Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Toto. Kotka ninja i tajemniczy złodziej klejnotów. Tom 4 - ebook

Wydawnictwo:
Seria:
Format:
EPUB
Data wydania:
9 września 2026
31,99
3199 pkt
punktów Virtualo

Toto. Kotka ninja i tajemniczy złodziej klejnotów. Tom 4 - ebook

Wyrusz z Toto na trop największej kociej zagadki w Londynie!

Toto otrzymuje odpowiedzialne zadanie – ma towarzyszyć ambasadorowi Francji podczas zwiedzania Londynu. Gdy w Tower of London znika bezcenna diamentowa obroża dla kota, to właśnie ona staje się główną podejrzaną. Aby oczyścić swoje imię, Toto wraz z przyjaciółmi wyrusza tropem tajemniczych wskazówek.

Śledztwo prowadzi bohaterów przez sekretne zakątki Londynu – od tajnej księgarni, przez Pałac Buckingham, aż po podziemne miasto szczurów. Czy Toto odkryje, kto stoi za zuchwałą kradzieżą, i zdoła schwytać prawdziwego złodzieja?

Seria o Toto, kotce ninja, to pełne przygód opowieści o niezwykłej kotce i jej bracie Sreberku, którzy nocą przemierzają Londyn, rozwiązując zagadki i przeżywając ekscytujące przygody. Toto, mimo że jest prawie niewidoma, dzięki treningowi u mistrza ninja z Włoch pokazuje, że zaufanie do swoich zmysłów i odwaga mogą przezwyciężyć wszelkie przeszkody. Każda książka w serii, z humorem i sercem, podkreśla wartość przyjaźni, akceptacji i współpracy, a ilustracje Nicka Easta dodają magii tym niezapomnianym historiom.

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 6-12
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8449-704-3
Rozmiar pliku: 44 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG

Było już po północy, kiedy burmistrz Londynu Dick Whittington, jadący na potężnym koniu ze swym wiernym kotem Tomem za pazuchą płaszcza, dotarł w końcu do celu – mianowicie na sam szczyt Hampstead Heath, stanowiący najwyższy punkt w całym średniowiecznym Londynie.

Rozciągający się przed burmistrzem widok zapierał dech w piersiach. Z tego miejsca z łatwością mógł dostrzec wznoszącą się dumnie nad miastem iglicę Katedry św. Pawła – symbolu wszystkich Londyńczyków. Niebo nad miastem zdawało się krystalicznie czyste, a nocne powietrze – wyjątkowo chłodne. Przez chwilę napawali się w milczeniu tą olśniewającą panoramą, aż wreszcie Tom, cicho pomrukując, wychylił się spod grubych fałd płaszcza, głośno mruknął, przeciągnął się i wygiął koci grzbiet. Następnie trącił nosem szyję swojego pana i z gracją zeskoczył z konia prosto na porośnięty mchem trawnik.

Zarówno burmistrz Dick, jak i jego koci towarzysz czuli się zupełnie wyczerpani. Jednak to zadanie musiało być wykonane pod osłoną nocy i w głębokiej tajemnicy. Częściowo w związku z wysoką rozpoznawalnością burmistrza i jego kota (w średniowiecznym Londynie znali ich po prostu wszyscy), ale również z uwagi na moc i wagę tego, co Tom miał przy sobie.

– Czy to aby dobry pomysł, mój drogi? – zapytał szeptem burmistrz Dick, rozglądając się dokoła, by mieć pewność, że nikt ich nie podsłuchuje. – Zdobyłeś to wszakże uczciwie, rozprawiając się ze złem, które trawiło całe nasze miasto, a może i całą Anglię. Król Roderyk Arcybrudny został w końcu pokonany, a jego armii szczurów udało się uciec. Teraz, dzięki tej magicznej obroży stałeś się NAJPOTĘŻNIEJSZYM STWORZENIEM NA ŚWIECIE! Nikt, absolutnie nikt, nie może cię pokonać i co najważniejsze, możemy ze sobą rozmawiać.

– Ależ ja to wszystko wiem, mój drogi przyjacielu – odparł kot. – I to właśnie jest kolejny powód, dla którego muszę zrobić to, co muszę zrobić. Nie mogę dopuścić, by obroża trafiła w niepowołane ręce! Póki co świat zwierząt może czuć się bezpiecznie, ale gdyby tylko przejął tę obrożę jakiś szalony kot, szczur albo pies… Proszę, nie przedłużajmy, już najwyższy czas zrobić, co należy.

Burmistrz Dick zsiadł z konia i wyciągnął spod siodła niewielkie srebrne puzderko. Podał je Tomowi i obaj podeszli nad brzeg pobliskiego stawu. Mężczyzna uśmiechnął się do swojego kociego towarzysza.

– Będę tęsknił za naszymi rozmowami, Tomie! – powiedział.

– Nie martw się, proszę. Wciąż będę przecież rozumiał twoją mowę – pocieszył kot burmistrza. – Po prostu nie będę mógł ci odpowiadać. Stanę się normalnym kotem, czyli będziesz do mnie mówił, a ja będę mógł cię ignorować – zażartował.

Dick roześmiał się i poczochrał Toma po futrze.

– Cóż, jeżeli jesteś pewien, że to słuszna decyzja, pozostaje mi zapewnić o dotrzymaniu naszej umowy: jedna część trafi do londyńskiej Tower, a druga niechaj przepadnie na zawsze.

Kot skinął łebkiem i podrapał się tuż obok obroży. Następnie ją zdjął i rozłożył na dwie obręcze – jedna połowa była wysadzana diamentami, druga – ciemnoniebieskimi szafirami. Kamienie połyskiwały w blasku księżyca, a oni westchnęli – naprawdę nikt, ani człowiek, ani kot nie mógł przejść obojętnie obok oszałamiającego piękna tych klejnotów. Tom po raz ostatni spojrzał na diamentową obręcz, po czym wsunął ją do aksamitnego woreczka i ostrożnie włożył do srebrnego puzderka. Zamknął je i wyrzucił daleko przed siebie – w atramentowe głębiny stawu. Obaj stali i patrzyli, jak srebrzące się pudełko znika pod taflą wody. Uśmiechnęli się do siebie. Chociaż Tom odczuwał żal z powodu utraty zdolności ludzkiej mowy, uznał, że to stosunkowo niewielka cena, jaką przyszło mu zapłacić... Zanurzył się ponownie w fałdach ciepłego płaszcza swego pana, który wsiadł na konia, i ruszyli z powrotem do miasta, prosto do swoich wygodnych łóżek. Był pewien, że od teraz wszystkie zwierzęta nie tylko Londynu, lecz także CAŁEGO ŚWIATA będą nareszcie BEZPIECZNE. I faktycznie, tak właśnie było dokładnie przez kolejnych sześćset lat…

AŻ DO DZISIAJ…ROZDZIAŁ 1

Te wspaniaaaałe szczuryyyyyy nie powrócą, nieeee powrócą juuuuuż! – tymi słowami wybrzmiała ostatnia zwrotka piosenki i wokalista ukłonił się nisko publiczności.

– Byliście wspaniali! Dziękuję! – wykrzyknął ze sceny. – Dobrej nocy wszystkim! – Ukłonił się ponownie przed wiwatującym tłumem.

– KO-CI-PYSZ-CZEK! KO-CI-PYSZ-CZEK! KO-CI-PYSZ-CZEK! – nie przestawali skandować, a on otarł pot z czoła i po raz ostatni pomachał do swoich fanów, po czym zszedł ze sceny.

Do położonego w londyńskiej dzielnicy Soho legendarnego klubu jazzowego Tomasza Stańkota Jazz Club Pod Kocim Pazurem przyszła również ninja Toto wraz z całą ekipą. Wszyscy chcieli obejrzeć występ starego dobrego kumpla – zewsząd zjechały się tłumy najmodniejszych kotów, psów, lisów i fretek, a nawet gołębi. Do klubu Tomasza Stańkota wstęp mieli absolutnie wszyscy – oczywiście pod warunkiem, że byli odpowiednio cool, co oznaczało wierność swojej zwierzęcej naturze, wysoką kulturę osobistą, tolerancję wobec innych istot, dobre stosunki z sąsiadami, no i przede wszystkim – miłość do muzyki! Tak, to było miejsce, w którym wypadało się pokazać.

Toto cieszyła się ostatnim wolnym wieczorem przed rozpoczynającą się nazajutrz wizytą francuskich dyplomatów. Mieli oni odwiedzić Londyn w towarzystwie swoich zwierzęcych odpowiedników – wobec czego Toto przypadła w udziale ochrona francuskiego ambasadora zwierząt, monsieur Jean-Pierre Szczureau.

Zadanie to dla Toto i jej szefa, Larry’ego, nie było jakimś olbrzymim wyzwaniem, zwłaszcza wobec ich nie tak dawnych przygód. Poziom trudności określali zatem jako „stosunkowo niski”.

Kocipyszczek przedzierał się właśnie przez tłum fanów, kierując się w stronę stolika, przy którym usiedli jego przyjaciele. W czarnym golfie oraz granatowej aksamitnej marynarce i modnym berecie prezentował się nadzwyczaj stylowo. Jak prawdziwy jazzman! Razem z Toto przy oświetlonym świecami stoliku siedzieli:

• jej nieco zuchwały, ale bezwzględnie lojalny i odważny brat Sreberko, pełniący funkcję przewodnika niewidomej Toto – tak naprawdę był dla niej niczym para oczu! Uważał się również za jej zastępcę – choć na koncie miał mniej więcej tyle samo wpadek, co sukcesów,

• jej przyszywany braciszek Majtek, który nadal utrzymywał dość bliskie kontakty ze słynną Brygadą z Battersea,

• Larry – szef Toto, kierujący brytyjskim oddziałem Prastarego Światowego Zakonu Kotów Ninja,

• ich psia przyjaciółka Wioletta Warkot, szefowa Zwierzęcego Biura Śledczego (ZBŚ), odpowiedzialna za bezpieczeństwo wizyty francuskiego ambasadora.

Kiedy tylko Kocipyszczek przysiadł się do stolika, nagle jak spod ziemi wyrósł obok niego wielki, puchaty, rudobrązowy kocur w stylowym kapeluszu.

– Kocipyszczku! Przyjacielu! To był po prostu niezapomniany… niesamowity show – powiedział z wyraźnie amerykańskim akcentem.

Wszyscy aż wstrzymali oddech – to był przecież sam Tomasz Stańkot! Legendarny TOMASZ STAŃKOT! Właściciel klubu i jeden z najgenialniejszych muzyków jazzowych we własnej kociej osobie.

– Musicie tu wpaść kiedyś znowu. Z chęcią zjadłbym porządną kolację w towarzystwie waszej wyjątkowej zgrai – oświadczył, po czym położył swoją wielką ciepłą łapę na ramieniu Toto. – Słyszałem o tym, co się wydarzyło na KOTEN’ERZE. My, muzycy, jesteśmy wam za to bardzo, bardzo wdzięczni! Wielki szacun!

Ukłonił się Larry’emu, po czym wezwał gestem przechodzącego obok kelnera:

– Napoje na koszt firmy dla tego stolika! – wydał polecenie. – A teraz wybaczcie, muzyczne obowiązki wzywają! Miło się z wami gadało!
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij