Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Tylko mój - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
5 lutego 2026
52,99
5299 pkt
punktów Virtualo

Tylko mój - ebook

Łatwo zatracić się w fikcji, gdy w realnym życiu tak trudno odnaleźć prawdziwą miłość

Kamila, trzydziestolatka zmęczona nieudanymi związkami, odnajduje ukojenie w słowach. Pisanie jest dla niej terapią i ucieczką od samotnej codzienności. Gdy zaczyna tworzyć powieść o wymarzonym mężczyźnie, fikcyjny bohater niespodziewanie staje się jej… obsesją.

Wtedy w jej życie wkracza on – arogancki i irytujący sąsiad celebryta. Manki to absolutne przeciwieństwo wszystkiego, czego Kamila szuka w mężczyznach. A jednak między tą dwójką zaczyna kiełkować nieoczekiwana więź, pełna napięcia, niedopowiedzeń i emocjonalnych zderzeń.

Z czasem granice między światem, który Kama tworzy, a tym, w którym żyje, zaczynają się zacierać. Zawiłe uczucia i skryte pragnienia sprawiają, że coraz trudniej jej określić, czego tak naprawdę potrzebuje jej serce…

To nie jest zwykły romans. To historia o tym, jak zaskakujące może być spotkanie dwóch zranionych dusz. Opowieść o samotności i poszukiwaniu miłości, która skłania do refleksji oraz pokazuje, że nawet trudne emocje mają znaczenie w naszej drodze ku prawdziwej bliskości.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8423-350-4
Rozmiar pliku: 1,6 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG

Zwykły dzień

Nienawidzę tego dnia, szczerze go, kurwa, nienawidzę. Po prostu nie znoszę tego jednego dnia w roku, w którym wszyscy srają tęczą i wypluwają z siebie miliardy serduszek. Udają zakochanych, choć mają ochotę uciec. Wymuszone kwiaty, kolacje, zaręczyny…

Mówiłam już, że nienawidzę walentynek?

Nie pytaj dlaczego, przecież to oczywiste – jestem sama. Singielka, jak teraz ładnie mówią na samotne kobiety. Niechciane, niekochane, porzucone albo zdradzone.

Chyba od razu powinnam ci się też do czegoś przyznać. Nie jestem sama, bo tak wybrałam. Nie jestem samotna z wyboru, choć wolałabym pewnie tak o sobie myśleć. Nie, nie wybrałam tego i nie życzę nikomu, by musiał to przeżywać. Po prostu… nie spotkałam nikogo właściwego.

Czy próbowałam? Czy szukałam?

Błagam cię! Próbowałam miliony razy, w każdej możliwej formie. Chciałam mieć kogoś do kochania, kogoś, kto będzie kochał mnie taką, jaka jestem. Idealnie dopasowanego do mnie, moich wad i zalet, stylu życia i przyjaciół. Ale… ktoś taki chyba nie istnieje.

Każdego dnia zadaję sobie pytanie – dlaczego to właśnie ja jestem sama? Czy coś jest ze mną nie tak? Jestem niefajna, nieatrakcyjna, niekochalna?

W takie dni jak ten jeszcze bardziej odczuwam ciężar swojej samotności. To święto nie jest stworzone dla ludzi żyjących w pojedynkę. Przerodziło się w celebrację związków i udowadnianie za wszelką cenę, że miłość istnieje. Każdy rzyga już serduszkami, misiami i całym tym miłosnym szajsem, ale wypada kupić kwiaty i zaprosić ją na kolację albo ugotować coś dla niego, wybrać się do kina czy kawiarni. Wypada…

Pewnie, że mam dość, kiedy we wszystkich witrynach widzę serduszka i maskotki, czerwone baloniki i czekoladki, choć w głębi duszy chciałabym, żeby ktoś wręczył mi na spacerze nawet jedną różę, wytrzęsioną bombonierkę i dał buziaka. Tylko tyle… Chociaż może aż tyle.

Czy mi przykro? Czasem…

Zawsze, kurwa! Każdego dnia.

Czuję lekkie ukłucie bólu w klatce piersiowej i drgnienie serca, które nadal tęskni za uczuciem, za szybszym biciem. Moje usta zapomniały już, jak to jest, gdy ktoś je dotyka, smakuje, podgryza czy szczypie. Czasem, gdy je maluję, wolałabym, żeby nie były takie czułe i nabrzmiałe w oczekiwaniu, w tęsknocie, w napięciu. Przygryzam wargę, by poczuć, jak to jest, gdy ktoś je delikatnie skubie zębami i pociąga. Ten słodki ból pomieszany z rozkoszą. Kurwa.

Przepraszam, po prostu tego dnia tęsknota jest większa, bardziej dokuczliwa. Jutro mi przejdzie, wszystko wróci do normy. Dziś jest przecież kolejny normalny dzień, co z tego, że wszędzie są serduszka i zakochane pary, to nadal zwykły dzień. Dzień, który spędzam sama, w swoim mieszkaniu, pijąc rozwodnione wino i paląc papierosa. Tu nie dosięgnie mnie magia walentynek. Nie włączę dziś nawet telewizora. Zero miłości, zero skojarzeń. Żeby nie bolało, żeby moje małe, zbolałe serduszko nie cierpiało.

Chcesz, opowiem ci o sobie. Mam na imię Kamila i mam dwadzieścia dziewięć lat, od prawie pięciu jestem sama. No, powiedzmy, z drobnymi przerwami, ale te krótkie relacje nie były niczym istotnym. Mężczyźni pojawiają się w moim życiu i znikają. Szybciej jednak znikają. Od czasu do czasu spotykam się z kimś, aby ponownie, mimo wielu porażek, na własne życzenie trochę pocierpieć. Dlaczego, mimo kolejnych zawodów, nadal próbuję? Cholera wie… Może to wrodzony masochizm, może chęć przeżycia jakichś emocji? Może próba udowodnienia sobie, że jestem jeszcze coś warta? Masz rację, to głupie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że moje próby są skazane na niepowodzenie. Może nie powinnam tak myśleć, ale kiedy kolejny raz facet nie chce mieć ze mną więcej do czynienia i znika, coraz trudniej zachować wiarę, że kiedyś się uda. Każdy kolejny okazuje się bucem, nierozumianym mężem szukającym jedynie kochanki, będącej odskocznią od jego nudnego życia, albo idiotą, który szuka kobiety, żeby się nią zmasturbować. Wtedy nawet wino nie jest w stanie rozgrzać mojego wnętrza. Po każdej kolejnej porażce siadam z kieliszkiem na balkonie, palę i płaczę. Po prostu pozwalam, żeby wszystkie te emocje opuściły moje ciało i zmyły ze mnie poczucie, że jestem niewystarczająca i niechciana.

Myślisz, że obarczanie siebie winą za te niepowodzenia to zły pomysł? Ja też, ale kiedy kolejny match z Tindera, z którym wypisujesz dniami i nocami, nie chce się z tobą spotkać, to zaczynasz myśleć, że to z tobą jest coś nie tak, że czegoś ci brakuje, że to jednak twoja wina. Może źle wyglądam, może nie jestem zabawna? Może to moja osobowość, a może tylko za gruby tyłek? Wracam do domu i magluję w głowie miliony myśli, dlaczego znowu nie wyszło. Dlaczego…?

Po każdej kolejnej nieudanej randce muszę odreagować. Po prostu muszę, bo inaczej nie dałabym rady. Co wtedy robię? Zaczynam pisać. To nic specjalnego, książka o skomplikowanej miłości. Wymyśliłam ją kiedyś, w ciepłą letnią noc, kiedy nie mogłam zasnąć. Wyszłam na balkon zaczerpnąć powietrza i w mojej głowie pojawił się On.

Nie wiem skąd, po prostu go zobaczyłam. Wysoki, ciemnooki blondyn, w rozpiętej koszuli, zakrywającej lekko zarośnięty tors i skrawek płaskiego brzucha. Boże, umarłam, gdy przed moimi oczami stanął tak niewymuszenie swobodny. Mógłby być kimkolwiek, byle był blisko i dał mi oddychać tym samym powietrzem.

Możesz nie wierzyć, ale tamtej nocy po raz pierwszy w życiu widziałam zmaterializowane pożądanie. A co najdziwniejsze, dużo bardziej pociągało mnie jego skomplikowane wnętrze, aż pragnęłam posiąść jego umysł. Od tego dnia wiedziałam, że chcę go więcej, że muszę go poznać.

Napisałam wtedy dwa rozdziały. Wiedziałam, czego pragnie, jaka jest jego historia, kim jest i po co przybył do mnie. Miałam opowiedzieć jego historię, miałam pokazać go światu, choć chciałam zachować go tylko dla siebie. Nie pozwolił mi. Kazał mi pisać, tworzyć go na kartach mojej powieści. Pozwoliłam mu więc się prowadzić. Nigdy nie czułam takiego natchnienia jak tamtego wieczoru. Po prostu pisałam, a słowa wypływały spod moich rąk.

Był we mnie, był mną. Musiałam go tylko uwolnić.

Oto on.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij