Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Warunki miliardera - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
20 sierpnia 2026
1199 pkt
punktów Virtualo

Warunki miliardera - ebook

Julian Vance to bezwzględny miliarder i prezes Vance Holdings, dla którego ludzie są jedynie narzędziami do osiągania celów. Kiedy staje w obliczu kluczowej fuzji, potrzebuje narzeczonej na pokaz, aby zyskać zaufanie rady nadzorczej i zneutralizować rywala biznesowego. Wybór pada na Elenę Ross – bystrą, lojalną asystentkę, która desperacko potrzebuje pieniędzy na spłatę rodzinnych długów. Oferta jest prosta: milion dolarów za rolę posłusznej partnerki na bankietach i w świetle reflektorów. Zasady kontraktu były jasne, dopóki chłodny układ nie przerodził się w gwałtowne pożądanie za zamkniętymi drzwiami luksusowego penthouse'u. Kiedy korporacyjna intryga grozi ujawnieniem tajemnicy, oboje muszą zdecydować, co jest warte więcej: bezpieczeństwo fortuny czy rodzące się uczucie.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 50 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Rozdział 1

Północ rzucała złowrogą poświatę przez sięgające od podłogi do sufitu okna na najwyższym piętrze biura Vance Holdings, podczas gdy na zewnątrz ulewny deszcz smagał Manhattan. Elena Ross, drobna, lecz stanowcza asystentka o kruczoczarnych włosach i przeszywających zielonych oczach, stała na progu; jej zmęczoną twarz oświetlały jedynie miękkie lampy LED.

Niosła grubą teczkę z ostateczną dokumentacją kwartalną fuzji, starannie skompletowaną pod jej czujnym nadzorem. Julian Vance, postawny, ciemnowłosy prezes w nienagannie skrojonym, grafitowym garniturze, siedział za mahoniowym biurkiem, sącząc drogą whisky i lustrując dokumenty chłodnym, kalkulującym spojrzeniem.

— I co? — Jego głęboki głos przeciął ciszę niczym ostrze, żądając uwagi Eleny. — Na co czekasz? Nie młodnieję.

Elena wzięła uspokajający oddech przed wejściem, a jej wysokie obcasy zastukały o wypolerowaną marmurową posadzkę. Położyła teczkę z cichym stuknięciem i wyciągnęła główny raport.

— Wszystko jest w porządku, proszę pana — odpowiedziała chłodno, ze spokojem w głosie pomimo późnej pory i ciężaru odpowiedzialności. — Przejęcie przebiegnie sprawnie, gdy tylko sfinalizujemy umowy.

Julian oparł się w skórzanym fotelu, splatając dłonie i mierząc ją wzrokiem. Elena poczuła dreszcz na plecach pod wpływem intensywności jego spojrzenia, przypominającego ciemny lód przeszywający jej wnętrze.

— Dobra robota, Ross — przyznał niechętnie. — Zauważyłem drobną rozbieżność na stronie trzydziestej siódmej. Przewidywany zwrot z inwestycji różni się o zero przecinek dwa procent.

Serce Eleny zabiło mocniej, gdy zaczęła kartkować raport w poszukiwaniu błędu. Kiedy go znalazła, zacisnęła usta z frustracji. Była dokładna, lecz ludzkie pomyłki bywały nieuniknione.

— Przepraszam za niedopatrzenie — powiedziała, patrząc mu prosto w oczy. — To mój błąd w obliczeniach. Nie wpłynie na ogólną strategię.

Julian uniósł brew, niewzruszony jej wyjaśnieniem. Wyszedł zza biurka, zmniejszając dzielący ich dystans, aż Elena poczuła ciepło jego ciała i zapach whisky w jego oddechu.

— Błąd o zero przecinek dwa procent jest u mnie niedopuszczalny — warknął niskim, groźnym tonem. — Taka beztroska potrafi kosztować miliony.

Gardło Eleny ścisnęło się, gdy stała nieruchomo, nie cofając się przed jego dominującą obecnością. Odpowiedziała na jego spojrzenie wyzywającym uniesieniem podbródka, a pod jedwabną bluzką jej tętno przyspieszyło.

— Rozumiem powagę tej pomyłki — oznajmiła stanowczo, ze stabilnym głosem mimo ucisku w klatce piersiowej. — To się więcej nie powtórzy.

Wzrok Juliana powędrował na jej usta i przez moment Elenie zdawało się, że dostrzegła w jego oczach coś innego niż pogardę — błysk głodu, być może pożądania. Powietrze między nimi zgęstniało od napięcia, gdy pochylił się bliżej, aż ich twarze dzieliły ledwie centymetry.

Nagle wyprostował się, a napięcie zniknęło z jego twarzy, jakby pstryknął wyłącznikiem.

— Zgoda — rzucił krótko. — Koniec dyskusji na ten temat.

Elena wypuściła powoli powietrze, wciąż słysząc łomot własnego serca. Patrzyła, jak Julian odwraca się ku oknom, znów stojąc do niej plecami.

— Ross? — odezwał się, nie odwracając głowy. — Mam dla ciebie inne zadanie.

Zawahała się, niepewna, czego oczekiwać po enigmatycznym prezesie.

— Słucham, proszę pana?

— Zostaniesz moją narzeczoną — stwierdził rzeczowo, jakby chodziło o zwykłą formalność handlową. — Przynajmniej na papierze. Na nadchodzącą galę z okazji fuzji.

Oczy Eleny rozszerzyły się z szoku.

— Słucham? — Pracowała w Vance Holdings od lat, ale nic nie mogło jej przygotować na tak niedorzeczną propozycję.

Julian odwrócił się przodem, z nieprzeniknionym wyrazem twarzy.

— Potrzebuję odpowiedniej partnerki na to wydarzenie. Jesteś jedyną kandydatką, którą w jakimkolwiek stopniu toleruję.

Elena próbowała uporządkować myśli.

— Ale proszę pana, to skrajnie nietypowe — zaoponowała słabo. — Nie mówiąc o braku etyki i potencjalnych szkodach dla naszych karier, jeśli...

— Nie płacę ci za kwestionowanie moich decyzji, Ross — uciął ostro Julian. — Płacę ci za ich wykonywanie.

Podszedł bezpośrednio do niej, zapędzając ją w róg przy masywnym biurku. Czuła się osaczona, przyparta do muru przez jego posturę i bezlitosny wzrok.

— Oczekuję pełnej współpracy w tej kwestii — powiedział niskim, rozkazującym tonem. — Jasne?

Elena przełknęła ślinę, czując suchość w gardle.

— T-tak, proszę pana.

Gdy skinęła głową, dreszcz strachu zmieszał się z zakazaną ekscytacją. Wiedziała, że nie powinna ufać Julianowi Vance'owi ani jego motywom, lecz pierwotne przyciąganie między nimi było niezaprzeczalne.

Oddech Eleny uwiązł w piersi, gdy potężna sylwetka Juliana zawisła nad nią, a woń drogich perfum z nutą drzewa cedrowego zmieszała się z aromatem szkockiej. Jej myśli pędziły, próbując nadać sens sytuacji, podczas gdy ciało reagowało uderzeniem gorąca pod jego drapieżnym spojrzeniem.

— Nie mówi pan poważnie — wyszeptała, drżącym głosem mimo starań zachowania spokoju. — Dlaczego ja? Jestem tylko pana asystentką...

— Wybrałem ciebie, ponieważ jesteś inteligentna, kompetentna i lojalna — wtrącił Julian, zaciskając dłoń na krawędzi biurka. — I dlatego, że doskonale wiem, jak cię zmotywować.

Oczy Eleny rozszerzyły się pod wpływem tych słów, a po jej ciele przeszedł dreszcz.

— Zmotywować mnie? O czym pan mówi?

— Milion dolarów — rzucił krótko, niskim, ochrypłym tonem. — Tyle wystarczy, by raz na zawsze spłacić długi twojej rodziny. W zamian będziesz moją posłuszną narzeczoną przez czas trwania naszej umowy.

Serce Eleny biło gwałtownie, gdy próbowała pojąć ogrom tej oferty — i cenę, jakiej żądał w zamian. Spróbowała go wyminąć, lecz Julian zareagował błyskawicznie. Jego duża dłoń wystrzeliła do przodu, chwytając jej ramię z siłą, która wywołała u niej cichy jęk.

— Nie tak szybko, Ross — warknął, wbijając palce w jej ramię i przytrzymując ją w miejscu. — Jeszcze nie skończyliśmy.

Elena łapała płytkie, urywane oddechy, gdy Julian przysunął się bliżej, a bijące od nich ciepło stało się niemal namacalne. Czuła twarde linie jego klatki piersiowej i brzucha, a rytmiczne bicie jego serca zgrywało się z jej gorączkowym pulsem.

— Nie może pan tak po prostu... rozkazać mi bycia pańską narzeczoną — wykrztusiła, starając się brzmieć oburzona, choć część jej natury chłonęła tę bliskość. — To absurdalne i...

— I zrobisz to mimo wszystko — dokończył za nią Julian, trzymając wargi zaledwie kilka centymetrów od jej ust. — Ponieważ w głębi duszy wiesz, że tego pragniesz.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij