z Bliskiego Wschodu stały się energetycznymi supermocarstwami, a w ramach „dywersyfikacji” rywalizują i zawierają sojusze na błotnistych boiskach, w meczach rozgrywanych w trakcie północnoeuropejskiej zimy. Koszulki piłkarskie mogą zatem odgrywać rolę w toczących się tysiące kilometrów stąd globalnych grach o władzę.

Kiedy mówię ludziom, że napisałem książkę o koszulkach piłkarskich, które wyjaśniają, jak działa świat, czasami zakładają oni, że skupiam się na najsłynniejszych strojach, w których grają europejskie potęgi. Ale przyjąłem inne założenie. Oczywiście wybrałem kilka znanych marek: Barcelonę z jej kultową granatowo-bordową koszulką, ubrany na biało Real Madryt, a także występującą w niebieskich strojach reprezentację Francji, najlepszą drużynę narodową ostatnich dekad. Ale piszę też o koszulkach z Serbii, Australii i Indii. Opowiadam o trykocie noszonym kilkadziesiąt lat temu przez południowoafrykańskich więźniów politycznych oraz o strojach kobiecej kadry Australii, której pseudonim został zarejestrowany jako marka. Starałem się wybrać koszulki, za którymi kryje się jakaś historia, choć rzecz jasna można znaleźć wiele innych takich strojów. Ale to książka napisana z mojego punktu widzenia. Najlepiej znam się na piłce angielskiej, więc to właśnie drużynom z Wysp poświęciłem najwięcej miejsca, a opowieści o nich starałem się przeplatać relacjami z podróży po całym świecie. Biorąc pod uwagę globalną dominację Premier League, nie można mi chyba robić z tego bardzo poważnego zarzutu, ale oczywiście ludzie żyjący gdzie indziej postrzegają część tych historii inaczej i wyciągają z nich odmienne wnioski. Każdy fan piłki nożnej mógłby stworzyć własną listę strojów opowiadających o czymś ważnym. Jeśli masz w szufladzie jakieś futbolowe koszulki, przejrzyj je i spróbuj to zrobić. Przeanalizuj emblematy, kolory i nazwy sponsorów, dowiedz się, dlaczego dany trykot wygląda tak, a nie inaczej. Każdy z nich opowiada jakąś historię.

W książce poruszam wiele ważnych tematów – piszę choćby o strukturach władzy w samym futbolu oraz o podejmowanych przez mężczyzn w garniturach decyzjach, sprawiających, że coraz mniej przypomina on grę, którą pokochaliśmy jako dzieci. Szczerze mówiąc, niektóre fragmenty są nieco przygnębiające. Zanim jednak na dobre zaczniemy, chciałbym zakończyć optymistycznym akcentem. Piłka nożna jest wspaniała. W przeszłości często pytano mnie, dlaczego tak ją uwielbiam. Mam na to prostą odpowiedź.

Znasz to uczucie, kiedy twoja drużyna strzela zwycięskiego gola w ostatniej minucie meczu? Nie ma nic lepszego pod słońcem. To czysta euforia, która sprawia, że krzyczysz do utraty tchu, unosisz zaciśnięte w pięści dłonie, choć siedzisz sam na kanapie, albo ściskasz nieznajomych ludzi w rzędzie przed tobą. Piszę o piłce nożnej od dłuższego czasu, ale zazwyczaj oglądam mecze ze zwykłych miejsc na trybunach, a nie z loży prasowej, i rzadko muszę okazywać profesjonalny dystans niezbędny dla dziennikarza, którego zadaniem jest relacjonowanie spotkań piłkarskich. Uwielbiam kibicować mojemu klubowi oraz reprezentacji i wydawać przy tym z siebie dziwaczne odgłosy. Nic nie dorównuje emocjom związanym z oglądaniem meczów. Wiele innych rzeczy może sprawiać radość: miłość, życie rodzinne, wspaniałe dzieło sztuki, smak wyśmienitego jedzenia i napitków. Wszystko to jest wspaniałe, ale to inna przyjemność niż euforia po strzelonym golu. Nikt nigdy nie wyrzucił rąk w górę i nie krzyknął „naprzód!” po wypiciu kieliszka pysznego wina, a nawet po narodzinach dziecka. Piłka nożna oferuje całą gamę specyficznych, wyjątkowych emocji. Jestem pewien, że odczuwa się je również w przypadku innych sportów, ale podziela je wtedy znacznie mniej osób.

Ludzie mogą cenić piłkę nożną za różne rzeczy. W przypadku niektórych chodzi o swego rodzaju bliskość, poczucie przynależności i emocje, inni uwielbiają analizować taktykę i przytaczać statystyki. Mnie najbardziej pociąga kultura futbolu. Uwielbiam rozmawiać z osobami z różnych odległych miejsc o tym, czym jest dla nich piłka nożna, o jej związkach z ważnymi problemami, a także życiem codziennym. Dorastałem otoczony piłkarską kulturą, z którą obecnie można obcować nie tylko w pubach czy w pracy, bo coraz częściej przenosi się ona do mediów społecznościowych. To język, który łączy ludzi – w 2016 roku, gdy Leicester City niespodziewanie wygrywało Premier League, miałem okazję spędzić kilka godzin w pewnym barze w Armenii. Nie mogłem się porozumieć z ludźmi, którzy tam siedzieli, ale powtarzaliśmy „Jamie Vardy” i „Riyad Mahrez”, oglądając wspólnie fragmenty meczów na telefonie.

Nadzwyczajne w kulturze futbolu jest to, że staje się ona coraz bardziej uniwersalna, choć w kulturze rozumianej ogólniej ten proces nie zachodzi. W większości krajów znaczenie kanałów telewizji naziemnej spadło wraz z pojawieniem się serwisów streamingowych. Zindywidualizowane playlisty sprawiają, że największe hity popowe są dziś mniej znane niż w przeszłości. Najchętniej oglądane seriale telewizyjne, filmy i albumy muzyczne ceni sobie mniejsza liczba osób. Ale piłka nożna jest coraz popularniejsza. Podbija nowe terytoria na całym świecie, rozwija skrzydła, dociera do tych nielicznych miejsc, gdzie jeszcze nie jest kochana. Zrozumiałem to podczas zbierania materiałów do książki: widziałem koszulki piłkarskie dosłownie wszędzie, rozmawiałem z taksówkarzami o wzlotach i upadkach największych gwiazd Premier League w Kapsztadzie, slumsach kolumbijskiego Medellín i zaułkach indyjskiego Goa. „Futbol ma publiczność na całym świecie – napisał w połowie lat 80. David Goldblatt – ale jej liczba i zasięg są ograniczone przez brak telewizorów i sygnału telewizyjnego w większości wiejskich obszarów globalnego południa, zwłaszcza w Chinach i Indiach”. Te ograniczenia jednak znikają. Kiedy w 2023 roku odwiedziłem Indie, mogłem na własne oczy przekonać się, w jak zawrotnym tempie tani internet mobilny dociera do wiejskich obszarów w tym kraju. Są ludzie, którzy nie mają dostępu do podstawowych udogodnień sanitarnych, ale mogą oglądać na telefonach najnowsze skróty meczów.

Jeśli chodzi o piłkę nożną, jestem optymistą. Pod wieloma względami to złota era dla tego sportu. W Anglii, gdzie mieszkam, co tydzień na mecze przychodzi więcej ludzi niż kiedykolwiek wcześniej i dzieje się tak nie tylko w Premier League, ale także w niższych ligach. Futbol staje się coraz bardziej otwarty i zróżnicowany, zarówno na boisku, jak i poza nim. Kobieca piłka nożna przestaje być traktowana jako dodatek; staje się kluczową częścią tego świata i rozwija się w zawrotnym tempie. Jedyny prawdziwie globalny sport jest obecnie bardziej powszechny niż kiedykolwiek wcześniej, ale i tak mniej powszechny, niż to będzie jutro. Jest potężniejszy niż cokolwiek innego, a jego znaczenie cały czas rośnie. Tak, pieniądze, które krążą w tym ekosystemie, i ich pochodzenie mają swoje ciemne strony. Ale sprawiają również, że jakość produktu jest niewiarygodna. To przywilej móc oglądać takich zawodników jak Lionel Messi, Erling Haaland i Kylian Mbappé, piłkarzy uprawiających sport, który jest pełnym niuansów starciem talentu i taktyki i w którym często zdarzają się szokujące niespodzianki. Współczesna piłka nożna ma z pewnością wady, ale jest wspaniała i nieustannie się zmienia, jednocześnie pozostając w swej istocie tą samą grą, którą wymyślono półtora wieku temu i którą pokochały miliardy ludzi. Nie ma na świecie nic popularniejszego niż futbol i jeśli wciąż zyskuje on nowych wyznawców, to dlatego, że jest tak genialny. To przywilej móc napisać książkę o piłce nożnej. A teraz porozmawiajmy o koszulkach.PRZYPISY

Wprowadzenie

1 Ketchell M., The birth of the replica football shirt, 50 years on, FourFourTwo, 25 grudnia 2023.

2 Kalt H., Soccer and Sponsorships, Soccer Politics. The Politics of Football, https://sites.duke.edu/wcwp/2015/03/03/soccer-and-sponsorships/ .

3 Ibid.

4 Goldblatt D., The Age of Football: The Global Game in the Twenty-First Century, Macmillan 2019.

1. WOJNY PUTINA

1 Thimm K., Culture of Steel: Germany’s Ruhr Valley Looks Back to Its Future, „Der Spiegel”, 5 marca 2010.

2 Conradi P., Who Lost Russia?: From the Collapse of the USSR to Putin’s War on Ukraine, Oneworld 2022.

3 Ibid.

4 Short P., Putin: His Life and Times, The Bodley Head 2022.

5 Ibid.

6 Belton C., Ludzie Putina. Jak KGB odzyskało Rosję i zwróciło się przeciwko Zachodowi, przeł. P. Hejmej, Kraków 2022.

7 Record Bundesliga Deal, DW, 10 września 2006.

8 Conradi P., Who Lost Russia?…, op. cit.

9 Blumenau B., Breaking with convention? Zeitenwende and the traditional pillars of German foreign policy, „International Affairs” 2022, nr 98(6), s. 1895–1913.

10 Bennhold K., The Former Chancellor Who Became Putin’s Man in Germany, „New York Times”, 23 kwietnia 2022.

11 Sheahan M., Marsh S., Germany to increase defence spending in response to ”Putin’s war” – Scholz, Reuters, 27 marca 2022.

12 Hummel T. et al., The meat magnate who pushed Putin’s agenda in Germany. A Reuters Special Report, Reuters, 31 maja 2023.

13 Bennhold K., The Former Chancellor…, op. cit.

14 Belton C., Ludzie Putina…, op. cit.

15 Delaney M., States of Play: How Sportswashing Took Over Football, Seven Dials 2024.

16 O’Donnell J., Steiz C., Schroeder throws in towel as German industry clings on to Russian gas, Reuters, 26 maja 2022.

17 Hummel T. et al., The meat magnate…, op. cit.

18 Bennhold K., Solomon E., Shadowy Arm of a German State Helped Russia Finish Nord Stream 2, „New York Times”, 2 grudnia 2022.

19 Delaney M., Chelsea facing ”totally uncharted territory” of life after Roman Abramovich, „The Independent”, 11 marca 2022.

20 Robinson J., Clegg J., Klub. O tym, jak angielska Premier League stała się najbardziej szaloną, najbogatszą i najbardziej destruktywną siłą w sporcie, przeł. P. Kuś, Poznań 2019.

21 Serbia unlikely to join EU before end of decade, says President Vucic, Reuters, 31 sierpnia 2024.

22 Bechev D., Hedging Its Bets: Serbia Between Russia and the EU, Carnegie Europe, 19 stycznia 2023.

23 O’Connor R., Red Star Belgrade are paying a price for their defiance before Rangers Europa League clash, „Times”, 17 marca 2022.

24 Barlovac B., Putin Meets With Serbian President in Belgrade, Balkan Insight, 23 marca 2011.

25 O’Connor R., Red Star Belgrade…, op. cit.

26 Pancevski B., Exclusive | A Drunken Evening, a Rented Yacht: The Real Story of the Nord Stream Pipeline Sabotage, „Wall Street Journal”, 15 sierpnia 2024.

27 Entous A., Barnes J.E., Goldman A., Intelligence Suggests Pro-Ukrainian Group Sabotaged Pipelines, U.S. Officials Say, „New York Times”, 7 marca 2023.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij