-
nowość
-
promocja
Ta kurewska miłość - ebook
Ta kurewska miłość - ebook
Włamywacz, który bardziej niż na ksywkę Książę Złodziei zasłużył na inną: Głupi Jasio, synowie rozczarowanych matek (kiedy żona? gdzie wnuczki?), dziwny przypadek motorniczego, zlot rodzinny na prowincji (ciepłe piwo, zimna zupa, hektolitry samogonu), beztroska ekipa żuli spod Lidla i ich bezczelny czworonożny kolega, stary szkutnik wciąż pragnący kochać, zakusy praskich partyjniaków na wiedeński dom publiczny, jedyny mongolski Hell’s Angel, młodzieńcze sympatie w rytmie Dirty Dancing…
Cała galeria pechowców i miłość, ta kurewska miłość.
Ta kurewska miłość – trzynaście historii zebranych w tom już po śmierci autora. Opowiadanie było ukochanym gatunkiem literackim Petra Šabacha (1951–2017), jednego z najpopularniejszych czeskich prozaików, ulubieńca filmowców, a prywatnie gawędziarza, który chętniej niż rozbudowanymi fabułą i opisem bawił się anegdotą, humorem, pointą.
Kiedy autor wchodził do knajpy na praskich Dejvicach, całe towarzystwo milkło w radosnym oczekiwaniu, że zaraz coś opowie. Dzięki tej książce wszyscy choć przez chwilę możemy się poczuć jak szczęściarze, którym było to dane na żywo.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
Spis treści
Księga tysiąca i jednej nocy . . . . . . . . . . . 7
Berek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 17
Wilia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
Klątwa rodu Grussów . . . . . . . . . . . . . 35
Ta kurewska miłość . . . . . . . . . . . . . . 45
Duchota . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 65
Złote gody . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 75
Opowiadanie w powijakach . . . . . . . . . . . 93
Złodziej jabłek . . . . . . . . . . . . . . . . . 105
Dżoker . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 117
W samo południe . . . . . . . . . . . . . . . . 127
Chaldzandzach . . . . . . . . . . . . . . . . . 143
Jeden za wszystkich! . . . . . . . . . . . . . . 153
Przypisy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 169
| Kategoria: | Opowiadania |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-65707-84-0 |
| Rozmiar pliku: | 1,4 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
■Stanął jak wryty na widok małej dziewczynki. Jej ogromne dziecięce oczęta otworzyły się szerzej. Leżała na boku, z głową podpartą o rękę, i powoli przewracała strony książki. Miała długie brązowe loczki. Śliczny dzieciak.
– Szlag… Przecież miało nikogo nie być! – szepnął do siebie złodziej, a w duchu tylko rozpaczliwie zaskowyczał.
– Cześć – przywitała się dziewczynka, która wcale nie wyglądała na przestraszoną. – Co ty tu robisz? Masz klucze do naszego domu?
Poczuł, że miękną mu nogi. Jasna cholera! Co teraz?! Na bank wrócę do pierdla! Wiedział, że tym razem w sądzie nikt nie będzie się z nim cackał. Kompletnie go zatkało. Powoli opadł na fotel naprzeciwko małej.
– No mów, co tu robisz? – nie odpuszczała.
– Tak… Miałem klucze – wydusił z siebie. W głowie słyszał już treść aktu oskarżenia.
– Wiedziałam! Moi rodzice prosili, żebyś do mnie zajrzał? – podsunęła mu odpowiedź dziewczynka. – Często tak robią, kiedy idą do sąsiadów, ale zwykle wpada do mnie mama.
– Tak – powtórzył ochryple. – Szedłem po wino i pomyślałem, że sprawdzę, co u ciebie.
– A mama? Przyjdzie? Przecież obiecała! – Dziewczynka zerknęła na zegarek. Złodziej – na drzwi.
– Ttttak – wymamrotał. – Wspominała, że przyjdzie, ale zapomniałem o której.
Mała znów sprawdziła czas.
– Za pół godziny. Żeby dać mi drugiego buziaka. Zawsze tak robi.
– Drugiego buziaka… No jasne – powtarzał po niej jak kretyn. – Właśnie tak powiedziała: za pół godziny przyjdę dać jej drugiego buziaka. Prosiła też, żebym za długo nie siedział, tylko szybko sprawdził, czy wszystko u ciebie dobrze. Dosłownie wpadł i wypadł. – Ostrożnie wstał. Nadal nie był pewien, co robić.
Mała uważnie mu się przyglądała. Zmusił się, by drżącą dłonią pogłaskać jej kędzierzawą główkę.
– No dobrze, zamykamy książkę i do spania! – usiłował przybrać ton swojej matki. A może matki tej dziewczynki? Ogólnie matki.
Nachylił się, a ona znienacka oplotła rękami jego szyję i wlepiła mu całusa. Zamarł. No ładnie. Czuł, że korek w jego głowie za chwilę wystrzeli jak ruski szampan. Odwrócił się i ruszył w stronę drzwi. Starał się iść swobodnie, niezbyt szybko. Może nie będzie tak źle i ostatecznie jakoś się wywinie. Musi tylko jak najszybciej stąd zniknąć. Obejrzał się i puścił do małej oko na odchodne. Nacisnął klamkę.
– Ej, czekaj.
Zatrzymał go wysoki głosik. Nie miał siły na nią spojrzeć.
– Czy ty… nie jesteś przypadkiem złodziejem?
Zalała go fala gorąca. Dziewczynka dziarsko zerwała się z łóżka i podeszła do stolika, na którym stał aparat telefoniczny. Obok karteczka. Pewnie z numerem.
– Zadzwonię do sąsiadów i powiem mamusi, że rozmawiam z panem, który przyszedł po wino. Żeby się nie martwiła. I że nie musi już przychodzić na drugiego buziaka.
Wpatrywał się w nią przerażony. Podniosła słuchawkę.
– Nie rób tego – szepnął.
Obrzuciła go długim spojrzeniem.
– Ale przecież jeśli jesteś złodziejem, to muszę po kogoś zadzwonić. Inaczej ukradniesz nam różne rzeczy!
Podszedł, wyjął z jej dłoni słuchawkę i odłożył na widełki.
– Słuchaj, nigdzie nie dzwoń. Bardzo cię proszę. Zrobimy tak: ja za sekundę stąd wyjdę i nigdy więcej nie wrócę. Niczego nie zabiorę. Cała sprawa zostanie między nami. To będzie taka nasza tajemnica, co?
– Aha! Czyli naprawdę jesteś złodziejem. – Zmrużyła podejrzliwie oczy.
Odchrząknął.
– No… przyznaję, że zjawiłem się tu trochę… ekhm… nieproszony.
– Jesteś rozbójnikiem, który kradnie? Jak Robin Hood? – W jej głosie nie było strachu, raczej zainteresowanie.
– Nie aż takim – wymamrotał, oceniając w duchu swoje szanse. Jeśli teraz wybiegnie, będzie musiał pokonać kręty korytarz, a potem trzy piętra, ale może zdąży, gdyby zbiegał po pięć stopni.
– Nie martw się, nikomu nie powiem! Jesteś miłym złodziejem. Inaczej nie pogłaskałbyś mnie po głowie – uspokoiła go mała, która w międzyczasie wróciła do łóżka. Wygładziła kołdrę i patrzyła na niego z uśmiechem małego aniołka.
Jeśli mnie złapią, zastanawiał się, dostanę ze trzy lata. Trzy lata w kiciu. Czaj z najtańszego tytoniu, gówniane żarcie i inne atrakcje. Stać! Iść! Stać! Iść! Trzy lata. Cholera jasna…
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji■Polecamy pozostałe książki Petra Šabacha
Matěj urodził się w sierpniu 1951 roku. A raczej brutalnie wypchnięto go na świat pełen nieobliczalnych stryjków, _bojowniczych ciotek, sąsiadek mieszających w wannie sałatkę ziemniaczaną, bezkompromisowych trenerów boksu, wyjących przenikliwym falsetem germanistek i innych udręk, od których z pewnością by oszalał, gdyby nie one._ Babcie. Subtelna babcia Irena, której dzieciństwo upłynęło w klasztorze, płynnie mówi po francusku, czyta wnukowi Szekspira, zachwyca się baletem rosyjskim i grecką filozofią. Babcia Maria, zagorzała komunistka, chleb smaruje palcem, z nikim się nie certoli i każdą chorobę leczy winem domowej roboty, bez względu na to, czy niedomaga dorosły, czy dziecko.
Matěj zabiera nas w swoje lata szkolne, _zbuntowaną długowłosą młodość (która zahacza o Londyn ´69 i Grecję lat 70.)_ i dorosłość, aż do aksamitnej rewolucji w 1989 roku. Jak zwykle u Šabacha, w tej podróży towarzyszą nam ciepły uśmiech i nostalgiczna łezka.
Petr Šabach urodził się w sierpniu 1951 roku. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe…
Jak bardzo różnią się od siebie chłopcy i dziewczynki, _mężczyźni i kobiety?…_ Czy w ferworze walki płci w ogóle jest możliwy pokój? Zbiór trzech opowiadań _Gówno się pali_ to pełna ciepłego humoru odpowiedź na te pytania.
Mnóstwo knajpianych anegdot, _zabawnych przygód z młodości, walka o niezależność w czasach byłego reżimu…_
_Gówno się pali_ kilkanaście razy wznawiano za naszą południową granicą. Na podstawie książki powstał kultowy film _Pelíšky_ (polski tytuł _Pod jednym dachem_) w reżyserii Jana Hřebejka.
Konik morski to jedyny przedstawiciel fauny, _u którego samiec, nie samica, wydaje na świat młode._ Bohater tej książki to jedyny (a przynajmniej jedyny, którego sam zna) mężczyzna w Pradze, który w końcu betonowych lat osiemdziesiątych nie chce stać żonie na drodze do kariery naukowej i nie bardzo wiedząc, w co się pakuje, bierze na siebie opiekę nad trzyletnim synkiem.
_Podróże konika morskiego_ – pamiętnik młodego ojca na urlopie tacierzyńskim. Czy kiedy w roli taty występuje czołowy czeski humorysta, _możemy się spodziewać tylko tego, że założy pieluchę na lewą stronę, przypali mleko i zgubi dziecko w monopolowym?_ Jak się okazuje – niekoniecznie…
Rogal (czy w tym wypadku czeski _rohlík_) zawsze denerwująco wywraca się na talerzu, _w dodatku zwykle masłem do dołu._ Prawo natury, z którym trzeba się pogodzić. Tak jak z innymi dość irytującymi faktami, jak choćby tym, że człowiek się starzeje. Jednak czy rzeczywiście jesteśmy na to wszystko skazani? A może by na przykład zaprojektować i opatentować talerzyk, na którym podstępny rogalik nie ma prawa się wykopyrtnąć? Poza tym – czy przekroczywszy pewną granicę wieku, trzeba być nudnym i poukładanym? Bohaterowie _Masłem do dołu_, dwaj czerstwi sześćdziesięciolatkowie Arnošt i Evžen, są innego zdania…
Praga, _cudowne lata osiemdziesiąte._ W szkołach uczą, że kultura przywędrowała zza wschodniej granicy, w radiu króluje koncert życzeń, a najłatwiej dostępną rozrywką jest przesiadywanie na podwórku pod trzepakiem. Jak przetrwać w szarej rzeczywistości i nie umrzeć z nudów? Da się. Wystarczy mieć szesnaście lat, parę koron na piwo i kumpli – kumpli na śmierć i życie.
Na motywach książki powstał znany także w Polsce film _Pupendo_ w reżyserii Jana Hřebejka.
Bohaterowie _Dowodu osobistego_, _najpierw wyszczekane łobuzy z dziewiątej „be”, potem coraz bardziej zbuntowani, wchodzący w dorosłość fani bigbitu, ostatecznie dojrzali, lecz wciąż długowłosi i niestroniący od draki faceci, nigdy nie byli ulubieńcami policji._ A raczej nimi byli, ale w sposób, w jaki woleliby nie być.
Petr Šabach, _w swojej, jak uznali czescy krytycy, najpoważniejszej książce, traktującej o sprawach, z których nawet jemu trudno się śmiać, po mistrzowsku snuje czasem zabawną, czasem tragiczną, jak zawsze opartą na anegdotach opowieść o odwiecznych potyczkach ze zwyczajnym człowiekiem po jednej, organami bezpieczeństwa i porządku po drugiej stronie barykady._ Z charakterystyczną nostalgią i dobrodusznym uśmiechem kolejny raz przekonuje czytelnika, że właściwie nieważne co, gdzie i w jakich czasach się pije czy znosi. Ważne z kim.
Na podstawie książki powstał film pod tym samym tytułem w reżyserii Ondřeja Trojana.POLECAMY
Proza czeska
Jan Balabán _Wakacje / Możliwe, że odchodzimy_ • _Którędy szedł anioł_ Bianca Bellová _Jezioro_ • _Mona_ • _Takie urywki_Tereza Boučková _Rok Koguta_ Roman Cílek _Ja, Olga Hepnarová_ Emil Hakl _Zasady śmiesznego zachowania_ Petra Hůlová _Plastikowe M3, czyli czeska pornografia_ • _Macocha_ • _Krótka_ _historia_ _Ruchu_ Zdeněk Jirotka _Saturnin_ MARKÉTA PILÁTOVÁ _Ciemna strona_ Miroslav Sehnal / Břetislav Uhlář _Godzina w niebie_ Petra Soukupová _Zniknąć_ • _Pod śniegiem_ • _Najlepiej dla wszystkich_ • _Sprawy, na które przyszedł czas_ • _Zawsze jest ktoś_ Petr Šabach _Gówno się pali_ • _Podróże konika morskiego_ • _Masłem do dołu_ • _Pijane banany_ • _Dowód osobisty_ • _Babcie_ Marek Šindelka _Zostańcie z nami_ • _Mapa Anny_ • _Zmęczenie materiału_ ZDENĚK SVĚRÁK _Opowiadania i wiersz_ Kateřina Tučková _Boginie z Žítkovej_ • _Wypędzenie Gerty Schnirch_ • _Bílá Voda_
Seria Czeska Bajka
Radek Malý _Popieliczki_ Vojtěch Matocha _Truchlin_ • _Truchlin. Czarny merkuryt_ • _Truchlin. Biała Komnata_ Iva Procházková _Pyszna środa_ • _Nawet myszy idą do nieba_ Petra Soukupová _Bercik i niuniuch_ Pavel Šrut, Galina Miklínová _Niedoparki_ • _Niedoparki powracają_ • _Niedoparki na zawsze_
Seria Czeskie Krymi
Jiří Březina _Przedawnienie_ • _Południca_ Petra Klabouchová _Źródła Wełtawy_ Daniel Petr _Siostra Śmierć_ Iva Procházková _Mężczyzna na dnie_ • _Roznegliżowane_ • _Zagraj mi na drogę_ Michal Sýkora _Człowiek pana ministra_ • _To jeszcze nie koniec_ • _Pięć martwych psów_ František Šmehlík _Usłyszeć śpiew jeleni_
czeskie smaczki
Zofia Tarajło-Lipowska _Nowy Kapoan. Strzel i traf do czesko-polskich językowych gaf_ Michael Žantovský _Havel od kuchni_
Ekonomia i polityka
Václav Klaus _My, Europa i świat_
Seria Nowe Polskie
Rafał Niemczyk _Mama umiera w sobotę_