Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Studenckie Rozterki Daniela - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
19 stycznia 2026
22,00
2200 pkt
punktów Virtualo

Studenckie Rozterki Daniela - ebook

Książka LGBTQ+ Drogi czytelniku. Niech Cię nie zwiedzie wygląd okładki! Studenckie rozterki Daniela jest książką o naiwnej pierwszej miłości, pełnej namiętności i rozczarowania. Daniel – student, który przeniósł się do Warszawy z niewielkiej miejscowości nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Jako młody gej nie do końca rozumie jak działa ,,ten” świat. Książkę uznać należy za mocny erotyk, który nacechowany jest ogromną ilości scen łóżkowych oraz zwrotów akcji. Okładka stworzona została przy użyciu narzędzi AI.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Erotyka
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 277 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Studenckie rozterki Daniela

Dawid Fincz

------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------

Prolog

Każdy dzień przynosi nowy początek.
Czy słowa te są prorocze? Tak.
W moim przypadku, każdy z tych dni jest sinusoidą. Raz wszystko układa się po mojej myśli, innym razem mam ochotę zapaść się pod ziemię.
Czemu życie geja musi być jak popaprane?

- Daniel, skończ wypisywać bzdury
i zejdź na śniadanie.

- Mamo…. Dobrze wiesz, że nie jadam śniadań.

- Będąc u mnie stosujesz się do moich zasad – krzyknęła z dołu.

Tak. Właśnie tak. Mieszkam z rodzicami. Dlaczego? – życie geja jak już wcześniej wspomniałem nie należy do najłatwiejszych. Chłopak ze średniego miasta. Studia w Warszawie. Czteroletni związek z facetem, który okazał się nie być tym jedynym. Próba ogarnięcia się po długiej relacji. Powrót na stare śmieci, w celu odbudowania psychicznej motywacji do dalszego życia. Skąd taka decyzja? Zbyt dużo wspomnień, które wbijały się jak nóż w plecy…Mimo dobrej pracy i możliwości poradzenia sobie z tym wszystkim chciałem odpocząć. Choć na chwilę odciąć się od życia w metropolii, gdzie każdy goni za… W sumie nie mam pojęcia.
Życie w ciągłym biegu w dużych miastach jest zbyt przytłaczające. Wracając jednak do radzenia sobie z rozstaniem po kilku latach. Wsparcie w przyjaciołach, w żaden sposób nie napawało mnie chęcią do życia.
Korposzczury, gdy tylko dowiedziały się o moich problemach emocjonalnych, rzuciły się do ataku. Wolałem wycofać się. Bez płaczu, smutku, żalu i wrócić do swojej ostoi jakim była moja mała ojczyzna 150 km od Warszawy.

- Daniel!!

- Mamo, daj mi spokój!

- Jedziemy z ojcem do sklepu. Kupić Ci coś?

Tak, chęci do życia – pomyślałem.

- Nie mamo, dzięki!

- OK. Nie siedź za długo przed tym komputerem, tylko poszukaj sobie jakiegoś zajęcia!

Brak słów… Chłopak dwadzieścia kilka lat na karku, który słucha mamusi. Ironia losu? Najpierw życie pod dyktando toksycznego kolesia, po czym powrót pod pantofel mamusi. Moje życie jest jak pierdolona bajka.
Może chociaż jakiś happy end?

Zanim przejdę do kolejnego etapu opisywania mojego „cudownego” życia, ważne jest, jakim cudem znalazłem się w Warszawie oraz skąd pomysł na powrót do życia u rodziców.
Jako szczeniak, w trzeciej klasie LO nie miałem za sobą żadnych miłosnych przeżyć.
Średnie miasto, ilość facetów w podobnym wieku ograniczona do zaledwie kilkunastu. Jak wiadomo nie było w czym wybierać. Ponadto, pewna popularna aplikacja,
do poznawania innych, podobnych osób jeszcze nie istniała w Polsce. Sam do końca nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Rodzice może niezbyt religijni, jednakże temat ,,odmienności” nigdy nie był poruszany, stąd wszelkie informacje znajdowało się używając trybu incognito w przeglądarce. W ostatniej klasie udało mi się znaleźć chłopaka. Tak! Pierwszy życiowy sukces, który trwał raptem dwa miesiące. Relacja, która przetrwała
tak krótko, pozwoliła mi odkryć w sobie inne życie. Na studia wybrałem się do Warszawy. Podobała mi się także Łódź, ale stolica jest miastem wiecznie tętniącym życiem.
W dodatku jak mawia się w wielu polskich domach: ,,tego kwiatu jest pół światu” – czy jakoś tak. Okres studiów uważam natomiast za świetne przeżycie – nie tylko dla geja, ale dla każdej młodej osoby, której udało się wyrwać z ramion rodziców i poznać coś innego, niezbadanego. Jako kierunek obrałem dobrze płatną (tak wówczas myślałem) pracę w finansach. Chciałem być jak tytułowy wilk z Wall Strett, ale o tym może za chwilę.

I

Po roku życia jako singiel bez zobowiązań w tak dużym, tolerancyjnym mieście w jednym
z klubów poznałem ,,miłość’ swojego życia. Wysoki, atletyczny chłopak z blond włosamii niebieskimi oczami. Jawił się niczym grecki bóg, który zszedł właśnie z Olimpu. Tak wiem – idealizuję go w tej chwili, ale w tamtym momencie było to dla mnie niesamowite przeżycie. Idąc przez parkiet otaczał go wianuszek chłopaków, wyglądających jak wygłodniałe psy, które pożrą się za kawałek mięsa. Doskonale pamiętam, jak w blasku klubowych świateł mając białą, ściśle leżącą koszulkę, szedł niczym model na wybiegu. Wraz z kumplami siedzieliśmy wtedy przy barze. Kiedy podszedł spojrzał na mnie. Uśmiechnął się niczym amant z wenezuelskich seriali, po czym obrócił się w stronę barmana zamawiając kilka piw do loży. Serce waliło mi niczym dzwon. Po złożeniu zamówienia odszedł owiany wianuszkiem tych samych wygłodniałych psów do swojej loży, gdzie jak się później okazało siedział z kilkoma innymi chłopakami jego pokroju. Czy ta historia mogłaby się zakończyć happy endem? W mojej głowie na pewno. Czar jednak prysł, kiedy zobaczyłem, jak zawija jakiegoś średniej według mnie jakości chłopaka do darkroomu. Chłopaki, którzy już wcześniej byli w tym klubie, opowiadali mi, że każdego weekendu ten sam grecki bóg bawi się wraz z innymi kolegami w ten sposób…
Cóż. Może wielka miłość nie będzie mi pisana? - pomyślałem. Stało się jednak coś innego. Jeden z jego kumpli, którzy razem z nim świętowali jego 25 urodziny podszedł do mnie, kiedy po kilku głębszych zdecydowałem się pójść na parkiet.

- Hej.

- Hej?

- Jestem Tomek.

- Daniel.

- Zatańczymy?

Pierwsze co przyszło mi do głowy, to słowa chłopaków, którzy mówili, że grecki bóg wraz z kolegami przychodzą tu tylko podymać.

- Nie. Dzięki. Przyszedłem z kolegami.

- Rozumiem, ale widzę, że koledzy mają Cię na oku – odpowiedział uśmiechając się.

- No tak.

- Jesteś facetem, ja też. Po co te głupie gierki z niedostępnością? Widzę w Twoich oczach błysk, kiedy rozmawiamy, tak samo jak Ty widzisz go w moich.

- To ma być tekst na podryw? – zapytałem.

- Nie. Podobasz mi się i fajnie tańczysz. Chciałbym tylko zatańczyć razem z Tobą i pogadać.

Chłopak może nie był bliźniakiem swojego blond kolegi, ale miał coś w sobie. Jego wzrost dorównywał blond koledze. Miał ciemne włosy, niebieskie oczy i lekki zarost. Podobnie jak grecki bóg koszulka opinała mu się na każdym mięśniu, jaki się pod nią znajdował. Nasz taniec trwał około pięciu minut. Patrzyliśmy na siebie, ale nie rozmawialiśmy. Gdy DJ puścił jakąś muzykę, do której nie miałem ochoty tańczyć, zacząłem powoli oddalać się
w kierunku swojej bandy.

- Dokąd idziesz – zapytał?

- Nie podoba mi się muzyka. Idę do chłopaków. Było bardzo miło, ale na mnie już czas.

- Zaczekaj! Zostań jeszcze trochę, poznajmy się.

- Wiesz co niestety, ale muszę już wracać.
W poniedziałek mam ważne kolokwium z….

- Proszę.

- Było mi naprawdę bardzo miło, ale muszę już…

W tym momencie podszedł do mnie i zrobił coś, czego bym się nie spodziewał. Pocałował mnie w policzek. Stanąłem jak wryty.

- Co To było? – zapytałem

- Nie chcesz zostać, więc życzę Ci miłego wieczora!

- Dziękuję, ale…

- Dasz mi swój numer?

- Jesteś bardzo miły, ale nie szukam FwB, także…

- Czemu sądzisz, że szukam kogoś na seks?! – odpowiedział wyraźnie wzburzony.

- Bo…

W tym momencie nie wiedziałem co mam powiedzieć. Przyznać się, że każdy w klubie zna go i jego kolegów, czy brnąć w to dalej.

- Nie o to mi chodziło! – krzyknąłem.

Tym razem, wykonał ruch, który totalnie mnie zaskoczył. Zrobił typową minę kota ze Shreka i zapytał ponownie o numer.

- Ok. Za te kocie oczy i smutną minę masz: 321-789-654 – powiedziałem uśmiechając się nieśmiało.

- Dzięki Adam! – powiedział

- Adam?! Jestem Daniel ignorancie!

- Przepraszam! Nie wiem czemu
to powiedziałem.

- Może w zeszłym tygodniu byłeś z Adamem, stąd ta pomyłka – odpowiedziałem ze złością.

- Nie! Naprawdę nie wiem, dlaczego
to powiedziałem.

- Mniejsza. Idę do domu. Cześć – odpowiedziałem nadal nie wierząc w to jak mógł pomylić moje imię.

- Przepraszam Daniel… Nie złość się na mnie….

Po jego słowach odwróciłem się napięcie i wróciłem do chłopaków.

- Opowiadaj, jak było? Widzieliśmy was i muszę przyznać, że cały parkiet był wasz. Nawet blondyn wrócił z tym kolesiem i patrzył się na Ciebie jak wywijałeś dupcią – powiedział jeden z chłopaków.

- Dajcie spokój… Wracajmy do domu.

- Jest już po pierwszej, więc świetny pomysł - wtórował drugi z kumpli.

- Dobra Panowie, skoro tak to bierzemy taksę i wracamy na akademiki! – krzyknął trzeci.

W taksówce jeszcze przez chwilę rozmawialiśmy o tym, co właściwie zaszło w klubie. Na miejscu każdy z nas rozszedł się do swojego pokoju (no prawie). Wojtek, jeden z kolegów pomylił pokoje i wszedł w trakcie sceny miłosnych uniesień. Na szczęście sprawa szybko się wyjaśniła i trafił tam, gdzie powinien. A co ze mną? Kiedy wszedłem do swojego pokoju, jak każdy szanujący się student otworzyłem jeszcze jedno piwo, by przy jego smaku delektować się słodkim stanem upojenia, oglądając filmiki na youtube.
Była godzina trzecia, kiedy zakończyłem przygodę z piciem, jednocześnie rozmyślając o Tomku, dla którego byłem Adamem. Podświadomie liczyłem, że się odezwie, ale z moim powodzeniem u facetów, jak łatwo się domyślić – pomyliłem się. Z pijacką nostalgią położyłem się spać z nadzieją, że w niedzielę zostanę obsypany bukietem przeprosinowych sms-ów. Po przebudzeniu z nieziemskim kacem, prócz kilku zdjęć z wczorajszego wyjścia na telefonie
nie znalazła się żadna nowa wiadomość.
Przez dobrą godzinę zastanawiałem się, czy mój wczorajszy partner z parkietu chciał tylko mnie przelecieć w czarnym pokoju, czy może zapomniał o mnie i znalazł kolejnego towarzysza. Moje myśli szybko jednak przerzuciły się na inny temat, ponieważ w poniedziałek faktycznie czekało mnie kolokwium na jednych z zajęć. Szybki prysznic i do notatek. Po dwudziestej drugiej nie wiedziałem, gdzie jestem – to dobry znak, żeby położyć się spać – pomyślałem.

------------------------------------------------------------------------

II

W poniedziałek wstałem równo o szóstej. Szybkie śniadanie, prysznic i na zajęcia. Jak dziś pamiętam te kolokwium. Może nie było zbyt trudne, ale przez to co stało się chwilę przed nim, musiałem pisać poprawkę.
Zajęcia od ósmej, kolokwium o dziewiątej. Chwilę przed wejściem na salę otrzymałem sms. Kretyn ze mnie, że zamiast poczekać na jego odczytanie po zajęciach, zrobiłem to przed.

,,Cześć Daniel, to ja Tomek. Przepraszam za to, co nastąpiło w sobotę. Naprawdę głupio mi, że pomyliłem Twoje imię…Byłem wcięty i mój język nie przekazał tego co myślałem.
Wczoraj mieliśmy zawody pływackie, dlatego się nie odezwałem. Chciałem skupić się na rywalizacji, by móc się pochwalić,
jeżeli uda mi się wygrać. Zająłem I miejsce w mistrzostwach uczelnianych! Mam nadzieję, że mój wybryk zostanie mi wybaczony, a Ty zgodzisz się na obiad i kawę. Jeden z Twoich kolegów zdradził mi co i gdzie studiujesz, więc wiem, że kończysz zajęcia o 14. Będę czekał na parkingu pod Twoim wydziałem. Powodzenia na dzisiejszym kolokwium :**** Tomek”.

W tym momencie moje serce zaczęło gwałtownie bić. Nagle ważne kolokwium przestało mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Nie interesowało mnie to, że obcy chłopak wie gdzie mieszkam oraz co studiuję.
Napisał, że będzie na mnie czekał i weźmie mnie na obiad! Wygrał, żeby móc mi zaimponować!! Jestem taki szczęśliwy – pomyślałem uśmiechając się do siebie. Kolokwium oblałem. Od razu po wyjściu z zajęć wysłałem do niego sms. Jak to każdy, kto lubi być zdobywany w mojej wiadomości nie znalazło się nic, prócz zwykłego ,,OK”.
W dalszym ciągu myśląc o niebieskich migdałach udałem się na kolejne zajęcia.
Im bliżej czternastej, tym bardziej żołądek podchodził mi do gardła. Serce biło coraz mocniej, jakby chciało ze mnie uciec. Po skończonym wykładzie poszedłem na parking. Stałem na chodniku czekając
na jakąś wiadomość od swojego nowego znajomego. Stojąc tak rozmyślałem o przyszłości nowej znajomości – jak każdy jebany romantyk. Po dziesięciu minutach czekania powoli zacząłem się irytować. Zadzwoniłem. Głuchy sygnał. Moja złość z każdą minutą narastała. Po trzykrotnym braku odpowiedzi z jego strony poddałem się. Pierdolę go, niech spada na drzewo.
Wracam do akademika, a on niech się pieprzy, frajer – pomyślałem. Z wydziału do kampusu z akademikiem miałem piętnaście minut piechotą. Spacer w piękną wiosenną pogodę naprawdę może być przyjemny.
Przy okazji zaliczę to jako cardio! Ahh te moje świetne pomysły – jak pomyślałem tak zrobiłem. W między czasie przypomniałem sobie, że moja lodówka świeci pustkami od dobrych kilku dni. Należało udać się więc do pobliskiego sklepu, by móc napełnić studencki żołądek. Do swojej akademickiej klitki wróciłem koło szesnastej. Byłem zły.
Mimo tak pięknej pogody moje myśli wciąż krążyły wokół Tomka i dzisiejszej sytuacji. Co by nie było z każdej, nawet najgorszej chwili można wyciągnąć jakieś wnioski. Nie ma co się martwić, trzeba iść do przodu – powiedziałem do siebie. Po chwilowej nostalgii, kiedy przez okno w dalszym ciągu wpadały mi promienie słońca wpadłem na ciekawy pomysł. Przed akademikiem mieliśmy piękne, nowo wybudowane boiska do gry. Szybki obiad, prysznic i marsz do swoich gejowskich psiapsi
w celu wymuszenia na nich wspólnej gry w coś zespołowego. Mimo metra siedemdziesięciu jestem pasjonatem koszykówki, więc wszyscy jak jeden mąż podążyliśmy na boisko.
Wspólne piwo, mecz, który jak zwykle przegrała moja drużyna i powrót. Dzień minął jak z bicza strzelił – tak myślałem, gdy o godzinie dwudziestej ktoś nagle zapukał do moich drzwi. Kto do chuja o tej godzinie coś chce – pomyślałem. Otworzyłem. W drzwiach ukazał się nie kto inny jak Tomek.

- Yyyyy, co Ty tu robisz? – zapytałem.

- Daniel, chcę Cię bardzo przeprosić
za dzisiejszą sytuację.
Nie mogłem odebrać. Basen, trener, chłopaki…

- Dość. Nie interesuje mnie ani Twój trener,
ani chłopaki, ani basen. Przez Twoją dzisiejszą wiadomość nie mogłem się skupić
na kolokwium, które nota bene ujebałem!
Przez ponad dziesięć minut stałem na parkingu jak pajac, czekając na jakąś wiadomość.

- Daniel…

- Nie! Nie skończyłem. Przez Ciebie, zawaliłem kolokwium, wystawiłeś mnie i nawet nie potrafiłeś odebrać telefonu. Jesteś jebanym egoistą! Wystarczyłoby, żebyś napisał,
że nie możesz, bo coś.... Olałeś mnie, a teraz stoisz tutaj z miną skruszonego psa i myślisz, że będzie OK?

- Daniel, ale ja naprawdę nie mogłem. Miałem trening, w dodatku kolega….

- Na basenie nie ma zegarów?

- Są, ale…

- Nie ma żadnego, ale. Wystawiłeś mnie, a ja bardzo tego nie lubię. Zwłaszcza, kiedy się z kimś na coś umawiam.

- Daniel rozumiem, ale daj mi dokończyć!!
Mogę wejść? – odpowiedział podnosząc głos.

- Skoro musisz….

- Słuchaj, ja naprawdę chciałem się z Tobą spotkać. Z okazji swojej wygranej miałem zamiar zabrać Cię w jakieś fajne miejsce, żeby pogadać i wspólnie poświętować.
Niestety w trakcie treningu jeden ziomek uszkodził sobie kostkę. Musieliśmy jechać z nim na pogotowie. W dodatku były straszne korki na mieście. Nie chciałem Cię wystawić, ale ta sytuacja…

- Naprawdę Twój kolega zwichnął kostkę?

- Tak.

- Przepraszam. Nie miałem pojęcia.

- Daniel, rozumiem Twoją złość, ale nie zawsze to co złe to czyjaś wina.

- Hahaha bardzo zabawne, wiesz? – odpowiedziałem.

- Wiem młody.

- Czemu młody?!

- Bo wyglądasz jak nastolatek. W dodatku jesteś na drugim roku, a ja na czwartym.

Uśmiechnął się, po czym usiadł na moim łóżku.

- Kupiłem wino. Mam nadzieję, że mały książę pija czasem wina.

- Bardzo zabawne… Lubię każdy alkohol, jak typowy student!

Zacząłem się śmiać.

- To dobrze młody. Bez obiadu, ale chociaż przy winie możemy uczcić mój sukces!

- Skończ już z tym młodym. Jestem Daniel.

- Dobrze młody, tzn. Daniel. Obiecuję, że postaram się mówić jak sobie wasza królewska mość życzy hahaha.

- Dobrze, Tomaszu. Jako iż nie posiadam korkociągu, obliguję Cię do otwarcia tego wykwintnego wina.

- Tak jest! – odpowiedział śmiejąc się.

Przyznam, że w tamtym momencie
mi zaimponował. Jego kumpel uległ wypadkowi. Nie zostawił go w potrzebie. Pomógł mu, po czym przyjechał do mnie z winem by uczcić pierwsze miejsce na zawodach.

- Tomek, jak się dowiedziałeś, gdzie mieszkam
i co studiuję?

- To było banalnie proste. Przyszedłeś ze swoimi znajomymi. Miałem Cię na oku odkąd wszedłeś do klubu. Jeden z Twoich kolegów to zauważył i opowiedział mi kilka rzeczy o Tobie.

- Który to?!

- Tego Ci nie mogę powiedzieć.

Uśmiechnął się nieśmiało.

- Widziałem jak fajnie się bawisz, jak niewinnie wyglądasz w tym towarzystwie. Jak patrzysz
na Patryka…

- Patryka?

- Tak, tego blondyna, który był ze mną w klubie.

- Aaaa, greckiego boga? Haha

- A ja nie jestem greckim bogiem?!

------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij