-
nowość
-
promocja
Szkarłatny Gang z Asakusy - ebook
Szkarłatny Gang z Asakusy - ebook
W tokijskiej dzielnicy Asakusa – odbudowanej po wielkim trzęsieniu ziemi z 1923 roku, pełnej kabaretów, kin i tanich teatrów – rodzi się nowe pokolenie młodych ludzi z marginesu. Wśród neonów i prowizorycznej codzienności, między świątynią Sensōji a ulicami rozrywki, szukają miłości, przetrwania i zapomnienia.
Narrator – pisarz, flâneur i świadek – wędruje przez ten świat, słuchając opowieści Yumiko i jej sióstr, dziewcząt o wielu twarzach, które raz są ofiarami, raz aktorkami własnych losów.
Yasunari Kawabata w Szkarłatnym Gangu z Asakusy maluje barwny, a zarazem gorzki portret Tokio po katastrofie – miasta w stanie duchowego i moralnego rozchwiania. Szkarłat to kolor życia i krwi, piękna i wstydu, a „gang” – ironiczne imię nadane tym, którzy z chaosu uczynili swoją scenę.
Proza Yasunariego Kawabaty (1899–1972), oszczędna i pełna poetyckiej finezji, w której autor utrwalił pejzaż, kulturę i ducha swojej dawnej Japonii, spotkała się ze światowym uznaniem. W 1968 roku Kawabata, jako pierwszy Japończyk, otrzymał Literacką Nagrodę Nobla, a jego utwory zostały przetłumaczone na wiele języków.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Powieść |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-07-03689-2 |
FRAGMENT KSIĄŻKI
1
Podobno nawet dzisiaj można zobaczyć w Tokio łowcę ptaków – postać znaną z ilustrowanych książek okresu Edo – z torbą z jeleniej skóry, na której widnieją miedziane zdobienia, z posrebrzaną fajką przytroczoną do agatowej zapinki, ze staroświecką tabakierką wypełnioną wonnym tytoniem z regionu Kokubu, zmieszanym z zielonymi łodyżkami, aby zapobiec utracie wilgoci; w białych kalesonach, czarnych getrach, białych rękawicach i stonowanym kimonie z granatowej bawełny podwiniętym z tyłu i zatkniętym za pas. Słyszałem o tym od inspektora stołecznej policji, więc nie są to żadne nostalgiczne rozważania o przeszłości.
Chciałbym jednak wrócić do sposobu opowiadania z czasów Edo¹ i zabrać cię, drogi czytelniku, w podróż… Tak, w podróż do miejsca spotkań Szkarłatnego Gangu. Sprawdzimy, czy to ta sama droga, którą w okresach Manji i Kanbun² przemierzali na białych jucznych koniach mężczyźni w białych skórzanych spodniach hakama³, z mieczami w białych pochwach, jadąc do Yoshiwary⁴, a później wracając do domów przy dźwiękach _Pieśni Komuro_⁵ śpiewanej przez woźnicę.
Załóżmy teraz, że minęła trzecia nad ranem i nawet włóczędzy pogrążeni są w głębokim śnie, a ja spaceruję po terenie Świątyni Sensōji⁶ z Yumiko. Żółte liście miłorzębów opadają na ziemię, raz po raz daje się słyszeć pianie koguta.
– Dziwne… W świątyni Kannon hodują drób? – mówiąc te słowa, czuję, że nogi drętwieją mi z zimna. Przed nami stoją cztery wystrojone kobiety o twarzach białych jak kreda.
– Widać, że jesteś tu obcy. To lalki Hanayashiki⁷. – Yumiko śmieje się ze mnie.
Podobno łowca ptaków bladym świtem chwytał długą tyczką małe ptaki siedzące na wierzchołkach drzew. Cóż o tym mogłem jednak wiedzieć, skoro sam zwykłem wstawać późno.
Czyżby wywieszanie zdjęć kobiet zostało ostatnio zakazane nawet tu, w Yoshiwarze, skoro trzeba zerkać na ich miniatury zamknięte w szklanych pudełkach jak na okazy motyli? Weźmy inny przykład – ów instrument muzyczny będący połączeniem maszyny do pisania z pianinem. Zapamiętałem go jako „harfę Taishō”, ale został przemianowany przez sprytnych handlarzy na „harfę Shōwa”⁸. Oto świat, w którym dziś żyjemy. Nikt nie tęskni za minionym okresem Edo. Pozwól zatem, drogi czytelniku, że przedstawię ci „mapę Shōwa”, gruntownie poprawioną po reorganizacji Tokio, będącej następstwem wielkiego trzęsienia ziemi z okresu Taishō⁹.
Posłuchaj zatem. Autobus w Asakusie jeździ po wyasfaltowanej drodze między Uguisudani w Ueno a Mostem Kototoi. Na północ od przystanku na tyłach Świątyni Sensōji, poświęconej bodhisattwie Kannon, widać po prawej stronie Umamichi, po lewej zaś – Senzoku. Dalej droga wiedzie obok posterunku policji Kisakata (na prawo) i Szkoły Podstawowej Fuji (na lewo) aż do skrzyżowania przy Świątyni Sengen jinja. Po przejściu wzdłuż świątynnego muru z kamieni dociera się na plac targowy, dalej jest już Most Kamiarai łączący brzegi Kanału Yoshiwary. Przed mostem znajduje się pewien zaułek… Nie, słowa „pewien zaułek” brzmią, jak gdybym zaczynał pisać staromodną powieść. A przecież członkowie Szkarłatnego Gangu nie popełnili żadnej zbrodni zagrożonej karą śmierci. Ba, ich działalność jest mniej szkodliwa niż to, co robią rykszarze, którzy gnieżdżą się w Asakusie. Równie dobrze mogę podać adres ich siedziby.
– Proszę pana! Proszę pana! – słychać nawoływania rykszarza w Parku Asakusa¹⁰, w okolicy Yoshiwary. – Wygląda mi pan na kogoś, kto umie się zabawić. Nie chce pan spróbować czegoś innego?
Z chwilą, gdy dobije targu, rykszarz zdejmuje bawełniane buty z gumową podeszwą, wkłada słomkowe sandały, wrzuca swój charakterystyczny kapelusz do rykszy, woła taksówkę za jena, wytargowuje cenę niższą o połowę i zabiera ze sobą klienta. Każdy ma swoją dziuplę, którą trzyma przed resztą towarzyszy w tajemnicy. Kiedy sprawy źle się mają, sprzedaje swoją kobietę przechodniom. Nieważne, czy kobieta ma dziecko dziewięcio- czy czteroletnie, czy może jest jeszcze w szóstym miesiącu ciąży.
Jeżeli interesują cię, drogi czytelniku, naklejki wotywne¹¹, na pewno zdarzyło ci się dostrzec w którejś ze świątyń w różnych miejscach kartki z nazwą „Szkarłatna Trupa”. Szkarłatny Gang lubi się tak nazywać, bo uznaje się za zespół teatralny i chce dać jakieś efektowne przedstawienie – w każdym razie coś, co jego członkowie sami uznaliby za widowiskowe – nawet jeśli ich sceną miałaby być prowizoryczna budka na pustym placu. Należąca do tego gangu młoda dziewczyna sprzedaje gumowe piłeczki w uliczce Nakamise¹², tańcząc przy tym charlestona.
2
Szkarłatny Gang używa naklejek wotywnych na swój szczególny sposób. Nie zważa na ich początki, sięgające rządów cesarza Kazana, czy fakt, że ich twórcą był także artysta _ukiyoe_ Toyokuni Utagawa¹³. Obca jest mu też gorliwość pielgrzymów pobożnie nawiedzających liczne świątynie. Na dowód tego przytoczę jeden przykład. Pewnego dnia nicpoń Tokikō z Łódki, zwany tak ze względu na ojca, który jest przewoźnikiem na rzece Ōkawie¹⁴, pyta mnie:
– Znasz pięciopiętrową pagodę?
– Tę w Świątyni Sensōji?
– Mhm. Na trzecim piętrze – możesz liczyć od dołu albo od góry – w narożniku naprzeciw Bramy Niō¹⁵ wystaje dachówka. Z twarzą małpy, która ma złote oczy. Chciałbym na niej przykleić swoją naklejkę.
Tak właśnie naklejki Szkarłatnej Trupy pod osłoną nocy trafiają w miejsca jak najmniej odpowiednie, na przykład na środkowy z trzech ogromnych lampionów w Bramie Niō czy pokryte czarną laką dno lampionu z Irifunechō albo też na róg posągu krowy w Świątyni Ushi no Gozen w Mukōjimie¹⁶.
Nie oznacza to, że członkowie grupy aspirują do tego, by zostać artystami. Po prostu chcą takim niecodziennym, zagadkowym widowiskiem choć na chwilę zwrócić na siebie uwagę. Przypominam sobie, jak jeden z nich poprosił mnie kiedyś o napisanie jakiejś sztuki, którą mogliby wykorzystać w swoim repertuarze. Jego prośba była rozbrajająca:
– Tylko nie _handle_ (to w tutejszym żargonie uścisk dłoni). Wymyśl coś lepszego, co moglibyśmy robić na zmianę z Akikō.
Pamiętam, że było to podczas mojego spaceru po rozrywkowej dzielnicy Rokku¹⁷ właśnie z Akikō. Ludzie stoją tłumnie nad Stawem Tykwy¹⁸ i wybuchają śmiechem. Późnojesienne słońce obejmuje swymi promieniami ich plecy. Zerkam w ich stronę, a to, co widzę, wprawia mnie w osłupienie. W miejscu, gdzie staw się zwęża, znajduje się wysepka połączona z lądem po obu stronach mostkami, których drewniane okratowania porasta wisteria. I właśnie tam, przed stoiskiem serwującym bulion rybny z warzywami, pod płaczącą wierzbą, nieopodal skupiska fatsji, rosły mężczyzna wyławia z wody i połyka krakersy rzucane karpiom. Stoi zanurzony po kostki i zagarnia ciasteczka ku sobie dwumetrową bambusową tyczką. Wsparty na potężnych nogach jak posąg, pochłania krakersy.
– Co za wariat! Żeruje na karpiach!
Na brzegu, gdzie stoję, rozlega się śmiech.
Mężczyzna zjada czternaście czy piętnaście krakersów i odchodzi z godnością, jak gdyby nigdy nic.
Akikō jednak biegnie za nim truchtem. Dogania go za budynkiem Insektarium¹⁹.
– Ken, Ken! – woła i wręcza mu dziesięciosenową monetę.
– Do niedawna był jednym z tutejszych _zubu_ – zwraca się później do mnie.
– _Zubu_?
– To rodzaj żebraka. Nie ma swojego terenu i krąży to tu, to tam. Słyszałem, że udało mu się z tego wyrwać i znaleźć jakąś przyzwoitą robotę. Widać znowu wrócił. Ciężkie czasy…
– Coś podobnego! Czyli to nie był wariat?
– Kto bez udawania wariata mógłby jeść krakersy rzucane karpiom? Chociaż może on naprawdę oszalał. Niektórzy na oczach innych ludzi wyjadają resztki ze śmietników. A może po powrocie stał się tak bezczelny, gdyż inni żebracy (_zuke_) nie chcą się z nim dzielić? Widać, że jest wygłodzony.
Tacy właśnie są członkowie Szkarłatnego Gangu. Pozwól zatem, drogi czytelniku, że zaprowadzę cię do ich kryjówki. Mowa o „pewnym zaułku”, chociaż ja sam nie zawędrowałem tam przypadkiem. Miałem w tym ukryty cel. Okazało się, że na tyłach owej ślepej uliczki odnalazłem piękną dziewczynę z krótkimi włosami, która grała na pianinie.
3
By dojść do owego „pewnego zaułka”, należy skręcić w lewo tuż przed Mostem Kamiarai w Yoshiwarze. Jest tam niewielki pusty placyk. Na prawo widać zakład szewca szyjącego buty z filcu i korka, na lewo – lokal wodnej moksoterapii. Z tyłu placyku dostrzegłem tabliczkę „Do wynajęcia” i przedostałem się ponad rzędami glinianych rur oraz wiązkami siana. Jak przypuszczałem, moim oczom ukazały się mieszkania czynszowe. Po obu stronach wejścia na parterze stały ciasno obok siebie worki z węglem. Mieszkania były chyba na piętrze. Na bambusowej tyczce wisiały męskie koszule i kobiece fatałaszki.
„Za tym wejściem nie musiałbym się martwić o to, że ktoś mnie rozpozna”.
Schyliłem głowę, żeby przejść przez furtkę, przy której suszono pranie, i skręciłem w lewo. Widać stąd było jedynie szczyt wieży przeciwpożarowej tutejszej straży pożarnej.
– Czyli to gdzieś w pobliżu… – mruknąłem do siebie i ruszyłem dalej. Przy trzecim wejściu stanąłem nagle, jak gdyby ktoś rzucił w moją stronę bukiet czerwonych kwiatów.
Dziewczyna w czerwonej sukni grała w sieni na pianinie. Czerwień tkaniny rysowała się wyraźnie na tle czerni instrumentu, a biel nóg pianistki, obnażonych od kolan po stopy, była pełna świeżości. Sień stanowiła właściwie wąskie klepisko, na którym ledwo mieściły się sandały i wydawało mi się, że z miejsca, gdzie stałem, mógłbym sięgnąć przez otwarte drzwi i pociągnąć za wstążkę zawiązaną na plecach dziewczyny. Oprócz wstążki nie było widać żadnych ozdób, ale suknia – bez rękawów, z głębokim dekoltem – wyglądała na koktajlową. Więcej: można było nawet odnieść wrażenie, że dziewczyna w domowym zaciszu założyła strój estradowy. Włosy miała krótko ścięte, a na karku ślady białego pudru.
Grająca na pianinie ze zdziwieniem odwróciła się w moją stronę. W tej samej chwili nadbiegła dwunasto-, może trzynastoletnia dziewczynka. Ona także spojrzała na mnie podejrzliwie, więc ruszyłem z miejsca.
Odnotowałem, że na drzwiach mieszkania wisiała okrągła drewniana tabliczka z wyrytym zielonym napisem: „Lekcje gry na pianinie”.
– Słuchaj, podobno Casino Folies²⁰ mają znowu wystąpić w Akwarium²¹ – powiedziała młodsza z dziewcząt do starszej.
– Tak? Występują na scenie bez pończoch. Może zatrudniliby mnie w takiej rewii… A co z rowerami?
– Udało się je pożyczyć.
Po tych słowach dziewczyny poszły chyba na piętro. Mieszkanie do wynajęcia znajdowało się dwa wejścia dalej, ale zanim tam dotarłem, olśniło mnie nagle, gdzie wcześniej widziałem te postaci. Tak, to musiały być one.
Kiedyś w sklepie z wachlarzami Hosendō prowadzonym przez Bunamiego kupowałem wachlarz używany podczas tradycyjnych tańców, który chciałem wysłać siostrze mieszkającej na wsi. Wyszedłem potem na gwarną uliczkę Nakamise i zobaczyłem na rogu sklep z przeróżnymi instrumentami muzycznymi: harmonijkami, mandolinami, fletami – zachodnimi, chińskimi i japońskimi – z cymbałkami, ze skrzypcami zachodnimi oraz chińskimi. Właśnie w tym sklepie ktoś bardzo podobny do pierwszej z dziewczyn grał z dużą wprawą na instrumencie zwanym teraz „harfą Shōwa” (wcześniej określanym mianem „harfy Taishō”) popularne melodie, które wszyscy kojarzymy z filmów.
Z końcem jesieni na ulicach Asakusy sprzedają już kalendarze, a w tym roku aż roi się od dziewcząt handlujących gumowymi piłeczkami. Ich towar i styl sprzedaży zasadniczo niczym się od siebie nie różnią. Taką piłeczkę, obszytą czerwonym i zielonym materiałem, jak gdyby owiniętą kolorowymi nićmi, nieco większą niż wnętrze dłoni, sprzedające przywiązują sobie do środkowego palca i widowiskowo podrzucają w powietrze – hop, hop, hop – z nadzieją na znalezienie kupca. Wiele z nich to kobiety w średnim wieku lub młode dziewczyny, które wzbudzają litość i w ten sposób znajdują nabywców piłeczek.
Jednej spośród nich udaje się sprzedawać swój towar dzięki urodzie. Z jej ostrzyżonych na pazia włosów zwisa wstążka, a spod krótkiej, zwiewnej spódniczki wystają nogi w pozwijanych podkolanówkach. Nogi te – tup, tup, tup – tańczą charlestona do melodii wygwizdywanej przez usta pokryte szminką o intensywnym kolorze. Właśnie do tej handlarki podobna była druga dziewczyna z zaułka.
Zdecydowałem się wynająć wolne mieszkanie. Gdy później szedłem ulicą przed Teatrem Miyato w stronę przystanku o nazwie „Teatr Miyato za Parkiem Asakusa”, dogoniły mnie i wyprzedziły dwa stare rowery. Na jednym z nich jechał młody człowiek, który mógłby być bliźniakiem owej dziewczyny z zaułka.
Zatrzymałem taksówkę za jena i ponagliłem kierowcę:
– Proszę jechać za tamtymi rowerami.PARK SUMIDA
4
Tancerka wykonuje na scenie taniec hiszpański i – nie są to żadne wymysły – widziałem na własne oczy, że na obu ramionach ma świeże ślady po zastrzykach, zaklejone plastrami. O drugiej w nocy w ogrodach Sensōji szesnaście czy siedemnaście bezpańskich psów z przeraźliwym wyciem goni za kotem. To właśnie Asakusa – każdy węszy tu przestępstwo. Jednak nie z tego powodu ruszyłem w pogoń za rowerami.
Wydawać się może, że o pół do drugiej w nocy w Asakusie więcej jest na ulicy detektywów policji niż zwyczajnych przechodniów. Jako że ze mnie żaden detektyw – ani prywatny, ani policyjny – pewnie wróciłbym do domu, gdyby nie uroda tamtej dziewczyny grającej na pianinie. Zanim moja taksówka minęła dzielnicowy posterunek żandarmerii wojskowej, dogoniła rowery, by zrównać z nimi swój bieg. Wkrótce docieramy na Most Kototoi.
Z Honjo²² maszeruje w męskim stylu gromada robotnic w chustkach zawiązanych wokół głów tak, że zasłaniają im policzki. Na moście stoją kramy z ryżowymi ciasteczkami nadziewanymi słodką fasolką _azuki_ albo z ramenem. Na przeciwległym brzegu blaszany dach Świątyni Ushijima²³ przed remontem i rusztowanie z cienkiego drewna wyglądają tak, jak gdyby mogły z łatwością ulecieć pod wpływem huku statków parowych pływających po rzece. Przy pobliskim posągu krowy, przy którym skręca się do Shinkoume, taksówka gwałtownie hamuje.
– Mam zaczekać? – pada pytanie kierowcy.
Śledzeni zatrzymali się, żeby kupić kilka lasek cukierków _chitose_.
„Coś podobnego! – pomyślałem. – Chyba wiedzą, że mam ich na oku. Kto wie, może nawet poczęstują mnie teraz słodkościami”. – Uśmiechnąłem się gorzko i odprawiłem taksówkę, a sam wszedłem do sklepu ze słodyczami.
Chłopiec, o którym nie potrafiłem myśleć inaczej niż jako o bliźniaku dziewczyny, wyglądał jednak na około szesnaście lat i mógł być od niej młodszy o dwa–trzy lata. Kaszkiet miał założony tyłem do przodu, spodnie sztruksowe brudne, twarz umorusaną. Tylko uszy czyściutkie, jakby wyrzeźbione z muszli perłowej. Owe uszy, a wraz z nimi zdumione oczy, zwróciły się w moją stronę. Musiałem się zaczerwienić, a on pośpiesznie opuścił sklep.
Przy Moście Makura – gdy spojrzy się na lewo od szyldu „Beer Hall przy Moście Makura” firmy Sapporo Beer – weszli do parku.
Pośrodku Ōkawy, w dawnym miejscu odpraw promu przy Moście Makura, w związku z planami budowy mostu kolejowego postawiono potężnego żurawia. Pięciopiętrowa pagoda Sensōji wznosi się naprzeciw niego. Jej zielony dach unoszący się na tle dzielnicy ponad ołowianą wodą przypomina bardziej roślinę niż starą budowlę.
Nowy Park Sumida ciągnie się aż po Świątynię Chōmeiji lub – by użyć współczesnych punktów odniesienia – wzdłuż asfaltowej ścieżki przy brzegu rzeki, gdzie odbywają się wyścigi wioślarskie, aż do przystani Akademii Handlowej. To bulwary Mukōjimy²⁴ okresu Shōwa.
– Do biegu, gotowi… – słychać pogodny głos młodej małżonki stojącej obok męża. W jednej chwili każdy czuje pragnienie, by puścić się przed siebie tą asfaltową ścieżką.
– Start! – Kobieta odepchnęła się stopą w klapku podbitym filcem i zaczęła wyścig z mężem. Każde z nich trzymało na rękach małego chłopca. Bliźniaki podobne do siebie jak dwie krople wody, w takich samych granatowych spodenkach z niebieskimi wstążkami i z identycznie ściętymi włosami.
W tle tego rodzinnego szczęścia dwójka, którą śledziłem.
– Zobaczysz! Powietrze ci zejdzie! – zawołał chłopak o pięknych uszach, podjeżdżając swoim rowerem tuż obok towarzyszki. Wyjął z kieszeni harmonijkę jazzową – maleńki instrument z piszczałkami otoczonymi złotą blaszką, jeden z takich, jakie sprzedawane są w tym roku wieczorami na straganach i cieszą się popularnością wśród dzieci. Chłopak zagwizdał z całych sił i rowery ruszyły do wyścigu.
Gdzieś na pokładzie łodzi zaszczekał pies. „Sumida maru” nr 9 podpłynęła w górę rzeki, holując łódź „Azuma maru” nr 7. Szkolna łódka przycumowała do brzegu, by dać wytchnienie wiosłom. Dwie pomocnice fryzjera podbiegły do niej z rękami w fartuchach.
Przeszedłem pod Mostem Kototoi, żeby nie stracić z oczu dwojga rowerzystów. Poczułem chłód powietrza. Jednak napisy białą kredą: „Nie spać tutaj”, „Nie kłaść się” wskazywały, że musieli tutaj nocować bezdomni.
Ponownie dostrzegłem moją dwójkę, kiedy światła na wieży Restauracji Metro zaczęły migotać. Stali na Moście Kototoi i obserwowali, jak na łodziach pod nimi jedzono kolacje.
Wtedy po raz pierwszy odezwałem się do kogoś ze Szkarłatnego Gangu.
5
Most Kototoi, wzniesiony przez Biuro Odbudowy Miasta w lutym 1928 roku po wielkim trzęsieniu ziemi, jest lśniący i płaski, szeroki i biały; przypomina pokład nowoczesnego statku. Wygląda jak nowa, pewna droga naszkicowana ponad rzeką Ōkawą, zanieczyszczoną miejskimi ściekami.
Gdy przechodziłem przez most po raz drugi, blask neonów reklamowych i ulicznych świateł opadał na czarną powierzchnię wody i poczułem falę miejskiej melancholii. W zmierzchu gęstniejącym nad remontowanym wybrzeżem Asakusy bieliły się ciosane kamienie, a w oddali majaczyły sylwetki robotników rozpalających ognisko w pobliżu swoich jucznych koni.
Wychyliłem się przez balustradę i spojrzałem w dół. Dało się słyszeć delikatny odgłos przypływu. Dla załogi trzech przycumowanych barek przewożących ładunki była to pora kolacji.
Para unosiła się znad ryżu ugotowanego na rufie jednej z łodzi. Młoda dziewczyna z ręcznikiem owiniętym wokół głowy przechodziła przez nadburcie, niosąc drewniany pojemnik z ryżem. Czerwone pranie suszyło się na wiośle zawieszonym na dziobie. Ludzie z sąsiedniej łodzi piekli makrelosza na ogniu lampy naftowej. Na dachu leżały rozrzucone cedzak do pasty miso, drewno na opał i wiadra.
Oprócz mnie kilka osób wracających z pracy zatrzymało się, żeby spojrzeć w dół, ale ludzie na łodziach nic sobie z tego nie robili. Przepłynął parowiec, a ślad po nim sprawił, że dziecko, które myło w wodzie młode cebulki, się zachwiało. Wtedy usłyszałem za sobą:
– Widać łódkę Tokiego?
– Tokiii!
Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem dwoje młodych ludzi, którzy wcześniej zniknęli mi z oczu.
Dziecko z cebulkami spojrzało w górę.
– Tokikō, to ty? Rzucę ci trochę cukierków.
– Hej! Tata powiedział, że pożyczy wam łódkę – rozległ się głos znad rzeki.
– Pożyczy? Naprawdę?
– Tak, jeśli nie macie w planach niczego złego. W zamian zabierzecie naszą czwórkę, żebyśmy posłuchali _Ballady Yasugi²⁵_.
– Dobrze. Tylko nie krzycz tak. O, to dla ciebie.
Cukierki ze stukotem potoczyły się po dachu łodzi. Twarze na trzech barkach w jednej chwili uniosły się, by spojrzeć na most. Zdumiało mnie, że wszystkie należały do dzieci. Było ich siedmioro.
Z chwilą, gdy słodycze upadły, na moście zaczęli zbierać się przechodnie. Chłopiec łudząco podobny do dziewczyny, która grała na pianinie, stał chwilę w milczeniu, po czym bezszelestnie przedostał się na tyły tłumu. Wtedy nieoczekiwanie go zagadnąłem:
– Dlaczego chcecie pożyczyć łódź?
Chłopiec natychmiast się odwrócił. Wsparł stopę o pedał, spojrzał na mnie i bez cienia wstydu odparował:
– Kto wie, może będziemy sprzedawać dziewczyny.
– Widok bliźniaków, takich jak ci w Parku Sumida, musi cię dotykać do żywego, co?
Chciałem od razu przejść do sedna, ale chłopiec tylko zagwizdał.
– Dziewczyna grająca na pianinie to twoja siostra bliźniaczka, prawda? Dlatego…
– A, spodobała ci się! Dlatego za nami gonisz.
– Nie o to chodzi. Chcę wynająć mieszkanie obok.
– Hm. Chcesz zamieszkać w nawiedzonym domu?
– Czemu nie?
– Potrafisz działać na nerwy. To jaskinia hazardu. Jak będziesz się tam kręcił, możesz oberwać.
Po tych słowach chłopiec przeraźliwym gwizdem dał znak do odjazdu i wskoczył na rower.
Tak oto moje pierwsze spotkanie ze Szkarłatnym Gangiem skończyło się porażką. Jednak jeśli miałbym opowiadać wszystko po kolei, zanudziłbym cię, drogi czytelniku, na śmierć. Zostawmy zatem tych młodych.
Ów Tokikō z łodzi, jak się później dowiedziałem, chodził do szkoły podstawowej na terenie Świątyni Sensōji i ojciec co rano przywoził go łodzią pod Most Kototoi. Później pracował jako przewoźnik na Ōkawie i nie zawsze mógł odbierać chłopca po zajęciach. Tokikō musiał więc spędzać czas w Asakusie, czekając, aż ojciec przypłynie po niego wieczorem, a czasem nawet następnego dnia rano. Tak stał się jednym z dzieci parku.
Cóż, wygląda na to, że w głębi serca bardzo chciałem, czytelniku, abyś polubił członków Szkarłatnego Gangu, i zanadto skupiłem się na ich pięknych stronach.KTOŚ TAM Z KRÓTKIMI WŁOSAMI
6
Powiedziałem, że zanadto skupiłem się na ich pięknie.
To właśnie oznajmiła mi pewnego razu Yumiko:
– Cóż, oczywiście, że jestem piękna. Dzięki temu mogę się wyżywić w Asakusie. Podobnie jak w sklepie muzycznym czy na karuzeli. Tutaj zbyt wielu żebrze, wystawiając na sprzedaż ludzkie nieszczęście i brzydotę.
Dodała jeszcze, chcąc ze mnie zażartować:
– Ty oczywiście nie możesz znać czeluści brzydoty Asakusy.
Yumiko mówiła o pięknie zewnętrznym, ja natomiast skupiłem się na innym rodzaju urody.
Pozwól, że przytoczę jeszcze jeden przykład.
Miało to miejsce w połowie listopada. Opowiadałem o czymś, co tamtego dnia przykuło moją uwagę w gazecie.
– Czy w wydaniu wieczornym nie pojawiła się przypadkiem wzmianka o tym, że aresztowano jakąś kobietę z krótkimi włosami?
– Jakąś? Nie wiem, o kim mowa. Przecież moje włosy też są krótko obcięte. Nie znoszę określenia „na pazia”. Oyumi²⁶ z krótkimi włosami – też mi coś!
Yumiko uśmiechnęła się, ukazując dołeczek w policzku, tuż pod powieką, i zrobiła kilka kroków do przodu.
– Ktoś, kto wywiesza tabliczkę z napisem: „Lekcje gry na pianinie”, chyba musi mieć krótko ścięte włosy.
– W Asakusie jest kilka rodzajów takich fryzur.
– Pewnie. Czasami dziewczętom strzygą włosy krótko jak mnichom, żeby trudniej im było uciec z zakładu poprawczego.
– O, zupełnie jak Oshin.
– Zabierano ją na posterunek policji w Kisakata kilkanaście razy, siedem razy uciekła z poprawczaka. Jako dziesięciolatka trafiła do tego parku i przez siedem lat…
– Tak, to Oshin, _gōkaiya_.
– _Gōkaiya_? Kto to taki?
– Ktoś jak Oshin. Kto sypia z robotnikami pracującymi za dniówkę, dorywczymi popychaczami wózków, zbieraczami śmieci, włóczęgami. Podobno najczęściej są to dzieci poniżej piętnastego roku życia albo kobiety po czterdziestce. Młode panienki rzadko nocują pod gołym niebem. Te bardziej rozgarnięte znajdują sobie opiekuna, choćby kilka razy w miesiącu.
– Ciekawe, ile ta Oshin może być młodsza od swojej znanej imienniczki. Cierpkiej Oshin.
– Coś podobnego! Skąd o niej wiesz?
– Cóż, to bohaterka wszystkich zdeprawowanych dziewcząt. Jak mógłbym o niej nie słyszeć? Miała około trzynastu lat, kiedy stworzyła Gang Sokoła, by stanąć na jego czele. Przyłączyło się do niej dwadzieścia czy trzydzieści osób. Spotykali się potajemnie w Świątyni Hachimana w Fukagawie. Zanim ukończyła szesnastą wiosnę, rozprawiła się ze stu pięćdziesięcioma mężczyznami. I co? Zaliczyłem test z historii?
– Marzyciel z pana. Są przecież różne Oshin. Chce pan poznać jakąś z krótkimi włosami?
– Nie. Wystarczy mi już, że znam jedną krótko ostrzyżoną Oyumi.
– No wie pan! A jednak chciałabym, żeby ją pan zobaczył. Ranek będzie odpowiedni. Może wybierze się pan z Akikō? Wtedy, kiedy włóczędzy wychodzą ze swoich pałaców. Na pewno taka czy inna _gōkaiya_ zobaczy i się pokaże. Nawet jeśli nie będzie to Oshin.
Yumiko najwyraźniej nie zapomniała o swojej obietnicy. Niedługo później Akikō zaprosił mnie do parku osnutego poranną mgłą.
Lampy uliczne palą się całą noc. Ich blask jako pierwszy wybija ze snu pośród mgieł.
Ulica Hisago, zwana Yonekyū²⁷, ozdobiona lampami w kształcie konwalii. Jedliśmy na śniadanie _sukiyaki_²⁸ w jedynym tutejszym barze otwartym przez całą noc, kiedy z radia dobiegło nas wezwanie do porannej gimnastyki.
To pora, gdy bezdomni napawają się widokiem plakatów przed salą kinową. Nikt ich nie przepędza i nie wyzywa od brudasów. Stoją skąpani w porannym słońcu i z zadowoleniem wpatrują się w afisze.
W Asakusie, która zwykła późno budzić się do życia, z jakichś względów najpierw otwierają się zakłady fryzjerskie. Przed jednym z nich, wciąż zamkniętym, elegancka dziewczyna nakładała makijaż, spoglądając w lustro zawieszone na słupie.
7
Twarz Akikō – tego chłopca, którego straciłem z oczu na Moście Kototoi – teraz czysto umyta, jaśniała niczym pokryte białym pudrem oblicze młodzieńca na scenie operowej. Kroczył szybko. Palce trzymał splecione na szyi, jak gdyby chciał ukryć jej gładkość, a policzki skrył między łokciami.
Na jednym z łokci miał zawieszone coś, co przypominało uczniowski worek na buty.
– Masz tam pojemnik z obiadem?
– Nie, zestaw do makijażu.
Cienie rzucane przez łagodne promienie słońca pachniały jeszcze poranną mgłą. Wszystkie sklepy były wciąż zamknięte.
Przy Teatrze Japońskim²⁹ zeszliśmy bocznym przejściem na tyłach Restauracji Sudachō w stronę ulicy Kitanakachō, zwanej też Uliczką Jenotów. W południe przed każdym sklepem powiewają tu czerwone reklamy z okazyjnymi produktami, ale o świcie asfalt lśni czystością, jak gdyby był częścią makiety.
Na ulicy, przed lustrem zawieszonym na słupie stała tu „elegancka wariatka”. Jej piękno było wręcz orzeźwiające, jak zimny prysznic na skórze.
Akikō nagle ku niej podbiegł.
– Wracaj już do domu, siostro.
Dziewczyna odwróciła się w jego stronę. Włosy miała upięte w stylu osobliwej, jesiennej wersji koku _shimada_³⁰, a jej twarz pokryta grubą warstwą makijażu przypominała pudrowy cukierek. Białe kwiaty śliwy zdobiące jej karminowy kołnierzyk sprawiały dziwnie smutne wrażenie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książkiZapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1.
Literatura okresu Edo (1603–1868) łączyła rozrywkę z refleksją społeczną, a sposób opowiadania był żywy, obrazowy, często oparty na dialogu, pełen humoru i ironii. (Przypisy pochodzą od tłumaczki).
2.
Okres Manji (1658–1661) to czas odbudowy po wielkim pożarze Meireki (1657). Z okresem Kanbun (1661–1673) wiążą się początki dojrzałej kultury mieszczańskiej.
3.
Hakama – rodzaj tradycyjnych szerokich spodni lub spódnico-spodni noszonych na kimono.
4.
Yoshiwara – historyczna dzielnica czerwonych latarni w Edo (obecnie Tokio), założona w XVII wieku jako oficjalna dzielnica rozrywki i domów publicznych.
5.
_Komuro bushi_ – pieśń ludowa z regionu Komuro w dawnej prowincji Shinano (obecnie prefektura Nagano).
6.
Sensōji – najstarsza i jedna z najbardziej znanych świątyń buddyjskich w Tokio, założona w 628 roku, poświęcona Kannon Bosatsu, bóstwu współczucia.
7.
Hanayashiki – najstarszy działający do dziś park rozrywki w Japonii, założony w 1853 roku.
8.
Harfa Taishō – kompaktowy instrument podobny do małej cytry, często wyposażony w przypominający maszynę do pisania mechanizm umożliwiający łatwe zmienianie tonacji. Wymyślił go Nisaburō Kawaguchi (znany jako Gorō Morita) w 1912 roku, na początku okresu Taishō (1912–1926). W okresie Shōwa (1926–1989) instrument był wykorzystywany w rewiach i kabaretach.
9.
Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,9, które nastąpiło 1 września 1923 roku, zniszczyło 96% Asakusy, zabiło ponad 90 tysięcy osób i spowodowało masowe pożary. W jego następstwie Tokio zostało odbudowane jako nowoczesna metropolia.
10.
Park Asakusa – park wokół Świątyni Sensōji otwarty dla publiczności w 1873 roku i stopniowo powiększany. W 1884 roku podzielono go na siedem rejonów: pierwszy obejmował teren głównego pawilonu, drugi – Nakamise od Bramy Niō do dawnej Bramy Kaminari, trzeci – okolice Denpōin, czwarty – Staw Tykwy, Akwarium i Insektarium, piąty – Okuyamę i Hanayashiki, szósty (zwany Rokku) – teatry i kina, siódmy – południowowschodnią część parku.
11.
Senjafuda (dosł. „etykieta tysiąca świątyń”) – niewielka kartka lub naklejka z imieniem pielgrzyma, tradycyjnie przyklejana na budynkach świątyń i chramów w Japonii jako znak odwiedzin i oddania.
12.
Nakamise – historyczna ulica handlowa prowadząca do Świątyni Sensōji w Asakusie; jeden z najbardziej rozpoznawalnych deptaków w Tokio.
13.
Utagawa Toyokuni (1769–1825) – główny przedstawiciel szkoły Utagawa, która stała się jedną z najważniejszych szkół drzeworytów _ukiyo-e_. Słynie z przedstawiania scen teatralnych i portretów aktorów kabuki (_yakusha e_).
14.
Ōkawa – historyczna nazwa odcinka rzeki Sumidy w rejonie Asakusy.
15.
Niōmon – brama buddyjska ozdobiona rzeźbami dwóch potężnych strażników Niō; w czasie powstawania powieści _Szkarłatny Gang z Asakusy_ główna brama Sensōji.
16.
Mukōjima – historyczna dzielnica wschodniego Tokio, położona nad rzeką Sumidą; w okresie Edo i na początku XX wieku znana z rzemiosła oraz teatrów i barów.
17.
Rokku – tzw. Szósta Dzielnica, historyczna dzielnica rozrywki w Tokio, pełna kabaretów, teatrów i rewii.
18.
Hyōtan ike – niewielki sztuczny zbiornik w Parku Asakusa. Powstał w 1883 roku, a w 1952 został zasypany.
19.
Konchūkan – pawilon entomologiczny prezentujący kolekcje egzotycznych i lokalnych owadów; dawniej jedna z atrakcji dzielnicy.
20.
Casino Folies – teatr rewiowy w Asakusie, działający od 10 lipca 1929 do 11 czerwca 1932 roku, wzorowany na paryskich Casino de Paris i Folies-Bergère. Zespół składał się głównie z dziewcząt w wieku 12–16 lat.
21.
Asakusa suizokukan – akwarium otwarte dla publiczności w 1899 roku; organizowano tu pokazy egzotycznych morskich zwierząt. Na wyższych piętrach odbywały się rewie Casino Folies.
22.
Honjo – historyczna dzielnica w Tokio, położona na wschodnim brzegu Sumidagawy; w okresie Edo zamieszkana przez rzemieślników i niskich rangą samurajów.
23.
Ushijima – świątynia poświęcona sintoistycznemu bóstwu wiatru i burz – Susanoo, ufundowana w IX wieku po wschodniej stronie Sumidagawy. U jej wejścia znajdują się dwa posagi wołów (_ushi_) z brązu.
24.
Mukōjima – historyczna dzielnica Tokio, położona na wschodnim brzegu rzeki Sumidy (Sumidagawy), słynąca z zachowanego klimatu „starego Tokio”, tradycyjnych świątyń, lokalnych sklepów ze słodyczami oraz spacerowych tras nad rzeką.
25.
_Yasugi bushi_ – tradycyjna japońska pieśń ludowa z regionu Izumo (obecnie prefektura Shimane), opracowana na początku XX wieku przez Watanabe Oito i jej ojca. Towarzyszy tańcom _dojo-sukui_, w których naśladując łapanie minogów bambusowym koszem, prezentowano komiczny układ ruchów popularny w całej Japonii.
26.
Inna wersja imienia Yumiko.
27.
Hisago dōri – historyczna i malownicza ulica handlowa w dzielnicy Taito, znana również jako Yonekyū dōri.
28.
_Sukiyaki_ – potrawa z cienko krojonej wołowiny, warzyw, tofu i makaronu shirataki, gotowanych w płaskim naczyniu w sosie na bazie soi, mirinu i cukru. Zyskała popularność w okresie Meiji (1868–1912).
29.
Teatr Japoński – historyczny teatr, który w latach 30. XX wieku pełnił rolę centrum rozrywki i kultury popularnej.
30.
_Shimada_ – tradycyjny styl upięcia włosów, szczególnie popularny w okresie Edo i utożsamiany z wizerunkiem _maiko_ (uczennic gejsz) oraz _oiran_ (kurtyzan wysokiej rangi). Fryzura ta polegała na spięciu włosów z tyłu głowy w charakterystyczny węzeł, często ozdobiony grzebieniami (_kushi_) i szpilkami (_kanzashi_).