Trollheim. Tom 4. Wampiry i demony - ebook
Zira wraca do rodzinnego domu, w którym nie była od dwustu lat, i próbuje wieść życie zwyczajnej nastolatki. Nie jest jej jednak łatwo odnaleźć się we współczesnym świecie. Adam, Tara i Tobiasz robią wszystko, by zachować jej tożsamość w tajemnicy, ale dziewczyna nieustannie zwraca na siebie uwagę. Jak Zira odnajdzie się w szkole? Czy nie wpakuje się w kolejne tarapaty? Sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli, gdy klasowa gwiazda zakochuje się w Adamie i za wszelką cenę stara się zdobyć jego serce. Zawiera nawet pakt z najciemniejszymi mocami.
Czwarty tom bestsellerowej norweskiej serii opartej na motywach mitologii nordyckiej.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-68382-26-6 |
| Rozmiar pliku: | 1,3 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
METAMORFOZA ZIRY
Zira zamrugała kilkakrotnie.
Siedziała w swoim dawnym pokoju i przyglądała się odbiciu w lustrze. Nie dowierzała temu, co widzi. Jej tęczówki nie świeciły już czerwienią – były ciemnobrązowe. Jakby ukradła komuś oczy!
– Co to za czarna magia? – zapytała.
– Żadna magia – odpowiedział Tobiasz. – To tylko soczewki kontaktowe. Teraz twoje oczy wyglądają jak każde inne.
Czyżby naprawdę mogło im się udać? Gdzieś głęboko w Zirze zakiełkowała nadzieja. Czy mogłaby znów żyć jak zwyczajna dziewczyna? Kontynuować to, co przerwano jej dwieście lat temu?
– Hej! – krzyknęła, odtrącając Tarę. – Dlaczego bijesz mnie miotłą po twarzy?
– Spokojnie… – Tara westchnęła. – Zabierz rękę. To tylko puder, taki kosmetyk. Ma przyciemnić twoją cerę, bo wyglądasz jak duch.
Zira znów poczuła się zagubiona. To uczucie nie opuszczało jej od chwili, gdy dołączyła do trójki przyjaciół w świecie ludzi. Od dwóch miesięcy ukrywała się w opuszczonej willi, a każdy dzień przynosił coś nowego i dziwnego. Dziś były to soczewki i puder. Tobiasz zaproponował też perukę, żeby zakryć jej srebrzyste włosy, ale Tara go wyśmiała.
– Przecież mogą być farbowane – powiedziała. – Tak jak moje.
Fioletowe włosy Tary były chyba jeszcze bardziej niezwykłe.
– Będziesz wyglądać super! – rzuciła radośnie, pudrując z zapałem.
– Ale… czy to, czym mnie wcześniej posmarował Tobiasz, to nie był puder? – zapytała Zira. Od tych nowych słów i rzeczy kręciło jej się w głowie.
– Nie – odparł Tobiasz. – To był krem przeciwsłoneczny z bardzo mocnym filtrem. Ochroni cię przed słońcem. To konieczne, jeśli chcesz iść z nami do szkoły.
Adam opierał się o ścianę i obserwował przyjaciół.
– Z bardzo mocnym filtrem? Skąd go wziąłeś?
– Sam zrobiłem i dokładnie przetestowałem. Nie przepuszcza ani promienia. Zira będzie bezpieczna, jakby siedziała w ciemnym pokoju.
– A jeśli potrze twarz? – Adam nie wydawał się przekonany.
– Eee… No, lepiej żeby w ogóle nie dotykała skóry, dopóki nie wrócimy do willi.
– Bez obaw – powiedziała Zira. – Nic mnie nie swędzi, nawet z tą całą mazią na twarzy.
– Która godzina? – zapytała Tara.
– Za pięć minut musimy wychodzić – odpowiedział Adam. – Albo się spóźnimy.
– Jak zwykle za mało czasu – westchnął Tobiasz. – Trzeba było lepiej zaplanować pierwszy dzień Ziry w szkole. Mam złe przeczucia… Czy o niczym nie zapomnieliśmy?
– Gotowe! – Tara uśmiechnęła się do koleżanki. – Nie do poznania!
Zira znów patrzyła w lustro z niedowierzaniem. Brązowe oczy, opalona cera. Nowe, modne ubrania pożyczone od Tary. Kim jest dziewczyna w lustrze? Czy to ona sprzed lat, zanim… Czy tak wyglądała kiedyś Sara Gran?
Potem spojrzała na stary obraz wiszący na ścianie. Była na nim znacznie młodsza, ale dało się zauważyć pewne podobieństwo. Uśmiechnęła się.
– Dziękuję – powiedziała do Tary. – Wyglądam prawie jak na tym portrecie. Tylko trochę starsza.
– Nie ma sprawy – odparła Tara.
– Myślałem, że wampiry nie mają odbicia w lustrze – zauważył Adam, zakładając plecak.
– Nie bądź śmieszny – obruszyła się Zira. – Przecież nie jesteśmy niewidzialni.
– Ale… – Chłopak się zawahał. – Nie oglądałaś filmów o wampirach?
– Filmów? A co to takiego?
Wytrzeszczył oczy.
– Nigdy nie widziałaś filmu?!
– No przecież – wtrącił Tobiasz – mieszkała pod ziemią przez dwieście lat.
– Ale zanim ją porwali, mogła chociaż widzieć jakieś stare, czarno-białe!
– Pierwszy film pokazali w norweskim kinie w tysiąc osiemset dziewięćdziesiątym szóstym roku – wyjaśnił mu przyjaciel. – Sto lat po porwaniu Ziry. Historia się kłania.
– Historia jest nudna – mruknął Adam. – Szczególnie te wszystkie daty.
– W takim razie trzeba zorganizować wieczór filmowy! – zawołała Tara. – Pożyczę od brata kilka filmów o wampirach, a Zira powie nam, co jest prawdą, a co bajką.
– O, obejrzyjmy Draculę! – ucieszył się Adam. – Świetny film!
– Hm, brzmi trochę strasznie – zawahał się Tobiasz. – To nie jest film dla dorosłych?
– Nie bądź tchórzem! – Tara trąciła go łokciem. – To tylko film. A może urządzimy kino na pierwszym piętrze? Wystarczy posprzątać jedno z pomieszczeń. Byłoby ekstra!
Adam postukał palcem w zegarek.
– Koniec czasu.
– Lecimy! – zawołała Tara, chwytając plecak.
Adam i Tobiasz ruszyli za nią.
Zira posłała ostatnie, niepewne spojrzenie w lustro. Czy to na pewno dobry pomysł? A co, jeśli ktoś w szkole odkryje jej tajemnicę? Co zrobią dorośli w Trollheim, kiedy się dowiedzą? Wbiją jej kołek w serce? Przywiążą do drzewa i zostawią na pastwę słońca?
Ale podziemne życie już jej zbrzydło. Od lat marzyła, by znów zobaczyć niebo. Teraz miała przyjaciół. To była jej szansa.
Zira, nie zmarnuj tego. Nie rzucaj się w oczy. Rób to, co inni. Zachowuj się jak zwyczajna dwunastoletnia dziewczyna.
– Zira! Chodź! – dobiegł ją głos Adama z dołu. – Spieszymy się!
Założyła na ramię plecak i z bijącym sercem pomaszerowała za resztą.