Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Wakacje na Hawajach - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
17 marca 2026
11,99
1199 pkt
punktów Virtualo

Wakacje na Hawajach - ebook

Milioner Rafael Sanguardo podczas pokazu mody poznaje modelkę Celeste Philips. Czuje, że jest ona absolutnie wyjątkowa. Chce ją bliżej poznać, lecz Celeste ma powody, dla których nie umawia się z nikim na randki. Rafael jest gotowy na wszystko, by ją zdobyć. Wyjazd za Celeste na Hawaje będzie jego jedyną szansą…

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-291-2703-5
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Celeste stała u szczytu kręconych marmurowych schodów. W holu poniżej, wśród wytwornie ubranego tłumu, kelnerzy roznosili szampana i kanapki. Jej koleżanki – modelki w wieczorowych strojach – krążyły pomiędzy gośćmi przed rozpoczęciem pokazu mody, z którego dochód przeznaczono na cele dobroczynne. Celeste przybyła z niewielkim opóźnieniem do okazałej rezydencji w Oxfordshire. W ostatniej chwili skorzystała z okazji, żeby uciec z Londynu – i przed Karlem Reinerem.

Spochmurniała na samo wspomnienie o szefie. Z początku się go nie obawiała. Znała jego reputację, odkąd została „twarzą” Blonde Visage, jednej z serii kosmetyków pielęgnacyjnych firmy Reiner Visage. Karl Reiner lubił nawiązywać bliższe stosunki ze swoimi modelkami. Kiedy podpisywała umowę, miał już kochankę Monique Silvę, czołową prezenterkę innej linii produktów firmy. Dlatego uległa pokusie i podpisała intratny kontrakt. Nawet po latach pracy w kapryśnej branży mody niełatwo odrzucić szansę zarobienia okrągłej sumki.

Powinna jednak pamiętać, że nigdzie na świecie nie istnieje coś takiego jak łatwy zarobek. Ostatnio Monique znudziła się Karlowi i zaczął zwracać uwagę na Celeste, zakładając, że równie chętnie przyjmie jego awanse. Przyleciał nawet specjalnie z Nowego Jorku, żeby nakłonić ją do przedłużenia kontraktu i zapłacenia ceny, której za to żądał.

Rysy Celeste stwardniały. Bez względu na to, co sobie wyobrażał, nie dostanie tego, czego chce. Trudno, współpraca się zakończy. Celeste straci świetną gażę, ale obecnie już nie musi za wszelką cenę zarabiać jak najwięcej.

Karl Reiner nie przyjął do wiadomości odmowy. Nalegał, żeby wieczorem zjadła z nim kolację w Londynie. Żeby tego uniknąć, zgłosiła się do udziału w pokazie dobroczynnym w późnych godzinach wieczornych.

Na samą myśl o Karlu Reinerze przeszedł ją zimny dreszcz. Powróciły najgorsze, obrzydliwe wspomnienia. Drogo zapłaciła za to, co się stało: odrazą do siebie i osamotnieniem. Żeby zapomnieć o przykrych wydarzeniach, poświęciła całą energię na budowanie kariery. Awansowała o własnych siłach, dzięki ciężkiej pracy i wewnętrznej dyscyplinie. Sama. Zawsze sama. Nie pozwoli, żeby cokolwiek zawróciło ją z obranej drogi. Przybyła tu w celu wykonania konkretnego zadania.

Z wdziękiem uniosła brzeg długiej sukni, lecz zanim ruszyła po marmurowych schodach w stronę holu, coś ją zatrzymało, jakieś przeczucie, że stoi na progu czegoś nowego.

Wzięła głęboki oddech i zrobiła pierwszy krok. Nie istniała dla niej żadna nadzieja na odmianę losu. Nie dla niej nowy, lepszy świat. Nie musiała przywoływać odrażających wspomnień, by o tym pamiętać.

Rafael Sanguardo stał z pustym kieliszkiem po szampanie w barokowej sali, przesadnie bogato zdobionej malowidłami i złoceniami. Fakt, że został sponsorem dobroczynnej imprezy zakrawał w jego oczach na ironię. Powinien tu być zaproszony jako gość, zważywszy na to, że to nieprzebrane bogactwo zostało zbudowane w osiemnastym wieku dzięki wyzyskowi podbitej ludności i eksploatacji bogactw obu Ameryk w czasach kolonialnych podbojów. Jego chłopscy przodkowie też na nie pracowali, choć nie pod rządami Brytyjczyków, lecz Hiszpanów. Teraz historia obróciła koło fortuny. W globalnej wiosce dwudziestego pierwszego wieku kapitał przedsiębiorców z dawnych krajów kolonialnych wytwarzał większość światowego dochodu. Rafael Sanguardo należał do ich grona.

W ciągu niespełna dwunastu lat awansował z nizin na szczyty społecznej hierarchii dzięki własnej determinacji, pracowitości i zdolnościom. Zaczynał jako osierocony nastolatek z maleńkiego środkowoamerykańskiego kraju. Korzystając z fundowanego stypendium, ukończył jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w Ameryce Północnej. Później, kosztem ciężkiej pracy i wyrzeczeń, założył sieć dochodowych spółek. Teraz, gdyby tylko zechciał, mógł zamieszkać w takim pałacu.

Nie posiadał jednak własnego domu. Wolał wynajmować mieszkania w Londynie i Nowym Jorku lub pokoje w hotelach w krajach, w których prowadził interesy. Nie szukał sobie stałego miejsca. Madeline zadbała o to, żeby porzucił marzenia o stabilizacji. Jej ostatnie słowa wciąż brzmiały mu w uszach: „Ależ z ciebie purytanin, Rafe!”. Mimo że towarzyszył im szyderczy chichot, wiedział, że przemawiał przez nią gniew. Do dziś budziły w nim odrazę.

Odpędził przykre myśli. Madeline należała do przeszłości. Dawno z nią skończył. Nie była warta wspomnienia. Istniała dla niej tylko jedna wartość: pieniądze, duże pieniądze, za wszelką cenę. Obecnie je posiadała, ale nic więcej. Niegdyś pragnęła jego. I zdobyła.

Oczy Rafaela pociemniały. Namiętność wybuchła pomiędzy nimi jak pożar. Wierzył, że zyskał nie tylko wymarzoną kochankę, ale i bratnią duszę w osobie, która doszła do majątku o własnych siłach, tak samo jak on. Gdziekolwiek się pojawili, budzili powszechny podziw. Rudowłosa angielska piękność i śniady Latynos stanowili idealnie dobraną parę, przynajmniej z pozoru. Później jego świat legł w gruzach.

Znów zobaczył oczami wyobraźni scenę z ostatniego spotkania, jakby oglądał stary film. Madeline leżała na plecach, naga, uwodzicielska, dostępna. Kasztanowe włosy spływały obfitą falą na ramiona.

– Powiedz, że mnie nie pragniesz, Rafe – zamruczała, prowokująco rozchylając uda.

W istocie nie budziła w nim już pożądania, tylko wstręt. Rafael ruszył ku drzwiom sypialni. Przystanął po raz ostatni i popatrzył na nią z odrazą.

– Odejdź, zanim wrócę – rozkazał na odchodnym.

Jej perlisty, drwiący śmiech ścigał go jeszcze na schodach. Liczyła na to, że będzie go prześladował do końca życia, lecz dawno ucichł w jego uszach. Madeline odeszła w przeszłość. Na zawsze. Nie czuł do niej nic prócz obrzydzenia dla jej wyglądu, nastawienia do życia, ambicji i wyznawanych wartości.

Pojawienie się kelnera przywróciło go do teraźniejszości. Z uśmiechem wdzięczności odstawił kieliszek na tacę. Gdy odwrócił głowę, coś przykuło jego uwagę. Piękność o łabędziej szyi i upiętych w kok włosach koloru szampana schodziła po schodach, zwrócona do niego profilem, równie idealnym, jak jej cała smukła sylwetka. Wieczorowa suknia w kolorze ecru, zmarszczona na biodrach, zakrywała jedno ramię, podkreślała drobne piersi i spływała miękkimi falami ku szczupłym kostkom.

Jej postawa, figura i sposób poruszania się wskazywały, że musi być modelką. Gdy zeszła ze schodów, znikła mu z oczu w tłumie. Wyciągnął szyję, ale nie zdołał jej wypatrzyć. Zirytowało go to.

Nagle uświadomił sobie, że od czasu, gdy zerwał z Madeline, żadna kobieta go nie zainteresowała. Wiele próbowało skupić na sobie jego uwagę, lecz po uczuciowej porażce żadna nie osiągnęła celu. Czemu więc zauważył akurat tę? Odpowiedź przyszła sama: ponieważ w niczym nie przypominała Madeline. Kobiece kształty i ognisty temperament samolubnej Madeline z daleka przykuwały wzrok. Blada, chłodna blondynka stanowiła jej dokładne przeciwieństwo, nie tylko pod względem wyglądu.

Madeline z prostej czynności schodzenia po schodach zrobiłaby spektakl teatralny w stylu gwiazdy filmowej, tak żeby każdy ją dostrzegł, podziwiał, zazdrościł jej i pragnął. Natomiast jasnowłosa piękność przemknęła chyłkiem, jak duch, jakby chciała pozostać niewidzialna. Dość nietypowe zachowanie jak na modelkę, o ile rzeczywiście nią była.

Rafael doszedł do wniosku, że najlepiej usiąść, zaczekać i sprawdzić na własne oczy. Wiedział jednak na pewno, że chciałby ją poznać. Oczy mu pociemniały. Nareszcie ktoś wzbudził jego zainteresowanie. Nie potrafił przewidzieć, czy piękna nieznajoma nie straci przy bliższym poznaniu mimo niesamowitej urody. Dręczyło go, czy nie okaże się równie zepsuta jak Madeline.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij