W drodze z Maryją - ebook
W drodze z Maryją - ebook
Objawienia w Trevignano Romano uważane są za kontynuację dramatycznych orędzi Maryi z Tre Fontane, w których przestrzegała Ona przed ateizmem, demoralizacją i zagrożeniem ze strony islamu. Włoska mistyczka i stygmatyczka Gisella Cardia, która w Wielkim Poście fizycznie doświadcza cierpienia Chrystusa, właśnie w Trevignano Romano otrzymuje kolejne przepowiednie dotyczące końca czasów. Maryja mówi tam o zagrożeniu ze strony Chin, przestrzega przed epidemią, wojną światową czy klęskami klimatycznymi. Przede wszystkim jednak wzywa do nawrócenia, pokuty i przyjmowania sakramentów.
Objawienia w Trevignano Romano – podobnie jak w Akicie – Maryja potwierdza krwawymi łzami. Jej przesłania nie pozostawiają wątpliwości: powtórne przyjście Chrystusa jest już blisko.
W tej książce zamieszczono poruszające, a nierzadko osobiste przesłania Maryi, które otrzymała Gisella Cardia.
| Kategoria: | Wiara i religia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-66407-82-4 |
| Rozmiar pliku: | 1,2 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Chociaż we Włoszech mieszkałem przez kilka lat (sprawowałem funkcję proboszcza dwóch parafii w pięknej Toskanii), nie byłem w tym czasie w Trevignano ani nawet o nim nie słyszałem. Moja „przygoda” z Trevignano i mieszkającą tutaj Gisellą – a w zasadzie z małżeństwem Cardia, czyli Gisellą i jej mężem Giannim – rozpoczęła się dopiero w 2017 roku. To właśnie wtedy, dokładnie wczesną wiosną, wpadł mi w ręce stary (z maja 2016 roku) numer czasopisma „Miłujcie się!”, w którym znalazłem artykuł na temat objawień Matki Bożej w Trevignano Romano. Przeczytałem ten tekst i poczułem w sercu, że muszę się tam udać. To wezwanie było tak silne, że w ciągu kilku dni zdobyłem numer telefonu do widzącej Giselli, zadzwoniłem do niej i umówiłem się na spotkanie. Tak to się zaczęło. Wracałem tam jeszcze wielokrotnie – najpierw sam, później zacząłem zabierać ze sobą inne osoby.
Tym, co mnie ciągnęło do Trevignano Romano, albo raczej: kto mnie tam ciągnął, jest Maryja. I robi to dalej, bo w czasie, gdy piszę te słowa, szykuję się do kolejnego już wyjazdu – tym razem z grupą osób z Wydawnictwa Esprit – aby przygotować materiały promocyjne dla tej niezwykłej książki, którą właśnie teraz, drodzy czytelnicy, zaczynacie czytać. Książka ta jest niemal tak niezwykła jak historia objawień Matki Bożej i Jej Syna w Trevignano Romano. Kiedy po raz pierwszy jechałem tutaj z moim przyjacielem i współbratem ze wspólnoty Misjonarzy Jezusa Miłosiernego, czułem, że ktoś mnie wzywa, można powiedzieć: zaprasza. Mimo wszystko najbardziej mnie wtedy interesowały objawienia. Zastanawiałem się, czy to możliwe, by były prawdziwe… Może to tylko złudzenia kobiety, która do Rzymu przyjechała za pracą z dalekiej Sycylii?
Samą Gisellę wyobrażałem sobie zupełnie inaczej. Gdy ją jednak spotkałem, od razu wywarła na mnie pozytywne wrażenie. W jej oczach ujrzałem prawdę, którą przekazywała nam od Jezusa i Jego Matki. W jej oczach, którymi przeszywała mnie na wskroś podczas pierwszego spotkania, był kawałek tego niesamowicie niebieskiego, włoskiego nieba. Spędziliśmy wówczas razem kilka godzin – zadawałem setki pytań, a ona spokojnie mi odpowiadała, nie uchylając się ani razu. Opowiadała o tym, jak to wszystko się zaczęło.
21 kwietnia 2016 roku po raz pierwszy objawiła się Giselli Matka Boża – wydarzyło się to w mieszkaniu małżeństwa Cardia. Potem – również w ich mieszkaniu – figurka Matki Bożej, którą przywieźli z Medjugorje, zapłakała krwawymi łzami. Nie koniec jednak na tym – takimi łzami zaczął płakać też Jezus Miłosierny z obrazu, który zakupili kilka miesięcy wcześniej w sklepie przy sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Rzymie. A jeszcze później, zwłaszcza w piątki i w okresie Wielkiego Tygodnia, na ciele Giselli zaczęły się pojawiać znaki męki Pana Jezusa.
To bardzo wiele – może nawet zbyt wiele jak na jedno, zwyczajne małżeństwo, które wcześniej, jak mi to sami wyznali, nie było szczególnie pobożne – znaków wybrania oraz potwierdzenia misji. Misji, do której – co do tego nie mam już w tym momencie żadnych wątpliwości – zostali wybrani przez Jezusa i Jego Matkę. Gdy ja sam, misjonarz Jezusa Miłosiernego, wziąłem z rąk Giselli Jego obraz z zaschniętymi na Jego obliczu krwawymi łzami, zapłakałem. Pytałem Go: „Jezu, czy płaczesz dlatego, że współcześni ludzie nie chcą przyjąć nawet Twojego miłosierdzia?”.
Orędzia Matki Bożej z Trevignano Romano są ściśle związane z orędziami z Tre Fontane. Słowa Maryi z Trevignano wydają się ich swoistą kontynuacją. Widzący z Tre Fontane, Bruno Cornacchiola – który kiedyś, jeszcze przed swoim nawróceniem, najpierw jako ateista, a potem jako heretyk, członek protestanckiej sekty walczącej z Kościołem katolickim, kupił pistolet, aby zamordować papieża Piusa XII – po swoim nawróceniu w 1947 roku aż do śmierci w roku 2001 miał liczne objawienia Matki Bożej, podczas których przekazywała mu Ona wiele wskazówek, tajemnic i wiadomości dotyczących przyszłości świata oraz Kościoła. Widzącemu dane było wówczas poznać trzy największe zagrożenia dla Kościoła: demoralizację, ateizm i islam. Jak wielkie jest podobieństwo między tym, co Maryja mówiła do Brunona w Tre Fontane, i tym, co teraz przekazuje Giselli w Trevignano Romano! W 1999 roku, kiedy świat i Kościół przygotowywał się do wejścia w nowe tysiąclecie, wołała przez Brunona, że nie pozostało nam wiele czasu. Obecnie przez Gisellę mówi nam, iż nie mamy już czasu.
Kiedy zacząłem czytać przesłania Matki Bożej z Trevignano, które Gisella – po tym, jak się poznaliśmy i zaprzyjaźniliśmy – zaczęła mi regularnie przesyłać pocztą elektroniczną, zyskiwałem coraz to większą pewność, że wszystkie te wydarzenia naprawdę pochodzą od Boga. Przesłań Maryi było coraz więcej i stawały się coraz częstsze. Zacząłem je porównywać z tym, co Dziewica Objawienia przekazała Brunonowi Cornacchioli. Ile wspólnych treści, ile podobieństw, ile tych samych wezwań! Wezwaniem, które powtarza się niczym refren, jest błaganie o nawrócenie ludzkości oraz zapowiedź strasznych kar, które zostaną zesłane na świat – i to nie kiedyś, ale zaraz, dziś. Właśnie to najbardziej mnie uderzało w tak wielu przeprowadzonych przeze mnie z Gisellą rozmowach. Matka Boża alarmuje, że nie mamy już czasu. Wszystko to, o czym Maryja mówiła w Fatimie i o czym mówiła Brunonowi Corniaccoli, już się dzieje. Wtedy jeszcze był czas, dziś już go nie ma. „Jak to nie ma?” – pytałem nie raz Gisellę, a w odpowiedzi słyszałem, że Pan Jezus i Matka Boża tak mówią.
Bruno Cornacchiola usłyszał od Dziewicy Objawienia, iż Jej przesłania w grocie w Tre Fontane są kontynuacją przesłań z Fatimy, a kiedy widzący poprosił o jakieś potwierdzenie, Maryja dała mu wielki znak – tańczące słońce. Wydarzyło się to w sobotę 12 kwietnia 1980 roku – podczas Mszy Świętej odprawianej przy grocie w Tre Fontane słońce zaczęło wirować i tańczyć tak samo jak w Fatimie. Z kolei Giselli Matka Boża mówi, że Jej objawienia w Trevignano Romano są kontynuacją przesłań z Tre Fontane i Fatimy. I tak, nad jeziorem Bracciano, nad górą, którą Maryja sama wybrała na miejsce comiesięcznych (każdego trzeciego dnia miesiąca) objawień, słońce też już wirowało i tańczyło – i to kilkakrotnie. Widzieli to wszyscy, którzy przyjechali wówczas na polanę przy via Campo delle Rose w Trevignano Romano.
Zapytałem Gianniego, czy on też coś widzi i słyszy. Odpowiedział, że nie, ale czuje, kiedy dojdzie do objawienia. Jezus i Jego Matka dają mu światło poznania, kiedy to nastąpi. Gisella widzi i słyszy, a Gianni wie, kiedy to nastąpi. W Fatimie też nie wszyscy widzieli i słyszeli – z trójki dzieci tylko Łucja widziała, słyszała i rozmawiała z Maryją. Hiacynta widziała i słyszała Matkę Bożą, ale nie rozmawiała z Nią, a Franciszek tylko widział. Gianni zaś nie widzi, nie słyszy, a tym bardziej nie jest mu dane rozmawiać, ale otrzymuje za to specjalne światło, wie, kiedy będą miały miejsce kolejne objawienia. Myślę, że to, iż Jezus i Maryja wybrali właśnie małżonków, jest bardzo wymownym znakiem, albowiem współcześnie świat niszczy i ośmiesza sakrament małżeństwa, ma go za nic.
Maryja, która lata temu zaprosiła mnie po raz pierwszy w to niezwykłe miejsce, poprosiła, bym podzielił się z wami, drodzy czytelnicy, własnym odkryciem Trevignano Romano oraz tego, co Jezus i Jego Matka tu mówią i czynią. Wierzę mocno, że przeczytacie tę książkę z orędziami z Trevignano podobnie jak ja, a więc z drżeniem rąk i serca, i że słowa Jezusa oraz Maryi przemienią was – tak jak przemieniły Gisellę i Gianniego, tak jak przemieniły mnie i wielu innych.
ks. dr Grzegorz Bliźniak SMJMWSTĘP
Mario Adinolfi
Nie należę do grona fanów objawień maryjnych, nigdy nie byłem w Fatimie ani w Medjugorje, ale gdy jestem przygnębiony, zwracam się do Maryi i doznaję wówczas pociechy. Moja wiara jest prosta jak wiara dziecka, o której już jako dorosły opowiadałem w swoich książkach o procesji majowej w mojej dzielnicy, kiedy to całe Testaccio¹ zatrzymywało się, bo Santa Maria Liberatrice² przechodziła tutejszymi ulicami. Pisałem też o emocjach, które odczuwam do dziś – a zbliżam się już do pięćdziesiątki – kiedy lud rzymski krzyczy: „viva Maria!”.
Tymczasem wydaje się, że niedaleko Rzymu objawia się Maryja. Regularnie. Lektura tej książki pomoże wam zastanowić się nad tym, może zaciekawi, zachęci do odwiedzenia miejsc objawień i do modlitwy podczas jednego ze spotkań. Nie będzie to powszechne doświadczenie, ale indywidualne – prawdopodobnie zostaniecie dotknięci i w konsekwencji staniecie się inni. Maryja ma tę moc: zmienia ludzkie serca, rozprasza chmury i mgłę, pomaga zrozumieć, sprawia, że promieniejemy. Listę przesłań maryjnych, które zostają przytoczone w tym małym i cennym tekście, należy przeczytać uważnie, przestudiować dokładnie powtórzenia i komentarze, które powracają i niejako komponują jedną melodię.
Kiedy myślę o objawiającej się Maryi, przypomina mi się cud muzyki, która powstaje z nicości, a jej niematerialność potrafi wypełnić przestrzeń i czas. Taka jest Maryja, Matka, która nam towarzyszy, nawet gdy jesteśmy rozproszeni i pochłonięci codziennym życiem, złożonym tak naprawdę z małych spraw. W czasie, który nie przemija, ale nie jest ciężarem, w cierpieniu, które boli, ale może być ukojone, w przestrzeni, w której toczy się nasze ziemskie życie, ale o której wiemy, że jest jedynie przejściowa – wszędzie tam znajduje się Maryja, która objawia się tym, którzy mają oczy, aby widzieć. I to jest najważniejsza lekcja płynąca z historii przedstawionej w tej książce.