Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Tajemnica starego dziennika. Sprawa zaginionego medalionu - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
12 października 2026
19,98 zł
1998 pkt
punktów Virtualo

Tajemnica starego dziennika. Sprawa zaginionego medalionu - ebook

„Jeśli to czytasz — proszę, nie pozwól, żeby moja tajemnica zniknęła.” Jedno zdanie w starym dzienniku wystarcza, by Hania i Marek zaczęli zadawać pytania, których przez ponad pięćdziesiąt lat nikt nie chciał zadawać. Tajemnice, zatarte ślady i historia, która miała zostać zapomniana — aż trafiła w ręce dwojga dzieci, które nie zamierzają odpuścić.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dla młodzieży
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 10 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

ROZDZIAŁ PIERWSZY

JASZCZURKA

— ◇ —

Za drzwiami nauczyciel przyrody oburzał się tak, jakby ugryzła go nie mała jaszczurka, tylko prawdziwy dinozaur.

— Sięgnąłem do pudełka stojącego za modelem tyranozaura — mówił — żeby pokazać klasie żywego krewniaka stworzeń z czasów prehistorycznych, a tam… TO!

— Panie profesorze, to przecież zwykła jaszczurka — powiedziała łagodnie bibliotekarka, pani Barbara.

— Przygotowałem się do lekcji o prehistorii, a nie do spotkania z jej żywym krewniakiem! — nie ustępował nauczyciel.

Hania szepnęła do Marka:

— No, przynajmniej teraz zna prehistorię nie tylko ze zdjęć w podręczniku.

Marek zasłonił usta, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

Hania i Marek siedzieli na ławce pod gabinetem dyrektora jak dwoje oskarżonych — bez adwokata i bez większych nadziei na ułaskawienie. To oni przed lekcją włożyli jaszczurkę do pudełka.

Nauczyciel mówił dalej, już niemal tragicznym tonem:

— I ona mnie ugryzła!

— Panie profesorze — powiedziała ostrożnie pani Barbara — to nie było ugryzienie. Raczej… lekkie uszczypnięcie. Naprawdę malutkie.

— Uszczypnięcie?! — oburzył się nauczyciel, jakby zarzucono mu brak wiedzy z własnego przedmiotu. — Mogła mnie zarazić wścieklizną!

— Jaszczurki nie chorują na wściekliznę, a dinozaury wyginęły z zupełnie innych powodów. Powinien pan to wiedzieć — odparła pani Barbara. Zawsze miała sporo wyrozumiałości dla nieszkodliwych dziecięcych psot i najwyraźniej było jej żal Hani oraz Marka.

Za drzwiami zapadła krótka, napięta cisza — taka, jaka zwykle poprzedza ogłoszenie wyroku.

— Dobrze — powiedział w końcu dyrektor. — Rodziców nie będziemy wzywać.

Nauczyciel przyrody otworzył usta, żeby zaprotestować, lecz pani Barbara uniosła dłoń. Zrobiła to łagodnie, ale w taki sposób, że nawet dyrektor zamilkł.

— Pomogą mi w bibliotece — oznajmiła. — W piątek mamy Dzień Historii Szkoły, a połowa wystawy o przeszłości miasta nadal leży w pudłach. Przyda mi się dodatkowa para rąk. A nawet dwie. Choćby należały do małych psotników.

Nauczyciel prychnął, ale nic już nie powiedział. Dyrektor skinął głową.

Wyrok zapadł.ROZDZIAŁ DRUGI

BIBLIOTEKA

— ◇ —

Drzwi gabinetu dyrektora otworzyły się, a Hania z Markiem podnieśli się z ławki jak dwoje skazańców wysyłanych na zesłanie na koniec świata.

Biblioteka przywitała ich zapachem starego papieru i książkowego kurzu.

Tego dnia panował w niej jeszcze większy bałagan niż zwykle. Dwa stoły były zastawione kartonami, stare fotografie opierały się o regały, a przez środek podłogi ciągnęła się rolka czerwonego papieru. Nad wszystkim wisiał napis:

„DZIEŃ HISTORII SZKOŁY — PIĄTEK”.

Pod tablicą stała niedokończona plansza zatytułowana:

„Tajemnica medalionu założyciela miasta”.

Marek zatrzymał się jak wryty.

— W bibliotece jest tajemnica, a naszą karą ma być układanie książek?

— Życie jest niesprawiedliwe — stwierdziła Hania.

Pani Barbara uśmiechnęła się z lekkim cieniem psoty, jakby sama w dzieciństwie wkładała jaszczurki do nauczycielskich pudełek.

— No dobrze, moi prehistoryczni odkrywcy. Gotowi na bohaterskie czyny?

Hania i Marek wymienili spojrzenia. Bohaterskich czynów nie planowali. Ale wyboru nie mieli.

Pani Barbara wskazała na wystawę.

— W tym roku szkoła znów opowiada historię medalionu założyciela miasta. Zniknął z miejskiej kolekcji wiele lat temu, a w 1974 roku odnalazł go ówczesny dyrektor naszej szkoły, Stanisław Kowalczyk. W piątek ma być gościem honorowym.

mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij