Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Warszawa romantyczna - ebook

Format:
EPUB
Data wydania:
7 sierpnia 2026
5120 pkt
punktów Virtualo

Warszawa romantyczna - ebook

Książka eseistyczna Aliny Kowalczykowej, wybitnej badaczki romantyzmu polskiego, przedstawia rozwój w Warszawie pierwszej połowy XIX wieku zjawiska, które autorka nazywa „świadomością romantyczną”. Kojarzone zwykle z tym buntownicze przekonania, niepokorność umysłów, konflikty moralne rodziły się tu nie tyle pod wpływem nowej literatury, gdyż Warszawa nie miała swojego Mickiewicza, lecz wynikały z bezpośrednich i bolesnych związków z historią współczesną: z rozczarowania sytuacją Królestwa Polskiego, ze ścisłego nadzoru policyjnego, z atmosfery spisków i patriotycznych manifestacji poprzedzających powstanie listopadowe. To, choć nie wyłącznie, decydowało o kształtowaniu się nowego oblicza miasta, które za swój brak pokory zostało surowo ukarane. 
„Warszawa romantyczna”, mimo upływu niemal czterdziestu lat, od pierwszego wydania, pozostaje wciąż książką nowatorską i jedyną w swoim rodzaju, jak podkreśla w posłowiu prof. Olaf Krysowski. Jest też znakomicie napisana, językiem dalekim od akademickiej oschłości, mocno osadzonym w obszernie cytowanych źródłach z epoki.


Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Spis treści

SPIS RZECZY

Wstęp .............................................................................................. 5

Rozdział I. Nowy monarcha – nadzieje i dramaty ................ 9

Rozdział II. Miasto rozkwita .................................................... 35

Rozdział III. W obronie praw ................................................... 61

Rozdział IV. Warszawa literacka ............................................. 83

Rozdział V. Czas powstania .................................................... 123

Rozdział VI. Lata po klęsce .................................................... 157

Rozdział VII. „Ziemia mogił i krzyżów” –

jej „wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi” .................... 198

Rozdział VIII. „W mieście porządek i urządzenie” ........... 231

Rozdział IX. Przedświt ............................................................ 265

Rozdział X. Wielka cisza ......................................................... 276

Posłowie (Olaf Krysowski) ..................................................... 315

Przypisy ...................................................................................... 333

Indeks osób ................................................................................ 363

Kategoria: Esej
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8442-094-2
Rozmiar pliku: 20 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WSTĘP

Romantyzm w Polsce ma dokładnie określony moment narodzin: rok 1822, data opublikowania pierwszego tomu Poezji Adama Mickiewicza. Ranga tego wydarzenia literackiego jest tak wielka, że oczywista i niepodważalna wydaje się decyzja o uznaniu go za przełomowe, za manifest i początek nowej, romantycznej epoki.

Decyzja to oczywista, ale powzięta z perspektywy lat, gdy jaśniej zarysowuje się ważna dla nas hierarchia faktów, gdy bierze się pod uwagę nie tylko ich znaczenie dla kształtowania się świadomości ludzi ówczesnych, lecz patrzy się przede wszystkim z punktu widzenia późniejszego biegu literatury, a i historii. Znakomitość wystąpienia Mickiewicza na takim tle okazuje się w całej okazałości.

Data, dla badacza zajmującego się romantyzmem tak ważna – rok 1822 – ma znaczenie nieporównanie mniejsze z punktu widzenia rozwoju romantycznej świadomości w Warszawie. Jeśli bowiem zajmujemy się nie Wilnem, lecz Warszawą, jeśli patrzymy z perspektywy ówczesnej, a nie ocen później ustalanych – hierarchia faktów okaże się zupełnie inna. Wilno było daleko, o Mickiewiczu wtedy – w 1822 r. – w Warszawie jeszcze niemal nie słyszano, a lata poprzednie upływały w stolicy pod znakiem innych niż na prowincji wydarzeń. Nie literatura nadawała im ton. Pozostawała w cieniu historii, wielkich wydarzeń, raz po raz wstrząsających bytem miasta, ustawicznych zmian władzy, niepewności, krótkotrwałej nadziei na stabilizację po powstaniu Królestwa Kongresowego, nie mniej dramatycznych rozczarowań związanych z osobą Aleksandra I, policyjnej atmosfery i spisków, i patriotycznych manifestacji, i wielu podobnej rangi wypadków, poprzedzających powstanie listopadowe… Narodziny romantyzmu, romantycznej świadomości, są związane w Warszawie o wiele mocniej niż w Wilnie bezpośrednio z historią, mniej z wpływem literatury.

Warszawa romantyczna to zatem nie tylko, i nawet nie przede wszystkim, jej literatura; powiedzmy szczerze, że nie było tu nawet indywidualności wybitnych – poza Mochnackim; że jeśli nawet przebywali w stolicy pisarze tej miary, co Słowacki czy później Norwid, to, po pierwsze, wkrótce ją opuszczali, a po wtóre – byli w niej we wczesnej młodości, gdy o Słowackim nic jeszcze jako o poecie nie wiedziano, a Norwid znany był tylko wśród grona przyjaciół. Był i umarł w Warszawie Malczewski, bywali Goszczyński, Zaleski… – ale żaden znamienity pisarz nie związał się ze stolicą trwalej; pod koniec epoki dopiero pojawiła się indywidualność wybitna – Narcyza Żmichowska.

Nie życie literackie ma więc być tematem tej książki, lecz zjawisko o wiele mniej sprecyzowane, które można by nazwać komplikacjami i rozwojem romantycznej świadomości w Warszawie. A to nie wielka literatura narzucała miastu owe myśli, owe postawy, które można by nazwać romantycznymi. Sądzę, że rolę o wiele bardziej inspirującą niż poezja odegrał tu bezpośredni i bolesny związek z historią współczesną, to on wpoił ludziom te przekonania buntownicze, te zachowania pełne rozpaczy, tę niepokorność umysłów, prowokował wewnętrzne konflikty moralne – to wszystko, co nazywa się dziś romantyczną świadomością.

Oczywiście, przejawiała się ona także w postawach i utworach publicystów i pisarzy, przenikała z przemycanych dzieł wielkich romantyków, powiązania stawały się obustronne. Ale życie w stolicy – za panowania Aleksandra I i Mikołaja I, pod bezpośrednim władaniem księcia Konstantego, a później feldmarszałka Paskiewicza – rodziło bodźce o wiele silniejsze, nadawało im o wiele dotkliwszy charakter, niż mogłaby to zrobić literatura. Literatura, dodajmy, pozbawiona przez historię i restrykcje cenzury w kraju zarówno wybitnych twórców, jak i swobodnego obiegu dzieł emigracyjnych.

Tak przyjęta perspektywa narzuca też inne nieco niż tradycyjnie z romantyzmem wiązane ramy czasowe, inną nieco hierarchię omawianych wydarzeń i źródeł, z których korzystam. Mało stosunkowo miejsca zajmą w książce takie sprawy, jak życie codzienne warszawiaków, salonowe spotkania, rozwój architektury – wiele ważnych skądinąd tematów musi zostać potraktowanych pobieżnie lub wręcz pominiętych. Bo ma to być książka nie o Warszawie tamtej epoki, lecz o Warszawie romantycznej, o romantycznej świadomości, o czynnikach wpływających na jej kształtowanie się i rozwój. Preferuję wyraźnie te zagadnienia, o których mniej dotychczas pisano (jak np. wydarzenia lat trzydziestych), i te źródła, z których rzadziej się korzysta, przede wszystkim gazety codzienne.

Datą początkową książki staje się nie rok 1822, lecz rok 1815 – utworzenie Królestwa Polskiego; wprowadzam nawet wydarzenia z kwietnia 1814 r., nieco ten moment poprzedzające. Datą zamykającą staje się maj 1856 r. – pierwszy przyjazd do Warszawy nowego cara, Aleksandra II. Zamknięcie epoki Mikołaja I i Paskiewicza zbiega się bowiem w czasie z kolejnym przełomem, dokonującym się w patriotycznej świadomości zamieszkałych w Królestwie Polaków: wchodzi w życie nowa generacja, rodzą się nowe koncepcje, kształtują się nowe idee, prowadzące już wprost ku powstaniu styczniowemu. To zaś temat odrębny, o wiele lepiej znany, a przy tym tak obszerny, że wprowadzenie go do książki przytłoczyłoby zupełnie wydarzenia Warszawy paskiewiczowskiej. A właśnie ta epoka wcześniejsza, mało interesująca badaczy, sumarycznie oceniana, w której jakby nic się nie działo w porównaniu z patriotyczną świetnością powstańczych zrywów z lat 1830 i 1863, wydała mi się osobliwie fascynująca. W trakcie pracy nad książką coraz głębiej wciągały mnie sprawy tej epoki, w której życie kulturalne przedstawiało się bardzo skromnie, a wybitnych osiągnięć literackich właściwie nie było. Ale byli ludzie, którzy na różne sposoby i wciąż od nowa walczyli o przetrwanie polskiej kultury i narodowości. Oczywiście, zjawiska czysto literackie miały w tej sytuacji znaczenie nie najważniejsze.ROZDZIAŁ II
MIASTO ROZKWITA

Około roku 1820, w epoce, gdy w Wilnie rodził się już romantyzm, w Warszawie pasjonowano się czym innym – wielką polityką, ogromnymi przemianami oblicza stolicy. Tu przebiegały wtedy wydarzenia niezwykle istotne z punktu widzenia dalszego bytu narodu, tu właśnie jesienią tego roku na sejmie, odbywającym się w obecności Aleksandra I, cara i króla polskiego, doszła gwałtownie do głosu opozycja tzw. kaliszan z braćmi Niemojowskimi na czele – konflikt między carem-królem a polskim społeczeństwem objawił się po kilku latach istnienia Królestwa Polskiego w sposób otwarty.

Zarysowuje się już wtedy sytuacja, która później trwale będzie dzieliła społeczeństwo polskie, warszawskie przede wszystkim, na dwa odłamy: tych, którzy doceniając wagę rozwoju gospodarczego kraju, będą skłonni do aprobowania pewnych ustępstw w dziedzinie ducha, do uznania daleko idących ograniczeń za zło konieczne, i tych, którzy kwestię zachowania wolności oraz poszanowania praw jednostki uznają za wartość nadrzędną. Bo już wówczas nieraz zapewne trzeba było stawiać sobie pytanie o granice kompromisu, o to, czy w imię dobra ogólnego ma się prawo i czy powinno się przymykać oczy na tłumienie wolnej myśli, swobodnego słowa, na nadużycia policyjnej władzy.

Dobre strony powstałego w 1815 r. układu politycznego spektakularnie rzucały się w oczy. Miasto rozkwitało, świadczą o tym dane statystyczne i opisy stanu Warszawy, a przede wszystkim jednogłośne uniesienia ówczesnych pamiętnikarzy, zafascynowanych jej rozwojem. Ludność szybko i stale wzrastała – gdy w 1816 r. Warszawa liczyła 81 000 stałych mieszkańców, to w 1820 r. było ich już 100 300. Wszędzie była widoczna ogromna skala zamierzeń i dokonań urbanistyczno-architektonicznych: dążąc do modernizacji stolicy, komponowano od nowa całą jej sylwetę, wytyczano z rozmachem place, porządkowano ulice.

Rozbierano rudery (których mnóstwo pozostało po końcowych latach Księstwa Warszawskiego), a i stare budowle zawadzające kompozycyjnie. Na przykład zburzono Bramę Krakowską (1817) i sąsiednie kamienice oraz zabudowania przedniego dziedzińca Zamku Królewskiego, co ukształtowało wizualnie plac Zamkowy, rozebrano Ratusz Miejski na Rynku Starego Miasta (1817) i Ratusz Nowomiejski (1818), kościół i klasztor dominikanów obserwantów (1818, stanął na tym miejscu Pałac Staszica), kościół św. Jerzego i wiele innych budynków. W latach dwudziestych ustalił się architektonicznie Nowy Świat, ukształtowały się place Teatralny i Bankowy, stwarzając w centrum miasta szerokie perspektywy widokowe; wybudowano gmach Teatru Wielkiego, gmach Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu oraz Banku Polskiego, kościół św. Aleksandra itp. Likwidowano w obrębie miasta zabudowę drewnianą, a jednocześnie od 1817 r. duże fundusze przeznaczano na pożyczki udzielane na bardzo dogodnych warunkach tym, którzy podejmowali budowę co najmniej dwukondygnacyjnych domów murowanych. Także w 1817 r. powstała Rada Budownictwa, która opracowywała projekty inwestycji miejskich.

Brukowano ulice, reperowano jezdnie (szczególnie te, którymi stale jeździł książę Konstanty), układano chodniki. Modernizowano parokrotnie sposób oświetlania ulic: jeszcze w 1816 r. latarnie były rozwieszane na sznurach między słupami, w 1817 r. montowano je na żelaznych prętach mocowanych przy domach lub na słupach, a od 1819 r. wprowadzano latarnie tzw. genewskie, czyli łojowe, zaopatrzone w blaszane rewerbery; wedle Sobieszczańskiego w końcu tego roku było ich już 245¹. Od 1819 r. nocą przemierzały miasto mające utrzymywać porządek straże tzw. patrolistów, chodzące po ulicach z halabardami i grzechotkami.

Za nową władzą i nowym porządkiem przemawiał także świetny rozwój przemysłu i handlu. Pomyślność gospodarcza Królestwa zdawała się leżeć początkowo w planach Aleksandra, toteż inicjatywy polskich władz spotykały się z poparciem. Zmierzano więc do opartego na trwałych podstawach uprzemysłowienia stolicy. Obok istniejącego już rzemiosła i prymitywnych form przemysłu („fabryki” o kilku pracownikach w lokalach prywatnych) powstawały liczne nowe przedsiębiorstwa, zakładane z rozmachem, w osobnych często budynkach; w kilku z nich pojawiły się około 1820 r. pierwsze maszyny parowe.

Wcześniej rozwinięty był w Warszawie głównie przemysł spożywczy i browarniczy, teraz zmierzano do zmiany profilu struktury przemysłowej, do rozwoju przede wszystkim włókiennictwa i przemysłu metalowego². Starano się uniezależnić od dostaw zagranicznych – popierano więc hodowlę owiec w Królestwie z myślą o przemyśle wełnianym, a już w 1816 r. powstała w Kielcach pod kierunkiem Staszica Główna Dyrekcja Górnicza, mająca dbać o dostawę surowca z tamtych terenów dla warszawskich fabryk metalowych. Jednym z głównych instrumentów nowej polityki był system protekcji celnej, wprowadzony od 1823 r.

O tym, jak bardzo starano się przyspieszyć rozwój przemysłu, świadczy fakt, że najznaczniejsze nowe fabryki otwierano jako własność rządową, a po paru latach odstępowano je prywatnym przedsiębiorcom³. I tak np. powstała w 1817 r. rządowa fabryka kobierców na Solcu (w 1820 r. zatrudniała już wielką jak na ówczesne stosunki liczbę 106 pracowników) w 1826 r. została sprzedana Janowi Geysmerowi, fabrykę sukna „Poland”, powstałą w 1820 r., w 1823 r. odstąpiono Samuelowi Fraenklowi. Własnością państwa pozostała oczywiście mennica, otwarta w 1818 r. przy ulicy Bielańskiej. Między ważniejszymi powstałymi wtedy zakładami prywatnymi można wymienić „pracownię narzędzi chirurgicznych i wyrobów stalowych ostrych” (1819) Niemców Manna i Rötlingera, drukarnię tkanin bawełnianych Bereksohnów (1820), zakład odlewniczy Anglików Morrisa i Evansa (1822), liczne fabryczki i rękodzielnie włókiennicze.

Pomyślnie rozwijał się także handel⁴. Wolność jego była poręczona w traktacie wiedeńskim, a praw i swobód kupców pilnował skutecznie powstały w 1817 r. Urząd Starszych Zgromadzenia Kupiectwa Warszawskiego, który notabene już w tymże roku otrzymał od namiestnika ustawę „o urządzeniu kupiectwa”, regulującą także sprawy zdobywania kwalifikacji zawodowych. Walczono energicznie o przywileje dla kupców miejscowych, szermowano argumentem „podniesienia handlu krajowego”; m.in. w 1820 r. wystosowano memoriał, domagający się takiej regulacji prawa celnego, która by ukróciła na warszawskim rynku konkurencję „sąsiadów”, przede wszystkim gdańszczan. Dawano posłuch tym postulatom – jeśli nie mogły być spełnione, to zapewniano inne przywileje, które by wspomogły warszawski handel.Rozdział I. Nowy monarcha – nadzieje i dramaty

¹ K.W. Wójcicki, Józef Rudnicki, w: Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, t. III, Warszawa 1858, s. 101.

² „Urodzonym dworakiem” nazwał Wincentego Krasińskiego gen. Henryk Dembiński (H. Dembiński, Od Napoleona do Aleksandra, „Kwartalnik Historyczny” 1916, s. 110).

³ R. Wybranowski, Pamiętniki, t. I, Lwów 1882, s. 73.

⁴ Sz. Askenazy, Łukasiński, t. I, Warszawa 1908, s. 29. W nieco innej wersji przytacza ten tekst Marcin Smarzewski. Odpowiednie ustępy brzmią: „Wzywasz nas do wojska. Powiedz nam, czym jesteś teraz i dlaczego uzbrajać nam się każesz? Zakrwawionych serc naszych nie rozdzieraj jeszcze obelgą, którą upatrujemy w wezwaniu Twoim, aby chwytać za oręż, nie wiedząc, czy znów nie w cudzej sprawie. Zapytaj się imieniem naszym zwycięzcy, czego on po nas wymaga. Jesteśmy w jego mocy, ale do dobrowolnej z życia naszego ofiary sama tylko ojczyzna ma prawo” (M. Smarzewski, Pamiętnik 1809–1831, oprac. F. Sawicka, Wrocław 1962, s. 100–101).

⁵ F. Gajewski, Pamiętniki, t. I, Poznań , s. 398–399.

⁶ M. Smarzewski, Pamiętnik…, s. 99.

⁷ Ludwik, Powrót do kraju w r. 1814. Z opowiadania pułkownika, „Dziennik Literacki” 1858, t. I, s. 485–486.

⁸ „Gazeta Warszawska” 1814, dod. do nru 73 z 10 IX.

⁹ Tamże.

¹⁰ Opisy takich iluminacji podawała obszernie „Gazeta Warszawska”.

¹¹ „W niskich cywilnych urzędach nową zaczynać karierę pod łapą jakiego nudnego pedanta zdawało mi się niepodobieństwem; dekorowany oficer miałby ulegać fantazjom gryzmoły! Do wojska, z honorowej swobody pod pałki i mechaniczną sztywność przechodzącego, niewiele czułem ochoty; wziąłem więc urlop nieograniczony” – pisał Smarzewski (Pamiętnik…, s. 109).

¹² „Gazeta Warszawska” 1814, dod. do nru 79 z 1 X.

¹³ Zupełnie inny obraz zachowań Konstantego – już wtedy! – wobec wojska wyłania się ze sprawy jego konfliktu z gen. Józefem Wielhorskim, który w listopadzie został mianowany przez Aleksandra I ministrem w Komisji Wojny. Pierwsze nieporozumienia z wielkim księciem wynikły, gdy Wielhorski zwrócił mu uwagę na niestosowność codziennych łajań za źle wykonywane „obroty”. „Niechaj WCW. raczy zważyć – mówił – że żołnierz polski, zdumiony nowością, przeciwną dawnym jego zwyczajom, nie może łatwo zapomnieć tego, czego nauczył się i co wykonywał w ciągu lat dwudziestu bez przerwy”, i że „jest konieczność zachowania wyrozumiałości w chwili obecnej” (Sz. Askenazy, Ministerium Wielhorskiego, w: tegoż: Dwa stulecia XVIII i XIX, t. II, Warszawa 1910, s. 152, 153). W tym świetle ukazany stosunek Konstantego do wojska wygląda zupełnie inaczej niż w propagandowych obrazkach przedstawianych w warszawskich gazetach.

¹⁴ Sz. Askenazy, Dwa stulecia…, t. II, s. 516.

¹⁵ Według I.A. Komorowskiego (Wspomnienia podchorążego z czasów w. ks. Konstantego, Warszawa 1900, s. 84) Chłopicki ujął się za znieważanym publicznie przez Konstantego „kapitanem K.”, starym napoleończykiem, nie chciał potwierdzić, że jest pijany; „powąchał i rzekł: – Nie czuję wódki, może dlatego, żem ją sam dziś pił, bo to mój zwyczaj rano”. Po tej hardej odpowiedzi „generała Chłopickiego i kapitana K. aresztowano, a po wysiedzeniu 24 godzin na odwachu obadwa podali się do dymisji i zaraz ją otrzymali”. To jedna z paru legendowych wersji o przebiegu konfliktu Chłopickiego z wielkim księciem.

¹⁶ R. Wybranowski wspominał w Pamiętnikach: „Umysły były nieustannie wzburzone; jedni cierpliwie na pozór znosili gwałty popełniane, tłumiąc w sobie tym większą nienawiść i zemstę, drudzy, żywszego usposobienia, chcąc z siebie to jarzmo ciążące zrzucić, popadali w nieszczęście lub nie mogąc znieść tego jarzma życie sobie odbierali” (s. 83–84). A Prot Lelewel w notatkach z 1820 r. pisał: „W. ks. Konstanty swoimi raptusami, gwałtownością despotyzmu militarnego do ostateczności umysły doprowadzał. Byli tacy z wojskowych, jako Wilczek, Wodziński, Królikiewicz i inni, co sobie śmierć zadawali. Mówiono, że to ze zbytku egzaltacji, uważający stan swój wojskowy zhańbiony” (Pamiętniki i diariusz domu naszego, oprac. I. Lelewel-Friemannowa, Wrocław 1966, s. 255).

¹⁷ Od początku istniały też kontrowersje między żołnierzami pułków polskich i rosyjskich. Melchior Witkowski wspomina, iż gdy Aleksander I przybył do Warszawy, „wydał rozkaz, ażeby pojednać Polaków z Rosjanami; dał nam obiad w Saskim Ogrodzie . Z jednej strony stołu Moskale, a z drugiej strony stołu Polaki . A gdy naszym wiarusom wódka głowy zagrzała, nie tylko że wiwat wykrzykiwali, ale nawet w jego przytomności wykrzykiwali: Póki świat światem, nie będzie Polak Moskalowi bratem” (Pamiętnik prostego żołnierza z lat 1812–1816, w: Pamiętniki z lat 1792–1849, oprac. R. Grabałowski, Wrocław 1961, s. 77).

¹⁸ Sz. Askenazy, Ministerium Wielhorskiego…, s. 154.

¹⁹ Sz. Konopacki, Pamiętniki, t. II, Warszawa 1899, s. 81.

²⁰ J.U. Niemcewicz, Pamiętniki 1809–1820, t. II, Poznań 1871, s. 281.

²¹ „Gazeta Warszawska” 1816, nr 34.

²² Tamże.

²³ Tamże, dod. do nru 37.

²⁴ Por. W. Tokarz, Armia Królestwa Polskiego 1815–1830, Piotrków 1917, s. 104; Sz. Askenazy, Łukasiński…, t. I, s. 73. Zdarzały się podobne samobójstwa i później. Bogusława Mańkowska wspominała, że jeszcze w kwietniu 1830 r., gdy Konstanty zelżył publicznie na placu Saskim por. Szkaradowskiego, młody oficer doszedł do odwachu, „wyciągnął szpadę, oparł ją o barierę, położył ostry koniec na piersi i, rzuciwszy się nagle i silnie, przebił od razu swe czyste, niewinnie obrażone serce!…” (cyt. za: Opowieści dziewczęce, oprac. S. Wasylewski, Lwów 1920, s. 80).

²⁵ Sz. Askenazy, Łukasiński…, t. I, s. 73.

²⁶ Tę zaskakującą nominację niektórzy odczytywali początkowo jako świadectwo dążenia Aleksandra I do zahamowania wygórowanych aspiracji arystokracji, zwłaszcza rodu Czartoryskich.

²⁷ „Gazeta Warszawska” 1816, dod. do nru 1 z 2 I.

²⁸ I. Prądzyński, Pamiętniki, oprac. B. Gembarzewski, t. I, Kraków 1909, s. 16–19.

²⁹ „Gazeta Warszawska” 1818, nr 27.

³⁰ Tamże, nr 89.

³¹ Aleksander I czynił też piękne gesty, podkreślające jego dbałość o polską narodową kulturę; np. w 1816 r. „ze względu na usługi, jakie osoby obdarzone talentem przynoszą krajowi”, obdarował „pierścieniami naokoło brylantami ozdobionymi” architekta Jakuba Kubickiego, literata Jacka Przybylskiego, dyrektora Teatru Narodowego Ludwika Osińskiego i uczonego Feliksa Bentkowskiego (por. „Gazeta Warszawska” 1816, dod. do nru 43 z 28 V).

³² „Gazeta Codzienna” 1819, nr 185 z 15 V.

³³ Komentarz redakcji do listu F. Skomorowskiego, tamże.

³⁴ Nietypowe informacje zamieszczano np. nawet z okazji tak ważnej, tak szeroko komentowanej przez inne gazety, jak pobyt matki cesarza w Kaliszu. W „Gazecie Codziennej” z 9 X 1818 r. (nr 8) skwitowano to wydarzenie tylko wymienieniem prezentów, jakie dostali polscy dworacy: „Najjaśniejsza Cesarzowa Matka, Maria Teodorówna, przybyła do Kalisza d. 29 września. Tam udarowała JW. Sumińskiego, radcę stanu, dyrektora jeneralnego poczt i policji, tabakierą złotą z Swoją cyfrą, bogato brylantami ozdobioną. JW. Radoszewski, prezes Komisji Województwa Kaliskiego, podobnież uzyskał pierścień brylantowy z cyfrą Najjaśniejszej Cesarzowej. JW. prezesowa otrzymała fermuar brylantowy. W. Nowicki, komisarz Dyrekcji Poczt, i Bentkowski, oficjalista pocztowy, otrzymali pierścienie brylantowe”.

³⁵ „Gazeta Codzienna” 1818, nr 18 z 21 X.

³⁶ Tamże, w kilku odcinkach w kwietniu 1819 r. (nry 154–160).

³⁷ Tamże, 1819, nr 165 z 21 IV.

³⁸ Tamże, nr 171 z 28 IV.

³⁹ Tamże, 1818, nr 35 z 10 XI.

⁴⁰ Tamże, nr 6 z 7 X.

⁴¹ Tamże, 1819, nr 183 z 13 V.

⁴² Tamże, nr 185 z 15 V i nr 187 z 18 V.

⁴³ Tamże, nr 188 z 19 V.

⁴⁴ Tamże.

⁴⁵ O nadużyciach…, tamże, nr 183 z 13 V.

⁴⁶ J.O. Szaniecki, O potrzebie udzielania zdań i wzajemnego oświecania się w przedmiotach dobra publicznego w państwie konstytucyjnym, tamże, nr 189 z 14 VI.

⁴⁷ Do Prenumeratorów „Gazety Codziennej”, tamże, nr 190 z 15 VI. W tymże numerze cytuje się pismo podpisane przez Wojdę, bezprawnie nakazujące Kicińskiemu, aby z wydawaniem „Gazety Codziennej” „zupełnie się wstrzymał, dopóki do jej wydawania dalszego nie otrzyma wyraźnego pozwolenia rządu”.

Rozdział II. Miasto rozkwita

¹ Zob. F.M. Sobieszczański, Rys historyczno-statystyczny wzrostu i stanu miasta Warszawy, Warszawa 1974, s. 189. Według S. Kieniewicza ulepszone latarnie „genewskie” montowano od 1828 r. i w tymże roku było ich już 588 (Warszawa w latach 1795–1914, Warszawa 1976, s. 52).

² O przemyśle warszawskim owych lat zob. T. Łepkowski, Początki klasy robotniczej Warszawy, Warszawa 1956, oraz A. Szczypiorski, Ćwierć wieku Warszawy 1806–1830, Warszawa 1964.

³ Wiele informacji o fabrykach krajowych zamieszczał „Kurier Warszawski”. Między innymi pisano tam 23 V 1821 r.: „Nim prywatni obywatele zajmą się tą ważną gałęzią przemysłu , rząd po większej części bierze na siebie antrepryzę nowo zakładających się fabryk” – i wymieniano konkretne zakłady, które tym sposobem po zagospodarowaniu będą przechodziły w ręce prywatne.

⁴ Zob. A. Kraushar, Kupiectwo warszawskie, Warszawa 1929, s. 32–63.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij