Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Test Turinga w warunkach domowych - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
3 marca 2026
11,00
1100 pkt
punktów Virtualo

Test Turinga w warunkach domowych - ebook

„Test Turinga w warunkach domowych” to zbiór 55 utworów balansujących między poezją a prozą. Czy są to wiersze, czy strumień świadomości współczesnego człowieka? Człowieka, który ma wrażenie, że to nie on zwolnił, lecz świat przyspieszył. Zawieszony między pamięcią a bieżącymi wydarzeniami próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, kim właściwie jest dzisiaj. Kim jest człowiek w czasach, gdy bardziej ludzka potrafi wydawać się sztuczna inteligencja. Jeśli czytelnik odnajdzie wśród poruszanych tematów własne doświadczenia, powstanie między nim a autorem rodzaj wspólnoty – tej, której czasem poszukują zarówno twórca, jak i odbiorca.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 343 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

POL (SK) A

Szedłem sobie przez pola

A tu z daleka widzę jakiś kształt

Myślę sobie człowiek

Albo strach na wróble

A to był krzyż

Z Jezusem Chrystusem.

Mówię – chwała Bogu

Są tu dobrzy ludzie.

Lecz nie byli.

Krzyż postawili ich przodkowie

Którzy zresztą również nie byli dobrzy.

Po prostu wierzyli

Że nawet najgorsze zło

Którego się dopuszczą

Ktoś im tam w górze wybaczy.

I będą dalej mogli zło czynić.CIAŁO OBCE

Myślałem że wstydzę się swojego ciała

To jednak nieprawda

Były chwile

Gdy byłem dumny

Jak ojciec z syna

Lecz nie jestem ojcem nigdy nie będę z tego dumny

Mój ojciec wydawał się ze mnie dumny

Ale miałem wrażenie

Że nie tylko nie rozumiał

Ale mnie nie doceniał.

Ja siebie doceniam

Bywałem dumny ze swojego ciała

Każde ciało zresztą to dzieło geniusza

Natury

Ale mojego ciała

Ja się zwyczajnie boję

Jak ośmiornicy z głębin oceanicznych

Naszej niewiedzy

Nie wiem co jeszcze

Moje ciało dla mnie szykuje

Strasznego

I już się lękam.

Zawczasu.

Zwyczajnie

Po ludzku

Cieleśnie.

Fizjologicznie.

Fizjologia bowiem

Czy chcemy tego czy nie

Najczęściej jednak nie chcemy

Jest ściśle związana z naszym ciałem.DNA OKA

Coraz gorzej widzę

Coraz gorzej słyszę

Coraz gorzej się poruszam

Właściwie niewiele się ruszam

Niewiele wzruszam

Dominuje we mnie

Nieruchomy smutek

Ledwie oddycham

Duszę się w swoich snach

Kiedy wypływam

Na powierzchnię

Aby odetchnąć

Spocony strachem

Czuję się jakbym

Był na dnie

Na dnie jest nieruchomo

Powinienem się cieszyć tą ciszą

Którą słyszą pożerane ryby

Przez ryby pułapki

Przykryte piaskiem

Na dnie

Nieruchome

Jak we śnie

Jest ciemno

Jest głucho

Jest nieruchomo

Bo to sen.KOMUNIKACJA MIEJSKA

Czy też tak macie

Że spośród wielu innych ludzi

Na przykład w autobusie

Tramwaju czy pociągu

Podejdzie tylko do was ten człowiek

Którego się boicie

Na przykład chory psychicznie

I powie coś takiego co podważy

Waszą wiarę w rzeczywistość

Zacznie nadawać do was jakimś szyfrem

Mówić własnym językiem z nieodpartą pewnością

Że go świetnie zrozumiecie

A czasem po prostu powie wprost

Ty nie istniejesz

I na to tylko jedno pomyślicie

To przecież wariat

Chyba nieszkodliwy skoro chodzi wolny

(Co zwykle nie jest prawdą)

Nie wiedząc że może wcześniej zabił maszynistę

I teraz sam prowadzi pociąg i w każdej chwili

Może wam nakazać

Wysiąść

Na całe szczęście budzę się wtedy z tego koszmaru

Cały spocony owinięty kołdrą

Wstaję do pracy jest jeszcze wcześnie rano

Trochę ciemno bo zima

I w niedoświetlonym tramwaju widzę człowieka

Który płonącym szalonym wzrokiem uporczywie

Właśnie we mnie się wpatruje licząc że się przebudzę

A ja nie jestem pewien

Czy drugi raz się uda.ZARAZ IDĘ SPAĆ

I znów kiedy

Mam iść spać

Położyć się i

Wsłuchać we

Własny organizm

Ogarnia mnie

Niepowstrzymany

Lęk

Przed utratą

Świadomości

Bo czuję jakby

Moje ciało

Zostało mi na

Noc

Zabrane

Wypożyczone

Przez wypożyczalnię ciał

Pozostawione potem

Gdzieś na pastwę

Obcych i ich złych

Zamiarów

Kopane w barach przez

Pijaków krzyczących:

Ten to już się dostatecznie

Nachlał!

Lub podrzucone na miejsce

Zbrodni jako to ciało

Co zostanie

Zawiezione niezwłocznie do

Miejskiej kostnicy na szybką

I sprawną sekcję

A może na plan filmowy

Jak ciało statysty

Jeśli przebudzę się nagle

To nie od razu może zrozumiem

Gdzie teraz się znajduje

Moje ciało

A kiedy do mnie dotrze

Że jednak jestem w domu

Znów zasnę już spokojny

A cała rzecz zacznie się od

Nowa

Przyjdą dwaj ludzie po moje

Ciało

Włożą w samolot i odlecę

Do ciepłych krajów.PAMIĘĆ MASZYN

Rayowi Bradbury’emu

I kiedy już nie będzie życia

Automaty będą je sławić

Te którym zapiszemy nasze myśli

Przez to słowa naprawdę pozostaną

Nieśmiertelne.

I elektronowe mózgi

(Tak kiedyś prorocze nazwy brzmią dziś archaicznie

Ale właśnie archaiczne nazwy nowoczesnych rzeczy

Najlepiej pasują do schyłku naszego świata)

Zostaną tu chwilę dłużej powtarzając jak

Niewyłączona płyta z nagraniem

Nasze słowa brzmiące w nieruchomej pustce

Wznoszące się pod same niebo

Aż w końcu spali je słońceTWÓRCZA ERUPCJA

Czy komputery mogą pisać wiersze?

Śmiejesz się mówisz: to nie komputery

To sztuczna inteligencja która w nich siedzi

Nie będę się upierał bo poezja nie rozgranicza

Unosi się w powietrzu ktokolwiek ją wymyślił

Ktokolwiek stworzył pierwszy wiersz poemat

Jest moim bratem nawet jeśli ja nie piszę wierszy

Nawet jeśli ja nie piszę prozy tylko zmyślam słowa

Chcąc by mi zagrały melodię z samego mojego

Środka i nie mam na myśli jelit ani niczego wulgarnego

Choć poezja nie rozgranicza jest jak magma która zalała

Demokratycznie

Ciała pod Wezuwiuszem ciekłym gipsem.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij