Tylko nie mów nikomu - ebook
Książka opowiada o zawiłych relacjach międzyludzkich, o poszukiwaniu własnej drogi oraz konsekwencjach złych wyborów. Akcja toczy się w niewielkim mieście, gdzie trudno być anonimowym. Główne bohaterki (dwie siostry) zmagają się z życiowymi problemami, którym towarzyszą niewyjaśnione morderstwa. Pierwsza z sióstr pragnie stać się znaną blogerką. W tym celu za wszelką cenę poszukuje niecodziennych historii, które mogłaby wykorzystać, by zainteresować czytelnika. Druga z sióstr zmaga się z trudami macierzyństwa i pracy na etacie. Pewnego dnia równowaga zostaje zachwiana, a na życiu małżeńskim pojawia się rysa, która łamie jej serce. Jednak to jeszcze nie koniec złych wiadomości. Jej przyjaciółki giną w zaskakujących okolicznościach. Czy ona będzie następna?
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Sensacja |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788397928206 |
| Rozmiar pliku: | 421 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
ROZDZIAŁ I - ZULA
Słoneczny marcowy dzień zapowiadał nadchodzącą wiosnę, której Ula niekoniecznie oczekiwała. Powolnie i ociężale idąc chodnikiem rozglądała się dokoła nie widząc nic ładnego w pozimowym obrazie miasta. Rozmyślała o wielu sprawach, a zwłaszcza o swojej niespełnionej karierze, o swoich marzeniach, o kolejnej porażce w pracy, czy o siostrze, która jest wybitną plotkarą, a każdą opowieść, którą usłyszy puszcza dalej w eter, by na wszelki wypadek wszyscy się dowiedzieli. U nich w rodzinie krąży nawet taki żart, jeśli bardzo chcesz, żeby wiadomość szybko się rozeszła powiedz o tym Magdzie i na końcu dodaj „tylko nie mów nikomu”. Wtedy informacja rozchodzi się szybciej niż darmowe choinki na święta. I tak właśnie siostra-plotkara Uli czasem zdradza jej szczegóły ze swojego życia, jak również z życia każdego kto zamienił z nią chociaż słowo. Kiedyś były to tylko zwykle ploteczki, ale teraz widzi, że wsiąknęła w świat jeszcze bardziej, chyba z racji swojej samotności i nudnego życia matki dwójki dzieci. Jej siostra zawsze marzyła o lepszym życiu, o wyrwaniu się z szarych blokowisk i stania się kimś lepszym od innych, chciała należeć do innego świata, a przez jej naiwność i dobre serce utknęła w świecie zwykłych szaraków, wciąż lawirując między gotowaniem obiadków dla mężulka, podcieraniem tyłków rozwydrzonym diabełkom, a mało perspektywiczną pracą. Na szczęście ona sama nie założyła rodziny, nie jest w końcu taka głupia, żeby poświęcać się dla małych bąbelków. Widocznie nie jest jej to pisane, by oddać swą młodość i niezależność w zamian za uśmiechy małych brzdąców. Z pewną dumą pomyślała, że jest inna niż siostra, nie jest skłonna do tak absurdalnych poświęceń.
Kiedyś miały doskonałe relacje, jak to siostry, mogły porozmawiać o wszystkim, wspierały się w trudnych chwilach, gdy życie uczuciowe kolejny raz obierało niewłaściwą drogę i w chwili, gdy zmarła ich ukochana babcia, która poświęcała im każdą wolną chwilę. To był dla nich najtrudniejszy czas. Babcia była powierniczką ich najskrytszych tajemnic i marzeń, to ona motywowała je do działania i za każdym razem dopingowała nawet w najmniej realnych postanowieniach. Ta niewysoka kobieta o serdecznym uśmiechu i gołębiosiwych włosach była uosobieniem dobroci i ciepła, taki stróż domowego ogniska. Kiedy zaczynały się kłótnie w rodzinie, babcia zawsze potrafiła je załagodzić, miała dar przekonywania i negocjacji z trudnymi, a wręcz twardymi charakterami ich rodziców. Gdy były nastolatkami, zawsze wstawiała się za nami, by mogły korzystać z życia tak jak rówieśnicy, a nie siedzieć jedynie w książkach i pomagać w obowiązkach domowych. Ula miała wrażenie, że babcia była bardziej nowoczesna niż jej rodzice. Interesowały ją różne nowinki, ale rzeczy takie jak telefony czy komputery, wciąż sprawiały jej trudność i ciężko było jej cokolwiek wytłumaczyć. Czasem nawet myślała, że granice jej umysłu nie były w stanie poszerzyć swojego obszaru, ale mimo to chciała podążać za stale rozwijającym się światem i iść do przodu. Według babci nie było sensu być tak konserwatywnym i żyć w ciągłym spięciu tyłka lub „co inni powiedzą”, tylko żyć zgodnie z ówczesnymi normami i brać z życia co najlepsze, bo w końcu życie mamy jedno. Jej dewiza życia w sposób zgodny z własnymi przekonaniami tak bardzo utkwiła Uli w głowie, że od zawsze starała się kierować własnym szczęściem, a zalążki babcinego postrzegania świata tkwiły w młodym umyśle Uli i od podstaw stworzyły u niej wizję potrzeby wykonywania w życiu tego czego potrzebuje dusza, by nie poddawać się normom i by nie wpaść w wir typowej nudnej pracy biurowej, do której tak gorliwie próbowali ją przekonać rodzice. I tak z chwilą odejścia babci, świat młodej dziewczyny przestał być napędzany niestrudzoną nadzieją na realizację wszelkich, nawet najbardziej szalonych pomysłów, wszystko co miało jakiś sens przestało mieć znaczenie, a wizja spełnienia marzeń zmieniła się w wizję wiecznej porażki. Utknęła tu w tym mieście, niby wojewódzkim, a jednak trochę za małym. Ale i po tym się podniosła jak zawsze, za to jej siostra miała kolejny pretekst do narzekań i użalania się nad własnym losem.
Magda mieszka w bloku na strzeżonym osiedlu, niby nic specjalnego, ale jej mąż zawsze podkreśla, jakie to ważne, by dbać o dobry wizerunek, tak jak to robią oni, za co rodzina powinna być im wdzięczna. Szkoda tylko, że ciągle brakuje im na wszystko kasy i doją od jej rodziców ile się da. We wszystkim dostają pomoc, w finansach, w opiece nad dziećmi, nawet dostali auto od jej rodziców. Ona za to zawsze słyszy, że przecież jest zaradna i sobie poradzi. Czasem zastanawia się, czy na pewno jest ich dzieckiem, czy tylko jakaś przybłędą, którą postanowili przygarnąć. Miłość rodziców nie zawsze jest sprawiedliwa i równomiernie rozłożona na dzieci. W jej przypadku całą tą miłość zabrała jej bezradna siostra, która w swojej nieporadności nie potrafi już sama wyjść z domu na spacer z dziećmi. Ula wielokrotnie zastanawiała się nad tym, czy takie osoby powinny mieć dzieci. Skoro nie radzi sobie sama ze sobą, to jak ma zajmować się dziećmi. Dlatego właśnie ona i mama przychodzą na zmianę do Magdy, by pomoc ogarnąć dom i dzieci. Chociaż osobiście nie przepada za dziećmi, wiecznie krzyczącymi i piszczącymi, to jednak robi to dla siostry, a w zamian za to raz na jakiś czas Magda raczy ją ciekawymi opowieściami i ploteczkami, które ma nadzieję w przyszłości wykorzystać na moim blogu.⁕
ROZDZIAŁ II - MIŁOSZ
Po śmierci matki Miłosz kompletnie zaniedbał dom, lecz zupełnie mu to nie przeszkadzało. Nie widział sterty brudnych ubrań, nieumytych, zaschniętych naczyń, warstw brudu i tumanów kurzu oblepiających meble i podłogi. Przecież ubrania i naczynia może kupić nowe, w końcu stać go na to. Po matce zostało mu nieco gotówki, dlatego woli zamawiać gotowe jedzenie, wtedy nie trzeba zmywać, a ubrania te, które ma są w porządku, nie przeszkadza mu ich przepocony, permanentny smród. Matka stawiała mu tylko ograniczenia, wiecznie upominała i nie pozwalała cały dzień zajmować się własnymi sprawami, a przecież miał tyle do zrobienia. Może lepiej, że już jej nie ma nie będzie już przeszkadzała w jego obowiązkach. Najważniejsze były ryby i utrzymanie odpowiednich parametrów chemicznych i biologicznych w akwariach, a to przecież ciężka praca i wielka odpowiedzialność za utrzymanie przy życiu tych wodnych istot. Matka nigdy tego nie rozumiała, ale pozwalała mu na zajęcie, które dawało mu tak dużo spokoju i wyciszenia, cieszyła się, że siedzi w domu i ma go pod kontrola. Na swoje akwaria poświecił jeden z pokoi, jedno stało też w salonie. Mieli dużo miejsca w czteropokojowym domku, który użytkowali tylko z matką. Ich dom znajdował się na końcu zabudowy szeregowej domków jednorodzinnych, nieopodal centrum miasta. W domu było jeszcze dużo wolnej przestrzeni, którą mógł wykorzystać na postawienie kolejnych akwariów, tym bardziej teraz, kiedy matki już nie było. Już kalkulował ile kupi nowych gadżetów, może nowe filtry, a nawet specjalnie tworzone na zamówienie akwaria za pieniądze otrzymane po śmierci matki. Jego marzeniem jest założyć egzotyczne akwarium, mające tysiąc litrów pojemności, ale do tego potrzeba wyspecjalizowanych sprzętów, które do tej pory były dla niego nieosiągalnym marzeniem. Rozmyślał o tym, jakie to ma szczęście, los się do niego uśmiechnął, może teraz całkowicie poświecić się pasji i dbać o ten podwodny świat należący do Welesa, boga świata podziemnego i obfitości, narodzonego z pierwotnego morza. Wtem coś przyciągnęło jego uwagę, na szyby jednego z mniejszych akwariów wyszły małe ślimaki, były to świderki i rozdętki, to znak, że coś jest nie tak. Melanoides tuberculata, bo tak właściwie nazywają się świderki, to popularne ślimaki wodne. Są niezwykle przydatne w utrzymaniu czystości w akwarium, a odpowiedzialne są za pochłanianie resztek pokarmowych, czyli pełnią funkcję porządkową w wodnym świecie. Ich wygląd jest zupełnie niepozorny, osiągają zaledwie dwa centymetry. Taki mały osobnik o szarym ubarwieniu i stożkowatej skorupie potrafi wiele zdziałać dobrego dla zapalonych akwarystów. W ciągu dnia pozostaje pod ziemią, a w nocy rozpoczyna swoją wędrówkę w poszukiwaniu jedzenia. Przekopuje podłoże tworząc poduszki powietrzne co zapobiega tworzeniu się stref beztlenowych przy jednoczesnym zachowaniu koegzystencji z roślinnością danego zbiornika wodnego. Ich wyjątkowość skupia się głównie na byciu wskaźnikiem złego stanu wody, czyli przesłanek do konieczność podmiany wody bądź sprawdzenia parametrów wody, w tym poziomu azotanów. Znakiem rozpoznawczym jest wyjście świderków z podłoża i skierowanie się w stronę tafli wody. Woda w akwarium ma złe parametry, widocznie przez to, że teraz sam musi o siebie zadbać, zaniedbał swoich podopiecznych, co może doprowadzić do chorób i ich powolnej agonii. Jakie to wyjątkowe i bezcenne co potrafi stworzyć natura, by zadbać o swój wewnętrzny ekosystem. Miłosz był tym zachwycony i z ekscytacją mógł godzinami oglądać podwodny świat swoich pupili.
W swojej kolekcji miał niezwykłe okazy, pielęgnice i piękniczkowate, jedne łagodne i przyjazne, a drugie drapieżne i niebezpieczne. Kochał na nie patrzeć i mieć świadomość, że są od niego zależne niczym ludzie od Boga. To go nakręcało i sprawiało mu ten rodzaj niezdrowego podniecenia, który odczuwa drapieżnik przed schwytaniem ofiary.⁕
ROZDZIAŁ III – WIZJA SUKCESU
Marcowe poranki nie są ulubionymi według Uli, zbliża się wiosna, więc znów zacznie się intensywniejsza reakcja alergiczna, w zasadzie na wszystko. To jest jej pięta achillesowa, alergia potrafił ją zniszczyć w kilka chwil, gdyby nie leki, nie mogłaby normalnie funkcjonować. Na szczęście żyje w czasach rozwiniętej nauki i medycyny, dzięki czemu ma możliwość niwelować skutki swojej choroby. Najgorzej jest wiosną i latem, kiedy to wszyscy cieszą się życiem, rozkoszują urokami przyrody, ona rozpoczyna swoją drogę wzmożonego cierpienia. Jej ulubionymi porami roku są jesień i zima, wtedy odczuwa ulgę, ma czas na odbicie się od dna i chwilę na zebranie sił przed kolejną falą alergenów nadchodzących wraz z tak wielbioną przez innych ludzi wiosną. Najpierw wychyliła nogę spod grubej kołdry, oczywiście antyalergicznej, było zimno. Dziś miała ważny dzień, więc nie było czasu na marudzenie. Umówiła się na spotkanie z dziewczyną, która pracuje jako instruktor nurkowania i jeździ po całym świecie. Uważała, że to świetna historia, długo czekała na tak ciekawy temat, który w końcu zwiększy popularność jej bloga. Nieustannie wierzy w powodzenie swojego dzieła, mimo wielu przeciwności i braku akceptacji jej pomysłu przez rodzinę. Swój blog nazwała: „Zakręcona ZUla”, pseudonim ZUla powstał z połączenia inicjału jej nazwiska oraz imienia - Zakrzewska Ula, czyli ZUla. Blog ma swoich fanów i czytelników, ale według niej cieszy się zbyt małym zainteresowaniem, jakiego w rzeczywistości oczekuje. Nieustannie szuka więc ciekawych tematów, które przyciągną obserwatorów. Gdy już zdobędzie upragnioną popularność, będzie mogła utrzymywać się tylko z prowadzenia takiej działalności i nigdy więcej nie będzie musiała podejmować pracy w jakiejś korpo albo innym nudnym miejscu.
Ula ociężale wstała z łóżka i swoje kroki standardowo skierowała w stronę łazienki, by zmyć z siebie ślady nocy i dobudzić się w ten chłodny poranek. Pod prysznicem rozmyślała o planie rozmowy, co prawda wszystko miała już przygotowane, cały scenariusz i szczegółowe pytania jakie chciała zadać swojej rozmówczyni. Tak na prawdę bardzo jej zazdrościła niezwykłego życia globtroterki, wiecznie w podróży, z milionem przygód i wśród rozmaitych ludzi. Co za wspaniały styl życia, bez zmartwień, bez ograniczeń, można robić to co się lubi, żyć pasją. Och, jak ona jej zazdrości! Z tą myślą wyszła szybkim krokiem spod prysznica i równie szybko z wielkim hukiem rąbnęła o podłogę. Grymas bólu przeszedł jej po twarzy, niezdarnie próbowała się podnieść. Wsparła się o umywalkę i dźwignęła do góry, sprawdziła czy jest cała i nie ma połamanych kości. Ależ ona jest gapą, poślizgnęła się na dywaniku, widocznie za szybko chciała wyjść, trzeba więc pomyśleć o takim antypoślizgowym. Cała obolała powlokła się do sypialni po przygotowane dzień wcześniej ubrania. Jej mieszkanko było tak małe, jak tylko można sobie wyobrazić, lecz przynajmniej sypialnia była oddzielona. W skład całej jej posiadłości wchodził minisalon z kuchnią, sypialnia i łazienka z toaletą. Całość nie miała trzydziestu metrów kwadratowych, ale najważniejsze było to, że miała swój kąt. To mieszkanie po babci, która swoje poprzednie, znacznie większe oddała rodzicom, a sama przeniosła się do tej klitki. Była wspaniałą osobą, niezwykle ciepłą i serdeczną, lecz za bardzo dawała się wykorzystywać jej rodzicom. Ula pomyślała też o tym, że może teraz karma wróciła i to jej siostra Magda wykorzystuje rodziców, tak jak oni kiedyś jej babcię. Mają taki los, na jaki zapracowali, szkoda tylko, że tak bardzo nie interesują się jej życiem, a jak już chcą w nim zaistnieć, to wiecznie ją krytykują za jej styl życia i nieszablonowe pomysły.
Ubrana w kolorowy garnitur z motywem kwiatowym, wyglądała i elegancko i na luzie, tak jak lubiła najbardziej. Dobrała do tego czarne botki i płaszcz z grubej wełny, co sprawiło, że czuła się pewna siebie, jak kobieta sukcesu. Niedługo jej się powiedzie i kiedy odniesie sukces, już zawsze będzie mogła wyglądać tak jak lubi. Lekko utykając wyszła z mieszkania i skierowała się do swojego citroena. Auto ledwo odpaliło, z myślą o konieczności odwiedzenia mechanika, co wiązało się z wydaniem gotówki, której nie miała, ruszyła na spotkanie z przyszłą gwiazdą jej bloga.
Spotkały się w jakże modnej obecnie kawiarni w centrum, tuż po otwarciu. Tak ranne spotkanie, jest dla Uli wielkim obciążeniem, tym bardziej w weekend, kiedy potrzebuje odreagować ciężki tydzień pracy w kolejnej firmie, w której pewnie i tak długo miejsca nie zagrzeje. Ale cóż, dla wyższego celu jest w stanie się poświecić, by tylko osiągnąć upragniony sukces. Namiary na dziewczynę od nurkowania podała jej znajoma z czasów szkolnych, którą spotkała jakiś czas temu podczas zakupów. Słowo do słowa i okazało się, że jej dawna znajoma zna kogoś o ciekawej historii, którą Ula mogłaby opisać. Scuba diverka początkowo wzbraniała się przed spotkaniem, lecz w końcu uległa namowom i propozycji darmowego śniadania i kawy. Początkowo Ula myślała o lunchu, lecz dziewczyna wolała wczesna porę na spotkanie, ze względu na przyzwyczajenie do porannych pobudek w egzotycznych krajach. Szkoda tylko, że tutejszy klimat nie był zachęcający do porannych pobudek dla Uli. Lekko zaspana i mocno poobijana dotarła do kawiarni punktualnie, gdzie instruktorka nurkowania już czekała. Przywitały się szeroko uśmiechając i zasiadły do zajętego wcześniej przez gościa Uli stolika. Po złożeniu zamówienia, dziewczyny podjęły temat dzisiejszego spotkania.⁕
ROZDZIAŁ IV - WYWIAD
Ula przeprowadziła w swym życiu już wiele wywiadów, rozmów i konwersacji o życiu, planach i historii innych ludzi. Co prawda do bycia profesjonalistką brakowało jej jeszcze trochę doświadczenia, ale za to nadrabiała swoją charyzmą. Była przyzwyczajona do zadawania typowych jak i zaskakujących pytań i miała zawsze przygotowany scenariusz zaplanowanej rozmowy. Najpierw wdrażała ten standardowy scenariusz rozmowy, a następnie dodawała coś ze smaczkiem od siebie, takie pytania nadające wywiadowi urozmaicenia i indywidualności. Uwielbiała dodawać coś więcej, dzięki czemu miała stać się bardziej rozpoznawalna. Tylko ona sama wiedziała ile trudu i ciężkiej pracy włożyła w realizacje swojego marzenia, teraz jednak marzenie się spełniało, a ona realizowała kolejne cele, by to marzenie urzeczywistnić w całości. Za każdym razem kiedy myślała o tym, że małymi kroczkami podąża do wymarzonego celu, wspominała ukochaną babcię, która zawsze zagrzewała ją do walki. Ula czuła niczym niewypełnialną pustkę i żal, że babcia nie zobaczy już jej rychłego sukcesu. Teraz jednak z całą swoją rezolutnością i śmiałością pragnęła jak najlepiej przeprowadzić rozmowę z tą globtroterką. Pamięta, że kiedyś już próbowała przeprowadzić wywiad z inną kobietą, która również podróżowała po świecie i jednocześnie pracowała w niekonwencjonalny sposób. Zajmowała się pracą na prywatnych jachtach, zazwyczaj dość zamożnych osobistości. Zaczynała na statkach pasażerskich pływających przez Atlantyk, z czasem jednak dzięki poznanym ludziom i zdobytym kontaktom zaczepiła się w agencji obsługującej prywatne jachty bogaczy. Wystarczyła dobra znajomość języka angielskiego, a z czasem douczyła się także nieco hiszpańskiego. I tak stacjonowała jako służba na statkach arcybogatych ludzi w rejonie morza karaibskiego, chociaż czasem też miała możliwość zawitać w rejon morza śródziemnego na Lazurowe wybrzeże, gdzie zamożni ludzie pragnęli przybyć na uroczystość wręczenia Złotych Palm na słynnym Festiwalu Filmowym w Cannes, wśród całej śmietanki towarzyskiej wielkiego świata popularnych i ultrabogatych. Ten wywiad nie doszedł do skutku, najpierw ograniczenia związane z pandemią, potem dziewczyna wyjechała, miały nawet umówić się na Skype, by dokończyć rozpoczęte już dzieło Uli, lecz wszystko ułożyło się inaczej niż to było planowane. Ula była zachwycona historią Darii, niestety los nie dał jej możliwości przeprowadzenia wywiadu. Nie zraziła się tym, może jeszcze uda się to dokończyć. W międzyczasie pojawiła się możliwość rozmowy z Gabi Dorn o jej równie interesującym życiu zawodowo-podróżniczym. Ludzie lubią takie historie, lubią marzyć, że im też się uda zrealizować swoje marzenia. Właśnie dlatego tak bardzo chciała opisać taką historię, by dać nadzieję swoim czytelnikom na to, że marzenia się spełniają.
Ula zaplanowała, że na początku wywiadu zrobi krótkie wprowadzenie i opis bohaterki jej opowieści, następnie umieści zadane pytania i odpowiedzi uzyskane od rozmówczyni. Dziewczyna wyglądała raczej jak oderwana od rzeczywistości, tu w tym mieście, gdzie większość ludzi jest nijaka i nie rzucająca się w oczy, ona wyróżnia się stylem raczej ospałej surferki. Długie blond włosy zebrane u góry czymś w rodzaju opaski, ale bardziej przypominającej sznurek, luźnej koszulce, spranych dżinsach i sportowych butach z wywalonymi językami na zewnątrz, a jej opalenizna w kolorze karmelowym zupełnie kontrastowała z szarym kolorem tego miasta. W mniemaniu Uli dziewczyna epatowała nieco bananowym pochodzeniem, lecz po chwili zmieniła zdanie i pomyślała, że to oderwanie od rzeczywistości wcale nie jest takie drastyczne, bo dzisiejsza młodzież już taka jest.