Tomik_Podroz_przez_serce_ - ebook
Moja własna wewnętrzna walka z samą sobą dzięki której wciąż biegnę nie usta nie w przód nadzieja stała się moją własną motywacja do działania.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Proza |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8455-401-2 |
| Rozmiar pliku: | 1,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Dwie połówki
Dwie połówki przed ołtarzem,
splecione ręce, jedno słowo — tak.
Kiedyś nadzieja, dziś zamknięty stan.
Obiecałeś iść przez życie razem,
obiecałeś prowadzić w piękno,
którego nie znałam.
A przyszłość… ah, ta chwila —
gdybym mogła cofnąć czas
i pójść w drugą stronę,
bez obaw i lęku,
bez litości w sercu.
Ach, ja głupia i naiwna,
wierzyłam przez cały ten czas.
Słowa, co mleko — dech zapiera.
Nie wracaj do myśli,
nie wracaj do wspomnień,
ich już tam dawno nie ma.
Czy kiedyś byłeś w nich —
ten szczery i prawdziwy,
ten, którego oczy
skierowane były tylko na mnie?
Gdzie się podział ten wzrok?
Gorzkie słowa, zaciśnięte pięści,
oczy bez litości, puste jak noc.
Nie ma już blasku, nie ma nadziei,
jest tylko kurz i pył.
Już nie będziesz grał ze mną w tę zabawę.
Nowy świt wznosi się nad horyzontem,
a Ty dawno już nie jesteś w nim.Ojcze mój kochany
Cisza i pustka w mym sercu,
w głowie tysiące dróg,
a w tej ciszy zagościł właśnie Bóg.
Ojcze mój kochany,
mimo iż łzy jeszcze płyną po policzkach —
Tyś najlepsza jest z mych dróg.
Krok po kroku odsłaniasz mnie całą,
po troszeczku, po kawałku,
już bez masek, bez tajemnic
stoję przed Tobą i padam na kolana.
Co dzień od nowa, z rana,
Ty me łzy ocierasz,
ból i cierpienie oddalasz,
me rany leczysz.
Ile się jeszcze kaleczyć będę?
Wołam: o Panie, i czekam —
czas zaleczy rany.
Kim bym była bez nich?
Już nowa, już silna,
już w Tobie wypróbowana,
a jednak bez Ciebie nie umiem już iść.
Wskazałeś drogę — podążam nią stale,
i Ty u mego boku.
Co więcej mogę chcieć?
O Panie mój,
niech zadrżą niebo i ziemia,
niech wszyscy usłyszą Twój głos,
niech Twa moc przenika przeze mnie
Dwie połówki przed ołtarzem,
splecione ręce, jedno słowo — tak.
Kiedyś nadzieja, dziś zamknięty stan.
Obiecałeś iść przez życie razem,
obiecałeś prowadzić w piękno,
którego nie znałam.
A przyszłość… ah, ta chwila —
gdybym mogła cofnąć czas
i pójść w drugą stronę,
bez obaw i lęku,
bez litości w sercu.
Ach, ja głupia i naiwna,
wierzyłam przez cały ten czas.
Słowa, co mleko — dech zapiera.
Nie wracaj do myśli,
nie wracaj do wspomnień,
ich już tam dawno nie ma.
Czy kiedyś byłeś w nich —
ten szczery i prawdziwy,
ten, którego oczy
skierowane były tylko na mnie?
Gdzie się podział ten wzrok?
Gorzkie słowa, zaciśnięte pięści,
oczy bez litości, puste jak noc.
Nie ma już blasku, nie ma nadziei,
jest tylko kurz i pył.
Już nie będziesz grał ze mną w tę zabawę.
Nowy świt wznosi się nad horyzontem,
a Ty dawno już nie jesteś w nim.Ojcze mój kochany
Cisza i pustka w mym sercu,
w głowie tysiące dróg,
a w tej ciszy zagościł właśnie Bóg.
Ojcze mój kochany,
mimo iż łzy jeszcze płyną po policzkach —
Tyś najlepsza jest z mych dróg.
Krok po kroku odsłaniasz mnie całą,
po troszeczku, po kawałku,
już bez masek, bez tajemnic
stoję przed Tobą i padam na kolana.
Co dzień od nowa, z rana,
Ty me łzy ocierasz,
ból i cierpienie oddalasz,
me rany leczysz.
Ile się jeszcze kaleczyć będę?
Wołam: o Panie, i czekam —
czas zaleczy rany.
Kim bym była bez nich?
Już nowa, już silna,
już w Tobie wypróbowana,
a jednak bez Ciebie nie umiem już iść.
Wskazałeś drogę — podążam nią stale,
i Ty u mego boku.
Co więcej mogę chcieć?
O Panie mój,
niech zadrżą niebo i ziemia,
niech wszyscy usłyszą Twój głos,
niech Twa moc przenika przeze mnie
więcej..