Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Szlak Słońca - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Data wydania:
28 listopada 2022
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment
39,90

Szlak Słońca - ebook

To od nich wszystko się zaczęło…

Starożytne plemię górskich kotów przez niezliczone księżyce mogło cieszyć się spokojnym i dostatnim życiem. Kiedy jednak zaczyna brakować zwierzyny, a sezony stają się surowsze, głodujący współplemieńcy muszą podjąć trudną decyzję o porzuceniu domu i wyruszeniu szlakiem słońca, który ukazał się ich przywódczyni w tajemniczej wizji. Decyzja o podjęciu niebezpiecznej podróży dzieli dwóch braci, a ich drogi pozornie rozchodzą się już na zawsze. Górskie koty będą musiały zmierzyć się z nowym porządkiem panującym na nieznanych ziemiach oraz stawić czoło licznym wrogom i zagrożeniom.

Jaka przyszłość czeka na wędrowców na końcu szlaku słońca?

Kategoria: Dla dzieci
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8203-195-9
Rozmiar pliku: 832 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

KOTY Z GÓR

UZDROWICIELKA PLEMIENIA

BARDA ZE STRZELISTYCH GÓR (BARDA) — stara biała kocica o zielonych oczach

CZŁONKOWIE PLEMIENIA

MŻAWKA GŁUCHA — nakrapiana szara kocica

SKRZYDŁO SZARE — ciemnoszary kocur o gładkiej sierści i złocistych oczach

NIEBO CZYSTE — jasnoszary kocur o niebieskich oczach

STRUMYK LŚNIĄCY —brązowo-biała pręgowana kotka

MECH CIENISTY — czarno-biały kocur o ciemnozielonych oczach

CIEŃ WYSOKI — czarna kocica o gęstej sierści i zielonych oczach

RUNO ŁACIATE — drobna szylkretowa kotka o złocistych oczach

KWIAT SŁOTNY — brązowa pręgowana kotka o niebieskich oczach

OGON ŻÓŁWIA — szylkretowa kotka o zielonych oczach

CIEŃ KSIĘŻYCOWY — czarny kocur

LIŚĆ ZROSZONY — szylkretowa kotka

GAŁĄŹ SKRĘCONA — brązowy kocur

LÓD TRZASKAJĄCY — szaro-biały kocur o zielonych oczach

OBŁOK PLAMISTY — czarny kocur o długiej sierści, białych uszach, białej piersi i dwóch białych łapach

PIEŚŃ SKALNA — ciemnoszary pręgowany kocur

DRZEWO WYDRĄŻONE — brązowa pręgowana kotka

WODA WARTKA — szaro-biała kotka

JASTRZĄB PIKUJĄCY — ruda pręgowana kotka

PIÓRO LOTNE — młoda biała kotka

SKRZEK KAWKI — młody czarny kocur

GRAD KŁUJĄCY — ciemnoszary kocur

WODA ZAMGLONA — bardzo stara szara kocica o zamglonych niebieskich oczach

RYK LWA — bardzo stary, złocisty pręgowany kocur

MRÓZ SREBRZYSTY — stara szaro-biała kocica

ZAJĄC OŚNIEŻONY — stara biała kocica

PTASZYNA TRZEPOCZĄCA — drobna brązowa koteczka; córka Mżawki Głuchej

SZCZYT SZCZERBATY — szary pręgowany kocurek o niebieskich oczach; syn Mżawki GłuchejPROLOG

Zimne szare światło padało na ziemię w jaskini tak szerokiej, że jej strop ginął w ciemnościach. Wejście zasłaniała ściana wody, której szum odbijał się echem od ścian.

W głębi jaskini przykucnęła krucha biała kocica. Mimo podeszłego wieku jej zielone oczy były jasne i pełne mądrości; ich spojrzenie przesuwało się po chudych kotach kręcących się wokół, niespokojnie przechodzących przed zasłoną migoczącego wodospadu; starsi tulili się do siebie w zagłębieniach do spania, kociaki miauczały rozpaczliwie, domagając się pokarmu od wycieńczonych matek.

— Nie damy rady dłużej — szepnęła do siebie stara kocica.

Kilka długości ogona dalej grupka kociąt kłóciła się o resztki orła. Mięso rozdzielono dzień wcześniej, kiedy tylko ich matki go upolowały. Duży rudy kociak odepchnął barkiem mniejszą pręgowaną kotkę od kości, którą ogryzała.

— Ja jej potrzebuję! — oznajmił.

Kotka zerwała się i ugryzła go w koniec ogona.

— Wszyscy potrzebujemy jedzenia, pchli móżdżku! — parsknęła, a rudy kociak wrzasnął z bólu.

Do kociąt przydreptała starsza szaro-biała kocica, pod której skórą były widoczne wszystkie żebra; chwyciła kość sprzed ich nosa i odeszła.

— Hej! — zaprotestował rudy.

Starsza rzuciła mu surowe spojrzenie.

— Przez wiele sezonów łapałam zwierzynę — fuknęła. — Uważasz, że nie należy mi się nędzna kość? — Odwróciła się i odeszła sztywno, trzymając zdobycz w zaciśniętych szczękach.

Rudy kociak przez chwilę patrzył za nią, po czym piszcząc, potruchtał do matki leżącej na skale pod ścianą. Zamiast go pocieszyć, matka warknęła na niego i z gniewem strzepnęła ogonem.

Stara biała kocica siedziała za daleko, by usłyszeć, co matka powiedziała młodemu. Westchnęła jednak.

Wszyscy docieramy już do kresu wytrzymałości — pomyślała.

Odprowadziła wzrokiem szaro-białą kocicę, która przeszła przez jaskinię i położyła kość przed jeszcze starszą towarzyszką, skuloną na posłaniu w niszy, z nosem na przednich łapach. Jej przymglone oczy wpatrywały się w przeciwległą ścianę jaskini.

— Proszę, Wodo Zamglona. — Szaro-biała kocica łapą przysunęła kość bliżej. — Zjedz. To niewiele, ale może ci się poprawi.

Obojętny wzrok Wody Zamglonej przesunął się po przyjaciółce, następnie znów pobiegł w dal.

— Nie, dziękuję, Mrozie Srebrzysty. Od śmierci Pióra Złamanego nie mam apetytu — odparła kocica pełnym bólu głosem. — Gdyby było dość zwierzyny, żyłby nadal — westchnęła. — Teraz czekam, żeby do niego dołączyć.

— Wodo Zamglona, nie możesz…

Biała kocica przestała słuchać rozmowy dwóch starszych, a zwróciła uwagę na grupę kotów, które w tej chwili pojawiły się w wejściu do jaskini i otrzepywały futra ze śniegu. Kilka innych skoczyło im na powitanie.

— Złapaliście coś? — zapytał jeden żywo.

— Właśnie, gdzie zdobycz? — dodał drugi.

Przywódca przybyłych ze smutkiem pokręcił głową.

— Przykro mi, nie było co przynieść do jaskini.

Nadzieja pozostałych kotów rozwiała się jak mgła w silnych promieniach słońca. Popatrzyły na siebie nawzajem, po czym powlokły się na swoje miejsca z opuszczonymi głowami, ciągnąc ogony po ziemi.

Biała kocica obserwowała je przez chwilę, a potem odwróciła głowę, słysząc zbliżające się kroki. Chociaż nadchodzący kocur miał posiwiały pysk, a złociste pręgowano futro wyleniałe i zmierzwione, nadal szedł pewnie jak silny i szlachetny kot, którym był kiedyś.

— Księżyca Połowo — przywitał się i usiadłszy obok, owinął ogonem łapy.

Biała kocica zamruczała cicho z rozbawieniem.

— Nie powinieneś mnie tak nazywać, Ryku Lwa — zwróciła mu uwagę. — Od wielu sezonów jestem Bardą ze Strzelistych Gór.

Złocisty kocur prychnął.

— Nie interesuje mnie, od jak dawna inni nazywają cię Bardą. Dla mnie zawsze będziesz Księżyca Połową.

Księżyca Połowa nie odezwała się, lecz wyciągnęła ogon i położyła go na barku starego przyjaciela.

— Urodziłem się tutaj — ciągnął Ryk Lwa — ale moja matka, Łania Skryta, opowiadała mi o czasach sprzed naszego przybycia w to miejsce, kiedy mieszkaliście nad jeziorem, pod drzewami.

Księżyca Połowa westchnęła lekko.

— Jako jedyna pamiętam jezioro i podróż, która nas tu przywiodła. Jednak trzy razy więcej księżyców przeżyłam w górach niż nad jeziorem, a niekończący się szum wodospadu odbija się echem w moim sercu. — Przerwała, spojrzała na kocura i zapytała: — Dlaczego teraz mi to mówisz?

Ryk Lwa wahał się przez moment.

— Głód może nas wszystkich zabić, zanim słońce znów zaświeci, a w jaskini nie ma już miejsca. — Wyciągnął łapę i musnął Księżyca Połowę po barku. — Coś trzeba zrobić.

Księżyca Połowa spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami.

— Ależ nie możemy zostawić gór! — zaprotestowała głosem urywanym z zaskoczenia. — Skrzydło Sójki zapewnił mnie o tym; uczynił mnie Bardą ze Strzelistych Gór, gdyż tutaj jest przeznaczony nam dom.

Ryk Lwa odpowiedział spojrzeniem na jej rozpłomieniony wzrok.

— Jesteś pewna, że Skrzydło Sójki się nie mylił? — zapytał. — Skąd mógł znać przyszłość?

— Na pewno się nie mylił — zamruczała Księżyca Połowa.

Jej myśli pobiegły z powrotem do ceremonii, tyle sezonów temu, kiedy Skrzydło Sójki uczynił ją Bardą ze Strzelistych Gór. Zadrżała na wspomnienie jego głosu, pełnego miłości do niej i żalu, gdyż jej przeznaczenie oznaczało, że nigdy nie będą razem. „Po tobie będą przychodzić kolejni Bardowie, przez niezliczone księżyce. Dobrze ich wybieraj, dobrze nauczaj i przekaż w ich łapy przyszłość swojego Plemienia”.

Nie powiedziałby tak, gdybyśmy nie mieli tu zostać — pomyślała Księżyca Połowa.

Przemknęła spojrzeniem po pozostałych kotach — jej kotach, teraz wychudzonych i wygłodzonych. Ze smutkiem pokręciła głową. Ryk Lwa miał słuszność: jeśli mają przetrwać, trzeba coś zrobić.

Stopniowo zaczęła sobie uświadamiać, że chłodne szare światło jaskini rozjaśnia się i przechodzi w ciepłe złoto, jakby za drżącą ścianą wodospadu wstawało słońce — a przecież wiedziała, że właśnie zapada noc.

Ryk Lwa u jej boku spokojnie mył sobie uszy, pozostałe koty w jaskini w ogóle nie zwracały uwagi na nasilającą się złocistą jasność.

Nie widzi jej nikt oprócz mnie! Co to może znaczyć? — pomyślała kocica.

Skąpana w jaskrawym świetle, przypomniała sobie teraz, że kiedy została uzdrowicielką, Skrzydło Sójki powiedział, że przodkowie będą jej przewodnikami w podejmowaniu decyzji — że czasami zobaczy coś dziwnego, co okaże się znaczyć więcej, niż się początkowo wydawało. Nigdy nie czuła bezpośrednio obecności przodków, lecz nauczyła się wypatrywać znaków.

W głowie zaczęły jej się chaotycznie pojawiać możliwe wyjaśnienia tego znaku. Może wcześniej się ociepli — próbowała zgadnąć. — Ale jak to ma nam pomóc, przy tak dużej liczbie kotów?

Potem zaczęła się zastanawiać, czy słońce nie świeci gdzieś indziej, gdzie jest ciepło, dużo zwierzyny i pewne schronienie. Ale jak to pomoże nam tutaj, w górach? — rozmyślała.

Światło słońca nasilało się, aż w końcu Księżyca Połowa niemal nie mogła na nie patrzeć. Rozluźniła się, kiedy do głowy przyszła jej kolejna myśl.

Może Ryk Lwa ma rację, nie wszyscy powinniśmy tu mieszkać — zastanawiała się. — Może niektórzy z nas powinni pójść w kierunku wschodzącego słońca i założyć nowy dom w najjaśniejszych promieniach. Gdzieś, gdzie będą bezpieczni, znajdą pożywienie i miejsce, by wychowywać następne pokolenia kociąt.

Napawając się ciepłem słońca na futrze, Księżyca Połowa odnalazła w samej sobie pewność, której prag­nęła. Część kotów zostanie — grupa na tyle mała, by przeżyć w górach, zaś reszta Plemienia podąży w kierunku wschodzącego słońca w poszukiwaniu nowego domu.

Ale ja nie opuszczę jaskini — pomyślała. — Dożyję tu zmierzchu moich dni, oddalona o całe życie od miejsca, w którym się urodziłam. A wtedy może… może… znów odnajdę Skrzydło Sójki.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: