Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

W sercu zaufania. Jak budować wewnętrzną pewność siebie i zdrowe relacje - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
27 maja 2026
3742 pkt
punktów Virtualo

W sercu zaufania. Jak budować wewnętrzną pewność siebie i zdrowe relacje - ebook

Dlaczego zaufanie jest tak ważne i jednocześnie tak trudne?

Za brak zaufania płacimy ogromną cenę: chroniczne napięcie, samotność i ciągłe poczucie lęku. Jak zatem możemy zyskać odporność psychiczną i zaufać na nowo?

Marta Miłuńska, psycholożka, terapeutka i liderka wspólnoty, zaprasza nas w podróż w głąb siebie. Tam, gdzie rodzi się odwaga, by zaufać sobie, światu i Bogu. Dzięki swojemu doświadczeniu w pracy z pacjentami autorka sprawnie łączy perspektywę psychologiczną z duchową. Przedstawia złożony mechanizm zaufania i jego znaczenie dla naszego zdrowia, a także wyjaśnia, jak możemy ponownie zacząć ufać. Odwołując się do teorii przywiązania, przeżyć duchowych i codziennych praktyk uważności, pokazuje, że zaufanie jest decyzją wynikającą z dojrzałości, którą może podjąć każdy z nas.

To książka o powracaniu do siebie po trudnych przejściach, o odwadze życia w pełni oraz o spotkaniu z Bogiem, który nie zawodzi.

Bo w samym sercu zaufania zawsze bije życie.

Marta Miłuńska zabiera czytelnika w podróż do serca zaufania, czyniąc to z ogromnym wyczuciem i mądrością. Książce nie brakuje solidnej bazy teoretycznej, jednak nie przytłacza ona treścią – przeciwnie, jest napisana w sposób bardzo przystępny i zrozumiały dla czytelnika. Każdy, kto weźmie ją do ręki, ma szansę – dzięki inspirującym propozycjom do refleksji i medytacji – spotkać się także z własnymi mechanizmami zaufania, nie tylko po to, aby je zrozumieć, ale także by odzyskać oraz uleczyć to, co utracone i zranione.

dr hab. Aleksander Bańka, prof. UŚ

***

Marta Miłuńska - psycholożka i pedagożka, dyplomowana psychoterapeutka integratywna, certyfikowana specjalistka terapii par Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz terapeutka traumy NEST. Liderka uwielbienia, współtwórczyni Fundacji Projekt Przebudzenie, prowadzącej Szkołę Uwielbienia w Warszawie oraz inicjującej w Polsce dzieła służące rozwijaniu osobistego doświadczenia modlitwy uwielbienia.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Wiara i religia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-277-5000-6
Rozmiar pliku: 2,7 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WPROWADZENIE

Zaufanie to jedna z najintymniejszych części naszego JA. W niej spotykają się nasze lęki, nadzieje, najgłębsze przekonania, a także zakorzeniona w nas potrzeba więzi. To fundament, na którym budujemy poczucie bezpieczeństwa w relacjach z innymi ludźmi i ze sobą samym. Z perspektywy terapeutycznej o zaufaniu można powiedzieć, że jest niczym system korzenny drzewa pozwalający czerpać z relacji z innymi ludźmi oraz własnej głębi to, co naprawdę istotne, piękne i życiodajne.

Zaufania nie zdobywa się raz na zawsze. Jego istnienie wymaga trwania w ciągłym procesie – regularnej troski, refleksji nad sobą i własnym życiem, a także nieustannej gotowości do zmiany. To ono otwiera nas na drugiego człowieka. Sprawia, że możemy poczuć się prawdziwie sobą – autentycznie, bez masek, bez udawania.

Gdy jednak zostaje zawiedzione, świat rozpada się na wiele drobnych kawałków. Dlatego doświadczenie utraty zaufania może rodzić poczucie straty ważnej części siebie. Relacje – rodzinne, przyjacielskie, wspólnotowe – które miały być oparciem, wypełniają się niepewnością i lękiem, między którymi pojawia się pytanie: „Czy mogę zaufać jeszcze raz?”.

Możliwe, że i ty doświadczasz podobnego rozdarcia – między pragnieniem budowania głębokich więzi a cierpieniem wynikającym z zawiedzionego zaufania. Być może ktoś, komu uwierzyłeś, zawiódł twoje oczekiwania lub przekroczył granice waszej relacji. Może grupa, w której szukałeś bliskości – rodzinnej czy wspólnotowej – okazała się mniej bezpieczna, niż myślałeś.

Jeśli czujesz, że nosisz w sobie ból po takich lub podobnych doświadczeniach, ta książka jest dla ciebie. Warto ją przeczytać, gdy:

- jesteś rozczarowany sobą, bliską osobą lub na przykład sytuacją w Kościele i to rozczarowanie odbija się echem w twojej codzienności;
- zaczynasz zastanawiać się, jakie mechanizmy i schematy psychologiczne stoją za twoim zachowaniem i determinują twoje myśli;
- jesteś w procesie wychodzenia z bólu – na nowo uczysz się przeżywać emocje, odmrażasz je i, dzięki coraz głębszej komunikacji z samym sobą zaczynasz szukać mapy możliwości, zamiast uciekać od rzeczywistości;
- pragniesz, by twoje zaufanie – nawet jeśli kiedyś zawiedzione – mogło być odbudowane na fundamencie własnej świadomości i dojrzałości.

Na co dzień pracuję jako terapeuta. W gabinecie wielokrotnie przekonałam się, jak poważne są skutki braku zaufania – jak jego utrata może prowadzić do głębokiego rozczarowania relacjami, wycofania się z życia i poczucia wewnętrznej pustki. Sama również doświadczyłam, jak wielki ból niesie zawiedzione zaufanie. Zapraszam cię więc do wspólnej podróży po ścieżkach zaufania – nie jako ktoś, kto uważa, że wszystko to ma już za sobą, lecz jako ktoś, kto wierzy, że mimo licznych zranień można odnaleźć drogę do autentycznego zaufania.

Ponadto zapraszam cię nie tylko do lektury, ale też do wewnętrznej pracy – inspirowanej tym, o czym będę opowiadać, oraz proponowanymi przeze mnie ćwiczeniami. W tekście znajdziesz wiele fragmentów, przy których warto się zatrzymać, by przeanalizować własną sytuację i czasem przyznać: „Tak, zostałem zraniony” lub: „Tak, chcę ufać jeszcze raz”. W samym sercu zaufania nie leży bowiem ból jego utraty, lecz nadzieja na odbudowanie – na życie w pełniejszych, szczerych i prawdziwych relacjach, czego z głębi serca ci życzę.Rozdział 4
Otwarcie się na innych

Budowanie więziotwórczych mostów

Budowanie zaufania w relacjach z innymi ludźmi zaczyna się od tego, że ufam sobie. Wszystko, o czym mówiliśmy w poprzednim rozdziale, stanowi więc fundament dla tego, co przed nami. W psychologii więzi międzyludzkie definiuje się jako głębokie, trwałe połączenia między dwojgiem ludzi – połączenia, przez które przepływają bezpieczeństwo, wspólne przeżycia, doświadczenia i wsparcie.

Most łączy dwa zupełnie odrębne brzegi, stąd świadomie używam tego obrazu, by opowiedzieć o tym, jak więź łączy dwie odrębne osoby. Niejako tworzy drogę, po której można przejść i która łączy ludzi na stałe – musiałaby się bowiem wydarzyć jakaś tragedia, żeby ten most został zerwany. Postrzeganie więzi jako mostów podpowiada nam, że mieszczą one w sobie zdolność do transferowania wyzwań, różnic i trudności, a także zawierają dynamikę wzajemnego odkrywania siebie bez przekraczania granic.

Z perspektywy analitycznej więzi dotykają tego, co w nas najbardziej pierwotne. Teorie analityczne podpowiadają, że w każdej więzi w jakiś sposób wracamy do relacji z matką. Czasem podczas psychoterapii niektórym osobom na usta ciśnie się westchnienie: „Tylko nie rozmawiajmy znów o mojej matce, dlaczego po raz kolejny do niej wracamy?”. Nie ma na to rady, gdy mowa o więzi. Dlaczego? Ponieważ na początku swojego życia każde dziecko jest z mamą w relacji symbiotycznej. Nie odróżnia jej od siebie i ma poczucie bycia „jednością”. Ten etap chroni niemowlę i pozwala prawidłowo funkcjonować jego niedojrzałemu układowi nerwowemu.

Małe dziecko powoli zaczyna doświadczać świata zewnętrznego, traktując go jednak na początku jako samego siebie. Według Melanie Klein dziecko od początku nawiązuje relacje z tzw. obiektami, czyli znaczącymi osobami lub ich reprezentacjami. Ów obiekt nie oznacza więc przedmiotu w sensie rzeczy martwej – to osoba (lub jej część) albo jej obraz wewnętrzny, czyli mentalna i emocjonalna reprezentacja danej osoby, która funkcjonuje w psychice³⁶.

Pierwszym obiektem dla dziecka jest pierwotny opiekun. Od jakości tej relacji zależy, jak dziecko zbuduje w dorosłości zdolność do zaufania, bliskości i miłości. Jak wspomniałam, obiekt może mieć charakter mentalny – jest wtedy jego obrazem zawierającym emocje, fantazje i doświadczenia dziecka – i staje się wewnętrzną reprezentacją, czyli obrazem opiekuna, który dziecko tworzy na podstawie swoich przeżyć. Te wewnętrzne obiekty – ich jakość i stabilność – mają ogromny wpływ na to, jak funkcjonujemy emocjonalnie i relacyjnie. Jeśli doświadczenia z tych relacji były pozytywne i bezpieczne, zbudowana zostaje zdrowa struktura wewnętrzna. Jeśli były traumatyczne lub nosiły znamiona zaniedbania, mogą pozostać wewnętrzne rany, które w dorosłości wpływają na budowanie relacji.

W jaki sposób negatywne doświadczenia wpływają na relacje w dorosłym życiu? Przede wszystkim mogą ukształtować w nas głęboko zakorzenione mechanizmy obronne, takie jak rozszczepienie, dysocjacja czy projekcja, które uniemożliwiają dopuszczenie do siebie realnego obrazu drugiej osoby i siebie samego. W konsekwencji, na początku budowania relacji z drugim człowiekiem, może pojawić się silna idealizacja, po czym, gdy rzeczywistość zweryfikuje ten iluzoryczny obraz i ujawni niedoskonałości, może nastąpić gwałtowna dewaluacja tej samej osoby.

Innym mechanizmem obronnym utrudniającym bliskie relacje jest projekcja, w której, ze względu na niezdolność pomieszczenia w sobie negatywnych cech, przypisujemy je drugiej osobie: „To ty jesteś na mnie zła” – kiedy czujemy złość na bliską osobę i nie potrafimy dopuścić do siebie tej emocji; „To ty mnie nie umiesz zaakceptować” – kiedy nie potrafimy pomieścić własnej nienawiści i braku akceptacji wobec siebie.

Przywołane przykłady ukazują, jak nieuświadomione mechanizmy obronne mogą niszczyć nasze relacje, ale także świadczą o niemożności zintegrowania w sobie przez daną osobę dobrych i złych stron relacji, co negatywnie odbija się na głębi oraz stabilności więzi. Co więcej, według Melanie Klein proces dorastania psychicznego polega na przemianie – z początkowej polaryzacji („Obiekt jest albo całkowicie dobry, albo całkowicie zły”) do umiejętności integrowania obu biegunów w jednym, bardziej realistycznym obrazie („Czuję złość na ciebie, a jednocześnie wiem, że mnie kochasz i chcesz dla mnie dobrze”).

Tylko wtedy, jeśli dokona się w nas owa przemiana, możliwe jest zdrowe budowanie relacji, oparte na autentycznym kontakcie ze sobą i z drugim człowiekiem³⁷.

W życiu dziecka niezwykle ważną rolę odgrywa fantazjowanie, wyobraźnia i zabawa. Fantazja pozwala konstruować wewnętrzny świat, wyobrażać sobie kolejne etapy rozwoju i eksperymentować z emocjami. Budowanie zaufania w relacjach z innymi może zaczynać się od fantazjowania, a jeszcze lepiej – od zabawy, która pozwala doświadczać siebie i innych. W psychoanalizie ważne jest, jak dziecko się bawi – sposób zabawy odsłania więcej niż słowa.

Forma zabawy staje się podstawą diagnostyczną, bo pozwala zobaczyć drugą osobę bez maski. Dobrą ilustracją tego, w jaki sposób zabawa opowiada o człowieku, będzie przykład narcystycznego lidera wspólnoty. Na zewnątrz zachowuje się empatycznie i spokojnie, starając się społecznie prezentować jako mędrzec i osoba budząca zaufanie, natomiast w zabawie jedynym sposobem, w jaki potrafi się do niej włączyć, jest rywalizacja. Bawię się wyłącznie po to, by wygrać. Gram w to, w czym jestem najlepszy. Nie stosuję się do zasad, jeżeli to zapewni mi zwycięstwo. Pozornie komunikowana empatia, delikatność i zdolność do wczuwania się w emocje oraz potrzeby innych w zabawie okazują się jedynie maską. Co ciekawe, często spotykam osoby bardzo zamknięte i lękowe, które w czasie zabawy otwierają się i ujawniają szersze spektrum swojej osobowości. Pamiętam, jak podczas spotkania warsztatowego, na którym pracowaliśmy z ciałem, w zupełnie nowy sposób zobaczyłam osoby, które znam z indywidualnych procesów terapeutycznych. Kiedy pierwszy raz dostrzegłam ich śmiech, zaróżowione policzki i przyspieszony oddech, uświadomiłam sobie, że zabawa nie tylko integruje nas z innymi, ona integruje nas też wewnątrz.

Bardzo cenne jest móc obserwować zabawę innych. Pozwala to dostrzec, jak w subtelny sposób ujawniają się emocje, strategie relacyjne i wewnętrzne konflikty, których często nie wyrażamy słownie. Nie bez przyczyny związek romantyczny zaczyna się zazwyczaj od wspólnej zabawy. Ona jest jego kardynalną częścią, bo przecież spotykamy się z ukochaną osobą „po pracy”, w ramach spędzania wolnego czasu, idziemy do kina, kawiarni, na łyżwy. To dzięki wspólnej zabawie zawiązuje się głęboka więź, która czasem potrafi przetrwać całe życie.

Wiele osób, które mają trudne doświadczenia z dzieciństwa albo głęboko rozbudowane w sobie struktury „rodzica”, w życiu dorosłym w pierwszej kolejności wycofuje się właśnie z zabawy. Rezygnują z fantazjowania, traktując zabawę jako zmarnowany czas. Tymczasem zabawa daje alternatywę dla słów tam, gdzie dorosłe traumy i trudne doświadczenia zostawiły rany, o których ciężko mówić. Zabawa, dzięki temu, że często jest uregulowana zasadami, tworzy przestrzeń do poczucia bezpieczeństwa, do ćwiczenia elastyczności i przede wszystkim głębokiego czucia. Jeśli chcemy odbudować zaufanie do innych, jeśli pragniemy wejść z ufnością w relację, zabawa daje nam narzędzia w postaci gestów i symbolicznych działań, by łatwiej niż za pomocą konwersacji coś wyrazić.

Jak możesz użyć zabawy do odbudowywania więziotwórczych mostów? Przede wszystkim zacznij od użycia wyobraźni, metafor i symboli, by wyrazić ból, niespełnione potrzeby oraz zranienia – to pierwszy krok do odbudowania zaufania w relacjach. Wyobraźnia pozwala nam na nowo coś przeżyć: wyobrazić sobie inną reakcję, a także przywołać we wspomnieniu osobę lub zasoby, których wtedy nie mieliśmy przy sobie. Niezwykle pomocna jest też zabawa w role. Dzieci bawią się lalkami, samochodami, przyjmują różne postacie, wymyślają scenariusze, budują miasta z klocków – wszystko to są ćwiczenia wyobraźni, eksperymenty emocjonalne i społeczne. My, dorośli, również tego potrzebujemy. Zabawa w role pozwala nam spróbować zupełnie innych postaw i zachowań, niż te, które zazwyczaj prezentujemy. Możemy przez chwilę być czarnym charakterem, sprawdzić, jak to jest nie podporządkowywać się zasadom, doświadczyć „legalnie” gniewu czy zazdrości.

Zabawa daje też szansę obserwowania innych i podchodzenia do konfliktu jak do zadania. Pamiętam, że jako harcerze często graliśmy w mafię. Istnieje wiele współczesnych wersji tej gry, z których jedną jest niegdyś bardzo popularna _Among us_. Zasady są tu analogiczne jak w mafii, ale rozgrywana jest w przestrzeni wirtualnej. Ktoś był „zabójcą”, a społeczność, wspólnie naradzając się, wybierała, kto to jest. W takich grach znajdziemy wszystko, co pomaga nam eksperymentować z zaufaniem: sojusze, zdrady, wspólną odpowiedzialność, sztukę interpretowania drugiej osoby, radzenie sobie z porażką. Popularność tego typu gier pokazuje, jak głęboko potrzebujemy ćwiczyć relacje, ich wytrzymałość, związane z nimi mechanizmy, a także umiejętność dyskutowania i kreatywnego negocjowania.

Wspólna zabawa budzi w nas również naturalną, spontaniczną, „dziecięcą” ekspresję emocji. Tym samym stwarza przestrzeń na pojawienie się bliskości i zaufania, ponieważ to poprzez wyrażanie uczuć jesteśmy w stanie doświadczyć drugiej osoby. Owa przestrzeń ujawniająca się w zabawie pozwala przywrócić autentyczność naszych reakcji, prezentować nasze prawdziwe i wrażliwe JA. Wtedy dopiero prawdziwie otwieramy się na eksperymentowanie, na bycie tu i teraz – emocjonalnie i bez masek.

Refleksja: Ryzyko nieuciekania

Zapraszam cię do zatrzymania się na chwilę refleksji i szczerego odpowiedzenia sobie na poniższe pytania. Uruchom nie tylko myśli, ale również wyobraźnię i ­emocje.

- Co się stanie, jeśli przestaniesz bronić się przed zaufaniem drugiemu człowiekowi i zamiast uciekać, zaprosisz do dialogu swój ból, zawiedzione nadzieje i oczekiwania? Jak wyobrażasz sobie siebie w takiej sytuacji?
- Czy w relacji z samym sobą i innymi potrafisz zaryzykować ujawnienie się w zabawie – gestem, ruchem lub ciszą? Jaka mogłaby być konkretna zabawa lub aktywność? Kogo chciałbyś do takiego dialogu zaprosić?
- Czy jesteś gotowy na regularne wysyłanie w bliskich relacjach drobnych, autentycznych sygnałów, takich jak życzliwe spojrzenie, mały akt troski, dotyk czy subtelna pomoc? Jakie gesty naturalnie wyrażają twoją bliskość i zaufanie?
- Czy masz w sobie gotowość, by pokazać komuś, że ci na nim zależy w sposób, którego nie potrafisz wyrazić słowami? Jak mógłbyś to zrobić?

Ludzkie tereny (przy)graniczne

Jednym z najważniejszych wątków w przytoczonej psychoanali­tycznej teorii relacji z obiektem autorstwa Melanie Klein jest przeniesienie, jakie dokonuje się w nas, gdy wczesne relacje z ważnymi osobami (np. rodzicami) tworzą w naszej psychice trwałe wewnętrzne reprezentacje drugiej osoby. Te wewnętrzne obrazy wpływają na to, jak postrzegamy siebie, jak widzimy innych i jak tworzymy granice³⁸. Zgodnie z teorią Klein dziecko w pierwszych miesiącach życia nie rozróżnia własnych granic. Wydaje mu się, że „jest mamą”. Relacja z matką jest bardzo symbiotyczna, dlatego gdy dziecko mierzy się z frustracją lub lękiem wobec swoich opiekunów, używa bardzo podstawowych mechanizmów obronnych (rozszczepienia, czyli dzielenia siebie lub innych na całkowicie „dobrych” i całkowicie „złych”, czy projekcji, polegającej na przypisywaniu własnych nieakceptowanych uczuć innym osobom).

Jeśli wczesne relacje nie rozwijają się bezpiecznie, dziecko może mieć trudności z postawieniem zdrowych granic między sobą a innymi ludźmi. W takiej sytuacji, pomimo wieku i dorastania, zacierają się granice między tym, kim ono jest, a kim jest druga osoba. W związku z tym, gdy ktoś taki zaczyna budować relacje, rodzi się w nich pewna toksyczność. Taka osoba na przykład wikła się w emocje innych, nie potrafi podejmować samodzielnych decyzji bez odczuwania niepokoju na myśl o tym, jak zareaguje rodzina. Przykładem takiego uwikłania w życiu dorosłym może być osoba – ofiara przemocy rodzinnej, która w wieku czterdziestu lat, żyjąc samotnie poza rodzinną miejscowością, pomimo ogromnych krzywd doświadczanych w relacjach z rodziną, przyjeżdża na święta do domu. Z jednej strony czuje silne poczucie winy, że nie zaspokaja oczekiwań swoich bliskich, z drugiej obawia się bycia zawstydzaną, z trzeciej – lęka się przemocy, której może być świadkiem.

Innym przykładem konsekwencji braku bezpieczeństwa na wczesnym etapie rozwoju jest życie emocjami drugiej osoby. Dorosła osoba, wchodząc w relację romantyczną, przeżywa ogromny niepokój, gdy nie potrafi odpowiedzieć na każdą potrzebę partnera. Popada w skrajności, wierząc, że ma zasoby, żeby zaspokoić wszystkie jego emocjonalne potrzeby, po czym obwinia się, że znowu zawiodła i nie nadaje się do bliskości. Partner takiej osoby najczęściej łączy się z nią na podstawie „chemii chorego skryptu przywiązania” i przyczynia się do umocnienia takich toksycznych przekonań.

Nawet w dorosłości możemy być więc „stopieni” z drugą osobą, nie czuć własnej wartości, nie przeżywać właściwie swojej tożsamości i nie stawiać granic. W takiej sytuacji trudno mówić o zaufaniu, ponieważ nie wiadomo, gdzie kończy się JA, a gdzie zaczyna druga osoba. Odrębność, dzięki której mogę zaufać, jest rozmyta. Co to konkretnie oznacza? Aby móc odbudować zaufanie do kogokolwiek, muszę zobaczyć tego kogoś NA ZEWNĄTRZ, takiego, jaki jest, z jego realnymi uczuciami i myślami. Wtedy dopiero mogę realnie ocenić, czy ten ktoś jest rzeczywiście godzien zaufania.

Mogę zaufać komuś, jeśli potrafię odróżnić realne potrzeby i emocje od tego, jak wyobrażam sobie drugą osobę. Jeśli umiem zobaczyć drugiego człowieka jako „odrębnego”, otwieram sobie drogę do zdrowego zaufania. Znacznie trudniej wejść w relacje, w których pozwalam się zdominować emocjonalnie albo nie podejmuję odpowiedzialności za własne granice, a także – co najważniejsze – opieram zaufanie na projekcji czy nieświadomych oczekiwaniach. Odbudowanie relacji z drugą osobą jest procesem. Wymaga zgody na przejście wewnętrznego kryzysu. Zaprasza do rezygnacji z upraszczania świata i dzielenia go na ludzi idealnych i beznadziejnych, toksycznych oraz krzywdzących. Ten proces rozpoczyna integrację wewnętrznego świata w taki sposób, by był w stanie pomieścić to, że druga osoba jest złożona i różna ode mnie: nieraz zachowuje się wobec mnie w sposób trudny, innym razem potrafi trafnie odpowiedzieć na moje potrzeby.

Dojrzała asertywność

Doświadczenie własnych granic jest jedną z pierwotnych potrzeb człowieka. Twierdzenie, że podstawową potrzebą jest wolność i możliwość nieograniczonego eksplorowania świata, jest uproszczeniem. Dla dziecka „bezgraniczność” może być wręcz niebezpieczna, bo świat nie jest ani bezwarunkowo dobry, ani bezpieczny. Granice – świadomość tego, gdzie się kończę, a gdzie zaczyna drugi – stanowią fundament zdrowego rozwoju.

Mówiąc o ludzkich granicach, nie sposób pominąć asertywności. Z jednej strony jest ona definiowana przez psychologię społeczną jako styl relacji interpersonalnych i komunikacji, rozumiany behawioralnie jako zestaw zachowań dający człowiekowi zdolność do obrony siebie. Z drugiej strony to dojrzała postawa psychologiczna, zbudowana na spójnych przekonaniach o sobie i innych, a także świadomość własnej wartości i swoich praw oraz zdolność do głębokiego szacunku wobec drugiego człowieka. Asertywność pozwala odbudować relacje, opierając je na jasnych, uczciwych zasadach, co zdaje się szczególnie ważne dla osoby, która doświadczyła bólu związanego ze zranieniem w relacji. Dzięki asertywności możemy zadbać o to, by komunikacja była przejrzysta, uwzględniała potrzeby obu stron i przestrzegała ustalonych granic. Kiedy tworzymy więzi oparte na szacunku, budujemy poczucie zaufania, które z kolei jest podstawą bezpiecznych i trwałych więzi.

Asertywność wymaga otwartości i odwagi – tego, żeby rozumieć siebie, być konsekwentnym i otwartym na drugą osobę. To dlatego tak często asertywność kojarzy się z niedojrzałym mówieniem „nie”: „Jeśli potrafię mówić innym NIE, to jestem asertywny”. Nic bardziej mylnego. Mimo że w relacjach często spotykamy się z usprawiedliwianiem własnej niepohamowanej emocjonalności jako „asertywności”, warto z całą mocą podkreślić, że osoba naprawdę asertywna nie jest ani agresywna, ani egocentryczna. Prawdziwa asertywność polega na widzeniu siebie, przy jednoczesnym dostrzeganiu drugiego człowieka. Nie chodzi bowiem o umiejętność widzenia wyłącznie siebie lub wyłącznie drugiej osoby i spełniania jej potrzeb. Asertywność jest „dwuwymiarowa” – oznacza zarówno niezaniedbywanie siebie w kontakcie z innymi, jak i niezaniedbywanie innych w kontakcie z sobą. Dopiero gdy potrafimy mówić „nie”, autentycznie wyrażać swoje uczucia i przyjmować prawo do okazywania złości, możemy mówić o dojrzałej asertywności.

Asertywność wspiera odbudowywanie zaufania w relacjach, ponieważ ufamy tym, którzy nas słyszą i rozumieją. Komunikując się asertywnie, jasno przekazujemy swoje myśli i emocje, co zmniejsza nieporozumienia i napięcia, a w zamian tworzy przestrzeń do otwartego dialogu. Gdy mówię: „Potrzebuję teraz ciszy”, sygnalizuję wprost swoje potrzeby. Gdy natomiast reaguję krytyką lub irytacją, np. „Czemu tu jest tak głośno?” albo: „Dlaczego krzyczycie, przecież wiecie, jaka jestem zmęczona, nikt mnie nie słucha!”, moje potrzeby przekazywane są przez szantaż emocjonalny, co utrudnia adekwatną odpowiedź. Asertywność eliminuje manipulację i ukryte zamiary, działa transparentnie, co zapewnia przewidywalność i spójność komunikacji, sprzyjając poczuciu bezpieczeństwa w relacji.

Na to poczucie bezpieczeństwa wpływa oczywiście wiele czynników, nie chodzi tylko o mówienie tego, co czuję. Wyrażanie naszych uczuć powinno być adekwatne do sytuacji. Aby to zobrazować, przytoczę przykład: pewnego dnia byłam świadkiem wymiany zdań między dwoma psychologami w relacji służbowej (szef – podwładny). Dialog między nimi brzmiał mniej więcej tak:

– Proszę o uzupełnienie dziennika spotkań – powiedziała dyrektorka ośrodka. – Jest pani z nim już spóźniona ponad miesiąc! Daję pani czas do końca tygodnia.
– Czuję się zdenerwowana, kiedy pani tak do mnie mówi – odparła terapeutka. – Proszę nie wywierać na mnie presji, to mnie stresuje.

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tej rozmowy? Po pierwsze, asertywność oczywiście nie daje naszym uczuciom prawa do niewykonywania powierzonych nam zadań. Nie daje nam też prawa do tego, żebyśmy szantażowali otoczenie własnymi emocjami. Musimy nauczyć się znosić frustrację, bo chodzi o szczerą, świadomą i szanującą obie strony wymianę zdań, która jasno określa granice, potrzeby i oczekiwania. Ta sama rozmowa mogłaby wyglądać więc następująco:

– Proszę o uzupełnienie dziennika spotkań – powiedziała dyrektorka ośrodka. – Jest pani z nim już spóźniona ponad miesiąc. To bardzo utrudnia moją pracę, uniemożliwia rozliczenie spotkań z pacjentami. Mogę dać pani na to jeszcze trochę czasu, ale najpóźniej proszę o oddanie dziennika do końca tygodnia.

Brzmi inaczej? Jest asertywnie, ale wybrzmiewa również szacunek, a także w sposób dojrzały jest przekazany komunikat ukazujący konsekwencje takiego a nie innego działania. Jak mogłaby brzmieć w związku z tym odpowiedź?

– Przepraszam, wiem, że tego nie zrobiłam. Rozumiem, że to konieczne dla rozliczenia pacjentów – __ odparła terapeutka. – Czy mogę poprosić o pomoc w tym zadaniu? Nie jestem pewna, czy potrafię sama to zrobić.

Mamy tu do czynienia z asertywnością bez nadmiernego poczucia winy – postawą, w której biorę odpowiedzialność za to, co zrobiłam lub zaniedbałam, a jednocześnie potrafię bez wstydu poprosić o pomoc w tym, czego nie potrafię. W praktyce asertywność ujawnia się jako zdolność do obrony własnych praw i siebie samego, jasnego wyrażania uczuć oraz proszenia o to, czego potrzebujemy, bez naruszania granic drugiej osoby. Dzięki takiej komunikacji relacje stają się mniej obciążone domysłami i frustracjami, a bardziej oparte na uczciwym, bezpośrednim porozumieniu. Asertywność jest więc naszym wewnętrznym zasobem pozwalającym przyjąć zarówno komplementy, jak i krytykę, co wzmacnia zaufanie i poczucie bycia zrozumianym.

Czasem wydaje nam się, że świat musi pomieścić nasze emocje i potrzeby. W pracy terapeutycznej obserwuję osoby, które po latach milczenia i negowania siebie zaczynają „walczyć o siebie”. Ich emocje muszą się „rozhuśtać”, by mogły odnaleźć własną tożsamość. To trudne dla otoczenia i wystawia relacje na próbę. Jeśli jednak więzi przetrwają ten etap, często stają się relacjami trwałymi. Nie wszyscy potrafią pomieścić nasze niewyregulowane emocje, i nie wynika to z braku miłości.

W tym kontekście trzeba jasno powiedzieć, że asertywność często rodzi się w bólu. Jeśli ktoś nie zbudował jej w dzieciństwie, nie dojrzewała w nim od najwcześniejszych etapów rozwoju, to potem, wracając na drodze wewnętrznego uzdrowienia do tych etapów, w których asertywność naturalnie jest rozwijana, często doświadcza w swoim otoczeniu oporu. Niełatwo wytrzymać dziecięce lub nastoletnie emocje u osoby dorosłej. Nierzadko w swojej pracy terapeutycznej obserwuję sytuacje, w których osoba odblokowuje w sobie prawo do istnienia i zaczyna mówić bardzo „asertywnie” na temat każdej odczuwanej przez siebie frustracji: „To mnie przekracza”. Potem oczekuje od otoczenia, że się zmieni zgodnie z jej potrzebami. Tymczasem zmiana jest dla nas. To my nareszcie zaczynamy wyrażać siebie. Kłopot pojawia się wtedy, gdy ten proces się przedłuża lub gdy nasza praca nad sobą zatrzymuje się nagle w jakimś momencie.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersjiPRZYPISY

1 Por. A. Brzezińska, __ K. Apelt, B. Ziółkowska, _Psychologia rozwoju człowieka,_ Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2016, s. 143–154.

2 Por. T. Jansson, _Muminki_, t. 2: _Kometa nad Doliną Muminków_, tłum. T. Chłapowska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2020.

3 Por. J.R. Dunn, M.E. Schweitzer, _Feeling and Believing: The Influence of Emotion on Trust_, „Academy of Management Proceedings” 1, 2003, s. B1-B6, DOI:10.5465/AMBPP.2003.13793140.

4 Por. A. Brzezińska, __ K. Apelt, B. Ziółkowska, _Psychologia rozwoju…_ s. 143–154.

5 Por. J. Menanno, _Droga do bezpiecznego stylu przywiązania_, tłum. A. Haduła, Wydawnictwo Feeria, Łódź 2025.

6 Por. J. Bowlby, _Przywiązanie_, tłum. M. Polaszewska-Nicke, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007, s. 365–384.

7 Wszystkie przywołane w książce historie przytaczam za zgodą osób, których one dotyczą. Zmieniam też szczegóły na tyle, by nikt nie został rozpoznany.

8 P. Sztompka, _Zaufanie. Fundament społeczeństwa_, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007, s. 69–74.

9 Por. F. Fukuyama, _Zaufanie. Kapitał społeczny a droga do dobrobytu_, tłum. A. i L. Śliwa, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa–­Wrocław 1997.

10 Por. Komunikat CBOS https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/­2024/K_040_24.PDF, dostęp 26 lutego 2026.

11 Por. P. Sztompka, _Zaufanie. Fundament społeczeństwa_, dz. cyt., s. ­310–311.

12 Por. M. Marzec, A. Świrska, _Koncepcja nieufności. Podstawy teo­retyczne dla analizy nieufności w polskich warunkach_, „Studia Ekonomiczne”, 376, 2018, s. 148–162.

13 Por. G. Ignatowski, _Kształtowanie zaufania w rodzinie podstawą życia społecznego i zawodowego_, „Pedagogika Rodziny”, 3(3), 2013, s. 7–16.

14 Por. Z. Chlewiński, _Psychologiczne uwarunkowania idei Boga_, __ _Encyklopedia katolicka_, tom 2, red. F. Gryglewicz, R. Łukaszyk, Z. Sułowski, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1995, s. ­982–987.

15 Por. A. Wieradzka, _Obraz Boga a kształtowanie się wiary dziecka_, _Wierzę w Boga. Interdyscyplinarne spojrzenie na wiarę_, red. B. Kochaniewicz, __ Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Teologiczny, Poznań 2013, s. 141–156.

16 Por. T. Gosztyła, A. Suchodolska, _Personalność relacji religijnej narzeczonych a jakość ich wzajemnej komunikacji interpersonalnej_, Studia z Psychologii w KUL, t. 16, red. O. Gorbaniuk i in., Wydawnictwo KUL, Lublin 2010, s. 23–40.

17 Por. B. Grom, _Psychologia religii: ujęcie systematyczne_, tłum. H. Machoń, Warszawa 2019.

18 Zaufanie w drodze nawrócenia wyraża się między innymi poprzez spowiedź oraz wiarę, że Bóg rzeczywiście odpuszcza grzechy ze względu na akt zaufania i wiary. W tym wymiarze zaufanie obejmuje także rzeczywistość instytucjonalną Kościoła – w pewnym sensie analogicznie do zaufania, jakim obdarzamy różne służby czy instytucje publiczne.

19 Por. J.W. Kalat, _Biologiczne podstawy psychologii_, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2020, s. 60–66, 356–363.

20 Por. M. Kossut, _Neuroplastyczność – podstawowe mechanizmy_, „Neuropsychiatria i Neuropsychologia”, nr 1, Instytut Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego, Polska Akademia Nauk, Warszawa 2019. Zob. ] https://www.termedia.pl/Neuroplastycznosc-podstawowe-mechanizmy,46,37581,1,0.html, dostęp 15 kwietnia 2026.

21 Por. E. Kübler-Ross, _Rozmowy o śmierci i umieraniu,_ tłum. I. Doleżal-Nowicka, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 1979, s. 55–146.

22 Por. D. Kessler, _Szósty etap żałoby. W poszukiwaniu sensu_, tłum. M. Witkowska, Wydawnictwo Laurum, Warszawa 2022.

23 Por. B.A. van der Kolk, A.C. McFarlane, L. Weisaeth, _Traumatyczny stres: Wpływ wstrząsających doświadczeń na umysł i ciało człowieka,_ tłum. P. Luboński, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2025, s. 246–288.

24 Por. N. McWilliams, _Diagnoza psychoanalityczna_, tłum. A. Pałynyczko­Ćwiklińska, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2025, s. 45–62.

25 Sublimacja oznacza mechanizm obronny polegający na przekształcaniu trudnych, nieakceptowanych impulsów lub emocji (np. złości, lęku, napięcia) w działania społecznie akceptowane i konstruktywne.

26 Mechanizm radzenia sobie, który polega na świadomym „wybieganiu w przyszłość” – rozważaniu możliwych scenariuszy i planowaniu działań, zanim coś się wydarzy.

27 Por. H.J. Grzegołowska-Klarkowska, _Mechanizmy obronne osobowości_, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1986, s. 29–39, 238–363.

28 Listę znajdziesz na stronach 104–105.

29 Ch. Germer, K. Neff, _Samowspółczucie. Zaakceptuj siebie i zbuduj wewnętrzną siłę_, tłum. J. Gilewska, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2022.

30 Por. tamże (_Wstęp_).

31 Por. E. Berne, _Dzień dobry... i co dalej?: psychologia ludzkiego przeznaczenia_, tłum. M. Karpiński, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2018.

32 Por. I. Stewart, V. Joines, _Analiza transakcyjna dzisiaj: nowe wprowadzenie_, tłum. zbior., Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2022, s. 11–39.

33 Por. E. Emich-Widera i in. (red.), _Integracja sensoryczna a przetwarzanie sensoryczne. Podręcznik:_ _obalamy mity, przedstawiamy naukowe podejście,_ Wydawnictwo PZWL, Warszawa 2025.

34 D. Keltner, K. Oatley, J.M. Jenkins, _Zrozumieć emocje_, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2021, s. 218–246.

35 Por. B. Rothschild, _Ciało pamięta. Psychofizjologia traumy i terapia osób po urazie psychicznym_, tłum. R. Andruszko, Wydawnictwo UJ, Kraków 2015, s. 21–35.

36 Por. H. Segal, _Wprowadzenie do teorii Melanie Klein_, tłum. Ł. Penderecki, Instytut Studiów Psychoanalitycznych im. Hanny Segal, Warszawa 2022, s. 6–26.

37 Pozycje w teorii Melanie Klein to podstawowe organizacje życia psychicznego, opisujące sposób przeżywania siebie, obiektów i relacji z nimi. Nie są one etapami rozwoju w ścisłym sensie, lecz dynamicznymi układami doświadczeń, do których jednostka może powracać w ciągu życia. Klein wyróżnia dwie główne pozycje: paranoidalno-schizoidalną oraz depresyjną. Paranoidalno-schizoidalna to stan, w którym dziecko nie potrafi oddzielić się od matki i używa mechanizmu rozszczepienia, przyjmując tylko to, co „dobre”, a odrzucając „złe”. Brak wystarczających pozytywnych doświadczeń może utrwalić negatywny obraz opiekuna i świata. Pozycja depresyjna pojawia się, gdy dziecko potrafi zintegrować obiekt jako osobę różną od siebie, posiadającą zarówno cechy „dobrą-karmiącą”, jak i „złą-atakującą”. Pozytywne przejście przez tę pozycję umożliwia realistyczne budowanie autentycznych, dorosłych relacji.

38 Por. M. Klein, _Pisma Melanie Klein_, t. I: _Miłość, poczucie winy i reparacja oraz inne prace z lat 1921–1945_, tłum. A. Czawnicka, D. Golec, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2024, s. 286–304.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij