Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Urwisko za lotem sowy. Wiersze z wielu lat niepublikowane w książkach - ebook

Wydawnictwo:
Seria:
Format:
EPUB
Data wydania:
8 września 2026
2699 pkt
punktów Virtualo

Urwisko za lotem sowy. Wiersze z wielu lat niepublikowane w książkach - ebook

Blisko trzysta wierszy i poematów powstających przez całe życie twórcze Piotra Matywieckiego, dotąd nieobecnych w jego książkach. Pisane w różnych latach teksty wracają do dawnych tematów i obrazów, wzmacniają je, prowadzą interpretacje w nowych kierunkach i odsłaniają nieznane wcześniej strony dorobku poety. Zbiór został skomponowany poza chronologią, według intuicji, skojarzeń i przepływu motywów. Wiersze spotykają się ponad czasem swojego powstania, tworząc nurt, który biegnie równolegle do dotychczasowych publikowanych dzieł autora. Całość można czytać osobno, ale także jako nową drogę prowadzącą przez całą twórczość Piotra Matywieckiego. Unikalny zapis tego, co przez lata pozostawało poza książkami, a jednak od początku było ich częścią.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68759-47-1
Rozmiar pliku: 1,7 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Zapoznany

znałem suche igliwie zimną morską falę

deszcze kropel i meteorów i dni i lat

znałem co było znałem datę moich narodzin

znałem poziomkę i przebiśnieg i Boga którego nie znałem

abstrakcje punkt linię prostą inne wymiary

wstyd że znam siebie znałem siebie bez wstydu

lustro zaznało mnie moimi oczami

znałem książki i nieczytaną Księgę

znałem słowa o słowach

byłem ogniem który spalił wszystko co wiedział o sobie

znałem swoje sny i zapomnienie o nich

znałem zero bezwzględne

całe miasto znałem lepiej od mojej kamienicy

ktoś mnie poznał poznałem to po nim

znałem widok chmury od strony kosmosu

cokolwiek chciało żebym je znał było mi znane

znałem prawdę i to co mi się wydawało

w Księdze domyśliłem się Adama i jego potomków

chociaż nie znałem się na poznawaniu

niektórych ludzi znałem znali mnie moimi oczami

data wszystkich dat cudzych i moich

urwisko za lotem sowy

.

Podróż (I)

I. Wzrok

Bóg przezroczysty, bo nieistniejący –

tak widział Adam, zanim był stworzony,

zanim istniał i widział.

Dlatego Bóg stworzył Siebie i Adama –

chciał pamięci, żeby mieć czas,

kiedy będzie w wieczności,

i kiedy Go nie będzie po wieczności,

żeby pamiętać swoje znowu nieistniejące

samowidzenie Adamowe.

II. Bez mapy

Wieczny potop nie pozwala

gdziekolwiek mieć ziemię.

Arka dryfuje

w ziemi, na ziemi,

w powietrzu, w niebie,

pod wodą, na wodzie,

pod żaglem ognia w człowieku.

Riste, ajonol, ekrus, okoh

(takie zwierzęta żyły przed potopem,

wymyślam nazwy, bo nie ma nazw) –

w te stworzenia obleka się Arka

i w żywe, jaskiniowe łuczywo,

i w martwą, skalistą mowę Kaina.

Arka zamknięta w nich na zawsze

we mnie żegluje, a nie znam wód.

III. Czas praindoeuropejski

Aisk – błyskawiczny dźwięk.

Oznacza jasność. Błyskawicznie znaczący.

Dłużyły się tysiąclecia, żeby słowo „aisk”

zmieniło się w słowo „iskra”. Wspominam:

kiedy byłem chłopcem magizowałem światło

uwielbianym słowem „iskra”.

Błyskawicznie długie wspomnienie,

dłuższe od prehistorii.

IV. Narrator

Homer myślał dziennik

wersetami _Iliady_ i _Odysei_ –

słowa oprócz własnego znaczenia

służyły mu jako znaki przypomnień,

bez eposów.

Homer w myślach mówi Homera i z niego wywodzi

swoje życie. Wie, co było widziane,

co prześlepione, co się zdarzało, co musiało milczeć.

To jego epos.

V. Nieznany grecki filozof z VI wieku p.n.e.

Zapomniano, jak się nazywał,

co mówił. Zapomniano, że był.

I w tym zapomnieniu – jest.

Anegdota o nim:

Ziemia. Niebo. Zwierzęta. Rośliny.

Czas i miejsce. Ludzkie życie. Myśl.

VI. Duszyczka

Między nami

echo i cień mędrca, którego nie było,

bo nie ma mądrości.

Patrzy echo, mówi cień,

nie słyszymy się, nie widzimy.

VII. Elpenor

_P. Ż._

Wygadany, nieśmiały.

Mówił, żeby nie wiedziano, kto mówi.

Ekscytował się życiem sławnych,

ich słabostkami, śmiesznościami. Opowiadał, opowiadał.

To był żałosny chichot z samego siebie.

Łatwo go się znało, bezosobowo,

może łatwiej niż zwyczajnych i sławnych,

bo nie chciałem wiedzieć, jak cierpiał w życiu

i w konaniu. Zniknął.

VIII. Pewność

Boję się myśleć,

mówić,

pamiętać, zapomnieć.

W lęku odważny –

dlatego jestem.

IX. Znamię Kainowe

Wiatr na czole rozrzutny jak losowe liczby.

Zmarszczka przemyśla się na nic.

Od spojrzenia noworodka do śmierci starca

jaskółka nielotna. Gładkie czoło.

Wzrok głębszy od przestrzeni i płytszy od oczu.

Nie ma znamienia na czole.

Gwiazda przezroczysta w przezroczystym dniu –

chwila na moim czole.

Od dzisiaj jaskółka nie spóźnia się,

bo to właśnie teraz.

Teraz od dzisiaj do dzisiaj kołuje

na czole zawsze.

X. Tło

W pamięci dzieciństwa szare ekrany

pierwszych telewizorów – szara pamięć.

Szarzeją aktorzy moralitetów Brechta –

wtedy je wyświetlano. Szarzeję wpatrzony

bez światła.

XI. Głowa popiołu

Czego popiół dowiaduje się

sprzed ognia?

O czym myślą spopielone myśli?

Co popiół sobie wyobraża?

Popiołowi nie zadaje się pytań.

XII. Światło

Ktoś rzuca cień.

Czy to możliwe, jeżeli jest we własnym cieniu?

A przecież rzuca cień poza siebie –

tak bardzo chce widzieć się

tam, gdzie świeci promień faktu

najciemniejszy w przeszłości.

XIII. 15 II 1978

Przeszklona rotunda banku PKO,

budowana w latach 1960–1966.

Po dwunastu latach w piwnicach wybuchł gaz.

Wiadomość rozniosła jedną chwilę miasta.

Rumowisko przeszukiwano wiele dni.

Zginęło 49 osób.

Po roku rotundę odbudowano,

w elewację wmontowano tablicę pamiątkową

i przyciemnione szkło. Oblepiono reklamami.

XIV. Promień

Wbić światło w żywą przeszłość,

unicestwić zdarzenie.

I dobić czas

między dawnym faktem a mną teraźniejszym.

Ale zdarzenie zawsze zmartwychwstaje.

I mnie przebija.

* * *

Czy jakiś historyk poznał ciszę,

kiedy zdarzenie nic nie mówiło?

XVI. Traktat o niewyobrażalności faktów

_Jedno może być faktem lub nie być,_

_a wszystko inne pozostać takie samo._

Wittgenstein

Zdarzenia nie ma.

Oderwało się od teraźniejszości,

zagłębiło w pamięci.

Kiedy je przywołuję,

zdarza się,

że pamięć je zasłania

i fakt znika.

A wydobyta pamięć

bez faktu

staje się czysto teraźniejsza.

Nieuprzedzona

czeka na nowy fakt,

nie wiedząc,

czy to inny, czy ten sam.

XVII. Prawda

Sprostowanie pisane krzywymi liniami,

bo musi przypodobać się fałszom.

Ale przyjdzie Ten, Który Skreśla,

sprostuje sprostowanie,

wywlecze pismo z tego, co spisane.

Zapomnimy. A zdarzenie przetrwa.

XVIII. Miłośnik rocznic

Oczekiwane, solenne obrzędy długiego czasu

i zdawkowe rytuały, kiedy przychodzi ich chwila.

Kocham rocznice, ale czuję brutalny kontrast:

czas płynął jak przybierająca fala,

a rocznica jak powierzchnia pustej fali –

nie ma pod nią czasu.

Ale kontrast łagodnieje.

Kiedy wzbiera rocznica urodzin, rocznica śmierci nie ma czasu.

Między urodzeniem i śmiercią zdarzenie zdarzeń

wzmaga się i niknie w tej samej rocznicy.

Ja, miłośnik rocznic, zapomniałem,

że są rocznice, które nie szukają dat.

Dziennik nieustanny: Odyseja tego, że jestem.

XIX. Plaża

Ciułane chude dni,

już nawet niegłodne pamięci, słabują.

Kiedy je najostrożniej datuję,

nie mogą się schować, przemoc czasu

je niszczy. Bledną, kruszeją

kamyki wyjęte z morza. Morze jest całe.

XX. Wszędzie

Nigdzie morza, nigdzie okrętu,

żagiel jest wiatrem.

XXI. Przestrzeń

Żmudne podejście błotnistą leśną drogą

na słoneczną równinę owianą wiaterkiem.

Dalej urywa się skarpa.

To pamięć się wspina, wyrównuje, urywa.

Znad skarpy widok skał

i nieba między nimi.

XXII. Przestrzeń ma głos

Mowa czy krzyk?

A może głos nieludzki kamiennej lawiny?

Jaka skała ten głos natychmiast odbija?

Jak długie jest wspomnienie,

w którym rozlega się echo? – Tak długie,

że nie ma głosu.

XXIII. 18 I 1986

Katastrofa promu kosmicznego.

Na ekranach świata

chmura paliwa, metalu, ludzkich szczątków

w pustce. Patrzenie w niebo

od prehistorii do dzisiaj.

XXIV. Tu i teraz

Gdzie jest to, czego nie pamiętam?

Kiedy to jest?

Wokół tego miejsca krążą katastrofy

i każda walczy o własną pustkę.

W tym czasie rodzą się teraźniejszości

i walczą z tym, gdzie się zdarzają,

bo nie chcą zostać w przypomnieniu.

Miejsce i czas istnieją po to,

żebym wiedział: nie istnieją.

XXV. Podróż

Ciało przenosi się z miejsca na miejsce.

Miejsce ciała przenosi się z miejsca do opowieści.

Słowo ciała przenosi się z mojego oddechu

do twojego milczenia. W każdym ciele,

w miejscu, w oddechu

nie wypowiada się niewypowiedziane –

przenosi się nigdzie. I nigdy się nie kończy.

XXVI. Powieść podróżnicza

Zdjęcie w paszporcie egzotyczne, bo to ja.

Sklep egzotyczny, bo kupiłem w nim drogę.

Chleb na drogę egzotyczny, bo smakuje bez ust.

Ten umarły jest egzotyczny, bo byłem żywy.

Buty egzotyczne, bo grób stoi w miejscu.

XXVII. Dusza wpleciona w węzeł życia wiecznego

Prostolinijny czas duszy.

Wieczność to też prosta linia

ale kołuje wokół siebie –

tym węzłem Bóg

zabawia duszę

zanim ją rozwiąże

w Bogu bez czasu i wieczności.

.

Na ślepo

Patrzę na topolę przez szept Wisły,

stuk dzięcioła, szmer mrowiska,

przez piorun.

Na cokolwiek patrzę, przestrzeń jest głosem.

Mówi oczom, że to, co widzą,

daje się zobaczyć tylko w chórze.

Ale dzisiaj, w ogniu lipca,

Usłyszałem, jak samotnie śpiewa

śnieg.

.

Cykl

1

Ziarno ma w sobie gest swojego siewu

i ziemię, z której wzejdzie, ma w sobie przed siewem.

2

Zamykam oczy, już nic.

Z szybkością światła pod powiekami –

nieruchomo.

3

Świetlista wolność światła –

odjęto mu źródła,

kosmiczne i ziemskie, gwiezdne i płomienne.

Już go nie popędzają. Światło bez szybkości,

wszędzie w tej samej chwili

świeci wiecznie.

Widzę się, nie muszę otwierać oczu.

4

Przeżyłem promień, znikąd

przeżył słońce,

wypromieniował świat ze świata.

Żyję, odłóg ciemności, zorza świadectwa.

5

Teologia snu, tego nie-miejsca,

gdzie Bóg walczy z wizją Boga

o swoje miejsce.

6

Oddech bez powietrza, bez oddychającego ciała,

bez czasu.

7

Plama słoneczna w próżni, bez słońca.

Nic jej nie zatrzymuje.

Nie pada na ziemię ani na listek.

Tak świeci przezroczystość,

sama przestrzeń.

8

Ukochane ciało,

ciemna kość obrazu w obrazie człowieka,

dotyk stworzenia z niczego.

9

Nieśmiertelność anioła stróża,

światłowód jego żył i tętnic.

Splątane nici w koszyczku babci – zbawione

wątki jej życia.

10

Chwila przywabia zimno,

zimno wabi burzę,

cyklon, wir,

wciąga rzęsiste nasycenie

w próżnię.

11

Dusza pragnie prawdy o sobie,

wącha swój bezmyślny oddech,

bez składni, biały jak wiersz

bez „jak”, bez porównań.

12

Poetę fotografują wzdychające – och i ach –

obiektywy. Nie na światłoczułym papierze,

ale na czarnonieczułym niebie sławy.

Niepodobny do wszystkiego.

13

Chwilę pomilczeć – to się przedłuży mową chwili.

Do końca życia i bez końca.

14

Słucham ptaków. Ich samogłoski

są spółgłoskami mojej głuchoty.

15

To nie ja żyję, ale ja zmartwychwstaję.

Przeciska się przeze mnie, rytmicznie,

Bóg – ale nie mam Jego serca.

16

Słucham

serca Jezusa przebitego uderzeniem serca Jezusa,

kiedy już jest Bogiem.

Okoliczności, Ewangelie – niepotrzebne.

Głucho i niemo moje serce

naśladuje Jego serce: ale ja

jeszcze mam biografię.

------------------------------------------------------------------------

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI

------------------------------------------------------------------------
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij