-
nowość
Suzi i Bunia Tajemnice lasu. - ebook
Suzi i Bunia Tajemnice lasu. - ebook
Suzi i Bunia to dwie małe motocyklowe siostry, które podczas wakacji wyruszają na krótką przejażdżkę po lesie. Miały wrócić za chwilę. Problem w tym, że… zgubiły drogę. Tak zaczyna się pełna humoru i niespodzianek wyprawa, podczas której poznają niedźwiedzia Dyzia, myszkę Tysię, sowę Sarę, pszczółkę Olę i innych leśnych mieszkańców. Na ich drodze pojawia się również tajemniczy Lord Dapp, który ma wobec małych motorków własne plany. „Suzi i Bunia. Tajemnice lasu” to pogodna opowieść o przyjaźni, odwadze, pomaganiu innym i odkrywaniu, że nie zawsze warto oceniać kogoś po wyglądzie. Kolorowe ilustracje i krótkie rozdziały sprawiają, że książka świetnie sprawdzi się do wspólnego czytania w domu i w podróży.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 3-5 lat |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788397788152 |
| Rozmiar pliku: | 22 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Nie mówcie mamie!
Na skraju zielonego lasu, wśród szumiących drzew i kwitnących łąk, stał uroczy domek letniskowy. To właśnie tutaj na wakacje przyjechała rodzina motocykli: mama Honda, tata Harley oraz ich dwie córeczki – Suzi i Bunia, czyli mała Suzuki i jej młodsza siostra, malutka BMW.
Mama Honda była elegancka i spokojna – miała miękki warkot i zawsze jeździła ostrożnie. Z kolei tata Harley był silny i szybki, a jego warkot brzmiał jak tubalny śmiech olbrzyma. Suzi była zwi-nna jak ważka i zawsze gotowa na nową przygodę. Bunia zaś była ostrożna, dobrze znała przepisy i lubiła mapy – uwielbiała planować trasy i zaznaczać ciekawe miejsca naklejkami.
Wszyscy czworo właśnie zajechali przed domek otoczony szumiącym lasem. Było gorąco, słońce leniwie prześwitywało przez korony drzew, a delikatny wietrzyk szumiał w kwiatowym ogrodzie.
– O, jak tu pięknie pachnie! – zapiszczała Suzi, kręcąc kółkami z radości i mrucząc silniczkiem z zadowoleniem.
– I jaka cisza – zachwyciła się Bunia, układając sobie kierownicę w cieniu brzozy.
Tata Harley zaparkował pod drzewem i rozciągnął się z głośnym mruknięciem silnika. Był wyczerpany po długiej podróży. Jechali aż trzysta kilometrów w letnim upale.
5– Czas na odpoczynek! Żadnych wyścigów, żadnych pośpiechów. Tylko rodzinny relaks – oświadczył, ziewnął i szybko zapadł w popołudniową drzemkę.
Mama Honda, również zmęczona, zerknęła na dziewczynki.
– Pamiętajcie, żeby nie oddalać się bez pytania. Las może być zdradliwy, nawet jeśli wygląda na przyjazny – ostrzegła, ziewnęła i ułożyła się obok Harleya, przymykając oczy
– Tak jest! – powiedziała Bunia i wjechała pod hamak z liści, z którego zwisały zielone listki wyglądające jak wachlarz.
Wokół domku unosił się zapach sosnowych igieł. Czas płynął leniwie jak wolna przejażdżka w niedzielę. Wiatr delikatnie po-ruszał trawą, w oddali słychać było pohukiwanie sów, brzęczenie pszczół i świergot leśnych ptaków. Po pobliskiej ścieżce powoli przeszła zielono-szara jaszczurka, którą Bunia obserwowała z za-ciekawieniem.
Czas płynął leniwie i sennie. Ale Suzi nie mogła wysiedzieć w miejscu. Jej koła aż się rwały do drogi. Skręcała się, wierciła, patrzyła w stronę ścieżki. Czuła, że las ją woła. Kusił zapachem i szelestem, obiecywał przygodę. Wyobrażała sobie, że za kolejnym zakrętem będzie coś niesamowitego – może nawet tajna ścieżka motocykli!
– Bunia! Pojedźmy do lasu. Tylko na chwilkę! – szepnęła, pod-jeżdżając do siostry.
– Ale mama mówiła, że mamy nie oddalać się bez pytania – przy-pomniała Bunia.
– Oj! Przecież zaraz wrócimy. Zobaczymy tylko ten śmieszny pień przy ścieżce i przejedziemy się trasą wokół polany. Rodzice nawet nie zauważą.
Bunia zamrugała światełkiem. Wahała się. Spojrzała na las, potem na siostrę i znowu na las. Wiedziała, że z Suzi nigdy nie było nudno.
– No dobrze, ale tylko na chwilkę – zgodziła się Bunia.
– Jesteś najlepszą siostrą na świecie! – zawołała Suzi i pomknęła w stronę ścieżki.
I ruszyły. Najpierw powoli, żeby nie obudzić rodziców, a potem pomknęły przed siebie, aż zniknęły w cieniu drzew.
6Las był pachnący i pełen ciekawych dźwięków, a miękka ściółka delikatnie uginała się pod kołami. Suzi i Bunia śmiały się, skręcały i ścigały przez leśne ścieżki. Nad ich głowami przelatywały sikorki i zięby, a w oddali mignął gdzieniegdzie wiewiórczy ogon. Pod-skakiwały z radości na każdej nierówności, czując się jak na karuzeli.
– Hej! Ten pień wygląda jak słoń! – zawołała Suzi.
– A ten mech jak zielony dywan! – dodała Bunia.
Ślizgały się przez błotne kałuże, przeciskały przez liściaste tunele i podskakiwały na korzeniach. Zatrzymały się dopiero przy krzaczku poziomek.
– Mmm... pachną jak dżem z garażu babci Motorynki – zachicho-tała Suzi. – Szkoda, że nie mamy koszyczka!
– Uważaj, Bunia! – krzyknęła Suzi, gdy siostra o mało nie wpadła do norki kreta.
– Ale fajna hopka! – śmiała się Bunia, kiedy jej tylne koło zrobiło obrót w powietrzu. – Ciekawe, czy wiewiórki też tak skaczą.
Na chwilę zatrzymały się przy kałuży i popatrzyły na swoje odbicia.
– Patrz, wyglądam jak motocykl z bajki! – chichotała Suzi.
– A ja jak królewna na dwóch kółkach! – dodała Bunia z uśmiechem.
Zatrzymały się też przy dziwnie powykrzywianym drzewie.
– Ono wygląda, jakby tańczyło! – roześmiała się Suzi.
– A może to czarodziejski znak? – szepnęła Bunia. – Albo wejście do tajemniczego królestwa motocykli?
Wtedy gdzieś z gałęzi spadł orzeszek, najwidoczniej upuszczony przez wiewiórkę, i wylądował Buni na lampie. Obie pisnęły za-skoczone, po czym wybuchnęły śmiechem. Suzi przewróciła się na bok, chichocząc. Po chwili stwierdziły, że pora wracać do domku, aby rodzice się nie martwili po przebudzeniu się z popołudniowej drzemki. Gdy jednak spróbowały zawrócić… ścieżka zniknęła.
– Gdzie my jesteśmy? – zapytała cicho Bunia.
– Hmm... Może tamtędy? – Suzi wskazała kierunek w lewo, ale drzewa wyglądały wszędzie tak samo.
7