-
nowość
Toksyczność nie ma płci - ebook
Toksyczność nie ma płci - ebook
Toksyczność nie ma płci Największym błędem w myśleniu o relacjach jest przekonanie, że toksyczność ma jedną twarz. Toksyczny może być każdy. Kobieta, mężczyzna, partner, matka, ojciec, przyjaciel, a czasem nawet my sami. Toksyczność nie rodzi się z płci. Rodzi się z bólu, nieświadomych schematów, lęku i ran, które ludzie przenoszą na innych. Ta książka nie szuka winnych. Pokazuje mechanizmy, przez które wchodzimy w raniące relacje, usprawiedliwiamy toksyczne zachowania i czasem nieświadomie powielamy to, co kiedyś zraniło nas. Bo najtrudniejsze pytanie nie brzmi: kto był toksyczny wobec mnie? Najtrudniejsze brzmi: czy mam odwagę zobaczyć toksyczność także w sobie?
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Wiara i religia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788397549340 |
| Rozmiar pliku: | 1,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Ta cz ęść jest o momencie, w kt ó rym cia ł o zaczyna m ó wi ć wcze ś niej ni ż my ś li. Nie chodzi jeszcze o wielkie decyzje. Chodzi o zauwa ż enie pierwszych sygna łó w, kt ó re przez lata bywa ł y uniewa ż niane.
Rozdzia ł 1: Pierwszy krzyk. Jak zaczyna si ę przemoc?
Cia ł o wyczuwa prawd ę szybciej ni ż g ł owa. Zanim pojawi si ę my ś l, zanim padnie s ł owo, zanim zd ąż ysz si ę wyt ł umaczy ć . Pierwszy krzyk nie wychodzi z ust. Wychodzi z napi ę cia. Jest cichy, ale absolutnie precyzyjny.
Przemoc rzadko zaczyna si ę od ha ł asu. Zaczyna si ę od chwili, w kt ó rej oddech nagle traci g łę bi ę . Od momentu, gdy cia ł o kurczy si ę szybciej, ni ż g ł owa zd ąż y powiedzie ć „ to nic ” . Ten sygna ł nie jest dramatyczny, jest subtelny. I w ł a ś nie dlatego tak ł atwo go zignorowa ć .
Na pocz ą tku prawie zawsze jest dobrze. Intensywnie, blisko, ciep ł o. Przemoc cz ę sto przychodzi owini ę ta trosk ą i obietnic ą bezpiecze ń stwa. Kto ś widzi ci ę jak nikt wcze ś niej. Ulga, kt ó r ą wtedy czujesz, jest realna. I w ł a ś nie ta ulga zaczyna wi ą za ć twoje cia ł o z czym ś , co p óź niej stanie si ę ź r ó d ł em napi ę cia.
Pierwsze p ę kni ę cie jest drobne. Jedno zdanie wypowiedziane tonem, kt ó ry zostaje w ś rodku na d ł u ż ej. Spojrzenie, w kt ó rym pojawia si ę ch łó d, cho ć s ł owa s ą neutralne. Ż art, po kt ó rym w brzuchu robi si ę twardo. To nie jest jeszcze b ó l, kt ó ry da si ę nazwa ć . To mikro-sygna ł . Granica, kt ó ra przesuwa si ę o milimetr, a jednak zmienia wszystko.
W tym miejscu rodzi si ę pierwszy krzyk. Nie jako sprzeciw, ale jako napi ę cie. Nie jako protest, ale jako zamro ż enie. Zaczynasz sprawdza ć siebie zamiast sytuacji. Mo ż e przesadzam. Mo ż e jestem zbyt wra ż liwy. Cia ł o ju ż wie, ż e co ś jest nie tak. G ł owa jeszcze pr ó buje to uniewa ż ni ć .
Ten mechanizm nie dotyczy jednego typu relacji. Mo ż e wydarzy ć si ę w zwi ą zku, w domu rodzinnym, w pracy, w przyja ź ni. Przemoc nie ma jednej twarzy. Ma wsp ó lny wz ó r: zaczyna si ę tam, gdzie twoje poczucie bezpiecze ń stwa zostaje u ż yte przeciwko tobie.
Z czasem drobiazgi przestaj ą by ć wyj ą tkami. Staj ą si ę rytua ł em. Ton, kt ó ry ucina rozmow ę . Cisza, kt ó ra karze. Uwaga rzucona mimochodem, ale trafiaj ą ca dok ł adnie tam, gdzie jeste ś najbardziej mi ę kki. Zaczynasz dostosowywa ć si ę automatycznie. M ó wisz ciszej. Oddychasz p ł ycej, ż eby nie zajmowa ć za du ż o miejsca.
Historia: Marta i cisza, kt ó ra kara ł a.
Marta mia ł a trzydzie ś ci dwa lata, gdy zrozumia ł a, ż e jej cia ł o wiedzia ł o d ł ugo przed ni ą .
W jej zwi ą zku z Piotrem nie by ł o krzyk ó w. By ł a cisza. G ę sta, nieruchoma, pojawiaj ą ca si ę bez ostrze ż enia i znikaj ą ca bez wyja ś nienia. Przez trzy dni dom stawa ł si ę lodowni ą , kt ó rej nie da ł o si ę ogrza ć ż adnym s ł owem. Marta chodzi ł a na palcach, budzi ł a si ę w nocy z twardym brzuchem, cho ć nic konkretnego si ę nie wydarzy ł o.
Kiedy cisza w ko ń cu ust ę powa ł a, Piotr wraca ł jak gdyby nigdy nic. U ś miecha ł si ę , proponowa ł kolacj ę , pyta ł , co s ł ycha ć . I w ł a ś nie ta chwila ulgi by ł a najniebezpieczniejsza. Cia ł o Marty uczy ł o si ę , ż e spok ó j jest nagrod ą po karze. Zaczyna ł o t ę skni ć za nim jak za powietrzem.
„ Wola ł abym, ż eby raz nakrzycza ł” powiedzia ł a kiedy ś Marta, patrz ą c na swoje d ł onie. „ Bo krzyk mo ż na nazwa ć . Cisz ę si ę tylko odczuwa. ”
Ć wiczenie: Mapa napi ę cia w ciele.
Weź kartkę i długopis. Wystarczy kilka minut.
Ta mapa jest twoja. Warto do niej wraca ć , za tydzie ń , za miesi ą c, i zobaczy ć , co si ę zmienia.
Pytania:
• Kiedy ostatnio twoje ciało napięło się bez wyraźnego powodu?
• W jakich relacjach czujesz się mniejszy, zanim padnie jakiekolwiek słowo?
• Gdzie w ciele pojawia się pierwszy sygnał, że coś jest nie tak?
• Czy częściej usprawiedliwiasz innych, czy słuchasz własnego napięcia?
• Co by się stało, gdybyś potraktował ten sygnał poważnie?
Najwa ż niejsze wnioski.
Cia ł o reaguje wcze ś niej ni ż s ł owa, i rzadko si ę myli. To, co czujesz jako napi ę cie, zimno albo zamro ż enie, nie jest przesad ą ani nadwra ż liwo ś ci ą . To precyzyjny system ostrzegawczy, kt ó ry dzia ł a nawet wtedy, gdy g ł owa przekonuje ci ę , ż e „ nic si ę nie dzieje ” .
Przemoc nie musi krzycze ć , ż eby rani ć . Wystarczy cisza u ż yta jako kara, spojrzenie pe ł ne pogardy albo ż art, kt ó ry boli d ł ugo po tym, jak min ął . Cia ł o te mikro-sygna ł y zbiera, jedna po drugiej.
Pierwszy krzyk jest cichy. Pojawia si ę , zanim masz s ł owa. I jest prawdziwy, nawet je ś li nikt inny go nie s ł yszy.
Cytat: „ Pierwszy krzyk nie chce, ż eby ś walczy ł . Chce, ż eby ś wreszcie us ł ysza ł . ”
Rozdzia ł 2: Cicha przemoc. Niewidoczne rany, kt ó re bol ą najmocniej.
Nie by ł o krzyk ó w. Nie by ł o trzaskania drzwiami. Nie by ł o siniak ó w, kt ó re mo ż na pokaza ć palcem. By ł o co ś gorszego, cisza, po kt ó rej cia ł o nie potrafi ł o wr ó ci ć do spokoju.
Cicha przemoc zaczyna si ę od drobiazg ó w, kt ó re wygl ą daj ą jak nic. Jedno s ł owo wypowiedziane odrobin ę ch ł odniej. Jeden suchy u ś miech. Jedno spojrzenie, w kt ó rym jest wi ę cej pogardy ni ż tre ś ci. Jeszcze nie masz pewno ś ci, wi ę c milczysz. T ł umaczysz sobie, ż e mo ż e przesadzasz. A w ś rodku ju ż dawno co ś si ę zacisn ęł o.
Z zewn ą trz wszystko wygl ą da zwyczajnie. Zdj ę cia. U ś miechy. Zakupy. Wsp ó lne wyj ś cia. Nikt nie widzi, jak po zwyk ł ej rozmowie musisz regulowa ć oddech. Nikt nie widzi tych wieczor ó w, kiedy zastanawiasz si ę , czy jeste ś zbyt wra ż liwy, czy kto ś w ł a ś nie bardzo powoli gasi w tobie ś wiat ł o.
Uk ł ad nerwowy nie potrzebuje krzyku, ż eby wej ść w alarm. R óż nica polega na tym, ż e przy krzyku w ą tpliwo ś ci nie ma. Przy ciszy w ą tpliwo ś ci zaczynaj ą si ę w tobie.
Historia: Karolina i s ł owa, kt ó re gas ł y.
Karolina i Marek z zewn ą trz wygl ą dali jak udana para. Wsp ó lne zdj ę cia na wakacjach, plany na przysz ł o ść . Ale Karolina mia ł a sekret: ka ż de zdanie, kt ó re chcia ł a wypowiedzie ć , najpierw filtrowa ł a przez wewn ę trzny cenzor.
Marek nie krzycza ł . Marek poprawia ł . „ Serio? Naprawd ę tak my ś lisz? ” m ó wi ł z ł agodnym u ś miechem, gdy Karolina dzieli ł a si ę spostrze ż eniem przy znajomych. „ Mo ż e nast ę pnym razem zr ó b to inaczej ” s ł ysza ł a, gdy pr ó bowa ł a co ś zorganizowa ć . Z boku wygl ą da ł o to niewinnie.
Po czasie ka ż de zdanie Karoliny by ł o sprawdzane, zanim pad ł o. Najpierw milczenie w tej jednej relacji. Potem milczenie przy innych ludziach. W ko ń cu cisza we w ł asnej g ł owie, nie dlatego, ż e brakowa ł o my ś li, lecz dlatego, ż e cia ł o nauczy ł o si ę , ż e m ó wienie kosztuje zbyt wiele.
„ Kwit ł am ” powiedzia ł a mi Karolina rok po rozstaniu, „ tylko ż e nikt o tym nie wiedzia ł , łą cznie ze mn ą . ”
Ć wiczenie: List do cia ł a.
Weź kartkę i daj sobie kilkanaście spokojnych minut.